„Dzisiejsze dzieci muszą dostać nową generację powieści” – mówi Andrzej Maleszka, pisarz i reżyser

LubimyCzytać
05.03.2021

O tym, że nowa generacja dzieci bardzo szybko chłonie informacje, o tym, czego się nauczył od swoich czytelników i o czym marzył, będąc w ich wieku. A przede wszystkim: o najnowszej odsłonie cyklu „Bohaterowie Magicznego Drzewa”, książce „Stwór”, opowiada w wywiadzie Andrzej Maleszka.

„Dzisiejsze dzieci muszą dostać nową generację powieści” – mówi Andrzej Maleszka, pisarz i reżyser

Andrzej Maleszka Stwór[OPIS WYDAWCY] Julka jest w niebezpieczeństwie. Jej nierozważne życzenie sprowadza na świat groźnego stwora o wielkiej mocy. Pozbawia on bohaterkę ludzkiego głosu i zmienia jej wygląd, a to dopiero początek kłopotów. Kajetan z Budyniem wyruszają, by ratować przyjaciółkę.

„Bohaterowie Magicznego Drzewa” to nowa seria powieści. Powstaje razem z bestsellerowym cyklem „Magiczne Drzewo”. Każdy tom opowiada o nieznanych przygodach jednej z postaci „Magicznego Drzewa”. Bohaterką tego tomu jest Julka, ale spotkamy tu także Kajetana, Budynia i inne postaci. Powieści można czytać niezależnie, nie znając innych części.

Andrzej Maleszka, reżyser filmowy, autor powieści i scenariuszy. Jest zdobywcą wielu nagród na międzynarodowych festiwalach, w tym EMMY AWARD. Jego książki i filmy są pełne fantastycznych przygód. A jednocześnie opowiadają o ważnych sprawach.

Monika Frankiewicz: Od lat coraz więcej mówi się o kryzysie czytelnictwa. Coroczne analizy biją na alarm, wielu Polaków nie czyta ani jednej książki rocznie. Tymczasem, nakład Pana serii „Magiczne drzewo”, skierowanej do małych czytelników, przekroczył milion egzemplarzy. Niekiedy rodzice ze zdziwieniem obserwują, że od „Magicznego drzewa” dzieci trudniej oderwać niż od komputera. To jak to jest? Czy lubimy czytać?

Andrzej Maleszka: „Magiczne drzewo” ma wielu czytelników. Fascynujące jest to, że obok np. dwunastolatków czytają je też dzieci np. ośmioletnie i młodsze. W kilka dni pochłaniają powieść, która ma pięćset stron. To fenomen. Rodzice opowiadają mi, że „Magiczne drzewo” jest często pierwszą książką, którą ich dzieci przeczytały bez przymusu. Wcześniej mówiły „nienawidzę czytać!”. A kiedy dostały „Magiczne drzewo” to pochłonęły książkę błyskawicznie. Potem sięgały po następne, łapały bakcyla czytania. Więc nie jest tak, że dzieci nie lubią czytać. One nie lubią się nudzić. Dlatego musimy dawać im książki, które je zafascynują.

Reklama

To nowa generacja dzieci, inteligentnych, szybko chłonących informację, mających dostęp do wielu mediów. One muszą dostać nową generację powieści, na miarę swych zdolności. Bo to, czy polubią czytanie w wieku ośmiu lat zdecyduje, czy będą czytać w przyszłości.
Innym fenomenem są małe, bardzo inteligentne dzieci, które nie umieją jeszcze czytać. Po prostu inteligencja rozwija się u nich szybciej niż umiejętność czytania. Te dzieci nie chcą słuchać infantylnych bajeczek. Więc rodzice czytają im „Magiczne drzewo”, powieść o wielowątkowej akcji. One świetnie wszystko rozumieją. A kiedy opanują sztukę czytania, wyrywają rodzicom książkę i same zaczynają czytać. Dostałem kiedyś cudowne zdjęcie z jednego z przedszkoli. Nauczycielka poprosiła, by dzieci przyniosły ulubioną książkę i większość przyniosła „Magiczne drzewo”! Czytali je w czasie zajęć. Potem się z nimi spotkałem. To było najfajniejsze spotkanie autorskie. Dzieciaki były tak inteligentne, że ciężko było uwierzyć, że mają 6 lat.

Fascynującą cechą „Magicznego drzewa” jest trwałość tego projektu. Tworzę „Magiczne drzewo” od jedenastu lat. I pierwszy tom cieszy się taką samą popularnością jak jedenasty! Przychodzą nowi czytelnicy, których nie było na świecie, kiedy pisałem pierwszą powieść. To niesamowite.

Pytanie, dlaczego dzieci chcą czytać „Magiczne drzewo”? Może dlatego, że ja łączę świat realny, znany dzieciom i fantastyczny. Cudowność przybywa do zwykłych domów. Ja instynktownie czuję, ze każde dziecko chce jednocześnie ocalić galaktykę i przytulić małego psa. Interesują je wielkie pytania i małe codzienne sprawy.
Wiem także, że dzieci pragną niespodzianek, inspiracji. Obracanie kartki w powieści powinno być jak otwieranie paczki z prezentem. A jednocześnie dzieci chcą bezpieczeństwa, pewności.

W „Magicznym drzewie” bohaterowie są często w niebezpiecznej sytuacji, ale potrafią sobie poradzić. Bo nie chodzi o to, by okłamywać dzieci, że zagrożeń nie ma. Trzeba pokazać, że zagrożenie można pokonać. To jest najważniejsze. Budować ufność w swoje siły. Wtedy mamy odwagę walczyć i eksperymentować.



Sytuacja związana z pandemią jest niezwykle trudna dla nas wszystkich, ale to dzieci odczuwają ją szczególnie dotkliwie. Brak możliwości bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami, nawiązania relacji w szkole, zamknięcie w domach – tym większa radość czytelników z powodu premiery książki „Stwór. Bohaterowie Magicznego Drzewa”. Czy Pana zdaniem książki mogą nam pomóc w pandemicznej rzeczywistości?

Czas pandemii jest dla dzieci trudniejszy niż dla dorosłych. Bo dorośli mają w pamięci całe dekady, kiedy tego nieszczęścia nie było. A mały dzieciak spędził np. jedną piątą życia w świecie zamaskowanych ludzi i izolacji. Odbudowa poczucia bezpieczeństwa u dzieci będzie zadaniem na lata.

Reklama

Pisząc „Stwora”, nową powieść, zastanawiałem czy pokazać w książce pandemię. I zdecydowałem, że opowiem o świecie, którego dzieci pragną. Rzeczywistość pandemii widzą wciąż wokół. Więc ja zabieram ich do świata niezwykłych zdarzeń, cudowności. W tej powieści pojawia się niebezpieczna istota, którą bohaterka nieopatrznie wypuściła. Ja pokazuję, że można to zagrożenie pokonać. „Stwór” daje dzieciom to, czego potrzebują jak powietrza. Przygodę, aktywność bohaterów, cudowność. I wiarę w dobre zakończenie.

Bohaterowie „Magicznego Drzewa” z pomocą niesamowitych przedmiotów ratują przyjaciół z opresji, a niekiedy nawet świat przed katastrofą. Jednocześnie mierzą się oni z całkiem zwyczajnymi kłopotami będącymi udziałem wielu dzieci – jak zapracowani rodzice, którzy nie mają dla nich czasu czy zmiana szkoły. Skąd czerpie Pan inspiracje do swoich książek?

Z obserwacji dzieci, ale też z nowoczesnego kina. Jestem reżyserem filmowym i pisarzem. Pisząc powieść, myślę dynamiką filmowej narracji. Ważny jest „naturalny” dialog. Tworząc dialogi, często głośno je mówię, sprawdzając, czy mają dobry rytm. I zawsze wyobrażam sobie czytające dziecko. Bo dzieci czytają inaczej niż dorośli. Bardziej „biologicznie”. One są w środku zdarzeń, czują emocje od stóp do czubka nosa. Więc muszę pamiętać, by silna emocja przeplatała się z chwilami odprężenia.

Myślę, że mam wspólną z dziećmi niechęć do nadmiaru słów. Dzieciom do zrozumienia akcji trzeba niewielu zdań. Więc „Magiczne drzewo” jest opowiadane dynamicznie, bez zbędnych słów. Współczesne dzieciaki są niesamowite. Inteligentne, o niezwykłej wyobraźni. Dla nich trzeba tworzyć nową generację powieści.

Wiadomość od Julki:
„To jest niesamowite! Straszne! I to  wcale się nie skończyło.
To zdarzy się jeszcze raz. Albo dużo razy! Najgorsze, że nie wiem, co będzie za chwilę. Coś się stanie, ale nie wiem co! Mogę tylko cze- kać. Gdy dostaniecie tę wiadomość, nie będę już Julką. Może stanę się kamieniem albo smokiem. Dlatego błagam was! Przylećcie mnie rato- wać! Będę czekać w Parku Róż, choć nie wiem, czy mnie poznacie. Proszę was... Spieszcie się!”.

– Andrzej Maleszka, fragment książki „Bohaterowie Magicznego Drzewa. Stwór”

Czego nauczył się Pan od swoich czytelników?

Nieustannej ciekawości świata. Kontakt z dzieckiem każe patrzeć na wszystko w nowy sposób. Tam, gdzie my, dorośli, widzimy jedno rozwiązanie, one widzą sto.
Młodzi czytelnicy odzierają też artystów ze splendoru i snobizmu. Tworząc dla dorosłych, pisarz często kryje się za fasadą osiągnięć, nagród. U dzieci to kompletnie nie działa. Ich nie obchodzi, że dostałem EMMY i sto innych nagród. Powieść ma być ciekawa. Tylko to się liczy. I to jest super.

Reklama

A czego mogą nauczyć się rodzice czytający „Magiczne drzewo” ze swoimi dziećmi?

Niech ufają, że mają mądre dzieci. Twórcze i dociekliwe. Że warto im dodawać odwagi do poszukiwań. Czytając dzieciom „Magiczne drzewo” rodzice rozbudzają ich wyobraźnię. Więc w następnym kroku trzeba dać im narzędzia, by tę wyobraźnię spożytkowały. Pandemia to koszmar, ale ma jedną zaletę. Że rodzice spędzają więcej czasu z dziećmi. Czytajmy im książki, wsłuchujmy się w ich reakcje.

O czym marzył 8-letni Andrzej? Kim chciał Pan zostać, gdy dorośnie?

Najpierw chciałem być wynalazcą. Dostałem książkę z eksperymentami chemicznymi i robiłem zwariowane doświadczenia. Zmieniałem kolor wody w wannie, trwale ją brudząc, albo robiłem paliwo rakietowe, omal nie powodując pożaru. Na szczęście miałem cudowną mamę, która cierpliwie to wszystko znosiła. Potem chciałem być fotografem. Dostałem aparat Smiena i założyłem w kuchni ciemnię (użytkownicy aparatów cyfrowych może nie wiedzą, że kiedyś, by zobaczyć zdjęcie, trzeba było je wywołać. To była czysta magia, gdy na papierze ukazywał się powoli obraz). Od nastoletniego wieku ciągnęło mnie już do reżyserii i pisania. Pierwszą powieść napisałem, gdy miałem dwanaście lat, dla pewnej dziewczyny.

Niestety nawet lodów nie da się wybrać, kiedy ludzie się nie rozumieją. Julka miauczała, że chce trzy kulki pistacjowych. A rodzice kupili jej dwie kulki waniliowych.

– Andrzej Maleszka, fragment książki „Bohaterowie Magicznego Drzewa. Stwór”

A o czym marzy Pan dziś?

O maszynie czasu. Takiej, która rozciąga dobry czas, a skraca ten gorszy. I jak wszyscy marzę o tym, by wrócił świat, w którym można bez dystansu i masek spotykać się z ludźmi. Także z czytelnikami.

Przeczytaj fragment książki „Stwór. Bohaterowie Magicznego Drzewa”.

Stwór. Bohaterowie Magicznego Drzewa

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Reklama

komentarze [5]

Sortuj:
268
247
07.03.2021 09:19

U mnie w domu też jest cała seria "Magiczne drzewo" i córka wszystko przeczytała


607
244
05.03.2021 22:37

Dokładnie tak było w przypadku mojego syna. Zaczynał wprawdzie od "Cienia smoka", ale potem cofnął się do tomu pierwszego i przeczytał wszystkie książki z cyklu. Niektóre nawet po kilka razy. Mamy całą kolekcję w domu wraz z cyklem Bohaterowie magicznego drzewa. I też uważam, że dzieci warto zachęcać do czytania czymś ciekawym i emocjonującym, a nie nudnymi smutami, żeby...

więcej

4199
3959
05.03.2021 19:57

Czerwone Krzesło jest bardzo bardzo.


Reklama
268
247
05.03.2021 14:37

Moja córka uwielbia książki Andrzeja Maleszki


3008
4
05.03.2021 12:45

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd