rozwińzwiń

Baby's in black

Okładka książki Baby's in black autora Arne Bellstorf, 9788360915615
Okładka książki Baby's in black
Arne Bellstorf Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Baby's in black
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360915615
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Baby's in black w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Baby's in black

Średnia ocen
6,4 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Baby's in black

avatar
39
26

Na półkach: ,

Rysunki są raczej takie se, historia też nie porywa. Treść dość smutna, jesli zna się choćby pobieżnie historię zespołu, to wie się jaki będzie koniec dla bohatera. Może nie smutna, a melancholijna, mega spokojna. Czytało się średnio przyjemnie. Gdyby ktoś mnie spytał, to bym nie polecił, ale jak ma się już w ręku to można poczytać.

Rysunki są raczej takie se, historia też nie porywa. Treść dość smutna, jesli zna się choćby pobieżnie historię zespołu, to wie się jaki będzie koniec dla bohatera. Może nie smutna, a melancholijna, mega spokojna. Czytało się średnio przyjemnie. Gdyby ktoś mnie spytał, to bym nie polecił, ale jak ma się już w ręku to można poczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
337
10

Na półkach:

Długo czekałam na możliwość przeczytania Baby's.. . Historię tej miłości poznałam z filmowej adaptacji życia Beatlesów w Hamburgu. Po komiks sięgnęłam z wielkim entuzjazmem, bowiem liczyłam na zachwyt co najmniej taki jaki towarzyszył mi podczas oglądania filmu. Fabuła nie wnosi nic nowego do historii Stuarta i Astrid, jest powtórzeniem wszystkim znanej opowieści. Do sięgnięcia po Baby's in black zachęca ładna szata graficzna.

Długo czekałam na możliwość przeczytania Baby's.. . Historię tej miłości poznałam z filmowej adaptacji życia Beatlesów w Hamburgu. Po komiks sięgnęłam z wielkim entuzjazmem, bowiem liczyłam na zachwyt co najmniej taki jaki towarzyszył mi podczas oglądania filmu. Fabuła nie wnosi nic nowego do historii Stuarta i Astrid, jest powtórzeniem wszystkim znanej opowieści. Do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1926
434

Na półkach: ,

Wrzucam swoją recenzję komiksu, którą dawno temu napisałem dla Kzet. Nie wiem czy jest dobra, bo pisana dawno temu, ale nic w niej nie będę zmieniał. :)

Ku uciesze czytelników, lubujących się w poważniejszych komiksach, ukazała się kolejna powieść graficzna ze stajni Kultury Gniewu. Już sam temat robi wrażenie, bowiem niemiecki twórca Arne Bellstorf, postanowił narysować komiks o mniej znanym epizodzie z życia zespołu The Beatles. A także o miłości. Takie combo, nie mogło się nie udać. Powinien powstać bardzo dobry komiks. Niestety jakimś dziwnym trafem, efekt okazał się raczej przeciętny.

Bellstorf jest autorem jednego ze słabszych komiksów, wydanych przez warszawskiego edytora, ze słowem „gniew” w nazwie. Mowa o „Piekło, niebo”, wydanym w roku 2008. Postacie o dość odpychającej fizjonomii plus nie wciągająca historia, sprawiły, że ten album prezentował się słabo na tle innych komiksów, wydanych przez KG w 2008 roku, takich jak znakomite „Kroniki birmańskie”, czy „Berlin: Miasto kamieni”. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że od początku ostrożnie podchodziłem do „Baby`s in black”, mając w pamięci poprzednie dzieło autora. Ale i tak naiwnie liczyłem, że jego kolejny komiks będzie nawet nie dobry, a wręcz znakomity. Bo miłość, bo Beatlesi, bo fizjonomia postaci tym razem „normalna”. Okazuje się, że zrobiłem sobie zbyt wielką nadzieję.

Same okoliczności powstania albumu, budują wokół niego ciekawą otoczkę (coś jak historia o ubogiej J.K. Rowling, która pisała Harrego Pottera, pijąc herbatkę w kawiarni). Okazuje się, że „Baby`s in black” nigdy by nie powstał, gdyby nie przypadek. Autor komiksu spotkał Astrid Kirchherr (przyjaciółkę liverpoolskiego zespołu) przypadkiem, na ulicach Hamburga. Po opowiedzeniu przez nią co ciekawszych historii z życia, Bellstorf postanowił całą historię narysować.

Omawianą powieść graficzną można podzielić na dwa główne wątki: Beatlesi w Hamburgu, oraz miłość Kirchherr i Sutcliffe`a. Ten pierwszy jest mocniejszą stroną albumu, drugi słabszą. Fajność pierwszego jest może nie tyle zasługą autora, co zwyczajnego „chcę wiedzieć wszystko o Beatlesach”. Wchodząc w świat komiksu, zdecydowanie chcemy poznać historię początków zespołu, poszlajać się po obskurnych knajpach Hamburga, napić się dobrego niemieckiego piwa, siedząc w ciemnym rogu niebezpiecznej knajpy i co najważniejsze, zobaczyć Beatlesów na scenie. Kto z Was chciałby przeżyć coś takiego, jak młoda Astrid i jej przyjaciel Klaus, którzy to wszystko wymienione wyżej przeżyli na własnej skórze? Las rąk w górze. Oczywiście, że tak. Każdy.

W tym momencie zaczyna się wątek drugi (który chwała Bogu, będzie się jeszcze potem przeplatał z co ciekawszymi przygodami Beatlesów w niemieckim mieście). Fascynacja Astrid liverpoolskim zespołem, którzy przyjechał grać po knajpach w Hamburgu, a głównie jego basistą Stuartem Sutcliffem, przeradza się w miłość między tą dwójką i przyjaźń z całym zespołem. Wątek romansowy został przedstawiony dość…bezpłciowo. Wydaje się, że nie jest to dobre określenie na relację damsko-męską, ale w tym albumie naprawdę nie ma chemii między parą zakochanych. Przewracając kolejne strony nie czujemy miłości tej dwójki i w sumie, to czekamy, kiedy to znowu pojawi się reszta Beatlesów.

Widać, że komiks „Baby`s in black” nie jest robotą amatora. Autor dokonał jednak kilku złych wyborów, które ciągną w dół ogólne wrażenie z czytania. Mówi się, że każdy zna język angielski w stopniu przynajmniej podstawowym. Jednak umieszczenie połowy dymków w języku Szekspira, to już trochę przesada. To nie film, w którym naprawdę dobrze jest, kiedy Francuzi czy Anglicy mówią w ojczystym języku ze swoim akcentem, a na ekranie pojawiają się w tym czasie napisy w języku polskim. W komisie taki zabieg niczemu nie służy. Chciałoby się podsunąć „Baby`s in black” naszym ojcom, fanom liverpoolczyków, ale ta bariera językowa będzie dla nich nie do przeskoczenia (wiecie, oni to raczej znają rosyjski, niż niemiecki). A szukanie tłumaczenia poszczególnych kwestii, w ich ogromie z tyłu albumu, raczej zniechęci do poznania tej historii. Nie każdy zna angielski Panie Bellstorf.

Kolejną sprawą jest wygląd postaci. Są on do siebie bardzo podobne i czasem zdarza się pomylić, że to nie Klaus, a inny kolega Astrid. Muszę jednak przyznać, że tak w połowie albumu wiemy już jak ich odróżnić (trochę inny nos, inne policzki) i problem znika.

Słowem klucz, określającym powieść graficzną Bellstorfa, jest „męczyć”. Komiksu nie czyta się z przyjemnością. Czytanie męczy, kiedy zna się podstawy angielskiego, ponieważ historia miłości nie wciąga a kiedy mamy braki w tym pięknym języku, to aż boję się pomyśleć.

Warto jednak przebrnąć przez „Baby`s in black”, ponieważ na samym końcu czeka nagroda. Swego rodzaju gratyfikacja dla wytrwałego czytelnika, który mimo bezpłciowości wątku miłosnego, postanowił doczytać do końca. Ostatni rozdział jest znakomity! Na ostatnich ośmiu stronach jest dziesięć razy więcej emocji, niż w całym komiksowym związku Astrid i Stuarta. Ostatni rozdział to mistrzostwo. Nie dlatego, że samo zakończenie historii tej pary, było dramatyczne. Po prostu Bellstorf pokazał nagle klasę.

„Baby`s in black” ukazało się na naszym rynku równolegle z „Kiki z Montparnasse`u”. Fani Beatlesów wybiorą ten pierwszy. Wszystkim pozostałym polecam drugi. Jest zwyczajnie lepszym komiksem. Lepiej jest przechadzać się ulicami Paryża z Kiki, niż snuć się ulicami Hamburga z Astrid i Stuartem.

http://kzet.pl/2012/09/babys-in-black.html

Wrzucam swoją recenzję komiksu, którą dawno temu napisałem dla Kzet. Nie wiem czy jest dobra, bo pisana dawno temu, ale nic w niej nie będę zmieniał. :)

Ku uciesze czytelników, lubujących się w poważniejszych komiksach, ukazała się kolejna powieść graficzna ze stajni Kultury Gniewu. Już sam temat robi wrażenie, bowiem niemiecki twórca Arne Bellstorf, postanowił narysować...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

105 użytkowników ma tytuł Baby's in black na półkach głównych
  • 65
  • 39
  • 1
36 użytkowników ma tytuł Baby's in black na półkach dodatkowych
  • 14
  • 12
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Baby's in black

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Baby's in black

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Baby's in black