rozwińzwiń

Przed świtem. Wydanie specjalne

Okładka książki Przed świtem. Wydanie specjalne autora Stephenie Meyer, 9788327167880
Okładka książki Przed świtem. Wydanie specjalne
Stephenie Meyer Wydawnictwo: Time4ya Cykl: Zmierzch (tom 4) romantasy
720 str. 12 godz. 0 min.
Kategoria:
romantasy
Format:
papier
Cykl:
Zmierzch (tom 4)
Tytuł oryginału:
Breaking Dawn
Data wydania:
2024-09-25
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Data 1. wydania:
2008-08-04
Liczba stron:
720
Czas czytania
12 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327167880
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Przed świtem. Wydanie specjalne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przed świtem. Wydanie specjalne



książek na półce przeczytane 557 napisanych opinii 543

Oceny książki Przed świtem. Wydanie specjalne

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przed świtem. Wydanie specjalne

avatar
35
34

Na półkach: ,

Wtf, ej byłam pewna, że bęxzue epickie zakończenie a tu jakieś gówno.

Wtf, ej byłam pewna, że bęxzue epickie zakończenie a tu jakieś gówno.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1124
148

Na półkach: , ,

Myślałam, że się załamię, gdy dojdę do rozdziałów z perspektywy Jacoba, ale gdy już je miałam za sobą i wróciłam do przemyśleń Belli to tak mi brakowało Jake'a😖
Od początku lektury zastanawiałam się jak w książce została przedstawiona końcowa walka z piątego filmu. Jakież było moje rozczarowanie, gdy się okazało, że wcale jej nie było.
I choć nadal uważam, że film był słaby, to zapunktował u mnie tą bitwą (przynajmniej jakichś emocji dostarczył - i to nie emocji pełnych cringu).

Myślałam, że się załamię, gdy dojdę do rozdziałów z perspektywy Jacoba, ale gdy już je miałam za sobą i wróciłam do przemyśleń Belli to tak mi brakowało Jake'a😖
Od początku lektury zastanawiałam się jak w książce została przedstawiona końcowa walka z piątego filmu. Jakież było moje rozczarowanie, gdy się okazało, że wcale jej nie było.
I choć nadal uważam, że film był...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
33
33

Na półkach:

Trochę przekombinowana. Nie lubię ciąż w książkach więc było mi trudno przez nią przebrnąć. I wpojenie Jacoba jest creepy. Poza tym fajna akcja z Volturi. Chętnie wrócę do tych książek.

Trochę przekombinowana. Nie lubię ciąż w książkach więc było mi trudno przez nią przebrnąć. I wpojenie Jacoba jest creepy. Poza tym fajna akcja z Volturi. Chętnie wrócę do tych książek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56007 użytkowników ma tytuł Przed świtem. Wydanie specjalne na półkach głównych
  • 52 747
  • 3 023
  • 237
16663 użytkowników ma tytuł Przed świtem. Wydanie specjalne na półkach dodatkowych
  • 13 183
  • 2 328
  • 409
  • 284
  • 217
  • 151
  • 91

Inne książki autora

Stephenie Meyer
Stephenie Meyer
Urodziła się 24 grudnia 1973 roku w Connecticut. O jej życiu prywatnym wiadomo tylko tyle, ile sama o nim opowiedziała, autorka bowiem unika rozgłosu medialnego i nie zależy jej na taniej sensacji. Dzieciństwo spędziła w Phoenix, w stanie Arizona. Uczęszczała do liceum Chaparral High School w Scottsdale (Arizona) i na Brigham Young University w Provo w stanie Utah, gdzie ukończyła wydział literatury angielskiej. W 1994 roku wyszła za mąż za Christina (przydomek „Pancho”). Mają trzech synów: Gabe’a, Setha i Eliego. Stephenie Meyer jest mormonką, należy do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Zgodnie z nauką swego Kościoła nie pije alkoholu ani napojów, które mogą zakłócać zdolność wyrażania wolnej woli. Nigdy nie zamierzała zostać pisarką. Jej jedyną pracą zarobkową przed założeniem rodziny była posada recepcjonistki w firmie handlującej nieruchomościami. Meyer jest fanką rockowego zespołu Muse. Wyznała, że koncert, który odbywa się w trzeciej części sagi, to właśnie koncert tego zespołu i że niektórzy z głównych bohaterów są ich fanami. Dobrze pisze jej się także przy muzyce takich grup, jak Ok Go, Gomez, Placebo, Blue October i Jack’s Mannequin. Po ukazaniu się w 2005 roku jej debiutu literackiego, powieści Zmierzch , księgarze amerykańscy na łamach branżowego pisma „Publishers Weekly” obwołali ją „najbardziej obiecującą początkującą pisarką roku”. Jej trzy książki z cyklu Zmierzch nie schodzą z list bestsellerów „New York Timesa”, „Publishers Weekly”, „Wall Street Journal” i księgarni Amazon i stały się fenomenem na światową skalę. Cała seria przez 47 tygodni znajdowała się na 1. miejscu toplisty „New York Timesa” i została uhonorowana licznymi prestiżowymi nagrodami, m.in. „Publishers Weekly” uznał ją za Najlepszą Książkę Roku, a Amazon za Najlepszą Książkę Dekady. Meyer to jedyna autorka, której książki zdystansowały na listach bestsellerów powieści o Harrym Potterze pióra niepokonanej dotąd Joanne K. Rowling.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzenie. Walka. Szał Lisa Jane Smith
Przebudzenie. Walka. Szał
Lisa Jane Smith
Choć trudno w to uwierzyć przed laty ominął mnie szum związany z Pamiętnikami Wampirów. Za bardzo wsiąknęłam w świat sagi Zmierzch i fascynację Edwardem, przez co nie chciałam przez długi czas angażować się w podobny świat. I tak lata mijały, a ja cały czas im starsza byłam, nie czułam, by świat Eleny, Stefano i Damona miałby mi być kiedykolwiek bliski. Ależ się myliłam. Chcąc w przyszłości nadrobić serial, zdecydowałam się końcu na przeczytanie książek i wsiąkłam w pierwsze trzy części, tak głęboko, że zaskoczyłam samą siebie. Poczułam się jak nastolatka, przypominając sobie, jak bardzo kiedyś zauroczył mnie świat wampirów. To było przyjemne odczucie. Stefano i Damon to bracia, którzy przed laty kochali tę kobietę o imieniu Katherine, która przyczyniła się do tego, że obaj zostali wampirami. Mija kilka stuleci, a bracia ze względu na śmierć ich ukochanej stale się nienawidzą. Stefano postanawia zamieszkać w Fell's Church, by tam zaznać ,,normalnego’’ życia. Na jego drodze pojawia się piękna dziewczyna o imieniu Elena, która do złudzenia przypomina jego dawną miłość. Choć chłopak stara się uodpornić na wdzięk dziewczyny, nie udaje mu się to i wkrótce zostają parą. Niestety w międzyczasie dochodzi do dziwnych wydarzeń w mieście. Ktoś poluje na ludzi i wypija z nich krew. Podejrzenia padają na Stefano, który niezmiennie od samego początku traktowany jest jako obcy. Tylko Elena wierzy w niewinność ukochanego i postanawia go bronić za wszelką cenę. Niestety jej uczucie wystawione jest na próbę, kiedy w mieście pojawia się Damon, który pała żądzą zemsty na swoim bracie i zrobi wszystko by tym razem kobieta, w której obaj się kochają, wybrała jego. Niestety pewne wydarzenia powodują, że Elena dołącza do grona wampirów i wraz z braćmi Salvatore staje twarzą w twarz ze złem. Ekscytacja po przeczytaniu trzech część nie mija. Jestem w szoku, że świat, który powinien podobać mi się 10-15 lat temu robi na mnie wrażenie właśnie teraz. W tych trzech opowieściach dostałam wszystko, czego chciałam. Od ciekawie zarysowanego wątku miłosnego między parą (o trójkącie trudno tu wspomnieć, bo Damon był tylko tłem),po intuicyjne prowadzenie fabuły, aż do przyciągającego uwagę klimatu zawierającego w sobie ekscytujący mrok. W trzecim akcie zawiodłam się trochę na zachowaniu Eleny, brakowało mi obecności Damona, ale koniec końców bawiłam się świetnie i daję 10/10.
Iwona Nocoń - awatar Iwona Nocoń
ocenił na101 rok temu
Piękne istoty Kami Garcia
Piękne istoty
Kami Garcia Margaret Stohl
Do "Pięknych istot" byłam bardzo długo zachęcana, aż w końcu uległam. Jak oceniam to spotkanie? Czy po latach ta historia nadal jest dobra? I czy zasłużyła, by w Polsce wydano ostatni tom? Ta historia była naprawdę klimatyczna. Jest go książka, której akcja często kręci się w środkowisku szkolnym, a jednocześnie sprawia, że wręcz czuje się ten nieco mglisty, nieraz mroczny klimat. Świat Obdarzonych już w pierwszym tomie wydaje się interesujący, nawet jeśli nie dane jest nam zobaczyć zbyt wiele. "Piękne istoty" w dużej mierze skupiają się na relacji Ethana (głównego bohatera oraz narratora) i Leny oraz na samej Obdarzonej. Chociaż ich uczucie rozwinęło się dość szybko, był to naprawdę naturalny proces. Z pewnością ciekawe było, według mnie, to, że historię poznajemy z perspektywy Ethana, zwykłego chłopaka, który wplątał się w coś niezwykłego. Przywykłam już do fantastycznych młodzieżówek z mocnym wątkiem miłosnym, gdzie zawsze była perspektywa Jej, która trafia na niezwykłego Jego. Przykład? "Zmierzch". W "Pięknych istotach" była to dla mnie miła odmiana. Ponadto ta książka zawiera różne motywy, które bardzo lubię, jak choćby zakazany związek i przeznaczenie. Książka nie obfituje w akcję, jednak na pewno nie jest nudna. Autorki świetnie wykreowały krajobraz małego miasteczka, a także portrety jego mieszkańców, których poglądy są bardzi konserwatywne, a horyzonty wąskie. Doskonale ukazane zostało tutaj, jak ciężko niekiedy odnaleźć się w tak małej społeczności, nie potrafiąc wtopić się w tłum. No i mając nadnaturalne zdolności. Również wątek poczucia wykluczenia i niedopasowania w miejscu, w którym żyje się od zawsze, jest tutaj ważny. "Piękne istoty" zostawiają apetyt na więcej, ale kiedy sięgnę po kolejny tom? Cóż, to się dopiero okaże. Na razie zostawiam tę serię z 8/10 dla pierwszego tomu, który powinien być odpowiedni dla osób 13+ TW: śmi€rć, prz€ślad0wani€
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na81 rok temu
Zmierzch i filozofia William Irwin
Zmierzch i filozofia
William Irwin Rebecca Housel J. Jeremy Wisnewski
Kupiłam ją dawno temu, kiedy tylko pojawiła się w księgarniach i sprzeciwiając się odruchowi przeczytania jej jako pierwszej, od razu poddałam eksperymentowi. Chciałam najpierw poznać opinie mojej zaprzyjaźnionej młodzieży. Tej zaczytanej, porwanej, oczarowanej i omamionej przez cykl "Zmierzch", bo tylko taka chciała ją czytać, ze względu na specyfikę tematyki i rodzaj odbiorcy. Napis na okładkowym skrzydełku wyraźnie informowało jego niezbędności dla fanów "Zmierzchu". Wśród chętnych do przeczytania – jeden chłopiec. Rzadkość! Krążyła wśród nich ponad rok, zaliczając, tak podejrzewam, okoliczne i sąsiadujące z nimi podwórka, bym, po powrocie do mnie, a przed podaniem jej dalej, mogła zadać jedno pytanie – I jak? Za każdym razem najpierw widziałam rybkę robioną z ust ściągniętych w dzióbek, która wędrowała powoli w stronę lewego lub prawego ucha, a potem słyszałam wysoki dźwięk styropianu przesuwanego po szkle. Za każdym razem! Jakby się zmówili! Oprócz tego jednego, zachwyconego książką chłopca, ale dlaczego, napiszę później. Widząc, że mają trudności w ujęciu słowami swojego rozczarowania, przyciskałam do muru, chcąc wydobyć chociaż jedno, konkretne zdanie oceniające, by usłyszeć ostatecznie, że nudna, że powtarzalna w treści. Trochę się zasępiłam i z ciekawością sięgającą zenitu, zajrzałam do książki osobiście. I muszę przyznać, że ten zbiór esejów filozoficznych różnego autorstwa, nie jest łatwy w odbiorze dla nastolatków, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z filozofią jako nauką. Nie są to słowa krytyki szkolnych programów nauczania. Nie. Wręcz przeciwnie. Jestem daleka od postulowania wprowadzenia jej do nich. Wystarczy, że muszą obowiązkowo zdawać matematykę na maturze. Chociaż jedna z moich zaprzyjaźnionych nastolatek, uczennica liceum plastycznego, takiego przedmiotu uczy się, ale ona akurat sagi nie lubi i to jest trochę zastanawiające. Wynikający stąd brak podstawowej wiedzy na temat takich znaczących postaci jak Immanuel Kant, Jane-Paul Sartre, Martha Nissbaum, Laozi i wielu, wielu innych, na których światopoglądy powołują się autorzy, przy opisywaniu zagadnień wegetarianizmu, dobra i zła, wiecznego życia i młodości, duszy wampira i człowieka, osobowości bohaterów sagi sięgających chrześcijaństwa i taoizmu, by ostatecznie postawić pytanie o wyższość tych pierwszych nad pozostałymi istotami, mogło być dla nich niezrozumiałe, a przez to nudne i dające wrażenie powtarzalności. Kolejnym rozczarowaniem mogła być krytyka (i tutaj przeciwnicy sagi się ucieszą) cyklu „Zmierzch”, a zwłaszcza kreowanego przez Stephenie Meyer wzoru bohaterki do naśladowania, mogącym się przyczynić do wzrostu statystyk przemocy domowej! Trochę mnie ten śmiały wniosek zaskoczył, ale musiałam się z nim zgodzić. Wyobraziłam sobie, tak jak mi autorka eseju nakazała, że czytam w gazecie taką informację: „Osiemnastoletnia dziewczyna został zabita przez męża przy porodzie, którą wcześniej sekta pijąca krew, nazywana rodziną, poddała praniu mózgu. Mąż ofiary wcześniej ją śledził, podglądał i zakradał się do jej pokoju podczas snu. Jej ciało pokryte było sińcami i innymi śladami przemocy fizycznej, po miesiącu miodowym, podczas którego zaszła w ciążę. Niechcianą przez męża i nakłaniającego ją do aborcji. Sprzeciw dziewczyny wywołał w nim atak agresji, podczas którego wyrwał jej dziecko z brzucha, doprowadzając do krwotoku i śmierci.” Tak przedstawione fakty, na których opiera się "Zmierzch" brzmią przerażająco, kiedy pomyślę, ile dziewczyn tego pragnie, widząc w Edwardzie mężczyznę, za którym tęsknią. Nie widząc natomiast w nim ucieleśnienia mężczyzn-sadystów maltretujących swoje partnerki, gdzie "śledzenie i podglądanie nie są romantyczne. Sińce nie są dowodem miłości, a morderstwo nie jest jej spełnieniem." I w tym zakresie, według autorki, "promowanie powieści typu „Zmierzch”, wydaje się niebezpieczne i nieodpowiednie", podnoszące, wspomniane wcześniej, statystyki przemocy domowej. Bo życie to nie bajka, a powieściowa "symulacja „dobrego” związku, który w rzeczywistości jest toksyczny i oparty na przemocy", prowadzi do poszukiwań wzorcowego Edwarda, narażając się "tylko na podbite oczy, gwałt, tortury oraz ryzyko śmierci". I na koniec to osobiste, intymne zdanie autorki, przypieczętowujące logiczność wywodu i podkreślające grozę powieści: "Ja sama byłam taką Bellą i myślałam, że znalazłam „prawdziwego” Edwarda – uwierzcie mi, naprawdę nie warto." W innym z kolei eseju autorka podważyła feminizm Belli tak wychwalany w czytanym przeze mnie wcześniej "Zmierzchu i historii". I to mnie zaskoczyło! W przeciwieństwie do powielonego i powtórzonego opisu Edwarda jako bohatera bajronicznego. Feminizm Belli był elitarny i to jest główny zarzut jaki padł pod adresem współczesnego feminizmu, oderwanego od mas. Na dodatek Bella tkwiła "w świecie, w którym zdolność do wzbudzenia męskiego pożądania jest wciąż natrętnie przedstawiana jako główne źródło wartości kobiety", odtwarzając w powieści "wzorce kobiecości pochodzące z połowy ubiegłego wieku!" Ideał kobiety, dla której sensem życia było "poświecenie się dla innych, poprzez złożenie siebie w ofierze". Taką właśnie obietnicę szczęśliwego życia złożyła również Stephenie Meyer. Obietnicę, która nigdy się nie spełniła i nie spełni. By zakończyć te rozważania miażdżącym zdaniem – "Właśnie dlatego sukces jej powieści można uznać za powód do rozpaczy." Klęskę idei feminizmu, sądząc po światowej popularności sagi, wśród młodych kobiet XXI wieku. To ważna dla mnie książka, którą dołączyłabym jako obowiązkowy załącznik do sagi, pomimo swojego stopnia trudności dla przeciętnego nastolatka. Eseje bezlitośnie odarły mnie ze złudzeń, pomogły trzeźwo spojrzeć na własny odbiór sagi, otrząsnąć się z obietnic bez pokrycia i fantazji niebezpiecznie przenoszonej do rzeczywistości, a także z szacunkiem spojrzeć na tych, którzy sadze się oparli. To w nich nadzieja na genderowski świat. Od tej pory zamiast mówić o niej „głupia”, mogą użyć konkretnych argumentów. Bo ja, jak się okazało, siedzę ze swoim pojęciem miłości i kobiecości jeszcze we Francji w 1949 roku, znajdując drogę do siebie tylko poprzez tradycyjny scenariusz kobiecej anihilacji. Smutnie to brzmi, ale pocieszam się, że jestem już taką niepoprawną romantyczką nie z tej epoki. Przerażające ile można się dowiedzieć o sobie i o innych z tej książki, tylko na podstawie podziału zwolenników i przeciwników cyklu. Aż się boję wiedzy, jaką mogliby znaleźć w sadze psycholodzy i psychiatrzy, gdyby i oni chcieli zajrzeć do cyklu i swoje przemyślenia zawrzeć w tego rodzaju esejach pod wspólnym tytułem "Zmierzch i psychologia". Teraz rozumiem, dlaczego jedyną osobą, której podobała się książka był chłopiec. Bo któremu mężczyźnie nie spodobałaby się wizja bajronowskiego bohatera, u którego stóp leżą kobiety gotowe prędzej umrzeć niż przerwać sadystyczno-masochistyczną „miłość”? Który z nich nie chce poczuć się macho? Jest taki? Można zadać kolejne pytanie. Skoro tak bardzo podoba się im ta wizja kobiety uległej, to dlaczego nie czytają masowo cyklu? A po co o niej czytać, skoro wszystkie te fantazje mają w rzeczywistości? Wystarczy przyjrzeć się statystykom przemocy domowej i nie tylko! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Mrok. Powrót o zmierzchu. Uwięzieni Lisa Jane Smith
Mrok. Powrót o zmierzchu. Uwięzieni
Lisa Jane Smith
Po przeczytaniu księgi pierwszej z chęcią sięgnęłam po księgę drugą. Poznajemy nowe osobliwości – np. Klausa, jedną z ważniejszych postaci z filmu, która tutaj, podobnie jak Katrin oraz Damon w poprzedniej księdze, jest jedynie chwilowo pojawiającą osobą. Nie wiemy o nim w zasadzie nic, jedynie tyle, ile wspominał Stefano oraz ile było informacji w dzienniku. Jest kilka rzeczy i osób, które pokrywają się z filmem, lecz naprawdę niewiele i w zasadzie żadna ze scen. Miłym zaskoczeniem okazał się powrót Eleny oraz fakt, że mamy więcej Stefano, który przejął rolę opiekuna. Przez ¾ tomu Elena powraca próbuje powrócić do swojej ludzkiej postaci oraz przypomnieć sobie swoich ulubieńców. Niestety, wszystko co piękne, szybko się kończy, bowiem w szóstym tomie wkraczają lisołaki, które nie tylko psują całą fabułę, ale zamieniają tę powieść w coś na miano mangi. Tekst jest przerywany przekleństwami i docinkami w języku japońskim. Postacie zachowują się jakby były z anime. Brakuje jeszcze tylko jakiegoś wielkiego robota i Damona walczącego w stylu karate. Powstało wiele mitologii na świecie i jest tak wiele stworzeń mitycznych, że autorka naprawdę miała z czego wybierać. Także z uwagi na to, że jest to raczej horror, spodziewałabym jakiś mrożących krew w żyłach istot, jak upiory, strzygi a zamiast tego dostajemy azjatyckie liski, które psocą. Stefano postanawia pozbyć się swojej wampirzej natury, co jest jest całkiem fajne. Damon na chwilkę się nawraca, po czym dobija targu z lisołakiem i wraca do swojego codziennego „ja”. Ciekawe wprowadzenie do kolejnej księgi, po którą aż chce się sięgnąć, by zobaczyć, co z tego wyniknie. Zaskakuje nas też Caroline, która ma niespodziankę dla swojej rodziny i znajomych. Trudno określić, czy pozytywną, tego dowiemy się zapewne w jednej z kolejnych ksiąg. Ogólnie jako całość, księga druga podobała mi się bardziej niż pierwsza. Choć zdecydowanie wole Damona, więcej obecności Stefano w tej książce jest zdecydowanie na plus. Jestem fanką mang, lecz jakoś ten wątek azjatycki niezbyt mi tu pasuje. Po prostu nie ten klimat. Akcja jest bardziej burzliwa, więcej tajemnic i niewiadomych, więcej dreszczyku i emocji. Zakończenie nie wciąga tak bardzo, jak w księdze pierwszej, ale daje radę. Zachęca, by sięgnąć po kolejny tom, a o to w tym chodzi.
Lamia - awatar Lamia
oceniła na61 rok temu
Trzy metry nad niebem Federico Moccia
Trzy metry nad niebem
Federico Moccia
Książka mi się podobała, choć była nieco rozwlekła. Jak dotarłam do opisu gry w bilard to już po prostu jęknęłam w duszy. Na włoskiej Wiki przeczytałam, że książka została wydana prywatnie przez autora po raz pierwszy w 1992 r., ale nie odniosła żadnego sukcesu, dopiero po latach zdobyła sławę, więc autor ją poprawił, skrócił i wydał ponownie, to sobie pomyślałam, że nawet z tym skrótem książka jest dość rozwlekła. Ale ogólnie jest porządnie napisana, dobrze się czyta i nawet ma różne zabawne dialogi. Jest jednak dość mroczna i męcząca psychicznie. No ale jaka ma być jak przedstawia toksyczną miłość i ma głównie toksycznych bohaterów. Tak naprawdę to tam nie ma kogo lubić. Główna bohaterka, choć najporządniejsza z tego towarzystwa, w pewnym momencie zatraca się w kłamstwach. Rozwydrzona młodzież, alkohol, narkotyki, kradzieże (jakoś mam wrażenie, że kradzieże to włoski sport narodowy) i morze kłamstw. W pewnym momencie kłamstwo kłamstwem kłamstwo poganiało. Bliżej końca książki Babi wygłasza matce kazanie, że nic o niej nie wie i jej nie rozumie. Ale co ta matka miała rozumieć, jak była na okrągło okłamywana i manipulowana. Mi jej było zwyczajnie szkoda. Próbowała wychować swoje córki dobrze, ale córki się jakby zmówiły, żeby na okrągło ją okłamywać. Próbowała podstawiać Babi porządnych chłopaków, więc nie była jakąś heterą, która córce wszystkiego zabrania, że nie, bo nie, ale została czarnym charakterem tej książki. Na koniec się okazało, że oczywiście miała rację, no ale to na koniec. Nawet mąż nie okazał się godny zaufania. Poznał jakąś przypadkową kobietę i już gotowy do niewierności. Moim zdaniem wątek Rafaeli jest strasznie przykry i było mi jej naprawdę szkoda. Ogólnie cała jest książka w klimacie rozpadu, degrengolady i upadku. Jak komuś smutno, to lepiej tej książki nie czytać.
arantxa - awatar arantxa
oceniła na724 dni temu

Cytaty z książki Przed świtem. Wydanie specjalne

Więcej
Stephenie Meyer Przed świtem Zobacz więcej
Stephenie Meyer Przed świtem Zobacz więcej
Stephenie Meyer Przed świtem Zobacz więcej
Więcej