
Człowiek, który znał mowę węży

412 str. 6 godz. 52 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Bałtyk
- Tytuł oryginału:
- Mees, kes teadis ussisõnu
- Data wydania:
- 2020-09-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-11-03
- Liczba stron:
- 412
- Czas czytania
- 6 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375281989
- Tłumacz:
- Anna Michalczuk-Podlecki
Leśny świat Leemeta się rozpada: przyjaciele i sąsiedzi wyprowadzają się do wioski, aby tam wieść nowe życie podporządkowane pracy na roli i obrządkom chrześcijańskim. Porzucają swoje chaty, obyczaje i umiejętności skuszeni smakiem chleba oraz wynalazkami przywiezionymi przez rycerzy zza morza. Leemet wierzy, że odnajdzie pogrążonego w wiecznym śnie Północnego Gada – jedyną istotę zdolną przywrócić dawny porządek.
Ponadczasowa powieść z Estonii o walce „starego” z „nowym”, niełatwym poszukiwaniu własnej tożsamości i zerwanym przymierzu człowieka z przyrodą.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Człowiek, który znał mowę węży w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Człowiek, który znał mowę węży
Poznaj innych czytelników
942 użytkowników ma tytuł Człowiek, który znał mowę węży na półkach głównych- Chcę przeczytać 537
- Przeczytane 405
- Posiadam 70
- 2022 13
- Ulubione 13
- 2021 13
- 2023 10
- 2024 9
- Fantastyka 8
- Fantasy 7



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Człowiek, który znał mowę węży
Moje zetknięcie z tym tytułem było pierwszym zetknięciem z literaturą estońską, które na dodatek okazało się dobrą jej reprezentacją.
Jest to niesamowita opowieść o przemijaniu i walce nowego ze starym, słodko gorzka (może nawet z naciskiem na gorzka),ale naprawdę wyjątkowa i poruszająca, która już od pierwszych kartek po prostu mnie oczarowała. Bo w końcu jak lepiej można zacząć opisywanie świata niż oczami dziecka? Dziecka, które jeszcze dopiero go odkrywa, jest wszystkiego ciekawe, woli widzieć wszystko w jasnych barwach? Jest to bardzo dobry sposób, szczególnie jeśli chcesz później to dziecięce wyobrażenie zdeptać i pokazać jakim świat jest naprawdę. Autor wykazał się nie lada kunsztem planując całą linię fabularną. Wszystko jest tutaj przemyślane, kontrasty przyjemnie podkreślają to co powinny podkreślić, a przemiana która zachodzi w bohaterze pokazuje brutalność świata, który dla osób nie tępiących wszystkiego co inne jest wyjątkowo szorstki.
Nie da się przechodzić przez tą książkę i nie być targanym przez emocje takie jak bezsilność, frustracja, poczucie niesprawiedliwości. Nie da się tego zrobić, bo towarzyszy się w nich również głównemu bohaterowi - człowiekowi, który przeciwstawia się otaczającego go głupocie, przemocy, który jest inny do tego stopnia, że nie pasuje do żadnego świata i z tą innością musi sobie poradzić. Znaleźć cel swojego życia, które jest wyrwane z kontekstu.
Książka pokazuje również ważność powrotu do korzeni, przekazywanych pokoleniami mądrości i głupotę wchodzenia w role, które nie są zgodne z naszym ja. Udawania kogoś kim się nie jest związane z przemijającymi trendami. Jak łatwo zgubić w tym coś naprawdę ważnego.
Jeden z ważnych przekazów to również to że głupocie przetrwać jest bardzo prosto. To zazwyczaj ona pozostaje na polu bitwy kiedy wszystko inne jest już w zgliszczach. Jednak książka ta jest manifestem walki z nią do końca. Jest manifestem gnicia z dumą. Z wiedzą że to kim jestem jest czymś z czego warto być dumnym. Nawet jeśli jestem ostatni i kiedyś to przeminie
Moje zetknięcie z tym tytułem było pierwszym zetknięciem z literaturą estońską, które na dodatek okazało się dobrą jej reprezentacją.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to niesamowita opowieść o przemijaniu i walce nowego ze starym, słodko gorzka (może nawet z naciskiem na gorzka),ale naprawdę wyjątkowa i poruszająca, która już od pierwszych kartek po prostu mnie oczarowała. Bo w końcu jak lepiej...
Historia o przemijaniu starego świata i zwycięstwie nowego opowiedziana w totalnie baśniowy sposób i pełna mądrości.
Czuć zapominane powoli wydarzenia i ich powolne odchodzenie do sfery legend.
Opowieść wygląda na osadzoną gdzieś w czasach chrystianizacji Estonii. Mamy pogański lud zamieszkujący lasy, umiejący rozmawiać z wężami i zwierzętami, wiarę w Północnego Gada, który wielokrotnie przybywał im na pomoc, ostatnie małpoludy malujące w jaskini swoją historię, wielką rybę śpiącą na dnie morza, wilki na których można jeździć itp.
Historia o przemijaniu starego świata i zwycięstwie nowego opowiedziana w totalnie baśniowy sposób i pełna mądrości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuć zapominane powoli wydarzenia i ich powolne odchodzenie do sfery legend.
Opowieść wygląda na osadzoną gdzieś w czasach chrystianizacji Estonii. Mamy pogański lud zamieszkujący lasy, umiejący rozmawiać z wężami i zwierzętami, wiarę w Północnego Gada,...
Najbardziej szczera i przejmująca powieść o końcu świata, jaką czytałem.
Najbardziej szczera i przejmująca powieść o końcu świata, jaką czytałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Jesteśmy jak zeszłoroczne liście, które na wiosnę wyzierają spod śniegu, brązowe i zbutwiałe. Nasz czas minął. Musimy już tylko pomału zmienić się w pył, bo wysoko na drzewach pojawiło się nowe życie i puszczają świeże i zielone liście.”
Było to moje pierwsze spotkanie z literaturą estońską i muszę przyznać, że wyszło całkiem dobrze. Oto dostajemy powieść… Jest nieco historii, nieco fantasy, klimat rodem z baśni braci Grimm (w ich pierwotnej wersji). Nie sądziłam, że będę miała przyjemność przeczytać prawdziwą perełkę i nie dziwię się w ogóle, że w Estonii ta powieść uważana jest za jedną z najważniejszych.
Bohaterowie powieści porzucają życie w lesie i przenoszą się do wioski. Kusi ich wielki świat, chleb, nowoczesne wynalazki, nowa religia. Tutaj zwierzęta mówią ludzkim głosem, ludzie latają na kościach swoich wrogów, nawiedzeni chrześcijanie żywią się tylko i wyłącznie chlebem – i to jest tutaj jak najbardziej normalne! I jest w końcu nasz główny bohater – Leemet. Sprzeciwia się on wszystkiemu, co nowe. Nie chce opuszczać lasu, nie chce nowej religii, nowych wynalazków. Wierzy, że odnalezienie wiecznego stwora Północnego Gada przywróci stary ład i porządek.
W powieść bardzo łatwo jest wsiąknąć… Czyta się bardzo szybko, a my możemy zobaczyć jak rozpada się wszystko, w co wierzy Leemet, jak stare ustępuje nowemu. To powieść o poszukiwaniu własnego „ja”, własnej tożsamości oraz o tym, że człowiek nie podążający za większością bardzo często bywa samotny i zdany jedynie na siebie.
„Jesteśmy jak zeszłoroczne liście, które na wiosnę wyzierają spod śniegu, brązowe i zbutwiałe. Nasz czas minął. Musimy już tylko pomału zmienić się w pył, bo wysoko na drzewach pojawiło się nowe życie i puszczają świeże i zielone liście.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByło to moje pierwsze spotkanie z literaturą estońską i muszę przyznać, że wyszło całkiem dobrze. Oto dostajemy powieść… Jest nieco...
Autor w bardzo prostym przekaz ukazal czlowieka zwiazane blisko z natura. Pokazal rowniez mechanizmy odchodzenia od tego trybu zycia. Pokazane jest rowniez mechanizm dzialania nowej religi na czlowieka i ich poddanstwu. Wzruszylam sie po wysluchaniu ksiazki.
Autor w bardzo prostym przekaz ukazal czlowieka zwiazane blisko z natura. Pokazal rowniez mechanizmy odchodzenia od tego trybu zycia. Pokazane jest rowniez mechanizm dzialania nowej religi na czlowieka i ich poddanstwu. Wzruszylam sie po wysluchaniu ksiazki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobraźcie sobie świat leśny i mroczny, w którym panny dają się uwodzić niedźwiedziom, łanie i łosie pochylają karki, by podarować swoje życie ludziom, na drzewach mieszkają małpoludy, istoty pamiętające naprawdę stare dzieje tej ziemi, a pewien łapserdak, wałkoń i opij napada mnichów i rycerzy, by łoić ich z beczek wina, które później opróżnia, powoli zarastając mchem i trawą...
W tym dziwnym ale uporządkowanym świecie żyją ludzie, wilki (mają bardzo dobre mleko i dają się doić!) oraz Leemet, chłopak, którego wujek uczy mowy węży. Węże, jak zapewne wiecie, to zwierzęta mądre i rozsądne. Znają tajemnicę życia, są prawdziwymi panami lasu (dla przypomnienia: ich daleki krewny, wielki Północy Gad, siał kiedyś przerażenie wśród ludzi i bronił przez światem zewnętrznym tych, którzy mieszkali w lesie. Teraz jednak śpi i nikt nie wie, jak go obudzić).
Powieść Andrusa Kivirähka to coś absolutnie fenomenalnego. Początkowo miałem ochotę ją porównywać z „Polowaniem na małego szczupaka” J.Karila, ale to książki kompletnie nieporównywalne.
Melancholijna, przejmująca i tak naprawdę smutna opowieść o miłości, przyjaźni, przywiązaniu i rodzinie. O „naszym” świecie i tym drugim, cywilizacji i religii (wspaniały wątek opętanego szamana i syna pewnego łapacza wiatrów),wreszcie – o ludziach i tradycji, które bezpowrotni giną. Jednocześnie to istna kopalnia nawiązań i znaczeń (pomijam odniesienia do kultury estońskiej, na której się zupełnie nie znam).
Możemy „Człowieka…” odczytywać na tysiące sposobów, co czyni z niej książkę nieskończoną w interpretacjach. Wypełnioną bogactwem zdarzeń nieprawdopodobnych, ocierających się o baśniowość w najlepszym tego słowa znaczeniu, spokojną i jednocześnie burzącą krew, oniryczną, senną i tajemniczą. Świat Leemeta utkany jest z delikatnej nici pajęczyny – łatwo dajemy się złapać w sieć opowieści, ale każdy nieostrożny ruch może unicestwić las, w którym mieszka król węży. Bo dzieje głównego bohatera i jego poniekąd zwariowanej rodziny (wątek siostry, żony Misia, jest przeurokliwy) to historia o odchodzeniu – z życia, świata, pamięci i słów. Pełna humoru, nie pozbawiona brutalności i zaskakująca jak dziadek, który zbiera ludzkie kości, by wzlecieć na zbudowanych z nich skrzydłach w niebo, pozostanie w nas na długo.
I strzeżcie się kochliwych niedźwiedzi – kobiety naprawdę nie potrafią im się oprzeć!
Znakomity przekład Anny Michalczuk-Podlecki
Wyobraźcie sobie świat leśny i mroczny, w którym panny dają się uwodzić niedźwiedziom, łanie i łosie pochylają karki, by podarować swoje życie ludziom, na drzewach mieszkają małpoludy, istoty pamiętające naprawdę stare dzieje tej ziemi, a pewien łapserdak, wałkoń i opij napada mnichów i rycerzy, by łoić ich z beczek wina, które później opróżnia, powoli zarastając mchem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuży minus za to, że leemet na koniec nie krzyczy coś w stylu IT'S NIETZSCHE BITCHE
Duży minus za to, że leemet na koniec nie krzyczy coś w stylu IT'S NIETZSCHE BITCHE
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmieszne, na ile sposobów można pisać książki. Dopiero co odłożyłem "blask" Rylskiego, gdzie każde słowo było jak łyk jakiegoś słodowego specyfiku, destylowanego gdzieś nad jeziorem o słonawej wodzie przez stuletniego górala, okadzanego torfem rosnącym na grobach dawno pomarłych wojowników. Tutaj - na odwyrtkę, wsiadamy w narracyjne pendolino, które nas chwyta za rękę i o mało jej nie urywa, nie zatrzymujemy się ani na chwilę, na pół oddechu, do ostatniej kartki. Podobał mi się ten nastrój tego świata, zresztą, znowu się złapałem na znowu się złapaniu, że to przecież jest ten nastrój "barona drzewołaza", każda książka została już napisana. Ale, o ile baronem byłem zachwycon, tak tym człowiekiem jakby mniej - fajne te misie, fajna ta wesz, ale miałem wrażenie jakby niektóre momenty pisane były już nawet nie tyle lekko, co niecierpliwie, nie tyle wartko, co pospiesznie. Było kilka momentów które mi zgrzytnęły, tak jakby autor potrzebował do narracji czerwień i smak dojrzałych bananów, więc rąbnął "bohater wszedł na czerwonego zgniłego banana" i biegniemy dalej, po co drążyć temat. Dlatego - trochę niedosyt, a pod koniec nawet zmęczenie. Na minus również - trochę autor zaczął się w pewnym momencie powtarzać, zakończenie jak i parę zwrotów wydarzeń sygnalizował z gracją monsunu z dużym wyprzedzeniem, zresztą, cała fabuła jest tak oczywista jak ją można wymyślić w tramwaju - tak że finalnie zaskoczeń raczej nie było, a miło się czasami czymś zdziwić. Nie było mi źle, ale jeżeli miałbym stwierdzić, czy po przeczytaniu tej książki czuję się lepszym człowiekiem, a świat wypełnił się o jedną kroplę więcej - nie czuję się i nie wypełnił.
Śmieszne, na ile sposobów można pisać książki. Dopiero co odłożyłem "blask" Rylskiego, gdzie każde słowo było jak łyk jakiegoś słodowego specyfiku, destylowanego gdzieś nad jeziorem o słonawej wodzie przez stuletniego górala, okadzanego torfem rosnącym na grobach dawno pomarłych wojowników. Tutaj - na odwyrtkę, wsiadamy w narracyjne pendolino, które nas chwyta za rękę i o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo touwielbiam takie książki, gdzie lokalna mitologia spotyka uniwersalne wartości, folklor unużany jest w delikatnie złośliwej ironii i nawet największe absurdy brzmią, jakby były oczywiste. a tutaj jest ich mnóstwo - gadające zwierzęta, nawiedzeni nowi chrześcijanie jedzący wyłącznie chleb, ludzie latający na skrzydłach z kości swoich wrogów i śpiący smok.
końcówka trochę na siłę przedłużona i w gruncie rzeczy dość mroczna, ale i tak to była duża przyjemność.
uwielbiam takie książki, gdzie lokalna mitologia spotyka uniwersalne wartości, folklor unużany jest w delikatnie złośliwej ironii i nawet największe absurdy brzmią, jakby były oczywiste. a tutaj jest ich mnóstwo - gadające zwierzęta, nawiedzeni nowi chrześcijanie jedzący wyłącznie chleb, ludzie latający na skrzydłach z kości swoich wrogów i śpiący smok.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokońcówka trochę na...
Andrus Kivirähk - "Człowiek, który znał mowę węży"
Przedziwna, przeokrutna i mroczna baśń dla dorosłych o końcach pogaństwa i początkach chrześcijaństwa na terenach Estonii w XIII w. Historia o nowych czasach zastępujących stare czasy. Nowych wierzeniach wypierających stare wierzenia. Historia religijnego i pogańskiego obłędu i spirali samonapędzającej się przemocy. Historia o kurczowym i beznadziejnym trzymaniu się korzeni wymierającego świata oraz bezrefleksyjnym naśladowaniu tego co i tak nieuniknione: zmian na świecie. Historia o zrywaniu więzów łączących człowieka z przyrodą.
Główny bohater, mieszkaniec puszczy, z pogardą patrzy na ludzi opuszczających las, budujących wsie, uprawiających zboże, jedzących chleb i wyznających nowego boga Jezusa Chrystusa. Jest jednym z nielicznych, którzy zostali w lesie i rozmawiają ze zwierzętami, którzy znają pradawną mowę węży dzięki której można przywołać niemal każde zwierzę, by te posłusznie nadstawiło gardło i oddało swoje życie przywołującemu, by ten mógł się nim posilić. Jest to baśń, w której węże są przyjaciółmi ludzi lasu i wrogami służącymi szatanowi w oczach ludzi ze wsi, ludzi z nowego świata. Główny bohater Leemet nie zamierza opuszczać lasu, przyjmować chrztu ani jeść chleba. Chce odnaleźć pradawnego i wiecznego stwora Północnego Gada, pogrążonego w długim śnie strażnika starego świata, budzącego niegdyś popłoch w szeregach wroga pradawnych ludzi. Świat Leemeta to świat, który niknie w oczach, zamiera, świat pełen tajemnic, legend i dziwnych stworzeń: lubieżnych niedźwiedzi romansujących z kobietami, ogromnej wszy wielkości kozy hodowanej przez dwa przyjazne małpoludy, wiernym starym zwyczajom, których nie pamiętają już nawet mieszkańcy puszczy, obłąkanych szamanów składających krwawe ofiary duchom lasu i wilków, będących środkiem transportu i źródłem mleka dla ludzi puszczy.
Nieoczekiwany bieg wydarzeń sprawia, że Leemet ma już dość obłąkanych szamanów z lasu i wykastrowanych mnichów bredzących coś o nowym bogu i wielkim jego namiestniku w świętym mieście Rzym. Leemet chce odnaleźć gada, to jedyna legenda, w którą wierzy. Wierzy w las i mądrość płynącą z jego odgłosów i woni. Pradawną mądrość, którą dzieli ze swoimi przyjaciółmi, wężami.
Przyznam, że wsiąknąłem w tę historię jak w bagno. To bardzo prosta opowieść, pozbawiona filozoficznych uniesień i odkrywczości, ale pełna wielkich namiętności głównego bohatera, którego świat i marzenia brutalnie się rozpadają. W pewnym sensie to historia o poszukiwaniu własnego miejsca i tożsamości w szybko zmieniającym się świecie, w którym próżno szukać zrozumienia i akceptacji, a samotność to brzemię jakie trzeba nieść by nie zdradzić własnych przekonań.
Polecam i ostrzegam: to nie powieść historyczna. Bywa okrutna i turpistyczna, ale również pełna rubasznego humoru i elementów fantasy, a sam autor zdecydowanie lubi "pojechać" po religii. 7/10
Andrus Kivirähk - "Człowiek, który znał mowę węży"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedziwna, przeokrutna i mroczna baśń dla dorosłych o końcach pogaństwa i początkach chrześcijaństwa na terenach Estonii w XIII w. Historia o nowych czasach zastępujących stare czasy. Nowych wierzeniach wypierających stare wierzenia. Historia religijnego i pogańskiego obłędu i spirali samonapędzającej się przemocy....