rozwińzwiń

13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych

Okładka książki 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych autora Leszek Kołakowski, 9788324039005
Okładka książki 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych
Leszek Kołakowski Wydawnictwo: Znak literatura piękna
162 str. 2 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
162
Czas czytania
2 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324039005
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych



książek na półce przeczytane 3009 napisanych opinii 1264

Oceny książki 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych

Średnia ocen
7,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych

avatar
627
627

Na półkach: , , , , , ,

Tak to już jest z bajkami i filozofią – są dla każdego. Najpierw wraz z dwoma braćmi bezskutecznie szukam Lailonii na mapach i globusach, nowych i starych. Później prosimy o pomoc urzędników pocztowych: przedzieramy się przez biurokratyczne kordony szacownego i bardzo, bardzo ważnego naczelnika, czekamy na audiencję, prosimy, znów chcemy zapisać się na audiencję. Nic z tego. Wszystko bez rezultatu. A Lailonia po prostu gdzieś jest, może jest po trochu w każdym z nas?
Kończy się wstęp o potyczkach z biurokratyczną machiną i w końcu dziarsko wkraczamy do Lailonii, krainy kwitnących drzew rumiankowych. Bo musicie wiedzieć, że tam rumianek jest ogromnym drzewem, dorastającym do wysokości sześciu poninów. A ponin to lailońska miara długości odpowiadająca w przybliżeniu długości szyi czteroletniego flaminga.
W królestwie Lailonii dzieją się rzeczy niezwykłe, które wiele dają do myślenia. Bo czy wiedzieliście, że naleśniki z konfiturą mogą mieć niedobry charakter, że potrafią zachowywać się podstępnie i złośliwie?! O tym opowiada historia Ditto, który przegrał walkę z rzeczami (naleśnikami także) i popadł w ich niewolę, bo w końcu zrozumiał, że rzeczy nie można wychować ani zmienić.
Na podstawie własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że z rzeczami trudno czasem wygrać. Na przykład miłośnicy książek pewnego dnia ze zdziwieniem stwierdzają, że czasu i wolnej przestrzeni mają wokół siebie jakby coraz mniej. A bywa i tak, że jakaś niesforna książka, po którą akurat chcemy sięgnąć, zawzięcie chowa się przed nami i nie ma na to żadnej rady. Bo przecież dobrze pamiętamy, że była na drugiej półce w naszej domowej biblioteczce, a jednak jej tam nie ma i już. Na sąsiednich półkach także jej nie ma... .
Z kolei przypowieść o garbach, które nam wyrastają, zawiera ostrzeżenie, że mogą one upodobnić się do nas, zagarnąć nasze życie i bez skrupułów wyrzucić nas z naszego świata.
W innych opowiastkach czytamy o tym jak ludzie są podzieleni między różne lojalności, o buncie, który ma prowadzić do szczęścia, ale czasem - z powodu braku zdrowego rozsądku - przyczynia się do klęski, o samotności, utarcie władzy i utracie twarzy, o pragnieniu zdobycia sławy za wszelką cenę.
Doskonała bajka "Wojna Lemurów" to przypowieść o przekleństwie nadmiaru interpretacji, braku tolerancji, niechęci do podejmowania rzeczowego dialogu oraz o kłótni i nienawiści, które stają się sztuką dla sztuki, zgubną ale pożądaną przez wszystkie strony sporu. Jakże to aktualne do dzisiaj, wystarczy włączyć jakiekolwiek wiadomości z kraju i ze świata.

W zbiorze pojawiła się usunięta w 1963 r. przez cenzurę bajka "Wielki głód". Czy podpadła u cenzorów przez tytuł kojarzący się ze stalinowskim Hołodomorem, czy z powodu satyrycznego uniwersum ukazującego rządy nieudolnego dyktatora zwanego arcykapłanem i otaczających go pseudonaukowców z ich "rewelacyjnymi" pomysłami na cudowne uleczenie skrzeczącej rzeczywistości. A może jedno i drugie okazało się wtedy nieakceptowalne?
Pozornie proste, humorystyczne historie są wielowarstwowymi powiastkami filozoficznymi znacznie odbiegającymi od klasycznych pierwowzorów: utworów Ezopa, Ignacego Krasickiego czy Jeana de La Fontaine`a, w których podział na to, co godne pochwały i zasługujące na naganę, był bardzo oczywisty.
Po przeczytaniu “13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych" mam tylko jedno życzenie: żeby dla wszystkich to, co na dole było na dole, a co na górze niech pozostanie również dla wszystkich na górze. Tego właśnie nam wszystkim życzę.

WYZWANIE CZYTELNICZE - SIERPIEŃ 2025 - PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ Z LICZBĄ W TYTULE. (9)

Tak to już jest z bajkami i filozofią – są dla każdego. Najpierw wraz z dwoma braćmi bezskutecznie szukam Lailonii na mapach i globusach, nowych i starych. Później prosimy o pomoc urzędników pocztowych: przedzieramy się przez biurokratyczne kordony szacownego i bardzo, bardzo ważnego naczelnika, czekamy na audiencję, prosimy, znów chcemy zapisać się na audiencję. Nic z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1529
1504

Na półkach:

W komunizmie kazano wierzyć w bajki, to i ta forma była najlepszym sposobem demaskacji absurdów, kłamstw a zwłaszcza odwracania prawdziwych znaczeń słów. Tamtą rzeczywistość – jako totalne kłamstwo – należało zatem dekonstruować, odwołując się do najprostszych tekstów, za jakie (niesłusznie) uchodzą bajki, gdzie prawda jest prawdą, niezależnie czy naga, czy przybrana w jakieś inne szaty.

Polski myśliciel Leszek Kołakowski sięgał po bajkową stylistykę – pozornie błahą,, acz skuteczniejszą w dotarciu niż tomy dzieł naukowych.

Notabene „najlepszy z możliwych ustrojów” jest tu jednak tylko „wartością dodaną”, bo filozof na cel wziął przede wszystkim niezmienną w czasie i przestrzeni naturę ludzką. W tym kontekście można się tylko smętnie zamyślić nad wieczną powtarzalnością naszych niepięknych zachowań.

To także rzecz o względności tego wszystkiego, na czym nam zależy, i w tym celu wypruwamy sobie żyły (zwłaszcza „O sławnym człowieku”),ale z drugiej strony również i tego, czego się obawiamy a zarazem wystrzegamy.

Mistrz używa w tym tomiku wszystkich możliwych środków stylistycznych właściwych bajkom na czele z paradoksem. Całość skrzy się nieprzeciętną inteligencją.

Rzecz jest i dla dzieci dostępna, choć jest pytanie, czy mogą, czy muszą, czy powinny wcześnie poznawać prawdę o ludzkości - bo jak mawiali starzy mądrzy Żydzi, prawda jest siostrą smutku.

Opowiadanie „Garb” to oczywista metafora Peerelii i generalnie komunizmu: komuś z garbem zaczyna rosnąć garb. Lekarze nie wiedzą, jak tę przypadłość wyleczyć.

„ – Leczenie chorego, drogi przyjacielu, nie ma nic wspólnego z widokami na uzdrowienie – powiedział lekarz starszy. – Jest to główna zasada naszej sztuki. Celem leczenia jest leczyć, podobnie jak celem śpiewania jest śpiewać, a celem grania – grać”.

Gorzej, że garb przybierający coraz bardziej postać człowieka uznaje się za osobę, a człowieka, na którym wyrósł – właśnie za garb, domagając się jego ucięcia. „Dlaczego mam wiecznie nosić na plecach tę wstrętną narośl!”. Prawdziwy człowiek tłumaczy, ale mniej przekonująco, jaka jest prawda, na co słyszy szyderczy śmiech garbu: „Bezczelny garb chciałby wmówić ludziom, że wcale nie jest garbem!”

Lekarze w końcu wymyślili lekarstwo likwidujące garb. Pseudo-człowiek przekonał ich w końcu, że to on jest człowiekiem, wobec czego to jemu a nie człowiekowi podano lek, który sprawił, iż prawdziwy człowiek skurczył się i znikł w swym garbie. I tylko jego mały synek płakał, że zabrano mu tatusia, ale nikt go nie słuchał.

A potem nowy człowiek-garb postarał się, aby wynaleziono specyfik powodujący powstawanie garbu u wszystkich ludzi. Reszty nietrudno się domyśleć. „W ten sposób w Lailonii powstało miasto garbów, w którym nie było jednak ani jednego garbatego”.

”Legenda o cesarzu Kennedym” to bezlitosna szydera z modnych podówczas na Zachodzie nurtów epistemologicznych, głównie strukturalizmu i psychoanalizy.

Jesteśmy w świecie wiele lat po Wielkiej Katastrofie (większość najważniejszych centrów świata zalały oceany – brzmi znajomo?),podczas zjazdu Akademii Nauk. Jednym z tematów jest legenda o „cesarzu imieniem Kennedy” z czasów Przed Wielką Katastrofą.

Mając kłopoty ze źródłami (z naszego świata uchowało się zaledwie osiem książek),prelegent dr Rama stawia nowatorską tezy, wynikające z nieznanego już wtedy kontekstu, a głównie dwuznaczności znaczeń wielu sensów i zwrotów.

Cesarz miał zatem władać dwoma państwami - USA i Ameryką. „Jedno z wrogich państw o nazwie „Berlin” (jest to prawie na pewno inna nazwa Rosji) wybudowało ogromny mur mający zapobiec inwazji armii cesarskiej, ale Cesarz śmiało obrzucił wrogów wyzwiskami ze szczytu tegoż muru”. Zachowany tekst prasowy o tym, że cesarz „biegał za spódniczkami”, naukowiec interpretuje, iż miał on i cechy męskie, i żeńskie, a słynny uczony Levi-Strauss był „twórcą szczególnego rodzaju spodni”.

Z atakiem na referat dr. Ramy wystąpił dr Gama, zwolennik prof. Zygmunta Frauda (ang. - oszust). Według niego zwrot o „szowinistycznych męskich świniach” odnosi się w sposób obraźliwy do samca niezdolnego do wyprodukowania potomstwa. A Cesarz, skoro przegrał w Zatoce Świń, wobec czego musiał „biegać w spódniczkach”, to był po prostu kastratem….

Polemikę z obu tymi stanowiskami wygłosił dr Ngama, zwolennik prof. Calamarxa (Calamar, fr. - mątwa). Wywiódł, że świnie to symbol bogactwa, a kto z nimi przegrywa musi być obrońcą biednych, a Cesarz został wszak zamordowany.

W innej – niezwykle aktualnej - bajce „Jak rozwiązano zagadkę długowieczności” siedmiu naukowców przedstawiło tyleż sposobów na wydłużenie życia człowieka. Nietrudno się domyślić, ze zakończyło się to wojną domową między zwolennikami poszczególnych opcji.

„O sławnym człowieku”: „Przyszło mu do głowy, żeby zostać najmłodszym z wszystkich ludzi starszych od siebie, a zarazem najstarszym z wszystkich ludzi od siebie młodszych”.

”Również wyćwiczył się w szybkim nawlekaniu nitki na igłę i chciał zasłynąć jako najszybszy nawlekacz nitek na igły. (…) Później jeszcze przyszła kariera najlepszego wyciągacza korków z butelek, najlepszego wydzieracza kartek z nowych książek, najwybitniejszego łamacza zapałek i najznakomitszego wyciskacza pasty do zębów z tubki. Był jeszcze najlepszym zapalaczem świec, największym rozbijaczem talerzy i najlepszym zapinaczem guzików przy kamizelkach”.

„Mimo to sława jego była bardzo niewielka; a przecież niektórzy inni ludzie byli znacznie bardziej sławni, chociaż tylko jedną rzecz robili najlepiej na świecie: jeden najwyżej skakał w górę, inny podnosił najcięższy ciężar, inny najszybciej pływał, a jeszcze inny miał najwięcej pieniędzy”.

A na koniec? „Postanowił zostać najmniej znanym człowiekiem na świecie (…). Liczył oczywiście na to, że szybko zdobędzie wielką sławę jako najmniej znany człowiek na świecie. (…) Osiągnął swój cel. O Tacie nie wie absolutnie nikt”.

I chyba najbardziej aktualne opowiadanie w kontekście rzeczywistości politycznej naszej pięknej Lemurii. Sam spór wypisz, wymaluj niczym dziś z netu, a nie czekaj, za mało inwektyw…

„Ojczyzna Lemurów czyli Lemurią jest wielkim i wspaniałym krajem. A dlaczego? Ponieważ mieszkają w niej Lemury. A Lemuria dlatego nazywa się Lemurią, że w niej mieszkają Lemury.

To nieprawda, że Lemuria tak się nazywa dlatego, że mieszkają w niej Lemury! Wręcz przeciwnie, Lemury tak się nazywają, bo mieszkają w Lemurii. A kto mówi inaczej, ten jest zdrajcą Lemurii”.

Cytaty wyrwane z kontekstu innych bajek:

„Przedtem przynajmniej wszyscy byli po kolei przeciwko jednemu, teraz każdy był jednocześnie przeciwko wszystkim” .
„A kiedy tak krzyczeli i krzyczeli, coraz bardziej się podniecali tym krzykiem i coraz większe wzbierało w nich oburzenie, a przez to jeszcze głośniej krzyczeli; a kiedy krzyczeli głośniej, jeszcze więcej się podniecali i jeszcze większe rosło ich oburzenie, skutkiem czego znowu donośniej krzyczeli”.

W komunizmie kazano wierzyć w bajki, to i ta forma była najlepszym sposobem demaskacji absurdów, kłamstw a zwłaszcza odwracania prawdziwych znaczeń słów. Tamtą rzeczywistość – jako totalne kłamstwo – należało zatem dekonstruować, odwołując się do najprostszych tekstów, za jakie (niesłusznie) uchodzą bajki, gdzie prawda jest prawdą, niezależnie czy naga, czy przybrana w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1307
1264

Na półkach: , , ,

Polski filozof poszedł w ślady Woltera i stworzył – jeszcze za komuny – własne powiastki filozoficzne. Tak naprawdę było ich 14, ale ostatnią – „Wielki głód” zatrzymała cenzura i z punktu widzenia władz PRL słusznie, albowiem aluzje były „grubymi nićmi szyte”.
W baśniowej i absurdalnej formie autor przekazuje pewne prawdy, które byłyby pewnie dla wielu czytelników obojga płci trudne do przyswojenia w prawdziwych pracach filozoficznych czy nawet książkach popularnonaukowych.
Dodatkowo w wydaniu dołączono cztery bajki o identyczności, ze szczególnie aktualną „Wojną u lemurów” oraz napisane przez autora oryginalnie po angielsku „Legendą o cesarzu Kennedym” oraz „Ogólną teorią nie-uprawiania ogrodu”, obie w stylu mocno Lemowskim aczkolwiek o bardziej nieskrępowanej treści i będące swego rodzaju satyrami na popularne w latach osiemdziesiątych minionego stulecia teorie naukowe dominujące na zachodnich uniwersytetach (psychoanaliza freudowska, marksizm, strukturalizm etc.).
Wszystkie bajki są krótkie, z elementami humoru i dość jasnym przesłaniem. Czyta się szybko, z przyjemnością i naprawdę warto.

Polski filozof poszedł w ślady Woltera i stworzył – jeszcze za komuny – własne powiastki filozoficzne. Tak naprawdę było ich 14, ale ostatnią – „Wielki głód” zatrzymała cenzura i z punktu widzenia władz PRL słusznie, albowiem aluzje były „grubymi nićmi szyte”.
W baśniowej i absurdalnej formie autor przekazuje pewne prawdy, które byłyby pewnie dla wielu czytelników obojga...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1238 użytkowników ma tytuł 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych na półkach głównych
  • 697
  • 528
  • 13
260 użytkowników ma tytuł 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych na półkach dodatkowych
  • 163
  • 35
  • 23
  • 19
  • 9
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski - filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Do 1966 roku był jednym z najbardziej znanych ideologów marksizmu, członkiem PZPR od 1947 do 1966 roku, współtwórcą warszawskiej szkoły historyków idei. W 1966 roku odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu (m.in. za wystąpienie z okazji 10. rocznicy „Październikowej Odwilży”). W 1968, za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji. Po krótkim pobycie w Paryżu Profesor Kołakowski osiadł ostatecznie w Anglii, gdzie zmarł w lipcu 2009 r. Jego słynny esej "Tezy o nadziei i beznadziejności", opublikowany w paryskiej „Kulturze” w 1971, stworzył intelektualny fundament dla strategii opozycji antykomunistycznej, inspirując powstanie KOR-u i Uniwersytetu Latającego. W latach 1977-1980 Profesor był oficjalnym przedstawicielem KOR-u za granicą i odpowiadał za kontakty między środowiskiem KOR-u i emigracją. W Anglii Profesor Kołakowski na stałe związał się z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie w latach 1972–1991 był wykładowcą w All Souls College, a po przejściu na emeryturę przyznano mu tytuł Honorary Member of Staff. Oprócz tego wykładał m.in. w Yale University, Univeristy of New Heaven, Berkeley University, oraz Chicago University, gdzie otrzymał oficjalną pozycję visiting profesor. W 1991 został członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. Był członkiem Fundacji im. Stefana Batorego oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Profesor Leszek Kołakowski został pierwszym laureatem nagrody im. Johna Klugego, przyznawanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nagroda, nazywana amerykańskim Noblem, jest przyznawana za osiągnięcia w naukach humanistycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem Leszek Kołakowski
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem
Leszek Kołakowski
(Opinia wystawiona po przeczytaniu całej książki z wyłączeniem "Rozmów z diabłem", tej części przebrnąć nie umiałam) Leszek Kołakowski był filozofem- a więc niemal cała jego twórczość w pewien sposób poświęcona jest tej dziedzinie nauki, bajki zawarte w tym wydaniu również. Książkę kupiłam z myślą o przeczytaniu "13 bajek z Królestwa Lailonii", resztę przeczytałam przy okazji i muszę powiedzieć, że nie żałuję! Wydanie rozpoczynamy od wcześniej wspomnianych bajek, są to niedługie opowiastki idealne do czytania dziecku przed snem. Jednak nie bez powodu w tytule napisane jest "dla dużych i małych", bajki te zawierają również drugie dno, które zrozumieć można po pewnym namyśle uprzedzonym analizą- bardzo podobnie jak w przypadku "Małego Księcia". Muszę przyznać, że czytanie tej części było dla mnie najprzyjemniejsze i bajki okazały się całkiem fajnymi historiami, które rozbawiły nawet mnie. Następnie mamy "Trzy bajki o identyczności", właściwie to po wliczeniu dodatku na końcu wydania, otrzymałam cztery bajki. Są one niezwykle podobne do tych poprzednich, jednak w mojej opinii zawierają mniej elementów humorystycznych. Kolejną częścią wydania jest "Klucz niebieski". Fragmenty te zawierają opowieść wyrwane z biblii przedstawione w nieco bliższy naszej codzienności sposób. Na koniec każdej z nich, umieszczone są krótkie "morały", które morałami tak na prawdę nie są, jednak o tym każdy przekona się czytając samemu. Opowieści te można interpretować na różne sposoby- jak dla mnie (po zaznajomieniu się nieco z osobą Kołakowskiego) są to wskazówki do tego jak opowieści biblijnych rozumieć nie należy. Na końcu mamy nie przeczytane przeze mnie "Rozmowy z diabłem". Ich język jest jak dla mnie zdecydowanie najtrudniejszy do przyswojenia. Jak sam tytuł wskazuje, są to wypowiedzi samego diabła (a właściwie diabłów) na różne tematy w różnych sytuacjach losowych. Wydaje się być to fragment niezwykle interesujący, jednak o niecodziennej formie. Jak zapewne każdy kto przeczytał moją opinię, zauważył że konkretne "części" książki uszeregowane są według pewnego "poziomu zaawansowania". Osobiście uważam, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć kilka razy w swoim życiu.
Foxy - awatar Foxy
ocenił na94 lata temu
Jak uleczyć fanatyka Amos Oz
Jak uleczyć fanatyka
Amos Oz
"Jak uleczyć fanatyka" to filigranowa pozycja na którą składają się trzy, jeszcze bardziej filigranowe eseje. Jak łatwo wywnioskować z tytułu, Oz podejmuje w niej (w nich) próbę w miarę wyczerpującego omówienia zagadnienia fanatyzmu. Zagadnienia, które wydaje się być studnią bez dna. Opowiada o nim „swoimi słowami”, odzierając problem z pełnych patosu haseł i sloganów, którymi od lat epatują media i politycy. W temat wprowadza poprzez peregrynacje do wątków autobiograficznych. Przedstawia dość prozaiczne przyczyny zostania pisarzem, tłumaczy dlaczego jako pisarz czuje się uprawniony do szukania rozwiązań i przedstawiania własnych racji, mówi o ambiwalencji świadomie wpisywanej w przesłania tworzonych przez siebie powieści i artykułów, wspomina bezgraniczną miłość Żydów do kultury europejskiej i do Europy, do jej języków, krajobrazów, do jej prawdziwych miast z rzekami i mostami, niestety - jak pokazała historia - miłość nieodwzajemnioną, mimo iż w latach dwudziestych, trzydziestych właściwie tylko Żydzi byli prawdziwymi Europejczykami. Przybliża atmosferę Jerozolimy lat czterdziestych oraz współczesnego Izraela: atmosferę kłótliwości, niejednoznaczności, owej tragicznej miłości do Europy, poczucia relatywizmu, targowania się z Bogiem, swego rodzaju anarchii. Pisze, że jako ówczesny tygiel narodowościowo-kulturowy, Jerozolima stanowiła właściwie bardziej zlepek dzielnic, niż jednorodne miasto. Ówczesna kraina Tołstojów, Dostojewskich i Czechowów teraz gromadzi domorosłych proroków, mesjaszy i zbawicieli, z których każdy brnie w swoją misję uszczęśliwiania innych na siłę. Na kanwie wydarzeń historycznych z lat 1945, 1946, 1947, 1948, 1967 przygląda się fanatyzmowi z perspektywy pluralizmu, tolerancji, anarchii, pragmatyzmu, umiarkowania, szowinizmu, nadziei (a raczej jej braku),„globalnego przedszkola”, infantylizacji społeczeństw, wojny w Wietnamie, apartheidu, kolonializmu, imperializmu. Sam sporo o nim wie. Jako „byłe dziecko żydowskiej intifady”, były Jerozolimczyk i uleczony fanatyk czuje się ekspertem od „fanatyzmu porównawczego”. Przyczyn fanatyzmu upatruje w obsesji na punkcie zdrady, niechęci do zmiany i obawie przed zmianą, upodobaniu do sentymentalizmu i kiczu, braku wyobraźni (a zatem niemożności przewidzenia konsekwencji swojego działania),konformizmie, kulcie jednostki, idealizowaniu liderów politycznych, ale też religijnych. Zwraca uwagę, że zalążek fanatyzmu tkwi w każdym domu i dojrzewa wraz z pierwszymi manipulacjami i szantażami, którym człowiek jest poddawany od maleńkości. Już na gruncie domowym/rodzinnym powinniśmy pilnować aby nie odbierać bliskim prawa do zostania "półwyspem". Podkreśla konieczność obserwowania rzeczywistości, przypatrywania się drugiemu człowiekowi, dostrzeżenia w tym drugim człowieku rzeczywistej osoby a nie tylko fizycznej sylwetki. Wspomina o „syndromie jerozolimskim”, porównuje Al-Kaidę i Hezbollah do niechcianej ciąży i chorób wenerycznych, definiuje wydawałoby się na nowo pojęcie „kompromisu”, tłumaczy dlaczego Żydzi nie mają swojego papieża, wyjaśnia rzeczywiste, głębokie przyczyny konfliktu izraelsko-palestyńskiego i wskazuje, że w gruncie rzeczy obydwa narody miały podobne doświadczenia historyczne i że Europa bagatelizuje problem zamiast wniknąć weń od podszewki (którą to podszewkę zresztą sama skroiła). Podkreśla, że nie da się uciekać w fałszywie pojęty pacyfizm, ani tandetny sentymentalizm braterstwa, miłości, współczucia, przebaczenia. W końcu wreszcie podaje konkretny, twardy wariant osiągnięcia kompromisu, który dla obydwu stron byłby pewnie szokujący, ale pozwoliłby na przeprowadzenie tak długo wyczekiwanego rozwodu. Niestety, w sytuacji gdy rządy wysłuchują poglądów intelektualistów niby z namysłem, niby z uwagą, nabożnie delektują się każdym ich słowem po czym totalnie je ignorują, chęć znalezienia rozwiązania i dojścia do porozumienia wydaje się być jedynie pozorna i na dłuższą metę niemożliwa... Świetna książka. Aktualna, jak najbardziej adekwatna do dzisiejszych niespokojnych czasów (pytanie czy kiedykolwiek były spokojne...),w których znakomita większość mieszkańców globu ma usta pełne wykrzykników swoich własnych, prywatnych, ale również tych narzuconych przez osoby trzecie, nieprzemyślanych, nieprzetrawionych, niezrozumianych ale gorliwie za własne przyjętych.
_fantasquemagorie_ - awatar _fantasquemagorie_
ocenił na89 lat temu
Rozmowy z diabłem Leszek Kołakowski
Rozmowy z diabłem
Leszek Kołakowski
Kołakowski w "Czy diabeł może być zbawiony?" pisał: "..Obecność diabła potwierdza bez wątpliwości, że zło jest trwałą częścią świata, której wyrugować całkowicie nigdy się nie da, i że nie należy spodziewać się pojednania uniwersalnego...." Prószyński i S-ka: "Książeczka zawiera kazanie, wiersz, relację... Różne są formy literackie, ale problemy zawsze najistotniejsze, od wieków sprawiające kłopot teologom, filozofom i każdemu z nas: istnienia w świecie zła, niemożność pogodzenia miłości i sprawiedliwości, Absolutu i przypadku. Nawet jeśli ktoś nie para się na co dzień filozofią, czasami warto się nad tymi kwestiami zastanowić. Nasze wielkie dobro, miłość ziemska, jest zarazem tak wielką pokusą, że potrafi zrodzić w nas pytania, czy Bóg jest bezsilny, czy zły, a więc - grzech zwątpienia. Ten zaś rodzi pychę, z której kolejne grzechy wypływają. Ale też i odwrotnie, zło się potrafi na dobro obrócić. Królestwem Szatana nie były tylko wieki średnie - i dzisiaj Zły harce wokół nas wyczynia i nas w nie wciąga." Umieszczono tu: "Wielkie kazanie księdza Bernarda" Już na początku kazania ksiądz sam sobie zaprzecza, bo skoro tak diabła pomniejsza, nazywa "prope nihil" ("prawie nic"),to czemu tyle czasu mu poświęca. Wnet okazuje się że całe kazanie to świetny tekst satyryczny co, jak się dowiaduję, mistrzowsko wykorzystali Jerzy Trela (aktor) i Krzysztof Jasiński (reżyser) z Teatru STU. Ksiądz głosi ideę wypędzania zła złem: „...Grzech lenistwa do roboty zaprzęgasz i na nic zaraz pokusa diabelska idzie, lenistwo każdą żądzę, choćby największą, z duszy precz wygna, a ty znowu, jak przedtem, w czystości pozostajesz, a diabła na pośmiewisko wystawisz. Lenistwo znowu zawiścią wypędzaj, a zawiść pychą, a pychę próżnością, a próżność chciwością, a chciwość z powrotem rozpustą i tak każde kuszenie czartowskie precz zmieciesz czartowską miotłą..” Co to za dziwota? A samemu trzeba przeczytać! „Apologia Orfeusza, śpiewaka i błazna, rodem z Tracji, syna królewskiego” Monodram na temat znanego mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Wskazane przeczytać w Wikipedii „cały mit” na stronie https://pl.wikipedia.org/wiki/Orfeusz „Modlitwa Heloizy, kochanki Piotra Abelarda, kanonika i teologa” Wiek XII; Abelard (40) i Heloiza (18),jedna z najbardziej znanych par kochanków w kulturze Zachodu. Polecam: http://portalwiedzy.onet.pl/82939,,,,abelard_i_heloiza,haslo.html Modlitwa zaczyna się wyrzutem: "Boże, któryś jest miłością, dlaczegoś sprawił, że miłość jest grzechem?" A dalej: „...droga ku Tobie usłana jest cierniami.. ..Ale któż to ciernie owe rozesłał?..” To nie jest modlitwa, a raczej oskarżenie. A Abelardowi nikt uciętych organów i tak nie przyszyje „Spostrzeżenie dialektyczne Artura Schopenhauera, metafizyka, mieszczanina gdańskiego” SCHOPENHAUER Arthur /1788-1860/ - twierdził, że GŁUPIEC nudzi się sam sobą. Kołakowski o S.: „Schopenhauer był zaś pesymistą jako myśliciel. Był nim bardziej niż ktokolwiek z tych, co współtworzyli filozofię nowożytną.". Wydaje mnie się, że pomocny w zrozumieniu poematu może być esej Kołakowskiego "O co nas pyta Artur Schopenhauer?" zamieszczony na http://docslide.pl/documents/leszek-kolakowski-o-co-pyta-nas-artur-schopenhauer.html "Stenogram z metafizycznej konferencji prasowej Demona w Warszawie dnia 20 grudnia 1963" Diabeł wyjaśnia: „Sama namiętność, sama żądza czy strach nie od diabła pochodzą, a zło, które służy ich zaspokojeniu, służy tylko jako narzędzie konieczne. Tam dopiero w pełni objawia się szatan, gdzie niszczenie nie ma poza sobą innego celu, okrucieństwo dla okrucieństwa się spełnia, upokorzenie dla upokorzenia, śmierć dla śmierci, cierpienie bez celu - albo gdzie cel jest tylko wtórnie przybraną maską racjonalizującą głód niszczycielski...” Demon zadaje sobie 9 pytań, na które skrzętnie sam odpowiada poszerzając naszą wiedzę o diable. „Rozmowa z diabłem doktora Lutra w Wartburgu 1521 Monolog Lutra o grzechach popełnionych i nie, do diabła, który okazał się jego odbiciem lustrzanym. „Kuszenie świętego Piotra apostoła” Wymyślne argumenty by przekonać św. Piotr do trzykrotnego zaparcia się Pana „Demon i płeć” Kołakowski zaczyna: „Byłaż to niemała zgryzota dla egzegetów, ów szósty rozdział Księgi Rodzaju: 'A kiedy ludzie jęli rozmnażać się na ziemi i napłodzili córek, synowie Boży, widząc, iż piękne były córki ludzkie, brali sobie żony ze wszystkich, jakie wybrali' Cóż to za „synowie Boży?....” Sprawdziłem Gen 6, 1-2. Wiarygodnego wyjaśnienia w przypisach – brak. Znaczy się, że Kołakowski bobu nam zadał. Ale to tylko początek, bo dalej zajmuje się „Matka Joanna od Aniołów”, a że wszyscy znają opowiadanie Iwaszkiewicza i film Kawalerowicza, to będą czytać z zaciekawieniem To mnie pozostaje lekturę gorąco polecić
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na109 lat temu
Fioletowa krowa. 333 najsławniejsze okazy angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej od Williama Shakespeare’a do Johna Lennona. Antologia Stanisław Barańczak
Fioletowa krowa. 333 najsławniejsze okazy angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej od Williama Shakespeare’a do Johna Lennona. Antologia
Stanisław Barańczak
We wstępie do antologii Stanisław Barańczak dowcipnie opowiada o zmianach zachodzących w poezji absurdalnej. Charakteryzuje pod tym względem kolejne epoki, dostaje się właściwie wszystkim. Średniowiecze to okres nużących i długich „Opowieści kanterberyjskich”, natomiast Renesans opierający się na humanistycznym credo: „Nic, co ludzkie, nie jest mi obce” razi obscenicznością i wulgarnością. W Oświeceniu humor próbowano zaprzęgać w jarzmo rozsądku i dopiero XIX wiek, zdaniem poety, przyniósł prawdziwą rewolucję w dziedzinie poezji nonsensownej. Widać to zresztą w ilości wierszy zamieszczonych w „Fioletowej krowie”. Królują twórcy ostatnich dwóch stuleci np. Edward Lear, Lewis Carroll i Ogden Nash, natomiast wcześniejszą poezję nonsensu reprezentuje głównie Szekspir. Nonsensista różni się od satyryka tym, że nie chce świata naprawiać, purnonsensowy humor jest bezinteresowny, nie służy niczemu poza śmiechem. Nonsensista, czyli "śmieszniejszy poeta metafizyczny", nie chce rozwiązywać problemów egzystencji, gdyż wie, że jest to przedsięwzięcie komiczne w swej bezradności. Czytanie „Fioletowej krowy” jest jak zabójczy dowcip ze skeczu Latającego Cyrku Monty Pythona. Natomiast ważnym dokonaniem Barańczaka jest bezsporne udowodnienie tym, którzy ziewają nad mową wiązaną, że poezja nie musi być nudna. Może wydawać się niepozorna, mało kunsztowna i być jednocześnie zabawna ale równocześnie dotykać ważnych tematów, choćby życia i śmierci, jak w anonimowym średniowiecznym wierszyku o babci albo tematów politycznych: 🔰"Pod pagórkiem, w małej chatce Babcia sobie żyła. Jak się gdzieś nie zapodziała, To jest tam, gdzie była." 🔰„Wąsik Adolfa Hitlera Jest tak mały, że bliski zera – Myśl ta co chwilę jak klinga Przeszywała marszałka Goeringa." Warto, więc sięgnąć po ten specyficzny zbiór, aby poczytać dużo bzdur, aby się jak koń uśmiać, gdyż przednie zgromadzono w nim dzieła: limeryczne, sceniczne, niesceniczne, obsceniczne, biograficzne, czyli "biografioły" i inne wiersze-żarty lub podobne fioły, ale nie fiołki wonne co w poezji tradycyjnie lirycznej pachną, że ochy i achy wielkie wzbudzają. Poezja nonsensu bierze odwet na samym istnieniu, dlatego w "Fioletowej krowie" ogon macha psem i cały czas toczy się zajadła walka między brzmieniem a znaczeniem słów, między sensem i bezsensem. Każdy więc znajdzie tu coś dla siebie, szczególnie, gdy duszę ogarnia i zagarnia smutek, smuteczek lub inna destrukcja. Miłośnicy poezji biesiadnej znajdą tu na przykład inspirację do wzbogacenia swoich wystąpień błyskotliwymi propozycjami kolejnych tostów: 🔰"Herbata Też zbrata Ale martini Szybciej to czyni. Kakao Też by działało Ale jest szybszy program Sto gram. Tort podany na tacy jest cacy whisky wlana do wnętrza jest prędsza."....itd., itp. (P-45)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na81 rok temu
Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I Leszek Kołakowski
Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I
Leszek Kołakowski Zbigniew Mentzel
Wywiad rzeka nie jest moją ulubioną formą obcowania z twórcą: choć w dialogu wykuwają się niekiedy ciekawe myśli, rzadko zdarza się, by przy spotkaniu dwóch ludzi, co najmniej jeden nie usiłował błyszczeć. Na szczęście tej rozmowy w ogóle nie sposób rozpatrywać w tak prostych, jednoznacznych kategoriach. Okresowo następuje w niej swoiste odwrócenie ról – wobec mglistej pamięci Kołakowskiego to Mentzel, wsparty dokumentami, udziela na własne pytania odpowiedzi, które Kołakowskiemu pozostaje potwierdzić lub najwyżej zlekceważyć. Najmniej interesującą wydała mi się część traktująca o dzieciństwie, z którego Kołakowski mało już pamięta, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę, jak dawno temu się to dzieciństwo rozegrało. Ale też miejscami zdaje się mu służyć niepamięć jako wygodna wymówka do przemilczenia spraw bolesnych, choć zdarza mu się i mówić na tematy, w odniesieniu do których deklarował milczenie, co rodzi podejrzenie o niezbyt inwazyjną redakcję wywiadu albo też odwrotnie – o świadome nadanie mu w jego trakcie bardziej dzikiej formy. Czas wygładził w każdym razie kontury sądów Kołakowskiego. Uderza jego próba możliwie uczciwego oddania tamtych czasów, wypowiedzenia zdań, które nie będą krzywdzące, uwzględnienia okoliczności łagodzących i złożoności sytuacji, w jakich znaleźli się poszczególni ludzie. Ta skłonność do wyważonych sądów, do wybaczania błędów przy jednoczesnym braku pobłażania dla nikczemności, jawi się dziś, ledwie 15 lat po wydaniu książki, niczym opowieść o zamierzchłych, na poły legendarnych czasach
Voudini - awatar Voudini
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych

Więcej
Leszek Kołakowski 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki Zobacz więcej
Leszek Kołakowski 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki Zobacz więcej
Leszek Kołakowski 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki Zobacz więcej
Więcej