
Podróże Gulliwera

95 str. 1 godz. 35 min.
- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Gullivers Reisen
- Data wydania:
- 1992-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1992-01-01
- Liczba stron:
- 95
- Czas czytania
- 1 godz. 35 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8385721029
- Tłumacz:
- Wawrzyniec Sawicki
Dziecięca, tłumaczona zresztą z języka niemieckiego, wersja przygód Guliwera. Z przesympatycznymi, akwarelowymi ilustracjami, bardzo ugrzeczniona - w sam raz dla dziecka w wieku szkoły podstawowej, które dopiero poznaje taką literaturę.
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Podróże Gulliwera w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Podróże Gulliwera
Poznaj innych czytelników
4760 użytkowników ma tytuł Podróże Gulliwera na półkach głównych- Przeczytane 3 153
- Chcę przeczytać 1 556
- Teraz czytam 51
- Posiadam 753
- Ulubione 43
- Klasyka 43
- Dzieciństwo 26
- Lektury 24
- Fantastyka 23
- Przygodowe 20













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Podróże Gulliwera
Pozornie przygodowa opowieść o rozbitku odwiedzającym fantastyczne krainy, będąca w rzeczywistości jedną z najostrzejszych satyr w historii literatury. Swift punktuje absurdalne wojny, pychę polityków i marność ludzkiej natury, prowadząc bohatera od roli boga wśród liliputów do głębokiej pogardy dla własnego gatunku.
To książka kameleon. Zmienia się w zależności od tego, w jakim wieku i z jakim nastawieniem się po nią sięga. Każda podróż to zupełnie inna dynamika i inna lekcja pokory dla bohatera. To brutalne lustro przystawione do twarzy każdego z nas.
Pozornie przygodowa opowieść o rozbitku odwiedzającym fantastyczne krainy, będąca w rzeczywistości jedną z najostrzejszych satyr w historii literatury. Swift punktuje absurdalne wojny, pychę polityków i marność ludzkiej natury, prowadząc bohatera od roli boga wśród liliputów do głębokiej pogardy dla własnego gatunku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka kameleon. Zmienia się w zależności od tego, w...
Styl nie do zniesienia. Zrezygnowałem po kilkunastu stronach.
Styl nie do zniesienia. Zrezygnowałem po kilkunastu stronach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toODYSEUSZ, ROBINSON, ROMEK I ATOMEK NA WYSPACH NONSENSU czyli jak pokochać konie.
Wspaniała satyra na ludzkie przywary. Guliwer niczym bohaterowie Papcia Chmiela w podróży slajdolotem w księdze XIII odwiedza purnonsensowe byty, bestiariusz iście homerycki, tylko, że o ile nie wiemy czy Odyseusz mówił prawdę opowiadając swoje przygody, o tyle osiemnastowieczny Anglik zapewnia, że jego są jak najbardziej realne.
Realna z pewnością jest esencja mądrości, jaką chce się kierować bohater wracając z ostatniej wyprawy. Ihaaa.
Opis ludzkich zwyczajów za czasów panowania królowej samicy jest bezcenny. Strach przed inkwizycją, powołanie się na wiarę i uniżona propaganda także.
Warto czytać Swifta w wersji pełnej, filozoficznej, nie tylko spreparowanej jako powiastka dla dzieci.
Tak samo zresztą jest z nieco wcześniejszym dziełem kolegi po piórze - Daniela o archetypicznym Robinsonie. Nie każdy wie, że tom drugi kończy się wizytą bohatera u ludów Syberii i niszczeniu bałwanów, co stoi w kompletnej sprzeczności z ideą Peace&Love Guliwera. Tak, tak, warto odpalić czasem oryginalny slajdolot i sobie polatać między Scyllą i Charybdą klasyki oświecenia.
ODYSEUSZ, ROBINSON, ROMEK I ATOMEK NA WYSPACH NONSENSU czyli jak pokochać konie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała satyra na ludzkie przywary. Guliwer niczym bohaterowie Papcia Chmiela w podróży slajdolotem w księdze XIII odwiedza purnonsensowe byty, bestiariusz iście homerycki, tylko, że o ile nie wiemy czy Odyseusz mówił prawdę opowiadając swoje przygody, o tyle osiemnastowieczny Anglik...
Będąc ostatnio u mamy na święta, sięgnąłem po tę książkę. Stała sobie na regale w moim pokoju i jak tak pomyślałem chwilę, to nie byłem w stanie powiedzieć, o czym jest, a pamiętam - choćby i zdawkowo - akcję wszystkich książek, które kiedykolwiek przeczytałem.
Po otwarciu, na pierwszej stronie widniala naklejka jak na zeszyt do szkoły, z moim imieniem, nazwiskiem i klasą II "a". Jako dziecko miałem tendencję do rysowania, pisania i zaznaczania zdań czy słów na książkach i bardzo szybko zorientowałem się, czemu nie pamiętam treści tej książki - ledwo przeczytałem dwie strony, a autor wyjeżdża mi z europejskimi koloniami. Te dwa słowa były wyraźnie wielokrotnie zaznaczone i to był ewidentnie moment, w którym również jako dziecko rzuciłem kończenie tej książki, bo dalej nie ma żadnych notatek, żadnych podkreśleń, nawet jednej kreski. Cieszy mnie bardzo, że sentymenty, które posiadam dzisiaj jako dorosły, byłem w stanie rozwinąć do tego rozmiaru jako siedmiolatek.
Rozwijając ten wątek dalej, proza dla dzieci/nastolatków ucząca ich, że posiadanie i podbijanie nowych kolonii jest czymś pozytywnym to był jeden z wielu aspektów naturalizacji kolonializmu jako prawidłowego porządku świata. Dzisiaj powinniśmy odrzucać literaturę wspierającą tak ohydne poglądy.
Będąc ostatnio u mamy na święta, sięgnąłem po tę książkę. Stała sobie na regale w moim pokoju i jak tak pomyślałem chwilę, to nie byłem w stanie powiedzieć, o czym jest, a pamiętam - choćby i zdawkowo - akcję wszystkich książek, które kiedykolwiek przeczytałem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo otwarciu, na pierwszej stronie widniala naklejka jak na zeszyt do szkoły, z moim imieniem, nazwiskiem i klasą...
Po książkę sięgnąłem, by skonfrontować, jak dobrze poradził sobie Jacek Kaczmarski streszczając książkę w swoich czterech utworach pod tym samym tytułem. Kaczmarski poradził sobie doskonale wyciskając koncentrat zagadnienia, któremu przyglądał się Swift w danej podróży, w zwięzłej, lirycznej formie.
Po książkę sięgnąłem, by skonfrontować, jak dobrze poradził sobie Jacek Kaczmarski streszczając książkę w swoich czterech utworach pod tym samym tytułem. Kaczmarski poradził sobie doskonale wyciskając koncentrat zagadnienia, któremu przyglądał się Swift w danej podróży, w zwięzłej, lirycznej formie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGullivera najczęściej kojarzymy dziś z krainą Liliputów - jakież było moje zdziwienie, że przygoda bohatera w tym kraju trwa zaledwie 1/4 książki!
Opowieści z różnych krain można traktować jako fantastyczną ciekawostkę ze starych czasów, ale tak naprawdę samym mięsem jest perspektywa autora i jego gorzka satyra na osiemnastowieczne społeczeństwo. Każdy kolejny odwiedzany kraj jest okazją do krytyki innych ludzkich przywar, a nawet systemów społecznych, które wówczas panowały.
Warto odnotować, że kobiety nie odgrywają w tej historii żadnej roli, przewijają się jako postacie poboczne, zwykle nawet nienazwane. To z mężczyznami główny bohater ma kontakt, to oni władają, podejmują decyzje o jego losie i pokazują mu swój świat. Kobiety są po prostu częścią społeczeństwa, nic poza tym. To samo jest z żoną Gullivera, której równie dobrze mogłoby nie być... Bohater co chwila zostawia ją samą, wyruszając na morze w poszukiwaniu przygód. Za każdym razem wraca po długim czasie tylko żeby zostawić ją samą z dziećmi po raz kolejny. Bardzo przykre, zwłaszcza biorąc pod uwagę zakończenie.
Z czterech przedstawionych krain największym sentymentem darzę oczywiście krainę Liliputów, ale dużym zaskoczeniem było dla mnie, że nazwa Laputa (jak w tym anime Studia Ghibli!) wzięła się właśnie z tej powieści. Całkiem zabawne było też, że jedną z niezwykłych, tajemniczych krain o których wspomina bohater jest Japonia - wtedy faktycznie tak odległa dla Europejczyków.
Filozoficznie najciekawsza jest jednak ostatnia część, w której Gulliver trafia do kraju inteligentnych koni, Houyhnhnmów, który jest przedstawiony niemalże jako utopia. Szybko próbuje się do nich upodobnić, choć bliżej mu przecież do Jahusów, którzy przypominają gatunek ludzki. Ciekawe, jak ciągła dehumanizacja Jahusów zmienia jego postrzeganie rasy ludzkiej na tyle, że po powrocie do domu nie może patrzeć na swoją żonę i dzieci, ba, nie może nawet wytrzymać odoru ich ciał. Tym samym, Gulliver kończy jako mizantrop, niespodziewana konkluzja jak na takie dzieło.
Główny bohater bywa absolutnie nieznośny, co utrudnia czerpanie przyjemności z lektury. Zaskoczyła mnie też swoboda w naturalistycznych opisach Jonathana Swifta, często dotyczących także ludzkiej fizjologii. Nie jest to może najbardziej wymagająca książka jaką czytałam, ale przestarzały język może sprawiać trochę trudności.
Pozycja, którą warto sprawdzić, ale koniecznie doczytując kontekst dookoła autora i czasów w których powieść powstawała, sprzed tych już prawie 300 lat. Bez tego, nie jest to lektura którą doceniłabym za sam kunszt pisarza czy niesamowicie wciągającą fabułę. Zawsze byłam przekonana, że to powieść przygodowa dla dzieci, ale oryginalna wersja jest tego absolutnym przeciwieństwem - co dla mnie jest niewątpliwym atutem. Takie filozoficzno-satyryczne przemyślenia uczyniły dla mnie lekturę czymś znacznie bardziej wartościowym.
Gullivera najczęściej kojarzymy dziś z krainą Liliputów - jakież było moje zdziwienie, że przygoda bohatera w tym kraju trwa zaledwie 1/4 książki!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieści z różnych krain można traktować jako fantastyczną ciekawostkę ze starych czasów, ale tak naprawdę samym mięsem jest perspektywa autora i jego gorzka satyra na osiemnastowieczne społeczeństwo. Każdy kolejny odwiedzany...
Kolejny raz czytałam tę książke. Po 14 latach mam o niej takie samo podejście. A myślałam, że teraz lektura mnie porwie.
Kolejny raz czytałam tę książke. Po 14 latach mam o niej takie samo podejście. A myślałam, że teraz lektura mnie porwie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Podróże Gulliwera do wielu odległych narodów świata" Jonathana Swifta to satyryczna powieść, która mimo upływu lat wciąż zachwyca i skłania do refleksji. Swift w mistrzowski sposób łączy elementy fantastyki i realizmu, tworząc opowieść o Lemuelu Gulliverze, lekarzu okrętowym, który wyrusza w podróż do niezwykłych krain.
"Podróże Gulliwera do wielu odległych narodów świata" Jonathana Swifta to satyryczna powieść, która mimo upływu lat wciąż zachwyca i skłania do refleksji. Swift w mistrzowski sposób łączy elementy fantastyki i realizmu, tworząc opowieść o Lemuelu Gulliverze, lekarzu okrętowym, który wyrusza w podróż do niezwykłych krain.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLata temu czytałam podróże Giliwera i nie pamiętałam prawie nic. Pamiętam jeszcze nawet kreskówkę w odcinkach, którą uwielbiałam oglądać w dzieciństwie. Jednak ta książka niekoniecznie nadaje się dla dzieci. Teraz, jako osoba dorosła, z pewnym bagażem życiowym, mogłam dostrzec ironię, krytykę drobnomieszczaństwa i ludzkich przywar, które świetnie są tu ukazane.
Lata temu czytałam podróże Giliwera i nie pamiętałam prawie nic. Pamiętam jeszcze nawet kreskówkę w odcinkach, którą uwielbiałam oglądać w dzieciństwie. Jednak ta książka niekoniecznie nadaje się dla dzieci. Teraz, jako osoba dorosła, z pewnym bagażem życiowym, mogłam dostrzec ironię, krytykę drobnomieszczaństwa i ludzkich przywar, które świetnie są tu ukazane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędąc młodym pacholęciem, zachwycony dziecięcą wersją jego „Podróży Guliwera”, sięgnąłem po „dorosłą wersję”. I spektakularnie poległem. O ile dwie pierwsze podróże, na wyspę liliputów i wyspę olbrzymów, pochłonąłem, to utknąłem na wyprawie na latającą wyspę, więc nie miałem już okazji dotrzeć z dzielnym podróżnikiem na wyspę mądrych koni.
Nadrabiając zaległości sięgnąłem więc ponownie po Guliwera i zrozumiałem przyczynę swojej klęski. Owszem jest przygodowo, sarkastycznie i satyrycznie, ale ta satyra skierowana jest do ziomków autora i już niewiele ma wspólnego z dylematami współczesnego dorosłego człowieka, nie wspominając o dzieciach. O ile dwie pierwsze wyprawy przesycone są przygodą, to kolejne dwie to bardziej polemika ze zdobywającymi popularność w czasach autora poglądami Hobbesa i Kartezjusza.
Mimo, że współcześnie rozpalają nas zupełnie inne spory, to warto sięgnąć po „Podróże”, bo choć już po wielekroć ludzkość przepracowała dylematy, na które zwraca uwagę Swift, to sposób w jaki je punktuje daleki jest od ramotki, którą moglibyśmy zbyć wzruszeniem ramion.
Będąc młodym pacholęciem, zachwycony dziecięcą wersją jego „Podróży Guliwera”, sięgnąłem po „dorosłą wersję”. I spektakularnie poległem. O ile dwie pierwsze podróże, na wyspę liliputów i wyspę olbrzymów, pochłonąłem, to utknąłem na wyprawie na latającą wyspę, więc nie miałem już okazji dotrzeć z dzielnym podróżnikiem na wyspę mądrych koni.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNadrabiając zaległości sięgnąłem...