Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi
Birobidżan miał być dowodem na to, że rewolucyjna energia dotrze do najodleglejszych zakątków radzieckiego państwa. Że ex nihilo powstanie nowe żydowskie życie i żydowski socjalistyczny człowiek. Ambitny projekt wymagał jednak walki z naturą, planowania i uporu. Ale przede wszystkim ludzi: personelu zarządzającego, administracji, budowniczych. Ci, którzy chcieli wziąć udział w tym wielkim przedsięwzięciu, uciekali przed głodem, nędzą, brakiem perspektyw, antysemityzmem, opresją. Gonili marzenia o normalności. Chcieli mieć pracę i nadzieję.
Droga do Birobidżanu, stolicy Żydowskiego Obwodu Autonomicznego, była jednak bardzo daleka, a podróż okazała się pierwszym wyzwaniem dla tych, którzy uwierzyli w sens budowy żydowskiej autonomii. Potem było jeszcze trudniej. Osadnicy walczyli zarówno z niedającą się poskromić naturą i przeciwnościami losu, jak i z nowym porządkiem gospodarczym i ideologicznym. W opowieściach tych, którzy do Birobidżanu dotarli, nie ma mitu żydowskiej ojczyzny, słychać za to gorycz przegranej.
Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi to historia Żydowskiego Obwodu Autonomicznego od jego powstania i kolonizacji pod koniec lat dwudziestych XX wieku, przez kolejne fale stalinowskich represji, chaos pierestrojki i transformacji, po niepewność czasów współczesnych.
Dziś żydowskość jest w Birobidżanie „marką”. W tamtejszej filharmonii restaurację „w żydowskim stylu” otworzył Chińczyk. Na pamiątkę można sobie przywieźć talerzyk z menorą albo figurkę Żyda. Wyprodukowane w Chinach.
Kup Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi
Syberyjska ziemia obiecana
„Ach, Birobidżan! Miał spełnić marzenia radzieckich żydowskich obywateli. Dowieść, że energia czerwonej gwiazdy dotrze do wszystkich zakątków radzieckiego państwa. Udowodnić, że możliwe jest stworzenie ex nihilo nowego żydowskiego życia na najodleglejszych terenach imperium. Ambitny projekt birobidżański! Wymagał zaangażowania sił ludzkich, mozolnego budowania i zmasowanego ataku na naturę. Potrzebował planowania i nowego języka. Kolonizacji, industrializacji, agraryzacji. Rachub, tabel, wykresów. Założeń, instrukcji, urzędów. Personelu zarządzającego, administracji, biurokracji, melioracji. (…) Zorganizowany podbój nowej planety, zaszczepianie nowych form istnienia”.
Przed przystąpieniem do lektury książki Agaty Maksimowskiej miałem jedynie mgliste pojęcie na temat tego, czym był i gdzie dokładnie znajdował się Żydowski Obwód Autonomiczny ze stolicą w Birobidżanie. Położony na Dalekim Wschodzie, przy granicy rosyjsko-chińskiej, nieopodal ujścia rzeki Usuri do Amuru obszar wielkości Belgii, miał stać się dla Żydów „ziemią, na której będą szczęśliwi”, a okazał się niczym więcej, jak ultima thule ich losu, współczesnym suplementem do archetypu Żyda Wiecznego Tułacza.
Rejon birobidżański został w 1928 roku przeznaczony na miejsce osiedlenia dla ludności żydowskiej. Projekt ten miał być odpowiedzią Stalina na rosnące wówczas w siłę tendencje syjonistyczne, a także wynikał z czysto pragmatycznej chęci stworzenia buforu między ZSRR a Chinami. Sześć lat później, w 1934 roku, do życia zostaje oficjalnie powołany Żydowski Obwód Autonomiczny. Poddawani propagandzie, Żydzi uciekali do Birobidżanu głównie z terytoriów marionetkowych radzieckich republik (lecz nie tylko, również z Polski) przed antysemityzmem, biedą i głodem, brakiem perspektyw. Szukali lepszego losu w niełatwej rzeczywistości porewolucyjnej. Roztaczano przed nimi obraz krainy mlekiem i miodem płynącej, gdzie gołymi rękami można łapać ryby. Zazwyczaj przywożono Żydów do Birobidżanu wiosną, kiedy warunki klimatyczne były jeszcze znośne, nie licząc wielkich chmar wszędobylskich komarów i meszek. Syberyjska ziemia obiecana okazała się jednak piekłem. Na miejscu zastają jałową ziemię i hektary tajgi do własnoręcznego wykarczowania. Maksimowska posługuje się niezwykle trafnym porównaniem – jeśliby cały ZSRR porównać do mieszkania komunalnego, Żydzi otrzymali najgorszą z izb.
Ten pozorny akt dobroci wobec nich szybko okazał się zakrojonym na szeroką skalę eksperymentem na żydowskiej diasporze. Władze radzieckie traktowały Żydowski Obwód Autonomiczny jako miejsce, w którym ma powstać rodzaj nowego Żyda – oderwanego od judaizmu obywatela ZSRR, gorliwego wobec komunistycznej propagandy. Sowieci chcieli „uwolnić” żydowskość od „estetyki sztetla” i wpisać ją w kontekst totalitarnego imperium. Choć Birobidżan miał, przynajmniej w teorii, być judaistyczną enklawą, wkrótce wszelkie przejawy żydowskości zaczęły być w nim tępione. W latach 40. rozpoczynają się polityczne prześladowania i czystki. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów była próba unicestwienia języka jidysz, uważanego za przejaw „burżuazyjnego nacjonalizmu”.
Fascynujący temat, jakim jest historia Żydowskiego Obwodu Autonomicznego, nie doczekał się dotąd zbyt wielu ujęć w polskim piśmiennictwie. Z pobieżnej analizy obszernych, liczących ponad czterdzieści stron przypisów, można wywnioskować, że powstała na ten temat jedynie książka Artura Patka, mająca niewiele ponad sto stron broszura opublikowana w 1997 roku. Agatę Maksimowską można więc śmiało nazwać Krzysztofem Kolumbem Birobidżanu – udała się ona w podróż do Birobidżanu w 80. rocznicę powstania ŻOA. Przebywała tam trzykrotnie, w międzyczasie zyskawszy zainteresowanie lokalnych mediów – co unaocznia, jak niecodziennym zjawiskiem jest osoba, która z własnej woli podejmuje temat birobidżańskich Żydów. Niekłamany podziw budzi prawdziwie benedyktyńska praca, którą autorka włożyła w przybliżenie polskiemu czytelnikowi niełatwych losów tamtych syberyjskich ziem. Jej wysiłek wykracza dalece poza opis historii Birobidżanu w chronologicznym porządku, przeprowadzone przez nią badania to wielotorowa analiza, obejmująca swoim zakresem systemy polityczne, socjologię, kulturę i religię. Maksimowska sięgnęła nawet do birobidżańskich źródeł pisanych – wydawanych tam czasopism i nielicznych przykładów miejscowej literatury pięknej, które poddaje szczegółowej analizie. Niekwestionowaną zaletą tej książki jest to, że w dużej mierze składa się ona z rozmów z żywymi ludźmi – świadkami historii tego miejsca, co sprawia, że pomimo ciężaru gatunkowego książka przyjmuje formę relacji z pierwszej ręki.
Fatalizm birobidżańskiego losu jest jednak o wiele bardziej złożony – jego mieszkańcy piętnowani w ZSRR jako Żydzi, ostatecznie często decydowali się na ucieczkę do Izraela, gdzie również trudno im było się zasymilować, jako że byli uważani za Rosjan. Owo podwójne wykluczenie pociągnęło za sobą tragedie wielu wykształconych, acz naiwnych ludzi – na długo zapada w pamięć przytoczony przez Maksimowską przypadek birobidżańskiego naukowca, który napiętnowany jako człowiek „stamtąd” musiał w Izraelu zarabiać na życie prostymi pracami fizycznymi.
W szczytowym momencie ludność żydowska stanowiła około 30% mieszkańców Birobidżanu – dziś to niespełna 2%. Jeden z artykułów Agaty Maksimowskiej poświęconych ŻOA (powstałych jeszcze przed omawianą książką) nosi tytuł: „Zoo i makieta. O dominujących sposobach pisania o Birobidżanie”. Oba tytułowe rzeczowniki wydają się najpełniej określać to, czym był i czym stał się Birobidżan. Z powodu chaosu wywołanego przez pierestrojkę Birobidżan opuściła znaczna część ludności żydowskiej. Teraźniejszość tego miasta to porachunki mafijne i coraz rozleglejsze strefy wpływów Chińczyków. Choć prawie nie ma już Żydów, żydowskość stała się rodzajem marki – pozornie kultywuje się judaistyczną kulturę, ale w istocie jest to niczym więcej jak właśnie makietą, tak nieudolnie wykonaną jak żydowskie talerzyki (koniecznie z rysunkiem menory) z napisem „Made in China”. Niewiele pomaga znajdujący się w centrum miasta pomnik Szolema Alejchema, który mimo iż jest bodaj najbardziej znanym przedstawicielem literatury jidysz, nie wykracza poza stereotyp Żyda – jego niepełną makietę. Birobidżańska współczesność stoi pod znakiem „pracy nad traumą” – szczelnie przykrytą dekoracjami, postawionymi z myślą o turystach.
Pomimo podejmowanych prób powrotu do jidysz (ostatecznie zarzuconych) wydaje się, że żydowskość w Birobidżanie, wcześniej brutalnie amputowana, dziś jest już tylko atrapą, protezą, chwytem marketingowym. W 2007 roku w artykule „Jidysz wraca do Birobidżanu”, opublikowanego na łamach „The Jerusalem Post”, Haviv Rettig pytał: „Może w żydowskim Birobidżanie zostało jeszcze kilka historii do opowiedzenia? Może chociaż niektóre z nich będą mogły być opowiedziane w jidysz?”. Jak widać z lektury książki, owa syberyjska ziemia obiecana kryła w sobie wiele historii, które cierpliwie czekały, by wybrzmieć, choćby po rosyjsku. Na szczęście Birobidżan doczekał się godnej kronikarki w osobie Agaty Maksimowskiej, która przywróciła pamięć o ludziach poszukujących własnego skrawka ziemi, którzy mimowolnie stali się ofiarami stalinowskiego eksperymentu.
„Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi” to publikacja godna najwyższego uznania i polecenia – z uwagi swoją rzetelność i obiektywizm. Trudna książka na trudne czasy, która wypełnia lukę w refleksji na temat judaizmu, pokazując tragizm żydowskiego losu w nowym, mało znanym dotąd ujęciu.
Tomasz Wojewoda
Oceny książki Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi
Poznaj innych czytelników
352 użytkowników ma tytuł Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi na półkach głównych- Chcę przeczytać 230
- Przeczytane 122
- Posiadam 50
- 2019 9
- Reportaż 8
- Rosja 4
- Sulina 4
- Ebook 4
- Czarne 4
- 2020 3






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi
Pozycja nieoczywista i poruszająca temat stanowiący ocean ledwo odkrytych tajemnic. Historia Żydów Radzieckich jest poruszająca, pełna desperacji, napięcia, nadziei, uniesień, rozczarowań. Spełzających na niczym prób ustalenia swojej złożonej tożsamości, kim się czuć i jakim być. Bardzo polecam każdemu, kto jest zainteresowany wycinkiem historii Związku Radzieckiego widzianego oczami osób pochodzenia żydowskiego. Jest to równie fascynujące, odległe i nieznane spojrzenie, jak sam Birobidżan, który stanowi dla mnie odkrycie roku.
Pozycja nieoczywista i poruszająca temat stanowiący ocean ledwo odkrytych tajemnic. Historia Żydów Radzieckich jest poruszająca, pełna desperacji, napięcia, nadziei, uniesień, rozczarowań. Spełzających na niczym prób ustalenia swojej złożonej tożsamości, kim się czuć i jakim być. Bardzo polecam każdemu, kto jest zainteresowany wycinkiem historii Związku Radzieckiego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest ciekawym i poruszającym świadectwem ludzkiej determinacji skonfrontowanych z możliwościami. Maksimowska pokazuje, jak Birobidżan był nie tylko projektem politycznym i ideologicznym, ale także osobistym i emocjonalnym dla wielu pokoleń Żydów. Pokazuje też, jak dzisiaj żydowskość jest w Birobidżanie „marką”, która ma niewiele wspólnego z prawdziwym dziedzictwem i tradycją.
Książka jest ciekawym i poruszającym świadectwem ludzkiej determinacji skonfrontowanych z możliwościami. Maksimowska pokazuje, jak Birobidżan był nie tylko projektem politycznym i ideologicznym, ale także osobistym i emocjonalnym dla wielu pokoleń Żydów. Pokazuje też, jak dzisiaj żydowskość jest w Birobidżanie „marką”, która ma niewiele wspólnego z prawdziwym dziedzictwem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmmm, reportaż? Coś tu nie "pykło". Sporo historii, dat, faktów. Zabrakło mi historii mieszkańców, ludzi z tego miejsca. A opis wierzeń, odłamów religii jakby doklejona w celu zwiększenia objętości. Koniec też nagły, jakby urwany. Szkoda. Ale mimo to warto sięgnąć.
Hmmm, reportaż? Coś tu nie "pykło". Sporo historii, dat, faktów. Zabrakło mi historii mieszkańców, ludzi z tego miejsca. A opis wierzeń, odłamów religii jakby doklejona w celu zwiększenia objętości. Koniec też nagły, jakby urwany. Szkoda. Ale mimo to warto sięgnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka przeciętna.
Praca traktuje o Żydowskim Obwodzie Autonomicznym, czyli słynnym Birobidżanie, od jego powstawania aż do dnia dzisiejszego. Tematyka dobrze wybrana, jednak wykonanie bardzo kuleje. Przede wszystkim książka jest bardzo ciężko napisana, umordowałem się czytając ją tak samo, jak pierwsi osadnicy żydowscy w ŻOA, których siekły insekty na bagnistych terenach. Czuć, że autorka nie jest historykiem; dużo jest literatury birobidżańskiej, jednak brakuje mocniejszego wykorzystania źródeł czy opublikowanych monografii.
Tak więc dzisiaj tylko piąteczka.
Książka przeciętna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca traktuje o Żydowskim Obwodzie Autonomicznym, czyli słynnym Birobidżanie, od jego powstawania aż do dnia dzisiejszego. Tematyka dobrze wybrana, jednak wykonanie bardzo kuleje. Przede wszystkim książka jest bardzo ciężko napisana, umordowałem się czytając ją tak samo, jak pierwsi osadnicy żydowscy w ŻOA, których siekły insekty na bagnistych terenach....
Wartościowa i rzetelna, jednak straszliwie nużąca.
Wartościowa i rzetelna, jednak straszliwie nużąca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(2019)
Kto wymyślił Żydowski Obwód Autonomiczny*, w jaki sposób powstawał, jak toczyły się losy jego mieszkańców, czym jest teraz. Ziemia obiecana, przestrzeń opresji i postsowieckie ruiny.
Autorka (1980) podeszła do tematu bardzo ambitnie, wielopłaszczyznowo, kreśląc najważniejsze zadnienia w oparciu o przeprowadzone rozmowy, materiały historyczne, analizy radzieckiej literatury, reportaże i poezje. Powstało z tego solidne, obszerne opracowanie, dokumentujące różne historie: odmienne motywacje przesiedleńców, problemy adaptacyjne, katastrofalne zmiany polityczne, problemy tożsamościowe. (Przy okazji, pisze też o sytuacji Żydów w ZSRR).
Całość, przedstawiona jest przystępnym, starannym językiem, z początku nieco poetyckim, a sposób podania tych informacji, układ treści – przypomina pracę akademicką, co przy tak szerokim ujęciu, jest chyba nie do uniknięcia.
Bardzo dobra, gorzka książka o ofiarach sowieckiego eksperymentu. O represjach, sowietyzacji i woli życia.
_________
* Powierzchnia: 36 271 km² (dwa i pół razy tyle co Obwód Kaliningradzki [15 125 km²]). Koncepcja ustanowienia namiastki żydowskiej państwowości na Dalekim Wschodzie, jest równie osobliwa jak „Plan Madagaskar”, ale tę koncepcję zrealizowano, i to jeszcze przed ustanowieniem państwa żydowskiego w Palestynie.
•
Wiele razy*, pojawia się w tekście wątpliwość co do czyjejś roli, określonych danych czy czasu, a autorka pisze o tym tak, jakby istniała możliwość weryfikacji, ale z jakichś powodów do tego nie doszło. Można by to ująć inaczej, podać tę niewiedzę w taki sposób, aby nie sprawiała wrażenia niestaranności, np. powołując się na słabą pamięć informatorów. Pod koniec książki, „podobno” pojawia się zdecydowanie zbyt często – tekst traci nie tylko na profesjonalności, ale też stylistycznie.
Kilka razy trafiają się powtórki: wspominane jest zagadanie które było sygnalizowana, a podane jest tak, jakby pojawiało się po raz pierwszy. Poza tym, znalazło by się parę zdań, które można by poprawić, ale to zmiany kosmetyczne.
O lokalnej synagodze, przeczytamy dopiero na stronie 247. Narracja prowadzona jest tak, jakby jej nie było. Zakreślone realia, w których żydowscy koloniści zajmują się produkcją boczku, czynią taką wizję prawdopodobną... jednak w pewnym momencie, pojawia się wzmianka o „starej synagodze”, i pada to tak, jakby jej historia była już znana. Konkretne informacje otrzymamy dopiero pod koniec. Warto by to poprawić.
_________
* Jeśli pominąć końcówkę, to większości tekstu kilkakrotnie, a dopiero pod koniec masowo.
•
UWAGI (wyd. 2019): str. 47 – określanie żydowskiego pisma jako „hieroglify” jest kompletnie błędne (zwłaszcza że wywodzi się z alfabetu fenickiego),warto by dodać przypis, w którym sprostowanoby, że chodzi o kształty; str. 73 – Birobidżanina (birobidżanina); str. 98 – przejął (przejęło); str. 122/310 – niekonsekwencja, dostajemy cytat w formie wyodrębnionej części tekstu, i w przeciwieństwie do innych, tutaj mamy na początku wielokropek w nawiasie kwadratowym, wskazujący na pominiecie części zdania poprzedzającej treść powieloną (w innych pomijano bez tego oznaczania); str. 150 – o tym, że z „piętnem” ŻOA zmagali się nie tylko Żydzi, było stronę wcześniej; str. 154 – o zmianie języka nauczania też już było; str. 159 – o Domu Pionierów w miejscu teatru już powiedziano; str. 177 – pierestrojka i głasnost miały miejsce w ZSRR… (pod koniec pada „demokracja”, co sugeruje że chodzi o lata 90., już po upadku Sojuza, kiedy pierestrojka była już przeszłością, a głasnost zastąpiła zwyczajna wolność słowa); str. 223/224 – przytoczona gazeta i jej odpowiednik były już w tekście przedstawione; str. 252 – zjedzone „sali” (albo: „druga należała” powinno być zastąpione przez „drugi należał”); str. 248 – tałes pojawia się w tekście wcześniej, i to tam powinien być przypis czym jest; str. 315 – również? (na tej samej stronie była już mowa o inwestycji w rolnictwo); str. 355 – miejsc (miejscach).
(2019)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto wymyślił Żydowski Obwód Autonomiczny*, w jaki sposób powstawał, jak toczyły się losy jego mieszkańców, czym jest teraz. Ziemia obiecana, przestrzeń opresji i postsowieckie ruiny.
Autorka (1980) podeszła do tematu bardzo ambitnie, wielopłaszczyznowo, kreśląc najważniejsze zadnienia w oparciu o przeprowadzone rozmowy, materiały historyczne, analizy radzieckiej...
Birobidżan - ziemia, która miała być spełnieniem marzeń Żydów, podczas gdy realia okazały się zupełnie inne. Ludność narodowości żydowskiej zgromadzona w jednym miejscu pod pretekstem stworzenia im własnego miejsca, a w praktyce represjonowana i pozbawiana własnej kultury, ostatecznie zaczęła masowo wyjeżdżać z Żydowskiego Obwodu Autonomicznego. Obecnie jest on bardziej atrakcją turystyczną niż prawdziwym domem dla ludności żydowskiej.
Początkowo powoli czytałam pozycję. Najbardziej interesujące były dla mnie aspekty kulturowe, a na pierwszych stronach pojawiało się dużo politycznej otoczki, która była konieczna i przydatna bym lepiej zapoznała się z sytuacją, która była dla mnie mało znana, jednak mniej mnie ona urzekła. Z czasem książka całkowicie mnie pochłonęła i zdecydowanie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Autorka wykazała się dużą wiedzą i ilością źródeł, styl pisania mi odpowiadał. Czuję się zachęcona do dalszego zgłębiania tematu.
Birobidżan - ziemia, która miała być spełnieniem marzeń Żydów, podczas gdy realia okazały się zupełnie inne. Ludność narodowości żydowskiej zgromadzona w jednym miejscu pod pretekstem stworzenia im własnego miejsca, a w praktyce represjonowana i pozbawiana własnej kultury, ostatecznie zaczęła masowo wyjeżdżać z Żydowskiego Obwodu Autonomicznego. Obecnie jest on bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo interesująca tematyka, książka troszkę traci na jakości pod koniec (ostatnie 50 stron).
Bardzo interesująca tematyka, książka troszkę traci na jakości pod koniec (ostatnie 50 stron).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFascynujący temat, przedstawiony w sposób nierówny i chaotyczny. Żydowski Obwód Autonomiczny na Dalekiej Syberii, nad granicą z Chinami, powstały jeszcze w czasach stalinowskich. Jego losy to jakby historia ZSRR w miniaturze, z odzwierciedleniem wszystkich problemów tego kraju.
Autorka zdecydowała się coś, co nie jest ani monografią, ani pozycją popularnonaukową ani reportażem. Początek może wręcz odstręczyć czytelników. Wygląda jak praca magisterska, czyli zbiór cytatów, co ciekawe głównie z prac anglojęzycznych. Cała część historyczna, może z powodu dostępu do akurat takich źródeł, koncentruje się bardziej na – skądinąd ciekawej - historii literatury w jidysz na terenie ZSRR w latach 1928-1953. Za mało Birobidżanu w książce o tym mieście i obwodzie.
Zdecydowanie lepiej wypada część reportażowa. Autorce udało się dotrzeć do ludzi, którzy mają wiele ciekawego do powiedzenia o Birobidżanie, obwodzie i Żydach. Zatem okres od śmierci Stalina do współczesności to najciekawsze fragmenty książki. Trudno je przecenić, albowiem część osób wypowiadających się na jej kartach może już nie żyć.
Wreszcie koniec to znowu z jednej strony znowu chaotyczne uzupełnienie historii birobidżańskich Żydów o dzieje współzamieszkujących tam narodów, a z drugiej nieudana próba opisu teraźniejszości obwodu (gospodarcza penetracja Chin).
Tym niemniej przeczytać warto. Chociażby po to, by się dowiedzieć, że dla radzieckich Żydów celem eksperymentu było stworzenie świeckiej społeczności żydowskiej, mówiącej w jidysz i wolnej od religii, zaś do oficjeli Kraju rad – próba usunięcia ze społeczności żydowskiej drobnomieszczańskich nawyków i przywiązanie jej do ziemi, jak najdalej od dotychczasowych siedlisk. No i szok – palenie żydowskich książek w Birobidżanie po II wojnie światowej.
Tym niemniej temat zasługuje na lepsze pióro.
Fascynujący temat, przedstawiony w sposób nierówny i chaotyczny. Żydowski Obwód Autonomiczny na Dalekiej Syberii, nad granicą z Chinami, powstały jeszcze w czasach stalinowskich. Jego losy to jakby historia ZSRR w miniaturze, z odzwierciedleniem wszystkich problemów tego kraju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka zdecydowała się coś, co nie jest ani monografią, ani pozycją popularnonaukową ani...
Polecam! Książka napisana jest bardzo ładnym językiem. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy - temat radzieckich Żydów jest tutaj pogłębiony, a całość bardzo rzetelna i opisana w ciekawy sposób.
Wciągający i zaskakujący tekst.
Polecam! Książka napisana jest bardzo ładnym językiem. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy - temat radzieckich Żydów jest tutaj pogłębiony, a całość bardzo rzetelna i opisana w ciekawy sposób.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągający i zaskakujący tekst.