-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać0 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Biblioteczka
2026-02-11
2026-01-25
2026-01-07
2025-12-22
2025-11-23
2024-04
2025-11-17
2025-11-13
Tom pierwszy zapowiadał się świetnie: ciekawy pomysł, trochę humoru, akcja płynęła. Nie był to może szczyt literackiego sci-fi, ale czytało się z przyjemnością. Niestety, w kolejnych tomach autor najwyraźniej postanowił, że lepiej się nie przemęczać. Logicznie niby kontynuuje wątki i mozolnie popycha akcję, ale nowych pomysłów brak.
Styl też zaliczył zjazd. Każda postać co chwilę „prycha śmiechem”, „szczerzy się”, “pieni” albo „przewraca oczami”. Widać autor uznał to za wystarczający zestaw reakcji emocjonalnych dla całej cywilizacji. Humor z pierwszego tomu? Zniknął bez śladu, zastąpiony popkulturowymi mrugnięciami do czytelnika. Bo przecież jeśli ktoś nuci piosenkę z Monty Pythona, to automatycznie jest zabawnie, prawda? A kiedy bohater w dramatycznej sytuacji zakłada śmieszną czapkę mówiąc, że ma „niepoważne poczucie humoru” – cóż, boki zrywać.
Na plus można uznać przeplatanie kilku wątków, bo chociaż każdy jest płaski i byle jaki, to przynajmniej nie zasypia się w połowie rozdziału. Trochę jak w serialu, który oglądasz tylko dlatego, że akurat leci. Niestety, dramaturgia leży – nawet finałowa potyczka z Obcymi nie budzi emocji. Trudno zresztą się przejąć, skoro bohaterowie są tacy sami od początku do końca, nie zawiązują żadnych znaczących relacji, a o Obcych wiemy tyle, że są brzydcy.
Podsumowując - im dalej, tym większe rozczarowanie.
Tom pierwszy zapowiadał się świetnie: ciekawy pomysł, trochę humoru, akcja płynęła. Nie był to może szczyt literackiego sci-fi, ale czytało się z przyjemnością. Niestety, w kolejnych tomach autor najwyraźniej postanowił, że lepiej się nie przemęczać. Logicznie niby kontynuuje wątki i mozolnie popycha akcję, ale nowych pomysłów brak.
Styl też zaliczył zjazd. Każda postać co...
2025-11-06
2025-11-01
2025-10-28
Chwilę mi zajęło, że to nie o miłości jest książka, że ci bohaterowie są wręcz patologicznie niezdolni do odczuwania głębszych uczuć, bo blokują ich własne lęki, kompleksy, traumy czy próżność albo egocentryzm. Seks i erotyzm są dla nich w najlepszym razie rozrywką, częściej pozą, bywają drogą do celu, a zazwyczaj to po prostu problem, z którym nawet jeśli sobie poradzą, to tylko po to, żeby się okazało, że to nie o seks wcale chodziło. A miłość w tym wszystkim jest nieuchwytnym złudzeniem, które umyka, gdy cel zostanie osiągnięty, albo częściej, kiedy porażka okaże się ostatecznie druzgocąca.
I dopiero kiedy to wszystko pojąłem, dokopałem się do warstw czarnego, okrutnego humoru, wycelowanego w te wszystkie niedoskonałości z których składają się męskie (głównie) postaci tych opowiadań. Autor bawi się przewrotnie: patrz, co za biedak, na wyciągnięcie ręki ma miłość, szczęście i stabilność, a nawet tego nie widzi. A śmiejąc się z tych ułomnych, nawet jeśli dorosłych metrykalnie,
to bardzo niedojrzałych emocjonalnie mężczyzn, a jakże, trochę musiałem pośmiać się z siebie.
I tak moje początkowe rozczarowanie tą książką przeszło w zachwyt.
Chwilę mi zajęło, że to nie o miłości jest książka, że ci bohaterowie są wręcz patologicznie niezdolni do odczuwania głębszych uczuć, bo blokują ich własne lęki, kompleksy, traumy czy próżność albo egocentryzm. Seks i erotyzm są dla nich w najlepszym razie rozrywką, częściej pozą, bywają drogą do celu, a zazwyczaj to po prostu problem, z którym nawet jeśli sobie poradzą, to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to