Wcześniej nie wiedzieliśmy, że jesteśmy muzułmanami…

jusola
20.02.2014

Co różni Sarajewo od Auschwitz? W Auschwitz mieli gaz. Jak bardzo życie musiało dokuczyć sarajewianom  w czasie wojny lat 90., by mógł po doświadczeniach II wojny światowej w cywilizowanym europejskim mieście krążyć taki makabryczny dowcip? Przytacza go jeden z bohaterów reportażu „W oblężeniu. Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy” Barbary Demick, dziennikarki znanej dotąd w Polsce z reportażu o życiu w Korei Północnej pt. „Światu nie mamy czego zazdrościć”. Jednocześnie żart ten, ponury i niesmaczny,  ilustruje – wydaje mi się - banalną prawdę, że doświadczenie wojenne jest nieprzekazywalne. Naiwność ludzka, ta pozytywna, która każe wierzyć, że naturalnym stanem, w jakim żyje się w państwie, jest stan pokoju, za każdym razem formułuje zaskakująco śmieszne pytanie: Jak to możliwe? Byliśmy tacy nieprzygotowani, tacy naiwni. Nie mieściło mi się w głowie, że  ktoś może strzelać do nas jak do kaczek – mówi bohater reportażu.

A my? Czy kiedykolwiek, ktokolwiek byłby przygotowany?

Wojna w Jugosławii wybuchła w 1991r., kiedy poszczególne republiki wchodzące w jej skład rozpoczęły proces  uzyskiwania autonomii, w samej Bośni oficjalnie w 1992r., a zakończyła się w 1995r., kiedy NATO zdecydowało się na zbrojną interwencję. W reportażu amerykańskiej dziennikarki znajdziemy zarówno przybliżenie spraw politycznych, które zdecydowały o wybuchu wojny w tym „bałkańskim tyglu”, informacje dotyczące działań wojennych, polityków odpowiedzialnych za wydarzenia z Karadžiciem na czele, jak i – przede wszystkim – relację z perspektywy ulicy, czyli przeciętnych mieszkańców Sarajewa. Jak przez lupę możemy z bezpiecznego miejsca oglądać dramat mieszkańców jednej, pięknej mimo wojennych zniszczeń, ulicy Logavinej. Tylko jednej i aż jednej. Autorka spędziła  w mieście prawie 2 lata, początkowo mieszkała w hotelu Holiday Inn, by później przenieść się w pobliże ulicy, a wreszcie i wynająć pokój u jednego z zamieszkujących ją małżeństw.

Bycie tak blisko toczących się zdarzeń, setki rozmów przeprowadzonych z konkretnymi, wymienianymi z imienia i nazwiska ludźmi zaowocowały zbiorem niezwykle wiarygodnym. Siedząc wygodnie – na szczęście – w bezpiecznej Polsce mamy możliwość, sugestywnie jak w czasie rzeczywistym, towarzyszyć młodym i starym, kobietom i mężczyznom, dzieciom i rodzicom w ich codziennym wojennym życiu, zmaganiu się z trudnościami aprowizacyjnymi, ze strachem, poczuciem opuszczenia, realnym fizycznym zagrożeniem. Ze złością, wściekłością i nadzieją. Z buntem i rozpaczą.  Przyglądać się, jak z mąki robi się frytki, jak zdobywa wodę, jak łata dziury w ostrzelanym domu i pali buty, by ogrzać mieszkanie. Oglądać zabawy dzieci na nieustannie zagrożonej ulicy, funkcjonowanie szkoły, schronów, szpitali, do których trafiają mieszkańcy ulicy Logavinej. Widzieć pobliski cmentarz i zastanawiać się wspólnie z mieszkańcami: uciekać czy pozostać w ukochanym, ale osaczonym mieście? Rzeczywiście udało się reporterce oddać atmosferę i dylematy tamtej rzeczywistości. Czy to wystarczy, by ludzi nie targanego wojnami Zachodu uwrażliwić na to, co dzieje się w innych częściach świata? Nie wiem. Mieszkańcy Sarajewa wielokrotnie zadawali pytania o bierność świata.  

Dramat wojennych doświadczeń mieszkańców Sarajewa zamykają obserwacje i  refleksje autorki związane z ponownym przyjazdem do „Jerozolimy Europy” w 2011r.. Dopowiada ona dzieje swoich bohaterów i analizuje sytuację tej wielonarodowej republiki, także na arenie międzynarodowej. Towarzyszy jej pytanie: Czy możliwy jest wybuch kolejnej wojny? Nikt nie mówi stanowczo: nie.

Scenariusz mógłby się powtórzyć? Co wtedy? Czy znów sekretarz generalny ONZ pouczyłby sarajewian, tak jak w 1992r. : … jest dziesięć innych miejsc na świecie, gdzie sytuacja jest jeszcze gorsza… Mogę podać wam listę.

Jak można by to wytłumaczyć Berinowi?    

Kiedy stali w kolejce z pustymi kanistrami, w mur nad ich głowami wbił się granat moździerzowy. (…)
- Mamusi i tatusiowi nic się nie stało? – Berin zapytał Delilę, kiedy upłynęło kilka minut.
- Nie widzisz, że nie żyją? Tata nie ma głowy – warknęła w odpowiedzi.

Dlaczego 11-letni chłopiec i jego o kilka lat starsza siostra musieli przeżyć coś takiego? Czy dlatego, że komuś przyszło do głowy, że jeśli obok siebie żyją Serbowie, Chorwaci i Muzułmanie, to jest to błąd?

„W oblężeniu. Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy” Barbary Demick zostało wybrane książką stycznia przez czytelników Czarnego.

Jak widać – lektura obowiązkowa. 

Justyna Radomińska

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd