rozwińzwiń

Leo! Znowu ty? Byle do przodu

Okładka książki Leo! Znowu ty? Byle do przodu autorstwa Aleksandra Tyl
Okładka książki Leo! Znowu ty? Byle do przodu autorstwa Aleksandra Tyl
Aleksandra Tyl Wydawnictwo: Wydawnictwo Lemoniada literatura dziecięca
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2021-10-27
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-27
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366473928
Przede wszystkim nie trzeba się uczyć i tracić czasu na odrabianie lekcji. Wreszcie można pograć!
Jest jednak pewien problem. RODZICE. Nie pozwalają zbyt długo używać sprzętów elektronicznych, więc czasem się trzeba namęczyć, żeby przemycić laptopa na rodzinny wyjazd. Gorzej, jeśli potem nie da się z niego korzystać, bo wypasiony kamper okazuje się rzęchem, a wymarzone wakacje przeradzają się w podróż pełną tarapatów. Wtedy już nie ma czasu na granie. Trzeba walczyć o to, by choć trochę posuwać się do przodu…

UWAGA! Nie czytaj tej książki w szkole, by nie parsknąć na lekcji głośnym śmiechem!
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Leo! Znowu ty? Byle do przodu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Leo! Znowu ty? Byle do przodu

Średnia ocen
7,8 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Leo! Znowu ty? Byle do przodu

avatar
1213
172

Na półkach: , ,

Drugą część serii "Leo znowu ty!" jest jeszcze śmieszniejsza niż pierwsza.
Książkę czytałam 7 letniemu synowi i jemu również bardzo się podobało. Wybuchaliśmy co jakiś czas śmiechem, absurdy sytuacji były niezwykle obrazowo opisane.
Książkę czytało się dobrze, zdania były niezbyt skomplikowane i tworzyły spójny ciąg logiczny.
Humor, dobra zabawa, pokazanie jak ważne są kontakty na podwórku z rówieśnikami i jak przyjemnie można spędzić wakacje nawet na wsi z popsutym kamperem.
Lekka przyjemna lektura.
Chciałabym więcej takich książek!

Drugą część serii "Leo znowu ty!" jest jeszcze śmieszniejsza niż pierwsza.
Książkę czytałam 7 letniemu synowi i jemu również bardzo się podobało. Wybuchaliśmy co jakiś czas śmiechem, absurdy sytuacji były niezwykle obrazowo opisane.
Książkę czytało się dobrze, zdania były niezbyt skomplikowane i tworzyły spójny ciąg logiczny.
Humor, dobra zabawa, pokazanie jak ważne są...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2233
2221

Na półkach:

Wakacje – czas pełnego luzu, zero nauki, za to bez ograniczeń wszelka elektronika, no w końcu po tylu miesiącach nauki się należy. Przynajmniej z takiego założenia wychodzi Leo, który ani trochę nie lubi szkoły, a każdy dzień wolny od niej jest przez niego wyczekiwany z utęsknieniem. Na wakacje ma swoje plany i zdecydowanie jest w nich dużo grania w gry, oczywiście wcale nie chodzi o te bez prądu. Niestety dla niego i jego siostry, kiedy rodzice zauważają, ile ich dzieci spędzają czasu na graniu czy też oglądaniu telewizji, wprowadzają ograniczenia. Na dodatek wymyślili sobie wspólne wakacje i to w kamperze. Leo ani trochę nie jest z tego zadowolony, jednak nie zamierza się poddać. Postanawia po kryjomu zabrać laptopa i korzystać z niego tak, aby nikt o tym nie wiedział. Już podczas pakowania realizuje swój plan i udaje mu się zabrać sprzęt z sobą. Tylko czy uda mu się z niego korzystać? Czy wakacje w rodzinnym gronie okażą się taką katastrofą, jak myślał? Gdzie pojadą i jakie przygody przeżyją?

Chyba nie ma dziecka, które nie lubi wakacji, szczególnie jeśli już chodzi do szkoły. Co prawda tegoroczne mamy już są sobą, ale dzięki książce dziecko może sobie je przypomnieć i wraz z Leo przeżyć wiele wspaniałych przygód.
Historia, jaką znaleźliśmy w książce, okazała się po prostu świetna. Z jednej strony zabawna, pełna przygód, z drugiej pokazująca, że rodzinne wakacje to wcale nie nuda, a bez ciągłego grania w gry czy też oglądania telewizji naprawdę da się żyć i dobrze bawić.

W książce znajdziemy większą czcionkę, a tekst jest jasny i zrozumiały dla dziecka. To wszystko sprawia, że nasza pociecha będzie czytała z przyjemnością i nie będę potrzebowała pomocy przy zrozumieniu słów.

Ilustracje w książce czarno białe, ładne, adekwatne do treści. Zdecydowanie przyciągają wzrok i zachęcają do poznania treści.

„Leo! Znowu ty? Byle do przodu” to książka pełna humoru, ciekawych przygód, w wakacyjnym klimacie. Moim zdaniem warto podarować ją dziecku i z przyjemnością polecam.

Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2023/10/leoznowutydyledoprzoduwydawnictwolemoniada.html

Wakacje – czas pełnego luzu, zero nauki, za to bez ograniczeń wszelka elektronika, no w końcu po tylu miesiącach nauki się należy. Przynajmniej z takiego założenia wychodzi Leo, który ani trochę nie lubi szkoły, a każdy dzień wolny od niej jest przez niego wyczekiwany z utęsknieniem. Na wakacje ma swoje plany i zdecydowanie jest w nich dużo grania w gry, oczywiście wcale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
663
659

Na półkach:

„Lato miało własną logikę i zawsze coś ze mnie wyciągało. W lecie miało chodzić o wolność, młodość, brak szkoły i obowiązków, przygodę i odkrywanie. Lato księgą nadziei. Dlatego tak je kochałem i jednocześnie nienawidziłem. Ponieważ zmuszało mnie do tego, aby wierzyć.”

Benjamin Alire Saenz



Z książkami o wakacjach i o wakacyjnej przygodzie, jest tak, że każdy ma swoje ulubione. Ja kocham Dwa lata wakacji, czy Letnią akademię uczuć. Zawsze są, to pozycje pełne przygody i słonecznego relaksu, takie powinny zresztą być. Dla najmłodszych oraz dla młodszej młodzieży powstałe w tej tematyce naprawdę wiele wartościowych pozycji, choć moim zdaniem żadna nie dorównuje klasyce. Pewnie dlatego, że dzisiejsze publikacje pisane są w lżejszy sposób. Pani Aleksandrze Tyl, udało się stworzyć książkę, która zaciekawia czytelnika od pierwszej strony i wciąga go w zwariowany świat Leo i jego fantastycznej rodzinki.

Nasz główny bohater nie znosi szkoły, jak większość dzieci w jego wieku. Kocha za to wakacje, co roku oczekując ich z wielką niecierpliwością. Gdy w końcu nadchodzą, chłopiec może poleniuchować, nadrobić zaległości w grach komputerowych i spędzić więcej czasu ze swoimi kolegami. Rodziców uważa, za kopalnię zakazów wiec kiedy okazuje się, że spędzą razem czas na podróży kamperem Leo, jest niepocieszony. Wyjazd z rodziną okazuje się pasmem prześmiesznych sytuacji, oraz katastrof, mimo to… szalone wakacje na kółkach powodują zbliżenie całej rodziny.

Książka Leon znowu Ty? Byle do przodu, to niezwykła przygoda, która udowadnia, że więzi rodzinne i relacje z rodzicami i rodzeństwem mogą być wspaniałe, a czas letniego odpoczynku pomaga zbliżyć się do siebie jak nigdy dotąd. Ubawiłam się przy tej pozycji wyśmienicie. Pisarka nie szczędziła dialogów z poczuciem humoru, oraz ciekawych przemyśleń, czy przygód. Tutaj po raz kolejny przebija się styl pisania polskich Autorów, który, jest bardziej wysublimowany niż tych zagranicznych, takie pozycje czyta mi się bardzo dobrze. Mam dwie uwagi, żałuję, że powieść ta nie posiada jakiejś ciekawej wklejki i nie jest ze skrzydełkami. Tak mi się wydaje, że dodatkowy atut, jakim jest oprawa graficzna i okładka sprawiają, że młodzi czytelnicy chętniej sięgają po książki. Myślę, że każdy z nas lubi ładne ekskluzywne wydania. Jasne, że wiąże się to z kosztami, ale wbrew pozorom wiele dzieci czyta książki, a na półce fajnie jest mieć coś, co przyciąga wzrok.

Znakiem rozpoznawczym Wydawnictwa Lemoniada, są duże litery w publikacjach dla dzieci, to także moim zdaniem jest wielki atut. Nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale faktycznie z moich obserwacji wynika, że młody czytelnik chętniej sięga po pozycję z dużym drukiem, może wtedy nawet najgrubsza książka wydaje się mniej obszerna?

Pani Aleksandra Tyl, jest moim odkryciem tego lata, o przygodach Leon przeczytałam z zaciekawieniem, jestem niezmiernie zadowolona, że moje dzieci także mają zamiar sięgnąć po tę pozycję. Mam nadzieję, że to nie ostatnia książka tej Pisarki, którą będę miała okazję przeczytać.

zaczytanizkawa.blogspot.com

„Lato miało własną logikę i zawsze coś ze mnie wyciągało. W lecie miało chodzić o wolność, młodość, brak szkoły i obowiązków, przygodę i odkrywanie. Lato księgą nadziei. Dlatego tak je kochałem i jednocześnie nienawidziłem. Ponieważ zmuszało mnie do tego, aby wierzyć.”

Benjamin Alire Saenz



Z książkami o wakacjach i o wakacyjnej przygodzie, jest tak, że każdy ma swoje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

36 użytkowników ma tytuł Leo! Znowu ty? Byle do przodu na półkach głównych
  • 25
  • 9
  • 2
7 użytkowników ma tytuł Leo! Znowu ty? Byle do przodu na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Aleksandra Tyl
Aleksandra Tyl
Humanistka, optymistka, romantyczka. Odkąd skończyła trzydzieści lat, jej licznik czasu się popsuł i nie zamierza go naprawiać. Relaksuje się malując akrylami na płótnie. Lubi kuchnię włoską, czerwone wino i hiszpańską muzykę. Uzależniona od czekolady. Nie lubi horrorów, niedopasowanych ubrań i głośnych budzików. Fascynują ją ludzie, różnorodność charakterów i temperamentów. Uważa, że każdy jest osobnym wszechświatem, a tym, co potrafi je trwale złączyć jest miłość.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przyjaciel z przyszłości David Baddiel
Przyjaciel z przyszłości
David Baddiel
„Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi”. Cassandra Clare Po niezwykłej przyjemności, jaką dała mi lektura książki Agencja wynajmu rodziców Pana Davida Baddiela, miałam okazję zapoznać się z Jego kolejną pozycją Przyjaciel z przyszłości. Są to całkowicie odmienne lektury, mimo że pisane przez jednego Autora, co bardzo mi się podoba, ponieważ sugeruje, ze Pisarz, jest elastyczny tematycznie. Muszę przyznać, że Agencję wynajmu rodziców czytało się lekko, ponieważ książka nie zawierała skomplikowanych np. imion, w których momentami się gubiłam. Miałam problem, aby stwierdzić na początku, czy główny bohater to dziewczynka, czy chłopiec, ponieważ imię Pip@256X#YY.3_7 było dla mnie zagadką, a nie przeczytałam na tyle pozycji, że to jednak dziewczynka. Cała fabuła książki dzieje się w świecie całkowicie zdominowanym przez elektronikę i szeroko rozwinięty Internet. Tematyka ta, jest ostatnio bardzo popularna, myślę, że właśnie dlatego tego typu publikacje wciągają młodsze dzieci. Nasza bohaterka chodzi do wirtualnej szkoły, czuje się bardzo samotna, jej jedynymi towarzyszami są kot i papuga, które potrafią mówić. Z powodu upału dziewczyna nie może opuścić swojego domu zwanego HauseUnitem, mimo to gdy pojawia się w laboratorium rodziców, odkrywa magazyn w roku 2019. Zbiegiem okoliczności poznaje chłopca Rahula, z którym zaczyna swoją podróż między dwoma światami tym z roku 2019 i z roku 3020. Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że książki Pana Baddiela są serią, z tymi samymi bohaterami. Okazuje się, jednak że każda z pozycji, jest o czymś innym. Bardzo fajnie, ponieważ Autor w zupełnie inny sposób pisze każdą publikację. Przyjaciel z przyszłości to fantastyczna przygoda dla fanów dziecięcego fantasy. Książka przypomina trochę serię filmów Pana Roberta Zemeckisa z lat 80 i 90. Moim zdaniem, to strzał w dziesiątkę. Swobodny język i mnóstwo poczucia humoru sprawiają, że przez tę pozycję po prostu się płynie. Ciężko moim zdaniem trafić na dobrą dziecięcą powieść przygodowo – fantastyczną. Jest kilka serii, które mi się podobają, myślę, że ta ma potencjał, aby stworzyć np. trzy tomy. Czuje taki lekki niedosyt, ale mam zamiar zabrać się za pozostałe książki Autora, ponieważ zapowiadają się niezwykle ciekawie. Tutaj wielka przyjaźń, czas, lojalność oraz pokonywanie barier kulturowych i czasowych sprawiają, że lektura jest pouczająca i niezwykle ciekawa. W tej powieści uważam tak samo, jak w sprawie książek Pani Tyl, ciekawa wklejka oraz skrzydełka byłyby wisienką na torcie, a w ogóle twarda oprawa nadałaby tej pozycji, oraz pozostałym ekskluzywności dla młodych czytelników. Polecam bez dwóch zdań, Pan Baddiel jako satyryk stworzył publikacje, po które warto sięgnąć. zaczytanizkawa.blogspot.com
AniaCzyta - awatar AniaCzyta
oceniła na82 lata temu
Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Hej, w góry! Agnieszka Mielech
Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Hej, w góry!
Agnieszka Mielech
Emi i Tajny Klub Superdziewczyn to jedna z podstawowych serii w domowej biblioteczce córki, obok przygód Misi, Neli i Zuzi. Nie tylko córka uwielbia słuchać opowieści o przygodach Emi i jej koleżanek, ale także starszy syn, który z ukradkiem się przysłuchuje. Świat przedstawiony w Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Hej, w góry! jest bardzo realny i prawdziwy. Pandemia dotarła także na kartki tej powieści. Autorka świetnie ukazuje, jak nasi bohaterowie radzą sobie ze zdalną nauką, jak wszystkie swoje działania przenoszą do sieci, ukazując różne alternatywy. Przyszedł jednak czas poluzowania obostrzeń, znów można się spotykać i jak dobrze wiemy z autopsji, każde dziecko czekało na ten moment. Emi, Faustyna, Flora, Aniela i Franek tylko czekali na tę chwilę, by wznowić działania Tajnego Klubu Superdziewczyn i Superchłopaka, a tata Flory przygotował dla nich niesamowitą niespodziankę. Domek na drzewie, który stał się oficjalną bazą ich klubu. Wkrótce nadarza się okazja – dzieciaki wylogowują się ze zdalnej szkoły i wraz z profesorem Kagankiem ruszają w góry. Choć mieli niewiele czasu na przygotowanie, udało im się zdążyć na czas. Razem z profesorem dzieciaki mają wziąć udział w Górskim Rajdzie, gdzie potrzeba parzystej liczby uczestników. Zatem do grupy dołącza Lucek, sąsiad Emi. Początkowo dziewczyna nie tryska entuzjazmem, a może to dobra okazja o poszerzenie ich klubu o jeszcze jednego chłopaka? W górach czeka na nich kolejna tajna misja, wiele ciekawych i czasem niebezpiecznych przygód. Ponadto zawiera różne ciekawostki przyrodnicze jak np. informację o naturalnych zasobach ciemności, czyli miejscach, do których nie dociera światło z ulicznych latarni i domów. Gwarantuję Wam, że będziecie się dobrze bawić. Seria Emi i Tajny Klub Superdziewczyn to pozycja, która bawi, uczy i wskazuje, jak powinniśmy się zachować w różnych sytuacjach, jak można poradzić sobie z nastoletnimi problemami.
WRoliMamy - awatar WRoliMamy
ocenił na84 lata temu
Strażnik Klejnotu Katarzyna Rygiel
Strażnik Klejnotu
Katarzyna Rygiel
Warszawa. Dwójka 12-letnich dzieciaków. I paleta legendarnych osobistości. To musiało się udać! Katarzyna Rygiel stworzyła książkę, w której zakochają się nie tylko najmłodsi. W „Strażniku klejnotu” zetkniemy się z problemami już nie dzieci, a jeszcze nie nastolatków, poczuciem wyobcowania, odrzucenia, pragnieniem przynależności i przyjaźni. Te uczucia stanowią ważną część przedstawionej historii. I prawdziwych dzieciaków. Myślę, że sporo osób odnalazłoby samych siebie pomiędzy tymi stronami, czy to po jednej, czy po drugiej stronie barykady. Z drugiej strony… Może macie ochotę cofnąć się w czasie? Zjeść kolację z królem Zygmuntem III Wazą, posłuchać koncertu Chopina na żywo, towarzyszyć fotoreporterowi powstania warszawskiego, porozmawiać z Julianem Różyckim? Wiecie w ogóle kim był ten szanowny jegomość? Ja mieszkam już ładnych parę lat w stolicy i dopieram poznałam ten fragment historii miasta. Historii niesamowicie fascynującej! Barwnej! Żywej! A jeśli nie skusiły Was ani uczucia i emocje, ani lekcje historii w tej historii, to może macie ochotę zagłębić się w legendę o naszej własnej, warszawskiej syrence? Albo poznać pewne stworzonko o niesamowitym spojrzeniu? I piórami. I łuskami. I… Jeśli nie macie jeszcze prezentu nie tylko dla tych troszkę młodszych, ale i dla samych siebie, to z całego serca polecam „Strażnika klejnotu”. Jest cudowną i niesamowicie wciągającą powieścią. Nie sądziłam, że historia Warszawy poprzetykana legendami, w której głównymi bohaterami są dzieci, może być tak fascynująca. A jednak.
tea_and_blanket - awatar tea_and_blanket
ocenił na94 lata temu
Leo! Znowu ty? Niecny plan Aleksandra Tyl
Leo! Znowu ty? Niecny plan
Aleksandra Tyl
Czy lubiliście chodzić do szkoły? Ja bardzo, chociaż zwykle nauka nowych rzeczy nie była dla mnie priorytetem. Jestem gadułą, katarynką, pleciugą – nazywajcie mnie jak chcecie, ale jedno jest pewne: ja do szkoły chodziłam chętnie, głównie ze względu na towarzystwo🤓. I może nie jestem aż tak odważna jak Leo, bohater książki Aleksandry Tyl, ale kilka grzeszków mam na sumieniu. On podłożył w łazience dla nauczycieli zamarznięty kisiel, który udawał mydło, ja zamalowałam w tej dla dziewcząt kilka sedesów złotym sprejem. On założył gang, ja budowałam bazy za szkolnym ogrodzeniem. Mamy ze sobą więcej wspólnego, niż zakładałam przed sięgnięciem po tę pozycję🤫. Książka z serii „Leo! Znowu Ty” pod tytułem „Niecny plan” nas zachwyciła. Przeznaczona jest dla starszych klas podstawówki, bo podejmuje tematy pierwszego zauroczenia, jawnej niechęci do szkoły, zabawnego kombinatorstwa i spiskowania przeciwko dziewczynom, więc niekoniecznie są to wątki, które chciałam już teraz omawiać przy moim siedmiolatku. Ale no cóż, stało się i zupełnie tego nie żałujemy, młody człowiek wielokrotnie parskał przy niej śmiechem. Ilustracji Marty Grabowskiej jest niewiele, w dodatku są czarno-białe, ale przypasowały moim dzieciakom, a to zawsze najlepsza rekomendacja. To zdecydowanie pozycja dla chłopców, ale takich… łobuzów o złotych sercach, których charakteryzuje ogromne poczucie humoru. Odnoszę wrażenie, że na rynku wydawniczym mało jest wartościowych książek dedykowanych przede wszystkim chłopcom. A jeśli już są, to nie powalają mnie stylistyką lub poruszanymi w nich wątkami. Wychowuję chłopca, który uwielbia się śmiać, jest sprytny i bardzo ruchliwy, a przy tym niezwykle wrażliwy. Potrzebuje więc bohaterów takich jak Leo, chłonie przygody jego zgranej paczki, gloryfikuje przyjaźń. Dlatego cieszę się, że nasza domowa biblioteczka zawiera już takie książki. Przydała się teraz, jestem przekonana, że wielokrotnie przyda się w przyszłości👏.
chwilopylnie - awatar chwilopylnie
ocenił na81 rok temu
Lawenda i gadające koty Małgorzata Masłowiecka
Lawenda i gadające koty
Małgorzata Masłowiecka
Myślałam, że barwione brzegi w książkach to mój absolutny hit i ciągle zastanawiam się, dlaczego wcześniej nikt nie wpadł na to, by w taki sposób ozdabiać książki. Ale żebyście widzieli moją minę, gdy potarłam okładkę książki Małgorzaty Masłowieckiej, a ona pachniała lawendą🥰! Ja od zawsze żyję przekonaniem, że dobry tekst obroni się sam, ale powiedzcie, czy takie niespodzianki, zwłaszcza w literaturze dziecięcej, nie są najlepszą zachętą do rozbudzenia czytelniczej pasji?👏 Jak widzicie, już sama okładka książki „Lawenda i gadające koty” od Wydawnictwa Lemoniada zrobiła na mnie wrażenie. Ale jest ona zapowiedzią niezwykłej przygody, pachnącej rumiankiem, dziurawcem, różą, a gdzieniegdzie nawet melisą, aronią i ostem. Początek opowieści o dziewczynce, która spędzała dzieciństwo w domu pośrodku łąki razem z bratem i babcią, to spokojna narracja o umiłowaniu natury, czerpaniu z jej darów, wyjątkowości konkretnych miejsc, z którymi wiążą się dziecięce wspomnienia. Kiedy jednak Lawenda dorasta, a dom i łąka zostają sprzedane, rodzeństwo musi zmierzyć się z szarzyzną betonowych bloków, ciągłym zapracowaniem rodziców, rzeczywistością, która nie pachnie już czułością i beztroską🥺. Nagle okazuje się, że nieocenionym wsparciem dla dziewczynki będą trzy niezwykłe koty, a szczęście, jak małe nasionko, znów zakiełkuje w jej sercu. W naszej biblioteczce zagościła książka, która jest umiłowaniem natury, a jednocześnie nauką o czerpaniu z prostych doświadczeń, odkrywaniu swojego powołania i wielkiej potrzebie bliskości. Mnóstwo w niej odniesień do technik zielarskich – nie uznajcie mnie za wariatkę, ale ten tekst po prostu pachnie! Aż szkoda, że pogoda za oknem każe mi się wstrzymać z balkonowym szaleństwem i nie mogę jeszcze przyozdobić naszych parapetów kolorowymi kwiatami i ziołami. Chociaż jak przeczytacie ją do końca, to wierzę, że docenicie mały bonus, który pozwoli Wam cieszyć się pięknym zapachem lawendy przez cały rok. Muszę podkreślić, że autorka „Lawendy i gadających kotów” jest równocześnie jej ilustratorką. I chociaż osobiście niespecjalnie lubię takie połączenie, zwykle jeden talent dominuje nad drugim i daje to odczucie pewnej niespójności, to w tym przypadku jestem fanką zarówno ciepłych, dużych obrazków, jak i przyjemnego w odbiorze tekstu. A zabieg z perfumowaną okładką po prostu skradł moje serce i domagam się, by wydawnictwa stosowały go wręcz obowiązkowo!
chwilopylnie - awatar chwilopylnie
ocenił na81 rok temu
Szkoła szpiegów Stuart Gibbs
Szkoła szpiegów
Stuart Gibbs
Powrót do początków po rozczarowaniu tomem 11 🔄 Po lekkim rozczarowaniu najnowszym tomem Szkoły szpiegów, wróciłem do początku serii, żeby zobaczyć czy wciąż się broni. I szczerze - wciąż uwielbiam Bena i spółkę! ❤️ Historia prosta, ale klasyczna 📖 Historia jest dość prosta i klasyczna: Zwykły chłopak trafia do szkoły szpiegów. W sumie nie za bardzo wie dlaczego, ale wizja bycia super szpiegiem przekonuje go do dalszej pracy. 💪 I to DZIAŁA! Humor od pierwszej strony! 😂 Stuart Gibbs od samego początku pokazuje, że potrafi pisać z humorem, który utrzyma przez wiele tomów (no dobra, może nie przez TOM 11, ale przez większość! 😅). Benjamin - zabawny i uroczy ❤️ Benjamin jest zabawny, ale też uroczy na swój sposób. I momentalnie zyskuje sympatię czytelników! Nie jest super sprytny, nie jest super silny, ale jest autentyczny - i to robi różnicę! 💯 Podział kompetencji - Ben + Erica = PERFEKCJA 🤝 Bardzo mi się podoba też, nazwijmy to, "podział kompetencji": Erica Hale - NIE typowa "girl boss"! Erica Hale na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłą "girl boss" - ot, postać jaką widzieliśmy bardzo często w ostatnich latach. ALE Gibbs robi coś bardzo dobrego: Ben i Erica fantastycznie się uzupełniają i są super partnerami! 👏 Erica: Spryt, siła, umiejętności bojowe 💪 Ben: Inteligencja, analiza, umiejętności społeczne 🧠 Razem są niepokonani! To nie jest "ona ratuje go" ani "on ratuje ją" - to jest prawdziwe partnerstwo. Cała paleta sympatycznych bohaterów! 🌈 Ale generalnie poznajemy całą paletę sympatycznych bohaterów: ✅ Warren ✅ Zoe ✅ Alexander To wszystko są postacie, które zdobywają sympatię w mniej niż kilka sekund! ⚡ Każdy ma swój unikalny charakter, każdy wnosi coś do historii. I to jest piękne - od PIERWSZEGO tomu budujemy więź z bohaterami. ❤️ Idealny pierwszy tom! 🏆 Przy tym pierwszy tom jest IDEALNY pod tym względem, że: Opcja 1: Standalone ✅ Może być jedynym tomem, jaki przeczytacie - i będziecie zadowoleni! Historia ma początek, środek i koniec. Nie zostaniecie z cliffhangerem (w przeciwieństwie do "Fali"! 😅). Opcja 2: Początek serii ✅ A jeżeli będziecie czytać dalej - też będziecie zachwyceni! Bo zobaczycie jeszcze więcej swoich ulubionych postaci w akcji! 🎬 To jest świetne zarządzanie serią - pierwszy tom daje satysfakcję, ale też zachęca do kolejnych. Drobny minus: Intrygа trochę za łatwa 🔍 Drobny minus za intrygę: Szczerze uważam, że trochę za łatwo ją rozwiązać. I brakuje tych twistów, z których słyną kolejne tomy. ALE: To pierwszy tom! Gibbs dopiero buduje świat, postacie, relacje. Twisty przyjdą w kolejnych tomach (i BOY, czy przyjdą! 🎢). Więc to wybaczam. 😊 Werdykt "Szkoła szpiegów" (tom 1) to fantastyczny początek serii, który wciąż się broni po powrocie do niego po 11 tomach! Plusy: ✅ Benjamin - zabawny i uroczy od pierwszej strony (momentalnie zyskuje sympatię!) ✅ Humor Gibbsa - działa od początku do końca! 😂 ✅ Ben + Erica = perfekcyjny podział kompetencji (prawdziwe partnerstwo, nie "girl boss" ratuje chłopaka) ✅ Cała paleta sympatycznych bohaterów (Warren, Zoe, Alexander - sympatia w sekundy!) ✅ Idealny pierwszy tom - może być standalone LUB początkiem serii (satysfakcja w obu przypadkach!) ✅ Super przygoda nie tylko dla najmłodszych - dorośli też się świetnie bawią! 🎉 Minusy: ❌ Intryga trochę za łatwa - można ją rozwiązać ❌ Brak twistów z późniejszych tomów (ale to pierwszy tom, więc wybaczam!) Ocena: ⭐⭐⭐⭐½/5 Powrót do początków po rozczarowaniu tomem 11 pokazał mi, że seria NADAL ma w sobie magię! Ben wciąż zabawny, Erica wciąż sprytna, humor wciąż działa. Problem nie jest w DNA serii - problem jest w TYM, co Gibbs z nią zrobił w tomie 11. Dla kogo: Dzieci 10-14 lat (idealny wiek!),dorośli szukający lekkiej, zabawnej przygody szpiegowskiej, fani serii wracający do początków po rozczarowaniu nowymi tomami 😅 Nie dla kogo: Osoby szukające super skomplikowanych intrygą z twistami (to przyjdzie w kolejnych tomach!),czytelnicy oczekujący "dorosłych" tematów. P.S. Wróciłem do tomu 1 po rozczarowaniu tomem 11 - i przypomniałem sobie, dlaczego pokochałem tę serię! ❤️ Ben, Erica, Warren, Zoe, Alexander - wszyscy tu są, w pełnej formie, z pełną charyzmą. Gibbs, wróć do korzeni! To DZIAŁA! 💪 P.P.S. Tom 1 można przeczytać jako standalone i być zadowolonym. Ale znacie mnie - przeczytałem wszystkie 11 tomów. I nie żałuję (może poza tomem 11 😅). P.P.P.S. Erica Hale to NIE "girl boss" - to partner, który uzupełnia Bena. I to jest piękne. To jest prawdziwe równouprawnienie w literaturze dziecięcej. 👏🏆
Esi - awatar Esi
ocenił na72 miesiące temu
Szkoła Szpiegów na wakacjach Stuart Gibbs
Szkoła Szpiegów na wakacjach
Stuart Gibbs
Drugi tom = poziom pierwszego (a nawet ZABAWNIEJSZY!) 😂 Drugi tom trzyma poziom pierwszego, a nawet jest jeszcze zabawniejszy! 🎉 I to mówię jako ktoś, kto właśnie skończył maraton wszystkich 11 tomów - więc mogę porównać! 📚 WIĘCEJ ALEXANDRA = WIĘCEJ RADOŚCI! 🎭 Ten tom ma też znacznie więcej Alexandra od poprzedniego! A jest to jedna z moich ulubionych postaci! ❤️ (Alexander - niekompetentny, ale uroczy ojciec Eriki, który jakoś zawsze wychodzi obronną ręką 😅) Poznajemy kolejnego Hale'a! Ale poznajemy tutaj też kolejnego Hale'a - i on również wypada GENIALNIE! 🌟 Choć na inny sposób niż Alexander. Nie spoileruję kto, ale rodzina Hale to szpiegowska dynastia, a każdy z nich ma swój unikalny styl! 🕵️‍♂️🕵️‍♀️ Akcja prowadzona LEPIEJ niż w tomie 1! 🎬 Akcja też jest prowadzona lepiej niż w poprzednim tomie. Tutaj dosłownie czujemy, że Ben jest zagrożony w każdym momencie! 😨 W tomie 1 intrygа była trochę za łatwa (jak pisałem w recenzji). Tutaj? Napięcie realne, stawki wyższe, twisty lepsze! 💥 Foreshadowingi z tomu 1 - Gibbs planował to od początku! 🧩 A jeżeli ktoś zrobi sobie maraton wszystkich tomów (podobnie jak ja),też doceni porozrzucane gdzieniegdzie foreshadowingi z pierwszego tomu! Co pokazuje, że Gibbs naprawdę miał pomysły na dalszą historię. 👏 To nie jest seria pisana "na bieżąco" - to jest zaplanowana narracja od samego początku! (Przynajmniej na początku... bo tom 11... cóż 😅) Minusy - i są ich trzy 📉 MINUS 1: Tylko połowa w dziczy 🏕️ Szkoda, że jedynie około połowa książki faktycznie dzieje się w dziczy, a druga w mieście. Tytuł brzmi "Szkoła Szpiegów na wakacjach" / "Spy Camp", więc oczekiwałem więcej survival'u, więcej natury, więcej kemping vibes! ⛺ Ale druga połowa to miasto. Nie źle! Ale trochę wprowadzające w błąd. 🤷 MINUS 2: Relacja Ben/Erica niespójna z końcówką tomu 1 💔 Wydaje mi się, że relacja Bena i Eriki jest nieco niespójna z końcówką poprzedniego tomu. Pod koniec pierwszego tomu wydawali się być bardziej ze sobą zżyci. A tutaj niemal wracamy do punktu zero. 🔄 Rozumiem to: Poprzedni tom w finale pokazał rozwój ich relacji, żeby usatysfakcjonować czytelnika. Ale już kolejne tomy wymagały, żeby to nieco cofnąć (bo inaczej byliby razem w tomie 2, a seria ma 11 tomów! 😅). To wybieg fabularny, ale trochę zgrzyta. 😕 MINUS 3: Problem długoterminowy - postacie jako "support" 👥 Trzeci minus to w praktyce problem długoterminowy: O tóż Gibbs przedstawia nam w tym tomie około 3 postacie (poza tym nowym Hale'em),które będą wracały w kolejnych tomach. ALE: Zawsze jako support i postacie z tła. 😐 Co jednak jest trochę smutne, bo dobre żonglowanie postaciami było jedną z największych zalet całego cyklu! (I właśnie TEN problem wybuchnie w tomie 11 - gdzie wszystkie postacie są niemrawe i wklejone "żeby być"! 💔) Werdykt "Szkoła Szpiegów na wakacjach" (tom 2) trzyma poziom pierwszego, a nawet jest zabawniejszy! Plusy: ✅ Zabawniejszy niż tom 1! 😂 ✅ WIĘCEJ ALEXANDRA - jedna z moich ulubionych postaci! 🎭 ✅ Poznajemy kolejnego Hale'a - wypada genialnie (na inny sposób niż Alexander) ✅ Akcja prowadzona lepiej - czujemy że Ben jest zagrożony w każdym momencie! 🎬 ✅ Foreshadowingi z tomu 1 - Gibbs planował serię od początku! 🧩 ✅ Lepsze twisty niż w pierwszym tomie Minusy: ❌ Tylko połowa w dziczy - druga połowa w mieście (tytuł wprowadza w błąd) 🏕️➡️🏙️ ❌ Relacja Ben/Erica niespójna z końcówką tomu 1 (cofnięcie rozwoju dla potrzeb serii) 💔 ❌ Problem długoterminowy - 3 nowe postacie, ale zawsze jako "support" i tło (a dobre żonglowanie postaciami było siłą cyklu!) 👥 Ocena: ⭐⭐⭐⭐½/5 Świetny drugi tom, który buduje na fundamencie pierwszego! Humor działa, akcja lepsza, Alexander wraca, poznajemy nowego Hale'a, foreshadowingi pokazują że Gibbs planował serię. Szkoda tylko że: (1) mniej dziczy niż obiecywał tytuł, (2) relacja Ben/Erica cofnięta dla potrzeb fabuły, (3) nowe postacie zostają "supportem" zamiast pełnoprawnymi bohaterami. Ale to wciąż solidny 4½/5! 💪 Dla kogo: Fani tomu 1 (kontynuacja trzyma poziom!),dzieci 10-14 lat, dorośli robiący maraton serii (foreshadowingi docenicie!),fani Alexandra (więcej go tutaj!) 🎉 Nie dla kogo: Osoby oczekujące czystego "survival/camping" tomu (tylko połowa w dziczy),czytelnicy oczekujący linearnego rozwoju relacji Ben/Erica (tu się cofa). P.S. Robiąc maraton 11 tomów doceniłem foreshadowingi z tomu 1, które wracają w tomie 2! Gibbs planował tę serię od początku! 🧩✨ P.P.S. MINUS 3 (postacie jako "support") to problem, który eksploduje w tomie 11 - gdzie wszystkie postacie są niemrawe. Gdyby Gibbs dał tym 3 postaciom więcej miejsca, tom 11 byłby lepszy! 😢 P.P.P.S. Alexander ❤️❤️❤️ Więcej go tutaj i jestem szczęśliwy! 😂 P.P.P.P.S. Relacja Ben/Erica cofnięta w stosunku do końca tomu 1 - rozumiem to (seria ma 11 tomów!),ale trochę zgrzyta. Gibbs, mogłeś to zrobić bardziej subtelnie! 😅
Esi - awatar Esi
ocenił na71 miesiąc temu
Dasz radę, Marcelko Marcin Pałasz
Dasz radę, Marcelko
Marcin Pałasz
Z wielką ciekawością zabrałam się z synkiem do lektury książki autorstwa Marcina Pałasza, która jest pierwszym tomem serii o Marcelce. Marcelka jest uczennicą drugiej klasy szkoły podstawowej, dla której czas spędzony w szkolnej ławce jest ciężkim przeżyciem. Wszystko przez jej niepełnosprawność i nastawienie rówieśników. Mimo swojego młodego wieku z Marcelki bije ogromna odwaga i wytrwałość. Siłę natomiast znalazła w swoim nowym przyjacielu, od którego otrzymała wszystko to, czego nie mogli dać jej koleżanki i koledzy w klasie. Już od pierwszej strony byłam urzeczona i poruszona historią Marcelki. Mimo że książka jest już na rynku dziesięć lat, to losy przedstawione w niej są ponadczasowe i nad wyraz prawdziwe. Dziecko, dla którego niepełnosprawność jest już dużym cierpieniem, musi mierzyć się z szykanowaniem przez rówieśników. Jako rodzic zdaje sobie sprawę, jak ważne jest wychowanie dziecka w taki sposób, aby zawsze pomagało słabszemu i było empatyczne. Każdego dnia staram się wychowywać syna w taki właśnie sposób, tłumacząc każdą, najdrobniejszą rzecz, słowo, czy gest, który mógłby komuś przykrość lub krzywdę. Niestety nie jest to łatwa sprawa. Autor w ujmujący sposób pokazuje, jak wiele cierpienia skrywa w sobie Marcelka, bo choć w szkole nie jest za wesoło, to jednak ma grono osób, które ją kochają i są gotowe dla niej poświęcić wszystko. To dla nich uśmiecha się i ćwiczy, aby poświęcenie nie poszło na marne. Jednak kiedy w jej życiu pojawia się nowy członek rodziny, Marcelka nabiera jeszcze większej chęci do walki, aby pokonać niepełnosprawność. Z każdej strony bije chęć życia i wola walki, ale także lekcja pokory i sprawiedliwość. Dzięki tej lekturze mogłam kolejny raz wyjaśnić dziecku, co w życiu jest ważne, na co warto zwrócić uwagę i czego się wystrzegać. Książka została wydana w małej kieszonkowej wersji, jednak czcionka jest dość duża, tak więc czytanie jej to czysta przyjemność. Dodatkowo została ona ustrojona ślicznymi bialo-czarnymi ilustracjami, a właściwie szkicami. W najbliższym czasie czekają na mnie jeszcze dwa tomy z tego cyklu i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła usiąść wraz z synem, by poznać kolejne przygody Marcelki. A Was i Wasze pociechy zachęcam do lektury ponadczasowej i ujmującej pierwszej części. https://papierowybluszcz.wordpress.com/2024/04/19/dasz-rade-marcelko-marcin-palasz/
Adrianna - awatar Adrianna
oceniła na102 lata temu
Archeologia. Mumie, złoto i stare skorupy. Marta Guzowska
Archeologia. Mumie, złoto i stare skorupy.
Marta Guzowska Joanna Czaplewska
Sama wybrałam tą publikację by omówić ją z uczestnikami Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci. I odkładałam ją na bok. Nie byłam do niej przekonana, dopóki jej nie otworzyłam... Przepadałam. Autorka (pani archeolog i autorka kryminałów) w sposób bardzo przystępny przedstawia nam to czym zajmuje się archeolog - czy na każdym kroku znajduje złote maski lub figurki czy może jednak prowadzi żmudną pracę? Czyta masę książek historycznych, map i dokumentów; na wykopaliskach "macha" głównie łopatą, ogląda starożytne kości i skleja potłuczone naczynia. Jego praca polega głównie na odkryciu jacy byli i jak żyli ludzie z przeszłości. Wstęp brzmi nudno? Nic się nie martwcie, to tylko jeden rozdział. Każdy kolejny odkrywa przed nami tajemnice przeszłości - egipskich piramid, ale także klątwy Tutanchamona. Próbujemy odkryć czy Atlantyda naprawdę istniała i czy Herod (król wymieniony w Biblii) był okrutny czy jednak zasłużył się czymś dla swojego ludu? Odkryjemy tajemnice zwojów znad morza Martwego, odwiedzimy dalekie Chiny i przyjrzymy się terakotowej amii, by wylądować w Machu Picchu w Peru. Podróżujemy przez świat i czas. Z każdą stroną poznajemy ciekawe archeologiczne odkrycia. Chcemy więcej i więcej. Aż żałowałam, że książka skończyła się tak szybko. Mam chrapkę na więcej ciekawostek :) Książka ma twardą oprawę. Świetne teksty - ciekawe, zaskakujące i różnorodne. A wzrok przykuwają fantastyczne ilustracje. Publikacja skierowana jest do młodego czytelnika... no cóż... mnie też zachwyciła.
Apo - awatar Apo
ocenił na81 rok temu
Tajemnica woźnej Drucik Alicja Sinicka
Tajemnica woźnej Drucik
Alicja Sinicka
„Tajemnica Woźnej Drucik” to już kolejne moje spotkanie z trójką niezwykłych bohaterów – Kasią, Karolem i Wojtkiem, czyli niezastąpioną grupą detektywów z podstawówki. Każda książka z tej serii ma w sobie coś wyjątkowego – coś, co sprawia, że od pierwszej strony wciągam się w fabułę i czuję się tak, jakbym znów wracała do szkolnych korytarzy pełnych gwaru, śmiechu i… sekretów. Tym razem przed bohaterami stoi nie lada wyzwanie: muszą rozwikłać tajemnicę zaginionego złotego pucharu. Brzmi poważnie? I takie właśnie jest! Sinicka po raz kolejny udowadnia, że doskonale potrafi łączyć elementy pełne napięcia z lekkością i humorem, który sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Każdy trop prowadzi w zupełnie inną stronę, a podejrzanych nie brakuje. Uwielbiam ten moment, kiedy mogę razem z bohaterami głowić się, kto stoi za całą intrygą – to naprawdę wciąga i daje dużo frajdy. Muszę przyznać, że bardzo lubię tę dziecięcą odsłonę Alicji Sinickiej. Autorka znana jest z powieści dla dorosłych, ale tutaj pokazuje swoje zupełnie inne oblicze – lekkie, pełne empatii, idealnie dopasowane do młodszego czytelnika. Jednocześnie nie spłyca fabuły – historia jest ciekawa, zaskakująca i ma w sobie to coś, co sprawia, że sięgając po nią, trudno się oderwać. Ogromnym walorem tej książki są także ilustracje Łukasza Silskiego. Każdy rysunek nie tylko urozmaica lekturę, ale wręcz nadaje historii nowy wymiar. Dzieci mają dzięki nim szansę lepiej wyobrazić sobie bohaterów i sytuacje, a dla mnie ilustracje są takim małym dopełnieniem klimatu – sprawiają, że książka nabiera jeszcze większego uroku i staje się naprawdę wyjątkowa. „Tajemnica Woźnej Drucik” to opowieść pełna zagadek, przygód i dobrej zabawy. To książka, która uczy, że prawdziwa przyjaźń i współpraca mogą pokonać każdą trudność. Jestem pewna, że spodoba się nie tylko dzieciom, które uwielbiają historie detektywistyczne, ale i dorosłym, którzy chętnie razem z najmłodszymi zagłębią się w ten świat szkolnych tajemnic.
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na76 miesięcy temu
Tajemnica trenera Bombki Alicja Sinicka
Tajemnica trenera Bombki
Alicja Sinicka
Co mnie ujęło: - Fabuła jak z prawdziwej szkolnej detektywistycznej przygody. Jest zagadka, podejrzenia, wątpliwości, ale i spora dawka humoru. Świetna dla dzieci, które lubią analizować i wyciągać wnioski. Całość wciąga i czytelnik staje się jednym z detektywów. - Klimat świąteczny z morałem. Jest choinka, dekoracje, świąteczne przygotowania, ale mamy też złote myśli i poważne przesłanie. Książka aktualnie na czasie - w sam raz na grudniowe wieczory. - Styl i narracja: lekkie pióro, dynamiczne tempo, krótkie rozdziały. Idealna dla uczniów podstawówki, ale też dla przedszkolaków, którzy uwielbiają „ten klimat” książek – moja trzylatka przepadła i już chce kolejne tomy. - Ilustracje i edycja: twarda oprawa, niezwykłe ilustracje, które dodają całej historii świątecznego klimatu. Całe wydanie aż prosi się, by trafić do szkolnej biblioteczki lub rodzinnej półki z książkami. O czym jest książka Uczniowie podstawówki przygotowują się do świąt: mają udekorować szkolną choinkę. Gdy pamiątkowy szpic w wyniku nieszczęśliwego wypadku pęka, z jego środka wypada tajemnicza wiadomość: „W tym roku choinki nie będzie”. Następnego dnia drzewka rzeczywiście… brak. Rodzi się pytanie: co się stało? ? Co z całą sytuacją ma wspólnego trener Bombka, którego zachowanie jest niezwykle podejrzane? Na trop wyrusza szkolne biuro detektywistyczne. Czy Kasia, Karol i Wojtek odkryją prawdę Dlaczego jestem na tak: detektywistyczna przygoda to świetna okazja, by porozmawiać z dzieckiem o uczciwości, zaufaniu, sprawiedliwości i o tym, że czasem prawda wymaga odwagi, spostrzegawczości i współpracy. To też okazja do rozwijania logicznego myślenia, krytycznego spojrzenia i… empatii. W końcu bohaterowie muszą mierzyć się z emocjami, podejrzeniami, strachem przed niesprawiedliwością. Jeśli Wasze dzieci lubią zagadki, tajemnice i szkolne przygody — “Tajemnica trenera Bombki” to strzał w dziesiątkę
PsychologRysuje - awatar PsychologRysuje
ocenił na94 miesiące temu
Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Dookoła świata. Szwecja Agnieszka Mielech
Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Dookoła świata. Szwecja
Agnieszka Mielech
Przygody Emi i założonego przez nią Klubu Superdziewczyn czytamy od lat i właściwie można powiedzieć, że ta seria nie ma przed nami tajemnic. Moja dziesięcioletnia córka dorastała wraz z Emi i w miarę ukazywania się kolejnych tomów rozwijała się w niej pasja do podróży, ciekawość świata i zwyczajów różnych kultur. Podczas lektury spotykała się z zagadnieniami i problemami, których często nie mielibyśmy okazji ani nawet możliwości poruszyć. A tu proszę. Podane na tacy w sposób łatwy do ogarnięcia i tak interesujący, że informacje zawarte w książkach Agnieszki Mielech wchodzą do głowy niewiadomo kiedy. I wierzcie, dziecko potrafi zaskoczyć (i zachwycić) tą wiedzą w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Dlatego zawsze, głównie za tę sprytnie przemyconą w poszczególnych częściach serii wartość merytoryczną jestem wdzięczna Autorce i każdy kolejny tom witam z radością. Tym razem, ku mojemu szczeremu zachwytowi poznajemy Szwecję. Kraje skandynawskie są tak interesujące i wciąż mało rozreklamowane, że aż się prosi zgłębić ich tradycje i poznać najciekawsze osobliwości. Nasi młodzi bohaterowie jadą do Szwecji dzięki mamie Emi, która skończywszy studia w ramach prezentu wybiera wycieczkę do tego właśnie kraju. I chociaż początkowo jechać ma tylko rodzina Gacków, to po dynamicznej interwencji Klubu i zdobyciu odpowiednich zgód i funduszy tworzy się jedenastoosobowa, ciekawa świata i nowych wrażeń grupa podróżników, która pewnego wiosennego dnia wyrusza na wielkie zwiedzanie. Będzie o zasadzie 3K, bardzo przydatnej zresztą, o świecie uwielbianej przez dzieciaki Astrid Lindgren i wiecznie żywych postaciach z jej książek, cynamonowych bułeczkach, olbrzymich kanapkach, łosiach i zasadzie fika, którą i my postanowiłyśmy wcielić w życie, a która polega na celebrowaniu małych przyjemności. Będzie o zabytkach Sztokholmu, muzeum zespołu Abba, parku rozrywki, a nawet o znanej większości dorosłych sadze Millenium. Będą szwedzkie zwroty, nowe słówka i wiele, wiele atrakcji. Oczywiście Emi i przyjaciele nie byliby sobą, gdyby w całym zwiedzaniu nie natknęli się na zagadkę do rozwiązania, która zmusi ich do obserwacji i zakończy się bardzo…zapachowo. Przygody Emi i Tajnego Klubu Superdziewczyn czyta się jednym tchem. Tyle ciekawostek i nowości oraz przydatnych stricte przewodnikowych informacji nie znalazłyśmy jeszcze w żadnej literaturze dziecięcej. To przykład na to, że książka dla dzieci może nie tylko bawić i budzić ciekawość, ale także uczyć. Jest bardzo ładnie wydana dzięki Wydawnictwu Wilga. Grubsza, ma twardą, kolorową okładkę, która aż zachęca do dołączenia się do przygód. Już na pierwszych stronach przypominajka kto jest kim ) ale my to przecież doskonale wiemy) oraz najważniejsze informacje dotyczące miejsca odwiedzanego przez Klub Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka oraz Lucka. (To akurat nam się mega przydało!). W środku dużo tekstu drukowanego większą czcionką, więc nawet mniej zaprawiony w boju czytelnik da radę. Czarno – białe, liczne ilustracje Magdaleny Babińskiej, tak charakterystyczne dla Emi, które nie mogłyby już być inne. Na końcu słowniczek przydatnych szwedzkich zwrotów i wyrażeń. Lektura skierowana głównie do dziewczynek, ale znam chłopców, którzy przeczytali i bardzo sobie chwalili, zwłaszcza za występujących tam Franka i Lucka. Polecamy ogromnie dzieciakom 9+. Nigdy więcej nudy!
CzytaMy8plus - awatar CzytaMy8plus
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Leo! Znowu ty? Byle do przodu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Leo! Znowu ty? Byle do przodu