Syberyjska ziemia obiecana

Tomasz Wojewoda
21.03.2019
Okładka książki Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi Agata Maksimowska
Średnia ocen:
6,6 / 10
62 ocen
Czytelnicy: 235 Opinie: 12

„Ach, Birobidżan! Miał spełnić marzenia radzieckich żydowskich obywateli. Dowieść, że energia czerwonej gwiazdy dotrze do wszystkich zakątków radzieckiego państwa. Udowodnić, że możliwe jest stworzenie ex nihilo nowego żydowskiego życia na najodleglejszych terenach imperium. Ambitny projekt birobidżański! Wymagał zaangażowania sił ludzkich, mozolnego budowania i zmasowanego ataku na naturę. Potrzebował planowania i nowego języka. Kolonizacji, industrializacji, agraryzacji. Rachub, tabel, wykresów. Założeń, instrukcji, urzędów. Personelu zarządzającego, administracji, biurokracji, melioracji. (…) Zorganizowany podbój nowej planety, zaszczepianie nowych form istnienia”.

Przed przystąpieniem do lektury książki Agaty Maksimowskiej miałem jedynie mgliste pojęcie na temat tego, czym był i gdzie dokładnie znajdował się Żydowski Obwód Autonomiczny ze stolicą w Birobidżanie. Położony na Dalekim Wschodzie, przy granicy rosyjsko-chińskiej, nieopodal ujścia rzeki Usuri do Amuru obszar wielkości Belgii, miał stać się dla Żydów „ziemią, na której będą szczęśliwi”, a okazał się niczym więcej, jak ultima thule ich losu, współczesnym suplementem do archetypu Żyda Wiecznego Tułacza.

Rejon birobidżański został w 1928 roku przeznaczony na miejsce osiedlenia dla ludności żydowskiej. Projekt ten miał być odpowiedzią Stalina na rosnące wówczas w siłę tendencje syjonistyczne, a także wynikał z czysto pragmatycznej chęci stworzenia buforu między ZSRR a Chinami. Sześć lat później, w 1934 roku, do życia zostaje oficjalnie powołany Żydowski Obwód Autonomiczny. Poddawani propagandzie, Żydzi uciekali do Birobidżanu głównie z terytoriów marionetkowych radzieckich republik (lecz nie tylko, również z Polski) przed antysemityzmem, biedą i głodem, brakiem perspektyw. Szukali lepszego losu w niełatwej rzeczywistości porewolucyjnej. Roztaczano przed nimi obraz krainy mlekiem i miodem płynącej, gdzie gołymi rękami można łapać ryby. Zazwyczaj przywożono Żydów do Birobidżanu wiosną, kiedy warunki klimatyczne były jeszcze znośne, nie licząc wielkich chmar wszędobylskich komarów i meszek. Syberyjska ziemia obiecana okazała się jednak piekłem. Na miejscu zastają jałową ziemię i hektary tajgi do własnoręcznego wykarczowania. Maksimowska posługuje się niezwykle trafnym porównaniem – jeśliby cały ZSRR porównać do mieszkania komunalnego, Żydzi otrzymali najgorszą z izb.

Ten pozorny akt dobroci wobec nich szybko okazał się zakrojonym na szeroką skalę eksperymentem na żydowskiej diasporze. Władze radzieckie traktowały Żydowski Obwód Autonomiczny jako miejsce, w którym ma powstać rodzaj nowego Żyda – oderwanego od judaizmu obywatela ZSRR, gorliwego wobec komunistycznej propagandy. Sowieci chcieli „uwolnić” żydowskość od „estetyki sztetla” i wpisać ją w kontekst totalitarnego imperium. Choć Birobidżan miał, przynajmniej w teorii, być judaistyczną enklawą, wkrótce wszelkie przejawy żydowskości zaczęły być w nim tępione. W latach 40. rozpoczynają się polityczne prześladowania i czystki. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów była próba unicestwienia języka jidysz, uważanego za przejaw „burżuazyjnego nacjonalizmu”.

Fascynujący temat, jakim jest historia Żydowskiego Obwodu Autonomicznego, nie doczekał się dotąd zbyt wielu ujęć w polskim piśmiennictwie. Z pobieżnej analizy obszernych, liczących ponad czterdzieści stron przypisów, można wywnioskować, że powstała na ten temat jedynie książka Artura Patka, mająca niewiele ponad sto stron broszura opublikowana w 1997 roku. Agatę Maksimowską można więc śmiało nazwać Krzysztofem Kolumbem Birobidżanu – udała się ona w podróż do Birobidżanu w 80. rocznicę powstania ŻOA. Przebywała tam trzykrotnie, w międzyczasie zyskawszy zainteresowanie lokalnych mediów – co unaocznia, jak niecodziennym zjawiskiem jest osoba, która z własnej woli podejmuje temat birobidżańskich Żydów. Niekłamany podziw budzi prawdziwie benedyktyńska praca, którą autorka włożyła w przybliżenie polskiemu czytelnikowi niełatwych losów tamtych syberyjskich ziem. Jej wysiłek wykracza dalece poza opis historii Birobidżanu w chronologicznym porządku, przeprowadzone przez nią badania to wielotorowa analiza, obejmująca swoim zakresem systemy polityczne, socjologię, kulturę i religię. Maksimowska sięgnęła nawet do birobidżańskich źródeł pisanych – wydawanych tam czasopism i nielicznych przykładów miejscowej literatury pięknej, które poddaje szczegółowej analizie. Niekwestionowaną zaletą tej książki jest to, że w dużej mierze składa się ona z rozmów z żywymi ludźmi – świadkami historii tego miejsca, co sprawia, że pomimo ciężaru gatunkowego książka przyjmuje formę relacji z pierwszej ręki.

Fatalizm birobidżańskiego losu jest jednak o wiele bardziej złożony – jego mieszkańcy piętnowani w ZSRR jako Żydzi, ostatecznie często decydowali się na ucieczkę do Izraela, gdzie również trudno im było się zasymilować, jako że byli uważani za Rosjan. Owo podwójne wykluczenie pociągnęło za sobą tragedie wielu wykształconych, acz naiwnych ludzi – na długo zapada w pamięć przytoczony przez Maksimowską przypadek birobidżańskiego naukowca, który napiętnowany jako człowiek „stamtąd” musiał w Izraelu zarabiać na życie prostymi pracami fizycznymi.

W szczytowym momencie ludność żydowska stanowiła około 30% mieszkańców Birobidżanu – dziś to niespełna 2%. Jeden z artykułów Agaty Maksimowskiej poświęconych ŻOA (powstałych jeszcze przed omawianą książką) nosi tytuł: „Zoo i makieta. O dominujących sposobach pisania o Birobidżanie”. Oba tytułowe rzeczowniki wydają się najpełniej określać to, czym był i czym stał się Birobidżan. Z powodu chaosu wywołanego przez pierestrojkę Birobidżan opuściła znaczna część ludności żydowskiej. Teraźniejszość tego miasta to porachunki mafijne i coraz rozleglejsze strefy wpływów Chińczyków. Choć prawie nie ma już Żydów, żydowskość stała się rodzajem marki – pozornie kultywuje się judaistyczną kulturę, ale w istocie jest to niczym więcej jak właśnie makietą, tak nieudolnie wykonaną jak żydowskie talerzyki (koniecznie z rysunkiem menory) z napisem „Made in China”. Niewiele pomaga znajdujący się w centrum miasta pomnik Szolema Alejchema, który mimo iż jest bodaj najbardziej znanym przedstawicielem literatury jidysz, nie wykracza poza stereotyp Żyda – jego niepełną makietę. Birobidżańska współczesność stoi pod znakiem „pracy nad traumą” – szczelnie przykrytą dekoracjami, postawionymi z myślą o turystach.

Pomimo podejmowanych prób powrotu do jidysz (ostatecznie zarzuconych) wydaje się, że żydowskość w Birobidżanie, wcześniej brutalnie amputowana, dziś jest już tylko atrapą, protezą, chwytem marketingowym. W 2007 roku w artykule „Jidysz wraca do Birobidżanu”, opublikowanego na łamach „The Jerusalem Post”, Haviv Rettig pytał: „Może w żydowskim Birobidżanie zostało jeszcze kilka historii do opowiedzenia? Może chociaż niektóre z nich będą mogły być opowiedziane w jidysz?”. Jak widać z lektury książki, owa syberyjska ziemia obiecana kryła w sobie wiele historii, które cierpliwie czekały, by wybrzmieć, choćby po rosyjsku. Na szczęście Birobidżan doczekał się godnej kronikarki w osobie Agaty Maksimowskiej, która przywróciła pamięć o ludziach poszukujących własnego skrawka ziemi, którzy mimowolnie stali się ofiarami stalinowskiego eksperymentu.

„Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi” to publikacja godna najwyższego uznania i polecenia – z uwagi swoją rzetelność i obiektywizm. Trudna książka na trudne czasy, która wypełnia lukę w refleksji na temat judaizmu, pokazując tragizm żydowskiego losu w nowym, mało znanym dotąd ujęciu.

Tomasz Wojewoda

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd