Meijin - mistrz go

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- 名人
- Data wydania:
- 2023-04-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2004-01-01
- Data 1. wydania:
- 1972-01-01
- Liczba stron:
- 212
- Czas czytania
- 3 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788307035628
- Tłumacz:
- Henryk Lipszyc
Kanwą powieści "Meijin – mistrz go" (1954) jest rozegrana w czasie sześciu miesięcy 1938 roku pożegnalna partia gry go pomiędzy dwudziestym pierwszym Honinbō – szanowanym i niepokonanym dotychczas mistrzem Shūsai, a młodszym i utalentowanym pretendentem do tytułu Ōtake. Pełen napięcia pojedynek, który odbywają w gustownych salach pensjonatów położonych wśród pięknej przyrody, toczy się wedle odwiecznego ceremoniału i uświęconych tradycją zasad, podlegających jednak nieuchronnej ewolucji. Narastająca rywalizacja, odgadywanie strategii i kolejnych posunięć przeciwnika pochłaniają uwagę nie tylko zawodników, ale też zgromadzonych członków ich rodzin, asystentów, sędziów, a dzięki relacjom prasowym również czytelników tokijskiej gazety.
Z pozoru tylko kronikarsko opisana historia pożegnalnej rozgrywki starego mistrza go jest w istocie metaforą życia, opowieścią o konflikcie pokoleń i wypieraniu tradycji przez nowoczesność.
Proza Yasunariego Kawabaty (1899–1972),oszczędna i elegancka, w której autor utrwalił pejzaż, kulturę i ducha swojej dawnej Japonii, spotkała się ze światowym uznaniem. W 1968 roku Kawabata, jako pierwszy Japończyk, otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, a jego utwory zostały przetłumaczone na wiele języków. Powieścią "Meijin – mistrz go" rozpoczynamy w "Czytelniku" serię dzieł tego wybitnego pisarza.
Kup Meijin - mistrz go w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Meijin - mistrz go
Poznaj innych czytelników
543 użytkowników ma tytuł Meijin - mistrz go na półkach głównych- Chcę przeczytać 358
- Przeczytane 180
- Teraz czytam 5
- Posiadam 55
- Japonia 12
- Ulubione 10
- Literatura japońska 7
- 2025 6
- 2024 6
- Literatura japońska 4
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Meijin - mistrz go
Można powiedzieć, że w ostatniej partii swego życia Mistrz ucierpiał z powodu typowego dla nowych czasów racjonalizmu, który podporządkowując wszystko pedantycznym przepisom, sprawił, że ulotniły się gdzieś urok i wykwintność Sztuki, że zabrakło miejsca na respekt dla starszych, na wzajemny szacunek. Przekazywane przez pokolenia piękno Japonii, piękno Wschodu uleciały z Drogi g...
Rozwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Meijin - mistrz go
Yasunari Kawabata, pierwszy japoński laureat Literackiej Nagrody Nobla, to pisarz o niezwykłej wrażliwości, mistrz nastroju i estetyki opartej na melancholijnym pięknie mono no aware – zachwycie nad ulotnością rzeczy. Jego twórczość, przesycona samotnością i dążeniem do ideału, często balansuje na granicy jawy i snu. Kawabata, znany z takich arcydzieł jak „Kraina śniegu” czy „Tysiąc żurawi”, w powieści „Meijin – mistrz go” (znanej również jako „Mistrz go”) prezentuje się jako kronikarz odchodzącego świata, łącząc rzetelność dziennikarską z poetycką głębią. Sam autor uważał tę książkę za swoje najpełniejsze dzieło, najbardziej dopracowane pod względem formy i treści.
Powieść oparta jest na autentycznych wydarzeniach – kronice pożegnalnej partii go, którą w 1938 roku rozegrał sędziwy mistrz Shūsai z młodym, ambitnym pretendentem, Minoru Kitani (w książce występującym jako Otaké). Kawabata uczestniczył w tym wydarzeniu jako reporter, a po latach przekuł swoje notatki w literacką relację z pojedynku, który trwał niemal pół roku. Jednak „Meijin” to znacznie więcej niż opis gry planszowej; to monumentalne starcie dwóch epok, dwóch odmiennych systemów wartości i dwóch wizji sztuki.
Tytułowy Mistrz reprezentuje dawną Japonię – świat tradycji, w którym gra w go nie jest jedynie sportem, lecz mistyczną ścieżką, ceremonią wymagającą godności i duchowego skupienia. Shūsai gra intuicyjnie, traktując partię jako żywy organizm. Jego przeciwnik, Otaké, uosabia nowoczesność: racjonalizm, bezwzględne przestrzeganie reguł, skrupulatne liczenie czasu i dążenie do zwycięstwa za wszelką cenę. Nowe zasady, wprowadzające m.in. ścisłe limity czasu na ruch, stają się dla starego mistrza barierą nie do pokonania, odbierając grze jej sakralny wymiar.
Kawabata z niemal chirurgiczną precyzją opisuje psychologię graczy. Czytelnik obserwuje narastające zmęczenie Shūsaia, jego walkę z chorobą i powolną świadomość nieuchronnego końca. Każdy ruch na planszy jest tu nasycony emocjami, a cisza panująca w pokoju gier staje się niemal fizycznie odczuwalna. Autor nie opowiada się jednoznacznie po żadnej ze stron, choć w jego opisie Mistrza czuć głęboką nostalgię za światem, w którym piękno było ważniejsze od wyniku.
Styl Kawabaty jest tu surowy, oszczędny, pozbawiony zbędnych ozdobników, co idealnie współgra z ascetyczną naturą go. Pisarz operuje krótkimi obrazami, skupiając się na detalach: stukocie kamieni o drewnianą deskę, widoku ogrodu za oknem czy drżeniu rąk graczy. To lektura wymagająca cierpliwości, podobnie jak sama gra, ale dająca ogromną satysfakcję.
Podsumowując, „Meijin – mistrz go” to arcydzieło literatury japońskiej, które używa gry jako metafory życia i przemijania. To przejmujący zapis zmierzchu tradycyjnej Japonii, która musi ustąpić miejsca nowej, zmechanizowanej rzeczywistości. Nawet jeśli nie zna się zasad go, książka urzeka swoją metafizyczną głębią i przypomina, że w każdej walce o doskonałość ostatecznym przeciwnikiem nie jest drugi człowiek, lecz czas i nasze własne ograniczenia
Yasunari Kawabata, pierwszy japoński laureat Literackiej Nagrody Nobla, to pisarz o niezwykłej wrażliwości, mistrz nastroju i estetyki opartej na melancholijnym pięknie mono no aware – zachwycie nad ulotnością rzeczy. Jego twórczość, przesycona samotnością i dążeniem do ideału, często balansuje na granicy jawy i snu. Kawabata, znany z takich arcydzieł jak „Kraina śniegu”...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak w przypadku innych dzieł literackich nastawionych na propagowanie jakiegoś konkretnego tematu, dużo zależy od tego, czy czytelnik zainteresuje się tym tematem. W moim przypadku tak nie było, więc spokojnie omijałam merytoryczne tajniki gry w go. Natomiast bardzo ciekawiły mnie obserwacje narratora, psychologiczne opisy graczy, połączenie rozgrywki z oczekiwaniami zainteresowanych i mediów, które ją pilotowały.. Gra w go odzwierciedla bowiem wspaniale odmienną dla nas kulturowo mentalność japońską i jej swoiste wartości, które jednakowoż wpisują się w uniwersalne ludzkie tematy.
Jak w przypadku innych dzieł literackich nastawionych na propagowanie jakiegoś konkretnego tematu, dużo zależy od tego, czy czytelnik zainteresuje się tym tematem. W moim przypadku tak nie było, więc spokojnie omijałam merytoryczne tajniki gry w go. Natomiast bardzo ciekawiły mnie obserwacje narratora, psychologiczne opisy graczy, połączenie rozgrywki z oczekiwaniami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOCENA - 8/10 REWELACJA.
„MEIJIN - MISTRZ GO” to książka inna niż wszystkie, jest odmienna, nieszablonowa, niezwykła, szczególna. To powieść która z jednej strony przywołuje odchodzący świat, z drugiej przemawia z niebywałą siłą, kiedy opisuje dramatyczny pojedynek, jego pełnych poświęcenia i determinacji uczestników. Lektura budziła u mnie respekt bo nie znam zupełnie zasad gry w „go”, która jak się okazuje jest bardzo popularna w krajach Dalekiego Wschodu. Pomimo tych braków z przyjemnością przeczytałem książkę ponieważ autor traktuje historię gry wielkiego mistrza z młodym następcą jako kanwę do rozważań na tematy bardziej uniwersalne, jak choćby konflikt pokoleń przy spojrzeniu na tradycje, czyli wypieranie starego przez nowoczesność. Delektowałem się więc treścią mimo nieznajomości zasad gry w „go”i obserwowałem graczy oczami pisarza. Książka pozwoliła mi się zbliżyć do niezwykłego świata w którym liczą się wyobraźnia, skupienie, siła woli i doskonałość. Zrozumiałem jak ważny jest nie tylko efekt końcowy, ale także proces, który do niego prowadzi.
Na zakończenie kilka słów o grze „go”. Najprościej rzecz ujmując to gra planszowa, w której gracze stawiają na przemian czarne i białe kamienie na planszy. Kamieni raz pozostawionych nie można przesunąć, można je natomiast zbić. Celem gry jest otoczenie na początkowo pustej planszy gry terytorium większego od terytorium przeciwnika. Gra ma swoje ogólne zasady, które różnią się nieznacznie w poszczególnych krajach. Dla japończyków etykieta związana z „go” jest co najmniej równie malownicza, jak ceremonia parzenia herbaty. Sposób okazywania szacunku przeciwnikowi przed grą i po niej, sposób kładzenia pionów (kamieni) na planszę czy wreszcie rekwizyty potrzebne do gry, a wykonane z drogocennych materiałów świadczą o wadze, jaką przykłada się do „go”. Pomimo swojej elitarności „go” w Azji jest nieporównywalnie bardziej popularne niż w Europie czy Ameryce ponieważ my mamy swoje sposoby na spędzanie czasu jak gra w szachy. Reasumując fantastyczna refleksyjna książka przy której się wyciszyłem i zrelaksowałem. Podobał mi się gawędziarski sposób narracji oraz opis wydarzeń przeplatany odautorskimi refleksjami, dygresjami i skojarzeniami pozostającymi w luźnym związku z głównym wątkiem. Polecam. Pozdrawiam. Jack_
OCENA - 8/10 REWELACJA.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„MEIJIN - MISTRZ GO” to książka inna niż wszystkie, jest odmienna, nieszablonowa, niezwykła, szczególna. To powieść która z jednej strony przywołuje odchodzący świat, z drugiej przemawia z niebywałą siłą, kiedy opisuje dramatyczny pojedynek, jego pełnych poświęcenia i determinacji uczestników. Lektura budziła u mnie respekt bo nie znam zupełnie...
Podążanie za mistrzem jest bardzo ważne. Jednak tutaj ciężko było znaleźć te smaczki. Gdyby wyjąć opisy gry w GO, to książka miałaby kilkanaście stron. Było kilka ciekawych momentów, ale mimo wszystko mocno mnie wymęczyła.
Podążanie za mistrzem jest bardzo ważne. Jednak tutaj ciężko było znaleźć te smaczki. Gdyby wyjąć opisy gry w GO, to książka miałaby kilkanaście stron. Było kilka ciekawych momentów, ale mimo wszystko mocno mnie wymęczyła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielki powrót! ;)
Kawabata jak zwykle zachwyca eleganckim, lirycznym stylem i subtelną symboliką. Za życia zwykł był mawiać, że dano mu czas życia po to, by zaświadczyć o pięknie tradycyjnej kultury Japonii. W swojej twórczości poruszał tematykę samotności, piękna i ulotności życia.
"Meijin - mistrz go" to w zasadzie dłuższe opowiadanie, dzieło w każdym razie szczególne w dorobku pisarza, bo koncentrujące się na opisie jednej partii go, zwanych czasem dość ignorancko 'japońskimi szachami'.
Go to jedna z najstarszych gier planszowych na świecie. Jej początki mogą sięgać nawet 4000 lat wstecz. Pierwsze pisemne wzmianki o go pochodzą z V wieku p.n.e., ale gra była prawdopodobnie znana już wcześniej. Mówi się, że wynalazł ją cesarz Yao lub Shun, aby rozwijać umiejętności strategiczne swojego syna, jednak jest to zapewne legenda. Faktem pozostaje, że z początku była jednym ze sposobów radzenia sobie z nadmiarem czasu przez arystokrację, obok pisania poezji, kaligrafowania et cetera.
Oczywiście go jest bardziej popularne w Azji, miejscu swojego pochodzenia, w Chinach, ale także w Korei czy w Japonii. Gra go została wprowadzona do Japonii około VII wieku przez buddyjskich mnichów, którzy przybyli z Chin. Wieki potem Tokugawa Ieyasu uznał wartość strategiczną i intelektualną gry go i ustanowił oficjalne szkoły go. Najlepszy gracz z każdej szkoły otrzymywał tytuł "meijin" (mistrz) oraz roczną pensję od szogunatu. Pierwszy oficjalny meijin, Honinbo Sansa, był kluczową postacią w rozwoju go w Japonii. Jego wpływ i nauki ustanowiły fundamenty dla przyszłych pokoleń graczy. Bohater powieści Kawabaty - rozgrywający swój ostatni zawodowy pojedynek - ma właśnie tytuł kolejnego Honinbo.
Go w Japonii to nie tylko gra, ale także część kulturowego dziedzictwa kraju. Jest to narzędzie do rozwijania umiejętności strategicznych, cierpliwości i koncentracji. Japońskie podejście do go, z jego głębokim szacunkiem dla tradycji i mistrzostwa, nadal inspiruje graczy na całym świecie.
W Polsce go jest obecnie dopiero od II połowy XX wieku. Wtedy też powstało Polskie Stowarzyszenie Go (PSG). Jest ono organizatorem Mistrzostw Polski w go i jest członkiem Europejskiej Federacji Go oraz Światowej Federacji Go jako reprezentant Polski.
Wyłowione cytaty:
"Zatęskniłem nagle za ludźmi. Czułem się tak, jakbym po długiej wędrówce przekroczył górski grzbiet i ujrzał dym unoszący się nad wioską. Łaknąłem tej powszechnej krzątaniny towarzyszącej przygotowaniom do noworocznych uroczystości" (14).
"Użyłem aparatu Contax z obiektywem Sonnar 1,5, który, niezależnie od moich kwalifikacji, spisał się przyzwoicie, zgodnie ze swoimi możliwościami. Soczewce jest obojętne - żywy czy martwy, człowiek czy rzecz. Obce są jej wzruszenia i cześć. Ot, zwyczajnie, nie popełniłem wielkiego błędu w obsłudze, a resztę zrobił zeissowski obiektyw. I było zasługą soczewki, jeśli wizerunek, mimo że przedstawiał twarz zmarłego, dawał wrażenie głębi i miękkości. [...] Nabrałem stopniowo przekonania, że fotografie nie oddają ani życia, ani śmierci. [...] Pomyślałem, że zdjęcia są przejawem czegoś tajemniczego, czego nie wolno nam zobaczyć" (35).
"Uznałem, że było jednak nieroztropnością z mojej strony, że sfotografowałem zmarłego i żartowałem później, że to zrobiłem. Nie należy chyba utrwalać na fotografiach wizerunków nieżyjących osób. Ale przecież prawdą jest i to, że w obrazach tych powraca niezwykłe życie Mistrza" (36).
"Można powiedzieć, że w ostatniej partii swego życia Mistrz ucierpiał z powodu typowego dla nowych czasów racjonalizmu, który podporządkowując wszystko pedantycznym przepisom, sprawił, że ulotniły się gdzieś urok i wykwintność Sztuki, że zabrakło miejsca na respekt dla starszych, na wzajemny szacunek. Przekazywane przez pokolenia piękno Japonii, piękno Wschodu uleciały z Drogi go, a zastąpiły je kalkulacja i regulaminy. Zdobywanie coraz wyższych stopni, któremu podporządkowane jest życie zawodowego gracza, zostało poddane rygorom skrupulatnej punktacji. Najważniejsze w taktyce gry stało się dążenie do wygranej, zabrakło jednak miejsca na smakowanie czaru i dostojeństwa go jako Sztuki" (59-60). #uniwersytet #profesor #akademia #akademicy
"Wszystko, jak się zdaje, zmierza ku temu, że [...] tytuł mistrza stanie się przede wszystkim oznaką supremacji, czymś w rodzaju lauru zwycięstwa, a z punktu widzenia organizatorów turniejów - produktem" (60-61).
"Może to i prawda, że takie instytucje jak dożywotni tytuł mistrzowski, jak system rang i promocji, podobnie, jak obowiązujący w świcie tradycyjnych sztuk japońskich system szkół i licencji wydawanych przez ich szefów należą do feudalnych reliktów" (61).
"I oto dziś, gdy duch bałwochwalstwa idzie o lepsze z obrazoburstwem, Mistrz staje do swojego ostatniego pojedynku niczym staroświecka figurka, w której pobrzmiewa echo odchodzącego świata" (61).
"Kiedy ustanawia się prawo, pojawia się miejsce na spryt, który pozwala je ominąć" (62).
"Odpowiedział konfidencjonalnie: [...] wie pan... myśliciel ze mnie żaden, nie mam też niczego, co można by nazwać wiarą, a gdyby nawet było tak, jak niektórzy powiadają, że wspiera mnie poczucie odpowiedzialności wobec go, przecież to jedno nie tłumaczy jeszcze tego, że do tej pory wytrzymałem. Powiadają: 'siła duchowa', ale to mnie raczej nie przekonuje. [...] Może ja po prostu nie mam za grosz wrażliwości. Wie pan, taki trochę nieobecny typ. Myślę, że mi wyszło na dobre to roztargnienie" (87).
"Mogło się wydawać, że obliczu niebytu Mistrz uwolnił się na chwilę od świadomości swojego istnienia" (92).
Wielki powrót! ;)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKawabata jak zwykle zachwyca eleganckim, lirycznym stylem i subtelną symboliką. Za życia zwykł był mawiać, że dano mu czas życia po to, by zaświadczyć o pięknie tradycyjnej kultury Japonii. W swojej twórczości poruszał tematykę samotności, piękna i ulotności życia.
"Meijin - mistrz go" to w zasadzie dłuższe opowiadanie, dzieło w każdym razie szczególne...
Określiłabym tę książkę jako opis gry w go. Dla zwolenników zapewne interesująca, dla laików jak ja to gąszcz opisów z których udało mi się wyłowić kilka refleksji.
"Wydaje się, ze w świecie sportu rywalizacji, publiczność bywa skłonna darzyć swoich bohaterów większym uwielbieniem niżby to uzasadniały ich prawdziwe osiągnięcia"
To bardzo trafna myśl ale ma zastosowanie nie tylko do świata sportu a do każdej dziedziny w której mamy do czynienia z mistrzem. Ten, najpierw zdobywa swoją pozycję, później ją umacnia a jeszcze później jego możliwości się zmniejszają ale zwolennicy nie chcą tego dostrzec. Ten mistrz bowiem jest symbolem ich czasów, wartości a przede wszystkim młodości. I o niej także autor wspomina.
"Jak by to było wspaniale, gdyby można było duchem walki przezwyciężyć wiek."
Określiłabym tę książkę jako opis gry w go. Dla zwolenników zapewne interesująca, dla laików jak ja to gąszcz opisów z których udało mi się wyłowić kilka refleksji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wydaje się, ze w świecie sportu rywalizacji, publiczność bywa skłonna darzyć swoich bohaterów większym uwielbieniem niżby to uzasadniały ich prawdziwe osiągnięcia"
To bardzo trafna myśl ale ma zastosowanie nie...
Ciekawa książka ukazująca przemijanie czasu na podstawie gry go. Wygrywa nowy. Jeśli chodzi o plansze go to na str. 185 jest błąd w postaci dwa razy Czarne 129.
Ciekawa książka ukazująca przemijanie czasu na podstawie gry go. Wygrywa nowy. Jeśli chodzi o plansze go to na str. 185 jest błąd w postaci dwa razy Czarne 129.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo napisać o książce, która nie ma akcji? Ma swój gwóźdź, niemalże osadzenie, ale toczy się wokoło ciszy, zamyślenia i analiz. Krąży wokół planszy do gry go, na której rządzą dwa kolory, biały i czarny. Krąży wokół graczy i ich zachowań. Dwóch mistrzów zasiada do pojedynku życia, a swój los oddają w ręce przeznaczenia.
„Meijin. Mistrz Go” to hybryda poradnika psychologicznego, powieści w stylu slow i dziennika gracza. Kanwą powieści jest rozgrywana w 1938 roku półroczna partia gry go pomiędzy dwudziestym pierwszym Honinbō – pełnym godności i niepokonanym dotychczas mistrzem Shūsai, a młodszym i utalentowanym pretendentem do tytułu Ōtake. Takie wydarzenia mają swoje zasady i regulamin, którego muszą przestrzegać zarówno uczestnicy stający ze sobą w szranki, jak i zebrani widzowie. To prawie ceremoniał o wielkim znaczeniu. Mistrzowie go są szanowani, oddaje się im pokłony uznania i stanowią pewnego rodzaju cenioną osobowość. Są znani, a ich umiejętności stale wychwalane. Tu przy jednej planszy spotykają się mistrz i zdolny Otake. Shusai należy do „starej gwardii”. To starszy pan, który osiadł w przeszłości. Kultywuje to, co zostało zduszone przez nowoczesność i teraźniejszość. Odstaje od tego świata, staje obok tego, co ono narzuca, nie pasuje tu. W przeciwieństwie do rywala, który bawi się grą zaniżając nieco jej dostojeństwo.
Dwóch graczy, dwie osobowości, dwa podejścia do gry go.
Dwóch rozgrywających, jak biały i czarny. Kontrast.
Ysunari precyzyjnie pokazuje konflikt pokoleń i ścieranie się tradycji. Na jednej z szal kładzie przeszłość, na drugiej teraźniejszość i co? Okazuje się, że znacząca jest chwila obecna. Starość odchodzi, ulatuje wręcz. Mało kto nosi w sobie poszanowanie dla przeszłości. Widać to wyraźnie na przykładzie graczy. Młodość i starość przy jednej planszy. Irytacja i spokój. Nerwowość i zamyślenie. Opieszałość i analiza. Bylejakość i precyzja.
Autor historią rozgrywanej partii go pokazuje, jak ściera się historia z nowoczesnością. Pokazuje jak odchodzi świat kiedyś obecny, jak staje się historią i jak tradycja kultywowana od lat zostaje wyparta przez młodych. Obecne czasy stawiają jednostkę ponad wszystko i można odnieść wrażenie, że jej wolność nie posiada żadnych ograniczeń. Pozostającym w tyle okazywana jest obojętność, a nowoczesność próbuje reorganizować obowiązujące i od lat kultywowane tradycje. Mistrz Shusai odchodzi do lamusa. Gra, do której podchodzi z należnym jej respektem nie cieszy jak kiedyś, bo staje w obliczu nieuchronnych zmian.
Ta z pozoru tylko kronikarsko opisana historia z subtelnością przenika w czytelnika. Nie trzeba znać zasad gry Go, by poczuć spokój w sobie, wyciszenie godne mistrza. Jego oczami patrzysz na rywala, który biega do toalety, nerwowo tika, czy niecierpliwi się czekaniem na swój ruch. Mistrz nie odnajduje się w tych nowych czasach. Staje się starym outsiderem, który nie potrafi zaakceptować zmian. Ma z nimi problem. I może dlatego ta partia staje się ostatnią?
Ysunari pisze oszczędnie, acz elegancko i w pewien sposób skrótowo. Nie wnika w odczucia. Stara się stać z boku. Staje się kimś na kształt obserwatora starcia dwóch mistrzów, kimś, kto relacjonuje rozgrywkę. Uczucia w tej powieści odnajduje czytelnik.
Czytanie „Mistrza go” to pewnego rodzaju uczta japońska. Wysublimowana, perfekcyjna i urokliwa.
Zmienia postrzeganie otoczenia i ludzi na zawsze.
#agakusiczyta
Co napisać o książce, która nie ma akcji? Ma swój gwóźdź, niemalże osadzenie, ale toczy się wokoło ciszy, zamyślenia i analiz. Krąży wokół planszy do gry go, na której rządzą dwa kolory, biały i czarny. Krąży wokół graczy i ich zachowań. Dwóch mistrzów zasiada do pojedynku życia, a swój los oddają w ręce przeznaczenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Meijin. Mistrz Go” to hybryda poradnika...
W połowie lat dziewięćdziesiątych postanowiłem nauczyć grać się w go. Grywałem w szachy, brydża, w różnego rodzaju planszówki, ale go omijałem. Nawet zdobycie planszy i kamieni jeszcze wówczas nie było wcale takie proste. Wtedy odkryłem również serwisy gier online (zdaje się na portalu Yahoo!) i oprócz szachy postanowiłem pouczyć się i pograć również w go. Pamiętam moją pierwszą prawdziwą rozgrywkę z żywym człowiekiem, gdzieś tam na świecie, a nie tylko przeciw programom komputerowym, na najprostszych poziomach trudności.
Po bardzo szybkiej przegranej, mój przeciwnik spytał mnie skąd jestem. Później przedstawił się sam. Japończyk, dwanaście lat. Uznałem, że moja kariera gracza w go raczej ma niewielki potencjał.
[...]
całość:
https://www.speculatio.pl/meijin-mistrz-go/
W połowie lat dziewięćdziesiątych postanowiłem nauczyć grać się w go. Grywałem w szachy, brydża, w różnego rodzaju planszówki, ale go omijałem. Nawet zdobycie planszy i kamieni jeszcze wówczas nie było wcale takie proste. Wtedy odkryłem również serwisy gier online (zdaje się na portalu Yahoo!) i oprócz szachy postanowiłem pouczyć się i pograć również w go. Pamiętam moją...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo ponownej lektury „Mejin – mistrz go” Yasunariego Kawabaty wróciłem ostatnimi czasy. Gra w go jest głównym tematem powieści. Czym jest samo Go? Jest to starochińska gra planszowa, której początki sięgają ponad 2000 lat p.n.e. Potocznie jest ona nazywana „chińskimi szachami”. Gra przeznaczona jest dla dwóch graczy i polega na układaniu kamyków w kolorze białym i czarnym. Celem gry jest otaczanie i zbijanie kamieni przeciwnika. Brzmi banalnie? Wcale tak nie jest, ponieważ jest ogrom wyjątków, wewnętrznych zasad które wymykają się wszelakiemu usystematyzowaniu. Albert Einstein powiedział o niej „gra w Go ma proste zasady, lecz jest zbyt trudna aby można było stworzyć system teoretyczny”.
W powieści historia przedstawia się prosto na pierwszy rzut oka. Starszy Mistrz Mejin podejmuje się ostatniej potyczki z młodym ambitnym graczem Otake. Całe starcie jest rejestrowane przez narratora i zarazem głównego bohatera powieści. Gra, która miała zakończyć się szybko, przeciąga się i trwa aż pół roku. Z każdym postawieniem kamyka są emocje i wręcz filozoficzne zamyślenia. Gra Mistrza z Otake staje się starciem między odchodzącymi starymi tradycjami, ładem, postrzeganiem świata, a wkroczeniem nowoczesnego, w którym są nowe zasady, zaczynające się w nowym podejściu do GO. Estetyka, wewnętrzne piękno logika są wypierane i całość staje się grą dla mas. Z biegiem powieści Goben (plansza, na której rozgrywa się gra) staje się Japonią, a kamyki w kolorze czerni i bieli prądami, w kierunku, którym zmierzać będzie Japonia. Czy będzie to tradycja, czy nowoczesność. Ostatnie strony przynoszą odpowiedź. Zwycięstwo Otake i późniejsza śmierć tytułowego bohatera.
Powieść Kawabaty jest uniwersalna, ponieważ ukazuje wewnętrzne piękno gier. W Go z każdym kolejnym ruchem poznajemy naszego oponenta, a zarazem pobudzamy nasz umysł, skłaniamy do myślenia i odkrywania piękna, zapisanego w kamykach, rozłożonych na planszy. Książkę gorąco polecam. Warto z nią się zaznajomić.
Do ponownej lektury „Mejin – mistrz go” Yasunariego Kawabaty wróciłem ostatnimi czasy. Gra w go jest głównym tematem powieści. Czym jest samo Go? Jest to starochińska gra planszowa, której początki sięgają ponad 2000 lat p.n.e. Potocznie jest ona nazywana „chińskimi szachami”. Gra przeznaczona jest dla dwóch graczy i polega na układaniu kamyków w kolorze białym i czarnym....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to