rozwińzwiń

Minione życia

Okładka książki Minione życia autora Wojciech Baran, 9788377229101
Okładka książki Minione życia
Wojciech Baran Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
484 str. 8 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2013-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-01
Liczba stron:
484
Czas czytania
8 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377229101
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Minione życia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Minione życia

Średnia ocen
7,3 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Minione życia

avatar
759
727

Na półkach: , ,

O jerumpajtas.....

Przy lekturze powieści „Minione Życia” Wojciecha Barana targały mną sprzeczne emocje – przede wszystkim dojmujące poczucie przykrości, a często gęsto gniewu, spowodowanego tak nieudolnością warsztatową, jak i dramatycznymi wręcz błędami rzeczowymi.

To jasne, musiał przecież kiedyś przyjść taki moment, w którym trzeba będzie skonfrontować się z książką bardzo, bardzo złą. Co wtedy ? Jak reagować ? Przecież Autor poświęcił powieści mnóstwo swego czasu, zapału, energii. Pisał w najlepszej wierze, chcąc opowiedzieć innym pasjonującą historię. Zaangażował też w wydanie własne środki („Minione Życia” wydane zostały przez Novae Res, jako, jak rozumiem, tzw. „vanity” w dużej mierze finansowane przez samego autora).

No a teraz przychodzi rozczarowany czytelnik i pluje jadem...Naprawdę wahałem się, czy w ogóle pisać o tej książce, czy nie lepiej byłoby ją przemilczeć, ale z paru przyczyn uznałem to za niewłaściwe.

Przede wszystkim takie jest nas, czytelników, zadanie, by dzielić się wzajemnie odczuciami i opiniami po lekturze. Wstrzymywanie krytyki, wbrew pozorom, wcale nie pomoże ani książce, ani całemu rynkowi. Już Wojciech Kilar mówił kiedyś, że wcale go złe recenzje nie gniewają – przynajmniej mówi się o nim. Najgorzej to albo zupełna cisza, albo zdawkowe, banalne komplementy. Być może znajdą się wielbiciele „Minionych Żyć” (portal lubimyczytać jest ich – ku memu zaskoczeniu – pełen) i gotowi będą bronić lubianej powieści ?

No właśnie, rozdźwięk poznawczy między entuzjastycznymi wręcz recenzjami książki na portalu LC a osobistym doświadczeniem był również silnym bodźcem do napisania niniejszej opinii. ...

Ja ze swej strony po pierwsze, korzystając z prawa czytelnika, który zapłacił za książkę, chcę podzielić się swym zdaniem z innymi miłośnikami grozy (kupiłem "Życia" jako horror) i, nie ukrywam, ostrzec ich przed lekturą. Po drugie, chcąc być wiarygodnym, nie mogę pisać jedynie pochlebnych opinii (aczkolwiek tak bym chciał),prawem kontrastu muszą przydarzyć się doświadczenia tak niemiłe, jak lektura „Minionych Żyć”.

No cóż, nie ma co odwlekać...

Gatunkowo „Minione Życia” to jakby thriller „ezoteryczny”, troszkę w stylu, powiedzmy Dana Browna (przegiąłem...),z wątkami nadprzyrodzonymi. Jest w nim miejsce i na gangsterskie strzelaniny i na sceny rodem z horrorów.

Akcja powieści toczy się w latach sześćdziesiątych. Początkowo w Polsce, później w NRD (?) i ZSRR (?). Pewien prywatny detektyw (sic) w poszukiwaniu swego zaginionego syna wpada w łapy podwarszawskiego gangu (sic !),którego szef marzy o...życiu wiecznym (sic ! sic !!!). Zapewnić mu je mają tajemnicze arfetakty, zlokalizowane w okolicy syberyjskiej wsi Stołeczno. Nasz detektyw swego czasu odwiedził rzeczoną wieś i podobno znajduje się w posiadaniu Ważnych Informacji na temat tajemnicy Stołeczna.

Bohater przy pomocy poznanej Rosjanki ucieka gangsterom, podąża do „Niemiec” (których ? Chyba jednak NRD) by tam w ruinach zapomnianego klasztoru znaleźć katakumby, w których żyje grupa nieumarłych mnichów. Ich przewodnik wręcza detektywowi Księgę, w której zapisana jest mająca miejsce w XVI wiecznej Rosji historia Wiecznej Miłości dwojga kochanków, których rozdzieliły śmierć i czas (tak, poznamy całą tę nudną i fatalnie napisaną opowieść).


Finał powieści rozgrywa się we wspomnianym już Stołecznie, gdzie pośród wstających z grobów zombie i złowrogich czarownic losy detektywa i towarzyszącej mu dziewczyny łączą się z losami zmarłej przed wiekami pary – okazuje się, ze każdy z nas ma w sobie „minione życia” przeszłych pokoleń.

Nie znajduję słów dość surowych, by odpowiednio ocenić tę książkę. Nic w niej nie działa jak należy. Słaby pierwotny pomysł, słabe prowadzenie akcji, koszmarne wręcz wykonanie – okropny styl. I do tego katastrofalne błędy merytoryczne. Zupełnie nie rozumiem, po co Autor zdecydował się na osadzenie powieści w latach 60tych – równie dobrze akcja mogłaby się toczyć współcześnie, a połowy drażniących nonsensów by się uniknęło. PRL doby Gomułki i prywatny detektyw ? Gang podwarszawski ? Amerykański milioner jeżdżący swobodnie po demoludach, kupujący w tymże PRL posiadłość, gdzie razem z grupą uzbrojonych w broń długą obwiesi urządza mafijne centrum dowodzenia ? Żeby jeszcze tylko to, ale jest gorzej. Z powieści dość jasno wynika, że na wschód od Polski leży „Rosja” (raz się Autorowi nazwa ZSRR przypomniała, ale mam wrażenie, że nie uznał on jej za oficjalną nazwę państwa),a na zachód „Niemcy”. Historyczna część powieści, tocząca się w XVI wiecznej carskiej Rosji tak samo faktograficznie fatalna. Tak nie można ! Umieszczenie fabuły powieści w przeszłości ma sens tylko wtedy, jeżeli Autor zrobi odpowiedni research i umiejętnie będzie w stanie wykorzystać historyczne realia dla uatrakcyjnienia fabuły.

Pisałem już, że styl jest fatalny, ale to, zaiste, za mało....”Minione Życia” są chyba najgorzej napisaną książką, jaką czytałem w życiu (a sporo ich już było). Okropeczne, wlokące się bez końca opisy najdrobniejszych szczegółów scenograficznych – wynikające w mojej ocenie z niedopracowanego warsztatu literackiego, bardzo złe dialogi (irytująca, całkowicie nienaturalna maniera nadużywania imion w wołaczu),bardzo zła jakość tekstu, naprawdę niedopuszczalna w komercyjnej książce. Bardzo źle.

Czy są jakieś pozytywy ? No, w gąszczu złych rozwiązań fabularnych, w sieci źle napisanych zdań ukrytych jest kilka zgrabnych scen – przypominające trochę dobre giallo pierwsze pojawienie upiornego mnicha, lodowata, pełna duchów, piwnica w willi gangu, marsz żywych trupów w zakończeniu rosyjskiego wątku, czarownica z finału – to były dobre, odpowiednio niesamowite momenty. Niemniej to niczym krople miodu w beczce dziegciu – całość jest zupełnie niestrawna.

Nie spodziewałem się, że przyjdzie mi pisać tak surowo. Z powodów, o których pisałem na wstępie jest mi zwyczajnie przykro – ale nie mogę ukrywać faktu, że w mojej ocenie „Minione Życia” to powieść po prostu fatalna. Zdecydowanie 1/10 – bądźcie ostrzeżeni, którzy nieopatrznie zaczniecie jej lekturę.

O jerumpajtas.....

Przy lekturze powieści „Minione Życia” Wojciecha Barana targały mną sprzeczne emocje – przede wszystkim dojmujące poczucie przykrości, a często gęsto gniewu, spowodowanego tak nieudolnością warsztatową, jak i dramatycznymi wręcz błędami rzeczowymi.

To jasne, musiał przecież kiedyś przyjść taki moment, w którym trzeba będzie skonfrontować się z książką...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
552
475

Na półkach: ,

„Minione życia” to bardzo udany debiut. Byłoby idealnie, gdyby każdy w taki sposób pojawiał się na rynku wydawniczym. Autor niewątpliwie ma talent i bogatą wyobraźnię, a co ważne umie zachęcić czytelnika od samego początku i trzymać w napięciu do samego końca. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to okładka, na której widać wszelkie ślady użytkowania (odciski palców dostępne od zaraz!) Ma w sobie tajemniczość, czego minusem jest to, że jest jednak trochę mało czytelna. To może zniechęcać poszukiwaczy perełek w księgarniach, a niewątpliwie ta książka zalicza się do naprawdę dobrych i wartych uwagi. Co niektórym może przeszkadzać brak archaizacji w wątku historycznym, innym z kolei przypadnie to do gustu. Wojciech Baran to dobrze zapowiadający się polski autor. Skoro w tak wyborowy sposób zaczyna, to można wiele oczekiwać po jego przyszłych dziełach. Takie historie jak ta opisana przez Pana Wojtka cieszą czytelników i pozwalają im przeżyć niezapomniane i mroczne chwile. Książka powinna spodobać się wszystkim miłośnikom mrocznych i paranormalnych klimatów. Jeśli kogoś zniechęciła okładka na półce w księgarni to niech już żałuje i czym prędzej wraca po swój egzemplarz.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2015/04/wojciech-baran-minione-zycia.html#comment-form

„Minione życia” to bardzo udany debiut. Byłoby idealnie, gdyby każdy w taki sposób pojawiał się na rynku wydawniczym. Autor niewątpliwie ma talent i bogatą wyobraźnię, a co ważne umie zachęcić czytelnika od samego początku i trzymać w napięciu do samego końca. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to okładka, na której widać wszelkie ślady użytkowania (odciski palców...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1798
1781

Na półkach: ,

"(...) to, co zostawiamy za sobą, a czego nie kończymy, te wszystkie wielkie, a niekiedy też błahe sprawy zawsze do nas powracają w taki czy inny sposób... ale powracają".


Odwieczne marzenie ludzkości o wiecznym życiu chyba nigdy nie przestanie pełnić roli przewodniego motywu wielu dzieł literackich. To bowiem niedoścignione pragnienie, do którego spełnienia ludzie cały czas dążą. Nie dziwię się więc, że wszelacy pisarze posiłkują się tym tematem, w celu ukazania tej największej słabości człowieka. W przypadku "Minionych żyć" to jednak warstwa metafizyczna wiedzie prym, ukazując rozważania o tym, co tajemnicze i niedostępne zmysłom.

Wojciech Baran to urodzony i mieszkający obecnie w Rzeszowie informatyk, który w 2004 r. wyjechał do Anglii. W 2009 r. ukończył studia Manchester Metropolitan University na kierunku IT. Autor jest szczęśliwym mężem oraz ojcem dwóch córek, pasjonuje go kaligrafia. "Minione życia" to jego debiut prozatorski wydany w 2013 r.

Lata 60. XX wieku, Piotr Wolski to były detektyw, który obecnie prowadzi dość samotne życie. Pewnej nocy, niespodziewanie odwiedza go piękna i młoda Rosjanka – Nadia Prokotov, która przekazuje mu wieści o zaginięciu jego jedynego syna Marcina na terenach Rosji, w znanym Piotrowi miejscu nazywanym Stołeczno. W miejscu owianym legendą o nieśmiertelności oraz naznaczonym wieloma tragediami. Bohater musi odgrzebać stare sprawy, do których nie zamierzał już nigdy wracać. Sprawy, które kosztowały życie wiele ludzkich istnień.

Debiut Wojciecha Barana to powieść z pogranicza kilku gatunków, która poraża swoją wielowątkowością. Autor w swojej książce wplata bowiem wątki sensacyjne, miłosne, paranormalne, egzystencjalne a także elementy thrillera i literatury grozy. Czego więc możecie się spodziewać rozpoczynając tę lekturę? Okrutnych, mafijnych porachunków w postaci wielu morderstw, walki o władzę wszelkimi dostępnymi środkami, prastarej legendy Stołeczna związanej z upiorami i duchami, historii wielkiej miłości sprzed wieków, oraz motywu zemsty po śmierci. Trzeba przyznać, że jest tego wiele i o dziwo, wszelkie wątki zazębiają się ze sobą, tworząc spójną fabułę, w której nie odczułam przeładowania w tworzeniu tak rozbudowanej powieści. W szczególności warstwa dotycząca tajemnicy Stołeczna, zaprzątnęła moją uwagę.

Powieść w swojej budowie zawiera również elementy kompozycji szkatułkowej. Otóż, śledząc losy Piotra i jego towarzyszki ukazanych w drugiej połowie XX wieku, przenosimy się cztery wieki wstecz, w których poznajemy historię miłości zakończonej tragedią. Jak wiadomo, historia ta ma bezpośredni związek z poszukiwaniami, jakie prowadzą główni bohaterowie. Związek, który odkryłam bardzo szybko, nie to jest jednak przedmiotem mojej krytycznej uwagi. Otóż, Wojciech Baran umiejętnie wplótł w główną ramę fabularną kolejną historię, jednak zabrakło przy tym zabiegu najważniejszego, czyli szesnastowiecznej mowy. Autor nie zastosował archaizacji, co spowodowało małą wiarygodność w ukazaniu historii kochanków. To duża wada, gdyż bez odpowiedniej stylizacji, czytelnikowi będzie wydawało się, że treść tekstu przedstawia współczesne wydarzenia.

"Minione życia" to także historia, która w swojej wymowie pokazuje nie dający się wyeliminować wpływ naszej przeszłości na życie doczesne i na naszą przyszłość. Obnażająca ludzkie pragnienie nieśmiertelności, dla którego spełnienia, ludzie są w stanie zrobić naprawdę wiele. Autorowi udało się utrzymać mroczny klimat swojej książki, od pierwszej do ostatniej strony, potęgując go napięciem i strachem, oraz ukazaniem kwintesencji samego zła.

Muszę również napisać kilka zdań o okładce. Otóż grafika sama w sobie nie jest zła, jednak mało widoczne litery tytułu i autora, z pewnością nie przyczynią się do zauważanie tej książki na półce. Złe dobranie kolorów niestety jest bardzo widoczne, co w konsekwencji pozwala wysnuć wniosek, że okładka zdecydowanie krzywdzi dzieło.

Debiut Wojciecha Barana, któremu udało się przede wszystkim nie wprowadzić chaosu w tak rozbudowanej fabule, zasługuje na zauważenie przez szersze grono czytelników. To bowiem książka, która stanowić może obiecujący początek dla młodego pisarza. Warto przeczytać.

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"(...) to, co zostawiamy za sobą, a czego nie kończymy, te wszystkie wielkie, a niekiedy też błahe sprawy zawsze do nas powracają w taki czy inny sposób... ale powracają".


Odwieczne marzenie ludzkości o wiecznym życiu chyba nigdy nie przestanie pełnić roli przewodniego motywu wielu dzieł literackich. To bowiem niedoścignione pragnienie, do którego spełnienia ludzie cały...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Minione życia na półkach głównych
  • 39
  • 23
  • 1
13 użytkowników ma tytuł Minione życia na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Minione życia

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Minione życia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Minione życia