rozwińzwiń

Mgławica Andromedy

Okładka książki Mgławica Andromedy Iwan Jefremow
Okładka książki Mgławica Andromedy
Iwan Jefremow Wydawnictwo: Solaris Cykl: Wielki Pierścień (tom 1) Seria: Galaktyka Gutenberga fantasy, science fiction
415 str. 6 godz. 55 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Wielki Pierścień (tom 1)
Seria:
Galaktyka Gutenberga
Tytuł oryginału:
Туманность Андромеды
Wydawnictwo:
Solaris
Data wydania:
2015-04-14
Data 1. wyd. pol.:
1961-01-01
Liczba stron:
415
Czas czytania
6 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375902235
Tłumacz:
Lew Kaltenbergh
Średnia ocen

5,2 5,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
5,2 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
176
145

Na półkach:

Sięgam po stare sci-fi, bo oferują nam zupełnie inne podejście do fantastyki. Trafiają się doskonałe pomysły, nietypowe podejście do tematu podróży kosmicznych - i taki jest początek "Mgławicy Andromedy" - orbitowanie Tantry nad nagle wymarłym światem, oczekiwanie na zaginiony statek - ryzyko wynikające z braku zapasów paliwa i wreszcie bardzo dobry rozdział o gwieździe żelaznej, gdzie załoga zmaga się z lokalną fauną (różnorodną),atakującą w nietypowy sposób. Eksplorują obcy statek, trafiają też na wrak dawno zaginionego statku z Ziemi. Zaczyna się naprawdę nieźle. Takie oldschoolowe dobre hard sci-fi.
po czym niestety cały czar pryska, bo zaczyna się prawdziwy kosmos propagandy. Przedstawieni bohaterowie są - co tu dużo mówić - słabi. No, może Erg jest jakimś takim kapitanem, na którym idzie zawiesić oko - ale cała reszta, łącznie z "umiłowanym nawigatorem" jest tak niewiarygodna jak to tylko możliwe. Ciężko się to czyta, poza początkiem. Kupiłem wszystkie trzy tomy, gdzieś okazyjnie w antykwariacie - ale nie wiem, kiedy sięgnę po pozostałe.

Sięgam po stare sci-fi, bo oferują nam zupełnie inne podejście do fantastyki. Trafiają się doskonałe pomysły, nietypowe podejście do tematu podróży kosmicznych - i taki jest początek "Mgławicy Andromedy" - orbitowanie Tantry nad nagle wymarłym światem, oczekiwanie na zaginiony statek - ryzyko wynikające z braku zapasów paliwa i wreszcie bardzo dobry rozdział o gwieździe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1422
196

Na półkach: , , ,

Patrząc na pozostałe recenzje, oczekiwałam czegoś nawet bardziej nudnego.

Oceniając "Mgławicę Andromedy", pomińmy na chwilę kontekst powstania powieści - Rosję, 1958 rok. Bez tego kontekstu, książka momentalnie przestaje być propagandowa, a zaczyna być utopijna. Nie wspomina się w niej o Mateczce Rasiji, o komunizmie czy o partii. Ludzie po prostu żyli i tworzyli historię, aż w końcu dogadali się między sobą i przestali ze sobą walczyć. Wraz z zaawansowaną technologią, nadszedł czas równości i zasobności, każdy pracował zaledwie po kilka godzin, a resztę jego obowiązków wykonywały roboty (brzmi super),stopiono lodowce, żeby klimat ziemski był "przyjemniejszy" (przy tym fragmencie się solidnie wzdrygnęłam),pozbyto się nie tylko wojen, ale i chorób zakaźnych, ubóstwa, głodu, przeludnienia i tak dalej, i tak dalej. Mieszkańcy Ziemi nawiązali ostatecznie kontakt z cywilizacjami pozaziemskimi, stworzyli z nimi wspólnotę (również równościową i zasobną, w której wszyscy pracują tylko na wspólne dobro),i gdy fabuła książki startuje cały ten system jest już sprawny i działa, a statki kosmiczne i nadawane wiadomości przecinają przestrzeń w poszukiwaniu kolejnych zamieszkałych planet. Nawet swoje alfabety porzuciliśmy, korzystając z "wszechświatowego alfabetu liniowego".
Normalnie utopia, słodka, beztroska i wygodna.

Część naukowa tej fantastyki naukowej jest angażująca. Fabuła skupia się bowiem w połowie na załodze statku Tantra, która... no, ma swoje przygody. I te przygody są wiarygodne, interesujące, co tam autor tworzy po prostu dobrze się czyta i logice nie przeczy (chyba, fizyczką nie jestem). Zresztą, opisy zaawansowanych technologii nie dotyczą tylko podróży kosmicznych, ale także innych dziedzin życia (!). Część wynalazków pozostaje nam znana czy wręcz przestarzała (filmy i szpule z danymi),część natomiast wyewoluowała bardzo poza naszą współczesność, jak np. news o trwającej dyskusji czy zastąpić wspomniany przeze mnie już alfabet liniowy, alfabetem elektronowym.

Ale to dopiero połowa fabuły, druga strona medalu jest trochę inna. Otóż pozostałą część książki wypełnia wątek kilku osób pracujących dla lub współpracujących z Radą Astronautyczną (jedną z organizacji, trzymających cały system w kupie). Wątek ten dzieje się na Ziemi, jest tam trochę naiwnej, bo pełnej zachwytów i idei, polityki, trochę wykopalisk i archeologii. Może to by było ciekawe, gdyby prowadziło do czegoś innego, ale w "Mgławicy Andromedy" niestety prowadzi do nieustannie powracajacych rozważań na temat kultury "dawnych ludów zamieszkujących te ziemie", czyli mniej więcej ludzi nam współczesnych. Jasne, że z punktu widzenia bohaterów tamte "ludy" na pewno wydają się prymitywne. Jest to spójne z całym wykreowanym światem. Problem w tym, że takie rozważania, ciągnące się przez strony, nie są interesujące dla czytelnika. Na pewno nie dziś, a i wątpię, żeby w 1958 roku potrafiły utrzymać czyjąś uwagę.

Dużo też jest fragmentów o współczesnych bohaterom: obyczajach, kulturze, sztuce itd. Jednak za każdym razem jest to zbyt ogólne "gadanie" z którego nic nie wynika. Nie dowiadujemy się zbyt wiele o całej tej otoczce świata przedstawionego, w większości są to tylko jakieś ogólniki w stylu: "Sztuka już skorygowała błędy i zrozumiała swoje obowiązki wobec ludzkości". I co to ma niby znaczyć? Więcej konkretów!

Podsumowując, dobrze że:
- sporo o wynalazkach i technologiach,
- są te części fabuły, które dotyczą właśnie twardego s-f (czy to na Ziemi czy w kosmosie),biologii czy medycyny
- struktury społeczne i organizacje są opisane i to na dość szczegółowym poziomie.

Ale źle, że:
- jest za dużo gadania o Ziemi, którą znamy, a ta z przyszłości jest czasem zbyt podobna do tej obecnie,
- za mało twardego science-fiction, czyli tego co autor potrafi,
- są obowiązkowe romanse, na dodatek działają jako motywacja bohaterów do prawie wszystkiego, ughhh, ani to interesujące, ani wiarygodne,
- bohaterowie nie rozmawiają, a przemawiają we wzniosłych i patetycznych tomach (ten cytat o sztuce nie był wyjątkiem, każdy dialog jest tak napisany),
- z jednej strony utopijna równość, ale tradycyjny seksizm ciągle żywy: kobiety są piękne i (jeśli są zdrowe) mają urodzić co najmniej dwoje dzieci, a mężczyźni są silni i marzą o podboju. Choć muszę przyznać, tego seksizmu nie ma tak dużo, a nawet mniej niż w niektórych współczesnych powieściach ;)

Czyli miejscami jest super i intrygująco, a miejscami się zasypia, łapie za głowę albo przewraca oczami. Moja ocena to taka wypadkowa dokładnie między tymi dwoma skrajnościami. Generalnie treści i pomysłów jest sporo, ale forma zabija wszystko.
Ostatecznie nie nudziłam się i przeczytałam do końca, chociaż do wciągającej lektury tej książce sporo brakuje.

PS Bardzo podoba mi się okładka starszego wydania.

Patrząc na pozostałe recenzje, oczekiwałam czegoś nawet bardziej nudnego.

Oceniając "Mgławicę Andromedy", pomińmy na chwilę kontekst powstania powieści - Rosję, 1958 rok. Bez tego kontekstu, książka momentalnie przestaje być propagandowa, a zaczyna być utopijna. Nie wspomina się w niej o Mateczce Rasiji, o komunizmie czy o partii. Ludzie po prostu żyli i tworzyli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
24
9

Na półkach:

Nie da się czytać. Podziwu godna erudycja autora (mówimy o pisarzu z połowy poprzedniego wieku...) pomieszana z naiwną propagandą utopii komunistycznej. Nieważne, czy robił to by zyskać przychylność decydentów, czy w to wierzył. Nie tylko nie dotrwałem do końca, zrezygnowałem blisko początku.
Pozycja dla badaczy literatury sowieckiej.

Nie da się czytać. Podziwu godna erudycja autora (mówimy o pisarzu z połowy poprzedniego wieku...) pomieszana z naiwną propagandą utopii komunistycznej. Nieważne, czy robił to by zyskać przychylność decydentów, czy w to wierzył. Nie tylko nie dotrwałem do końca, zrezygnowałem blisko początku.
Pozycja dla badaczy literatury sowieckiej.

Pokaż mimo to

avatar
66
47

Na półkach:

Początek - rewelacyjny rozdział o gwieździe żelaznej - i na tym niestety koniec. Nieliczne ciekawe elementy przytłacza propaganda. I tak krok za krokiem staje się coraz bardziej drewniana. Pierwszy rozdział polecam każdemu fanowi sci-fi, choćby za odmienne podejście do zagrożenia ze strony obcych - resztę, nie wiem, może dla socjologów badających kosmiczny komunizm?

Początek - rewelacyjny rozdział o gwieździe żelaznej - i na tym niestety koniec. Nieliczne ciekawe elementy przytłacza propaganda. I tak krok za krokiem staje się coraz bardziej drewniana. Pierwszy rozdział polecam każdemu fanowi sci-fi, choćby za odmienne podejście do zagrożenia ze strony obcych - resztę, nie wiem, może dla socjologów badających kosmiczny komunizm?

Pokaż mimo to

avatar
1271
940

Na półkach:

Początek obiecywał fajny, kosmiczny quest na pograniczu space opery i klasycznego, eksploracyjnego s-f (motyw gwiazdy żelaznej i jej planet jest świetny),ale niestety to tylko dobre złego początki, bo sama w sobie "Mgławica Andromedy" to przyprawiające o mdłości fantasmagorie naukowca (Jefremow stworzył nawet dziedzinę nauki) o idealnym świecie komunistycznym. Ciężko to nawet nazwać fantastyką, bo to są li tylko zboczone urojenia pomylonego lewaka, tytułem przykładu:
"Jedno z najważniejszych zadań ludzkości to przezwyciężenie ślepego instynktu macierzyńskiego. Jest rzeczą bezsporną, że tylko zbiorowe wychowanie dzieci przez specjalnie w tym celu kształconych i dobieranych ludzi może ukształtować człowieka naszej społeczności. Każda matka wie, że cały świat jest życzliwie ustosunkowany do jej dziecka". str.361
Słodkie, co? Normalnie bajka.
Cała książka to słodki, utopistyczny rzyg, jak z wizji Adolfa o aryjskiej cywilizacji, czytając o pięknych i młodych, odrealnionych bohaterach świata przedstawionego miałem cały czas przed oczyma olimpijczyków z teledysku Rammstein - "Stripped". Ostatni raz z tak obrzydliwą propagandą miałem do czynienia czytając "Stalowy skok" Pera Wahloo, jedną z najgorszych książek w historii galaktyki.
W każdym razie, poza kilkudziesięciostronicowym wątkiem gwiazdy żelaznej, cała fabułę "Mgławicy Andromedy" wyraża następujący cytat:
"Zanim świat zdążył osiągnąć ustrój komunistyczny, wyrąbano lasy, spalono nagromadzone przez setki lat zasoby węgla i ropy, zanieczyszczono powietrze dwutlenkiem węgla i wyziewami fabrycznymi, wytępiono piękne i nieszkodliwe zwierzęta ..."

Początek obiecywał fajny, kosmiczny quest na pograniczu space opery i klasycznego, eksploracyjnego s-f (motyw gwiazdy żelaznej i jej planet jest świetny),ale niestety to tylko dobre złego początki, bo sama w sobie "Mgławica Andromedy" to przyprawiające o mdłości fantasmagorie naukowca (Jefremow stworzył nawet dziedzinę nauki) o idealnym świecie komunistycznym. Ciężko to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
6371
221

Na półkach:

Książka wcale nie jest przeciętna, wbrew nazwie oceny. Po prostu elementy dobre i złe równoważą się, niestety. Wizja osiągnięć techniki - imponująca. Autor docenia rolę kultury i sztuki w rozwoju społeczeństwa. Kapitalny opis przeżyć jednego z bohaterów przy słuchaniu koncertu (tu skojarzył mię się Sniegow, u którego również można znaleźć podobną scenę - tyle tylko, że Sniegow potraktował rzecz z dystansem). A z drugiej strony książka nieznośnie propagandowa, momentami naiwna, pełna patosu i nadęcia (bohaterowie nie mówią, tylko przemawiają lub wygłaszają wykłady),co sprawia, że brnie się przez tekst jak przez bagno. Szkoda.

Książka wcale nie jest przeciętna, wbrew nazwie oceny. Po prostu elementy dobre i złe równoważą się, niestety. Wizja osiągnięć techniki - imponująca. Autor docenia rolę kultury i sztuki w rozwoju społeczeństwa. Kapitalny opis przeżyć jednego z bohaterów przy słuchaniu koncertu (tu skojarzył mię się Sniegow, u którego również można znaleźć podobną scenę - tyle tylko, że...

więcej Pokaż mimo to

avatar
972
114

Na półkach: ,

Sięgnęłam po "Mgławicę Andromedy" naiwnie sądząc, że przeżyję przygodę podobną do tych, które serwował nam mistrz Lem, choćby w "Obłoku Magellana". Być może gdyby nie narzucające się skojarzenie z tą ostatnią pozycją, moje rozczarowanie nie byłoby aż tak wielkie. Niestety lektura tej książki nie była przygodą, a jedynie udręką.
Nie sposób odmówić autorowi ścisłej naukowej wiedzy, którą torpeduje czytelnika na każdej stronie. Stara się przekazać ją w sposób dosyć przystępny, ale jest to jedyna zaleta, której można się doszukać. Fabuła powieści jest nieskomplikowana, nieciekawa i bardzo kiepsko opowiedziana. Mimo wysiłków pisarza, nie udało mu się stworzyć żadnej dramaturgii. Prowadzi akcję dość chaotycznie i bez polotu. Bohaterowie powieści zdają się być papierowymi wycinankami, stworzonymi na dodatek na podstawie tego samego szablonu. Wszyscy są wprost idealnie piękni, mądrzy, wykształceni z nieskazitelnym charakterem i wzniosłymi pobudkami. Relacje damsko-męskie są tak powierzchowne i nierealne, że aż trudno uwierzyć, iż napisał to tak znamienity pisarz.
Być może wielbicielom bardzo naukowego science-fiction wykłady teoretyczne Jefremowa, zawarte w książce, zrekompensują ubogą stronę powieściową. Mnie to nie wystarczyło.

Sięgnęłam po "Mgławicę Andromedy" naiwnie sądząc, że przeżyję przygodę podobną do tych, które serwował nam mistrz Lem, choćby w "Obłoku Magellana". Być może gdyby nie narzucające się skojarzenie z tą ostatnią pozycją, moje rozczarowanie nie byłoby aż tak wielkie. Niestety lektura tej książki nie była przygodą, a jedynie udręką.
Nie sposób odmówić autorowi ścisłej naukowej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
329
203

Na półkach: , ,

Naiwna wizja ogólnogalaktycznego i międzygatunkowego komunizmu, w której powstałe niezależnie, choć zarazem zaskakująco antropomorficzne cywilizacje, komunikują się ze sobą za pośrednictwem tzw. Wielkiego Pierścienia, dzieląc się wszem i wobec swoją historią, osiągnięciami oraz dobrą wolą.
Na szczególną naganę zasługuje niecodziennie toporna próba oddania relacji damsko-męskich i towarzyszących im wzniosłych uczuć.

Naiwna wizja ogólnogalaktycznego i międzygatunkowego komunizmu, w której powstałe niezależnie, choć zarazem zaskakująco antropomorficzne cywilizacje, komunikują się ze sobą za pośrednictwem tzw. Wielkiego Pierścienia, dzieląc się wszem i wobec swoją historią, osiągnięciami oraz dobrą wolą.
Na szczególną naganę zasługuje niecodziennie toporna próba oddania relacji...

więcej Pokaż mimo to

avatar
53
17

Na półkach:

Zaczyna się twardym sci-fi , podróżą międzygwiezdną itp., ale zaraz potem wpadamy w szczęśliwość komunizmu ziemskiego - ba mało tego - może i międzygwiezdnego. No i to już jest bardzo słabe.

Zaczyna się twardym sci-fi , podróżą międzygwiezdną itp., ale zaraz potem wpadamy w szczęśliwość komunizmu ziemskiego - ba mało tego - może i międzygwiezdnego. No i to już jest bardzo słabe.

Pokaż mimo to

avatar
358
48

Na półkach: ,

Po dwóch przemęczonych rozdziałach dałem sobie spokój z tym ruskim bełkotem. Lubię starą fantastykę, nawet radziecką, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie. Kicz, gniot. Jak można porównać te wypociny do "Obłoku Magellana" Lema!!!!!!!!!

Po dwóch przemęczonych rozdziałach dałem sobie spokój z tym ruskim bełkotem. Lubię starą fantastykę, nawet radziecką, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie. Kicz, gniot. Jak można porównać te wypociny do "Obłoku Magellana" Lema!!!!!!!!!

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    71
  • Przeczytane
    60
  • Posiadam
    29
  • Fantastyka
    7
  • 🚀 Fantastyka naukowa
    3
  • 📣 Ach! Moja kolekcja
    3
  • Science Fiction
    2
  • Fantastyka naukowa
    2
  • Teraz czytam
    2
  • Chcę w prezencie
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mgławica Andromedy


Podobne książki

Przeczytaj także