Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Pod wspólnym tytułem Tryzna ukazała się antologia słowiańska 📚 wydana przez wydawnictwo Planeta Czytelnika. Jak to z antologiami bywa, możemy znaleźć w nich opowiadania, przez które czytelnik przechodzi nie zostawiając wiele z ich treści w swej pamięci, ale są też takie, które na długo będziemy wspominali. Czasami żałujemy, że opowiadanie już się zakończyło, bo mogłoby stanowić większą, dłuższą historię.
Po Tryznę warto sięgnąć, by samemu przekonać się, czy słowiański demon 👹 jest dla nas straszniejszy we współcześnie osadzonym opowiadaniu, czy bardziej mu pasuje klimat wczesnego średniowiecza. Strach dawno temu był taki sam jak teraz, a ludzie tak samo bali się czegoś niezrozumiałego czy nadprzyrodzonego. Czegoś, co mogło wywołać przerażenie, czy przynieść niespodziewaną śmierć 💀.
Jeśli mam wspomnieć opowiadania, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to wymienię: Anus Mundi, Jędza, Wodnik, To złożona kwestia czy Powrót. To oczywiście jest mój subiektywny wybór. Wierzę jednak, że każdy znajdzie tu coś, co mu się z pewnością spodoba 👍.
Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane.
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę.
- Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę".
- Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła.
- Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja.
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej.
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania.
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę.
- Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem.
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek.
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie.
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej.
- Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre.
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć.
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę.
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore.
Podsumowując.
Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości.
Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało.
W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa...
No nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
Tryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie, a pozostałe szczątki grzebano.
Czego więc możemy się spodziewać po antologii o takim tytule? Wszystkiego! Przede wszystkim słowiańskości (jest takie słowo?). Motyw słowiański to coś, co łączy wszystkie szesnaście opowiadań od szesnastu autorów. Niektórych znam (osobiście lub piśmienniczo), z niektórymi zetknęłam się po raz pierwszy… Ci, na których wiedziałam, że się nie zawiodę, faktycznie stanęli na wysokości zadania, inni… różnie. Albo byli bardzo pozytywnym zaskoczeniem, albo czytając miałam takie trochę WTF? Jak to w antologiach, przy takiej liczbie pisarzy. Ta mnogość gwarantuje nam czytelnikom spore urozmaicenie i uchwycenie tematu przewodniego z różnych stron. W końcu każdy z twórców ma swój indywidualny styl, wrażliwość i własną opowieść, którą chce nam przekazać, więc jest bardzo barwnie. Właściwie to jest piętnaście opowiadań plus jeden poemat. I tu było pierwsze zaskoczenie, bo naprawdę mnie zachwycił <3
Dalej spotkacie wilkołaki, strzygi, Babę Jagę, ćmucha czy mamunę, czyli stworzenia rodem z Bestiariusza Słowiańskiego. Niektóre opowiadania rozgrywają się w zamierzchłych czasach, są też teksty osadzone we współczesności.
Wielkie brawa dla Jarek Dobrowolski - Sinister . Jego opowiadanie kończy zbiór, i z pewnością zostanie ze mną na dłużej. To zdecydowanie coś, co zapamiętam. Facet potrafi stworzyć niesamowity, mroczny klimat. Historia rozgrywająca się w damskim więzieniu trzyma w napięciu i nie puszcza aż do ostatniej kropki. Jest krwiście, mocna rzecz.
Macieja Szymczaka poznałam dopiero czytając jego opowiadanie „Jędza”. Przenosi nas w czasy raczkującego chrześcijaństwa, do starego lasu, którym włada krwiożercza Baba Jaga. Świetnie poprowadzona akcja, mocna historia i zakończenie.
Zapamiętam też na pewno opowiadanie Jacka Pelczara „Zakochani na zabój”. Już tytuł wskazuje, że mój klimat :D Mocno mnie wciągnęło. Zakończenie – bomba! Czasy wojów, piękny las, jezioro oraz pewna boginka, która zakochuje się w wojowniku. Romantycznie? Ha!
O tych, które mnie nie powaliły nie będę wam pisać. Kwestia gustu. Jednak patrząc całościowo na książkę (poza tym, że Planeta się postarała, i naprawdę pięknie ją wydała), to ten zbiór powinien się spodobać wszystkim miłośnikom fantastyki i grozy.
Polecam!
No nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
Tryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć...
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią słowiańską fantastyką, po jaką sięgnęłam, była również antologia… Przypadek? Jeśli tak, to wyjątkowo podejrzany. Szczególnie że na półce czeka kolejna antologia słowiańska.
Antologia, czyli zbiór twórczości różnych autorów połączonych narzuconą tematyką. W tym konkretnym przypadku dostajemy szesnaście tekstów, z czego piętnaście pisanych prozą i jeden rodzynek w postaci poematu…
I właśnie od tego ostatniego zaczynamy.
Pierwszym utworem czekającym na czytelnika w antologii „Tryzna” jest „Potępieńczy poemat złemi mocy natchniony wyjęty z rąk nieboszczki w stodole we wsi Chącewo” autorstwa Krzysztofa Dzieniszewskiego. W wersji elektronicznej tytuł został (niestety) skrócony do nijako wypadającego „Potępieńczy poemat”, no bo powiedzcie, czy w pełnej wersji nie jest cudny? Niby jest to tekst o rzeczach strasznych – dzieci porywaniu, potworów podrzucaniu i ludzi mordowaniu, ale zaprawiony taką dozą autoironii płynącej od podmiotu lirycznego, że mimo wszystko trochę się uśmiałam. Poza tym lubię poematy, więc ten tekst na otwarcie zbioru, to dla mnie czyste złoto.
I gdyby tak było do samego końca, to by było wspaniale, ale takie cuda prawdopodobnie w przyrodzenie nie występują.
„Czarne żagle Wolina”, Silke Brandt w tłumaczeniu Kornela Mikołajczyka jest tego wyraźnym potwierdzeniem. W opowiadaniu tym czytelnik ma do czynienia z narracją pierwszoosobową w czasie teraźniejszym i jak to pierwsze na ogół nie sprawia mi problemów, tak to drugie już na dzień dobry spowodowało, że czytało mi się wyjątkowo ciężko. Narratorką opowiadania jest kobieta, była niewolnica, mieszkanka grodu Wolin, której emocjonalność znajduje się gdzieś na poziomie lodowego posągu – jest obojętna i zdystansowana, co niestety w wyraźny sposób przełożyło się na mnie. Wydarzenia przedstawione w opowiadaniu – momentami dość chaotycznie – nie przejęły mnie w najmniejszym stopniu. Dla odmiany uwagi znajdujące się na końcu przeczytałam z autentyczną ciekawością.
„Anus Mundi”, Piotr Barej
Autor poprzez snutą przez dziadka opowieść zabiera czytelnika w jedno z najbardziej przerażających miejsc – do obozu koncentracyjnego. I jakby w takim miejscu mało było horroru i upiorności, autor dorzuca słowiańskiego potwora.
„Jędza”, Maciej Szymczak
Ten osadzony w średniowieczu tekst czyta się przyjemnie, ale niestety jest on dość przewidywalny, co odbiera część radości z lektury. Autor już w pierwszych akapitach wprowadza antagonistę i w bardzo wyraźny sposób zapowiada, co się wydarzy dalej.
„Wodnik”, Camille Gale
Bardzo krótkie opowiadanie osadzone we współczesnych realiach, które pokazuje, że wkurzanie prawdziwej zołzy, to wyjątkowo kiepski pomysł, a za korzystanie z magicznych usług trzeba drogo płacić i nie koniecznie taką monetą, jaką by się chciało.
Po jednym z najkrótszych opowiadań dostajemy zdecydowanie najdłuższe.
„Czarny, bardzo Czarny Bór”, Tadeusz Oszubski
To opowiadanie zabiera czytelnika ponownie do czasów średniowiecznych na tereny pomorza. Główny bohater, młody rycerz musi stawić czoło tajemniczemu potworowi, który nęka okolicę. Autor zdecydował się sięgnąć po mniej znanego stwora i nie śpieszy się ze zdradzaniem czytelnikowi, z czym ten ma do czynienia. Opowiadanie, choć dość proste czyta się przyjemnie i z ciekawością.
Im dalej, tym lepiej.
„Puste oczy”, Małgorzata Lewandowska
To jeden z lepszych tekstów. Od początku do samego końca jest tajemniczo i niepokojąco, a momentami nawet trochę strasznie.
„Zakochany na zabój”, Jacek Pelczar
Kolejne z bardzo dobrych opowiadań i gdybym miała wybrać jedno, które najbardziej przypadło mi do gustu, to chyba padłoby właśnie na nie. Autor zabiera czytelnika do średniowiecza i pokazuje, że nawet w krwiożerczym stworze można rozniecić uczucia.
„Szkodniki”, Flora Woźnica
Jakże adekwatnie zatytułowane opowiadanie… Historia o wyjątkowo antypatycznych bohaterach. To ten rodzaj opowieści, w której czytelnik kibicuje potworom, które mordują ludzi, a na końcu mówi: i dobrze im tak.
„To złożona kwestia”, Magdalena Zawadzka-Sołtysek
Średniowiecze, wiara chrześcijańska rozpychająca się łokciami na terenach Słowian i stwory, które są tylko zabobonami… a może jednak nie koniecznie? Czasem, żeby uwierzyć, trzeba zobaczyć coś na własne oczy, ale wtedy może być już trochę za późno.
„Powrót”, Franciszek M. Piątkowski
Opowiadanie mające swe źródło w średniowieczu, rozwija się w czasach około współczesnych. Nie wszystkie skarby chcą być odnalezione i nie wszyscy poszukiwacze zasługują na odniesienie sukcesu.
„Co kryje toń? ”, Artur Grzelak.
Co należy zrobić, gdy złe stwory napadają i mordują biednych, niewinnych wojowników? Wezwać słynnego łowczego – takiego wiedźmin bez mutacji. Tylko, co w sytuacji, gdy ofiary nie są wcale takie niewinne, a stwory takie złe?
„Liszec”, E. Raj
Potworne korpo, znerwicowana bohaterka w roli narratora i kamyk, którego natura nie jest tak sympatyczna, jakby się wydawało.
„Drzewa” Olaf Pajączkowski
Kto chciałby utknąć nocą w ciemnym lesie? Główny bohater tego opowiadania na pewno nie należy do takich osób. W lesie czają się dziki, wilki, niedźwiedzie, no i rzecz jasna potwory.
„Siedlisko Dariusa” Paweł Famus
W tym opowiadaniu wyjątkowo dużo się dzieje, powiedziałabym nawet, że jednak trochę za dużo. Od alchemika i twórcy talizmanów zbierającego śliwki, przez przyjaciela czarodzieja z pilną prośbą, do bitwy z czarownicami… O co w tym ostatnim chodziło, nie mam pojęcia, ale nekrokitku mi się nawet podobało.
„Ona o dwóch duszach”, Jarosław Dobrowolski
O! Co za niespodzianka. Cóż Pan tu robi, panie Jarku? Pan Jarek robi horror.
Czy główna bohaterka i cała reszta ofiar zasłużył na to, co ich spotkało? Opinie mogą być podzielone. W każdym razie jest mrocznie, strasznie, a krew i wnętrzności malowniczo przyozdabiają ściany i podłogi.
Oprócz tekstów w antologii znajdują się ilustracje, a także krótka informacja o każdym z autorów – co dla mnie jest bardzo pomocnym dodatkiem, bo pojawiają się nazwiska, które są mi kompletnie nieznane.
Jak w każdej antologii, tak i w Antologii Słowiańskiej „Tryzna”, znajdziecie teksty średnie, dobre i bardzo dobre, ale raczej żaden nie zostawi Was ze szczęką opadniętą z wrażenia. Jeśli lubicie słowiańskie klimaty i krótką formę, a przy okazji chcecie sprawdzić nieznanych sobie autorów, to ten zbiór może Wam się spodobać.
Czy mi się podobało? Nie wszystko, ale całość raczej na plus.
Po więcej recenzji zapraszam na:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100093693897871
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią...
Chodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku zodiaku. Wilkołaki, Dziwożony, Rusałki, Utopce to tylko kilka postaci, o których nie zapomnicie. Bo przed wami "Tryzna"
"Tryzna. Antologia słowiańska" to zbiór szesnastu opowiadań, które ukazały się pod szyldem @planeta.czytelnika.pl . Jedne są krótsze, drugie dłuższe. Jedne osadzone w teraźniejszości, drugie w dawniejszych czasach. Każde jednak posiadające swój własny słowiański klimat. Każde z opowiadań jest również wyjątkowe, opowiada o czymś całkiem innym, nie tracąc przy tym spójności antologii.
Nie wiem, czy mam swoje ulubione opowiadanie z całego tego zbioru, ale na pewno kilka zostanie mi w pamięci na dłużej.
- "Potępieńcy poemat" Krzysztofa Dzienieszewskiego, który napisał opowiadanie wierszem.
- "Anus mundi" Piotra Barei, gdzie mamy historię z obozu Auschwitz
-"Wodnik" Camille Gale, pokazujący, że magia zawsze ma swoje konsekwencje i nic nie jest za darmo
- "Puste oczy" Małgorzaty Lewandowskiej, która napędziła mi prawdziwego stracha
-"Zakochani na zabój" Jacka Pelczara, który podsuwa nam motyw "kto naprawdę jest potworem"
Papierowa wersja kusi pięknymi ilustracjami, audiobook natomiast cudowną muzyką zapowiadającą każde opowiadanie. Gorąco zachęcam was to zanurzenia się w tajemnicze odmęty antologii. Dajcie się porwać temu nurtowi, zaczerpnijcie oddechu w słowiańskich wierzeniach. Kto wie, może tak się wam spodoba, że postanowicie zostać tam na stałe?
Chodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku...
Zapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po prostu miejsce akcji nie było dla mnie na miejscu na wzgląd historyczny. Ale tak, to uczta była wyborna!
Opowiadania są różne, miejsca akcji jak i bohaterowie. Łączy je tylko śmierć, która czyha na nas wszędzie. „Tryzna” to 16 opowiadań. Jedne były krótkie, drugie długie. Mam swoje ulubione, które były tak dobre, że chciałabym przeczytać je w zdecydowanie dłuższej wersji. Mamy tutaj historie w czasach średniowiecznych jak i w obecnych. I każde dają potężną dawkę demonologii słowiańskiej, co ja po prostu kocham!
Każdemu, kto uwielbia demony, słowiańskie wierzenia polecam ta antologię. Ja czytałam ją z wypiekami na twarzy i była to wyborna rozrywka. Taką fantastykę jak „Tryzna” mogę czytać na okrągło! I jest mi mało 😉🤭
Zapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po...
Zastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w "Żertwie", która była z definicji horrorowa...
Czasami w przypadku książek polskich autorów, zwłaszcza tych mniej znanych, mam nadzieję, że nie czytają recenzji. Z drugiej strony, paru osobom w tej antologii należą się pochwały, więc czemu bym nie miała każdego opowiadania omawiać pokrótce z osobna, wraz z podaniem nazwisk. Oddajmy każdemu, co mu należne.
1. Krzysztof Dzieniszewski, "Potępieńczy poemat"
Ciekawa forma jakby ludowej ballady z całkiem zręcznymi rymami i mniej zręczną rytmiką, pod koniec trochę zepsuta nadmiernym absurdem sytuacji (ledwo piśmienna narratorka zapisuje całą historię wierszem w wziętym nie wiadomo skąd dzienniku, kiedy w jej stronę już kroczy straszny potwór. Fabuła klasyczna, 6/10 ze względu na pomysłowość wierszowanej formy.
2. Silke Brandt, "Czarne żagle Wolina"
Wyprawa skandynawskich i słowiańskich wilkołaków na chrześcijańskie miasto. Nawet ładnie odmalowane realia, widać niezłe podparcie researchem, ale fabularnie jest to miałkie, bardziej obrazek rodzajowy. Przeciwnicy przedstawieni groteskowo, w stylu nadmierna ornamentyka (przesadzone opisy, estetyzacja scen walki). Zdaje się, że jest to przekład z niemieckiego i chwilami tłumacz niestety popłynął, mamy na drakkarze "bukszpryt" (chyba chodziło po prostu o dziób), ludzi "wykrzywionych w odium", "arterię" jako ulicę w średniowiecznym mieście, trochę zbyt współczesne "molo" (lepszy byłby pomost). 5/10
3. Piotr Barej, "Anus mundi"
Dziwne opowiadanie. Dziwne, bo oparte na dosyć moim zdaniem ryzykownym pomyśle, by opowieść o grozie Auschwitz "dostraszać" jeszcze nadprzyrodzonym pierwiastkiem, czyli zmorą dręczącą więźniów. Mam wrażenie, że gravitas sytuacji trochę cierpi na w tym wprowadzeniu elementów fantastycznych. Chyba opowiadanie byłoby lepsze, gdyby pozostawić większą niejednoznaczność i zasugerować możliwość metaforycznego odczytania zmory. Język i opisy trochę przeładowane. 5+/10
4. Maciej Szymczak, "Jędza" - wcale się nie zdziwiłam, że jest to ten sam autor, który w "Żertwie" popełnił stereotypowy koktajl z księdza i zemsty wzgardzonych bóstw. Tutaj jest to samo, tylko w scenografii średniowiecznej. Dużo flaków i krwawych rozbryzgów strzykających z ofiar o IQ solonego śledzia. Opisy akcji bardzo chaotyczne, język niezręczny i nieporadny ("ze szwabskim nalotem w akcencie", "naczepa" uparcie używana jako synonim wozu ciągnionego przez woły), babole merytoryczne (średniowieczny ksiądz modli się w "ojczystym języku" zamiast po łacinie, chatka stoi na słupach o wysokości parunastu metrów zamiast iluś tam stóp/łokci/sążni...). Ale patrząc po innych recenzjach właśnie to się ludziom podoba. Ode mnie 3/10.
5. Camille Gale, "Wodnik"
Klasyczna fabuła o tym, czym się kończy korzystanie z pomocy nieznanych mocy do zemsty na niewiernym mężu. Pierwsze naprawdę przyjemne rozrywkowe opowiadanie w zbiorze. 6+/10
6. Tadeusz Oszubski, "Czarny, bardzo czarny bór"
Osadzenie w średniowiecznej słowiańskości niezłe, lepsze na pewno niż u Szymczaka. Obiecujący początek, potem historia się rozwija jak trochę staroświecka powieść przygodowa, ale koniec końców rozczarowuje. Literacko trochę drewniano, akcja toczy się zbyt leniwie i w sposób zbyt mało zwarty jak na opowiadanie. Najbardziej interesujący wątek bogini śmierci Moreny pozostaje nierozwiązany. Całość wygląda na okrojoną powieść. 5/10
7. Małgorzata Lewandowska, "Puste oczy"
Znakomite! Z rosnącą fascynacją śledziłam kolejne kroki dziwnej, cichej dziewczynki błąkającej się po obrzeżach miasta. Jest tajemnica, napięcie, ciarki, inteligentne wykorzystanie demonologii słowiańskiej. Przesłanie ekologiczne na początku wydawało mi się doklejone na siłę, ale po namyśle jednak się broni. 8/10
8. Jacek Pelczar, "Zakochani na zabój"
Kolejny bardzo dobry tekst z interesującymi, niejednoznacznymi postaciami i zaskakującymi zwrotami akcji. Motyw "kto tu tak naprawdę jest potworem" poprowadzony doskonale, lepiej, niż to kiedykolwiek zrobił np. Sapkowski. 8/10
9. Flora Woźnica, "Szkodniki"
Przykro mi, ale tekst jest szokująco okropny. Takie rzeczy pisałam pod koniec podstawówki na nudnych lekcjach, w rolach ofiar potworów obsadzając nielubianych nauczycieli (bardzo ich dzisiaj za to przepraszam). Ani konwencja slashera, ani czarnej komedii nie usprawiedliwia kompletnego chaosu fabularnego, porażającego kretynizmu postaci i fatalnego języka.
10. Magdalena Zawadzka-Sołtysek, "To złożona kwestia"
Średniowieczny Czersk, rozterki księdza Alberta w związku z powszechnym lękiem przed czarami. Bardzo dobre, z sensownym otwartym zakończeniem. Chwilami widać typowe grzechy autorki, znane mi już z serii "Śladów Leszego", czyli wkurzające dzieci oraz pedanteria opisów, ale opowiadanie trzyma w napięciu, końcowa konfrontacja wypada bardzo ciekawie, realia historyczne też przedstawione dobrze (powtórzę: nie to co u Szymczaka). 7+/10
11. Franciszek M. Piątkowski, "Powrót"
Opowiadanie szpiegowskie / evil Pan Samochodzik z zatonięciem "Jana Heweliusza" w tle. Całkiem niezłe, chociaż trochę za dużo spraw (zwłaszcza związanych z wątkiem nadprzyrodzonym) pozostaje niedopowiedzianych. 6+/10
12. Artur Grzelak, "Co kryje toń?"
Bohater to skrzyżowanie średniowiecznego detektywa, wiedźmina (zwłaszcza tego z gier) i Thorgala. Przyjemne opowiadanie, szkodzi mu tylko trochę wtórność i parę głupotek (dwa przykłady: demoniczne stwory kryją się tu pod każdym kamieniem, więc ludzie w takim świecie naprawdę powinni traktować podejrzliwiej nagie panny kąpiące się przy świetle księżyca; bohater nie chce zasnąć na warcie, bo przecież w jeziorze może się kryć coś groźnego, więc... odkłada broń i idzie się wykąpać). 6/10
13. E. Raj, "Liszec"
Jeśli chodzi o konwencję horrorową, to z pewnością najlepsze opowiadanie w zbiorze, wywołujące prawdziwe ciarki. Jest potwór, nurzanie się w ludzkim złu, skomplikowane emocje, wszystko napisane bardzo inteligentnie (może nawet zbyt, patrząc po liczbie przypisów wyjaśniających aluzje kulturowe - nie wiem, czy to inicjatywa autorki, czy wydawnictwa). 8+/10
14. Olaf Pajączkowski, "Drzewa"
Czyli kłopoty pasjonata mitologii słowiańskiej, który styka się z grozą i numinosum. Dobrze napisane językowo (na tle niektórych opowiadań z początku tomu wręcz wybitnie). Końcówka trochę rozczarowuje swoją nagłością i może sprawiać wrażenie niedopracowanej. Mam szczerą nadzieję, że za nagłym spiętrzeniem motywów nadprzyrodzonych stał jakiś sensowny zamysł autora. 7+/10
15. Paweł Famus, "Siedlisko Dariusa"
Kolejne opowiadanie, które wygląda na okrojony fragment powieści. Brakuje w nim równowagi: wątła fabuła chwieje się pod ciężarem obfitych, niezwiązanych z nią opisów (całe to jedzenie kiełbasek na początku), a pod koniec przyspiesza w tempie chaotycznym. Językowo nie jest źle, ogólnie poprawnie i trafi się czasami nawet jakiś popis stylistyczny, ale narracja ma swoje problemy. Przynajmniej puenta jakaś jest, więc za to plus. 5/10
16. Jarosław Dobrowolski, "Ona o dwóch duszach"
Znowu klasycznie horrorowo-fizjologicznie, obrzydliwie i krwawo, ale niegłupio. Tylko motyw słowiański doczepiony trochę rzutem na taśmę. 7+/10
Zastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w...
No i kolejna książka z motywami słowiańskimi za mną!
To było coś niesamowitego! Uwielbiam historię, które wprowadzają w człowieku jakiś taki dziwny niepokój, że aż boi się obejrzeć za siebie! I ta antologia tak mi właśnie zrobiła! Opowiadania w niej zawarte były momentami straszne i mroczne, wprowadzały niepewność, że aż do końca nie byłam pewna, co się stanie, niektóre były trochę śmieszne... Ale zdecydowanie wszystkie wyjątkowe i warte uwagi i poświęconego im czasu!
Płynęłam przez tę książkę i pochłonęłam ją w momencie. Ani trochę nie żałuję, że się za nią zabrałam! Polecam wszystkim!
Opowiadania były przeróżne i naprawdę, szacun dla pomysłowości autorów!
Polska fantastyka jest naprawdę super!
No i kolejna książka z motywami słowiańskimi za mną!
To było coś niesamowitego! Uwielbiam historię, które wprowadzają w człowieku jakiś taki dziwny niepokój, że aż boi się obejrzeć za siebie! I ta antologia tak mi właśnie zrobiła! Opowiadania w niej zawarte były momentami straszne i mroczne, wprowadzały niepewność, że aż do końca nie byłam pewna, co się stanie, niektóre...
Zbiór opowiadań o słowiańskich demonach. Nie zostałam aż tak porwana jak przy serii Piątkowskiego. Znacznie więcej jest opowieści, które nawiązują do dawnych czasów. Czasów królów i początków Polski. Niektóre z opowiadań są pisane staropolskim językiem, co mnie irytowało i sprawiało, że musiałam to w jakiś sposób przetłumaczyć w głowie. Zaciekawiła mnie historia kobiety, która mści się na swoim mężu za zdradę. Zdecydowanie za dużo opowiadań urywa się w złym momencie. Rozumiem pozostawienie niedopowiedzenia, ale tutaj było tego za dużo. Mieszane uczucia.
Zbiór opowiadań o słowiańskich demonach. Nie zostałam aż tak porwana jak przy serii Piątkowskiego. Znacznie więcej jest opowieści, które nawiązują do dawnych czasów. Czasów królów i początków Polski. Niektóre z opowiadań są pisane staropolskim językiem, co mnie irytowało i sprawiało, że musiałam to w jakiś sposób przetłumaczyć w głowie. Zaciekawiła mnie historia kobiety,...
Spodziewałam się czegoś innego - klimatu wybitnie słowiańskiego, ale zdecydowanie wiecej jest w tych opowiadaniach horroru, hektolitrów krwi, wnetrzności wylewających sie z brzuchów, niż słowiańskich wierzen.Podobały mie się 2 może 3 opowiadania, reszte zmęczyłam, cóż może po prostu nie mieszczę się w targecie.
Spodziewałam się czegoś innego - klimatu wybitnie słowiańskiego, ale zdecydowanie wiecej jest w tych opowiadaniach horroru, hektolitrów krwi, wnetrzności wylewających sie z brzuchów, niż słowiańskich wierzen.Podobały mie się 2 może 3 opowiadania, reszte zmęczyłam, cóż może po prostu nie mieszczę się w targecie.
Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Nie było tu jednak żadnego złego. Raz jesteśmy w przeszłości, raz w przyszłości, raz to ludzie, a raz demony nam zagrażają. Mnie osobiście podobały się bardziej te opowiadania, gdzie było więcej demonów.
Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Nie było tu jednak żadnego złego. Raz jesteśmy w przeszłości, raz w przyszłości, raz to ludzie, a raz demony nam zagrażają. Mnie osobiście podobały się bardziej te opowiadania, gdzie było więcej demonów.
Wilkołaki, Rusałki, Dziwożony, Utopce, Ćmuchy, Czarownice, Liszce… m.in. to takie zacne istoty spotkacie zapoznając się piętnastoma opowiadaniami i jednym potępieńczym poematem składającymi się na „Tryznę. Antologię słowiańską”. To kolejna już literacka ofiara złożona w hołdzie słowiańskim bogom i ich zaginionym w odmętach czasu światom. Nazywam je zaginionymi nie zapomnianymi, ponieważ, tak jak poprzednie zbiory, i ten udowadnia, że to co wydaje nam się bezpowrotnie utracone - bo przecież ludzka pamięć to niewdzięczny wytwór - czai się wciąż gdzieś na granicy jawy i snu, czekając tylko na przebudzenie i ożywczy smak wolności. Musimy się tylko na to otworzyć.
„Tryzna”, to nie tylko hołd, a również jeden z gestów oporu wobec monopolu kultury łacińskiej. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zetknąć się z tym zagadnieniem, zwrócicie uwagę na to, że w szkołach duży nacisk położony jest na naukę mitologii greckiej i rzymskiej - które oczywiście stanowią podwalinę naszej dzisiejszej rzeczywistości i kultury, temu nie da się zaprzeczyć - a niewiele (żeby nie powiedzieć, że nic) mówi się o tych, którzy żyli na naszych Ziemiach i też mieli swoje wierzenia, rytuały, bogów. Na szczęście, dzięki wielu oddolnym inicjatywom, coraz więcej ludzi zaczyna sobie uświadamiać, że przecież każdy naród wywodzi się z różnorakich plemion i odczuwać coraz większą potrzebę poznania słowiańskiej przeszłości, która jest naszą wspólną historią, z której bezwzględnie nas wywłaszczono. W zainteresowaniu szerszej grupy takim tematem, literatura także ta nienaukowa, ma nieodzowne znaczenie. Rozbudza bowiem nie tylko wyobraźnię, ale i ciekawość. Trzeba to docenić.
W tym konkretnym zbiorze znajdziecie historie m.in. o tym do czego zdolne są zdradzone żony i jaka jest tego cena, o tym, że można rozkochać w sobie nawet najmściwszą, nienawidzącą mężczyzn boginkę. Poznacie tutaj zawierającą bardzo ważny społeczny wydźwięk gore-opowieść o więźniarce, a także naszpikowaną wszystkim co negatywne historię korporacyjnej szczurzycy i opowieść o tym, że śmierci nie można oszukać, bo ona zawsze wróci po swoje. Nie zabraknie tutaj zrozpaczonych matek, które znalazły się w złym miejscu, w złym czasie i spotkały na swojej drodze bezwzględne istoty i kobiety, które dotknął los gorszy niż śmierć. Pojawią się w „Tryznie” także: działająca w ruchu oporu jędza, wiarołomcy i złodzieje, koty-zombie, dzielni wilczy wojowie, znienawidzeni przez większość chciwi deweloperzy i pradawne moce uwięzione na mórz. Niektóre teksty zmuszą nas do zastanowienia się nad tym czy cel zawsze uświęca środki, niezależnie od wiary jaką się wyznaje, czy dobro większości usprawiedliwia niemoralne czyny, a nawet nad tym jak niewiele znaczy tak krucha istota jak człowiek i co my najlepszego wciąż czynimy biednej i bezbronnej (aby na pewno?) naturze… Jest w „Tryznie”, musicie przyznać, różnorodnie i, w większości przypadków, bardzo pomysłowo i oryginalnie. Mamy więc i pogańską traumę i magię, nieoczywistość i paradoksalne uroki. Przeszłość przenika się z teraźniejszością, humor z powagą, jawa ze snem, przygoda ze grozą, a proza z poezją…
W przeważającej ilości tekstów się odnalazłam. Kilka nieco mnie zaskoczyło zbyt szybkim zakończeniem, które nie przystawało mi w pełni do dynamiki opowiadania. Znalazło się też kilka takich, które chętnie poznałabym w dłuższej formie. Podsumowując antologię jako całość, wydaje mi się, że w każdym z opowiadań czytelnik ma szansę odnaleźć coś dla siebie, tak pod względem stylu, narracji, wrażliwości, poziomu zakręcenia, dynamiki, czy podejścia do wierzeń. To, co szczególnie mnie ujęło, to misternie zbudowane przez pisarzy i pisarki światy, pełne trudów dnia codziennego i przenikających się z nimi wierzeń. Każdy z autorów miał oczywiście nieco inny pomysł na realizację motywu przewodniego, bardziej lub mniej nawiązując do słowiańszczyzny, co sprawiło, że w kociołku różności powstała bardzo smakowita mieszanka, raz mniej, raz bardziej przyprawiona strachem.
Zdecydowanie jest barwnie. Warto podkreślić, że to zbiór nie tylko dla wielbicieli słowiańskich motywów, ale także dla fanów fantastyki i horroru. Nic tylko czytać, do czego gorąco zachęcam!
Literacka ofiara
Wilkołaki, Rusałki, Dziwożony, Utopce, Ćmuchy, Czarownice, Liszce… m.in. to takie zacne istoty spotkacie zapoznając się piętnastoma opowiadaniami i jednym potępieńczym poematem składającymi się na „Tryznę. Antologię słowiańską”. To kolejna już literacka ofiara złożona w hołdzie słowiańskim bogom i ich zaginionym w odmętach czasu światom. Nazywam je...
➡️Było wiadome, że po nadzwyczaj udanej antologii postapo "Gruzy" będę chciał sprawdzić, czy nie tylko uncelkowe patronaty ze stajni Planety są takie świetne. Żeby mieć niejakie porównanie antologii do antologii - padło na "Tryznę" - antologię słowiańską.
➡️I oto już po pierwszym strzale - poetyckim opowiadaniu "Potępieńczy poemat" Krzysztofa Dzieniszewskiego wiedziałem, że będzie co najmniej dobrze. Ale czy tak dobrze, jak w przypadku "Gruzów"? Czy tak samo równo i na wysokim poziomie? Zobaczmy.
➡️Wydanie jest piękne. Grafika klimatyczna. Ilustracje bardzo mroczne i pełne grozy. Notki biograficzne o autorach (tak jak było w "Gruzach") to świetny patent. Tutaj bez zastrzeżeń.
➡️Otwierający niniejszą antologię poemat to dla mnie prawdziwa perełka. Tak mi się skojarzył od razu z "Balladami" Adama, które Wam niedawno recenzowałem. Mroczny klimat i ludowe brzmienie. Jest moc!
➡️Jak sam tytuł antologii wskazuje - wszystkie opowiadania mają coś wspólnego z mitologią i wierzeniami Słowian. I chociaż są bardzo różne, to każde z nich świetnie wpisuje się właśnie w tę tematykę. Niektóre bardzo wprost, inne nieco bardziej ulotnie i niedosłownie. Zarówno w czasach dawnych jak współczesnych. Zatem jeżeli dawne wierzenia słowiańskie leżą w zakresie Waszych zainteresowań, jeżeli klimat niesamowitości, grozy, odwiecznego pragnienia człowieka odnalezienia sensu istnienia to tematy Wam bliskie - ta książka jest dla Was.
➡️Absolutnie nie można odmówić jej dość mrocznej, dusznej atmosfery, bardzo dobrze uchwyconej niesamowitości, konotacji historycznych i ciekawych bohaterów. I chociaż ja dość rzadko zagłębiam się w świat słowiańskich wierzeń - tę lekturę pochłonąłem z wielką przyjemnością.
➡️Cóż, wszystko co nadnaturalne, wszystko co nie z tego świata, wszystko co czarne jak noc pobudza moje serce do szybszego bicia, przyspiesza krążenie krwi i przywołuje emocje, które na codzień trwają zwykle w ukryciu. I tak właśnie było z tą antologią.
➡️Niektóre z tych opowiadań miały jak dla mnie zbyt małą dynamikę, szczególnie jak na opowiadania. Owszem, nadrabiały klimatem, jednak zauważalny spadek tempa nieco wybijał mnie z rytmu.
➡️A które z nich utkwiły mi najmocniej w pamięci?
"Jędza" Macieja Szymczaka, choć prosta, ale ze świetnym klimatem. Bardziej klechda niż horror, ale niesamowicie nastrojowa. Z odpowiednią dawką brutalności.
Bardzo przyjemnie czytało się mega klasyczną historię a'la szewczyk Dratewka i smok wawelski, ubraną w szaty słowiańskich wierzeń - "Czarny, bardzo czarny bór" Tadeusza Oszubskiego.
Mój osobisty numer jeden - "Zakochani na zabój" Jacka Pelczara. Jestem jednak cholernym romantykiem. Przepiękne opowiadanie.
"Co kryje toń" Artura Grzelaka, nieco w klimatach wiedźmińskich, ale bardziej słowiańska, naturalna, mocno splecione światy nadprzyrodzony i materialny. Niesamowity klimat.
I na koniec "Ona o dwóch duszach" Jarosława Dobrowolskiego - więzienna opowieść, co do której po "Gruzach" miałem pewność, że będzie sztosem. Nie myliłem się.
➡️Jedno jedyne opowiadanie, które mnie wprawiło w zakłopotanie, zmęczyło i w ogóle do mnie nie dotarło, to "Siedlisko Dariusa". Bywa i tak, jak mówi Kurt. Chyba zbyt dużo było tu wrzucone do jednego kotła moim zdaniem. Aczkolwiek jeśli ktoś lubi mocno zakręcone opowieści - może być zadowolony 🙂
➡️Czy kiedyś ktoś odprowadzi moją duszę w zaświaty? Czy moja własna tryzna będzie smutna czy wesoła? Tego póki co nie wiem, ale wiem na pewno, że "Tryzna" wydana przez Planetę Czytelnika to dobra antologia, w której bez dwóch zdań każdy z Was znajdzie coś dla siebie.
➡️Choć nie jest tak równa jak "Gruzy", to ma kilka prawdziwych perełek, a generalnie znakomita większość trzyma poziom i czyta się z przyjemnością. I wcale nie kierujcie się moimi wyborami - różnorodność opowiadań pozwoli Wam na wybór własnych faworytów, a gwarantuję, że tych faworytów tu znajdziecie. Moja ocena 7/10 i polecam.
PS. Jakbym swojemu dziecku opowiedział taką historię, jak dziadek wnuczkowi w jednym z opowiadań, to chyba by mnie żona z rodziny wypisała (oględnie mówiąc). Masakra. Ale może ja jestem zbyt konserwatywny.
➡️Było wiadome, że po nadzwyczaj udanej antologii postapo "Gruzy" będę chciał sprawdzić, czy nie tylko uncelkowe patronaty ze stajni Planety są takie świetne. Żeby mieć niejakie porównanie antologii do antologii - padło na "Tryznę" - antologię słowiańską.
➡️I oto już po pierwszym strzale - poetyckim opowiadaniu "Potępieńczy poemat" Krzysztofa Dzieniszewskiego wiedziałem, że...
Zbiór szesnastu opowiadań mających mniej więcej (w niektórych mniej, w niektórych więcej) opowiedzieć o mitologii słowiańskiej. Znajdziecie tu opowiadania osadzone w przeszłości jak i te współczesne, w których rzeczywistość miesza się z wierzeniami. Nie rozkładajać historii na czynniki pierwsze, powiem tylko że są niezwykle intrygujące, wciągają, a początek wymiata. Polecam każdemu fanowi demonologii, mitologii i grozy oraz wszystkim lubiącym dobrą literaturę.
Zbiór szesnastu opowiadań mających mniej więcej (w niektórych mniej, w niektórych więcej) opowiedzieć o mitologii słowiańskiej. Znajdziecie tu opowiadania osadzone w przeszłości jak i te współczesne, w których rzeczywistość miesza się z wierzeniami. Nie rozkładajać historii na czynniki pierwsze, powiem tylko że są niezwykle intrygujące, wciągają, a początek wymiata. Polecam...
Zachwyciła mnie okładka, a środek...
Tryzna - uczta ku czci zmarłego.
Zbiór opowiadań różnych autorów a wszystkie je łączy temat śmierci. Opowiadania są lepsze i gorsze, ze słowiańską nutą, szczyptą humoru i odrobiną grozy.
Ogólnie książka nie jest zła, ale miała nadzieję na więcej "słowiańszczyzny"
Polecam
Zachwyciła mnie okładka, a środek...
Tryzna - uczta ku czci zmarłego.
Zbiór opowiadań różnych autorów a wszystkie je łączy temat śmierci. Opowiadania są lepsze i gorsze, ze słowiańską nutą, szczyptą humoru i odrobiną grozy.
Ogólnie książka nie jest zła, ale miała nadzieję na więcej "słowiańszczyzny"
Polecam
Bardzo duże rozczarowanie. Było kilka dobrych opowiadań, ale ogólnie poziom jest niski, historie mają mało wspólnego z wierzeniami słowiańskimi. Zdecydowanie nie polecam.
Bardzo duże rozczarowanie. Było kilka dobrych opowiadań, ale ogólnie poziom jest niski, historie mają mało wspólnego z wierzeniami słowiańskimi. Zdecydowanie nie polecam.
Na wstępie zaznaczam, że książka jest świetnie wydana. Twarda, szyta i lakierowana oprawa, dobrej jakości papier i klimatyczne ilustracje. W tej kategorii jednak punktów nie przyznaję.
Co do treści....
Książka nierówna, ale poziom opowiadań poza kilkoma wyjątkami, był wysoki. Kilka historii zaskoczyło, kilka zaciekawiło, a parę zmęczyło swoją przewidywalnością.
Najlepsze opowiadania potrafią połączyć ciekawy pomysł autora z jego unikalnym warsztatem pisarskim, klimatyczną narracją oraz ciekawą puentą wieńczącą całość. Te słabsze mają przewidywalną akcję, brak w nich płynności czytelniczej i klimatu, a końcówka zamiast ratować historię potrafi ją zwyczajnie zepsuć. W tejże antologii można znaleźć oba rodzaje opowiadań z dwóch wyżej wymienionych biegunów pisarskiego rzemiosła. Na szczęście tych pierwszych było zdecydowanie więcej, stąd mocna siódemka za całokształt.
Na moje subiektywne wyróżnienie zasługują
Krzysztof Dzieniszewski za otwierający antologię "Potępieńczy poemat złemi mocy natchniony wyjęty z rąk nieboszczki w stodole we wsi Chącewo".
Silke Brandt za niezwykle klimatyczne "Czarne żagle Wolina".
Camille Gale za znakomitego "Wodnika".
Jacek Pelczar za "Zakochanych na zabój".
Na uwagę zasługują także opowiadania: E. Raj, Franciszka Piątkowskiego czy Małgorzaty Lewandowskiej.
Niestety jest też kilka słabszych opowiadań, ale nie rzutują one na całości antologii. Jeśli ktoś jest fanem słowiańszczyzny w szerokim tego słowa znaczeniu, powinien sięgnąć po książkę i sprawdzić co ma do zaoferowania czytelnikowi.
Na wstępie zaznaczam, że książka jest świetnie wydana. Twarda, szyta i lakierowana oprawa, dobrej jakości papier i klimatyczne ilustracje. W tej kategorii jednak punktów nie przyznaję.
Co do treści....
Książka nierówna, ale poziom opowiadań poza kilkoma wyjątkami, był wysoki. Kilka historii zaskoczyło, kilka zaciekawiło, a parę zmęczyło swoją...
Zbiór ciekaw, ale niestety bardzo nierówny. Na plus zdecydowanie różne podejścia do słowiańszczyzny i słowiańskości, niekoniecznie oczywiste. Najciekawsze i najlepsze moim zdaniem: otwierający poemat, oraz opowiadania F. Piątkowskiego i J. Dobrowolskiego.
Zbiór ciekaw, ale niestety bardzo nierówny. Na plus zdecydowanie różne podejścia do słowiańszczyzny i słowiańskości, niekoniecznie oczywiste. Najciekawsze i najlepsze moim zdaniem: otwierający poemat, oraz opowiadania F. Piątkowskiego i J. Dobrowolskiego.
Zbiór krótkich opowiadań obok których nie da się przejść obojętnie. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się słowiańszczyzną i rodzimym folklorem, to jest to świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś na jego temat. Nie jest to mitologia, a zbiór luźnych opowieści, które wplatają w siebie elementy legend, tak jakby były ona prawdziwym elementem życia bohaterów i niewidzialną, nieodłączną częścią naszego świata. Opowieści obejmują okres od współczesności po historie sprzed ponad tysiąca lat. Antologia płynnie przenosi czytelnika w słowiański klimat, dzięki czemu kończąc jedną historię, od razu zostajemy wciągnięci w kolejną.
Książkę pochłonęłam za jednym zamachem, chociaż miałam do niej kilka podejść - sposób prowadzenia narracji w "Czarnych Żaglach Wolina" był dla mnie na tyle odpychający, że nie mogłam się przemóc do przejścia dalej. Nie żałuję, że się przemogłam, bo potem poszło jak burza. "Anus Mundi" P. Bareja to według mnie mistrzostwo krótkiej formy. Plastyczne, chociaż dosyć oszczędne opisy bardzo oddziaływają na wyobraźnię. Mogłam się przez chwilę poczuć jak ten mały wnuczek, patrzący wielkimi oczami na swojego idealnego dziadka.
Chociaż cała reszta opowiadań naprawdę trzymała wysoki poziom, to wśród nich wyróżniały się zwłaszcza: "Wodnik" C. Galle, "Powrót" F. Piątkowskiego i "Szkodniki" F. Woźnicy. Mimo dosyć ciężkiej tematyki całego zbioru, to zwłaszcza ostatnie z wymienionych przeze mnie opowiadań jest czymś w rodzaju mrugnięcia oka do czytelnika, nieco rozjaśniającym czarny kir śmierci, który rozciąga się na całym zbiorem.
Podsumowując - polecam "Tryznę" każdemu chociaż trochę zainteresowanemu naszą rodzimą fantastyką. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, gdyż widać, że redakcja dała z siebie wiele, by wpasować się w gusta szerokiego grona odbiorców.
Zbiór krótkich opowiadań obok których nie da się przejść obojętnie. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się słowiańszczyzną i rodzimym folklorem, to jest to świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś na jego temat. Nie jest to mitologia, a zbiór luźnych opowieści, które wplatają w siebie elementy legend, tak jakby były ona prawdziwym elementem życia bohaterów i niewidzialną,...
Tematem przewodnim opowiadań jest śmierć.
Generalnie bardzo podobała mi się większość opowiadań. Ujęło mnie to sięganie do naszych słowiańskich korzeni, w końcu, po tylu wiekach, przypominamy sobie kim jesteśmy.
Krzysztof Dzieniszewski – Potępieńczy poemat 8/10
Całkiem dobry ten poemat:)
Silke Brandt – Czarne żagle Wolina 8/10
Stylizowana historia z wikińskiego świata.
Piotr Barej – Anus mundi 9/10
Walka ze zmorą w ludzkim piekle, obozie Auschwitz-Birkenau oraz istotny problem moralny, czy zabicie człowieka w obronie siebie i otoczenia jest zbrodnią?
Maciej Szymczak – Jędza 9/10
Ciekawe opowiadanie o walce z nową wiarą.
Camille Gale – Wodnik 10/10
Fantastyczne opowiadanie o miłości i zemście i cenie jaką trzeba płacić za nie.
Tadeusz Oszubski – Czarny, bardzo czarny bór 9/10
Śmierci nie można oszukać. Ona wróci po swoje. Rewelacyjne opowiadanie.
Małgorzata Lewandowska – Puste oczy 7/10
Dobre opowiadanie o niepokojącym klimacie czającej się grozy.
Jacek Pelczar – Zakochani na zabój 10/10
Opowieść o miłości boginki do pięknego rycerzyka, o miłości i zdradzie.
Flora Woźnica – Szkodniki 8/10
Już wiem jak ocalić las przed wykarczowaniem:) Nie tylko wśród ludzi dochodzi do mordów, wśród stworzy także:)
Magdalena Zawadzka-Sołtysek – To złożona kwestia 10/10
Życie to złożona kwestia, bez względu na wyznawaną wiarę.
Franciszek M. Piątkowski – Powrót 10/10
Pamiętam tamtą noc 13 stycznia 1993 r., gdy Dziki Gon szalał po Bałtyku. Nigdy w życiu tak się nie bałam.
Artur Grzelak – Co kryje toń? 10/10
Toń kryje mrok i śmierć. Śmierć za śmierć, cierpienie za cierpienie.
E.Raj – Liszec 8/10
Tajemniczy kamień, śmierć i życie.
Olaf Pajączkowski – Drzewa 7/10
Niepokojące opowiadanie, mroczny klimat i krwawa fabuła.
Paweł Famus – Siedlisko Dariusa 8/10
Dość fascynujące opowiadanie.
Jarosław Dobrowolski – Ona o dwóch duszach 7/10
Opowiadanie grozy.
Tematem przewodnim opowiadań jest śmierć.
Generalnie bardzo podobała mi się większość opowiadań. Ujęło mnie to sięganie do naszych słowiańskich korzeni, w końcu, po tylu wiekach, przypominamy sobie kim jesteśmy.
Krzysztof Dzieniszewski – Potępieńczy poemat 8/10
Całkiem dobry ten poemat:)
Silke Brandt – Czarne żagle Wolina 8/10
Stylizowana historia z wikińskiego...
Cześć,
lubicie fantastykę w klimatach słowiańskich?
Ja uwielbiam 🥰
Dlatego też, gdy tylko zobaczyłam, że audiobook #tryzna pojawił się na Storytelu, wrzuciłam go na słuchawki.
Czym jest tryzna? Nie kojarzę, by słowo to było jeszcze gdzieś używane, a według źródeł, do jakich dotarłam, termin ten oznacza ucztę ku czci zmarłego - coś zbliżonego do obecnej stypy (choć z pewnymi różnicami).
„Tryzna” to także antologia 16 historii, 16 różnych podejść do problematyki mitologii słowiańskiej w wykonaniu 16 różnych autorów i autorek.
Znajdziecie tu szczyptę humoru, trochę więcej grozy i mnóstwo oryginalnych pomysłów.
A jeśli lubicie słuchać opowieści, w audiobooku traficie na klimatyczne wstawki między opowiadaniami czytanymi przez Jakuba Kamieńskiego. Zaufajcie, jest moc 🎧
Opowiadania na długo pozostają w pamięci.
Powiem Wam w tajemnicy na uszko, że jeden z tekstów z antologii będę nominowała do Zajdla 🏆
Który? Dam znać, gdy wyślę nominacje 😉💌
A Wy nominujecie w tym roku jakieś utwory?
Cześć,
lubicie fantastykę w klimatach słowiańskich?
Ja uwielbiam 🥰
Dlatego też, gdy tylko zobaczyłam, że audiobook #tryzna pojawił się na Storytelu, wrzuciłam go na słuchawki.
Czym jest tryzna? Nie kojarzę, by słowo to było jeszcze gdzieś używane, a według źródeł, do jakich dotarłam, termin ten oznacza...
Opowiadania bardzo zróżnicowane, od bazujących stricte na słowiańskim folklorze po takie, w których ledwo widać słowiańszczyznę zakrytą płaszczykiem magii, odległej od jakichkolwiek prawdziwych wyobrażeń.
Na plus na pewno lekkość pióra, którą wykazuje się każdy z współtwórców antologii, pomysłowością i oryginalnością podejścia zaskakują jednak tylko niektórzy. W moim odczuciu najlepsze były te fragmenty, które sięgały po słowiańszcyznę możliwie pierwotną, nawet jeśli osadzoną współcześnie, to czerpiącą z wielu podań, żywą.
Ogólnie, pozycja po którą warto sięgnąć, najlepiej w papierowym wydaniu. Grafik zrobił naprawdę dobrą robotę, okładka prezentuje się świetnie.
Opowiadania bardzo zróżnicowane, od bazujących stricte na słowiańskim folklorze po takie, w których ledwo widać słowiańszczyznę zakrytą płaszczykiem magii, odległej od jakichkolwiek prawdziwych wyobrażeń.
Na plus na pewno lekkość pióra, którą wykazuje się każdy z współtwórców antologii, pomysłowością i oryginalnością podejścia zaskakują jednak tylko niektórzy. W moim...
Raptem parę opowiadań przypadło mi do gustu. Nie podeszedł mi styl i język. Poza tym większość akcji osadzona we współczesności, a to mi nie odpowiada, swojska, przaśna słowiańskość osadzona w zamierzchłych czasach najbardziej do mnie przemawia. A takich opowiadań tutaj jest niestety tylko kilka, ale te za to bardzo dobre.
Raptem parę opowiadań przypadło mi do gustu. Nie podeszedł mi styl i język. Poza tym większość akcji osadzona we współczesności, a to mi nie odpowiada, swojska, przaśna słowiańskość osadzona w zamierzchłych czasach najbardziej do mnie przemawia. A takich opowiadań tutaj jest niestety tylko kilka, ale te za to bardzo dobre.
PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/
Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Pod wspólnym tytułem Tryzna ukazała się antologia słowiańska 📚 wydana przez wydawnictwo Planeta Czytelnika. Jak to z antologiami bywa, możemy znaleźć w nich opowiadania, przez które czytelnik przechodzi nie zostawiając wiele z ich treści w swej pamięci, ale są też takie, które na długo będziemy wspominali. Czasami żałujemy, że opowiadanie już się zakończyło, bo mogłoby stanowić większą, dłuższą historię.
Po Tryznę warto sięgnąć, by samemu przekonać się, czy słowiański demon 👹 jest dla nas straszniejszy we współcześnie osadzonym opowiadaniu, czy bardziej mu pasuje klimat wczesnego średniowiecza. Strach dawno temu był taki sam jak teraz, a ludzie tak samo bali się czegoś niezrozumiałego czy nadprzyrodzonego. Czegoś, co mogło wywołać przerażenie, czy przynieść niespodziewaną śmierć 💀.
Jeśli mam wspomnieć opowiadania, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to wymienię: Anus Mundi, Jędza, Wodnik, To złożona kwestia czy Powrót. To oczywiście jest mój subiektywny wybór. Wierzę jednak, że każdy znajdzie tu coś, co mu się z pewnością spodoba 👍.
PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Pod...
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane.
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę.
- Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę".
- Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła.
- Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja.
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej.
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania.
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę.
- Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem.
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek.
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie.
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej.
- Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre.
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć.
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę.
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore.
Podsumowując.
Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości.
Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało.
W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa...
Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.
Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW porządku. Ogółem 6/10
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - 9/10
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - 3/10
- Anus Mundi (Piotr Barej) - 8/10
- Jędza (Maciej Szymczak) - 9/10
- Wodnik (Camille Gale) - 8/10
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - 10/10
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - 1/10
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - 6/10
- Szkodniki (Flora Woźnica) - 7/10
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - 5/10
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - 3/10
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - 6,5/10
- Liszec (E. Raj) - 8/10
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - 1/10
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - 9/10
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - 5/10
W porządku. Ogółem 6/10
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - 9/10
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - 3/10
- Anus Mundi (Piotr Barej) - 8/10
- Jędza (Maciej Szymczak) - 9/10
- Wodnik (Camille Gale) - 8/10
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - 10/10
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - 1/10
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - 6/10
-...
Mroczne mocne lubię
Mroczne mocne lubię
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
Tryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie, a pozostałe szczątki grzebano.
Czego więc możemy się spodziewać po antologii o takim tytule? Wszystkiego! Przede wszystkim słowiańskości (jest takie słowo?). Motyw słowiański to coś, co łączy wszystkie szesnaście opowiadań od szesnastu autorów. Niektórych znam (osobiście lub piśmienniczo), z niektórymi zetknęłam się po raz pierwszy… Ci, na których wiedziałam, że się nie zawiodę, faktycznie stanęli na wysokości zadania, inni… różnie. Albo byli bardzo pozytywnym zaskoczeniem, albo czytając miałam takie trochę WTF? Jak to w antologiach, przy takiej liczbie pisarzy. Ta mnogość gwarantuje nam czytelnikom spore urozmaicenie i uchwycenie tematu przewodniego z różnych stron. W końcu każdy z twórców ma swój indywidualny styl, wrażliwość i własną opowieść, którą chce nam przekazać, więc jest bardzo barwnie. Właściwie to jest piętnaście opowiadań plus jeden poemat. I tu było pierwsze zaskoczenie, bo naprawdę mnie zachwycił <3
Dalej spotkacie wilkołaki, strzygi, Babę Jagę, ćmucha czy mamunę, czyli stworzenia rodem z Bestiariusza Słowiańskiego. Niektóre opowiadania rozgrywają się w zamierzchłych czasach, są też teksty osadzone we współczesności.
Wielkie brawa dla Jarek Dobrowolski - Sinister . Jego opowiadanie kończy zbiór, i z pewnością zostanie ze mną na dłużej. To zdecydowanie coś, co zapamiętam. Facet potrafi stworzyć niesamowity, mroczny klimat. Historia rozgrywająca się w damskim więzieniu trzyma w napięciu i nie puszcza aż do ostatniej kropki. Jest krwiście, mocna rzecz.
Macieja Szymczaka poznałam dopiero czytając jego opowiadanie „Jędza”. Przenosi nas w czasy raczkującego chrześcijaństwa, do starego lasu, którym włada krwiożercza Baba Jaga. Świetnie poprowadzona akcja, mocna historia i zakończenie.
Zapamiętam też na pewno opowiadanie Jacka Pelczara „Zakochani na zabój”. Już tytuł wskazuje, że mój klimat :D Mocno mnie wciągnęło. Zakończenie – bomba! Czasy wojów, piękny las, jezioro oraz pewna boginka, która zakochuje się w wojowniku. Romantycznie? Ha!
O tych, które mnie nie powaliły nie będę wam pisać. Kwestia gustu. Jednak patrząc całościowo na książkę (poza tym, że Planeta się postarała, i naprawdę pięknie ją wydała), to ten zbiór powinien się spodobać wszystkim miłośnikom fantastyki i grozy.
Polecam!
No nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć...
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią słowiańską fantastyką, po jaką sięgnęłam, była również antologia… Przypadek? Jeśli tak, to wyjątkowo podejrzany. Szczególnie że na półce czeka kolejna antologia słowiańska.
Antologia, czyli zbiór twórczości różnych autorów połączonych narzuconą tematyką. W tym konkretnym przypadku dostajemy szesnaście tekstów, z czego piętnaście pisanych prozą i jeden rodzynek w postaci poematu…
I właśnie od tego ostatniego zaczynamy.
Pierwszym utworem czekającym na czytelnika w antologii „Tryzna” jest „Potępieńczy poemat złemi mocy natchniony wyjęty z rąk nieboszczki w stodole we wsi Chącewo” autorstwa Krzysztofa Dzieniszewskiego. W wersji elektronicznej tytuł został (niestety) skrócony do nijako wypadającego „Potępieńczy poemat”, no bo powiedzcie, czy w pełnej wersji nie jest cudny? Niby jest to tekst o rzeczach strasznych – dzieci porywaniu, potworów podrzucaniu i ludzi mordowaniu, ale zaprawiony taką dozą autoironii płynącej od podmiotu lirycznego, że mimo wszystko trochę się uśmiałam. Poza tym lubię poematy, więc ten tekst na otwarcie zbioru, to dla mnie czyste złoto.
I gdyby tak było do samego końca, to by było wspaniale, ale takie cuda prawdopodobnie w przyrodzenie nie występują.
„Czarne żagle Wolina”, Silke Brandt w tłumaczeniu Kornela Mikołajczyka jest tego wyraźnym potwierdzeniem. W opowiadaniu tym czytelnik ma do czynienia z narracją pierwszoosobową w czasie teraźniejszym i jak to pierwsze na ogół nie sprawia mi problemów, tak to drugie już na dzień dobry spowodowało, że czytało mi się wyjątkowo ciężko. Narratorką opowiadania jest kobieta, była niewolnica, mieszkanka grodu Wolin, której emocjonalność znajduje się gdzieś na poziomie lodowego posągu – jest obojętna i zdystansowana, co niestety w wyraźny sposób przełożyło się na mnie. Wydarzenia przedstawione w opowiadaniu – momentami dość chaotycznie – nie przejęły mnie w najmniejszym stopniu. Dla odmiany uwagi znajdujące się na końcu przeczytałam z autentyczną ciekawością.
„Anus Mundi”, Piotr Barej
Autor poprzez snutą przez dziadka opowieść zabiera czytelnika w jedno z najbardziej przerażających miejsc – do obozu koncentracyjnego. I jakby w takim miejscu mało było horroru i upiorności, autor dorzuca słowiańskiego potwora.
„Jędza”, Maciej Szymczak
Ten osadzony w średniowieczu tekst czyta się przyjemnie, ale niestety jest on dość przewidywalny, co odbiera część radości z lektury. Autor już w pierwszych akapitach wprowadza antagonistę i w bardzo wyraźny sposób zapowiada, co się wydarzy dalej.
„Wodnik”, Camille Gale
Bardzo krótkie opowiadanie osadzone we współczesnych realiach, które pokazuje, że wkurzanie prawdziwej zołzy, to wyjątkowo kiepski pomysł, a za korzystanie z magicznych usług trzeba drogo płacić i nie koniecznie taką monetą, jaką by się chciało.
Po jednym z najkrótszych opowiadań dostajemy zdecydowanie najdłuższe.
„Czarny, bardzo Czarny Bór”, Tadeusz Oszubski
To opowiadanie zabiera czytelnika ponownie do czasów średniowiecznych na tereny pomorza. Główny bohater, młody rycerz musi stawić czoło tajemniczemu potworowi, który nęka okolicę. Autor zdecydował się sięgnąć po mniej znanego stwora i nie śpieszy się ze zdradzaniem czytelnikowi, z czym ten ma do czynienia. Opowiadanie, choć dość proste czyta się przyjemnie i z ciekawością.
Im dalej, tym lepiej.
„Puste oczy”, Małgorzata Lewandowska
To jeden z lepszych tekstów. Od początku do samego końca jest tajemniczo i niepokojąco, a momentami nawet trochę strasznie.
„Zakochany na zabój”, Jacek Pelczar
Kolejne z bardzo dobrych opowiadań i gdybym miała wybrać jedno, które najbardziej przypadło mi do gustu, to chyba padłoby właśnie na nie. Autor zabiera czytelnika do średniowiecza i pokazuje, że nawet w krwiożerczym stworze można rozniecić uczucia.
„Szkodniki”, Flora Woźnica
Jakże adekwatnie zatytułowane opowiadanie… Historia o wyjątkowo antypatycznych bohaterach. To ten rodzaj opowieści, w której czytelnik kibicuje potworom, które mordują ludzi, a na końcu mówi: i dobrze im tak.
„To złożona kwestia”, Magdalena Zawadzka-Sołtysek
Średniowiecze, wiara chrześcijańska rozpychająca się łokciami na terenach Słowian i stwory, które są tylko zabobonami… a może jednak nie koniecznie? Czasem, żeby uwierzyć, trzeba zobaczyć coś na własne oczy, ale wtedy może być już trochę za późno.
„Powrót”, Franciszek M. Piątkowski
Opowiadanie mające swe źródło w średniowieczu, rozwija się w czasach około współczesnych. Nie wszystkie skarby chcą być odnalezione i nie wszyscy poszukiwacze zasługują na odniesienie sukcesu.
„Co kryje toń? ”, Artur Grzelak.
Co należy zrobić, gdy złe stwory napadają i mordują biednych, niewinnych wojowników? Wezwać słynnego łowczego – takiego wiedźmin bez mutacji. Tylko, co w sytuacji, gdy ofiary nie są wcale takie niewinne, a stwory takie złe?
„Liszec”, E. Raj
Potworne korpo, znerwicowana bohaterka w roli narratora i kamyk, którego natura nie jest tak sympatyczna, jakby się wydawało.
„Drzewa” Olaf Pajączkowski
Kto chciałby utknąć nocą w ciemnym lesie? Główny bohater tego opowiadania na pewno nie należy do takich osób. W lesie czają się dziki, wilki, niedźwiedzie, no i rzecz jasna potwory.
„Siedlisko Dariusa” Paweł Famus
W tym opowiadaniu wyjątkowo dużo się dzieje, powiedziałabym nawet, że jednak trochę za dużo. Od alchemika i twórcy talizmanów zbierającego śliwki, przez przyjaciela czarodzieja z pilną prośbą, do bitwy z czarownicami… O co w tym ostatnim chodziło, nie mam pojęcia, ale nekrokitku mi się nawet podobało.
„Ona o dwóch duszach”, Jarosław Dobrowolski
O! Co za niespodzianka. Cóż Pan tu robi, panie Jarku? Pan Jarek robi horror.
Czy główna bohaterka i cała reszta ofiar zasłużył na to, co ich spotkało? Opinie mogą być podzielone. W każdym razie jest mrocznie, strasznie, a krew i wnętrzności malowniczo przyozdabiają ściany i podłogi.
Oprócz tekstów w antologii znajdują się ilustracje, a także krótka informacja o każdym z autorów – co dla mnie jest bardzo pomocnym dodatkiem, bo pojawiają się nazwiska, które są mi kompletnie nieznane.
Jak w każdej antologii, tak i w Antologii Słowiańskiej „Tryzna”, znajdziecie teksty średnie, dobre i bardzo dobre, ale raczej żaden nie zostawi Was ze szczęką opadniętą z wrażenia. Jeśli lubicie słowiańskie klimaty i krótką formę, a przy okazji chcecie sprawdzić nieznanych sobie autorów, to ten zbiór może Wam się spodobać.
Czy mi się podobało? Nie wszystko, ale całość raczej na plus.
Po więcej recenzji zapraszam na:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100093693897871
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku zodiaku. Wilkołaki, Dziwożony, Rusałki, Utopce to tylko kilka postaci, o których nie zapomnicie. Bo przed wami "Tryzna"
"Tryzna. Antologia słowiańska" to zbiór szesnastu opowiadań, które ukazały się pod szyldem @planeta.czytelnika.pl . Jedne są krótsze, drugie dłuższe. Jedne osadzone w teraźniejszości, drugie w dawniejszych czasach. Każde jednak posiadające swój własny słowiański klimat. Każde z opowiadań jest również wyjątkowe, opowiada o czymś całkiem innym, nie tracąc przy tym spójności antologii.
Nie wiem, czy mam swoje ulubione opowiadanie z całego tego zbioru, ale na pewno kilka zostanie mi w pamięci na dłużej.
- "Potępieńcy poemat" Krzysztofa Dzienieszewskiego, który napisał opowiadanie wierszem.
- "Anus mundi" Piotra Barei, gdzie mamy historię z obozu Auschwitz
-"Wodnik" Camille Gale, pokazujący, że magia zawsze ma swoje konsekwencje i nic nie jest za darmo
- "Puste oczy" Małgorzaty Lewandowskiej, która napędziła mi prawdziwego stracha
-"Zakochani na zabój" Jacka Pelczara, który podsuwa nam motyw "kto naprawdę jest potworem"
Papierowa wersja kusi pięknymi ilustracjami, audiobook natomiast cudowną muzyką zapowiadającą każde opowiadanie. Gorąco zachęcam was to zanurzenia się w tajemnicze odmęty antologii. Dajcie się porwać temu nurtowi, zaczerpnijcie oddechu w słowiańskich wierzeniach. Kto wie, może tak się wam spodoba, że postanowicie zostać tam na stałe?
Chodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po prostu miejsce akcji nie było dla mnie na miejscu na wzgląd historyczny. Ale tak, to uczta była wyborna!
Opowiadania są różne, miejsca akcji jak i bohaterowie. Łączy je tylko śmierć, która czyha na nas wszędzie. „Tryzna” to 16 opowiadań. Jedne były krótkie, drugie długie. Mam swoje ulubione, które były tak dobre, że chciałabym przeczytać je w zdecydowanie dłuższej wersji. Mamy tutaj historie w czasach średniowiecznych jak i w obecnych. I każde dają potężną dawkę demonologii słowiańskiej, co ja po prostu kocham!
Każdemu, kto uwielbia demony, słowiańskie wierzenia polecam ta antologię. Ja czytałam ją z wypiekami na twarzy i była to wyborna rozrywka. Taką fantastykę jak „Tryzna” mogę czytać na okrągło! I jest mi mało 😉🤭
Zapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w "Żertwie", która była z definicji horrorowa...
Czasami w przypadku książek polskich autorów, zwłaszcza tych mniej znanych, mam nadzieję, że nie czytają recenzji. Z drugiej strony, paru osobom w tej antologii należą się pochwały, więc czemu bym nie miała każdego opowiadania omawiać pokrótce z osobna, wraz z podaniem nazwisk. Oddajmy każdemu, co mu należne.
1. Krzysztof Dzieniszewski, "Potępieńczy poemat"
Ciekawa forma jakby ludowej ballady z całkiem zręcznymi rymami i mniej zręczną rytmiką, pod koniec trochę zepsuta nadmiernym absurdem sytuacji (ledwo piśmienna narratorka zapisuje całą historię wierszem w wziętym nie wiadomo skąd dzienniku, kiedy w jej stronę już kroczy straszny potwór. Fabuła klasyczna, 6/10 ze względu na pomysłowość wierszowanej formy.
2. Silke Brandt, "Czarne żagle Wolina"
Wyprawa skandynawskich i słowiańskich wilkołaków na chrześcijańskie miasto. Nawet ładnie odmalowane realia, widać niezłe podparcie researchem, ale fabularnie jest to miałkie, bardziej obrazek rodzajowy. Przeciwnicy przedstawieni groteskowo, w stylu nadmierna ornamentyka (przesadzone opisy, estetyzacja scen walki). Zdaje się, że jest to przekład z niemieckiego i chwilami tłumacz niestety popłynął, mamy na drakkarze "bukszpryt" (chyba chodziło po prostu o dziób), ludzi "wykrzywionych w odium", "arterię" jako ulicę w średniowiecznym mieście, trochę zbyt współczesne "molo" (lepszy byłby pomost). 5/10
3. Piotr Barej, "Anus mundi"
Dziwne opowiadanie. Dziwne, bo oparte na dosyć moim zdaniem ryzykownym pomyśle, by opowieść o grozie Auschwitz "dostraszać" jeszcze nadprzyrodzonym pierwiastkiem, czyli zmorą dręczącą więźniów. Mam wrażenie, że gravitas sytuacji trochę cierpi na w tym wprowadzeniu elementów fantastycznych. Chyba opowiadanie byłoby lepsze, gdyby pozostawić większą niejednoznaczność i zasugerować możliwość metaforycznego odczytania zmory. Język i opisy trochę przeładowane. 5+/10
4. Maciej Szymczak, "Jędza" - wcale się nie zdziwiłam, że jest to ten sam autor, który w "Żertwie" popełnił stereotypowy koktajl z księdza i zemsty wzgardzonych bóstw. Tutaj jest to samo, tylko w scenografii średniowiecznej. Dużo flaków i krwawych rozbryzgów strzykających z ofiar o IQ solonego śledzia. Opisy akcji bardzo chaotyczne, język niezręczny i nieporadny ("ze szwabskim nalotem w akcencie", "naczepa" uparcie używana jako synonim wozu ciągnionego przez woły), babole merytoryczne (średniowieczny ksiądz modli się w "ojczystym języku" zamiast po łacinie, chatka stoi na słupach o wysokości parunastu metrów zamiast iluś tam stóp/łokci/sążni...). Ale patrząc po innych recenzjach właśnie to się ludziom podoba. Ode mnie 3/10.
5. Camille Gale, "Wodnik"
Klasyczna fabuła o tym, czym się kończy korzystanie z pomocy nieznanych mocy do zemsty na niewiernym mężu. Pierwsze naprawdę przyjemne rozrywkowe opowiadanie w zbiorze. 6+/10
6. Tadeusz Oszubski, "Czarny, bardzo czarny bór"
Osadzenie w średniowiecznej słowiańskości niezłe, lepsze na pewno niż u Szymczaka. Obiecujący początek, potem historia się rozwija jak trochę staroświecka powieść przygodowa, ale koniec końców rozczarowuje. Literacko trochę drewniano, akcja toczy się zbyt leniwie i w sposób zbyt mało zwarty jak na opowiadanie. Najbardziej interesujący wątek bogini śmierci Moreny pozostaje nierozwiązany. Całość wygląda na okrojoną powieść. 5/10
7. Małgorzata Lewandowska, "Puste oczy"
Znakomite! Z rosnącą fascynacją śledziłam kolejne kroki dziwnej, cichej dziewczynki błąkającej się po obrzeżach miasta. Jest tajemnica, napięcie, ciarki, inteligentne wykorzystanie demonologii słowiańskiej. Przesłanie ekologiczne na początku wydawało mi się doklejone na siłę, ale po namyśle jednak się broni. 8/10
8. Jacek Pelczar, "Zakochani na zabój"
Kolejny bardzo dobry tekst z interesującymi, niejednoznacznymi postaciami i zaskakującymi zwrotami akcji. Motyw "kto tu tak naprawdę jest potworem" poprowadzony doskonale, lepiej, niż to kiedykolwiek zrobił np. Sapkowski. 8/10
9. Flora Woźnica, "Szkodniki"
Przykro mi, ale tekst jest szokująco okropny. Takie rzeczy pisałam pod koniec podstawówki na nudnych lekcjach, w rolach ofiar potworów obsadzając nielubianych nauczycieli (bardzo ich dzisiaj za to przepraszam). Ani konwencja slashera, ani czarnej komedii nie usprawiedliwia kompletnego chaosu fabularnego, porażającego kretynizmu postaci i fatalnego języka.
10. Magdalena Zawadzka-Sołtysek, "To złożona kwestia"
Średniowieczny Czersk, rozterki księdza Alberta w związku z powszechnym lękiem przed czarami. Bardzo dobre, z sensownym otwartym zakończeniem. Chwilami widać typowe grzechy autorki, znane mi już z serii "Śladów Leszego", czyli wkurzające dzieci oraz pedanteria opisów, ale opowiadanie trzyma w napięciu, końcowa konfrontacja wypada bardzo ciekawie, realia historyczne też przedstawione dobrze (powtórzę: nie to co u Szymczaka). 7+/10
11. Franciszek M. Piątkowski, "Powrót"
Opowiadanie szpiegowskie / evil Pan Samochodzik z zatonięciem "Jana Heweliusza" w tle. Całkiem niezłe, chociaż trochę za dużo spraw (zwłaszcza związanych z wątkiem nadprzyrodzonym) pozostaje niedopowiedzianych. 6+/10
12. Artur Grzelak, "Co kryje toń?"
Bohater to skrzyżowanie średniowiecznego detektywa, wiedźmina (zwłaszcza tego z gier) i Thorgala. Przyjemne opowiadanie, szkodzi mu tylko trochę wtórność i parę głupotek (dwa przykłady: demoniczne stwory kryją się tu pod każdym kamieniem, więc ludzie w takim świecie naprawdę powinni traktować podejrzliwiej nagie panny kąpiące się przy świetle księżyca; bohater nie chce zasnąć na warcie, bo przecież w jeziorze może się kryć coś groźnego, więc... odkłada broń i idzie się wykąpać). 6/10
13. E. Raj, "Liszec"
Jeśli chodzi o konwencję horrorową, to z pewnością najlepsze opowiadanie w zbiorze, wywołujące prawdziwe ciarki. Jest potwór, nurzanie się w ludzkim złu, skomplikowane emocje, wszystko napisane bardzo inteligentnie (może nawet zbyt, patrząc po liczbie przypisów wyjaśniających aluzje kulturowe - nie wiem, czy to inicjatywa autorki, czy wydawnictwa). 8+/10
14. Olaf Pajączkowski, "Drzewa"
Czyli kłopoty pasjonata mitologii słowiańskiej, który styka się z grozą i numinosum. Dobrze napisane językowo (na tle niektórych opowiadań z początku tomu wręcz wybitnie). Końcówka trochę rozczarowuje swoją nagłością i może sprawiać wrażenie niedopracowanej. Mam szczerą nadzieję, że za nagłym spiętrzeniem motywów nadprzyrodzonych stał jakiś sensowny zamysł autora. 7+/10
15. Paweł Famus, "Siedlisko Dariusa"
Kolejne opowiadanie, które wygląda na okrojony fragment powieści. Brakuje w nim równowagi: wątła fabuła chwieje się pod ciężarem obfitych, niezwiązanych z nią opisów (całe to jedzenie kiełbasek na początku), a pod koniec przyspiesza w tempie chaotycznym. Językowo nie jest źle, ogólnie poprawnie i trafi się czasami nawet jakiś popis stylistyczny, ale narracja ma swoje problemy. Przynajmniej puenta jakaś jest, więc za to plus. 5/10
16. Jarosław Dobrowolski, "Ona o dwóch duszach"
Znowu klasycznie horrorowo-fizjologicznie, obrzydliwie i krwawo, ale niegłupio. Tylko motyw słowiański doczepiony trochę rzutem na taśmę. 7+/10
Zastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy opowiadania zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, a ich autorzy wykreowali w mojej głowie obrazy, które z pewnością zostaną ze mną na dłużej.
Trzy opowiadania zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, a ich autorzy wykreowali w mojej głowie obrazy, które z pewnością zostaną ze mną na dłużej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie nic łał przeczytać zapomnieć. Obiata dużo lepsza.
W sumie nic łał przeczytać zapomnieć. Obiata dużo lepsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i kolejna książka z motywami słowiańskimi za mną!
To było coś niesamowitego! Uwielbiam historię, które wprowadzają w człowieku jakiś taki dziwny niepokój, że aż boi się obejrzeć za siebie! I ta antologia tak mi właśnie zrobiła! Opowiadania w niej zawarte były momentami straszne i mroczne, wprowadzały niepewność, że aż do końca nie byłam pewna, co się stanie, niektóre były trochę śmieszne... Ale zdecydowanie wszystkie wyjątkowe i warte uwagi i poświęconego im czasu!
Płynęłam przez tę książkę i pochłonęłam ją w momencie. Ani trochę nie żałuję, że się za nią zabrałam! Polecam wszystkim!
Opowiadania były przeróżne i naprawdę, szacun dla pomysłowości autorów!
Polska fantastyka jest naprawdę super!
No i kolejna książka z motywami słowiańskimi za mną!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo było coś niesamowitego! Uwielbiam historię, które wprowadzają w człowieku jakiś taki dziwny niepokój, że aż boi się obejrzeć za siebie! I ta antologia tak mi właśnie zrobiła! Opowiadania w niej zawarte były momentami straszne i mroczne, wprowadzały niepewność, że aż do końca nie byłam pewna, co się stanie, niektóre...
Zbiór opowiadań o słowiańskich demonach. Nie zostałam aż tak porwana jak przy serii Piątkowskiego. Znacznie więcej jest opowieści, które nawiązują do dawnych czasów. Czasów królów i początków Polski. Niektóre z opowiadań są pisane staropolskim językiem, co mnie irytowało i sprawiało, że musiałam to w jakiś sposób przetłumaczyć w głowie. Zaciekawiła mnie historia kobiety, która mści się na swoim mężu za zdradę. Zdecydowanie za dużo opowiadań urywa się w złym momencie. Rozumiem pozostawienie niedopowiedzenia, ale tutaj było tego za dużo. Mieszane uczucia.
Zbiór opowiadań o słowiańskich demonach. Nie zostałam aż tak porwana jak przy serii Piątkowskiego. Znacznie więcej jest opowieści, które nawiązują do dawnych czasów. Czasów królów i początków Polski. Niektóre z opowiadań są pisane staropolskim językiem, co mnie irytowało i sprawiało, że musiałam to w jakiś sposób przetłumaczyć w głowie. Zaciekawiła mnie historia kobiety,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś innego - klimatu wybitnie słowiańskiego, ale zdecydowanie wiecej jest w tych opowiadaniach horroru, hektolitrów krwi, wnetrzności wylewających sie z brzuchów, niż słowiańskich wierzen.Podobały mie się 2 może 3 opowiadania, reszte zmęczyłam, cóż może po prostu nie mieszczę się w targecie.
Spodziewałam się czegoś innego - klimatu wybitnie słowiańskiego, ale zdecydowanie wiecej jest w tych opowiadaniach horroru, hektolitrów krwi, wnetrzności wylewających sie z brzuchów, niż słowiańskich wierzen.Podobały mie się 2 może 3 opowiadania, reszte zmęczyłam, cóż może po prostu nie mieszczę się w targecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo udana antologia, naprawdę warto.
Bardzo udana antologia, naprawdę warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Nie było tu jednak żadnego złego. Raz jesteśmy w przeszłości, raz w przyszłości, raz to ludzie, a raz demony nam zagrażają. Mnie osobiście podobały się bardziej te opowiadania, gdzie było więcej demonów.
Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej. Nie było tu jednak żadnego złego. Raz jesteśmy w przeszłości, raz w przyszłości, raz to ludzie, a raz demony nam zagrażają. Mnie osobiście podobały się bardziej te opowiadania, gdzie było więcej demonów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiteracka ofiara
Wilkołaki, Rusałki, Dziwożony, Utopce, Ćmuchy, Czarownice, Liszce… m.in. to takie zacne istoty spotkacie zapoznając się piętnastoma opowiadaniami i jednym potępieńczym poematem składającymi się na „Tryznę. Antologię słowiańską”. To kolejna już literacka ofiara złożona w hołdzie słowiańskim bogom i ich zaginionym w odmętach czasu światom. Nazywam je zaginionymi nie zapomnianymi, ponieważ, tak jak poprzednie zbiory, i ten udowadnia, że to co wydaje nam się bezpowrotnie utracone - bo przecież ludzka pamięć to niewdzięczny wytwór - czai się wciąż gdzieś na granicy jawy i snu, czekając tylko na przebudzenie i ożywczy smak wolności. Musimy się tylko na to otworzyć.
„Tryzna”, to nie tylko hołd, a również jeden z gestów oporu wobec monopolu kultury łacińskiej. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zetknąć się z tym zagadnieniem, zwrócicie uwagę na to, że w szkołach duży nacisk położony jest na naukę mitologii greckiej i rzymskiej - które oczywiście stanowią podwalinę naszej dzisiejszej rzeczywistości i kultury, temu nie da się zaprzeczyć - a niewiele (żeby nie powiedzieć, że nic) mówi się o tych, którzy żyli na naszych Ziemiach i też mieli swoje wierzenia, rytuały, bogów. Na szczęście, dzięki wielu oddolnym inicjatywom, coraz więcej ludzi zaczyna sobie uświadamiać, że przecież każdy naród wywodzi się z różnorakich plemion i odczuwać coraz większą potrzebę poznania słowiańskiej przeszłości, która jest naszą wspólną historią, z której bezwzględnie nas wywłaszczono. W zainteresowaniu szerszej grupy takim tematem, literatura także ta nienaukowa, ma nieodzowne znaczenie. Rozbudza bowiem nie tylko wyobraźnię, ale i ciekawość. Trzeba to docenić.
W tym konkretnym zbiorze znajdziecie historie m.in. o tym do czego zdolne są zdradzone żony i jaka jest tego cena, o tym, że można rozkochać w sobie nawet najmściwszą, nienawidzącą mężczyzn boginkę. Poznacie tutaj zawierającą bardzo ważny społeczny wydźwięk gore-opowieść o więźniarce, a także naszpikowaną wszystkim co negatywne historię korporacyjnej szczurzycy i opowieść o tym, że śmierci nie można oszukać, bo ona zawsze wróci po swoje. Nie zabraknie tutaj zrozpaczonych matek, które znalazły się w złym miejscu, w złym czasie i spotkały na swojej drodze bezwzględne istoty i kobiety, które dotknął los gorszy niż śmierć. Pojawią się w „Tryznie” także: działająca w ruchu oporu jędza, wiarołomcy i złodzieje, koty-zombie, dzielni wilczy wojowie, znienawidzeni przez większość chciwi deweloperzy i pradawne moce uwięzione na mórz. Niektóre teksty zmuszą nas do zastanowienia się nad tym czy cel zawsze uświęca środki, niezależnie od wiary jaką się wyznaje, czy dobro większości usprawiedliwia niemoralne czyny, a nawet nad tym jak niewiele znaczy tak krucha istota jak człowiek i co my najlepszego wciąż czynimy biednej i bezbronnej (aby na pewno?) naturze… Jest w „Tryznie”, musicie przyznać, różnorodnie i, w większości przypadków, bardzo pomysłowo i oryginalnie. Mamy więc i pogańską traumę i magię, nieoczywistość i paradoksalne uroki. Przeszłość przenika się z teraźniejszością, humor z powagą, jawa ze snem, przygoda ze grozą, a proza z poezją…
W przeważającej ilości tekstów się odnalazłam. Kilka nieco mnie zaskoczyło zbyt szybkim zakończeniem, które nie przystawało mi w pełni do dynamiki opowiadania. Znalazło się też kilka takich, które chętnie poznałabym w dłuższej formie. Podsumowując antologię jako całość, wydaje mi się, że w każdym z opowiadań czytelnik ma szansę odnaleźć coś dla siebie, tak pod względem stylu, narracji, wrażliwości, poziomu zakręcenia, dynamiki, czy podejścia do wierzeń. To, co szczególnie mnie ujęło, to misternie zbudowane przez pisarzy i pisarki światy, pełne trudów dnia codziennego i przenikających się z nimi wierzeń. Każdy z autorów miał oczywiście nieco inny pomysł na realizację motywu przewodniego, bardziej lub mniej nawiązując do słowiańszczyzny, co sprawiło, że w kociołku różności powstała bardzo smakowita mieszanka, raz mniej, raz bardziej przyprawiona strachem.
Zdecydowanie jest barwnie. Warto podkreślić, że to zbiór nie tylko dla wielbicieli słowiańskich motywów, ale także dla fanów fantastyki i horroru. Nic tylko czytać, do czego gorąco zachęcam!
Literacka ofiara
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWilkołaki, Rusałki, Dziwożony, Utopce, Ćmuchy, Czarownice, Liszce… m.in. to takie zacne istoty spotkacie zapoznając się piętnastoma opowiadaniami i jednym potępieńczym poematem składającymi się na „Tryznę. Antologię słowiańską”. To kolejna już literacka ofiara złożona w hołdzie słowiańskim bogom i ich zaginionym w odmętach czasu światom. Nazywam je...
➡️Było wiadome, że po nadzwyczaj udanej antologii postapo "Gruzy" będę chciał sprawdzić, czy nie tylko uncelkowe patronaty ze stajni Planety są takie świetne. Żeby mieć niejakie porównanie antologii do antologii - padło na "Tryznę" - antologię słowiańską.
➡️I oto już po pierwszym strzale - poetyckim opowiadaniu "Potępieńczy poemat" Krzysztofa Dzieniszewskiego wiedziałem, że będzie co najmniej dobrze. Ale czy tak dobrze, jak w przypadku "Gruzów"? Czy tak samo równo i na wysokim poziomie? Zobaczmy.
➡️Wydanie jest piękne. Grafika klimatyczna. Ilustracje bardzo mroczne i pełne grozy. Notki biograficzne o autorach (tak jak było w "Gruzach") to świetny patent. Tutaj bez zastrzeżeń.
➡️Otwierający niniejszą antologię poemat to dla mnie prawdziwa perełka. Tak mi się skojarzył od razu z "Balladami" Adama, które Wam niedawno recenzowałem. Mroczny klimat i ludowe brzmienie. Jest moc!
➡️Jak sam tytuł antologii wskazuje - wszystkie opowiadania mają coś wspólnego z mitologią i wierzeniami Słowian. I chociaż są bardzo różne, to każde z nich świetnie wpisuje się właśnie w tę tematykę. Niektóre bardzo wprost, inne nieco bardziej ulotnie i niedosłownie. Zarówno w czasach dawnych jak współczesnych. Zatem jeżeli dawne wierzenia słowiańskie leżą w zakresie Waszych zainteresowań, jeżeli klimat niesamowitości, grozy, odwiecznego pragnienia człowieka odnalezienia sensu istnienia to tematy Wam bliskie - ta książka jest dla Was.
➡️Absolutnie nie można odmówić jej dość mrocznej, dusznej atmosfery, bardzo dobrze uchwyconej niesamowitości, konotacji historycznych i ciekawych bohaterów. I chociaż ja dość rzadko zagłębiam się w świat słowiańskich wierzeń - tę lekturę pochłonąłem z wielką przyjemnością.
➡️Cóż, wszystko co nadnaturalne, wszystko co nie z tego świata, wszystko co czarne jak noc pobudza moje serce do szybszego bicia, przyspiesza krążenie krwi i przywołuje emocje, które na codzień trwają zwykle w ukryciu. I tak właśnie było z tą antologią.
➡️Niektóre z tych opowiadań miały jak dla mnie zbyt małą dynamikę, szczególnie jak na opowiadania. Owszem, nadrabiały klimatem, jednak zauważalny spadek tempa nieco wybijał mnie z rytmu.
➡️A które z nich utkwiły mi najmocniej w pamięci?
"Jędza" Macieja Szymczaka, choć prosta, ale ze świetnym klimatem. Bardziej klechda niż horror, ale niesamowicie nastrojowa. Z odpowiednią dawką brutalności.
Bardzo przyjemnie czytało się mega klasyczną historię a'la szewczyk Dratewka i smok wawelski, ubraną w szaty słowiańskich wierzeń - "Czarny, bardzo czarny bór" Tadeusza Oszubskiego.
Mój osobisty numer jeden - "Zakochani na zabój" Jacka Pelczara. Jestem jednak cholernym romantykiem. Przepiękne opowiadanie.
"Co kryje toń" Artura Grzelaka, nieco w klimatach wiedźmińskich, ale bardziej słowiańska, naturalna, mocno splecione światy nadprzyrodzony i materialny. Niesamowity klimat.
I na koniec "Ona o dwóch duszach" Jarosława Dobrowolskiego - więzienna opowieść, co do której po "Gruzach" miałem pewność, że będzie sztosem. Nie myliłem się.
➡️Jedno jedyne opowiadanie, które mnie wprawiło w zakłopotanie, zmęczyło i w ogóle do mnie nie dotarło, to "Siedlisko Dariusa". Bywa i tak, jak mówi Kurt. Chyba zbyt dużo było tu wrzucone do jednego kotła moim zdaniem. Aczkolwiek jeśli ktoś lubi mocno zakręcone opowieści - może być zadowolony 🙂
➡️Czy kiedyś ktoś odprowadzi moją duszę w zaświaty? Czy moja własna tryzna będzie smutna czy wesoła? Tego póki co nie wiem, ale wiem na pewno, że "Tryzna" wydana przez Planetę Czytelnika to dobra antologia, w której bez dwóch zdań każdy z Was znajdzie coś dla siebie.
➡️Choć nie jest tak równa jak "Gruzy", to ma kilka prawdziwych perełek, a generalnie znakomita większość trzyma poziom i czyta się z przyjemnością. I wcale nie kierujcie się moimi wyborami - różnorodność opowiadań pozwoli Wam na wybór własnych faworytów, a gwarantuję, że tych faworytów tu znajdziecie. Moja ocena 7/10 i polecam.
PS. Jakbym swojemu dziecku opowiedział taką historię, jak dziadek wnuczkowi w jednym z opowiadań, to chyba by mnie żona z rodziny wypisała (oględnie mówiąc). Masakra. Ale może ja jestem zbyt konserwatywny.
➡️Było wiadome, że po nadzwyczaj udanej antologii postapo "Gruzy" będę chciał sprawdzić, czy nie tylko uncelkowe patronaty ze stajni Planety są takie świetne. Żeby mieć niejakie porównanie antologii do antologii - padło na "Tryznę" - antologię słowiańską.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to➡️I oto już po pierwszym strzale - poetyckim opowiadaniu "Potępieńczy poemat" Krzysztofa Dzieniszewskiego wiedziałem, że...
Zbiór szesnastu opowiadań mających mniej więcej (w niektórych mniej, w niektórych więcej) opowiedzieć o mitologii słowiańskiej. Znajdziecie tu opowiadania osadzone w przeszłości jak i te współczesne, w których rzeczywistość miesza się z wierzeniami. Nie rozkładajać historii na czynniki pierwsze, powiem tylko że są niezwykle intrygujące, wciągają, a początek wymiata. Polecam każdemu fanowi demonologii, mitologii i grozy oraz wszystkim lubiącym dobrą literaturę.
Zbiór szesnastu opowiadań mających mniej więcej (w niektórych mniej, w niektórych więcej) opowiedzieć o mitologii słowiańskiej. Znajdziecie tu opowiadania osadzone w przeszłości jak i te współczesne, w których rzeczywistość miesza się z wierzeniami. Nie rozkładajać historii na czynniki pierwsze, powiem tylko że są niezwykle intrygujące, wciągają, a początek wymiata. Polecam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwyciła mnie okładka, a środek...
Tryzna - uczta ku czci zmarłego.
Zbiór opowiadań różnych autorów a wszystkie je łączy temat śmierci. Opowiadania są lepsze i gorsze, ze słowiańską nutą, szczyptą humoru i odrobiną grozy.
Ogólnie książka nie jest zła, ale miała nadzieję na więcej "słowiańszczyzny"
Polecam
Zachwyciła mnie okładka, a środek...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTryzna - uczta ku czci zmarłego.
Zbiór opowiadań różnych autorów a wszystkie je łączy temat śmierci. Opowiadania są lepsze i gorsze, ze słowiańską nutą, szczyptą humoru i odrobiną grozy.
Ogólnie książka nie jest zła, ale miała nadzieję na więcej "słowiańszczyzny"
Polecam
Bardzo duże rozczarowanie. Było kilka dobrych opowiadań, ale ogólnie poziom jest niski, historie mają mało wspólnego z wierzeniami słowiańskimi. Zdecydowanie nie polecam.
Bardzo duże rozczarowanie. Było kilka dobrych opowiadań, ale ogólnie poziom jest niski, historie mają mało wspólnego z wierzeniami słowiańskimi. Zdecydowanie nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wstępie zaznaczam, że książka jest świetnie wydana. Twarda, szyta i lakierowana oprawa, dobrej jakości papier i klimatyczne ilustracje. W tej kategorii jednak punktów nie przyznaję.
Co do treści....
Książka nierówna, ale poziom opowiadań poza kilkoma wyjątkami, był wysoki. Kilka historii zaskoczyło, kilka zaciekawiło, a parę zmęczyło swoją przewidywalnością.
Najlepsze opowiadania potrafią połączyć ciekawy pomysł autora z jego unikalnym warsztatem pisarskim, klimatyczną narracją oraz ciekawą puentą wieńczącą całość. Te słabsze mają przewidywalną akcję, brak w nich płynności czytelniczej i klimatu, a końcówka zamiast ratować historię potrafi ją zwyczajnie zepsuć. W tejże antologii można znaleźć oba rodzaje opowiadań z dwóch wyżej wymienionych biegunów pisarskiego rzemiosła. Na szczęście tych pierwszych było zdecydowanie więcej, stąd mocna siódemka za całokształt.
Na moje subiektywne wyróżnienie zasługują
Krzysztof Dzieniszewski za otwierający antologię "Potępieńczy poemat złemi mocy natchniony wyjęty z rąk nieboszczki w stodole we wsi Chącewo".
Silke Brandt za niezwykle klimatyczne "Czarne żagle Wolina".
Camille Gale za znakomitego "Wodnika".
Jacek Pelczar za "Zakochanych na zabój".
Na uwagę zasługują także opowiadania: E. Raj, Franciszka Piątkowskiego czy Małgorzaty Lewandowskiej.
Niestety jest też kilka słabszych opowiadań, ale nie rzutują one na całości antologii. Jeśli ktoś jest fanem słowiańszczyzny w szerokim tego słowa znaczeniu, powinien sięgnąć po książkę i sprawdzić co ma do zaoferowania czytelnikowi.
Na wstępie zaznaczam, że książka jest świetnie wydana. Twarda, szyta i lakierowana oprawa, dobrej jakości papier i klimatyczne ilustracje. W tej kategorii jednak punktów nie przyznaję.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo do treści....
Książka nierówna, ale poziom opowiadań poza kilkoma wyjątkami, był wysoki. Kilka historii zaskoczyło, kilka zaciekawiło, a parę zmęczyło swoją...
Zbiór ciekaw, ale niestety bardzo nierówny. Na plus zdecydowanie różne podejścia do słowiańszczyzny i słowiańskości, niekoniecznie oczywiste. Najciekawsze i najlepsze moim zdaniem: otwierający poemat, oraz opowiadania F. Piątkowskiego i J. Dobrowolskiego.
Zbiór ciekaw, ale niestety bardzo nierówny. Na plus zdecydowanie różne podejścia do słowiańszczyzny i słowiańskości, niekoniecznie oczywiste. Najciekawsze i najlepsze moim zdaniem: otwierający poemat, oraz opowiadania F. Piątkowskiego i J. Dobrowolskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór krótkich opowiadań obok których nie da się przejść obojętnie. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się słowiańszczyzną i rodzimym folklorem, to jest to świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś na jego temat. Nie jest to mitologia, a zbiór luźnych opowieści, które wplatają w siebie elementy legend, tak jakby były ona prawdziwym elementem życia bohaterów i niewidzialną, nieodłączną częścią naszego świata. Opowieści obejmują okres od współczesności po historie sprzed ponad tysiąca lat. Antologia płynnie przenosi czytelnika w słowiański klimat, dzięki czemu kończąc jedną historię, od razu zostajemy wciągnięci w kolejną.
Książkę pochłonęłam za jednym zamachem, chociaż miałam do niej kilka podejść - sposób prowadzenia narracji w "Czarnych Żaglach Wolina" był dla mnie na tyle odpychający, że nie mogłam się przemóc do przejścia dalej. Nie żałuję, że się przemogłam, bo potem poszło jak burza. "Anus Mundi" P. Bareja to według mnie mistrzostwo krótkiej formy. Plastyczne, chociaż dosyć oszczędne opisy bardzo oddziaływają na wyobraźnię. Mogłam się przez chwilę poczuć jak ten mały wnuczek, patrzący wielkimi oczami na swojego idealnego dziadka.
Chociaż cała reszta opowiadań naprawdę trzymała wysoki poziom, to wśród nich wyróżniały się zwłaszcza: "Wodnik" C. Galle, "Powrót" F. Piątkowskiego i "Szkodniki" F. Woźnicy. Mimo dosyć ciężkiej tematyki całego zbioru, to zwłaszcza ostatnie z wymienionych przeze mnie opowiadań jest czymś w rodzaju mrugnięcia oka do czytelnika, nieco rozjaśniającym czarny kir śmierci, który rozciąga się na całym zbiorem.
Podsumowując - polecam "Tryznę" każdemu chociaż trochę zainteresowanemu naszą rodzimą fantastyką. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, gdyż widać, że redakcja dała z siebie wiele, by wpasować się w gusta szerokiego grona odbiorców.
Zbiór krótkich opowiadań obok których nie da się przejść obojętnie. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się słowiańszczyzną i rodzimym folklorem, to jest to świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś na jego temat. Nie jest to mitologia, a zbiór luźnych opowieści, które wplatają w siebie elementy legend, tak jakby były ona prawdziwym elementem życia bohaterów i niewidzialną,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematem przewodnim opowiadań jest śmierć.
Generalnie bardzo podobała mi się większość opowiadań. Ujęło mnie to sięganie do naszych słowiańskich korzeni, w końcu, po tylu wiekach, przypominamy sobie kim jesteśmy.
Krzysztof Dzieniszewski – Potępieńczy poemat 8/10
Całkiem dobry ten poemat:)
Silke Brandt – Czarne żagle Wolina 8/10
Stylizowana historia z wikińskiego świata.
Piotr Barej – Anus mundi 9/10
Walka ze zmorą w ludzkim piekle, obozie Auschwitz-Birkenau oraz istotny problem moralny, czy zabicie człowieka w obronie siebie i otoczenia jest zbrodnią?
Maciej Szymczak – Jędza 9/10
Ciekawe opowiadanie o walce z nową wiarą.
Camille Gale – Wodnik 10/10
Fantastyczne opowiadanie o miłości i zemście i cenie jaką trzeba płacić za nie.
Tadeusz Oszubski – Czarny, bardzo czarny bór 9/10
Śmierci nie można oszukać. Ona wróci po swoje. Rewelacyjne opowiadanie.
Małgorzata Lewandowska – Puste oczy 7/10
Dobre opowiadanie o niepokojącym klimacie czającej się grozy.
Jacek Pelczar – Zakochani na zabój 10/10
Opowieść o miłości boginki do pięknego rycerzyka, o miłości i zdradzie.
Flora Woźnica – Szkodniki 8/10
Już wiem jak ocalić las przed wykarczowaniem:) Nie tylko wśród ludzi dochodzi do mordów, wśród stworzy także:)
Magdalena Zawadzka-Sołtysek – To złożona kwestia 10/10
Życie to złożona kwestia, bez względu na wyznawaną wiarę.
Franciszek M. Piątkowski – Powrót 10/10
Pamiętam tamtą noc 13 stycznia 1993 r., gdy Dziki Gon szalał po Bałtyku. Nigdy w życiu tak się nie bałam.
Artur Grzelak – Co kryje toń? 10/10
Toń kryje mrok i śmierć. Śmierć za śmierć, cierpienie za cierpienie.
E.Raj – Liszec 8/10
Tajemniczy kamień, śmierć i życie.
Olaf Pajączkowski – Drzewa 7/10
Niepokojące opowiadanie, mroczny klimat i krwawa fabuła.
Paweł Famus – Siedlisko Dariusa 8/10
Dość fascynujące opowiadanie.
Jarosław Dobrowolski – Ona o dwóch duszach 7/10
Opowiadanie grozy.
Tematem przewodnim opowiadań jest śmierć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie bardzo podobała mi się większość opowiadań. Ujęło mnie to sięganie do naszych słowiańskich korzeni, w końcu, po tylu wiekach, przypominamy sobie kim jesteśmy.
Krzysztof Dzieniszewski – Potępieńczy poemat 8/10
Całkiem dobry ten poemat:)
Silke Brandt – Czarne żagle Wolina 8/10
Stylizowana historia z wikińskiego...
Ciekawy zbiór opowiadań z motywami słowiańskimi. Niektóre były świetne, inne pominę, bo do gustu mi nie przypadły.
Ciekawy zbiór opowiadań z motywami słowiańskimi. Niektóre były świetne, inne pominę, bo do gustu mi nie przypadły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.instagram.com/p/CqPz7-oNZWd/?utm_source=ig_web_copy_link
Cześć,
lubicie fantastykę w klimatach słowiańskich?
Ja uwielbiam 🥰
Dlatego też, gdy tylko zobaczyłam, że audiobook #tryzna pojawił się na Storytelu, wrzuciłam go na słuchawki.
Czym jest tryzna? Nie kojarzę, by słowo to było jeszcze gdzieś używane, a według źródeł, do jakich dotarłam, termin ten oznacza ucztę ku czci zmarłego - coś zbliżonego do obecnej stypy (choć z pewnymi różnicami).
„Tryzna” to także antologia 16 historii, 16 różnych podejść do problematyki mitologii słowiańskiej w wykonaniu 16 różnych autorów i autorek.
Znajdziecie tu szczyptę humoru, trochę więcej grozy i mnóstwo oryginalnych pomysłów.
A jeśli lubicie słuchać opowieści, w audiobooku traficie na klimatyczne wstawki między opowiadaniami czytanymi przez Jakuba Kamieńskiego. Zaufajcie, jest moc 🎧
Opowiadania na długo pozostają w pamięci.
Powiem Wam w tajemnicy na uszko, że jeden z tekstów z antologii będę nominowała do Zajdla 🏆
Który? Dam znać, gdy wyślę nominacje 😉💌
A Wy nominujecie w tym roku jakieś utwory?
https://www.instagram.com/p/CqPz7-oNZWd/?utm_source=ig_web_copy_link
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCześć,
lubicie fantastykę w klimatach słowiańskich?
Ja uwielbiam 🥰
Dlatego też, gdy tylko zobaczyłam, że audiobook #tryzna pojawił się na Storytelu, wrzuciłam go na słuchawki.
Czym jest tryzna? Nie kojarzę, by słowo to było jeszcze gdzieś używane, a według źródeł, do jakich dotarłam, termin ten oznacza...
Opowiadania bardzo zróżnicowane, od bazujących stricte na słowiańskim folklorze po takie, w których ledwo widać słowiańszczyznę zakrytą płaszczykiem magii, odległej od jakichkolwiek prawdziwych wyobrażeń.
Na plus na pewno lekkość pióra, którą wykazuje się każdy z współtwórców antologii, pomysłowością i oryginalnością podejścia zaskakują jednak tylko niektórzy. W moim odczuciu najlepsze były te fragmenty, które sięgały po słowiańszcyznę możliwie pierwotną, nawet jeśli osadzoną współcześnie, to czerpiącą z wielu podań, żywą.
Ogólnie, pozycja po którą warto sięgnąć, najlepiej w papierowym wydaniu. Grafik zrobił naprawdę dobrą robotę, okładka prezentuje się świetnie.
Opowiadania bardzo zróżnicowane, od bazujących stricte na słowiańskim folklorze po takie, w których ledwo widać słowiańszczyznę zakrytą płaszczykiem magii, odległej od jakichkolwiek prawdziwych wyobrażeń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus na pewno lekkość pióra, którą wykazuje się każdy z współtwórców antologii, pomysłowością i oryginalnością podejścia zaskakują jednak tylko niektórzy. W moim...
Raptem parę opowiadań przypadło mi do gustu. Nie podeszedł mi styl i język. Poza tym większość akcji osadzona we współczesności, a to mi nie odpowiada, swojska, przaśna słowiańskość osadzona w zamierzchłych czasach najbardziej do mnie przemawia. A takich opowiadań tutaj jest niestety tylko kilka, ale te za to bardzo dobre.
Raptem parę opowiadań przypadło mi do gustu. Nie podeszedł mi styl i język. Poza tym większość akcji osadzona we współczesności, a to mi nie odpowiada, swojska, przaśna słowiańskość osadzona w zamierzchłych czasach najbardziej do mnie przemawia. A takich opowiadań tutaj jest niestety tylko kilka, ale te za to bardzo dobre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to