Cywilizacje

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Civilizations (2019)
- Data wydania:
- 2020-10-21
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-10-21
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308070659
- Tłumacz:
- Wiktor Dłuski
Zderzenie cywilizacji i brawurowa alternatywna wizja renesansowej Europy w powieści pełnej humoru, inwencji i zaskoczeń.
Nagroda Akademii Francuskiej.
Około roku 1000: córka Eryka Rudego, Freydis, obiera kurs na południe.
1492: Kolumb nie odkrywa Ameryki.
1531: Inkowie wyruszają na podbój Europy.
Scenariusz niemożliwy? Gdyby Inkowie mieli konie, żelazo i antybiotyki, mogliby pokonać konkwistadorów, a historia świata potoczyłaby się inaczej.
Cywilizacje to powieść osnuta wokół tej hipotezy. Atahualpa przybywa do Europy Karola V Habsburga. Co w niej zastaje?
Inkwizycję hiszpańską, reformację Lutra, rodzący się kapitalizm. Cudowny wynalazek druku i strony, które mówią. Monarchie wyczerpane niekończącymi się wojnami i zagrożeniem ze strony osmańskiej Turcji. Morza opanowane przez piratów.
Kontynent rozrywany przez religijne konflikty i dynastyczne kłótnie. A przede wszystkim zgnębiony i wygłodzony lud na granicy wrzenia. Żydzi w Toledo, Maurowie w Grenadzie, niemieccy chłopi – to mogą być sojusznicy.
Z Cuzco do Akwizgranu, przez bitwę pod Lepanto – wizja globalizacji à rebours. Niewiele zabrakło, by stała się naszą rzeczywistością.
Kup Cywilizacje w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Cywilizacje
Poznaj innych czytelników
312 użytkowników ma tytuł Cywilizacje na półkach głównych- Chcę przeczytać 171
- Przeczytane 135
- Teraz czytam 6
- Posiadam 31
- 2021 9
- 2025 3
- Fantastyka 3
- E-book 3
- 2020 3
- Historia alternatywna 3





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Cywilizacje
Bardzo ciekawy pomysł na fabułę, ale niestety książka mnie nie porwała.
Bardzo ciekawy pomysł na fabułę, ale niestety książka mnie nie porwała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś głębszego niż tylko odwrócenia ról. Do tego mieszkańcy Mezoameryki nie dlatego nie mieli żelaznych narzędzi, bo im nikt nie pokazał, jak je zrobić, tylko dlatego, że dżungla jest słabym miejscem na kopalnie i brakowało tam surowców.
Spodziewałam się czegoś głębszego niż tylko odwrócenia ról. Do tego mieszkańcy Mezoameryki nie dlatego nie mieli żelaznych narzędzi, bo im nikt nie pokazał, jak je zrobić, tylko dlatego, że dżungla jest słabym miejscem na kopalnie i brakowało tam surowców.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka opowiadająca o alternatywnej historii w której Inkowie zdecydowali się na Kolonizację Europy. Bardzo mi się podobała. Na pewno dla fanów historii i historycznej zemsty.
Bardzo dobra książka opowiadająca o alternatywnej historii w której Inkowie zdecydowali się na Kolonizację Europy. Bardzo mi się podobała. Na pewno dla fanów historii i historycznej zemsty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka.
Osoby które dobrze znają historię mogą się świetnie bawić przy tej przewrotnej wizji świata. A pozostałe osoby - jeśli potraktują tę pozycję za coś w rodzaju fantastyki i skupi tylko na opisywanych wydarzeniach bez silenia się na porównanie z rzeczywistą historią oraz logiką, to mogą się również nieźle bawić. Książka składa się z czterech rozdziałów napisanych w różnych stylach - pierwszy to saga, drugi ma formę listów, trzeci to coś w rodzaju kroniki, czwarty to powieść przygodowa. Najtrudniej jest przebrnąć przez pierwszy rozdział (umysł się buntuje, że przecież wszystko wyglądało inaczej, co ten gościu wypisuje),a potem to już jest z górki. Największe wrażenie wywarł na mnie drugi rozdział - w formie listów Kolumba do władców Hiszpanii- żal się człowieka zrobiło. Trzeci - najobszerniejszy - jest najciekawiej napisany. Natomiast czwarty rozdział to w mojej ocenie coś wrzuconego naprędce do książki tak by można było napisać jej dalszą część. Nie pasował mi klimatem do wcześniejszych tekstów. Jakiś taki chaotyczny był.
Ciekawa książka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsoby które dobrze znają historię mogą się świetnie bawić przy tej przewrotnej wizji świata. A pozostałe osoby - jeśli potraktują tę pozycję za coś w rodzaju fantastyki i skupi tylko na opisywanych wydarzeniach bez silenia się na porównanie z rzeczywistą historią oraz logiką, to mogą się również nieźle bawić. Książka składa się z czterech rozdziałów...
„59.95 tez Słońca
1. Słońce nie jest alegorią boga stwórcy.(…)
57. Słońce wspiera prawa biednych.
58. Zrodziło ziemię, by wszyscy smakowali jej sól.
59. Ani Słońce, ani ziemia nie chcą, by ktokolwiek płacił dziesięcinę, wielką czy małą.
60. Ziemi nie kupuje się, nie wynajmuje, nie pożycza na procent.
61. Ziemi się nie przywłaszcza. Jest przyznawana według potrzeb każdego.
62. Wody są częścią ziemi i są wolne.
63. Ryba należy do rzeki.
64. Zwierzyna należy do lasu.
65. Lasy należą do ziemi, a ta należy do Słońca.
66. Słońce nie zna niewolników. Zna tylko ludzi”.
(…). (s 248.-250.)
Laurent Binet, Cywilizacje, przekł. W. Dłuski, Wyd. Literackie, Kraków 2020.
Wszystko, w wyjątkowej powieści Bineta,
ma swój porządek związany z przeszłością,
m. in. zacytowane fragm. 95. tez,
które nie są tym razem autorstwa Lutra, ale…
Jakże inaczej wyglądałby świat,
gdyby tylko kilka z zacytowanych tez
wdrożyć we współczesne życie.
W Cywilizacjach Bineta:
mierzymy się z alternatywną wizją historii Europy, składającej się z czterech części,
zaczynającej się sagą o Freydis Eriksdottir,
przez dziennik Krzysztofa Kolumba,
a zamykającej się przygodami Cervantesa.
Trzecia część, najobszerniejsza –
to Kroniki Atahualpy,
czyli historia walk o panowanie nad Cuzco, będących bratobójczą wojną między Atahualpą a Guascarem.
Pytanie zasadnicze:
Czy Inkom uda się zaprowadzić
Nowy Ład w świecie?
Lektura powieści Bineta
(sprzedanej w ponad 100 000 EGZEMPLARZY we Francji),UHONOROWANEJ w 2019 roku
nagrodą Akademii Francuskiej
za najlepszą powieść
(Grand Prix du Roman) -
to świeży oddech dla Czytelników,
ze śmiałą interpretacją historii,
w której walka o tron odgrywa
kluczowe znaczenie.
Nazwisko autora,
także „Siódmej funkcji języka”,
warto zapamiętać.
W jego pisarstwie kryje się
niezwykły potencjał twórczy.
10/10
„59.95 tez Słońca
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Słońce nie jest alegorią boga stwórcy.(…)
57. Słońce wspiera prawa biednych.
58. Zrodziło ziemię, by wszyscy smakowali jej sól.
59. Ani Słońce, ani ziemia nie chcą, by ktokolwiek płacił dziesięcinę, wielką czy małą.
60. Ziemi nie kupuje się, nie wynajmuje, nie pożycza na procent.
61. Ziemi się nie przywłaszcza. Jest przyznawana według potrzeb...
Powieść napisana w nurcie historii alternatywnej. Oto księżniczka Wikingów w średniowieczu pływa po całej Ameryce, ofiarowując tubylcom pewne cywilizacyjne zdobycze, ale i ich produkty uboczne. To był jakby prolog. A potem jazda z górki bez trzymanki po końcówce XV i niemal całym XVI wieku w Europie.
Kogo tu nie ma - Kolumb, Atahualpa, Habsburgowie i Walezjusze, Turcy,
Medyceusze, papieże i Luter, Loyola, Sepulveda, pośrednio Kopernik, Montezuma, Elżbieta I, Maria Stuart, Franciszek Drake, admirał Coligny (bo nie doszło do nocy św. Bartłomieja) i mnóstwo innych, w tym fikcyjnych, postaci. Na koniec, w epilogu spotykają się pisarz, malarz i filozof, Hiszpan, Grek i Francuz, przejawiający oczywiście najwięcej zdrowego rozsądku.
Krótko mówiąc zupełnie inna historia, w zasadzie niemożliwa i nieprawdopodobna. Autor za często przekraczał bandę, po której cały czas jechał.
Ale sporo fragmentów prezentuje się ciekawie i na swój sposób humorystycznie. Bardzo fantazyjna, mocno popkulturowa historia alternatywna.
Powieść napisana w nurcie historii alternatywnej. Oto księżniczka Wikingów w średniowieczu pływa po całej Ameryce, ofiarowując tubylcom pewne cywilizacyjne zdobycze, ale i ich produkty uboczne. To był jakby prolog. A potem jazda z górki bez trzymanki po końcówce XV i niemal całym XVI wieku w Europie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKogo tu nie ma - Kolumb, Atahualpa, Habsburgowie i Walezjusze, Turcy,...
Przypuszczam, że mało kto wątpi w to, że francuska fantastyka jest ciekawa i niezwykle kreatywna, Pewne najbardziej znana jest książka Pierre'a Boulle'a pt. "Planeta małp", pewnie niewiele mniej znany jest cykl "Trylogia mrówcza" Bernarda Werbera. Tym razem mamy do czynienia z koncepcją historii alternatywnej Laurenta Binet'a zatytułowana "Cywilizacje". Z racji, że swego czasu miałem z historiozofią, czyli filozofią historii do czynienia, nie mogłem przejść obojętnie wokół książki z cywilizacją w tytule i natychmiast została ona wypożyczona z biblioteki.
Myślę, że nie ma tutaj jakiejś wielkiej potrzeby szczegółowego rozpatrywania zawartości książki, bo ważne jest, żeby "opowiedzieć" o tym pod kątem typowo poznawczym, że coś takiego jest. O co tu chodzi? Autor zainteresował się Inkami, że to oni popłynęli do Europy i zrobili tam niezłe zamieszanie w historii Europy. Co prawda, wikingowie i potem Kolumb zdołali dotrzeć do Ameryki, ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności tubylcy z Ameryki zdołali się zorientować o co przybyszom chodzi? Czyżby to była sprawka jakiegoś genialnego szamana? No i ruszyli na Wschód!
No ale wcześniej dali radę opanować europejskie technologie rolnicze, a przede wszystkim zbrojne. Mając armię na wystarczającym poziomie, takim jaki miała Europa XVI wieku byli wystarczająco silni i bogaci. Bo czego jak czego, ale złota im akurat nie brakowało. Co jak dobrze wiemy w "naszej" historii duża, nadmierna, ilość złotego i srebrnego kruszcu spowodowało inflację.
Konstrukcja książki, to akurat ma znaczenie jest prosta, ma cztery części,1. Saga o Freydis Eriksdottir, 2. Dziennik Krzysztofa Kolumba, 3. Kroniki Atahualpy, 4. Przygody Cerwantesa. Na pewno kluczowa jest trzecia część, czyli opowieść cesarza Inków, i cała perspektywa polityki z jego perspektywy. Bo w sumie od europejskich monarchów się nie różnił zbytnio, także u władcy z Ameryki religia, inkowski kult słońca była istotna i miał w tym interes, żeby została ona jak najdalej rozpropagowana. Czyli jak za dawnych czasów w pewnej słowiańskiej krainie "Słońce było bogiem". Ale jak widać z dyplomacją również sobie przybysze z Ameryki radzili, bo ta nowa religia w tym kotle religijnym, w którym mamy zarówno inkwizycję, i pierwsze próby reformacji, z drugiej strony tureccy sułtani siłą islamizowali spory kawał Europy, dobrze sobie radziła. Pojawiły się nawet teologicznie karkołomne próby połączenia chrześcijaństwa i inkowskiego kultu słońca.
O co chodzi? Czy o pewna sprawiedliwą zemstę w stylu Marcina Mortki z książki "Ragnarok 1940", wtedy na kartach powieści, to Anglicy zostali ukarani za to, że nie śpieszyło im się umierać za Gdańsk swego czasu. Czy może po prostu o pewną intelektualną prowokacje, co gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, to cała armia tubylców z Ameryki zrobiła sobie wycieczkę do Europy w XVI wieku? Tak czy siak jest bardzo ciekawie. Polecam.
Przypuszczam, że mało kto wątpi w to, że francuska fantastyka jest ciekawa i niezwykle kreatywna, Pewne najbardziej znana jest książka Pierre'a Boulle'a pt. "Planeta małp", pewnie niewiele mniej znany jest cykl "Trylogia mrówcza" Bernarda Werbera. Tym razem mamy do czynienia z koncepcją historii alternatywnej Laurenta Binet'a zatytułowana "Cywilizacje". Z racji, że swego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia, wciągająca opowieść, ale też dość hermetyczna. Ja akurat siedzę mocno w historii i potrafię docenić tę grę, ale wyobrażam sobie, że dla kogoś, kto nic nie wie o prawdziwych wydarzeniach, nie będzie to takie zabawne. No i są dłużyzny. Ale to całkiem przyjemna lektura na wakacyjny weekend.
Ciekawa historia, wciągająca opowieść, ale też dość hermetyczna. Ja akurat siedzę mocno w historii i potrafię docenić tę grę, ale wyobrażam sobie, że dla kogoś, kto nic nie wie o prawdziwych wydarzeniach, nie będzie to takie zabawne. No i są dłużyzny. Ale to całkiem przyjemna lektura na wakacyjny weekend.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Nam, którzy przyglądamy się wróżbom długo po tym, jak historia świata wydała już wyrok, wydają się one bezlitośnie jasne. Ale prawda teraźniejszości, choć bardziej paląca, głośniejsza i mówiąc wprost – żywsza, pojawia się często w postaci bardziej mglistej od prawdy przeszłości, a czasem nawet przyszłości." Te słowa przeczytamy w nowej powieści Laurenta Bineta, która wznosi się ponad gorączkę teraźniejszości i pomaga spojrzeć na dzieje jako proces, zależny o wyborów jednostek dysponujących władzą i patrzących dalej niż sięga ich jednostkowe życie. To przywódcy i królowie, którzy wykonali kilka kroków odmiennych od tych, jakie znamy z podręczników historii.
Czytając „Cywilizacje” nie skupiamy się wyłącznie na losach pojedynczych bohaterów, a obserwujemy całe społeczności. To duża zmiana w opowiadaniu alternatywnych historii, bo w większości powieści należących do tego gatunku – jak choćby w „Fatherlandzie” Roberta Harrisa, „Człowieku z wysokiego zamku” Philipa K. Dicka czy „Mirażu” Matta Ruffa – śledziliśmy indywidualnych bohaterów i z ich punktu widzenia obserwowaliśmy losy ludzkich zbiorowości. Binet zrezygnował z głębi psychologicznej postaci decydując się na gawędę o losach całych narodów. Mamy tu do czynienia z kroniką, opisem kluczowych momentów w dziejach cywilizacji. Nie całą historią powszechną, a jedynie tymi jej elementami, które wpłynęły na wielkie zmiany. U Bineta wystarczyły trzy momenty, w których czas popłynął odrobinę inaczej, żeby diametralnie odmieniły się losy całych kontynentów. Na początku „Cywilizacji” śledzimy losy potomków wikingów w Ameryce Środkowej, osiedlając się za oceanem oddziałują oni na jej mieszkańców głównie kulturowo. Przywożą im też konie, kilkaset lat wcześniej niż w znanej nam historii. Druga zmiana to wyprawa Kolumba, która kończy się zupełnie inaczej niż w naszej ścieżce dziejów. Trzecia, to już historia postaci kluczowej dla fabuły „Cywilizacji” – Atahualpy. Inkaski władca w tej wersji historii nie wpada w ręce Francisco Pizarra, a korzystając z okrętów pozostawionych przez Kolumba pokonuje ocean i odkrywa Nowy Świat. Dzięki serii niezwykłych zbiegów okoliczności, umiejętnym zabiegom dyplomatycznym i ciekawości odkrywanej kultury, zdobywa coraz większą władzę w Europie. Kontynent stopniowo zmienia się w Piątą Połać imperium Inków. Ostatnia część powieści– opisująca już wynik powyższych zmian – to losy pechowego wojaka, który więcej czasu niż na polu walki spędza w niewoli – Miguela de Cervantesa. O dziwo losy przyszłego pisarza są u Bineta bardzo zbliżone do jego rzeczywistych przeżyć. Dzięki śledzeniu przygód szeregowego świadka historii poznajemy życie zwykłych ludzi w czasach inkaskiego renesansu i z niższego szczebla drabiny społecznej obserwujemy dalszy rozwój dziejowych wypadków.
Pisanie „Cywilizacji” musiało być przyjemnością, autorską zabawą, w której znane elementy naszej historii i kultury, ukazane w świetle odmiennych wydarzeń, nabierały całkiem innych znaczeń. Razem z przestawieniem cegiełek dziejowej budowli zmieniały się losy jednostek. El Greco prowadzi w powieści awanturniczy żywot chrześcijańskiego żołdaka i tworzy jedynie w wolnych chwilach, Tycjan zamiast Karola V z psem maluje Atahualpę z pumą na smyczy, a Tomasza Morusa dręczą odrobinę inne dylematy. To jedynie początek z długiej listy historycznych postaci, które muszą zareagować na pojawienie się w Europie inkaskiej dynastii.
We wspomnianym „Mirażu” Matta Ruffa odwrócone zostały kulturalno-historyczne znaczenia Zachodu i Bliskiego Wschodu. Do ataków z 11 września 2001 roku nie doszło w Stanach Zjednoczonych, a w nowoczesnym i rozwiniętym związku państw arabskich. Do podobnego odwrócenia dochodzi w „Cywilizacjach”, z tym, że jest ono opisane z większą dbałością o szczegóły i Binet miejscami zamienia Nowy Świat ze Starym. Konkwistadorami są u niego inkascy i meksykańscy najeźdźcy. W obu powieściowych przypadkach zabieg odwrócenia pozwala czytelnikowi ujrzeć jak niewiele trzeba było, aby nie powstał(znany nam dziś) pozornie niezniszczalny układ sił.
Powieść Bineta czyta się jak doskonale opowiedzianą historię Europy – z małym wypadem za ocean – w której dzieje kontynentu ukazane są poprzez wybory wpływających na nie jednostek. Oprócz „alternatywnego dziejopisarstwa”, mamy tu strzępy historycznej korespondencji i wypisy z najważniejszych aktów prawnych epoki syna Słońca. Te elementy uwiarygodniają fikcyjną przecież opowieść. Czytelnik przywiązany do gatunkowych podziałów i księgarz, rozważający gdzie ustawić „Cywilizacje”, będą mieli kłopot. Alternatywna historia to oczywista fantastyka, ale już pobrzmiewająca w tle refleksja nad procesami historycznymi i przedstawienie postaci w sposób typowy dla opisu dziejów, a nie rasowej beletrystyki, wprowadzają niezły zamęt. Idąc śladem literackich nagród, które zebrał Laurent Binet – powieścią „HHhH” wywalczył sobie Nagrodę Goncourtów, a „Siódma funkcja języka” przyniosła mu prestiżowe Prix Interallié oraz Prix du Roman Fnac – jego nowa powieść zostanie zapewne zaliczona do prozy głównego nurtu i wyląduje na półce z literaturą piękną. Może i słusznie, bo tak naprawdę mamy do czynienia z przyjemnym eksperymentem literackim, niewinnym flirtem z historią, który prowokuje porównywanie rzeczywistych losów postaci historycznych, do tych przerysowanych przez autora. Choć w renesansowej Europie mało wiarygodna wydać się może dominacja kultu Słońca nad chrześcijaństwem – oraz kilka innych historycznych zakrętów – to warto pamiętać, że „Cywilizacje” są jedynie literacką zabawą i niespełnioną wróżbą. To zamglona prawda o przeszłości, bo choć opowieść jest tu fikcyjna, ludzkie wybory i mechanizmy działania jak najbardziej realne.
"Nam, którzy przyglądamy się wróżbom długo po tym, jak historia świata wydała już wyrok, wydają się one bezlitośnie jasne. Ale prawda teraźniejszości, choć bardziej paląca, głośniejsza i mówiąc wprost – żywsza, pojawia się często w postaci bardziej mglistej od prawdy przeszłości, a czasem nawet przyszłości." Te słowa przeczytamy w nowej powieści Laurenta Bineta, która...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest taka zła jak ją niektórzy malują.
Myślę, że w historiach alternatywnych większą rolę odgrywa chęć zrozumienia ogólnego mechanizmu zmian w łańcuchach przyczynowo-skutkowych oraz odwaga i rozmach wizji autora. Dopiero na drugim planie jest trzymanie się ścisłego priorytetyzowania najbardziej prawdopodobnych (matematycznie) potencjalnych możliwości wyboru i okoliczności, które sprawiły, że pewien ciąg zdarzeń potoczył się takim, a nie innym, torem (po przełączeniu odpowiednich zwrotnic dziejowych lub lawiny zwrotniczek kwantowych).
Im szersza publiczność tym opinie są bardziej mieszane, zwłaszcza dla półki historii alternatywnych. Nie inaczej jest w przypadku "Cywilizacji". Można przyczepić się do wielu spraw w tym artystycznym utworze, ale zamiast tego już lepiej i prościej samemu zaproponować szkic własnej wersji historii alternatywnej z Indianami w roli głównej. A nuż jakiś pisarz zainspiruje się tym i stworzy doskonalsze "Cywilizacje", częściowo posiłkując się pomysłami Laurenta Bineta. W przyrodzie nic nie ginie całkowicie.
Moim zdaniem napis na okładce: "Witajcie w historii, która smakuje jak zemsta" to zmyłka. Po przeczytaniu książki stwierdziłem, że to, w ostatecznym bilansie odczuć, wcale nie smakuje jak zemsta. (Ale pewnie nie we wszystkich wydaniach tej książki jest ten napis.)
Wygląda na to, że historia rzeczywista jest bardzo wymagającą nauczycielką.
Po pierwsze: wymaga całkowicie obiektywnej, bezinteresownej pamięci o przeszłych przyczynach i skutkach zgodnych z prawdą (a nie z określoną propagandą lub poprawnością polityczną).
Po drugie: okno potencjalnych możliwości (przeszłych, teraźniejszych i przyszłych) ma zawsze co najmniej jeden wymiar więcej niż pojedyncza linia losów wszechświata i wszystkiego co się w nim znajduje. Ta liniowa ścieżka rysuje się w dynamicznie zmieniających się oknach możliwości. Można co najwyżej dostrzegać ogólny zarys powtarzających się cyklów zjawisk, bez żadnej gwarancji, że aktualny i kolejny cykl powtórzy się w kształcie podobnym do któregokolwiek cyklu z przeszłości.
Nie jest taka zła jak ją niektórzy malują.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że w historiach alternatywnych większą rolę odgrywa chęć zrozumienia ogólnego mechanizmu zmian w łańcuchach przyczynowo-skutkowych oraz odwaga i rozmach wizji autora. Dopiero na drugim planie jest trzymanie się ścisłego priorytetyzowania najbardziej prawdopodobnych (matematycznie) potencjalnych możliwości wyboru i...