Wróć na stronę książki

Oceny książki Tryzna. Antologia słowiańska

Średnia ocen
7,0 / 10
167 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
88
87

Na półkach:

PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/

Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.

Pod wspólnym tytułem Tryzna ukazała się antologia słowiańska 📚 wydana przez wydawnictwo Planeta Czytelnika. Jak to z antologiami bywa, możemy znaleźć w nich opowiadania, przez które czytelnik przechodzi nie zostawiając wiele z ich treści w swej pamięci, ale są też takie, które na długo będziemy wspominali. Czasami żałujemy, że opowiadanie już się zakończyło, bo mogłoby stanowić większą, dłuższą historię.

Po Tryznę warto sięgnąć, by samemu przekonać się, czy słowiański demon 👹 jest dla nas straszniejszy we współcześnie osadzonym opowiadaniu, czy bardziej mu pasuje klimat wczesnego średniowiecza. Strach dawno temu był taki sam jak teraz, a ludzie tak samo bali się czegoś niezrozumiałego czy nadprzyrodzonego. Czegoś, co mogło wywołać przerażenie, czy przynieść niespodziewaną śmierć 💀.

Jeśli mam wspomnieć opowiadania, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to wymienię: Anus Mundi, Jędza, Wodnik, To złożona kwestia czy Powrót. To oczywiście jest mój subiektywny wybór. Wierzę jednak, że każdy znajdzie tu coś, co mu się z pewnością spodoba 👍.

PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/

Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.

Pod...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
125
52

Na półkach:

Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).

- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane.
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę.
- Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę".
- Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła.
- Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja.
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej.
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania.
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę.
- Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem.
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek.
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie.
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej.
- Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre.
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć.
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę.
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore.

Podsumowując.
Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości.
Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało.
W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.

Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).

- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
87
56

Na półkach: ,

Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.

Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to