Najlepsza jest woda

239 str. 3 godz. 59 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Fantastyka i Groza
- Tytuł oryginału:
- Storie naturali
- Data wydania:
- 1983-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1983-01-01
- Liczba stron:
- 239
- Czas czytania
- 3 godz. 59 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8308008348
- Tłumacz:
- Halszka Wiśniowska
Opowiadania:
- Wersyfikator
- Angelica Farfalla
- Cenzura w Bitynii
- Cladonia rapida
- Ład po przystępnej cenie
- Przyjaciel człowieka
- Niezwykłe zastosowanie aparatu Mimete
- Versamina
- Praca na pełnych obrotach
- Kuracja wypoczynkowa
- Ochrona
- W drodze na zachód
- Syntetyczni
- Poławiacze dusz
- W jak najlepszych intencjach
- Knall
- Praca twórcza
- W Parku
- Napis na czole
- Najlepsza jest woda
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Najlepsza jest woda w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Najlepsza jest woda
Poznaj innych czytelników
215 użytkowników ma tytuł Najlepsza jest woda na półkach głównych- Chcę przeczytać 151
- Przeczytane 64
- Posiadam 30
- Fantastyka 7
- Chcę w prezencie 4
- Ulubione 4
- Opowiadania 2
- Groza 2
- Odkryte dzięki lubimy czytać 1
- Fantasy, SF, horror 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Najlepsza jest woda
KRÓTKO
Czuję się, jakbym odkrył jakiś nowy, nieznany mi dotąd, przepyszny rodzaj pizzy. Levi z gracją kucharza-weterana miesza składniki, doprawia, nawet ciasto jest podpieczone tak jak powinno. Wszystko się tutaj zgadza. No i kosztuje tylko kilka złotych. Brać, ludzie, brać!
***
DŁUŻEJ
"Najlepsza jest woda" to kompilacja opowiadań z dwóch zbiorów Primo Leviego: "Storie naturali" z 1971 roku oraz "Vizio di forma" (1977).
W myśl zasady "od szczegółu do ogółu" opowiem najpierw o kilku skarbach, jakie znaleźć można w recenzowanym zbiorku.
Któż z nas nie lubi bohaterów, którzy powracają w różnych opowiadaniach? Primo Levi to wie. Stworzył więc ciekawą postać 60-letniego wynalazcy i przedstawiciela handlowego, pana Simpsona, który pojawia się kilka razy - ku mojej nieskrywanej radości. Ale po kolei.
Momentami czułem się, jakbym czytał zaginione opowiadanie Stanisława Lema. Opowiadanie "W jak najlepszych intencjach" zabiera nas do Działu Telefonicznego jednego z włoskich urzędów. Pewnego dnia wpływa doniesienie od kilkudziesięciu abonentów, którzy skarżą się na dziwne zachowanie systemu telefonicznego. Próbując dodzwonić się na jakiś numer, odpowiadał im inny, zazwyczaj ten najczęściej przez nich używany (do matki, żony, szefa itp.). Z każdym dniem zaczyna lawinowo wzrastać liczba takich przypadków. Wyglądało to tak, jakby telefonia świadomie próbowała sterować połączeniami ludzi…
W tle typowa urzędnicza nienawiść między dwoma jednostkami (tutaj inżyniera Masoera do kierownika Działu Reklamacji, Rostagno),tona biurokracji, która niewiela zmienia i brak bezpośredniej komunikacji, którą zastępują pisma i okólniki.
Ale ale, moi Drodzy – Levi wlewa nieco optymizmu w te stetryczałe tryby urzędniczej machiny. Oto w obliczu zagrożenia, wrogowie potrafią się zjednoczyć i walczyć razem w imię lepszej przyszłości.
"Rostagno zaproponował proste wyjaśnienie: rozszerzona na całą Europę sieć telefoniczna rozbudowała się w sposób nieznany wszystkim dotychczasowym zrealizowanym instalacjom (…) i nagle, bez żadnego przejścia, osiągnęła taką gęstość numerów, że zaczęła się zachowywać jak ośrodek nerwowy. Nie jak mózg oczywiście, a przynajmniej nie jak mózg obdarzony inteligencją; ale w każdym razie stała się zdolna do wykonania jakiegoś elementarnego wyboru i przeprowadzenia, na małą skalę, swej woli".
Do najjaśniejszych punktów zbiorku należy bez wątpienia duet fabularnie połączonych opowiadań: "Praca twórcza" i "W Parku". Bazują na świetnym pomyśle. Oto do pisarza cierpiącego na brak natchnienia przybywa nieznajomy. Okazuje się, że to bohater jednej z jego książek. To nie koniec sensacji: zaskoczony pisarz dowiaduje się o istnieniu krainy, w której mieszkają bohaterowie książek. Żyją tak długo, póki pamiętają o nich czytelnicy. Gdy książka popada w zapomnienie, ich bohaterowie stają się przezroczyści, aż w końcu znikają. Pisarz (Levi) wpada na genialny pomysł. Chce się dostać do owej krainy i pisze książkę autobiograficzną, tym samym czyniąc z siebie głównego bohatera. Bardzo ciekawe rozważania na temat wartości literatury, relacji między autorem a wytworami jego wyobraźni oraz poszukiwaniem twórczego natchnienia.
Prawie każde opowiadanie kryje w sobie coś ciekawego. Pierwszy "Wersyfikator" stylizowany jest na dramat, z rozpiską na role i wypowiadane kwestie. Czy poeta chałturzący pisaniem wierszy na zamówienie zdecyduje się na zakup wersyfikatora, maszyny zdolnej – po wybraniu kilku parametrów - tworzyć poezję?
"Angelica Farfalla" nie dość, że przedstawia intrygującą historię, to zastanawia swoim tytułem, który pozornie nie ma żadnego związku z opowiadaniem. Po krótkim śledztwie – i pomocy internetu – udało mi się rozwiązać tę zagadkę. Angelica Farfalla to jeden z najlepszych momentów, absolutna perła tego zbioru. Opowiadanie stanowi mieszaninę diabolicznych eksperymentów Nazistów, kryminału i nutki horroru. Fabuła w skrócie: alianccy śledczy udają się do zniszczonego wojenną pożogą Berlina, aby zbadać pozostałości laboratorium profesora Leeba, ekscentrycznego nazistowskiego naukowca. Już na początku autor zdradza, co komisja zastała na miejscu. W miarę rozwoju akcji poznajemy rękopis Leeba, jego fascynację aksolotlami, wreszcie zgłasza się niejaka Gertrude Enk, mieszkająca nieopodal, która relacjonuje, co działo się z Leebem i jego laboratorium podczas bombardowań w 1943 roku. I choć dowiadujemy się też, co było w środku, za zamkniętymi drzwiami, Enk w swojej relacji pomija pewne szczegóły. Gdy wczytamy się dobrze w jej słowa i zestawimy je z początkiem opowiadania, dotrze do nas, co najprawdopodobniej znajdowało się w laboratorium naukowca i jaki los owe znaleziska spotkał. Pikanterii całej historii dodaje fakt, iż sam profesor Leeb rozpłynął się w powietrzu. Jest to uosobienie zła.
Levi poszatkował całą historię. Zostawia kilka strzępków i celowo zaburza ich chronologię. Po co to robi? By zaintrygować czytelnika, zachęcić do samodzielnego śledztwa i zmusić do wyobrażenia sobie całej tej makabrycznej historii. O mały włos nie poświęciłbym temu opowiadanku wiele czasu, dlatego się trochę rozpisuję, by nikt nie powtórzył mego błędu.
Wyśmienita literacka zagadka, tym razem śmiertelnie poważna. I przerażająca.
"Cenzura w Bitynii" to złowieszczo zabawna wizja przyszłości miasteczka Bitynia, w którym rozwinął się urząd cenzorski, że blokował wydanie prawie każdej publikacji.
Zakończenie na piątkę z plusem!
"Cladonia rapida" to historia tajemniczego wirusa, który opanowuje… samochody. Komediowy, lekko surrealistyczny ton narracji kontrastuje z łacińskimi terminami i stylizowaną na naukową relacją o właściwościach i rozprzestrzenianiu się wirusa.
W "Ładzie po przystępnej cenie" powraca mój ulubiony pan Simpson. Robi oczywiście to, co potrafi najlepiej: próbuje wcisnąć kolejny niesamowity wynalazek. Tym razem jest to duplikator o wdzięcznej nazwie Mimete (chociaż Simpson dysponował także Turbospowiednikiem – wymyśliłem nawet dla niego slogan reklamowy: „nie nadążysz grzeszyć”). Co potrafi Mimete? Za pomocą tajemnej mieszanki – pabulum – potrafi skopiować wszystko. Nie kopiuje samej treści, jak ksero, tylko strukturę, cechy charakterystyczne przedmiotu, naderwania, ułomności – wszystko.
Opis duplikacji stylizowany jest na opis stworzenia świata. Pierwszego dnia narrator zduplikował kostkę cukru i rozkład jazdy pociągów, trzeciego jajko na twardo, szóstego jaszczurkę, a siódmego odpoczywał.
Gdy zabawne opowiadanie dobiega końca, czujemy lekki niedosyt. To już koniec? A właśnie, że nie! Dwa opowiadania dalej Levi kontynuuje wątek Mimete, doskonale zdając sobie sprawę z literackiego potencjału tego wynalazku. Narrator, odsiadujący w więzieniu karę za swą „pionierską pracę” (domyślamy się, że chodzi o nielegalne użycie Mimete, np. do kopiowania pieniędzy),pozostawił Mimete „na wolności”, która wpada w ręce jego znajomego Gilberto, który: „nie pije, nie pali, a jego jedyną namiętnością jest maltretowanie martwych przedmiotów. (…). Jeśli chodzi o auta, żyją u niego nie dłużej niż kilka miesięcy: bez przerwy rozmontowuje je i montuje, czyści, smaruje, modyfikuje, wmontowuje do nich niepotrzebne akcesoria, a potem ma ich dość i sprzedaje”.
Wiedziony niepohamowanym genem odkrywcy, Gilberto duplikuje własną żonę, co daje początek serii zabawnych i nieprzewidywalnych komplikacji. Jak wybrnąć z tego problemu? Rozwiązanie jest proste. Nie zdradzę go, ale jest równie zabawne.
W "Versaminie" Levi snuje bardziej poważne rozważania. Albo inaczej: jego rozważania zazwyczaj są poważne, bywają tylko podane w lekkostrawnej formie. Tutaj jest inaczej. Niejaki Kleber opracowuje substancje, które ból przemieniają w przyjemność i nazywa je versaminami. Eksperymentował najpierw na zwierzętach:
"Pamiętam, na przykład, owczarka (…). Z dziką pasją rozdzierał kłami swe łapy i ogon, a kiedy mu założyłem kaganiec, pogryzł sobie język. […] nauczył się biegać po klatce i uderzać z całej siły w pręty. Najpierw bił, jak popadło: głową, grzbietem, ale potem przekonał się, że najlepiej uderzać nosem i za każdym razem wył z rozkoszy".
Oby paskudna wizja Leviego się nigdy nie sprawdziła.
W "Pracy na pełnych obrotach" powraca niezmordowany Simpson. Co ma tym razem do zaoferowania? Zaprasza narratora do siebie, gdzie demonstruje m.in. tresowane ważki, które na zawołanie dostarczają starannie wyselekcjonowanych borówek.
W "Kuracji wypoczynkowej" Simpson prezentuje instrument ostateczny NATCA, nazwany Torec. Symuluje on wrażenia danej sytuacji – np. rejsu po oceanie, lotu w kosmos, wspinaczki po wulkanie itp. Widz przeżywa w pełni sytuację, jaką sugeruje taśma, otrzymuje bodźce wizualne, słuchowe, dotykowe, a nawet bolesne.
Opowiadania, o których wspomniałem powyżej, to raptem połowa książki; ale daje dobre wyobrażenie o pomysłowości i talencie Primo Leviego włoskiego pisarza.
Ten włoski pisarz pochodzenia żydowskiego był z wykształcenia chemikiem. Więziony w Oświęcimiu, przetrwał tylko dzięki swojej wiedzy – pracował jako obozowy chemik. Temu okresowi życia poświęcił wspomnienia pt. "Czy to jest człowiek", książkę powszechnie uważaną za jego największe dzieło.
Wykształcenie chemiczne pisarza przebija się kilka razy przez wartstwę fabularną: a to w postaci niepozornych wstawek (bohater-naukowiec, miejsce akcji - laboratorium, słownictwo naukowe); w niektórych opowiadaniach narratorem jest chemik: być może alter ego samego autora.
Mimo wojennej traumy, a może właśnie dlatego, Levi czaruje humorem. Jego proza jest wdzięczna, lekka i czyta się szybko. Każdy, kto ceni sobie groteskę, lekkie pióro, z domieszką naukowych eksperymentów, a wszystko zanurzone w sosie ciepłej ironii i subtelnego poczucia humoru, odnajdzie się bez problemu w twórczości Włocha. Jest tutaj kilka słabszych opowiadań, ale jako całość "Najlepsza jest woda" prezentuje równy, wysoki poziom.
Primo Levi jest pedagogiem, który działa przez śmiech, a nie łzy. Zbiór "Najlepsza jest woda", pełen dopracowanych, literackich cudeniek, jest jednym z moich największych literackich odkryć 2024 roku.
KRÓTKO
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuję się, jakbym odkrył jakiś nowy, nieznany mi dotąd, przepyszny rodzaj pizzy. Levi z gracją kucharza-weterana miesza składniki, doprawia, nawet ciasto jest podpieczone tak jak powinno. Wszystko się tutaj zgadza. No i kosztuje tylko kilka złotych. Brać, ludzie, brać!
***
DŁUŻEJ
"Najlepsza jest woda" to kompilacja opowiadań z dwóch zbiorów Primo Leviego: "Storie...
Mniej więcej wtedy co Lem (czyli w latach 60.),także i słynny „oświęcimski ocaleniec” Primo Levi przestrzegał w swych niebywale inteligentnie dowcipnych opowiadaniach przed zagrożeniami rozwoju technologicznego, w tym także "sztucznej inteligencji".
To oczywiście śmiech zamierający na ustach, skoro niektóre z tych wynalazków – wówczas będących wytworem chorej zdawałoby się wyobraźni - dziś wchodzą w fazę realizacji, a relacje międzyludzkie już dawno (czyli od dobrych kilku lat) zdominowały relacje miedzy ich mobilnymi urządzeniami….
Jeden tylko cytat z tej zachwycającej książeczki. W jednym z opowiadań jest mowa o nowatorskich urządzeniach cenzorskich (marzeniu każdego dyktatora),wychwytujących nieprawomyślną zawartość słowa drukowanego: „Ich pamięć magnetyczna zawierała trzy odrębne wykazy słów i odpowiednie wzory. Wyrazy z pierwszego wykazu, jeżeli znalazły się w opracowywanym tekście, zostawały z niego automatycznie usunięte; wyrazy z drugiego wykazu pociągały za sobą całkowite odrzucenie tekstu, z trzeciego zaś – natychmiastowe aresztowanie i powieszenie autora i wydawcy”.
Niewiele lepsze efekty daje możliwość klonowania ludzi. Gdy ktoś stworzył sobowtóra swej żony, wpadł w nieliche kłopoty, bo obie zaczęły rywalizować o niego, a zarazem walczyć ze sobą. I jakie wtedy było wyjście? Zgadliście: skopiowanie samego siebie, by kopia żony miała swój męski odpowiednik….
Cechą dobrej dystopii jest wyprzedzanie takich przerażających czasów, które nadejdą tu w końcu, czy też może częściowo już nadeszły…. Aż strach się bać. A nie, sorry: „nie trzeba się jego bać!”
Mniej więcej wtedy co Lem (czyli w latach 60.),także i słynny „oświęcimski ocaleniec” Primo Levi przestrzegał w swych niebywale inteligentnie dowcipnych opowiadaniach przed zagrożeniami rozwoju technologicznego, w tym także "sztucznej inteligencji".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo oczywiście śmiech zamierający na ustach, skoro niektóre z tych wynalazków – wówczas będących wytworem chorej zdawałoby...
Inteligentne i dające do myślenia opowiadania fantastyczne (choć niekoniecznie fantastyczno-naukowe). Niektóre z dość trafnymi przewidywaniami - maszyny ze sztuczną inteligencją, coś na kształt wirtualnej rzeczywistości, ...
Inteligentne i dające do myślenia opowiadania fantastyczne (choć niekoniecznie fantastyczno-naukowe). Niektóre z dość trafnymi przewidywaniami - maszyny ze sztuczną inteligencją, coś na kształt wirtualnej rzeczywistości, ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety zupełnie nie trafia w moje gusta. Gdzieś tam daleko można doszukiwać się swego rodzaju technologicznego wizjonerstwa (smartfony, internet, klonowanie, eksperymenty medyczne) i obaw przed tym, jak pewne wynalazki mogą być wykorzystane. Ogólnie jednak nie potrafiłem się do kolejnych opowiadań przekonać, kartkując już od połowy książkę. Być może te blisko pięćdziesiąt lat temu pewne wizje robiły wrażenie. Dziś to tylko wzruszenie ramion. Zdecydowanie wolę wizje Philipa Dicka.
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/majowkowe-porzucenia/
Niestety zupełnie nie trafia w moje gusta. Gdzieś tam daleko można doszukiwać się swego rodzaju technologicznego wizjonerstwa (smartfony, internet, klonowanie, eksperymenty medyczne) i obaw przed tym, jak pewne wynalazki mogą być wykorzystane. Ogólnie jednak nie potrafiłem się do kolejnych opowiadań przekonać, kartkując już od połowy książkę. Być może te blisko pięćdziesiąt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor "Wody" - Primo Levi - był włoskim Żydem, który przeżył uwięzienie w Auschwitz. Wspominam o tym, ponieważ jego opowiadania, choć jest to klasyczne science-fiction, bardzo mocno przypominają mi twórczość innego ocalonego z Zagłady, Tadeusza Borowskiego. Jest w nich ten sam smutek i ta sama specyficzna wrażliwość. Ten sam dystans. I choć w swojej książce Levi opisuje wydarzenia całkowicie fikcyjne (żadnych nawiązań do II wojny światowej sobie nie przypominam, choć nie wykluczam, że pamięć mnie w tym względzie zawodzi),to wymuszają na czytelniku podobną refleksję. Z tego właśnie względu, mogę śmiało polecić "Wodę", nie tylko miłośnikom fantastyki naukowej.
Autor "Wody" - Primo Levi - był włoskim Żydem, który przeżył uwięzienie w Auschwitz. Wspominam o tym, ponieważ jego opowiadania, choć jest to klasyczne science-fiction, bardzo mocno przypominają mi twórczość innego ocalonego z Zagłady, Tadeusza Borowskiego. Jest w nich ten sam smutek i ta sama specyficzna wrażliwość. Ten sam dystans. I choć w swojej książce Levi opisuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór niezwykłych opowiadań, wpisujących się klimatem XX wieczną twórczość takich włoskich pisarzy jak Italo Clavino, Dino Buzzati, Alberto Savinio, Tommaso Landolfi. Levi pochyla się nad zbiorowymi lękami ludzkości, rozbijając rzeczywistość głównie za pomocą gatunkowych strategii science-fiction, co upodabnia jego narracje do prozy Stanisława Lema, a przede wszystkim do "Kronik Marsjańskich" Raya Bradbury'ego.
Nad opowiadaniami (szczególnie tymi początkowymi) wisi widmo Holocaustu, Holocaustu nie tylko w rozumieniu tego co Levi przeżył, czyli Auschwitz, ale również nigdy niekończącej się zagłady. Włoski pisarz jest - podobnie jak Bradbury w "Kronikach Marsjańskich" - pesymistą, ludzkość nie wyciąga wniosków z historycznych tragedii, zapętla się w kolektywnym szaleństwie samounicestwienia.
W tej smutnej wizji, odnajdziemy mimo wszystko także elementy ironiczne i groteskowo zabawne, wówczas autor przeradza się w analityka z przymrożeniem oka, w Jeana Baudrillarda pozbawionego przesadnego fatalizmu i Davida Cronemberga, który postanowił zrezygnować z dojmującej eksploatacji ludzkiej cielesności. Jednak i w tych opowiadaniach nie zapomina o krytycznym ostrzu.
Zbiór niezwykłych opowiadań, wpisujących się klimatem XX wieczną twórczość takich włoskich pisarzy jak Italo Clavino, Dino Buzzati, Alberto Savinio, Tommaso Landolfi. Levi pochyla się nad zbiorowymi lękami ludzkości, rozbijając rzeczywistość głównie za pomocą gatunkowych strategii science-fiction, co upodabnia jego narracje do prozy Stanisława Lema, a przede wszystkim do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toModa odgrywa w literaturze doniosłą rolę. Nie mam tu, rzecz jasna, na myśli fatałaszków, tylko legendę, którą obrosły pewne pozycje. W przypadku niektórych z nich ciężko mówić o efekcie zabiegów marketingowych, przynajmniej w dzisiejszym rozumieniu, bo autorzy nie żyją, a niekiedy nawet i od dawna nie są wydawani. A jednak ktoś wpływowy rzekł kiedyś o jakiejś powieści, że jest genialna i kolejne pokolenia, często niestety bezrefleksyjnie, przekazują i podtrzymują tę tezę, nie chcąc być wykluczonymi z uczestnictwa w czymś kultowym i, w ich mniemaniu, elitarnym.
Dlaczego o tym piszę? To proste - właśnie przeczytałem zbiór opowiadań, o którym mało kto słyszał, a który bije większość z tych "genialnych" wydmuszek na głowę. Levi nie wydziwia, nie kombinuje, nie eksperymentuje - nie ma takiej potrzeby. Pisze lekko i strzela prosto między oczy, a każde opowiadanie pozostawia czytelnika w stanie oszołomienia, na które jedynym lekarstwem jest refleksja. Tematyka krąży wokół zagrożeń cywilizacyjnych, ze szczególnym wskazaniem na galopujący postęp technologiczny. Levi podejmuje też zagadnienie moralnej odpowiedzialności naukowców, szczególnie dla niego istotne ze względu na osobiste doświadczenia wojenne. Te krótkie historyjki przypominają nieco opowiadania Lema, Bułyczowa, a także inne co lepsze kawałki z dawnej serii "Kroki w nieznane". Każda stanowi małe arcydzieło i wypełniona jest mądrością, nie po brzegi jednak, bo autor chce, żeby i czytelnik na swój niedoskonały sposób w tej mądrości uczestniczył, dorzucając swoje indywidualne i niepowtarzalne przemyślenia, doświadczenia czy poglądy.
Na czytelników na własną rękę poszukujących ciekawych pozycji czekają niekiedy nader smakowite nagrody.
Moda odgrywa w literaturze doniosłą rolę. Nie mam tu, rzecz jasna, na myśli fatałaszków, tylko legendę, którą obrosły pewne pozycje. W przypadku niektórych z nich ciężko mówić o efekcie zabiegów marketingowych, przynajmniej w dzisiejszym rozumieniu, bo autorzy nie żyją, a niekiedy nawet i od dawna nie są wydawani. A jednak ktoś wpływowy rzekł kiedyś o jakiejś powieści, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z książek, które mnie zaskoczyły, pozostawiły bez słowa i pozostały na zawsze w pamięci. Bardzo chciałabym mieć własny egzemplarz.
Jedna z książek, które mnie zaskoczyły, pozostawiły bez słowa i pozostały na zawsze w pamięci. Bardzo chciałabym mieć własny egzemplarz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjne opowiadania mam je w swojej biblioteczce.
Rewelacyjne opowiadania mam je w swojej biblioteczce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to