rozwińzwiń

TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

Okładka książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach autora nieznany i kropka, 9788396136510
Okładka książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach
nieznany i kropka Wydawnictwo: brak wydawnictwa fantasy, science fiction
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2024-03-03
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-03
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396136510
Średnia ocen

8,6 8,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

Średnia ocen
8,6 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

avatar
176
176

Na półkach:

Podsłuchowywać … Czasem warto !

Czasami, mimo woli jesteśmy świadkiem czyjeś rozmowy. Podsłuchiwanie jest niegrzeczne, ale czasem można się dowiedzieć czegoś ciekawego. Tak, było i tym razem:

- Kupiłaś sobie nowego laptopa?
- Nie, to książka - ostatnia powieść nieznanego i kropka „ TRÓJJEDNIA… Niech umarli przewracają się w grobach”.
- Książka ??! Wygląda zupełnie, jak laptop?
- Specjalnie, tak sobie wymyślił Autor. Okładka otwiera się do góry, jak w laptopie, i tak samo czyta się tekst – bardzo pomysłowe.
- No, nie wiem, trochę to utrudnia czytanie. I co to za tytuł ?! Taki fantastyczno-horrorystyczny – umarli przewracają się w grobach. Dlaczego TrójJednia?
- TrójJednia – bo bohaterami są: Ona, On i Ono. To baśń korporacyjna.
- Haha ! Baśn korporacyjna - to zupełnie, jak u nas w pracy. Tylko, że korpo, to nie baśń, a mordor! nieznany i kropka?! Ten autor chyba bardzo lubi kropki? Dlaczego nie ma imienia i nazwiska, jak inni ?
- No wiesz, to taki pseudonim literacki. Tajemniczy, wzbudza zainteresowanie.
- Ciekawa, chociaż ta książka?
- No, powiem Ci jest moc !

Jak mówił Struna w kultowym filmie Juliusza Machulskiego „Vabank II” cyt.: „podsłuchowywać ….” Czasem warto.

Jaka zatem jest ta książka, która wygląda i czyta się, jak laptop ?

To opowieść o pewnej Fundacji-korporacji, która zarządza zmarłymi. Zmarli dla dobra Ziemi muszą obracać się w grobach, żeby pomagać prędkości obrotowej Ziemi, by nie pochłonęła ich czarna dziura wschodu i cyt.: „żeby Ziemia kręciła się zgodnie z boskim prawem fizyki”.

Główne postacie tej powieści to Ona – Bossa, On – nowy pracownik korporacji i Ono. Ziemia potrzebuje zmarłych, a oni muszą zadbać, żeby żadne ciało się nie zmarnowało – dla jej dobra.

To nie jest książka, którą da się przeczytać w dwie godziny. Należy się nią delektować, jak dobrym jedzeniem, czy muzyką. W tekście są zdania, akapity, które zachwycają poezją cyt.: „Krok w bramę cmentarza to krok w inny świat. Przejście przez, poza, do, tam. Z ciepła w chłód. Ze szmeru ulicy do chłodnej ciszy. Ze świata spalin do świata wilgotnych prochów. Kilka kroków i kolory są ciemniejsze, przestrzeń surowsza, klimat tęższy. Kilka kroków bardzo szybko stwarza inne miejsce.”

lub życiową mądrością:

cyt.: „Każdy człowiek pojawia się w naszym życiu z jakiegoś powodu. Niektórzy są potrzebni, żeby być naszym błędem. Inni przychodzą, żeby nas uratować przed naszymi pomysłami. Są tacy, którzy bywają dla nas zbyt dobrzy, żebyśmy od razu nauczyli się ich szanować. Następni zjawiają się tylko na chwilę żeby zostać na zawsze. A my, z lekkością lub ciężarem, niesiemy ich dalej, w swoje życie. Kolejni, spotkani niby przypadkowo, okazują się kimś ważnym. I odmieniają nas, przez inne, lepsze przypadki życia.”

Czytam i myślę - ależ, ten nieznany i kropka ma szczęście, że takie słowa i frazy przychodzą mu do głowy. Widać, że Słowa go lubią, i ładnie mu się układają.

nieznany i kropka jest wierny swojej wizji pisarstwa. Wydaje jedną książkę na rok, 2 lata, i wie, że jego powieści nie wszystkim przypadną do gustu. Takie podejście, świadczy o dużej klasie i samoświadomości Autora. On nie obraża się na czytelnika.

Ta powieść wymaga skupienia w czytaniu, i to może być dla niektórych czytelników zbyt trudne. Ale trud się opłaca. To skupienie jest potrzebne, żeby nie przeoczyć żadnego zdania. W tej książce wszystko jest dokładnie przemyślane, każde słowo, każdy akapit ma swoje miejsce.

Czytelnik dostał produkt klasy Premium, bo książka, to też jest produkt. Autor sam wydaje swoje książki. Twarda okładka została pomysłowo zaprojektowana. Widać, że to wszystko jest dopracowane, starannie wykonane, jest w tym szacunek dla czytelnika. Autor nie oferuje nam byle czego.

nieznany i kropka opowiada nam swoje baśnie. Ma własny styl literacki oraz „swoje słowa”, i dobrze. Taka jest przecież rola Autora, który zaprasza czytelnika do świata swojej wyobraźni. Ma poczucie humoru, potrafi wzruszyć, każe się zastanowić nad pewnymi akapitami, i czasem zaskakuje „swoimi słowami”.

„TrójJednia” to nie jest zwykła opowiastka. To baśń korporacyjna z morałem. Zakończenie, jest mocne, nawet bardzo mocne. Ostatnie wersy powieści wbijają czytelnika w fotel, są niczym, pierwsze takty V symfonii Beethovena.

nieznany i kropka jest niepowtarzalny, …. i dobrze, że jest Taki, jaki jest !

Podsłuchowywać … Czasem warto !

Czasami, mimo woli jesteśmy świadkiem czyjeś rozmowy. Podsłuchiwanie jest niegrzeczne, ale czasem można się dowiedzieć czegoś ciekawego. Tak, było i tym razem:

- Kupiłaś sobie nowego laptopa?
- Nie, to książka - ostatnia powieść nieznanego i kropka „ TRÓJJEDNIA… Niech umarli przewracają się w grobach”.
- Książka ??! Wygląda zupełnie, jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
0
0

Na półkach:

„Trójjednia” — książka, która wraca wtedy, kiedy trzeba. Wrażenia po roku od lektury.

Wstyd się przyznać, ale minął już ponad rok od premiery książki Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach autora nieznanego., a dopiero teraz zebrałam się, by podzielić się wrażeniami z lektury. Kupka wstydu wciąż rośnie, inne tytuły cierpliwie czekają na swoją kolej. Ale jak to mówią — lepiej późno niż wcale. Na swoje usprawiedliwienie przypominam sobie zeszłoroczne spotkanie z pisarzem, które miałam przyjemność poprowadzić.

Książka, jak to książka, ma swoje prawa — upomina się o uwagę. Spada niby przypadkiem z półki, pojawia się na zdjęciach, przypomina o wakacjach. A przecież dokładnie rok temu wspinałam się z nią na sam Giewont…

Giewont — i spotkanie z autorem w wersji „real life”

Przeważnie zawsze, gdy wybieram się w podróż, zabieram ze sobą książkę, którą akurat czytam. W zeszłe wakacje weszłam na wymarzoną górę razem z „Trójjednią”. Mimo że już ją przeczytałam, to jednak zaintrygowała mnie na tyle, że postanowiłam sprawdzić na sobie niektóre przeczytane słowa…Tam na górze wymiar religijny przybiera na sile i mimo, że było na niej kilka osób ze mną (choć już przed ósmą byłam na szczycie),czułam się tak, jakbym była tam sama…sama na szczycie wielkiej góry, bliżej Boga, bliżej siebie…i z tych emocji wyrwał mnie inny widok, zupełnie ziemski, wręcz jakby żywcem z książki autora wyjęty.

Zobaczyłam człowieka, który zachowywał się tak, jakby poza nim nikogo tam nie było. Gdy wszedł na górę i rzeczowo się z nią przywitał (a sprawiał wrażenie, jakby wchodził tam codziennie),najpierw się…wykąpał, tak, dobrze czytacie – odświeżył swoje ciało i ubrania specjalnym sprayem. Potem włączył maszynkę, zagotował wodę i zrobił sobie kawę. Wyjął bułkę, zjadł konkretnymi szybkimi kęsami i już za chwilę wyciągnął z plecaka…laptopa. Siedzimy obok siebie, zupełnie obcy ludzie – On – wcale nie taki wycofany jak u autora i Ona – wcale nie taka świadoma (choć to jej słowo na 2025 rok) i wpatrują się w swoje urządzenia. Pracują. Na Giewoncie. Gdyby to ich interesowało, to zobaczyliby, że ludzie im się przyglądają, podśmiewują się, wytykają palcami. Jedni schodzą już z góry, wchodzą inni szczęśliwi zdobywcy, zaskoczeni widokiem, zadziwieni też nim i nią. Jednak siła przyciągania działa i nagle On i Ona spoglądają na siebie, a raczej na swoje narzędzia pracy, choć On jest zaskoczony, gdy dowiaduje się, że Ona trzyma w rękach…książkę…

Ona czytała a On zapisywał widoki przed nim, swoje emocje, obracając się na cztery strony świata, bo każda strona inna, a że nie lubi przepisywać z notatnika, to nosi ze sobą laptop. To tak jak ja, ale nie przyszłoby mi do głowy tachać laptopa na górę, chociaż…On się śmiał, że ludzie takie rzeczy wnoszą na górę, że jego laptop niczym się w tych rzeczach nie wyróżnia. Poprosiłam go, skoro tak nas los dziwnie usadził w jednym miejscu i o tej samej porze, aby zapozował mi książkę do pamiątkowego zdjęcia. Jakie to przypadki chodzą po ludziach, gdy się z książką autora człowiek na Giewont wybierze…

Czytanie jak wspinaczka

Jak to u nieznanego. – jego książki czyta się pomału, nie da się szybciej – tu nic się nie zmieniło. Autor nie ułatwia czytelnikowi – ale nie dlatego, że chce mu utrudnić czytanie. On po prostu ma swój rytm, swoje tempo. Mam wrażenie, że sięga głębiej, niż pozwalają na to zwykłe słowa. Czytanie jego książek jest właśnie jak zdobywanie góry… Wspinasz się, ale przecież nie chodzi tylko o to, by wejść na kolejne szczyty i kolejne, ale by umieć usiąść po drodze i poczuć, że to co robimy ma sens. Ja nie raz wchodząc i schodząc z Giewontu usiadłam by złapać oddech, pomyślałam po co ten wysiłek, popatrzyłam jak wokół jest pięknie. Musiałam pomóc sobie, nie ukrywam i pokonać własne przekonania z jakimi wyrosłam i jakich doświadczyłam, musiałam wyjść ze strefy komfortu i właśnie otworzyć się na nowe słowa, na nowe myślenie, na nowy język.

Korpobajka po śmierci

Akcja książki toczy się po śmierci. To postapokaliptyczna wersja, tylko tu korporacja doprowadziła do katastrofy… Tytuł (prawie o zgrozo) przypomina mi postacie z Biblii i wystraszam się tego porównania. Mamy tu trójkę bohaterów (właściwie trzy archetypy) bez imion (to tak samo jak nasz autor bez nazwiska…). Jest On – mężczyzna wycofany, jest Ona – kobieta świadoma i jest Ono – osoba nieokreślona. I jest…poniedziałek, jako wieczność i są wszechobecne procedury. Mało? To dorzucę jeszcze – zamiana religijnych symboli na organizacyjne schematy. I jeszcze moje osobiste pytanie, jakie sobie zadałam: to po śmierci nie będzie upragnionego świętego spokoju? Nie będzie upragnionego urlopu? Korporacja sięgnęła dna i zagarnęła nawet podziemie? Będzie tylko praca, praca i praca…? No to ładny świat autor nam wymyślił…
A tak poważnie, to wiele bym dała, aby zobaczyć pierwotną „układkę” książki, tak na etapie wymyślania, bo interesująca konstrukcja mu wyszła.

Język, który czuje i analizuje jednocześnie

Styl autora, to dla mnie styl osoby, która jest świadoma złożoności świata, która umie operować językiem, która mam wrażenie skonfliktowana jest z prostymi odpowiedziami, która pyta z odwagą, ale z wrażliwością (autor mnie pewnie udusi, ale…myślę, że wrażliwość to znak rozpoznawalny autora Trójjedni, chyba, że jednak on gra jakąś literacką postać…).

Autor tworzy nowy język, który łączy emocje i analizę, filozofię i metaforę w jeden system znaczeń. Ma się wrażenie, że autor nie tylko czuje, ale też analizuje to co czuje. A ta analiza jest jego walką z…no właśnie, z czym? Czy to nie jest tak, że to do czego dąży, to jest…dobro, choć droga do dobra wiedzie przez zło we wszelkiej postaci…? Zastanawiam się, czy stawiając pytania, autor dochodzi do odpowiedzi, a może czy czytelnik podążając za pytaniami autora znajduje odpowiedzi?

Korpobajka czy esej? A może lustro?

Czytamy w opisie książki, że mamy do czynienia z korpobajką…hmm, hmm…myślę, że bardziej pasuje tu esej, z masą pytań bez odpowiedzi, bo te już sami musimy znaleźć. Ale naznaczeni słowami autora, zaczynamy analizować swoje miejsce w świecie pracy, w życiu codziennym, inaczej spoglądamy na nasze ciało i na naszą duszę…

Bohaterowie są szczerzy wobec siebie, potrafią spojrzeć prawdzie w oczy. A Czy my tacy jesteśmy? Czy potrafimy wyrwać się z trybiku świata tego i wyjechać w Bieszczady, aby znaleźć…równowagę i harmonię i już takimi pozostać? Ono autora zatrzymuje, kłamstwo zatrzymuje…, nibyprawda zatrzymuje…tyle w książce odniesień do życia, że i dnia by zabrakło na przemyślenia…

Myślę, że każdy może znaleźć siebie w książce, swoje doświadczenia z pracy, ze swojego życia. Na pewno dużo w książce autora, który pracuje w reklamie i co dziwne, bardzo dobrze o tej reklamie mówi. Na pewno jest dobrym obserwatorem, bo pisząc o mechanizmach korporacji, o reklamie, tworzeniu, wymyślaniu, relacjach między ludźmi w strukturach, to tak jakby pisał też o mnie i na pewno o innych czytających też.

Gdy piszę te słowa, za oknem szaleje burza…Matka Natura jest największą siłą, wobec której człowiek jest mały, malutki, jest pyłkiem. I mimo, że świat korporacji próbuje Naturę zignorować i zastąpić ją, to czy da radę „Matce Naturze, która jest najwyższą przełożoną Pana. Jego najszefą”?

Tak, zdarza mi się myśleć słowami autora. Dostrzegam w nich jego inspirację książkami Stanisława Lema, Olgi Tokarczuk, Wiesława Myśliwskiego, a nawet Franza Kafki.

I kiedy burza szaleje za oknem, a ja kończę pisać te słowa, czuję, że ta książka — choć przeczytana rok temu — dopiero teraz naprawdę zaczęła się we mnie.

PS A to kilka cytatów z autora, które ze mną zostaną, niektóre z książki, a niektóre z naszych rozmów, z odpowiedzi na pytania jakie zadałam na wspomnianym spotkaniu.

Cytaty z autora, które żyją…

„Czas w pracy to ważna rzecz. On się w robocie bardzo rozszczepia. I tak staram się go opisać”
*
„A numerów stron nie ma, bo taki jest zamysł autora. Książka będzie bez numerów stron, żeby podkreślić taką niewiadomość czasu i miejsca, taką rozciągłość, niedookreśloność akcji tej historii”
*
„Bóg w pracy. Tak, na tym to trochę polega. Ludzie mianują się Bogami, na różnych stanowiskach. To chyba nawet nic złego. Tylko za tym mianowaniem musi iść działanie”.
*
„…baśń, w której jeden człowiek stara się być dobrem dla całej Ziemi”
*
„Być potrzebnym to najlepsza zapłata od życia”
*
„Słowo to przedpłata. Każde przynosi stratę albo zysk…”
*
„Warto zamieszkać tam, gdzie praca jest wypłatą za samą siebie…”
*
„Czas nie zawsze lubi się z pracą…

Bo ona czasem go nie szanuje.

Bo on często nie chce się dla niej rozciągać…”
*
„Dlaczego boimy się życia po śmierci?

Dlaczego boimy się śmierci?

Dlaczego boimy się życia?

Dlaczego boimy się je zmienić?

Dlaczego boimy się zmienić pracę?”

***

„Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach” – nieznany i kropka – [Wydawnictwo nieznane.] – 2024

„Trójjednia” — książka, która wraca wtedy, kiedy trzeba. Wrażenia po roku od lektury.

Wstyd się przyznać, ale minął już ponad rok od premiery książki Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach autora nieznanego., a dopiero teraz zebrałam się, by podzielić się wrażeniami z lektury. Kupka wstydu wciąż rośnie, inne tytuły cierpliwie czekają na swoją kolej. Ale jak to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
400
36

Na półkach: ,

I cóżeś narobił AN (autorze nieznany) ?
Ta Baśń się nie przeczytała. Ta Baśń się wydarza. Ona się przed-czyta i po-czyta.
Gęsto tu Panie od wszystkiego, a najbardziej od nad-znaczeń, albo pod-znaczeń, albo w-znaczeń.
Porzućcie nadzieje, My wszyscy, którzy wchodzą lunetami umysłu (czytając) w Baśń, na to, że .....

I cóżeś narobił AN (autorze nieznany) ?
Ta Baśń się nie przeczytała. Ta Baśń się wydarza. Ona się przed-czyta i po-czyta.
Gęsto tu Panie od wszystkiego, a najbardziej od nad-znaczeń, albo pod-znaczeń, albo w-znaczeń.
Porzućcie nadzieje, My wszyscy, którzy wchodzą lunetami umysłu (czytając) w Baśń, na to, że .....

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

19 użytkowników ma tytuł TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach na półkach głównych
  • 11
  • 8
10 użytkowników ma tytuł TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

Inne książki autora

 nieznany i kropka
nieznany i kropka
Składam litery i przesuwam SŁOWA... poza k r o p k i https://www.facebook.com/nieznanyikropka https://www.instagram.com/nieznanyikropka/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach