TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach

300 str. 5 godz. 0 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-03-03
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-03-03
- Liczba stron:
- 300
- Czas czytania
- 5 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396136510
Baśń korporacyjna,
napisana prozją,
o nieaniołach stróżach,
walczących o grawitację
z czarną dziurą wschodu.
On, Ona i Ono pracują w fundacji,
która zarządza zmarłymi zasobami ludzkimi,
a swoje działania opiera na trójukładzie:
ignitory → generatory → rotory.
Naukowe ujęcie tego zjawiska można
tłumaczyć na język potoczny następująco:
pierwsi stręczą drugich, żeby obracali trzecimi.
W tym świecie od wielu lat trwa jeden dzień.
To poniedziałek.
Ale oni nie chcą wyrwać się z jego mgły.
Też nie bardzo mogą.
Z uśmiechem na sztandarach
muszą oddać pracy najwszystko.
Nieśmałość – jak On.
Matczynność – jak Ona.
Kłamstwomówność – jak Ono.
Bo ich zadaniem jest
poruszać niebo i piekło,
żeby Ziemia kręciła się
zgodnie z boskim prawem fizyki…
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach
Poznaj innych czytelników
19 użytkowników ma tytuł TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach na półkach głównych- Przeczytane 11
- Chcę przeczytać 8
- 2024 2
- Posiadam 2
- ☀️ Rok 2024 1
- Fantastyka 1
- Ciekawe, wciągające, przeczytam raz jeszcze 1
- Papier 1
- Przeczytane w '24 1
- Polscy autorzy 1






































OPINIE i DYSKUSJE o książce TRÓJJEDNIA... Niech umarli przewracają się w grobach
Podsłuchowywać … Czasem warto !
Czasami, mimo woli jesteśmy świadkiem czyjeś rozmowy. Podsłuchiwanie jest niegrzeczne, ale czasem można się dowiedzieć czegoś ciekawego. Tak, było i tym razem:
- Kupiłaś sobie nowego laptopa?
- Nie, to książka - ostatnia powieść nieznanego i kropka „ TRÓJJEDNIA… Niech umarli przewracają się w grobach”.
- Książka ??! Wygląda zupełnie, jak laptop?
- Specjalnie, tak sobie wymyślił Autor. Okładka otwiera się do góry, jak w laptopie, i tak samo czyta się tekst – bardzo pomysłowe.
- No, nie wiem, trochę to utrudnia czytanie. I co to za tytuł ?! Taki fantastyczno-horrorystyczny – umarli przewracają się w grobach. Dlaczego TrójJednia?
- TrójJednia – bo bohaterami są: Ona, On i Ono. To baśń korporacyjna.
- Haha ! Baśn korporacyjna - to zupełnie, jak u nas w pracy. Tylko, że korpo, to nie baśń, a mordor! nieznany i kropka?! Ten autor chyba bardzo lubi kropki? Dlaczego nie ma imienia i nazwiska, jak inni ?
- No wiesz, to taki pseudonim literacki. Tajemniczy, wzbudza zainteresowanie.
- Ciekawa, chociaż ta książka?
- No, powiem Ci jest moc !
Jak mówił Struna w kultowym filmie Juliusza Machulskiego „Vabank II” cyt.: „podsłuchowywać ….” Czasem warto.
Jaka zatem jest ta książka, która wygląda i czyta się, jak laptop ?
To opowieść o pewnej Fundacji-korporacji, która zarządza zmarłymi. Zmarli dla dobra Ziemi muszą obracać się w grobach, żeby pomagać prędkości obrotowej Ziemi, by nie pochłonęła ich czarna dziura wschodu i cyt.: „żeby Ziemia kręciła się zgodnie z boskim prawem fizyki”.
Główne postacie tej powieści to Ona – Bossa, On – nowy pracownik korporacji i Ono. Ziemia potrzebuje zmarłych, a oni muszą zadbać, żeby żadne ciało się nie zmarnowało – dla jej dobra.
To nie jest książka, którą da się przeczytać w dwie godziny. Należy się nią delektować, jak dobrym jedzeniem, czy muzyką. W tekście są zdania, akapity, które zachwycają poezją cyt.: „Krok w bramę cmentarza to krok w inny świat. Przejście przez, poza, do, tam. Z ciepła w chłód. Ze szmeru ulicy do chłodnej ciszy. Ze świata spalin do świata wilgotnych prochów. Kilka kroków i kolory są ciemniejsze, przestrzeń surowsza, klimat tęższy. Kilka kroków bardzo szybko stwarza inne miejsce.”
lub życiową mądrością:
cyt.: „Każdy człowiek pojawia się w naszym życiu z jakiegoś powodu. Niektórzy są potrzebni, żeby być naszym błędem. Inni przychodzą, żeby nas uratować przed naszymi pomysłami. Są tacy, którzy bywają dla nas zbyt dobrzy, żebyśmy od razu nauczyli się ich szanować. Następni zjawiają się tylko na chwilę żeby zostać na zawsze. A my, z lekkością lub ciężarem, niesiemy ich dalej, w swoje życie. Kolejni, spotkani niby przypadkowo, okazują się kimś ważnym. I odmieniają nas, przez inne, lepsze przypadki życia.”
Czytam i myślę - ależ, ten nieznany i kropka ma szczęście, że takie słowa i frazy przychodzą mu do głowy. Widać, że Słowa go lubią, i ładnie mu się układają.
nieznany i kropka jest wierny swojej wizji pisarstwa. Wydaje jedną książkę na rok, 2 lata, i wie, że jego powieści nie wszystkim przypadną do gustu. Takie podejście, świadczy o dużej klasie i samoświadomości Autora. On nie obraża się na czytelnika.
Ta powieść wymaga skupienia w czytaniu, i to może być dla niektórych czytelników zbyt trudne. Ale trud się opłaca. To skupienie jest potrzebne, żeby nie przeoczyć żadnego zdania. W tej książce wszystko jest dokładnie przemyślane, każde słowo, każdy akapit ma swoje miejsce.
Czytelnik dostał produkt klasy Premium, bo książka, to też jest produkt. Autor sam wydaje swoje książki. Twarda okładka została pomysłowo zaprojektowana. Widać, że to wszystko jest dopracowane, starannie wykonane, jest w tym szacunek dla czytelnika. Autor nie oferuje nam byle czego.
nieznany i kropka opowiada nam swoje baśnie. Ma własny styl literacki oraz „swoje słowa”, i dobrze. Taka jest przecież rola Autora, który zaprasza czytelnika do świata swojej wyobraźni. Ma poczucie humoru, potrafi wzruszyć, każe się zastanowić nad pewnymi akapitami, i czasem zaskakuje „swoimi słowami”.
„TrójJednia” to nie jest zwykła opowiastka. To baśń korporacyjna z morałem. Zakończenie, jest mocne, nawet bardzo mocne. Ostatnie wersy powieści wbijają czytelnika w fotel, są niczym, pierwsze takty V symfonii Beethovena.
nieznany i kropka jest niepowtarzalny, …. i dobrze, że jest Taki, jaki jest !
Podsłuchowywać … Czasem warto !
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami, mimo woli jesteśmy świadkiem czyjeś rozmowy. Podsłuchiwanie jest niegrzeczne, ale czasem można się dowiedzieć czegoś ciekawego. Tak, było i tym razem:
- Kupiłaś sobie nowego laptopa?
- Nie, to książka - ostatnia powieść nieznanego i kropka „ TRÓJJEDNIA… Niech umarli przewracają się w grobach”.
- Książka ??! Wygląda zupełnie, jak...
„Trójjednia” — książka, która wraca wtedy, kiedy trzeba. Wrażenia po roku od lektury.
Wstyd się przyznać, ale minął już ponad rok od premiery książki Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach autora nieznanego., a dopiero teraz zebrałam się, by podzielić się wrażeniami z lektury. Kupka wstydu wciąż rośnie, inne tytuły cierpliwie czekają na swoją kolej. Ale jak to mówią — lepiej późno niż wcale. Na swoje usprawiedliwienie przypominam sobie zeszłoroczne spotkanie z pisarzem, które miałam przyjemność poprowadzić.
Książka, jak to książka, ma swoje prawa — upomina się o uwagę. Spada niby przypadkiem z półki, pojawia się na zdjęciach, przypomina o wakacjach. A przecież dokładnie rok temu wspinałam się z nią na sam Giewont…
Giewont — i spotkanie z autorem w wersji „real life”
Przeważnie zawsze, gdy wybieram się w podróż, zabieram ze sobą książkę, którą akurat czytam. W zeszłe wakacje weszłam na wymarzoną górę razem z „Trójjednią”. Mimo że już ją przeczytałam, to jednak zaintrygowała mnie na tyle, że postanowiłam sprawdzić na sobie niektóre przeczytane słowa…Tam na górze wymiar religijny przybiera na sile i mimo, że było na niej kilka osób ze mną (choć już przed ósmą byłam na szczycie),czułam się tak, jakbym była tam sama…sama na szczycie wielkiej góry, bliżej Boga, bliżej siebie…i z tych emocji wyrwał mnie inny widok, zupełnie ziemski, wręcz jakby żywcem z książki autora wyjęty.
Zobaczyłam człowieka, który zachowywał się tak, jakby poza nim nikogo tam nie było. Gdy wszedł na górę i rzeczowo się z nią przywitał (a sprawiał wrażenie, jakby wchodził tam codziennie),najpierw się…wykąpał, tak, dobrze czytacie – odświeżył swoje ciało i ubrania specjalnym sprayem. Potem włączył maszynkę, zagotował wodę i zrobił sobie kawę. Wyjął bułkę, zjadł konkretnymi szybkimi kęsami i już za chwilę wyciągnął z plecaka…laptopa. Siedzimy obok siebie, zupełnie obcy ludzie – On – wcale nie taki wycofany jak u autora i Ona – wcale nie taka świadoma (choć to jej słowo na 2025 rok) i wpatrują się w swoje urządzenia. Pracują. Na Giewoncie. Gdyby to ich interesowało, to zobaczyliby, że ludzie im się przyglądają, podśmiewują się, wytykają palcami. Jedni schodzą już z góry, wchodzą inni szczęśliwi zdobywcy, zaskoczeni widokiem, zadziwieni też nim i nią. Jednak siła przyciągania działa i nagle On i Ona spoglądają na siebie, a raczej na swoje narzędzia pracy, choć On jest zaskoczony, gdy dowiaduje się, że Ona trzyma w rękach…książkę…
Ona czytała a On zapisywał widoki przed nim, swoje emocje, obracając się na cztery strony świata, bo każda strona inna, a że nie lubi przepisywać z notatnika, to nosi ze sobą laptop. To tak jak ja, ale nie przyszłoby mi do głowy tachać laptopa na górę, chociaż…On się śmiał, że ludzie takie rzeczy wnoszą na górę, że jego laptop niczym się w tych rzeczach nie wyróżnia. Poprosiłam go, skoro tak nas los dziwnie usadził w jednym miejscu i o tej samej porze, aby zapozował mi książkę do pamiątkowego zdjęcia. Jakie to przypadki chodzą po ludziach, gdy się z książką autora człowiek na Giewont wybierze…
Czytanie jak wspinaczka
Jak to u nieznanego. – jego książki czyta się pomału, nie da się szybciej – tu nic się nie zmieniło. Autor nie ułatwia czytelnikowi – ale nie dlatego, że chce mu utrudnić czytanie. On po prostu ma swój rytm, swoje tempo. Mam wrażenie, że sięga głębiej, niż pozwalają na to zwykłe słowa. Czytanie jego książek jest właśnie jak zdobywanie góry… Wspinasz się, ale przecież nie chodzi tylko o to, by wejść na kolejne szczyty i kolejne, ale by umieć usiąść po drodze i poczuć, że to co robimy ma sens. Ja nie raz wchodząc i schodząc z Giewontu usiadłam by złapać oddech, pomyślałam po co ten wysiłek, popatrzyłam jak wokół jest pięknie. Musiałam pomóc sobie, nie ukrywam i pokonać własne przekonania z jakimi wyrosłam i jakich doświadczyłam, musiałam wyjść ze strefy komfortu i właśnie otworzyć się na nowe słowa, na nowe myślenie, na nowy język.
Korpobajka po śmierci
Akcja książki toczy się po śmierci. To postapokaliptyczna wersja, tylko tu korporacja doprowadziła do katastrofy… Tytuł (prawie o zgrozo) przypomina mi postacie z Biblii i wystraszam się tego porównania. Mamy tu trójkę bohaterów (właściwie trzy archetypy) bez imion (to tak samo jak nasz autor bez nazwiska…). Jest On – mężczyzna wycofany, jest Ona – kobieta świadoma i jest Ono – osoba nieokreślona. I jest…poniedziałek, jako wieczność i są wszechobecne procedury. Mało? To dorzucę jeszcze – zamiana religijnych symboli na organizacyjne schematy. I jeszcze moje osobiste pytanie, jakie sobie zadałam: to po śmierci nie będzie upragnionego świętego spokoju? Nie będzie upragnionego urlopu? Korporacja sięgnęła dna i zagarnęła nawet podziemie? Będzie tylko praca, praca i praca…? No to ładny świat autor nam wymyślił…
A tak poważnie, to wiele bym dała, aby zobaczyć pierwotną „układkę” książki, tak na etapie wymyślania, bo interesująca konstrukcja mu wyszła.
Język, który czuje i analizuje jednocześnie
Styl autora, to dla mnie styl osoby, która jest świadoma złożoności świata, która umie operować językiem, która mam wrażenie skonfliktowana jest z prostymi odpowiedziami, która pyta z odwagą, ale z wrażliwością (autor mnie pewnie udusi, ale…myślę, że wrażliwość to znak rozpoznawalny autora Trójjedni, chyba, że jednak on gra jakąś literacką postać…).
Autor tworzy nowy język, który łączy emocje i analizę, filozofię i metaforę w jeden system znaczeń. Ma się wrażenie, że autor nie tylko czuje, ale też analizuje to co czuje. A ta analiza jest jego walką z…no właśnie, z czym? Czy to nie jest tak, że to do czego dąży, to jest…dobro, choć droga do dobra wiedzie przez zło we wszelkiej postaci…? Zastanawiam się, czy stawiając pytania, autor dochodzi do odpowiedzi, a może czy czytelnik podążając za pytaniami autora znajduje odpowiedzi?
Korpobajka czy esej? A może lustro?
Czytamy w opisie książki, że mamy do czynienia z korpobajką…hmm, hmm…myślę, że bardziej pasuje tu esej, z masą pytań bez odpowiedzi, bo te już sami musimy znaleźć. Ale naznaczeni słowami autora, zaczynamy analizować swoje miejsce w świecie pracy, w życiu codziennym, inaczej spoglądamy na nasze ciało i na naszą duszę…
Bohaterowie są szczerzy wobec siebie, potrafią spojrzeć prawdzie w oczy. A Czy my tacy jesteśmy? Czy potrafimy wyrwać się z trybiku świata tego i wyjechać w Bieszczady, aby znaleźć…równowagę i harmonię i już takimi pozostać? Ono autora zatrzymuje, kłamstwo zatrzymuje…, nibyprawda zatrzymuje…tyle w książce odniesień do życia, że i dnia by zabrakło na przemyślenia…
Myślę, że każdy może znaleźć siebie w książce, swoje doświadczenia z pracy, ze swojego życia. Na pewno dużo w książce autora, który pracuje w reklamie i co dziwne, bardzo dobrze o tej reklamie mówi. Na pewno jest dobrym obserwatorem, bo pisząc o mechanizmach korporacji, o reklamie, tworzeniu, wymyślaniu, relacjach między ludźmi w strukturach, to tak jakby pisał też o mnie i na pewno o innych czytających też.
Gdy piszę te słowa, za oknem szaleje burza…Matka Natura jest największą siłą, wobec której człowiek jest mały, malutki, jest pyłkiem. I mimo, że świat korporacji próbuje Naturę zignorować i zastąpić ją, to czy da radę „Matce Naturze, która jest najwyższą przełożoną Pana. Jego najszefą”?
Tak, zdarza mi się myśleć słowami autora. Dostrzegam w nich jego inspirację książkami Stanisława Lema, Olgi Tokarczuk, Wiesława Myśliwskiego, a nawet Franza Kafki.
I kiedy burza szaleje za oknem, a ja kończę pisać te słowa, czuję, że ta książka — choć przeczytana rok temu — dopiero teraz naprawdę zaczęła się we mnie.
PS A to kilka cytatów z autora, które ze mną zostaną, niektóre z książki, a niektóre z naszych rozmów, z odpowiedzi na pytania jakie zadałam na wspomnianym spotkaniu.
Cytaty z autora, które żyją…
„Czas w pracy to ważna rzecz. On się w robocie bardzo rozszczepia. I tak staram się go opisać”
*
„A numerów stron nie ma, bo taki jest zamysł autora. Książka będzie bez numerów stron, żeby podkreślić taką niewiadomość czasu i miejsca, taką rozciągłość, niedookreśloność akcji tej historii”
*
„Bóg w pracy. Tak, na tym to trochę polega. Ludzie mianują się Bogami, na różnych stanowiskach. To chyba nawet nic złego. Tylko za tym mianowaniem musi iść działanie”.
*
„…baśń, w której jeden człowiek stara się być dobrem dla całej Ziemi”
*
„Być potrzebnym to najlepsza zapłata od życia”
*
„Słowo to przedpłata. Każde przynosi stratę albo zysk…”
*
„Warto zamieszkać tam, gdzie praca jest wypłatą za samą siebie…”
*
„Czas nie zawsze lubi się z pracą…
Bo ona czasem go nie szanuje.
Bo on często nie chce się dla niej rozciągać…”
*
„Dlaczego boimy się życia po śmierci?
Dlaczego boimy się śmierci?
Dlaczego boimy się życia?
Dlaczego boimy się je zmienić?
Dlaczego boimy się zmienić pracę?”
***
„Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach” – nieznany i kropka – [Wydawnictwo nieznane.] – 2024
„Trójjednia” — książka, która wraca wtedy, kiedy trzeba. Wrażenia po roku od lektury.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstyd się przyznać, ale minął już ponad rok od premiery książki Trójjednia. Niech umarli przewracają się w grobach autora nieznanego., a dopiero teraz zebrałam się, by podzielić się wrażeniami z lektury. Kupka wstydu wciąż rośnie, inne tytuły cierpliwie czekają na swoją kolej. Ale jak to...
I cóżeś narobił AN (autorze nieznany) ?
Ta Baśń się nie przeczytała. Ta Baśń się wydarza. Ona się przed-czyta i po-czyta.
Gęsto tu Panie od wszystkiego, a najbardziej od nad-znaczeń, albo pod-znaczeń, albo w-znaczeń.
Porzućcie nadzieje, My wszyscy, którzy wchodzą lunetami umysłu (czytając) w Baśń, na to, że .....
I cóżeś narobił AN (autorze nieznany) ?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa Baśń się nie przeczytała. Ta Baśń się wydarza. Ona się przed-czyta i po-czyta.
Gęsto tu Panie od wszystkiego, a najbardziej od nad-znaczeń, albo pod-znaczeń, albo w-znaczeń.
Porzućcie nadzieje, My wszyscy, którzy wchodzą lunetami umysłu (czytając) w Baśń, na to, że .....
"Człowiek lubi wystawiać zwierzęta w dziwnych konkurencjach. Ich imieniem nazywać swoje machlojki. Na nie zrzucać swoje odpowiedzialności. Swoje swojstwa. W przypadku trojańskiego przekrętu poświęcił konia."
Kiedy "Trójjednia" do mnie dotarła, bardzo się ucieszyłam. Postawiłam ją na półce i przyglądałam się za każdym razem kiedy koło niej przechodziłam. Miałam rozpoczęte inne czytania i wiedziałam, że muszę je najpierw zakończyć, by "Trójjedni" poświęcić całą swoją uwagę. Nastawiałam się mentalnie na prawdziwą czytelniczą ucztę nie z tej ziemi, mając wciąż jeszcze żywe w pamięci wspomnienia z "Dotyki".
Ale zacznijmy od początku. Tak więc przyglądałam się jej wnikliwie, bo też i jest czemu się przyglądać, jest to książka, która wcale nie wygląda jak klasyczna książka, ani z wierzchu, zaczynając od okładki, ani w środku. A jak wygląda? Hmmm, kto widział i czytał, ten wie, o czym mówię.😉.
Jednak w końcu skończyła się bierność, a zaczęły czyny, czyli czytanie. I tutaj jak i przy Dotyce dopadło mnie mnóstwo wrażeń, uczuć i odczuć, wszystkie dość znane i znajome, poza jednym. Otóż doznałam czegoś na kształt rozdwojenia jaźni. Bo w tej książce wszystko jest na opak "Deszcz pada z ziemi do nieba" a "Śmierć Chrystusa nie przeszkadza dojrzewać biedronce".
A tak poważniej, moja jaźń, a raczej jej "rozdwójnia"😉, miała nie lada orzech do zgryzienia. Z jednej strony podziwiałam i wciąż nie mogę z tego podziwu wyjść, tę Pana przecudną żonglerkę słowną, Panie Nieznany, dzięki której mój język ojczysty nabrał dla mnie zupełnie innych kształtów, znaczenia i barw. Słowotwórstwo u Pana jest na wielkim jakościowym poziomie. Słowa niby nowe, ale jakże zrozumiałe, jasne i proste, takie swojskie.
Z drugiej strony, mimo bardzo usilnych starań, nie mogłam się "dogadać" z fabułą Trójjedni. Czytałam w skupieniu i powoli, by niczego nie uronić, lecz mimo to, wciąż miałam wrażenie, że stoję gdzieś poza obrębem tej historii. W Dotyce jakoś natychmiast "wpadłam" w treść jak Alicja do króliczej nory. Jakoś natychmiast poczułam się tam jak u siebie, a postacie jakoś natychmiast stały mi się bardzo bliskie.
Tutaj, jestem jakaś obca, owszem historia jest świetna, bardzo ciekawa, ale jakaś... nie moja. Nie potrafię tego inaczej, bardziej wyjaśnić. Nie wiem skąd takie odczucie. Może stąd, że nigdy nie pracowałam w Korpo? W każdym razie, w moim osobistym rankingu, Number One to wciąż "DOTYKA... Poderwać gęsią skórkę do lotu". Ale polecam obie.
"Człowiek lubi wystawiać zwierzęta w dziwnych konkurencjach. Ich imieniem nazywać swoje machlojki. Na nie zrzucać swoje odpowiedzialności. Swoje swojstwa. W przypadku trojańskiego przekrętu poświęcił konia."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy "Trójjednia" do mnie dotarła, bardzo się ucieszyłam. Postawiłam ją na półce i przyglądałam się za każdym razem kiedy koło niej przechodziłam. Miałam rozpoczęte...
Obcowanie z czymś naprawdę wyjątkowym. Od początku, od kształtu, poprzez formę, wypełnienie aż do uczuć, odczuć, refleksji, doznań, czuć. Tak dużo metafor, tak dużo słów, tak dużo wrażeń, ogrom. Inny język, a tak mi bliski, tak zrozumiały, pasujący. Haj. Literacki haj. Myślałem żeby zaznaczać zakreślaczem co ciekawsze sentencje, jednak odpuściłem, wszystko bym pomazał. Gdzieś w połowie wytrzeźwiałem. Zmógł mnie literacki kac. Przesyt. On tak ma, jest jak komik, który nie zna umiaru, w tych żartach swoich, jak pijak namolny, nachalny, wierci dziurę w brzuchu, Artysta. Chciałbym czegoś więcej, bardziej, fabularniej, ale też wiem że u Niego tak ma być, i kropka.
Obcowanie z czymś naprawdę wyjątkowym. Od początku, od kształtu, poprzez formę, wypełnienie aż do uczuć, odczuć, refleksji, doznań, czuć. Tak dużo metafor, tak dużo słów, tak dużo wrażeń, ogrom. Inny język, a tak mi bliski, tak zrozumiały, pasujący. Haj. Literacki haj. Myślałem żeby zaznaczać zakreślaczem co ciekawsze sentencje, jednak odpuściłem, wszystko bym pomazał....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWracam tu tak naprawdę już tylko dla Nieznanego. Nie znaczy, że nie czytam książek. Po prostu mam wrażenie, że nie mam potrzeby o nich pisać więcej. Piszą inni, bronią się same, ale kiedy nowa historia wychodzi z pod ręki Autora Nieznanego to ja jestem na posterunku.
Każda z dotychczasowych jego pozycji była inna, każda na swój sposób oryginalna, ale to właśnie z Trojjednią spędziłem najwięcej czasu. Nie da się jej czytać szybko, od deski do deski, z zapartym tchem. Jest to powieść do delektowania się, zadumy, doceniania szczegółów. Daje czytelnikowi to czego rzadko możemy się spodziewać od dzisiejszego świata, tj. chwilę zamyślenia, zaciekawienia, zmiany perspektywy.
Zakrzywienie rzeczywistości, czasoprzestrzeni i zabawy z kolejnym uniwersum to jest to co Nieznany lubi najbardziej. Jest takim czarodziejem, trochę figlarzem, a trochę bajkopisarzem. Nade wszystko jest jednak filozofem. Mnie osobiście potrafi wciągnąć w metaanalizy.
Nieznany to taki człowiek który rezyduje w przestrzeni „pomiędzy”, na granicy światów, na granicy czasu. Nie jest przynależny do końca do żadnego obszaru. Tym samym jego twórczość też jest trudna do określenia, a tym bardziej do interpretowania i opiniowania. Tak naprawdę nie wiem do końca w jaki sposób wszedł też do mojego czytelniczego świata. Pewnego razu po prostu tam już był i jest gdzieś obok, okresowo pojawiając się z nową porcją narracji. A jest to narracja najwyższych lotów, cudnie mieszająca w głowie. Kto jeszcze nie miał okazji jej doświadczyć temu polecam z całego serca. Bo ci którzy znają to myślę że zachęty nie potrzebują. „Trojjednia” to doskonała pozycja na początek przygody bo pomimo że ma trudne warstwy i nie jest łatwa w odbiorze to jednak jej struktura pozwala na doświadczanie tej gry, zabawy, filozoficznej rozprawy nawet jeśli czasem będziecie mieli poczucie, że nie wszystko rozumiecie. Wtedy nic straconego, można wrócić, dać jej kolejną szansę. Ja przynajmniej tak robię.
Serdecznie polecam, dajcie jej szansę, nawet jeśli zwykle nie sięgacie po tego typu literaturę. Dajcie choćby z szacunku do fajnego człowieka, który tworzy te piękne słowa. Być może Was też zaczaruje.
Wracam tu tak naprawdę już tylko dla Nieznanego. Nie znaczy, że nie czytam książek. Po prostu mam wrażenie, że nie mam potrzeby o nich pisać więcej. Piszą inni, bronią się same, ale kiedy nowa historia wychodzi z pod ręki Autora Nieznanego to ja jestem na posterunku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda z dotychczasowych jego pozycji była inna, każda na swój sposób oryginalna, ale to właśnie z...
Nieznany i kropka debiutował w 2020 roku powieścią "Nawiść" pod nieco innym wówczas pseudonimem Autor Nieznany.
Już podczas tworzenia pierwszej książki , Autor postawił na malownicze neologizmy, wielokrotne powtórzenia i zabawę słowem. Jego styl stał się prekursorski, niepowtarzalny i autorski. Oprócz urozmaicenia słowa, Nieznany i kropka posiada unikalny talent do budowy scenerii, do barwnych opisów nie definiowanych przez innowacje językowe, do tworzenia wyjątkowych bohaterów. Mimo, że w każdej ze swych powieści porusza sprawy istotne, i mimo, że czytając jego książki potrzeba skupienia , to lekkość pióra Nieznanego jest wręcz eteryczna.
W swojej najnowszej powieści "Trójjednia" Autor w charakterystyczny dla siebie sposób wkracza na pole tematów aktualnych. Tytułowe "przewracanie w grobach" i elementy życia oraz pracy trójki bohaterów stworzone jako fikcja literacka, są ciekawym motywem. Umarli muszą obracać się w grobie, ponieważ nawet po śmierci są częścią swoistego zespołu, który gra do jednej bramki. Pobudki pracowników korporacji, która zawodowo zajmuje się prowokacją żywych , do czynów, które mają umożliwić przewracanie się w grobach im bliskim, są często zawiłe i nie do końca jasne na pierwszy rzut oka. A jednak im dalej poznajemy ich źródło postępowania, tym bardziej klaruje się w głowie czytelnika sytuacja życiowa bohatera.
Poruszone przez Nieznanego tematy są ważne, są różne, są potrzebne. Hejt, poczucie akceptacji przez otoczenie, piętno dla inności, miłość rodzicielska i odpowiedzialność, życie w internecie i zanik relacji międzyludzkich to tylko część z tematów, które Autor porusza i nawiązuje do nich w "Trójjedni". Dzięki bardzo umiejętnemu rozplanowaniu i urzekającym opisom można przy czytaniu wysnuć swoje indywidualne refleksje na dany temat. Kontynuowana przez całą oś fabularną kwestia zagadnienia jakim jest energia w szerokim spektrum pojęcia, porusza zarówno pozytywne i negatywne jej znaczenia. Energia ludzka i słoneczna, które są siłą napędową otaczającego świata. Energia słów i czynów lub gestów, mająca tą unikatową moc w walce z przeciwnościami losu. Energia natury, która jest potężnym żywiołem, a bez niej nie było by niczego. Tak, zdecydowanie Autor meandruje w swej książce po zakamarkach wielu sfer życia jakie występują w realnym świecie.
Nieznany i kropka debiutował w 2020 roku powieścią "Nawiść" pod nieco innym wówczas pseudonimem Autor Nieznany.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż podczas tworzenia pierwszej książki , Autor postawił na malownicze neologizmy, wielokrotne powtórzenia i zabawę słowem. Jego styl stał się prekursorski, niepowtarzalny i autorski. Oprócz urozmaicenia słowa, Nieznany i kropka posiada unikalny talent do budowy...
Trzecia książka Autora za mną. Trójjednia... 3 w jednym i wystarczy na tyle żeby nie numerować stron, stworzyć 3 osobowości połączone w jednym świecie. .. Każda z 3 książek autora jest innym odkryciem a zarazem tym samym cudownym literkowym splotem nowych słów. Lubię ten styl, który pozwala mi całkiem odpłynąć i oddać się lekturze, zostawić codzienny świat gdzieś w innym wymiarze. Taka właśnie jest Trójjednia pochłania w całości przeżuwa czytelnika niczym obroty ciał a tej historii, a te słowa... Te martwe rzeczy, które w reakcji z ciałami żyją dotykają oplatają... Ach jak te słowa, literki autora się czuję własnymi zmysłami... Opinia enigmatycznie...? Może trochę :) Przeczytajcie tą, opowieść, zakochajcie się i czekajcie na nową ... Która jest nieunikniona...I wyczekiwana. Polecam.
Trzecia książka Autora za mną. Trójjednia... 3 w jednym i wystarczy na tyle żeby nie numerować stron, stworzyć 3 osobowości połączone w jednym świecie. .. Każda z 3 książek autora jest innym odkryciem a zarazem tym samym cudownym literkowym splotem nowych słów. Lubię ten styl, który pozwala mi całkiem odpłynąć i oddać się lekturze, zostawić codzienny świat gdzieś w innym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOch, co też tym razem Autor Nieznany. wyprawia z językiem, z semantyką! Po dwóch niezwykłych powieściach („Nawiść” oraz „Dotyka…”) może się wydawać, że już pisarz nas niczym nie zaskoczy. To zupełnie błędne przekonanie.
Niebanalny pomysł, znów – coś, czego jeszcze w literaturze nie było! Dla mnie „TrójJednia” to korporacyjna baśń grozy! To swoista „fantasmalegoria” dzisiejszych czasów.
Generalizując, można powiedzieć, że styl Autora Nieznanego. pozostaje niezmienny. A więc to nadal ten charakterystyczny język – badawczy, nastawiony na znaczenia, na sensy, na zabawę (choć nie w sensie wyłącznie rozrywki, ale i fantazji, eksperymentów, poszerzania granic!). Ale to nie byłoby do końca prawdą. Bo styl autora zmienia się w każdej odsłonie – wszystkie książki mają wspólny mianownik, ale też swój unikatowy licznik (że tak to ułamkowo ujmę – coś niecoś się udziela po lekturze he, he).
Wierny czytelnik zauważy, że każda powieść Autora Nieznanego. jest w zasadzie zupełnie inna, choć sprawiają wrażenie, że wiele je łączy. I to jest ogromna zaleta autora. Bo jakąż to trzeba mieć umiejętność, żeby pozostawić wrażenie spójności swoich tekstów, przy jednoczesnym zaznaczaniu ich osobności!
„TrójJednię” wyróżnia więc ciekawy pomysł oraz niebanalne podejście do opisywania świata. To tu pisarz pokazał, jak wiele mamy możliwości obserwacji tego, co nas otacza. Jak mało jesteśmy uważni, jak zamknięci na pewne sprawy. I podpowiedział też, że to nie my jesteśmy centrum wszechświata, że nasz punkt widzenia to zaledwie jeden ze sposobów odbioru rzeczywistości. Dlatego po lekturze większość z nas z pewnością pokusi się o próbę patrzenia z innej perspektywy (np. co widzi droga w momencie wypadku samochodowego?).
Zdumiewa mnie niesamowita wnikliwość Autora Nieznanego. Mam wrażenie, jakby nad każdym wyrazem spędzał mnóstwo czasu, obracając go we wszystkie strony, wywracając na nice, nieustannie szukając, ile z jednego słowa można jeszcze wycisnąć. A okazuje się, że naprawdę dużo. I autor to robi. A nawet sporo też dokłada od siebie. Parafrazując go: Autor Nieznany. „szasta sobie bon motami, jakby czytał z promptera”.
Jestem przekonana, o czym już kiedyś wspominałam, że jego neologizmy prędzej czy później wejdą do powszechnego użycia, bo są znakomite, idealnie oddające sedno tego, na co wskazują. Możemy z „TrójJedni” dowiedzieć się, jak bardzo pojemna jest polszczyzna, jak fascynująca, ale też jak wiele jeszcze można na tym polu zdziałać. Polska leksyka nie jest zamknięta w sztywnych ramach, ona aż prosi się o nowe!
Bardzo ciekawy jest chwyt z przesunięciem lub nawet odwróceniem znaczeń! Autor Nieznany. rozbebesza związki frazeologiczne oraz inne spetryfikowane wyrażenia i trzema zgrabnymi szwami łączy je na powrót, już w nowej konfiguracji, albo zupełnie część materiału wywlekając na nice.
Ale język to jedno. On, jest oczywiście drugą skórą autora, ale zwróćmy uwagę też na to, co słowa znaczą. Na obrazy, jakie malują. Każda opisana w powieści scena jest skonstruowana tak, jakby była tą najważniejszą w powieści. A więc autor poświęca jej wiele atencji, zwraca na nią też naszą uwagę, jak choćby taki opis: „Dzieciaki wyciągają oczy, chęci, radości. Też ręce, też buzie. Patrzą rozdziawioną niecierpliwością”. Można to napisać po prostu, ale można właśnie tak. W ten sposób tworzy Autor Nieznany. Dotyka sedna, rozbiera poszczególne kwestie na czynniki pierwsze. Potrafię spędzać długie minuty na takich fragmentach i rozkoszować się nimi na okrągło.
W „TrójJedni” zauważam jeszcze większą pewność siebie autora. W sposobie opowieści, w pozwalaniu swojemu narratorowi na coraz więcej. I to się doskonale sprawdza. Bo raz spuszczony narrator ze smyczy, już nie da się przykuć łańcuchem. Mamy tu zatem soczystość, naturalność, mamy opisy bardzo zaskakujące, przerażające, po których musimy odwrócić wzrok od tych liter, od słów i tego co znaczą. Autor Nieznany. przetestuje tu naszą wrażliwość, a my powtórzymy za narratorem: „Niech to łzy zaleją”!
Do egzemplarza tej powieści powinno się dołączać notatnik na spisywanie ciekawych cytatów, intrygujących myśli, jak np. „skok to krok wyrwany z kontekstu biegu”, „pępek to dziur brzuszny” („c-dur brzuszny”),„każda wada ma swoja zaletę” czy „woda jest kobietą”. To zdumiewające ile widzi i słyszy Autor Nieznany. I jak oryginalnie potrafi to potem skonkretyzować! Tworzy wspaniałe definicje, symbole, związki wyrazowe, nominalizuje pojęcia!
Cytując autora napiszę, że „ten tekst jest bez zbędnej tkanki tłuszczowej” – mamy tylko to, co potrzebne. Autor Nieznany. to bodaj najbardziej poetycki prozaik. To poeta, pisarz, ale i filozof, a może nawet i mistyk! U niego wszystko (podkreślam – WSZYSTKO) mamy w dwóch skalach – mikro oraz makro – jednocześnie. To jest naprawdę coś wyjątkowego! U niego coś tak powszedniego jak kąpiel staje się niemal opisem rodem z powieści przygodowej. Autor Nieznany. personifikuje zjawiska, uposaża je w emocje, lęki i pragnienia, a potem czyni z nich bohaterów. Posiada niebywały instynkt językowy!
Zachwycam się też humorem autora, kryjącym się – a jakże – w języku! No i te wszystkie odwołania. One nie są w żaden sposób sygnalizowane, to już od czytelnika zależy, czy je sobie wyłapie czy nie. Bo trzeba też zaznaczyć, że one nie poszerzają kontekstu, nie służą temu, by nas odsyłać do innych tekstów, ale mają sprawić frajdę, mają cos uwypuklić oraz podkreślić ich leksykalną stronę.
W „TrójJedni” mamy odwrócony porządek świata. W zasadzie to taki jakby świat od wewnątrz. Autor Nieznany. przenicował go i pokazał znów coś z zupełnie innej perspektywy. I powraca wspaniały motyw natury. „Matka Natura jest najwyższą przełożoną Pana. Jego najszefą” Czy zatem to żywioły nieustannie mają nas we władaniu? Bez litości wszak sięgają po swoje, lubując się w ludzkich ofiarach. Czy taki jest porządek rzeczy, a może to zemsta, a może obrona przez atak?
„Człowiek porzucił swoja naturę i stworzył własną” – to wspaniałe, wielowymiarowe stwierdzenie możemy odczytywać m.in. w kontekście przyrody. „Ludzka natura ciągle walczy z naturalną naturą”. Tu pojawia się „korponatura” – „wynatura”. Kolejne niesamowite, określenie, wiele w sobie mieszczące i odpowiednio nacechowane. Przyroda toczy tu bój, „próbuje zdobyć przyczółki. Do obrony. Do ataku” (i tu kolejne zachwyty! bo czujecie to zawołanie na końcu, prawda? To nie tylko dalsza część myśli, lawirowanie wokół militarystycznej leksyki, ale i hasło bojowe).
„Ciekawe to skomplikowanie”. Gdzieś, niby w tle, a jednak na głównej scenie rozgrywa się rola życia współczesności. Z jej wszystkimi dziwnymi relacjami, układami, zależnościami i tendencjami. Oglądamy tu naszą codzienność w krzywym (ale czy aby na pewno?) zwierciadle. Autor po kolei rozprawia się ze wszystkimi słabymi punktami dzisiejszego świata. Jest więc słówko o kryzysie ekologicznym, śladach węglowych, konsumpcjonizmie, sprawach „cielesno-płciowych”, o naturze, o tej nieustannej wojnie zieleni z betonem. Jest także odwieczna walka o pozycję i władanie między dobrem a złem oraz życiem a śmiercią. Ale pojawiają się tez kwestie tak niezwykłe, jak choćby „płeć duchowa”. Jest też precyzyjna i ostra szpileczka wbita w samo sedno naszego poczucia narodowościowego, tej „polskości”, którą tak epatujemy oraz np. przereklamowany patriarchat. I nie zabraknie bieżących spraw, które rozpalają opinie publiczną do czerwoności (np. pedofilia).
Oj, dużo tu dobrego w tym całym poplątaniu. Polecam szczególną uwagę zwrócić na detale, m.in. na symboliczną cyfrę 3, na wspaniały ukłon w stronę Stanisława Lema. Na te wszystkie smaczki dookoła, które podczas lektury mogą umknąć, gdy zbyt mocno zaangażujemy się intensywność wyczytywanych „roboczogodzin”.
Chciałoby się też powiedzieć, że w „TrójJedni” odbija się „samo życie, jak w każdej telenoweli”, ale to będzie tylko odrobina prawdy. Wszak tu nieustannie ściera się życie ze śmiercią. Ba, nawet bez problemu można wskazać kto ma przewagę. Funkcjonujemy przecież w specyficznej korporacji. Nie wiemy o tym, dopóki nie umrzemy… „W tym świecie nawet umarli muszą pracować”. Pytamy więc: kto rządzi światem? Po tej i po tamtej stronie. Czy śmierć jest końcem czy może dopiero początkiem? „Żadne życie, nawet po śmierci, nie może być bezużyteczne”.
Przez ten labirynt korporacyjny prowadzą nas Ona, On i Ono. To Fundacyjny Wydział Słowa. On jest „pomocnikiem Ziemi”, Ona to „snowidzka”, a Ono „wciska się między słowa i powietrze”. Są „pracownikami sensacji”, obrabiają „pornoniusy” (a „pornoniusy to zło gorsze niż wynoszenie śmieci (…) Ohydniejsze niż podcieranie się mokrym papierem toaletowym”). I naprawdę nieźle się przykładają do swojej roboty!
Czy tacy jesteśmy, jak nas pisarze widzą? Czy człowiek współczesny jest wyzuty z emocji, wrażliwości i empatii? Czy wszystkie działania da się zaprogramować, a uczucia – odgrywać? W co jesteśmy uwikłani? Kto nami steruje i po co? „TrójJednia” to również pewnego rodzaju satyra. Ale właściwie na co? Kogo wykpiwa autor? Czy korporację i jej mechanizmy, a może tylko nasze wyobrażenia o niej?
A może ten nasz świat jest właśnie taką wielką korporacją, w której każdy jest tylko trybikiem? A może siecią korporacji? Autor Nieznany. krok po kroku obnaża przed nami te współczesne (przeszłe i przyszłe) mechanizmy, całą tę upierdliwość technologii – to bat, jaki człowiek sam na siebie ukręcił.
„TrójJednia” to powieść o tym, co nas zalewa, wypełnia, blokuje. Wszak wszyscy mamy „niski próg odporności na świat”, a on to bezwzględnie wykorzystuje.
Och, co też tym razem Autor Nieznany. wyprawia z językiem, z semantyką! Po dwóch niezwykłych powieściach („Nawiść” oraz „Dotyka…”) może się wydawać, że już pisarz nas niczym nie zaskoczy. To zupełnie błędne przekonanie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiebanalny pomysł, znów – coś, czego jeszcze w literaturze nie było! Dla mnie „TrójJednia” to korporacyjna baśń grozy! To swoista „fantasmalegoria”...