
Maria Dąbrowska
Maria Dąbrowska pochodziła ze zubożałej rodziny szlacheckiej. Była córką Józefa Szumskiego i Ludomiry z Gałczyńskich. Wychowała się w dworze w Russowie pod Kaliszem (od 1971 Oddział Literacki Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu). W latach 1901–1904 uczyła się na pensji Heleny Semadeniowej w Kaliszu, przy ul. Babinej 2. W latach 1907–1914 studiowała na uniwersytetach w Szwajcarii (Lozanna) i Belgii (Bruksela) nauki przyrodnicze, ekonomię i socjologię.
W czasie studiów związała się z nurtami niepodległościowymi. Była zwolenniczką poglądów Edwarda Abramowskiego, jego idei spółdzielczości. Członkini Rady Ligi Kobiet Polskich Pogotowia Wojennego. Wyszła za mąż za Mariana Dąbrowskiego, działacza socjalistycznego poznanego za granicą, zaprzyjaźnionego z Józefem Piłsudskim. Ponieważ uważali swój związek za nowoczesny, nie rościli sobie prawa do wyłączności, w związku z czym w 1916 nawiązała kilkumiesięczny romans z Henrykiem Szczyglińskim. Po śmierci męża w 1925 towarzyszem życia Dąbrowskiej został na wiele lat, aż do swej śmierci w 1952, Stanisław Stempowski, dawny ziemianin, bibliotekarz, wolnomularz, z którym żyła w konkubinacie.
W okresie tym przez pewien czas pracowała w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych, jednocześnie angażując się w twórczość publicystyczną. Zajmowała mieszkanie nr 31 przy ul. Polnej 40 w Warszawie (w 1984 otwarto tam Muzeum Marii Dąbrowskiej, oddział Muzeum Literatury). Podczas okupacji niemieckiej przebywała głównie w Warszawie. 2 października 1944 wyszła z miasta wraz z ludnością cywilną i trafiła do obozu w Pruszkowie. Pomimo pozostawionej na drzwiach kartki z prośbą o uszanowanie jej dorobku literackiego, jej mieszkanie zostało splądrowane. Wróciła do Warszawy 3 lutego 1945.
Po śmierci Stempowskiego (1952) Maria Dąbrowska zamieszkała w 1954 w al. Niepodległości 163 m. 8 razem z poznaną podczas wojny pisarką, mieszkającą od 1945 we Wrocławiu, Anną Kowalską (w latach wojny połączyło je głębokie uczucie). W ostatnich latach życia mieszkała we własnym domu w Komorowie pod Warszawą (świadectwo o tym okresie życia pisarki dała po latach jej ówczesna gosposia, Melania Andruszkiewicz),gdzie obecnie znajduje się biblioteka jej imienia.
Była członkinią Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958.
Zmarła wieczorem 19 maja 1965 w lecznicy przy ul. Emilii Plater 18 w Warszawie. Trumnę ze zwłokami wystawiono w Sali Kolumnowej pałacu Prymasowskiego (przedwojennej siedzibie Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych. W testamencie poprosiła o katolicki pogrzeb oraz pochowanie razem z matką i poległą w powstaniu warszawskim siostrą. Jej druga prośba nie została spełniona. 22 maja 1965, po mszy żałobnej w katedrze św. Jana, spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim (grób 139).
Maria Dąbrowska początkowo poświęcała się publicystyce, od której przeszła do literatury pięknej, dając w niej studia psychologiczne o ludziach, często z nizin, wysnute z własnej obserwacji. Oddzielnie wydała: Wspomnienia dzieciństwa, Celowała zwłaszcza w narracji epickiej i analizie psychiki kobiecej oraz w opisach środowiska średniej inteligencji polskiej. Pozostawiła nadto prace przekładowe, artykuły z zakresu spółdzielczości, książki dla młodzieży, artykuły krytyczne w czasopismach (m.in. w „Wiadomościach Literackich”).
Prozę artystyczną Dąbrowskiej otwiera zbiór opowiadań Gałąź czereśni (1921). Zapowiedź późniejszego stylu dał autobiograficzny tom Uśmiech dzieciństwa (1923). Prócz tonacji osobistej wyraźny jest tu temat społeczny. Wyróżnia się kolejny, zawierający refleksje o godności ludzkiej i wątki erotyczne, tom opowiadań Ludzie stamtąd (1926),doceniony wówczas, m.in. przez Jarosława Iwaszkiewicza (w entuzjastycznej recenzji w „Wiadomościach Literackich”). Obok portretu kobiety namiętnej i studium mocy seksualności (Łucja z Pokucic) zawarła tam studium człowieka samotnego i cierpiącego, ale świadomego swej ludzkiej godności (Noc ponad światem).
Arcydziełem Marii Dąbrowskiej jest tetralogia powieściowa Noce i dnie (1932–1934),która obejmuje cztery tomy: I Bogumił i Barbara (1932),II Wieczne zmartwienie (1932),III Miłość (1933),IV Wiatr w oczy (1934). Nawiązując swym tworzywem do tradycji epiki (od Homera po realizm XIX wieku),Dąbrowska przedstawia tam dzieje kilku pokoleń rodziny szlacheckiej na przełomie XIX i XX wieku. Noce i dnie to zakrojona kronika polskiej inteligencji, także wnikliwe studium psychologiczne głównych bohaterów, małżeństwa Niechciców – Bogumiła i Barbary. Powieść ma cechy autobiograficzne. Powieściowy Kaliniec to odwzorowany Kalisz. Zasadniczy wątek fabularny, jak i rys psychologiczny bohaterów Dąbrowska stworzyła w miejscowości Płonne k. Radomina. Bogumił i Barbara, główni bohaterowie powieści, wzorowani byli na administratorach majątku w Płonnem (żona administratora, Helena Hepke, była siostrą Dąbrowskiej; błędną jest informacja, jakoby postacie Bogumiła i Barbary były wzorowane na rodzicach pisarki). Obecnie w Szkole Podstawowej w Płonnem znajduje się sala pamięci poświęcona Marii Dąbrowskiej. Wątek Agnieszki Niechcicówny i działacza socjalistycznego Marcina Śniadowskiego (tak został sportretowany Marian Dąbrowski, zmarły mąż autorki powieści) to studium fascynacji miłosnej, w tym erotycznej, poprzez zamieszczoną tam korespondencję młodych. Noce i dnie to także swoista powieść metafizyczna o porządku bytu, tajemnicy istnienia, która ujawnia się mimo zwątpień i cierpień. Świetność powieści podkreślali m.in. poeta Julian Przyboś (Czytając Mickiewicza) i filozof Władysław Tatarkiewicz (we Wspomnieniach).
Wstępną wersję Nocy i dni Dąbrowska opublikowała jako Domowe progi.
Nowela Ksiądz Filip to studium kapłana, dla którego celibat jest normą przeciwną życiu. Z kolei Panna Winczewska to budowany techniką groteski portret starzejącej się, a infantylnej, bibliotekarki.
Do idei Nocy i dni nawiązuje późniejsza, blisko kilkadziesiąt lat pisana i nieukończona powieść, wydana pośmiertnie jako Przygody człowieka myślącego (1970; oprac. Ewa Korzeniewska),choć pisarka (o czym świadczą zapiski w Dzienniku) zamierzała ostatecznie dać jej tytuł Kompozycja istnienia. W zamyśle Dąbrowskiej miały to być dalsze dzieje inteligencji polskiej jako warstwy społecznej: w dwudziestoleciu międzywojennym (1918–1939) i podczas II wojny światowej. W drugiej powieści wyróżnia się rozdział Dokonało się!, który z pozycji świadka przedstawia powstanie warszawskie (1944). Wśród materiałów do drugiej powieści ukończony został zespół opowiadań, który Dąbrowska zamierzała wydać jako tom A teraz wypijmy..., a które ukazały się po śmierci pisarki (1981; oprac. Tadeusz Drewnowski).
Po wojnie pisała opowiadania (np. opowiadanie Na wsi wesele, które Jerzy Stempowski w liście do pisarki przyrównał do obrazów Bruegla). Inne utwory powojenne ukazały się w wersji książkowej pośmiertnie (Opowiadania, 1967, oprac. Ewa Korzeniewska),np. studium psychologiczne starzejącej się, osamotnionej aktorki Klara i Angelika (będące zamaskowanym autoportretem).
Publikowała między innymi na łamach tygodnika „Bluszcz”, a także w słynnych w dwudziestoleciu międzywojennym „Wiadomościach Literackich”.
Ważne miejsce w dorobku Dąbrowskiej zajęły także eseje literackie i opublikowane pośmiertnie Dzienniki. Dwutomowe Pisma rozproszone (1964) gromadzą wcześniej drukowane osobno w czasopismach – autokomentarze (w tym do Nocy i dni),wspomnienia i szkice krytyczne, w tym esej o Stanisławie Przybyszewskim Piewca niedojrzałości duchowej. Inny charakter ma tom esejów Szkice o Conradzie, 1959),zawierający m.in. rozważania o tragizmie w twórczości autora Nostromo.
Dzienniki, prowadzone od roku 1914 do śmierci dają autoportret pisarki (także studium jej życia intymnego) i panoramę epicką swego czasu. Bogate treściowo są zwłaszcza zapisy z lat stalinowskich (np. świetny opis przyjęcia u prezydenta Bieruta) i ostatniego okresu życia (np. o niedługo przed śmiercią obejrzanym filmie Michelangelo Antonioniego Czerwona pustynia). Ważne miejsce w Dziennikach zajmują zapisy snów. Liczne są tam też obserwacje literackie (np. na temat Goethego, Tomasza Manna, Marka Hłaski) i autokomentarze do własnego dzieła (np. o postaci Barbary Niechcicowej).
Miejsce drugoplanowe w dorobku Dąbrowskiej zajmują dramaty Stanisław i Bogumił oraz Geniusz sierocy, skupione wokół dyskutowanych kart historii Polski (jak konflikt biskupa krakowskiego św. Stanisława i króla Bolesława Śmiałego).
Korespondencja pisarki (m.in. z Jerzym Stempowskim) pozostaje rozproszona. Sensacyjna okazała się edycja listów miłosnych jej i Mariana Dąbrowskiego (2005).
Przełożyła z języka angielskiego Dziennik Samuela Pepysa z epoki baroku oraz z rosyjskiego opowiadania Antoniego Czechowa. Dała też przekład Nielsa Lyhne Jacobsena.
Była uzdolniona plastycznie. Pozostawiła malowane przez siebie obrazy (akwarele): pejzaże i martwe natury.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Ludzie stamtąd
Przepiękne, wzruszające, prawdziwe. Cudowne opisy wsi polskiej i jej mieszkańców. Pomimo trudnego języka czyta się bardzo przyjemnie. Jeżeli ktoś nie przeczytał jeszcze "Nocy i dni", to musi zacząć od tych opowieści. To jest pozycja obowiązkowa. Polecam.
Przepiękne, wzruszające, prawdziwe. Cudowne opisy wsi polskiej i jej mieszkańców. Pomimo trudnego języka czyta się bardzo przyjemnie. Jeżeli ktoś nie przeczytał jeszcze "Nocy i dni", to musi zacząć od tych opowieści. To jest pozycja obowiązkowa. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku znalazła się trzystronicowa "Przedmowa" autorki do szóstego wydania (wydanie z 1955 roku). "Ludzie stamtąd" – zbiór ośmiu opowiadań napisanych w latach 1924 – 1925 w Warszawie. Zostały zaprezentowane stosunki społeczne, które panowały na polskich terenach przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Maria Dąbrowska w tekście posługiwała się gwarą. Opowiadania były ponure, traktowały o nieszczęściach bohaterów. Wszystkie przedstawione tam wydarzenia dotyczyły losu chłopów. Zostały ukazane takie problemy jak pijaństwo, nieszczęśliwe zakochanie, samotność starych i schorowanych ludzi zepchniętych na margines wiejskiej społeczności, przepracowanie, napiętnowanie i wyobcowanie wśród mieszkańców wsi.
Na początku znalazła się trzystronicowa "Przedmowa" autorki do szóstego wydania (wydanie z 1955 roku). "Ludzie stamtąd" – zbiór ośmiu opowiadań napisanych w latach 1924 – 1925 w Warszawie. Zostały zaprezentowane stosunki społeczne, które panowały na polskich terenach przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Maria Dąbrowska w tekście posługiwała się gwarą. Opowiadania były...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzruszająca, autentyczna i na długo pozostaje w głowie. Dzięki Ci, Mario Dąbrowska.
Wzruszająca, autentyczna i na długo pozostaje w głowie. Dzięki Ci, Mario Dąbrowska.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Ludzie stamtąd” to zbiór opowiadań, które łączy miejsce i czas akcji – niewyróżniająca się polska wieś na początku wieku. Każde opowiadanie poświęcone jest jednej konkretnej osobie (czy też rodzinie),ale której losy zależą od społeczności, która jest zamknięta i niezbyt liczna. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie głównej postaci jednego opowiadania w innym jako bohatera trzecioplanowego.
Książka napisana jest pięknym, ale niełatwym w odbiorze językiem. Wszyscy wypowiadają się gwarą pełną archaizmów, a autorka w żaden sposób nie ułatwia nam zadania tłumacząc kontekst i zdarzenia. Wykreowany świat jest ogromnym atutem książki, czuć tutaj inne zwyczaje i inny sposób myślenia mieszkańców ale nie ma infantylnej baśniowości, którą wielu autorów zdecydowałoby się wykreować. Widać sympatię do bohaterów bez prób moralizowania wobec osób, których wielu dzisiaj wielu z łatwością by potępiło.
Po lekturze czuję, że wiele rzeczy mi umknęło ze względu na nieznajomość zwyczajów, symboliki czy kultury, którą żyją mieszkańcy tej wsi. Jak już wspomniałem nie ma tutaj łopatologicznego tłumaczenia stosunków społecznych czy finansowymi zależnościami między różnymi klasami mieszkańców i na pewni wiele zdarzeń zinterpretowałbym inaczej gdybym miał większą wiedzę. Na szczęście obrazowo zostały oddane emocje bohaterów, dzięki czemu możemy zrozumieć motywy ich postępowania.
,,Ludzie stamtąd” to zbiór opowiadań, które łączy miejsce i czas akcji – niewyróżniająca się polska wieś na początku wieku. Każde opowiadanie poświęcone jest jednej konkretnej osobie (czy też rodzinie),ale której losy zależą od społeczności, która jest zamknięta i niezbyt liczna. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie głównej postaci jednego opowiadania w innym jako bohatera...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁącząc wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w podkaliskim majątku ziemskim, niezwykle kreatywną wyobraźnię i empatię, stworzyła Dąbrowska mikrokosmos plebejskiego Rusocina. Towarzyszymy jego ubogim mieszkańcom od poczęcia do pogrzebu, przez cztery pory roku, w dobrych chwilach i w niedoli. Bohaterowie jednych opowiadań pojawiają się w innych jako postaci drugoplanowe - a wszyscy są tak realistyczni, że zanurzamy się w ich historie totalnie, mimo że "żyją" na kartach "Ludzi stamtąd" na początku XX wieku.
Niektóre z tych nowel czytałam jako uczennica, wracam do nich po kilkudziesięciu latach i jestem zachwycona. Dąbrowska jak mało kto zasługiwała na literackiego Nobla, nie tylko za "Noce i dnie", ale i za te perełki.
Wspaniałe!: 9/10
Łącząc wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w podkaliskim majątku ziemskim, niezwykle kreatywną wyobraźnię i empatię, stworzyła Dąbrowska mikrokosmos plebejskiego Rusocina. Towarzyszymy jego ubogim mieszkańcom od poczęcia do pogrzebu, przez cztery pory roku, w dobrych chwilach i w niedoli. Bohaterowie jednych opowiadań pojawiają się w innych jako postaci drugoplanowe - a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowita pozycja, polecam każdemu miłośnikowi tradycji, polskości,i pięknego słowa.
Niesamowita pozycja, polecam każdemu miłośnikowi tradycji, polskości,i pięknego słowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałe arcydzieło o prawdziwych wartościach. Ukazuje sprawy ponadczasowe, a jednocześnie silnie związane z określonym porządkiem, epoką, środowiskiem. Rusocin Station okazuje się szkołą prawdziwej akceptacji. Bohaterowie: mleczarz Dionizy Unislawski, inżynier Józef Michalski, owczarz Szymandera, Marynka Kuźniak czy rodzina Kaczmarków doceniają rzeczywistość, nie narzekają na niespełnienie, kierują się uczciwymi zasadami - postrzegają świat i siebie samych pozytywnie, lecz i realistycznie. Uważam że (ukamienowac mnie lża lecz pierwej wysłuchać) Ludzie stamtąd udali się Dąbrowskiej lepiej niż Noce i dnie - nie chodzi o stronę literacką historyczną poznawczą czy nawet o zgodność z prawdopodobieństwem życiowym - ale o przekaz. Bohaterowie wydawali mi się bardziej sympatyczni, bliżsi codziennosci, i nie wzdychali do tego, co nieosiągalne. Tego nam, współczesnym, potrzeba - trochę zadumy trochę chłopskiej siły i poczucia humoru. Ponadto urzekla mnie tolerancja narratora w odniesieniu do ludzkich słabości
Małe arcydzieło o prawdziwych wartościach. Ukazuje sprawy ponadczasowe, a jednocześnie silnie związane z określonym porządkiem, epoką, środowiskiem. Rusocin Station okazuje się szkołą prawdziwej akceptacji. Bohaterowie: mleczarz Dionizy Unislawski, inżynier Józef Michalski, owczarz Szymandera, Marynka Kuźniak czy rodzina Kaczmarków doceniają rzeczywistość, nie narzekają na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna pisać o ludzkich dramatach. Można bohaterów swoich książek umiejscawiać w wielkich miastach, w których to, będąc trybikiem zarobkowej codzienności, wpadają w depresję dobrobytu, w zgorzknienie i wieczny niedosyt. Można, poprzez postaci książkowe leczyć siebie, co stosuje wielu pisarzy. Ale… Ale można pisać, jak Maria Dąbrowska i nie szukać w tekście niczego innego, poza pięknem i wartościami samymi w sobie. Można czytać klasykę polską i czytelniczo przepaść. A to mówi samo za siebie.
Oto majątek Rusociny i chłopi i służba i państwo, posiadacze ziemscy, magnaci z wyższej klasy społecznej, lecz to nie o nich pisze autorka, choć o nich wspomina. Dąbrowska wchodzi pomiędzy biedotę, pomiędzy troski i strach zwykłych ludzi, którzy pracują dla tych majętnych. Już mają, a jakby wszystko gdzieś ucieka i ulatnia się, jak poranna mgła. Mężczyźni piją, wręcz chlają, przynoszą wstyd i sobie i żonom. Zapłata za pracę odpływa alkoholową rzeką, do rąk żon nie trafia nic. A to one prowadzą dom… A gdy mogą skupić się na sobie i poczuć kobiecość, którą jeszcze w sobie mają, w oczach innych są egoistkami i ladacznicami. Są puszczalskimi bez godności, jakby miały żyć dla innych, nie dla siebie.
Kobiety – to głównie na nich skupia się Dąbrowska. One czekają nocną porą na męża, na syna, na córkę, której nie ma o północku. One gotują strawę, tęsknią, doją krowy, wyciągają jajka z gniazd w kurniku. To one płaczą i martwią się o jutro. To one rodzą i wykarmiają. To one przędą życie swoje i całej rodziny, bo mąż jest (daleko…) gdzieś z boku, nieobecny i nieprzydatny.
Dąbrowską pisze prostymi słowami, pomiędzy które ty wrzucasz swoje czytelnicze łzy. Jedną po drugiej. Wiejskość i szarzyzna opowiadań tak bardzo wnika w twoją czytelniczą duszę, tak wżera się w umysł, że mimowolnie integrujesz się z bohaterami. Najczęściej z kobietami właśnie. I choć „oni nic nie majom”, to dziewuchy marzą, bo
„powiedziałeś, że mnie weźniesz,
ino z pola żyto zeżniesz…”, ale cóż robić, gdy baby prawią
„Jak bydziesz zanadto po jego woli, to ani się obejrzysz, jak ci powi:
-pójdziesz – jakby psu”. To mężczyźni są górą…Kobiety są ledwo uzupełnieniem. One nadają wartość mężczyznom i istnieją tylko dla nich.
W opowiadaniach Dąbrowskiej silny akcent pada na kobiety. To one żyją, patrzą, słuchają i gadają o wszystkich sprawach pogodnie i bez osłonek. „Życie było dla nich, jak ogród w listopadzie, gołe i była w nim ta sama, ostateczna piękność”.
Autorka niemalże szepcze do ucha matek, żon i córek – kobieto, pamiętaj o sobie, bo to ty jesteś ważna. Maria Dąbrowska porusza delikatne struny kobiecości i wrażliwości w tobie. Gra na nich sentymentalną muzykę, która wzrusza i której nie możesz puścić mimo uszu.
„Ludzie stamtąd” są tak naprawdę o nas. O ludzkich psychikach, marzeniach i pragnieniach. O ucisku, łzach, ale i o pokorze, o buncie, ale i niezgodzie na podział, na biedę i na brak przyszłości. Bohaterowie żyją dniem obecnym, a marzą przy wieczornych strawach, czasem w łóżkach, przed snem, gdy ciepła skóra ciała przytłoczona puchatą pierzyną sprzyja pragnieniom. „Można być wszędzie, jakby u siebie w domu… tu w chałupie i tam… Ale można być też, jak dzikie ziele w ogrodzie o pięknych kwiatach”.
#agaKUSIczyta
Można pisać o ludzkich dramatach. Można bohaterów swoich książek umiejscawiać w wielkich miastach, w których to, będąc trybikiem zarobkowej codzienności, wpadają w depresję dobrobytu, w zgorzknienie i wieczny niedosyt. Można, poprzez postaci książkowe leczyć siebie, co stosuje wielu pisarzy. Ale… Ale można pisać, jak Maria Dąbrowska i nie szukać w tekście niczego innego,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepadłem! Zakochałem się! Nie mogłem się oderwać, dla mnie to arcydzieło!
Przepadłem! Zakochałem się! Nie mogłem się oderwać, dla mnie to arcydzieło!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez całe lata tytuł ten kojarzył mi się z zupełnie inną tematyką. Nie wiem czemu, ale umieściłam go w grupie literatury obozowej. I tak przez lata w takiej postaci tkwił i utrwalał się w mojej świadomości.
Gdy szykowałam się do przeczytania opowiadań Dąbrowskiej i zobaczyłam rok wydania "Ludzi stamtąd" długo trwałam w zaskoczeniu, że to będzie jednak o ludziach z innego stamtąd.
To inne stamtąd to uboga, prymitywna, szara polska wieś z pierwszej połowy XX wieku. Narratorami i bohaterami tych przejmująco smutnych opowiadań są prości wyrobnicy, bandosi, służba folwarczna. Mało w tych nowelach perspektyw na lepszy los, a sporo nieszczęścia, biedy, chorób i śmierci. Nawet jest odrąbywanie chorych palców, podobnie jak u Reymonta. Wstrząsający był opis śmierci psa Lorda, a znowu – niebieskie, szklane konie, czyli pijacka wizja stangreta Pietrka – poetyczny.
I tak naprawdę, to bohaterowie tych opowiadań są ludźmi „stąd”. To oni mają głos, ich życie poznajemy z bliska, wchodzimy do ich prymitywnych chałup, przeżywamy ich dramaty. „Stamtąd” są odseparowani murem bariery społecznej mieszkańcy dworu - państwo.
Gwara może utrudniać odbiór, ale dodaje autentyzmu i dodatkowo pogłębia podział na tych stąd i stamtąd.
Na pewno polecam wszystkim tym, którzy chcą zgłębić temat sytuacji polskiej wsi w pierwszych dekadach XX wieku.
Przez całe lata tytuł ten kojarzył mi się z zupełnie inną tematyką. Nie wiem czemu, ale umieściłam go w grupie literatury obozowej. I tak przez lata w takiej postaci tkwił i utrwalał się w mojej świadomości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy szykowałam się do przeczytania opowiadań Dąbrowskiej i zobaczyłam rok wydania "Ludzi stamtąd" długo trwałam w zaskoczeniu, że to będzie jednak o ludziach z innego...