Seconds Bryan Lee O'Malley 7,3

ocenił(a) na 743 tyg. temu Pamiętam jakby to było wczoraj - moje rozczarowanie, gdy polskie wydanie Scotta Pilgrima okazało się wydaniem w czerni i bieli.
I wiecie co?
Miałem rację.
O’Malley w kolorze to lepszy O’Malley.
(Wizualnie)
„Seconds” to wizualnie ogromny krok naprzód. Tu również kreska jest uroczo umowna i lekko mangowa, jednak z narracji zniknął chaos i dynamika, zastąpiło je bardzo rozsądne, ale niepozbawione kreatywności prowadzenie historii. Rytm historia ma doskonały, żongluje szerokimi planami i szybciutkimi przebitkami detali, a stonowane kolory są autentycznie prześliczne.
Sama historia ma zdecydowanie przesunięty środek ciężkości względem „Scotta”, aczkolwiek to wciąż historia opierająca się dość mocno na obyczaju, tu jednak znacznie wyraźniejsze są wątki fantasy graniczące momentami z thrillerem.
Mamy oto dobijająca do trzydziestki Kate, której sukcesu odmówić nie można - jest bardzo cenioną kucharką, która założyła najgorętszą w okolicy restaurację. Planuję otworzyć kolejną, tym razem w wymarzonym miejscu. Ma poczucie, że życie ciut wymknęło się jej z rąk - związek z ukochanym się rozleciał, prace nad nową knajpą idą jak krew z nosa, po kryjomu migdali się z jednym z kucharzy.
A, no i okazuje się że jej obecna restauracja jest nawiedzona przez ducha. Niegroźnego, wręcz całkiem pomocnego - oto duch (duszyca?) daje bohaterce grzybka, dzięki któremu ta może naprawić jedną rzecz ze swojej przeszłości.
Z tym że bohaterka znajduje tych grzybów znacznie więcej.
Taki to trochę eksperyment myślowy, trochę historia w stylu filmu „About time”, a z czasem coraz bardziej eskalująca historia o nadużyciu usprawniacza życiowego, co kojarzy się choćby z „Substancją”.
I byłoby naprawdę spoko, gdyby nie nasza nieszczęsna Kate, którą postacią jest niestety irytującą. Jest lekkomyślna, bezrefleksyjna, jej motywacje są nieraz trudne do zrozumienia, podejmowane decyzje robią wrażenie przypadkowych i wydają się mieć na celu popychanie fabuły i spirali chaosu do przodu, zamiast pokazać wiarygodną podróż bohaterki.
Ton historii natomiast działa na plus. Sporo tu absurdu, ale i ciepła, do tego jest na swój sposób konwersacyjnie (bohaterka kłócąca się z narratorem mnie urzekła).
Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu.
Zapraszam na IG: @traczytanko