Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia

Okładka książki Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia
Beata Worobiec Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377226124
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
145
43

Na półkach:

Nie jest to najgorsza historia jaką czytałam, ale niestety nie jest też dobra. Skusił mnie opis, chciałam spróbować czegoś polskiej autorki, a tylko się zażenowałam.
Po pierwsze kompletnie nie polubiłam głównej bohaterki, irytowała mnie na każdym kroku. Oceniała innych po wyglądzie, właściwie tylko takie opisy innych osób się znajdują w tej książce. Nie uwierzyłam w żadną relację, ani przyjaźń, ani miłość. Budowane są na żadnych fundamentach i zamiast skupić się na porządnych dialogach, które pokazywałyby czytelnikowi jaka więź i przede wszystkim DLACZEGO, wiążę bohaterów, a w zamian dostajemy długie opisy wyglądu i streszczenia rozmów, które nic nie wnoszą do fabuły. Podobnie dzieje się z kolejnymi wydarzeniami, jedne pchają historię do przodu, inne mają po prostu być, żeby dalsza część była w miarę logiczna. Tę sztuczność czuć, np. kompletnie nie rozumiem po co oni polecieli gdzieś tam, na spotkanie? I w ogóle zorganizowanie tego na pewno nie jest taką prostą sprawą. Do tego matka głównej bohaterki, która niby jest nadopiekuńcza, ale później w ogóle nie przeszkadza jej, że córka znika gdzieś na całe noce. Z jakiś powodów matka traci czujność, o której wciąż wspomina główna bohaterka.
Sam temat szkoły, który mnie kompletnie wytrącił z równowagi, bo nie nadążam czy oni studiują, czy jednak chodzą do jakiegoś liceum. Niby bohaterzy wspominają o wykładach, ale zaraz opisują plany zajęć, które zbudowane są na bazie planów znanych nam z amerykańskich liceów (powtarzalność zajęć, codziennie to samo).
No jest to słaba historia i ogromnie się przy niej znudziłam, a szkoda, bo liczyłam po opisie, że będzie to coś chociażby ciekawego.

Nie jest to najgorsza historia jaką czytałam, ale niestety nie jest też dobra. Skusił mnie opis, chciałam spróbować czegoś polskiej autorki, a tylko się zażenowałam.
Po pierwsze kompletnie nie polubiłam głównej bohaterki, irytowała mnie na każdym kroku. Oceniała innych po wyglądzie, właściwie tylko takie opisy innych osób się znajdują w tej książce. Nie uwierzyłam w żadną...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1022
658

Na półkach: ,

No cóż, to chyba najsłabsza książka jaką przeczytałam w ostatnim czasie. Przypomina powieść przygodową dla nastolatków ale na niskim poziomie. Fabuła bardzo naiwna, wręcz głupia. Całość to pseudo ratowanie świata przez 20-latków, którzy zachowują się jak gimnazjaliści z pseudo tajnego bractwa, połączone z elfami i innymi stworami oraz przejęciem świata przez złe moce, ale niestety przez całą książkę nie czuje się dramaturgii, przygody, sensacji. Niby to jest ale w takiej formie, że nawet książki dla dzieci są lepsze. Wątek miłostek nastolatków bierze górę nas wątkiem sensacyjno-przygodowym. Bardzo słaba.

No cóż, to chyba najsłabsza książka jaką przeczytałam w ostatnim czasie. Przypomina powieść przygodową dla nastolatków ale na niskim poziomie. Fabuła bardzo naiwna, wręcz głupia. Całość to pseudo ratowanie świata przez 20-latków, którzy zachowują się jak gimnazjaliści z pseudo tajnego bractwa, połączone z elfami i innymi stworami oraz przejęciem świata przez złe moce, ale...

więcej Pokaż mimo to

27
avatar
272
26

Na półkach: , ,

Książka ta wpadła mi w ręce całkowicie przypadkowo - odkupiłam ją od pewnej osoby. Kierowałam się może tytułem, może okładką, niemniej jednak oczekiwałam czegoś naprawdę ciekawego. I poniekąd się doczekałam.
Pomysł na walkę dwóch, nazwijmy to sobie, bractw - dobrze. Motywy, którymi kierowały się owe bractwa - jeszcze lepiej, według mnie nawet z wyższej półki. Problem zaczął się przy realizowaniu...
W połowie lektury miałam jej dość. Główni bohaterowie stali się osobami całkowicie nie do zniesienia. Podejrzewam, że autorka celowała w indywidualność, wyjątkowość każdej z nich, jednakże czasem bezpieczniej odpuścić sobie niż przesadzić.
Poleciłabym tę książkę osobom, które poszukują czegoś lekkiego, przygodowego, którym nie przeszkadza, że co strona są lamenty, płacze oraz niedopracowane zwroty akcji. Ot, na odmóżdżenie się.

Książka ta wpadła mi w ręce całkowicie przypadkowo - odkupiłam ją od pewnej osoby. Kierowałam się może tytułem, może okładką, niemniej jednak oczekiwałam czegoś naprawdę ciekawego. I poniekąd się doczekałam.
Pomysł na walkę dwóch, nazwijmy to sobie, bractw - dobrze. Motywy, którymi kierowały się owe bractwa - jeszcze lepiej, według mnie nawet z wyższej półki. Problem zaczął...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
459
47

Na półkach: ,

Książka sympatyczna, ciekawy pomysł, połączenie świata szalonej nastolatki z walczącymi od wieków bractwami. Mieszanka trochę niedobrana, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Podsumowując: nie jest to jakaś pozycja obowiązkowa, ale czas jej poświęcony nie uważam za całkowicie zmarnowany.

Zgubiłam się odrobinę jedynie pod koniec. Tu nagle jakiś Chris... Kurcze, co jest grane? Jak już mnie oświeciło (chwilę to trwało) przyszła mi do głowy myśl, co sobie musiał pomyśleć dziesięcioletni chłopiec, czytając co się przydarzyło Huntowi i She po ziółkach... ;)

Książka sympatyczna, ciekawy pomysł, połączenie świata szalonej nastolatki z walczącymi od wieków bractwami. Mieszanka trochę niedobrana, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Podsumowując: nie jest to jakaś pozycja obowiązkowa, ale czas jej poświęcony nie uważam za całkowicie zmarnowany.

Zgubiłam się odrobinę jedynie pod koniec. Tu nagle jakiś Chris... Kurcze, co jest...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
4103
420

Na półkach: , ,

Jeśli wierzyć tagowi z tyłu okładki, ma być to lektura przygodowa.
No i jest! Przygoda jak się patrzy!
Wspaniałe doświadczenie i powiew adrenaliny przy mdłych, ale jakże tragicznie przerysowanych, postaciach, przy odrobinę bezładnej akcji i kompletnie podstawówkowo-gimbowych wymianach zdań!
Ech.
Pomysł przyzwoity, nad warsztatem trzeba dużo popracować. Przede wszystkim nad tym, że jeśli już tworzymy bohaterów na studiach - niech tak się zachowują! Obcowanie z mało dojrzałymi postaciami nie było przyjemne i do tego same studia prezentujące się bardziej jak typowy, amerykański hajskul… Bolały jednak najmocniej te odzywki i pyskówki, które powinny śmieszyć. Powinny, ale mnie doprowadzały do znużenia i niemalże na skraj łez. Oczywiście, tworzenie szczekającego gimnazjalisty to fajny pomysł na bohatera, ale kiedy wychodzi na to, że wszyscy na kupę mają jednakową mentalność – robi się mało przyjemnie. A kiedy dołożymy do tego jeszcze bardzo końskie zaloty, to robi się słabo (czytelnikowi przede wszystkim).
Widziałam jednak dużą nadzieję dla tej książki. Naprawdę! Były sceny, sytuacje i słowa, które jakoś rozpalały iskrę w moim mózgu, aż w końcu gdzieś zaskoczyło i mogłam powiedzieć „o! a może będzie już dobrze?”. Dobrze jednak nie było, ale mimo wszystko po skończonej lekturze chciałabym kiedyś – za parę lat – przeczytać kolejną książkę autorki. Bo a nuż…?

Jeśli wierzyć tagowi z tyłu okładki, ma być to lektura przygodowa.
No i jest! Przygoda jak się patrzy!
Wspaniałe doświadczenie i powiew adrenaliny przy mdłych, ale jakże tragicznie przerysowanych, postaciach, przy odrobinę bezładnej akcji i kompletnie podstawówkowo-gimbowych wymianach zdań!
Ech.
Pomysł przyzwoity, nad warsztatem trzeba dużo popracować. Przede wszystkim...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
948
237

Na półkach: ,

Jeżeli lubisz harlekiny lub masz między 13 a 17 lat, to ta książka jest dla Ciebie:) Dla mnie - banalna historyjka. Ale szanuje ludzi, którzy piszą i mam kłopot z przyznaniem mniejszej ilości gwiazdek niż 5. Jeśli kiedyś sama zmierzę się z problemem wymyślenia historii i opisania jej, to będę mogła sobie krytykować do woli i nie przyznawać gwiazdek w ogóle :D

Jeżeli lubisz harlekiny lub masz między 13 a 17 lat, to ta książka jest dla Ciebie:) Dla mnie - banalna historyjka. Ale szanuje ludzi, którzy piszą i mam kłopot z przyznaniem mniejszej ilości gwiazdek niż 5. Jeśli kiedyś sama zmierzę się z problemem wymyślenia historii i opisania jej, to będę mogła sobie krytykować do woli i nie przyznawać gwiazdek w ogóle :D

Pokaż mimo to

3
avatar
818
463

Na półkach:

www.ujrzecslowa.pl

Co się dzieje, gdy masz tak wielkie nadzieje do książki, którą trzymasz w rękach, że tak naprawdę przewyższają to, co się w niej znajduje?

Nie spodziewałam się, że będzie to dość przeciętna historia dla nastolatków. Oczywiście nie ujmuję tej grupie społecznej niczego, tylko po prostu w swoim życiu trochę się tych historii naczytałam i po prostu oczekiwałam czegoś innego. Miałam nadzieję na inne, świeże spojrzenie. Na odnalezienie w młodzieżowej lekturze fantastycznej powiewu świeżości. Tutaj odrobinę czułam się, jakbym odgrzewała już kotlet, który tak bardzo znam. Oczywiście to tylko zarzut związany z historią i jej pomysłem, ale sposób opisania jej, to już coś innego.

Autorka sprawnie porusza się po dialogach i opisach i musze przyznać, że często na mej twarzy pojawiał się uśmiech. Dialogi są bardzo barwne i są chyba najmocniejszym aspektem tej książki. Nie mniej jednak nie mogę tylko z tego powodu podwyższyć oceny tej pozycji. Nie potrafię zrozumieć zagrania, że główna bohaterka, od tak, bez żadnych przeszkód, jest w stanie dostać się do skrzętnie skrywanego bractwa. Przecież nie jest to możliwe. Dlatego ta historia już na samym początku odrobinę straciła w moich oczach.


Wątek miłosny, niestety przewidywalny i nie zaskakuje. Nawet po kilku tygodniach po przeczytaniu tej książki, jakby przez mgłę pamiętam, co było takiego wyrazistego w tej historii. A to chyba mówi samo za siebie. Ale pomimo wszystkich minusów, które mogę zarzucić tej historii, to czyta się ją przyjemnie. Poświęćcie więc kilka wieczorów, by odkryć ten debiut literacki. Może akurat macie ochotę na coś niezobowiązującego. Jeżeli kiedyś wyjdzie druga część tej historii, to z czystej ciekawości ją przeczytam. Mam nadzieję, że Autorka weźmie sobie niektóre moje uszczypnięcia do serca, bo czuję, że ma w zanadrzu jeszcze nie jeden pomysł, którym mogłaby mnie zadziwić.

www.ujrzecslowa.pl

Co się dzieje, gdy masz tak wielkie nadzieje do książki, którą trzymasz w rękach, że tak naprawdę przewyższają to, co się w niej znajduje?

Nie spodziewałam się, że będzie to dość przeciętna historia dla nastolatków. Oczywiście nie ujmuję tej grupie społecznej niczego, tylko po prostu w swoim życiu trochę się tych historii naczytałam i po prostu...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
332
180

Na półkach: , ,

„Determinacja sprawiała, że był w stanie zabić każdego, kto stanął mu na drodze (…)”
„Oko Kanaloa” to nowość na polskim rynku. Za nim zawojuje świat musiała trafić do mniejszego grona odbiorców m.in. do mnie Emotikon wink. Właśnie trzymam ją w rękach i spoglądam na nią z bliska, a potem z daleka. Wcześniej patrzyłam na nią przez parę godzin, bałam się ją otworzyć. Czemu się bałam? Sama chciałabym wiedzieć. Może miałam obawy, że ten rodzaj książki nie przypadnie mi do gustu, że nie będzie na tyle ciekawa i zbyt szybko się napaliłam na ową pozycję. Książki pochłaniam bardzo szybko, więc 343 strony to bardzo mało.
Zazwyczaj, gdy czytam książki to czytam je po rozdziale, po dwa rozdziały, jednak z „Oko Kanaloa” jest zupełnie inaczej! Fabuła, akcja, humor są tak precyzyjnie dopracowane, że nie mogę obejść się z pokusą i nie czytać jej więcej. Gdy tylko dostałam przesyłkę do swych rąk od razu ją odpakowałam nie licząc się z tym, że jestem w pociągu i patrzy na mnie kilka setek par oczu. Gdy w końcu otworzyłam pudełko z naklejką „Empik.com”, moim oczom ukazała się ciemno-brązowa niemalże rdzawego koloru okładka z jakimś dziwnym symbolem. Szukając wiadomości o tym symbolu znalazłam pewne informacje dotyczące nazwy: „W mitologii starych Hawajów Kanaloa był bogiem oceanu. Bogiem, który uzdrawia i bliskim towarzyszem Kane, boga stworzenia. Podróżowali razem, dzielili święty napój 'awa i swoimi kijami uderzali w ziemie, aby wytrysnęły źródła wody. Rzadko spotykane posagi Kanaloa przedstawiają go z okrągłymi oczami, co odróżnia go od innych bogów. Jak mówi dawna tradycja wyspy Kauai, jeśli ktoś spojrzy w oczy Kanaloa, wtedy zobaczy to, co znajduje się na wyższych poziomach. W języku hawajskim słowo "kanaloa" oznacza muszlę morską; wczesny etap w rozwoju pewnego gatunku ryb(…)”. Okładka intyguje, dla niektórych może być to jakiś zabobon czy też coś z ciemnej strony mocy, ale nie w tym przypadku. Przecież katoliczka nie pisałaby o żadnych nieczystych siłach.
Książka zaczyna się dziwne. Czemu? Bo byłam zupełnie zaskoczona, czytając prolog, miałam nadzieję, że młody Chris, którego postać jest poruszona na samym początku książki, to w następnych rozdziałach będzie młodym facetem, który będzie ratował świat niczym Superman, czy też Spiderman. Jednak Chris na swoim strasznym, starym strychu odnajduje książkę i dzięki niej zostaje wprowadzony w piękny świat wyobraźni.
Sheyla Carter, główna bohaterka powieści (czytanej przez Chrisa, a także i przez nas) jest studentką, która jest cichą, szarą myszką. Jednak, gdy coś sobie postanowi nie ma dla niej żadnych przeszkód. By pozostać w gazetce swojej uczelni, musi napisać artykuł o bardzo tajemniczym chłopaku – Blake’u Hunt’cie, który intryguje ją każdy swym słowem (za to go nienawidzi i ma ochote zabić go z ogromną premedytacją). W swoim gronie ma dwójkę przyjaciół – Cassandrę i Prestona. Robi wszystko by dowiedzieć się wszystkiego o osobniku, który wcale jej tego nie ułatwia. Jest wręcz odwrotnie, przez to wszystko Sheyla wplątuje się w jakieś dziwne bractwo, którego zadaniem jest uchronić świat przed zagładą. Dla normalnego człowieka, który czyta tę historię jest to śmieszne, przecież wampiry, elfy czy inne cuda niewidy nie istnieją, ale od czego ma się wyobraźnię i książki?
Jeśli chodzi o ulubionego bohatera, to nie umiem wybrać. Wszyscy są genialni! Z każdym mogłabym się utożsamić (oczywiście chodzi o cechy charakteru, bo płeć w tym przypadku nie jest ważna).
Czytając tę książkę byłam wręcz uradowana, a moje serce przyśpieszało za każdym razem na myśl, kiedy tylko mogłam czytać tę pozycję. Wielkie brawa należą się autorce książki – Sir B. Angel, która od 5 lat jest wierną, oddaną przyjaciółką i dzięki niej mogę szkolić swój kunszt pisarski. To właśnie dzięki niej wybrałam się na profil dziennikarski, bo to dzięki niej pokochałam pisanie.
Zachęcam was wszystkich bez względu na wiek do zakupienia tej książki, na prawdę nie pożałujecie! Ja nie żałuje i wiem jedno, jeśli wyjdą dalsze książki jej autorstwa, kupię je bez żadnego „ALE”!

„Determinacja sprawiała, że był w stanie zabić każdego, kto stanął mu na drodze (…)”
„Oko Kanaloa” to nowość na polskim rynku. Za nim zawojuje świat musiała trafić do mniejszego grona odbiorców m.in. do mnie Emotikon wink. Właśnie trzymam ją w rękach i spoglądam na nią z bliska, a potem z daleka. Wcześniej patrzyłam na nią przez parę godzin, bałam się ją otworzyć. Czemu się...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
7412
107

Na półkach:

Zdecydowanie nie polecam.

Zdecydowanie nie polecam.

Pokaż mimo to

3
avatar
2114
583

Na półkach: ,

Wnioskuję, że autorka poniekąd wzorowała się na Darach Anioła - co jej kompletnie nie wyszło (chociaż to tylko moje odczucie - patrząc na kreację i losy bohaterów, które są łudząco podobne do D.A). Książka raczej przeciętna niż dobra. Bohaterowie jakoś specjalnie w pamięć nie zapadają i są słabo dopracowani. W fabule jest sporo namieszane i czasami aż źle się to wszystko czyta.

Wnioskuję, że autorka poniekąd wzorowała się na Darach Anioła - co jej kompletnie nie wyszło (chociaż to tylko moje odczucie - patrząc na kreację i losy bohaterów, które są łudząco podobne do D.A). Książka raczej przeciętna niż dobra. Bohaterowie jakoś specjalnie w pamięć nie zapadają i są słabo dopracowani. W fabule jest sporo namieszane i czasami aż źle się to wszystko czyta.

Pokaż mimo to

11

Cytaty

Więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Beata Worobiec Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd