Kadysz za nienarodzone dziecko

Okładka książki Kadysz za nienarodzone dziecko autora Imre Kertész, 8389291606
Okładka książki Kadysz za nienarodzone dziecko
Imre Kertész Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
155 str. 2 godz. 35 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kaddis a meg nem született gyermekért
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
155
Czas czytania
2 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
8389291606
Tłumacz:
Elżbieta Sobolewska
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kadysz za nienarodzone dziecko w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kadysz za nienarodzone dziecko

Średnia ocen
6,6 / 10
359 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kadysz za nienarodzone dziecko

avatar
241
36

Na półkach:

To jest książka o narastającym ładunku emocjonalnym. I w tym drzemie jej szczególna wartość.

To rodzaj wewnętrznego monologu; alter ego pisarza snuje opowieść, którą niełatwo się czyta i może nawet zniechęcić. Ale jeśli „zaskoczy się” w odpowiednim momencie, zada pytanie „o co tu chodzi tak naprawdę?”, już nie można książki odłożyć.

Znamy takich ludzi, podobnych do głównego bohatera. W najmniej oczekiwanych momentach wypowiadają jakieś dziwne zdanie, powtarzają utarte stwierdzenia, często milczący, gdy już coś powiedzą, to tak jakby nawiązywali do własnych myśli. Tak objawia się trauma.

W przypadku tej książki skupiamy się na traumie węgierskiego Żyda, który jako nastolatek bez większej świadomości własnej tożsamości narodowej w czasie II wojny światowej przeszedł przez Auschwitz. Przeżył, ale odtąd jego życie zostaje naznaczone piętnem Shoah. Bo ci co przeżyli Holocaust, pisała o tym H. Krall, żyją z otwartą raną do końca swych dni. Wiodą życie w zawieszeniu miedzy dwiema śmierciami, duchową i tą ostateczną.

Wielu ocalonych z obozów koncentracyjnych nigdy nie zdecydowało się na dzieci — decyzja bohatera „Kadyszu..” w tej kwestii nie jest odosobniona.

„Moje życie postrzegane jako możliwość twojego zaistnienia.
Twoje nieistnienie postrzegane jako konieczne i ostateczne zniszczenie mojego istnienia”.

„A kiedy nie było ,nikogo ani niczego’, wówczas sam wynajdowałem i sam tworzyłem sobie takie sytuacje, by móc przed czym uciekać i czemu się sprzeciwiać”.

Takich cytatów-kluczy do zrozumienia bohatera jest wiele. Może agonia istnienia I. Kertesza nastąpiła tam w Auschwitz, pomimo przeżycia, a dalsze powojenne życie to rozpisane na lata dogorywanie (nie bez kozery mówi się o takich ludziach: wrak człowieka). Kertesz przeżył, pozostał przy zdrowych zmysłach, bo wybrał najlepszą z możliwych dla siebie opcji - dysocjację. Wyparł wspomnienia, odpuścił wiwisekcji, nie popadł w otchłań szaleństwa — zamiast tego zanurza się w niekończących się eschatologicznych rozważaniach — angażuje w tym celu rozmówców (wcześniej ich zjednując),by wspólnie i i n t e l e k t u a l n i e dociekać sensu Auschwitz — powtarzającego się procederu (eksterminacji) w ewolucji ludzkości.

Imre Kertesz żył jedynie pisaniem, to była jego terapia.

Siła pisarstwa Imre Kertesza leży w budowaniu napięcia. Kertesz nie daje szansy, by z nim współodczuwać — nie wzrusza, nie płaczemy nad tym niedopełnionym fatum, gorzej — przykuwa jak współistnienie.

——————

Byłam podobnie wstrząśnięta (moi poprzednicy pisali o tym wcześniej),kiedy po przeczytaniu książki dotarł do mnie sens cytatu umieszczonego z tyłu książki, co ważne, to jedyny tzw. polecający książkę cytat, który znalazł się na tyłówce książki. Pochodzi najprawdopodobniej z recenzji niemieckiego dziennikarza Thomasa Szmidta, która zapewne ukazała się po opublikowaniu książki w Niemczech (sic! pisarz pisał po niemiecku i miał niemieckiego wydawcę, który publikował książki Kertesza w pierwszej kolejności na niemieckim rynku, potem były tłumaczenia i inne rynki),a zatem przytaczam:

„Bohater Kertesza to człowiek nieustępujący ani na krok, po Oświęcimiu, konsekwentnie uchylający się przed normalnością; a jednocześnie żałosny egoista, który rozkoszuje się upadkiem, wykorzystuje Oświęcim jako wymówkę, nie chcąc sprostać wymaganiom życia”.

Co to za prowokacja ? Fatalne, tendencyjne tłumaczenie ? zapewne zdanie wyrwane z kontekstu tak, że sam dziennikarz byłby zdumiony jaką wymowę mają jego słowa.. Nie pojmuję intencji polskiego wydawcy.

To jest książka o narastającym ładunku emocjonalnym. I w tym drzemie jej szczególna wartość.

To rodzaj wewnętrznego monologu; alter ego pisarza snuje opowieść, którą niełatwo się czyta i może nawet zniechęcić. Ale jeśli „zaskoczy się” w odpowiednim momencie, zada pytanie „o co tu chodzi tak naprawdę?”, już nie można książki odłożyć.

Znamy takich ludzi, podobnych do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
87
53

Na półkach: ,

Będę milczała. To nie jest opinia.
Imre Kertesz nie chce pisać literatury, która miałaby być w jakikolwiek sposób, przez kogokolwiek oceniana.
On pisze wyłącznie dla Siebie. Gdyby nie pisał "musiałby istnieć". Jego pióro to narzędzie Jego unicestwienia. „Moja praca jest w istocie niczym innym jak kopaniem grobu, który inni zaczęli kopać dla mnie w powietrzu, w wichrach w nicości”.
Jego pisanie to „szukanie bólu, coraz bardziej nieznośnego bólu", ponieważ ten ból dla Niego jest "prawdą”. Prawdą, która „Go zjada”. Inaczej nie potrafi. Inaczej nie chce. „Chcę się zanurzyć w czarnym, brudnym nurcie moich wspomnień, na wieki wieków”. Jego żona pragnęła jedynie żyć, ale nie mógł na to odpowiedzieć inaczej, jak „Nie”, gdyż Nie to niemożność wyzwolenia się własnego tragicznego losu.

„…ciemniej ciągnijcie po skrzypkach a z dymem wzlecicie w powietrze
Grób wtedy macie w chmurach tam się nie leży ciasno
Paul Celan, Todes Fuge (Fuga Śmierci)

Napiszę tylko to jedno zdanie: książkę powinni przeczytać Ci, którzy nie zrozumieli albo negują tezę H. Arendt o banalności zła.

Będę milczała. To nie jest opinia.
Imre Kertesz nie chce pisać literatury, która miałaby być w jakikolwiek sposób, przez kogokolwiek oceniana.
On pisze wyłącznie dla Siebie. Gdyby nie pisał "musiałby istnieć". Jego pióro to narzędzie Jego unicestwienia. „Moja praca jest w istocie niczym innym jak kopaniem grobu, który inni zaczęli kopać dla mnie w powietrzu, w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1513
1488

Na półkach:

Przewiercająca duszę wybitna książka o tym, jak bardzo ocaleńcy z Holokaustu nie są zdolni do życia, a wewnętrznie wręcz nie żyją, skoro mają wypalone wnętrza. W pełni zasadny to był Nobel.

O wartości tej książki świadczy m.in. to, że samego obozu w tekście nie ma, bo i nie musi być (żadna to rzecz z serii o kiczowatej okładce i koniecznym „Auschwitz” w tytule). Z naddatkiem wystarczy, że jest on cały czas obecny w pamięci narratora, a wręcz nad nim dominuje.

A nawet odwrotnie: „Wytłumaczyć nie można byłoby właśnie nieistnienia obozu w Auschwitz, zatem Auschwitz już od dawien dawna, kto wie, od ilu stuleci, wisi w powietrzu, niczym ciemny owoc dojrzewający w roziskrzonych promieniach hańby, czekając, by wreszcie spaść na ludzi, to, co jest, istnieje, a skoro istnieje, znaczy że jest nieuniknione”.

I dlatego nie ma on tyle odwagi, by powołać do życia nowe życie, a raczej między innymi dlatego. Bo to nie tylko kwestia Holokaustu, ale całej ówczesnej patriarchalnej organizacji życia i społecznego, i rodzinnego…. Z własnego doświadczenia wie, że tak czy inaczej „świat jest dla małego dziecka paskudnym miejscem

Na potwierdzenie przywołuje własne traumatyczne młode lata; spędził je w internacie, późniejsze życie z ojcem nie było wiele lepsze. To wszak ten czas, gdy dziecko, kobieta, każdy słabszy, inny, wykluczony, byli ofiarami społeczeństwa, w którym prawa mieli tylko ci najwyżej umiejscowieni w hierarchii, a pozostali - głównie obowiązki.

I z tych wszystkich powodów pada deklaracja: „+Nie!+ - nigdy nie spotka żadnego dziecka to, co mnie spotkało: dzieciństwo”. Inny objaw tych traum to bunt wobec życia, czemu towarzyszy wycofanie się z niego.

Podczas lektury wielokrotnie i samoczynnie przychodził mi na myśl Bernhard, do którego Autor faktycznie potem wprost nawiązuje. A wraz z tokiem narracji jego styl zaczyna upodobniać się do frazy austriackiego mistrza (np. słynne perseweracyjne „powiedziałem” w każdym zdaniu…).

Jako fan Wielkiego Austriaka, nawet nie poznałbym, że to nie jego słowa: „Pisząc, powielam życie, powtarzam życie, jak gdyby pisanie także było życiem, a przecież wcale nim nie jest, nie może się z nim nawet mierzyć, nie można go nawet do życia porównywać, i takim sposobem, w momencie kiedy zaczynamy pisać, zaczynamy pisać o życiu i skazujemy się na porażkę”. Albo takie: „Tłumaczenia niepodobna uniknąć, bezustannie coś tłumaczymy albo się tłumaczymy, tego wymaga od nas to niewytłumaczalne zjawisko i zespół uczuć, jakim jest życie”.

I nawet wprost cytuje Bernharda, dla którego pojęcie władzy było zawsze jednoznaczne z pojęciem terroru. Przy tej okazji dodaje od siebie, że „terror zawsze oznaczał władzę ojcowską”.

Oskarżając społeczeństwo, narrator oczywiście nie oszczędza i samego siebie. „Byłem złym synem, złym uczniem i złym Żydem”. o przejawy młodzieńczego buntu („Byłem skromnym, nie zawsze przodującym w wynikach uczestnikiem cichego buntu wymierzonego przeciw mojemu życiu”).

Dodam, że był też złym mężem. „Moje małżeństwo na przykład służyło mi do tego, abym się dowiedział, że nie potrafię żyć w małżeństwie”.

„Oznajmiła, że owszem, nie ma sensu ukrywać, ma +kogoś+, kogoś, za kogo wyszłaby za mąż. I że +on+ nie jest Żydem. (…) Dotknął mnie jedynie ten fakt. Za kogo ona mnie ma, może za fanatycznego obrońcę rasy?!, wrzasnąłem. Nie musiałem być w Auschwitz, krzyczałem, żeby poznać tę epokę i ten świat” .

„Kiedy delikatnie i z miłością, a jednocześnie chłodno i rzeczowo (…) przyglądam się wystygłym zwłokom mojego małżeństwa, muszę się powstrzymywać, by słów byłej żony, których jako małżonek, cóż, słuchałem ze złością, nie przekuć w tanie, plugawe zwycięstwo”.

Odpowiadają mi te niekończące się zdania, którym po prostu należy się poddać, jak w - owszem - meczącym, acz uzależniającym, a zarazem paradoksalnie oczyszczającym transie ….

Inne cytaty

„Węgry były wyspą pokoju w płonącej Europie, tu nie może zdarzyć się to, co, dajmy na to, w Niemczech czy w Polsce, czy w Protektoracie Czech czy we Francji, Chorwacji czy Słowacji, słowem co działo się wszędzie wokół, nie, tutaj nie, skądże znowu”.

„Kiedy fakt, że jestem Żydem zaczął mieć dla mnie coraz większe znaczenie, kiedy powoli wychodziło na jaw, że oznacza to wyrok śmierci”.

„Wreszcie pogodziłem się z myślą, że jestem Żydem (…) choć to oczywiście zgoda pod przymusem, wypływająca ze świadomości, że wszystkie te niemiłe, a przede wszystkim nie do końca zrozumiałe myśli przestaną istnieć, kiedy sam przestanę istnieć”.

„Wykluczenie z jednej wspólnoty wcale nie oznacza automatycznego przyjęcia do drugiej”.

„Mój gniew jeszcze nie zapłonął, a już zdążył wygasnąć".

„Dokładnie wiedział, co może powstać z życia pojedynczych ludzi, kiedy zbrodniczy szaleńcy racjonalnie spojrzą na świat, a świat racjonalnie spojrzy na nich, czyli im ulegnie”.

„A jednak, kiedy zbrodniczy szaleniec zamiast w domu wariatów albo w więzieniu znajdzie się na kanclerskim urzędzie, czy zostanie przywódcą, natychmiast widzicie w nim coś interesującego, oryginalnego, nadzwyczajnego i nie macie odwagi nawet w duchu się przyznać, że szukacie w nich wielkości, aby nie czuć się małymi”.

„Przecież wszyscy szukamy demonów, dla naszych nieczystych spraw i ohydnych pragnień już od dawna potrzebujemy demona, takiego jednak, którego można przekonać, że jest demonem i który weźmie na siebie wszystkie siedzące w nas samych demony”.

„Musiałbym wierzyć w życie pozagrobowe, a kłopot w tym, że nie potrafię uwierzyć nawet w życie na tej ziemi”.

„Wcale nie uważam za niemożliwe, ani za możliwe do wyobrażenia, że tamten świat istnieje, ale jeśli nawet istnieje, istnieje on nie dla mnie, bo ja jestem tutaj”.

„Nigdy nie poznamy celu naszej tu obecności i nie dowiemy się, dlaczego mamy stąd zniknąć, skoro się kiedyś pojawiliśmy”.

„Dopóki istniał Bóg, prawdopodobnie prowadziliśmy dialog z Bogiem, a teraz, kiedy Bóg już nie istnieje, człowiek może prowadzić dialog z innymi ludźmi czy w najlepszym razie z samym sobą, mówić do siebie czy gderać pod nosem, wszystko jedno”.

„Prawdopodobnie istotnie mam – miałem – wszelkie predyspozycje, by wieść żałosną egzystencję odnoszącego sukcesy węgierskiego pisarza, której pułapki były mi dobrze znane (…) Jeszcze większe skłonności miałem, by wieść egzystencję węgierskiego pisarza nieodnoszącego sukcesów, a nawet nieudacznika”.

„Wypisuje mi recepty na środki uspokajające, nasenne, odurzające i ogłupiające, bym wytrzymał jakoś do końca, skoro już muszę wytrzymać, żebym odrętwiały patrzył, słuchał i czuł, skoro już muszę patrzyć, słyszeć i czuć”.

„Pamiętam, muszę pamiętać, choć nie wiem, dlaczego muszę pamiętać, zapewne żeby wiedzieć, pamięć jest wiedzą, po to żyjemy, abyśmy pamiętali o tym, co wiemy, gdyż tego co wiemy, niepodobna zapomnieć”.

Przewiercająca duszę wybitna książka o tym, jak bardzo ocaleńcy z Holokaustu nie są zdolni do życia, a wewnętrznie wręcz nie żyją, skoro mają wypalone wnętrza. W pełni zasadny to był Nobel.

O wartości tej książki świadczy m.in. to, że samego obozu w tekście nie ma, bo i nie musi być (żadna to rzecz z serii o kiczowatej okładce i koniecznym „Auschwitz” w tytule). Z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

831 użytkowników ma tytuł Kadysz za nienarodzone dziecko na półkach głównych
  • 522
  • 304
  • 5
137 użytkowników ma tytuł Kadysz za nienarodzone dziecko na półkach dodatkowych
  • 90
  • 13
  • 11
  • 9
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Kadysz za nienarodzone dziecko

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kadysz za nienarodzone dziecko

Więcej
Imre Kertész Kadysz za nienarodzone dziecko Zobacz więcej
Imre Kertész Kadysz za nienarodzone dziecko Zobacz więcej
Imre Kertész Kadysz za nienarodzone dziecko Zobacz więcej
Więcej