Waldorff. Ostatni baron Peerelu

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Cykl:
- Pasjonujące biografie (tom 8)
- Data wydania:
- 2008-10-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-01-01
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324400829
Opowieść o życiu Jerzego Waldorffa, ostatniego barona Peerelu i strażnika narodowej pamięci, legendy polskiej krytyki muzycznej, człowieka, który uratował przez zagładą Stare Powązki w Warszawie i przeprowadził największą w Polsce Ludowej prywatną, a więc nielegalną zbiórkę pieniędzy na wykup willi ``Atma`` w Zakopanem, w której powstało Muzeum Karola Szymanowskiego. Opowieść o przedwojennym flircie Waldorffa z faszyzmem, powojennym współtworzeniu tygodnika ``Przekrój``, fascynacji muzyką Szymanowskiego i ``najmądrzejszym psie na świecie`` ? jamniku Puzonie, który był jego nieodłącznym towarzyszem podczas występów w telewizji. O przyjaźniach z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim i Stefanem Kisielewskim, młodzieńczym romansie z tajemniczym Isiem oraz o 60-letnim związku Jerzego Waldorffa z tancerzem Mieczysławem Jankowskim.
Kup Waldorff. Ostatni baron Peerelu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Waldorff. Ostatni baron Peerelu
Poznaj innych czytelników
446 użytkowników ma tytuł Waldorff. Ostatni baron Peerelu na półkach głównych- Przeczytane 241
- Chcę przeczytać 198
- Teraz czytam 7
- Posiadam 66
- Biografie 8
- Audiobook 6
- E-book 4
- Ebooki 4
- Biografie, wspomnienia 4
- 2025 3
Tagi i tematy do książki Waldorff. Ostatni baron Peerelu
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Waldorff. Ostatni baron Peerelu
Ludziom nie sztuka jest potrzebna do szczęścia, ale jej przeciwieństwo - kicz.





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Waldorff. Ostatni baron Peerelu
Jestem rozczulona i zachwycona. Świetna biografia osadzona w realiach trzech epok, przedwojnia, powojnia oraz III RP. Genialnym człowiekiem był Pan Waldorff, nieprzeciętnym obserwatorem i diabelnie inteligentnym. Mistrz pióra! Bardzo polecam tę biografię, a po niej wywiad Tomasza Raczka z Panem Jerzym. Klasa!
Jestem rozczulona i zachwycona. Świetna biografia osadzona w realiach trzech epok, przedwojnia, powojnia oraz III RP. Genialnym człowiekiem był Pan Waldorff, nieprzeciętnym obserwatorem i diabelnie inteligentnym. Mistrz pióra! Bardzo polecam tę biografię, a po niej wywiad Tomasza Raczka z Panem Jerzym. Klasa!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to38/2026 (audiobook 33/2026)
Mam szczęście doskonale pamiętać czasy przedinternetowe, kiedy to głównym nośnikiem szeroko rozumianej kultury narodowej były telewizja, radio i prasa. Pamiętam zatem także całkiem dobrze Jerzego Waldorffa, który bywał częstym gościem w naszym ówczesnym telewizorze, a że radio włączone było w zasadzie od rana do nocy – często także słyszałem jego głos w odbiorniku.
Waldorff to postać niezwykła. Wielowymiarowa, niejednoznaczna.
Wszechstronnie wykształcony erudyta, niestrudzony popularyzator muzyki, nieugięty strażnik pamięci o artystach, niezmordowany obrońca narodowego dziedzictwa kulturalnego, absolutny mistrz gawędy o polskiej historii i kulturze.
Z drugiej strony przez wielu postrzegany był jako bufon o wybujałym ego, którego cechował snobizm i egalitaryzm, głosiciel prawd objawionych utrzymanych w paternalistycznym tonie. Lubował się w teatralizacji swoich działań i jako mistrz autopromocji starał się być, jak byśmy to dziś powiedzieli, cały czas na topie.
Cechowała go także bezkompromisowość w ocenach i osądach, co wielu mogło do niego zrażać, ale jednocześnie – przysparzało mu popularności. Wedle porzekadła: „szczerość nie zapewni ci wielu przyjaciół, ale na pewno da ci tych właściwych” – Waldorff zajadle atakował, ale i równie zaciekle bronił tego, co uważał za dobre, słuszne czy potrzebne.
Bez wątpienia była to postać barwna oraz niebywale zasłużona dla polskiej kultury. Obawiam się, że wraz z odejściem Jego pokolenia nasza kultura bezpowrotnie straciła już postaci tego formatu…
Książka Mariusza Urbanka to jednak nie tylko opowieść o Jerzym Waldorffie. To także przebogate studium historyczne – opowieść o Polsce przedwojennej, wojennej i powojennej – od mrocznego okresu stalinizmu aż do początku XXI wieku. Waldorff przeżył 89 ze 100 lat wieku XX, zatem wiele widział, wiele przeżył i doświadczył. Bez wątpienia – to autorytet, o którym powinno uczyć młodzież w szkołach.
Nie łudźmy się jednak – dziś to tiktokowi debile wyznaczają młodzieżowe standardy kulturowe…
Zakończywszy lekturę – z wielką przyjemnością powróciłem do Waldorffowych gawęd i obejrzałem dostępną na YouTube opowieść Pana Jerzego o Warszawskich Powązkach – polecam starszakom tę sentymentalną podróż.
Lektor: Wojciech Masiak
38/2026 (audiobook 33/2026)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam szczęście doskonale pamiętać czasy przedinternetowe, kiedy to głównym nośnikiem szeroko rozumianej kultury narodowej były telewizja, radio i prasa. Pamiętam zatem także całkiem dobrze Jerzego Waldorffa, który bywał częstym gościem w naszym ówczesnym telewizorze, a że radio włączone było w zasadzie od rana do nocy – często także słyszałem...
Mgliście pamiętam Jerzego Waldorffa, głównie z zaduszkowego kwestowania na rzecz ratowania Powązek. Lektura biografii autorstwa Mariusza Urbanka pokazuje jednak, że była to postać niezwykle barwna i wielowymiarowa: polemista, ironista, człowiek ostrych sądów i ciętego języka, który swoją popularność i status celebryty po mistrzowsku wykorzystał dla dobra polskiej kultury.
Mariusz Urbanek kreśli obraz poprzez spory i potyczki światopoglądowe Waldorffa oraz jego intelektualne zwarcia z innymi wielkimi postaciami XX wieku. Autor przywołuje wspomnienia Jerzego Kisielewskiego, Zofii Kucówny oraz wielu innych osób z otoczenia publicysty. Całość uzupełniają liczne, często bardzo zabawne anegdoty – od historii zdobycia Fiata w kolorze palonej wiśni w realiach PRL-u po bezpardonowe ustawianie do pionu dyrektorów filharmonii.
Postacie przywoływane w książce obudziły wspomnienia telewizyjnych koncertów fortepianowych duetu Marek i Wacek oraz historyjek obrazkowych z „Przekroju” (choć akurat Bęc Walskiego zupełnie nie kojarzę).
Urbanek poświęca sporo miejsca prywatności: długoletniemu związkowi Waldorffa z Mieczysławem Jankowskim, przyjaźniom z Gałczyńskim i Stefanem Kisielewskim, a także słynnej miłości do jamników.
Sporo ciekawostek przynosi omówienie rozdziału dopisanego do trzeciego wydania „Serca w płomieniach” o Karolu Szymanowskim, poświęconego historii homoseksualizmu, z zaskakującym przeglądem najsłynniejszych gejów w dziejach kultury.
Ujmujące jest to, że Waldorff do samego końca pozostał wierny swojej formie, potrafiąc żartować nawet dzień przed śmiercią.
Mgliście pamiętam Jerzego Waldorffa, głównie z zaduszkowego kwestowania na rzecz ratowania Powązek. Lektura biografii autorstwa Mariusza Urbanka pokazuje jednak, że była to postać niezwykle barwna i wielowymiarowa: polemista, ironista, człowiek ostrych sądów i ciętego języka, który swoją popularność i status celebryty po mistrzowsku wykorzystał dla dobra polskiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo polecam. Jerzy Waldorff w każdych czasach i okolicznościach byłby osobą kolorową, nietuzinkową i budzącą ciekawość.
Bardzo polecam. Jerzy Waldorff w każdych czasach i okolicznościach byłby osobą kolorową, nietuzinkową i budzącą ciekawość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKristo - krótko.
Przed lekturą nie wiedziałem, że przed II Wojną Jerzy Preyss (prawdziwe nazwisko Waldorffa) faszyzował i był antysemitą, a po wojnie złożył daninę komunistom kilkoma okropnymi tekstami, min. atakującymi aresztowanych księży.
Jednak późniejsze zasługi zdają się rehabilitować te wstydliwe fakty i sam Waldorff miał do końca życia świadomość, że musi odpokutować za oportunizm i błędy. Stąd różne szerokie na Polskę akcje - ratowania Atmy dla muzeum Szymanowskiego, ratowania nagrobków na Powązkach, wspieranie inicjatyw muzycznych, festiwali, pisanie interwencyjnych felietonów itp.
Biografia jest napisana sprawnie przez doświadczonego autora, bez pomijania kontrowersji i tajemnic o min. preferencjach bohatera, niezapomnianego uczestnika 3 historycznych epok, który dożył końca burzliwego XX wieku. Jeśli wg Waldorffa "Kisiel brzmi jak Wawel", to Waldorff brzmi jak Malbork.
Kristo - krótko.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed lekturą nie wiedziałem, że przed II Wojną Jerzy Preyss (prawdziwe nazwisko Waldorffa) faszyzował i był antysemitą, a po wojnie złożył daninę komunistom kilkoma okropnymi tekstami, min. atakującymi aresztowanych księży.
Jednak późniejsze zasługi zdają się rehabilitować te wstydliwe fakty i sam Waldorff miał do końca życia świadomość, że musi...
Pamiętam Jerzego Waldorffa z telewizji. Jako dziecko uważałam go za dziwaka. Cieszę się, że poznałam życiorys człowieka nieprzeciętnego, który nie pasował do siermiężnej Polski Ludowej.
Książka dokumentuje życie i osiągnięcia „Barona” i czyta się ją fantastycznie. Nie jest nudna, nie stawia bohatera na piedestale, pokazuje jego charakter i życie publiczne oraz uchyla drzwi przed sprawami prywatnymi.
Polecam!
Pamiętam Jerzego Waldorffa z telewizji. Jako dziecko uważałam go za dziwaka. Cieszę się, że poznałam życiorys człowieka nieprzeciętnego, który nie pasował do siermiężnej Polski Ludowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dokumentuje życie i osiągnięcia „Barona” i czyta się ją fantastycznie. Nie jest nudna, nie stawia bohatera na piedestale, pokazuje jego charakter i życie publiczne oraz uchyla...
Książka o totalnie nieznanej dla mnie postaci.
Jak to u Urbanka, czyta się bardzo dobrze.
Mimo wszystko jest to chyba najmniej interesująca historia od tego autora.
Sportretowana postać dość niejednoznaczna, ale ciężko oceniać niektóre wybory z perspektywy czasu.
Książka o totalnie nieznanej dla mnie postaci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to u Urbanka, czyta się bardzo dobrze.
Mimo wszystko jest to chyba najmniej interesująca historia od tego autora.
Sportretowana postać dość niejednoznaczna, ale ciężko oceniać niektóre wybory z perspektywy czasu.
Doskonała biografia. Trudno powiedzić dlaczego🙃. Czy to dlatego, że Waldorffa zawsze lubiłam, zarówno słuchać jak i czytać. Czy dlatego że to życie przypomina mi o czasach, w których dorastałam. Czy dlatego ,że porusza tematy mi znane(ale też cale mnóstwo tych nieznanych). Czy może dlatego , ze autor komunikuje się ze mną w sposób, który do mnie przemawia. Dużo faktów, a więc i lekcja historii. Czułam, że autor nie koloryzuje. Bardzo cenię takie biografie.
Doskonała biografia. Trudno powiedzić dlaczego🙃. Czy to dlatego, że Waldorffa zawsze lubiłam, zarówno słuchać jak i czytać. Czy dlatego że to życie przypomina mi o czasach, w których dorastałam. Czy dlatego ,że porusza tematy mi znane(ale też cale mnóstwo tych nieznanych). Czy może dlatego , ze autor komunikuje się ze mną w sposób, który do mnie przemawia. Dużo faktów, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterem kolejnej biografii Mariusza Urbanka jest Jerzy Waldorff, człowiek-instytucja w powojennej Polsce, niezrównany popularyzator muzyki. Wciąż pamiętam jego telewizyjne występy, górnolotny styl, noszenie się z pańska, demonstracyjną staroświeckość; jakby arystokrata z XIX wieku przeniósł się w przaśną PRL-owską rzeczywistość. Pomnę jak w wieku pacholęcym czytałem jego 'Sekrety Polihymnii' – książkę, która wprowadziła mnie w świat muzyki klasycznej (nie wiedzieć czemu Urbanek używa w książce terminu 'muzyka poważna', przecież to bywa całkiem wesoła muzyka...).
Dostajemy solidną biografię człowieka, który urodził się jeszcze w czasie zaborów (w 1910 r.),a zmarł już w III RP (w 1999 r.),żył zatem w ciekawych czasach... Pochodził z bogatej rodziny ziemiańskiej, był dobrze wykształcony, znał języki, jeszcze jako dziecko zwiedził pół Europy, oprócz studiów muzycznych odbył też prawnicze, bo ojciec uważał, że musi mieć solidny fach w ręku. Dosyć wcześnie zaczął karierę dziennikarską, głównie jako krytyk muzyczny. Cieniem na jego życiu położył się przedwojenny antysemityzm i podziw dla faszyzmu, napisał wtedy książkę, w której wychwalał reżim Mussoliniego; wypominano mu to do końca życia.
W czasie wojny był jednym z głównych organizatorów półlegalnego życia muzyczno-literackiego w okupowanej Warszawie. Po wojnie zaś przeniósł się na parę lat do Krakowa, gdzie był redaktorem 'Przekroju'. Co ciekawe, pił w tym czasie mocno wódkę z krakusami, ale żaden nie zaprosił go do domu; mieszczaństwo podwawelskie z góry traktowało przybyszów z okupowanej Warszawy.
Był Waldorff świetnym animatorem kultury: na przykład odkrył przed wojną Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i bardzo opiekował się jego rodziną w czasie wojny, gdy poeta siedział w obozie jenieckim, a po wojnie ściągnął go do 'Przekroju'. A po wojnie stał się prawdziwą instytucją, dzięki jego staraniom otwarto muzeum Karola Szymanowskiego 'Atma' w Zakopanem, uchronił też od upadku wiele pałaców i muzeów. Był tak popularny, że władze komunistyczne się go po prostu bały, więc potrafił załatwić z pozoru bardzo trudne sprawy.
Środkowa część książki nieco nuży, za dużo pisze na przykład Urbanek o potyczkach Waldorffa z komunistyczną cenzurą.
Niewątpliwie dziełem życia Waldorffa było ratowanie Powązek, które w latach 70. były w opłakanym stanie. Dzięki jego energii ta narodowa nekropolia została przywrócona do życia. To jego pomysłem było zaduszkowe kwestowanie na odbudowę Powązek; owo kwestowanie stało się już piękną coroczną tradycją.
A potem przyszła starość i nieuniknione kłopoty zdrowotne, podchodził do nich z humorem:, «Mówił i pisał, że ludziom w jego wieku Pan Bóg daje znak, że nadchodzi koniec, odbierając władzę albo w nogach, albo w głowie. Więc on i tak jest Stwórcy wdzięczny za to, że jego „trzepnął” po nogach.»
Dostaliśmy solidną biografię przywracającą pamięć o tym nietuzinkowym człowieku.
Bohaterem kolejnej biografii Mariusza Urbanka jest Jerzy Waldorff, człowiek-instytucja w powojennej Polsce, niezrównany popularyzator muzyki. Wciąż pamiętam jego telewizyjne występy, górnolotny styl, noszenie się z pańska, demonstracyjną staroświeckość; jakby arystokrata z XIX wieku przeniósł się w przaśną PRL-owską rzeczywistość. Pomnę jak w wieku pacholęcym czytałem jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka warta przeczytania i przez tych, którym nazwisko coś mówi i tych, którzy nie wiedzą kto zacz, choć tu pewnie przydałoby się trochę przypisów wyjaśniających kontekst czasów.
Jerzy Waldorff to niemal równolatek XX wieku, człowiek instytucja, którego doświadczenia można by podzieli na wiele osób: rodzina ziemiańska, prawnik, krytyk muzyczny, społecznik, przed wojną ulegający urokowi włoskiego faszyzmu, po wojnie składający trybut dla nowych władców Polski, a przede wszystkim postać zaangażowana w ocalenie kultury polskiej: Atma (willa Szymanowskiego w Zakopanem),cykliczne zbiórki pieniędzy na renowację Powązek, to tylko dwa najbardziej znane działania. Ale to nie tylko historia jego rodziny, Miecia, Puzona, osobowości, to również opowieść o epokach, ich klimacie. Pojawiają się tu Miłosz, Iwaszkiewicz, Gałczyński, Kisielewski. To również człowiek wiecznie krytykowany; w PRLu za książkę o włoskim faszyzmie, w III RP za teksty prokomunistyczne, a po śmierci przez Kościół za ateizm i ponad półwieczny związek z Mieczysławem Jankowskim.
To nie tylko dobrze napisana biografia pełna anegdot, pokazująca Waldorffa z różnych perspektyw, z których najważniejsza dla mnie to wymiar człowieka gotowego do przyznania się do błędów, rozliczenia się z własną przeszłością i odnajdującego w swoim życiu pasję. Pasję poświecenia się dla kultury polskiej, w której pozostawił trwały ślad, mimo ciągłego podważania jego zasług i znaczenia.
Waldorffa się słuchało, czytało, krytykowało, podziwiało, teraz warto o nim pamiętać.
Książka warta przeczytania i przez tych, którym nazwisko coś mówi i tych, którzy nie wiedzą kto zacz, choć tu pewnie przydałoby się trochę przypisów wyjaśniających kontekst czasów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJerzy Waldorff to niemal równolatek XX wieku, człowiek instytucja, którego doświadczenia można by podzieli na wiele osób: rodzina ziemiańska, prawnik, krytyk muzyczny, społecznik, przed wojną...