Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Transformers - Energon Universe (tom 1)
- Seria:
- Energon Universe
- Tytuł oryginału:
- Transformers, Vol. 1: Robots in Disguise
- Data wydania:
- 2024-09-11
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-09-11
- Data 1. wydania:
- 2024-05-08
- Liczba stron:
- 144
- Czas czytania
- 2 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367725392
- Tłumacz:
- Tomasz Kupczyk
Kolejna odsłona Energon Universe. Optimus Prime miał poprowadzić Autoboty do zwycięstwa, ale plan się nie powiódł. Los Cybertronu pozostaje nieznany, a jego obrońcy zwarci w śmiertelnym uścisku z Deceptikonami lądują bardzo daleko od domu. Odwieczna wojna potężnych sił przenosi się na Ziemię, nowe sojusze zostają zawarte, linie frontu wykreślone na nowo. Czy Optimus Prime ocali ludzkość przed zagładą?
Daniel Warren Johnson (Z całej pety!, Murder Falcon, Extremity, Wonder Woman) zdążył już udowodnić, że jak nikt we współczesnym komiksie potrafi łączyć niesamowicie dynamiczną akcję z prawdziwymi emocjami. Ciężko sobie wyobrazić lepszego twórcę do zresetowania historii Zamaskowanych Robotów. Potwierdził to dostając za tę serię dwa Eisnery, czyli najważniejsze amerykańskie nagrody komiksowe . Dla najlepszej serii i najlepszego twórcy.
Dla fanów: Transformers, G.I. Joe
Kup Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty
Poznaj innych czytelników
81 użytkowników ma tytuł Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty na półkach głównych- Przeczytane 60
- Chcę przeczytać 18
- Teraz czytam 3
- Posiadam 24
- Komiksy 8
- Komiks 8
- 2024 4
- Energon Universe 3
- Ulubione 2
- TRANSFORMERS 2




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty
Przyznaję się bez bicia, transformersy w ogóle mnie nie interesują, w całym moim życiu widziałem może dwa filmy i kilka odcinków kreskówki z tymi robo-autami. Co mnie za to bardzo interesuje to Daniel Warren Johnson (w skrócie DWJ) i jego rysunki i dla tego człowieka warto jest sięgnąć po ten komiks.
DWJ jest jednym z najbardziej dynamicznych rysowników na obecnym rynku komiksowym. Mało kto rysuje akcję, skalę oraz tempo tak jak on. NIkt inny nie narysowałby wielkich samochodo-robotów stosujących na sobie ruchu z amerykańskich zapasów, a jeżeli już jakiś szaleniec wpadłby na taki pomysł, to tylko DWJ był w stanie to zrobić tak dobrze. Niektóre kadry wyryły mi się w umyślę i ich nigdy nie zapomnę, ten gość jest taki dobry.
Historia również jest niezła. Zarówno postacie ludzkie jak i mechaniczne potrafią chwycić za serce a złowrogi Starscream jest udanym złoczyńcą. Niestety w trakcie scen walki miałem problemy z rozróżnieniem od siebie poszczególnych robotów; widać tutaj rodowód tych postaci jako zabawki do masowej produkcji.
Z tego co wiem to od drugiego tomu, kto inny przejmuje obowiązki rysownika, natomiast DWJ zostaje wyłącznie scenarzystą. Podobno nowy rysownik trzyma poziom, lecz nawet po tej lekturze moje zainteresowanie Transformersami jest znikome; wystarczy mi na półce ten jeden genialnie narysowany tom.
Przyznaję się bez bicia, transformersy w ogóle mnie nie interesują, w całym moim życiu widziałem może dwa filmy i kilka odcinków kreskówki z tymi robo-autami. Co mnie za to bardzo interesuje to Daniel Warren Johnson (w skrócie DWJ) i jego rysunki i dla tego człowieka warto jest sięgnąć po ten komiks.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDWJ jest jednym z najbardziej dynamicznych rysowników na obecnym rynku...
Transformers Tom 1 Zamaskowane Roboty to prawdziwa eksplozja adrenaliny. Komiks od pierwszej strony wrzuca czytelnika w sam środek spektakularnej akcji i nie zwalnia aż do ostatniego kadru. To opowieść, która łączy klasyczne motywy serii z nowoczesną, bezkompromisową narracją wizualną.
Fabuła rozpoczyna się od katastrofy: statek Transformersów rozbija się na Ziemi, gdzie odnajduje go para nastolatków. Na pokładzie znajdują się zarówno Autoboty, jak i Decepticony – odwieczni wrogowie, których wojna toczy się od lat na planecie Cybertron. Niestety, z powodu braku Energonu, życiodajnej substancji, tylko niektóre maszyny udaje się przywrócić do życia. Rozpoczyna się bezwzględny wyścig po surowce, który szybko eskaluje do otwartej wojny, angażującej nie tylko roboty, ale i mieszkańców pobliskiego miasteczka.
To, co wyróżnia ten tom, to nie tylko intensywność akcji, ale również próby wplecenia w historię bardziej osobistych, ludzkich dramatów i motywów rodzinnych. Choć fabularnie komiks nie wychodzi daleko poza sprawdzone schematy i toczy się według klasycznego wzorca walki dobra ze złem, tak tempo, dynamika oraz emocjonalne momenty potrafią naprawdę wciągnąć.
Daniel Warren Johnson wykonuje tu absolutnie mistrzowską robotę. Jego styl to prawdziwa uczta dla oczu: pełen detali, ekspresyjny, z niesamowicie dynamicznymi kadrami, które niemal wyrywają się z ramki. Walki są brutalne, a momentami wręcz krwawe – co może być zaskoczeniem, ale jednocześnie nadaje historii ciężaru i powagi.
Pod względem wizualnym to najwyższa liga. Styl Warrena Johnsona idealnie pasuje do tego uniwersum – potrafi oddać zarówno monumentalność postaci, emocje, jak i niesamowicie efektowne sceny akcji.
Podsumowując: choć nie jest to komiks przełomowy, to jego wykonanie, tempo i spektakularność czynią z niego świetny start nowej odsłony klasycznej serii.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
https://www.instagram.com/p/DKJe60cMhDr/?igsh=MWFoZHlmM3lmcjEyag==
Transformers Tom 1 Zamaskowane Roboty to prawdziwa eksplozja adrenaliny. Komiks od pierwszej strony wrzuca czytelnika w sam środek spektakularnej akcji i nie zwalnia aż do ostatniego kadru. To opowieść, która łączy klasyczne motywy serii z nowoczesną, bezkompromisową narracją wizualną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła rozpoczyna się od katastrofy: statek Transformersów rozbija się na Ziemi, gdzie...
Daniel Warren Johnson to twórca znany z komiksów, w których żywiołowa akcja i silny ładunek emocjonalny idą w parze od peirwszych do ostatnich stron. Po takich tytułach, jak „Murder Falcon” czy „Z całej pety!”, autor bierze na warsztat legendarną markę Transformers, inaugurując jednocześnie tzw. Energon Universe, gdzie obok gigantycznych robotów mają się pojawić wątki z G.I. Joe czy Void Rivals. Efekt? Dynamiczny, widowiskowy i zaskakująco poruszający początek nowej sagi.
Pierwszy tom „Transformers” stanowi swoiste „nowe otwarcie” – Johnson odświeża wątki znane z klasycznej animacji i komiksów, ale nie popada w bezmyślną nostalgię. Z jednej strony fanom ciężko nie dostrzec nawiązań do tzw. G1 (Generation 1),kiedy to Autoboty i Deceptikony walczyły w animowanym serialu z lat 80. Z drugiej – komiks oferuje współczesne podejście, w którym jest miejsce na brutalność, głębsze emocje i nową wizję starcia gigantycznych robotów na Ziemi.
Tym razem Johnson skupia się na postaci Spike’a i jego ojca – Sparky’ego – ukazując ich życie w cieniu traum i życiowych rozterek. Kiedy Autoboty i Deceptikony rozbijają się na naszej planecie, zwyczajny nastolatek staje się jednym z pierwszych świadków kosmicznej wojny. Dzięki temu możemy śledzić wzrost zagrożenia i chaos, jaki wprowadzają walczące frakcje, jednocześnie zyskując pogłębiony wątek ludzkich bohaterów. Spike to nie typowy beztroski dzieciak z bajek – jego decyzje i emocje mają istotny wpływ na rozwój fabuły, nadając komiksowi większej wiarygodności.
Johnson w mistrzowski sposób oddaje charakterystykę obu frakcji:
1) Autoboty z Optimusem Prime’em na czele zachowują się heroicznie i dbają o życie istot rozumnych, jednocześnie musząc mierzyć się z problemem zasilania energią, brakiem zapasów i nadciągającym zagrożeniem ze strony wrogów.
2) Deceptikony pod dowództwem Starscreama (przynajmniej na razie) działają bezwzględnie, lekceważąc ludzkie życie. Ich działania rodzą liczne ofiary wśród cywilów, co nadaje konfliktowi mocniejszy, dramatyczny rys.
Jest to komiks akcji pełną gębą – sceny walk robotów są ekspresyjne, a jednocześnie przejrzyste. Daniel Warren Johnson (autor szkiców) i Mike Spicer (odpowiedzialny za kolor) tworzą spójny duet. Barwy są żywe, przykuwają uwagę i podkreślają dynamikę scen bitewnych. Kadry tętnią ruchem: Autoboty i Deceptikony w jednej chwili przekształcają się w pojazdy, by po chwili pędzić w wir starcia. Styl Johnsona doskonale pasuje do formuły Transformers – jest pełen energii, a zarazem w kluczowych momentach potrafi wywołać poczucie zagrożenia czy smutku.
Co ciekawe, w całej tej kipiącej akcją fabule nie brakuje chwytających za serce wątków – np. temat straty i przetrwania w świecie zdominowanym przez metalowych wojowników. Komiks potrafi rozbawić (szczególnie w interakcjach między ludźmi a kosmicznymi robotami czy zabawnych odzywkach Cliffjumpera),ale momenty beztroski szybko ustępują pola powadze. Śmierć, cierpienie, a nawet rozpacz bohaterów towarzyszą tej opowieści częściej, niż można by sądzić po radosnych kolorach.
„Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty” to propozycja dla każdego fana kosmicznych robotów, ale też świetne wejście w uniwersum dla laików. Autor zadbał bowiem o to, by nowicjusz bez problemu zrozumiał zależności między postaciami i sensem odwiecznej wojny Autobotów z Deceptikonami. Jednocześnie czytelnicy wychowani na starych komiksach czy animacjach docenią puszczanie oka do historii marki oraz nową energię, jaką wnosi Daniel Warren Johnson.
Pierwszy tom nowej serii „Transformers” jest wybuchową mieszanką: dynamiczna akcja, emocjonalne napięcie i świetna oprawa graficzna. Daniel Warren Johnson pokazuje, że potrafi tchnąć nowe życie w dobrze znane uniwersum, nie rezygnując z charakterystycznych dla siebie elementów – żywiołowych scen walki i głębszego tła emocjonalnego. Jeśli szukacie komiksu, który wciągnie Was w świat pełen potężnych robotów, epickich starć i ludzkich dramatów, „Zamaskowane roboty” to strzał w dziesiątkę.
Przyjemność 3,4/5
Styl: 3,6/5
Historia: 3,7/5
Ocena: 3,56/5
goodreads - 4/5
thestorygraph - 3,5/5
lubimyczytac - 7/10
Daniel Warren Johnson to twórca znany z komiksów, w których żywiołowa akcja i silny ładunek emocjonalny idą w parze od peirwszych do ostatnich stron. Po takich tytułach, jak „Murder Falcon” czy „Z całej pety!”, autor bierze na warsztat legendarną markę Transformers, inaugurując jednocześnie tzw. Energon Universe, gdzie obok gigantycznych robotów mają się pojawić wątki z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniałe otwarcie dla Transformersów i zarazem Energon Universe. Wielki statek Arka rozbija się na Ziemi, a w jego wnętrzu znajdują się zdziesiątkowane jednostki Autobotów i Decepticonów, którzy zrządzeniem losu ponownie rozpoczynają swój konflikt. A pomiędzy walkami wielkich robotów znajdują się zagubieni w sytuacji ludzie, którzy próbują bronić swojej planety przed najeźdźcami. W tym albumie nie brakuje emocji, akcji, brutalności i specyficznego dla Transformersów humoru. Szybko mnie kupił ten komiks, a panowie Daniel Warren Johnson i Mike Spicer udowodnili, że potrafią się doskonale odnaleźć w znanej franczyzie. Czekam niecierpliwie na kolejny tom Transformersów, jak i na inne tytuły wchodzące w skład Energon Universe.
Wspaniałe otwarcie dla Transformersów i zarazem Energon Universe. Wielki statek Arka rozbija się na Ziemi, a w jego wnętrzu znajdują się zdziesiątkowane jednostki Autobotów i Decepticonów, którzy zrządzeniem losu ponownie rozpoczynają swój konflikt. A pomiędzy walkami wielkich robotów znajdują się zagubieni w sytuacji ludzie, którzy próbują bronić swojej planety przed...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza plansza i już wiedziałem, że ten tytuł to coś dla mnie. Nie tylko dlatego, że ostatnie albumy od pana Daniela Warrena Johnsona doszczętnie mną pozamiatały; totalnie dając czadu tak fabularnie, jak i rysunkowo czy kolorystycznie. Owszem, ten artysta rozumie znaczenie spektakularnej, dobrej, komiksowej rozrywki ale w przypadku "Transformersów" zadziałało coś jeszcze. Mianowicie, chodzi o dreszczyk pozytywnych wibracji związany z powrotem do tego dawno niewidzianego i trochę zapomnianego uniwersum. Ktoś powie 'przecież otrzymaliśmy całkiem sporo filmów' i przyznam temu komuś rację, ale nie będę ukrywał, że dla mnie wojna Autobotów i Deceptikonów to głównie świat komiksów. Co prawda, wiele tych historii bardzo paskudnie się zestarzała, ale jak widać samo uniwersum dalej inspiruje. W dalszym ciągu pojawiają się artyści chcący należeć do tej wielkiej rodziny kosmicznych robotów z czego ja osobiście, ja czterdziestolatek, po prostu się cieszę. A jeszcze bardziej cieszy się moje wewnętrzne dziecko.
Dlaczego? "Transformers" Daniela Warrena Johnsona dają do pieca. Ten amerykański twórca, autor rewelacyjnego albumu "Z całej pety!" - jedna z trzech, pierwszych propozycji od Nagle Comics - jest tym twórcą, który w prosty ale konkretny i widowiskowy sposób pokazuje jak powinien wyglądać nowoczesny komiks rozrywkowy. Owo zrozumienie potrzeb dzisiejszych czytelników widać w niemalże każdym elemencie tej opowieści. Począwszy od rysunków - jakże kolorowych, jakże pięknie bawiących się ruchem postaci - poprzez scenariusz, w którym non stop z tonami poważnymi i bardzo poważnymi przeplata się zwykły dowcip, często czysto sytuacyjny.
Ten ostatni element fabuły to jednak dla mnie pewne novum w tym uniwersum. Nie powiem, często 'problemy' kosmicznych robotów wywoływały na mojej twarzy uśmiech - naiwność akcyjna w ich klasycznych przygodach poraża - ale w tych "Transformersach" pan Johnson do pewnego stopnia zdaje się nawet leciutko pokpiwać z tej całej konwencji. Bohaterów przerysowuje do granic możliwość, czyniąc ich poniekąd karykaturami samych siebie. I tak chociażby, dzięki tym właśnie zabiegom dostajemy groźne Deceptikony powtarzające do znudzenia ten sam dowcip o 'dobrej zabawie' z miękkimi ludzikami. Te metalowe Złote są tak zaślepione pogardą do ludzi, złem oraz wolą prowadzenia wymiany ognia, że tracą niemalże kontakt z rzeczywistością. Ich wielka rola - jakby nie patrzeć walka Deceptikonów i Autobotów to komiksowa klasyka - zostaje strywializowana a im samym przypisana jest rola prostych, banalnych narzędzi chaosu. Skala tego bezrozumnego niszczenia jest tak duża, że również Deceptikony zaczynają dostrzegać bezsens swoich działań. Jakby nie patrzeć ich postawa ma w sobie coś z żartu.
Po drugiej stronie planszy widzimy drużynę Autobotów, którymi dowodzi nie kto inny tylko Optimus Prime. Dobrze go znamy. Dobry, opanowany, inteligentny, przywódca jakiego Deceptikony nigdy nie będą miały. Bohater o nieposzlakowanej opinii, szlachetny do bólu. Ideał. Ekipa przez niego dowodzona jest do pewnego stopnia jego kopią. Nie zawsze jego podopieczni rozumieją jego decyzję, ale jako lider Optimus Prime potrafi nimi odpowiednio pokierować. Także w kwestii niesienia pomocy ludziom i co zrozumiałe, temu wątkowi autor poświęca bardzo dużo miejsca. Właściwie to on napędza całą fabułę, bowiem polem rywalizacji tych dwóch frakcji jest właśnie Ziemia.
"Transformersi" Daniela Warrena Johnsona to tytuł nie tylko dla fanów serii, ale czytelnicy szukający w takich albumach czegoś więcej niż rozrywki mogą się odbić. Od razu jednak zaznaczam, że nie jest to tytuł zły czy sypiący idiotyzmami na prawo i lewo. Autor próbuje nawet iść w powagę, próbuje przemycać coś co ma obudzić w odbiorcy emocje, ale wątek chociażby rodzinnej tragedii Spike'a - nowy, młody przyjaciel Autobotów - trochę rozmywa się na tle przyjemnie spektakularnej wymiany ognia między dwoma kosmicznymi obozami, co mi jednak zupełnie nie przeszkadzało. Przeciwnie.
Zakładam, że pan Daniel Warren Johnson dostając zielone światło na historię ze świata Transformersów miał zadbać oto, aby było widowiskowo, kolorowo oraz zrozumiałe dla każdego. I tak właśnie to wygląda. Dodatkowo ten tytuł to nowe rozdanie sagi, więc autor - i tutaj kolejny plusik dla niego - zadbał o odpowiednie, fabularne podłoże. Dzięki niemu dowiadujemy się o Cybertronie, znaczeniu energonu, iskrze a także zostaje wspomniany Megatron, choć na ten moment jego postać owiana jest tajemnicą. Jakby tego było mało dodatkowego kopa nadają fabułe fajne wkręty muzyczne! Tego akurat się spodziewałem - w końcu autor to fan metalu - ale i tak zrobiły one na mnie bardzo dobre wrażenie.
Kończąc. "Transformersi" dają czadu! Bardzo jestem ciekaw jak album zostanie oceniony przez szersze grono odbiorców, ja bawiłem się doskonale i czekam na tom numer dwa.
Pierwsza plansza i już wiedziałem, że ten tytuł to coś dla mnie. Nie tylko dlatego, że ostatnie albumy od pana Daniela Warrena Johnsona doszczętnie mną pozamiatały; totalnie dając czadu tak fabularnie, jak i rysunkowo czy kolorystycznie. Owszem, ten artysta rozumie znaczenie spektakularnej, dobrej, komiksowej rozrywki ale w przypadku "Transformersów" zadziałało coś jeszcze....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny świetny komiks spod ręki Warrena Johnsona. Jego poprzednie tytuły (Murder Falcon i Z całej pety!) bardzo mi się podobały, więc nie mogłem przegapić kolejnego tytułu tego utalentowanego twórcy.
Transformers to komiks stricte rozrywkowy. Tytuł jest pełen dynamicznych i intensywnych scen akcji. Oprócz samej naparzanki robotów scenarzysta skupia się również na zdecydowanie bardziej poważnych tematach takich jak strata, trauma czy poświęcenie. Artysta podkreśla również piękno oraz kruchość przyrody, a także znaczenie każdej formy życia.
Fabuła komiksu jest dość prosta. Na Ziemi ląduje statek pełen gigantycznych robotów. Szybko dochodzi między nimi do walki, w którą uwikłani zostają ludzcy bohaterowie, czyli Spike i Carly. Frakcja Deceptikonów zyskuje przewagę, a Autoboty zmuszone zostają do wycofania się. Szybko dowiadujemy się o konflikcie między robotami, poznajemy innych ludzkich bohaterów, doświadczamy kolejnych batalii i efektownych scen akcji, a wszystkiemu towarzyszą fantastyczne rysunki Warrena Johnsona. Fabuła może nie jest zbyt wyszukana i angażująca, ale największą siła pozostają postacie, ich uczucia, emocje, a także rodzące się między nimi relacje.
Transformers to bardzo udany początek nowej serii. Jestem ciekaw co przyniosą nam kolejne tomy.
Kolejny świetny komiks spod ręki Warrena Johnsona. Jego poprzednie tytuły (Murder Falcon i Z całej pety!) bardzo mi się podobały, więc nie mogłem przegapić kolejnego tytułu tego utalentowanego twórcy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTransformers to komiks stricte rozrywkowy. Tytuł jest pełen dynamicznych i intensywnych scen akcji. Oprócz samej naparzanki robotów scenarzysta skupia się również na...
Dzisiaj o najpopularniejszych robotach popkultury, czyli 🤖Tranfsormersach!
Każdy chłopiec duży, czy mały chciałby mieć swojego 🚛Optimusa Prime i wiele dziewcząt przytuliłaby słodkiego i milusińskiego 🚕Bumblebee.
Jednak Daniel Warren Johnson choć graficznie przedstawia barwny, żywy i dynamiczny świat, to jest on jednocześnie śmiertelnie poważny, brutalny i dramatyczny. Na kartach tego komiksu trwa odwieczny konflikt 🚑Autobotów z ✈️Decepticonami, a mięciutcy ludzie stanowią dźwignię zamachową dla heroicznych zachowań, pełnych poświęcenia scen walki i pękających z bólu serc.
Akcja w komiksie jest 🔥gorąca, dynamiczna i bardzo satysfakcjonująca.
Koniecznie sprawdźcie nowy tytuł od NAGLE! COMICS i posłuchajcie mojej prezentacji w wideo recenzji na kanale YouTube/@Wombai
Dzisiaj o najpopularniejszych robotach popkultury, czyli 🤖Tranfsormersach!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy chłopiec duży, czy mały chciałby mieć swojego 🚛Optimusa Prime i wiele dziewcząt przytuliłaby słodkiego i milusińskiego 🚕Bumblebee.
Jednak Daniel Warren Johnson choć graficznie przedstawia barwny, żywy i dynamiczny świat, to jest on jednocześnie śmiertelnie poważny, brutalny i dramatyczny. Na...
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W tym reboocie od wydawnictwa NAGLE! Daniel Warren Johnson przedstawia czytelnikom wszechświat, w którym tytułowi bohaterowie borykają się z wewnętrznymi konfliktami i zewnętrznymi zagrożeniami. Historia koncentruje się na walce między Autobotami a Deceptikonami, lecz z wyraźnym nowym podejściem. Narracja Johnsona wyróżnia się dużą dawką emocji i intensywnymi scenami akcji.
Tom pierwszy Transformers rozpoczyna się w momencie, w którym Autoboty są w trudnej sytuacji. Deceptikony zdobywają nad nimi przewagę po wylądowaniu na Ziemi. W tym chaosie przywództwo Optimusa Prime’a zostaje poddane próbie. Komiks eksploruje tematy przywództwa, poświęcenia i kosztów wojny. Ma to miejsce, podczas gdy bohaterowie zmagają się ze swoimi rolami w konflikcie, który grozi zniszczeniem świata.
Scenariusz Johnsona jest wyrazisty, a przede wszystkim pełny emocji. Nic jednak w tym dziwnego, gdyż jest to charakterystyczne dla jego twórczości. Wnosi on świeży głos do serii o Transformersach, łącząc dynamiczną akcję z głębokimi momentami skupionymi na postaciach. Stawka osobista dla bohaterów jest wysoka i to nie tylko dla robotów. Skoncentrowanie się na tych aspektach dodaje złożoności znanym postaciom, takim jak Optimus Prime czy Starscream.
Wątki dotyczące przywództwa i poświęcenia są kluczowe, a zmagania Optimusa Prime’a wysuwają się na pierwszy plan. Świetnie łączy się to z historią ludzkich bohaterów, którzy sami przechodzą ciężkie próby i mierzą się z osobistymi dramatami. Dla kosmicznych przybyszy jesteśmy tylko malutkimi istotami. Jednakże Autoboty w odróżnieniu od swoich wrogów, dostrzegają wartość każdego życia, co autor doskonale podkreślił...
https://popkulturowykociolek.pl/transformers-tom-1-recenzja-komiksu/
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W tym reboocie od wydawnictwa NAGLE! Daniel Warren Johnson przedstawia czytelnikom wszechświat, w którym tytułowi bohaterowie borykają się z wewnętrznymi konfliktami i zewnętrznymi zagrożeniami. Historia koncentruje się na walce między Autobotami a Deceptikonami, lecz z wyraźnym nowym podejściem. Narracja Johnsona wyróżnia się dużą dawką emocji i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogłoby się wydawać, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat powstało tyle filmów i animacji, opowiadających o wieloletnim konflikcie Autobotów i Deceptikonów, że nic nowego i ciekawego jeszcze długo nie wymyślą. Okazuje się jednak, że wciąż nie brakuje artystów o świeżych pomysłach, którzy potrafią na nowo rozpalić iskrę w sercach fanów marki Transformers. Kimś takim zdecydowanie jest Daniel Warren Johnson, który powraca z nową serią, zatytułowaną po prostu Transformers.
Jeśli jesteście stałymi bywalcami tego bloga lub regularnie śledzicie nowości wydawnictwa NAGLE!, to nazwisko Johnsona z pewnością nie jest wam obce. W ciągu nieco ponad ostatniego roku ukazały się bowiem trzy komiksy jego autorstwa – Z całej pety!, Murder Falcon oraz Extremity. Johnson pokazał się w nich z bardzo różnych stron, jednocześnie pozostając wiernym swojemu komiksowemu stylowi. Teraz wchodzi jednak na najgłębszą z wód, tworząc historię osadzoną w jednym z najpopularniejszych uniwersów sci-fi na świecie.
Byłem szalenie ciekaw co Johnson ze swoim dynamicznym i ekspresyjnym stylem wniesie do świata Transformers. Pierwszy tom jego komiksu to nowy początek dla łączonego uniwersum Transformers i G. I. Joe, które będzie od teraz znane pod nazwą Energon Universe. Na jego kartach poznajemy Spike’a, który intensywnie myśli o swojej przyszłości. Musi jednak mieć na względzie swoją rodzinę, nie potrafiącego pogodzić się z tragedią ojca, który topi smutki w alkoholu. Przypadek sprawia, że drogi chłopaka krzyżują się ze ścieżką kosmicznych przybyszy znanych jako Autoboty.
Ziemscy bohaterowie stają się częścią kosmicznego konfliktu. Nieraz mieliśmy już do czynienia z tym motywem w świecie Transformers, więc nie jest to najbardziej oryginalny punkt wyjścia historii. Czasami jednak lepiej działa na nas to, co już dobrze znamy i wydaje mi się, że właśnie z tym przypadkiem mamy tutaj do czynienia. Czynnik emocjonalny jest tu bowiem na bardzo wysokim poziomie, a autor robi z niego doskonały użytek.
Wielkie kosmiczne roboty rozbijają się na Ziemi. Pech chce, że technologia, mogąca wybudzić ich ze snu i przywrócić im część energii wpada w ręce tych złych – Deceptikonów. Piszę złych, gdyż szybko przekonujemy się, że za nic mają sobie ludzkie życie i do osiągnięcia swoich celów dążą po trupach. Tę przyświecającą im ideę uosabia ich lider, Starscream, choć z czasem dowiadujemy się, że Deceptikony nie są tak scaloną grupą jak mogłoby się wydawać.
Autoboty są na przeciwnym biegunie. Skłonne są skorzystać z pomocy ludzi i stanąć w ich obronie. Takie wartości jak honor i ochrona słabszych przyświecają ich liderowi Optimusowi, który na starcie mierzy się z całym mnóstwem problemów, od starcia z odwiecznymi rywalami, przez śmierć niewinnych mieszkańców Ziemi, aż po niedobory energii. Gdy kosmici pojawiają się na kartach pierwszego tomu Transformers akcja przyspiesza i nic nie jest już takie samo.
Ludzcy bohaterowie tej historii, czyli przede wszystkim Spike, jego kumpela Carly oraz jego ojciec Sparky zachowują się tak jak większość nas zachowałaby się w obliczu pojawienia się na Ziemi kosmitów. Dzieciaki są podekscytowane, szybko łapią kontakt z Autobotami i jak tylko potrafią, pragną im pomóc. Dorośli, zarówno w Deceptikonach jak i Autobotach widzą zagrożenie, które trzeba wyeliminować. To bardzo fajne zestawienie sprzecznych koncepcji świetnie tutaj pasuje i sprawia, że nie tylko wielkie roboty są siłą napędową komiksu.
Transformers to wizualna uczta dla fanów serii. Autor atakuje nas całą paletą mocnych barw, wpasowujących się w dynamiczną akcję i zniszczenia jakie przynosi kosmiczny konflikt przeniesiony na naszą planetę. Ma się wrażenie, że same ilustracje Autobotów i Deceptikonów dodają im charakteru. Stawki, o które walczą bohaterowie są widoczne gołym okiem, tak samo jak motywy jakimi się kierują. Do tego sceny akcji są iście spektakularne i sam Michael Bay może ich pozazdrościć.
Akcja, dramat, emocje. Nowe otwarcie dla marki Transformers w wydaniu Daniela Warrena Johnsona wypada w moich oczach fantastycznie. Z komiksem po prostu świetnie spędzamy czas. Jest tu miejsce na rozrywkę, jest miejsce dla fanów wyszukujących różnych smaczków i nawiązań i jest także miejsce na poważne tematy takie jak myślenie o przyszłości, ułożeniu swojego życia, czy walka w obronie najbliższych. Pierwszy tom komiksu zdecydowanie zrobił mi smaka na więcej i już nie mogę się doczekać dalszego rozwoju wydarzeń!
Mogłoby się wydawać, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat powstało tyle filmów i animacji, opowiadających o wieloletnim konflikcie Autobotów i Deceptikonów, że nic nowego i ciekawego jeszcze długo nie wymyślą. Okazuje się jednak, że wciąż nie brakuje artystów o świeżych pomysłach, którzy potrafią na nowo rozpalić iskrę w sercach fanów marki Transformers. Kimś takim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to