
Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio
Od Pacyfiku,przez Andy, świętą Dolinę Inków, Machu Picchu, Cuzco, Jezioro Titicaca, aż do atlantyckich plaż Rio de Janeiro... „Nad rzekę, której nie ma” to relacja z wyprawy w poprzek Ameryki Południowej. To także błyskotliwy reportaż i powieść drogi, której bohater, w obliczu bezlitosnej skończoności ludzkiego życia, wyrusza w podróż. Mierzy się z lękiem przed nieznanym. Zmaga się z hipotermią na lodowcach Andów, klaustrofobią w zapomnianych przez Boga, gęstych od śmierci tunelach inkaskich kopalń. Aby przetrwać, musi doświadczyć bezradności człowieka okradzionego ze wszystkiego, co potrzebne do życia. Odkrywa, że lęk ma swoje dobre strony – jest przecież bratem przygody. Poznaj pasjonujący reportaż Grzegorza Kapli, który z mistrzowską zwięzłością i błyskotliwością, zaraża czytelnika swoją pasją życia i podróżowania. Publikacja ilustrowana bogatym zbiorem zdjęć autora.
Kup Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Wyróżniona opinia
Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio
"Nad rzekę, której nie ma" to reportaż, jakiego jeszcze nie czytałam. Autor zaraża swoją pasją do podróży, imponuje nieustępliwością i sprawia, że każdy z nas chciałby udać się w taką podróż - przemierzyć Amerykę Południową... w poprzek. Grzegorz Kapla jest fantastycznym obserwatorem, a przy opisywaniu skupia się często na własnych odczuciach, dzięki czemu mamy wrażenie, że cały czas jesteśmy tuż obok. Jest tylko jedno "ale", które zgrzyta mi podczas czytania jak piasek między zębami (a kto jadł kiedyś na plaży, wie, jak bardzo jest to uciążliwe). Otóż po raz pierwszy w życiu spotkałam się z tak bardzo przedmiotowym podejściem do kobiet. Ta jest ładna, ta średnia, a tutaj autor musi siedzieć w pociągu koło brzydkiej, chociaż wolałby koło ładnej. I takie powierzchowne spojrzenie na płeć przeciwną przewija się w zasadzie przez całą książkę. Gdyby wyciąć te zdania, całość byłaby fenomenalna. Autor ma świetny styl, w swoją opowieść wplata sporo historycznych faktów, dzieli się swoimi (bardzo ciekawymi!) spostrzeżeniami i zaraża ludzi swoją ciekawością świata. I nie ukrywam, że trochę trudno jest mi oddzielić tę warstwę, która mnie zachwyciła, od tego, co mi się nie spodobało. Jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na pewne rzeczy, to mogę tę książkę polecić. Z pewnością przeżyjecie niesamowite przygody i zapragniecie na własne oczy zobaczyć opisane cuda natury i ludzkich rąk. Ja z pewnością nie skreślam tego autora i liczę na to, że w przyszłych książkach pewne rzeczy po prostu się nie pojawią ☺️
Oceny książki Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio
Poznaj innych czytelników
261 użytkowników ma tytuł Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio na półkach głównych- Chcę przeczytać 144
- Przeczytane 112
- Teraz czytam 5
- 2023 9
- 2022 8
- Posiadam 7
- Audiobook 7
- 2024 4
- Legimi 3
- 2025 2



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio
Grzegorz Kapla w swojej książce „Nad rzekę, której nie ma” zabiera nas w podróż, która jest zaprzeczeniem typowego przewodnika turystycznego. To literacka wyprawa przez kontynent pełen kontrastów, rozciągająca się od luksusowych dzielnic peruwiańskiego Miraflores aż po tętniące sambą, a zarazem duszne od biedy faweli Rio de Janeiro. Autor nie tylko opisuje geografię, ale przede wszystkim kreśli mapę emocji i spotkań, co czyni tę publikację jedną z ciekawszych pozycji podróżniczych ostatnich lat. Oceniam ją na solidne 7/10, doceniając przede wszystkim autentyczność i bezkompromisowe spojrzenie na Amerykę Południową.
Książka imponuje rozmachem odwiedzanych miejsc. Kapla prowadzi nas przez Andy, gdzie rzadkie powietrze utrudnia oddech, przez wilgotne selwy, aż po wybrzeża dwóch oceanów. Każdy przystanek na tej trasie to nie tylko opis architektury czy przyrody, ale przede wszystkim głębokie zanurzenie w lokalnym kontekście. Miraflores w Limie jawi się jako elegancka fasada, która szybko ustępuje miejsca surowszym obrazom Peru. Podróż kończy się w Rio – mieście, które w narracji Kapli jest równie piękne, co przerażające w swojej brutalności i nierównościach społecznych. Autor ma niezwykły dar dostrzegania tego, co ukryte za turystycznym blichtrem.
Niezaprzeczalnym atutem publikacji są anegdoty. Kapla posiada rzadką umiejętność zjednywania sobie ludzi, dzięki czemu w książce znajdziemy mnóstwo historii zasłyszanych w barach, na dworcach czy w trakcie wielogodzinnych przejazdów lokalnymi autobusami. Opowieści te – czasem zabawne, częściej jednak gorzkie lub refleksyjne – tworzą mozaikę latynoamerykańskiego losu. To dzięki nim dowiadujemy się o marzeniach zwykłych ludzi, ich lękach oraz specyficznym fatalizmie, który zdaje się unosić nad kontynentem.
Styl Grzegorza Kapli to czysta, reporterska elegancja. Autor operuje językiem konkretnym, ale przesyconym poetycką wrażliwością. Nie boi się zdań krótkich, mocnych, uderzających w samo sedno opisywanej rzeczywistości. Jego narracja jest dynamiczna, a zarazem daje czytelnikowi przestrzeń na oddech i własne przemyślenia. Kapla nie ocenia, on raczej rejestruje, pozwalając faktom mówić samym za siebie. Ta oszczędność w szafowaniu emocjami paradoksalnie sprawia, że książka staje się niezwykle sugestywna.
Zalety publikacji
Rzetelność: To nie jest podróż „na pokaz” – autor pokazuje brud, pot i zmęczenie, które towarzyszą prawdziwemu odkrywaniu świata.
Perspektywa: Kapla patrzy na Amerykę Południową z pokorą, unikając europocentrycznego pouczania.
Estetyka wydania: Publikacja cieszy oko, a dobrane zdjęcia i mapy stanowią doskonałe uzupełnienie tekstu.
Mimo wielu zalet, ocena siedem wynika z pewnego niedosytu w warstwie historycznej – momentami chciałoby się głębszego osadzenia opisywanych wydarzeń w politycznym kontekście regionu. Niemniej, „Nad rzekę, której nie ma” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce poczuć prawdziwy puls latynoskiej ziemi, z dala od wycieczek all-inclusive.
Grzegorz Kapla w swojej książce „Nad rzekę, której nie ma” zabiera nas w podróż, która jest zaprzeczeniem typowego przewodnika turystycznego. To literacka wyprawa przez kontynent pełen kontrastów, rozciągająca się od luksusowych dzielnic peruwiańskiego Miraflores aż po tętniące sambą, a zarazem duszne od biedy faweli Rio de Janeiro. Autor nie tylko opisuje geografię, ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, od przeczytania ktorej więcej czasu upływa, tym większe robi na mnie wrażenie. Do twgo stopnia, ze mam zamiar w przyszłym roku wybrać sie śladami autora i twz pokonać w podobny sposób te trasę. Chętnych, w ten dziwny sposób, zapraszam.
Książka, od przeczytania ktorej więcej czasu upływa, tym większe robi na mnie wrażenie. Do twgo stopnia, ze mam zamiar w przyszłym roku wybrać sie śladami autora i twz pokonać w podobny sposób te trasę. Chętnych, w ten dziwny sposób, zapraszam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy reportaż i książka podróżnicza w jednym. Ale czasami autor jest zbyt bezpośredni, nie robi to dobrego wrażenia.
Ciekawy reportaż i książka podróżnicza w jednym. Ale czasami autor jest zbyt bezpośredni, nie robi to dobrego wrażenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz czytam reportaż, którego protagonista jest styluzowany na wiedźmina Geralta/Tomka Wilmowskiego/starego zgreda. Geralda, bo ma pecha do kobiet, beznadziejnie kocha tę, co go porzuciła w związku z czym wyrusza na szlak, przeto otrzymujemy opowieść drogi, klasyczną w gatunku. Natomiast Tomek Wilmowski nasunął mi się w związku tym, że protagonista zawsze I wszedzie daje radę, zawsze wygrywa, zawsze jest najlepszy i wszystko wie. Sprawia przez to niemiłe wrażenie istoty doskonałej. Dziadek zgred wyłazi z niego, kiedy komentuje rzeczywistość współczesną, co mu trochę rozbieżnie wychodzi. Na przykład labidzi straszliwie nad utrata aparatu Panasonic, wypasionej lustrzanki chyba wyłącznie po to, żeby parę stron dalej ponarzekać nad moralnym zepsuciem świata na skutek nowoczesnych technologii typu internet ,smartfon i aplikacje . Nie wiem czemu nie podróżuje wobec tego z leica na tradycyjna błonę światłoczułą, wszak w supernowoczesnym panasonicu też są aplikacje i łącze internetowe, co protagoniscie jakoś nie przeszkadza ale nie tłumaczy czytelnikom czemu. Moim zdaniem szkoda. Zapimnial też, że internet i smartfon to już żadna nowoczesność. Internet w Polsce liczy sobie coś około 30, jest więc dojrzałym medium, w siłę wieku. Smartfon liczy dobie niewiele mniej. Toż to wszystko starocie, dawno przez ludzkość zapomniane. Nie widzi też związku technologii z trwaniem pamięci kulturowej. Kultura Inków przepadła w dziejowej czeluści, bo władcy Andów nie znali pisma a ono długie stulecia było jedynym nośnikiem informacji. Nad jego używaniem starożytni biadololi jak Kapla nad internetem że myśli fałszuje, prawdy nieodzwierciedla itp. Odmieniło jednakudzkosc w sposób nieodwracalny po prostu dlatego, że zapis okazał się trwalszy niż ludzkie życie i pamięć. A na pewno wygodniejszy. Internet też nas zmienił., tak jak druk. Ale od tego nie ma już odwrotu. Nie podoba mu się też proste życie mormonow. Oczywiście nie musi, ale jego uwagi o udzielaniu chrztu nastoloatkom trochę już co nieco świadomym siebie uważam delikatnie mówiąc, za mocno nie trafione. Protestantyzm protestował władnie przeciwko nieświadomym udziale w obrządku chrześcijańskim i moim zdaniem w czasach powstania tego wyznania miało to sens
Ludzie chcieli być świadomi, tego, co się dzieje w kościele, co napisane jest w Biblii. Jakoś go nie zastanowiło, dlaczego Indianie nadal czczą Pachamamę i Tila razem z Jezusem. Jakoś nie dlatego, że to był ich świadomy wybór, nieprawdaż? No i jest problem z kobietami. Stary jak swat, bo te, które mu się podobają akurat go nie chcą. Normalne. Facet strasznie stara się być macho, a akurat na to nie ma brania u młodych I ładnych. Jakoś nie pomyślał, że jak dziewczyna zdobyła kilka najwyższych gór naziemnej i wali na następną w Andach to facet, który zrobił to samo, co ona raczej nie wzbudzi w niej zainteresowania. Scena ściągania brudnych gaci nad gorącymi źródłami celem zachęcenia wstydliwego dziewczęcia do wspólnej kąpieli sprawiła że mało nie udusiłam się że śmiechu. Też by mi się nie podobała kąpiel brudnago faceta w pięknych gorących źródłach. Że tak powiem, dxiewiczo czystych. Brzydziło by mnie takie skalanie natury.
Wszystko to sprawia, że opis yej wspaniałej podróży jawi się w sposób taki jakoś nieprawdziwy, jakby przerysowany. Autor starał się za wszelką cenę żeby byli doskonale, wyszło karykaturakjie miejscami. Oprócz tego jest coś co mi się autentycznie podobało czyli język i stylistyka opisów , przede wszystkim nietuzinkowo dobrane środki stylistyczne zwłaszcza porównania i metafory, bo trafnych epitetów jest trochę mniej. Kapla wybrał barokowości I to mu się sprawdza w opisie barokowych hiszpańskich budowli Nowego Świata.
Po tę książkę Kapli sięgnęłam głównie dlatego, że traktuje, częściowo o Imperium Inków. Miałam kiedyś zamiar wybrać się do Peru, niestety przyplątała się poważna choroba i pieniądze zamiast na wyjazd idą na leczenie. Od paru lat jeżdżę więc niedaleko ,a co do dalszych wojaży, to uprawiam turystykę kanapową mając nadzieję, że może to się zmieni. W książce Kapli razi mnie jeszcze jego kompleks niższości wobec turystów niemieckich i amerykańskich. Facet nie wie ewidentnie, czym jest dla Niemców podróżowanie: otóż jest odpowiednikiem podboju świata i zawłaszczania terytorium. Pokazywaniem światu, że Niemcy są silni i mają dużo pieniędzy. Z tym różnie bywa. Znam takich, co będą siedzieli po ciemku i w zimnie, myli się wyłączne pod prysznicem na pływalni miejskiej i żywili żarciem z puszek, byleby tylko na urlopie moc szastać pieniędzmi i udawać władców świata. Poza tym poglądy na świat i życie takie konfederacyjne a mnie to nieodpowiada i estetycznie razi. Nie wiem, czy jeszcze coś autorstwa Grzegorza Kapli przeczytam. Akurat ten reportaż, mimo wartkiej narracji i kilku stylistycznych zalet niespecjalnie przypadł mi do gustu a protagoniscie brak wdzięku we wszystkim, co robi
. Wiedzę na temat Imperium Inków i podbojów tamtych terenów mam wieksza niż autor, ponadto razinie to, że autor nie cieszy się swoją podróżą, a zachowuje tak jakby ja odbywał w celu umartwienia się, postu i żałowania za popełnione w życiu grzechy. No też można tyle że jest to opisane jako zgredzenie starego dziada. Może w ten sposób autor wdzięczył się do czytelnika może miał zamiar puszczać oko, ale koniec końców mu nie wyszło. Ogółem jest to dobra rozrywkowa literatura ale jako reportaż- niekoniecznie. Za duży rozrzut stylistyczny poeodyjacy niezamierzona chyba karykaturalność, przerysowany bohater będący zlepkiem postaci wiedźmina/Tomka Wilmowskiego/ Włoczykija z Muminków sprawia, jakby narrację prowadziły trzy osoby mówiące, co tworzy jazgot w wypowiedzi. Czasem jednak owe osoby potrafiły rzucić zdanie, nas którym przyjemnie było się zamyślić, celną pointą, rzadko wysmakowany żart. Ogólnie nieźle,ale arcydzieło polskiego reportażu to jednak to nie jest, choć rozumiem, że ma on ustawiona poprzeczkę bardzo wysoko wręcz nad poziomy więc napisanie w tej sytuacji czegoś wyjątkowego jest arcytrudne. Na plus oceniam plastykę i stylistykę opisów. W rym Kapla jest naprawdę dobry.
Pierwszy raz czytam reportaż, którego protagonista jest styluzowany na wiedźmina Geralta/Tomka Wilmowskiego/starego zgreda. Geralda, bo ma pecha do kobiet, beznadziejnie kocha tę, co go porzuciła w związku z czym wyrusza na szlak, przeto otrzymujemy opowieść drogi, klasyczną w gatunku. Natomiast Tomek Wilmowski nasunął mi się w związku tym, że protagonista zawsze I wszedzie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa lektura opisująca Amerykę Południową z perspektywy osoby zwiedzającej ją samodzielnie wzdłuż i wszerz.
Ciekawa lektura opisująca Amerykę Południową z perspektywy osoby zwiedzającej ją samodzielnie wzdłuż i wszerz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHej, to nie jest zła książka, jest nawet lepsza, niż o niej piszą. Naprawdę.
Pizarro, Tupac Amaru, Boliwar, Stroessner. Kapla wywołuje południowoamerykańskie osobistości z lekkością i licznymi ciekawostkami.
W stylu trochę tu Kapuścińskiego, odrobinę Michniewicza i kawałek Jagielskiego. Jest bowiem rys historyczny i geopolityka. Są legendy i wierzenia. Są wreszcie perypetie samego autora. Owszem, pewnie nieco podkoloryzowane, ale w ramach rozsądku i bez narcyzmu. Za to podszyte szczerą melancholią.
A seksizm? Nie przesadzajmy, raczej tylko subiektywny męski punkt widzenia, solidnie trzymany w ryzach.
To się zwyczajnie dobrze klei, przyjemnie dla ucha.
I taka podróż...
Hej, to nie jest zła książka, jest nawet lepsza, niż o niej piszą. Naprawdę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPizarro, Tupac Amaru, Boliwar, Stroessner. Kapla wywołuje południowoamerykańskie osobistości z lekkością i licznymi ciekawostkami.
W stylu trochę tu Kapuścińskiego, odrobinę Michniewicza i kawałek Jagielskiego. Jest bowiem rys historyczny i geopolityka. Są legendy i wierzenia. Są wreszcie perypetie...
Prawdziwa opowieść o państwach Ameryki Łacińskiej. Niestety smutna. Wydaje się, że autor przeszedł jakiś osobisty dramat, co rzutuje (a może wcale nie - trudno ocenić) na opis sytuacji mieszkańców tej części globu. Na pewno warto zapoznać się z lekturą, chociażby dla porównania z naszym polskim życiem, na które lubimy narzekać.
Prawdziwa opowieść o państwach Ameryki Łacińskiej. Niestety smutna. Wydaje się, że autor przeszedł jakiś osobisty dramat, co rzutuje (a może wcale nie - trudno ocenić) na opis sytuacji mieszkańców tej części globu. Na pewno warto zapoznać się z lekturą, chociażby dla porównania z naszym polskim życiem, na które lubimy narzekać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiążka kaplana to reportaż, ale niezwykle specyficzny w swojej formie, która okazała się dla mnie dość odrzucająca. autor opowiada o swojej podróży do ameryki południowej i szybko okazuje się, że jest to także jego osobista podróż wgłąb siebie, podczas której analizuje swoją przeszłość, lęki i popełnione błędy. choć nie lubię, gdy w książkach tego typu reporter jest aż tak obecny w narracji wraz ze swoimi osobistymi spostrzeżeniami, to tutaj chciałam dać szansę całości - zwłaszcza ze względu na nieco egzystencjalny zamysł prowadzenia opowieści. niestety, mocno się zawiodłam. szybko poznałam poglądy autora (dość seksistowskie, aroganckie i cyniczne w swym brzmieniu),a nawet zostałam ze szczegółami przeprowadzona przed długie imprezy alkoholowo-narkotykowe będące jego udziałem. spodziewałam się podróży przez brazylię czy paragwaj, a przy okazji dostałam prywatę, o której nie chciałam czytać ani strony więcej. plus za to, że w migawkowych fragmentach traktujących faktycznie o podróżach poznajemy mniej komercyjne aspekty wspomnianych regionów, bo autor podróżuje budżetowo i w nastawieniu na przeżycia.
książka kaplana to reportaż, ale niezwykle specyficzny w swojej formie, która okazała się dla mnie dość odrzucająca. autor opowiada o swojej podróży do ameryki południowej i szybko okazuje się, że jest to także jego osobista podróż wgłąb siebie, podczas której analizuje swoją przeszłość, lęki i popełnione błędy. choć nie lubię, gdy w książkach tego typu reporter jest aż tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem lekko i z humorem opisana podróż przez Amerykę Południową. Ciekawe przygody spotkały autora i można wychwycić interesujące miejsca do zobaczenia o których nie miało się pojęcia. Czasem wydane mi się dość pospieszne traktowanie państw.
Całkiem lekko i z humorem opisana podróż przez Amerykę Południową. Ciekawe przygody spotkały autora i można wychwycić interesujące miejsca do zobaczenia o których nie miało się pojęcia. Czasem wydane mi się dość pospieszne traktowanie państw.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to