Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Alan Moore 8,1

ocenił(a) na 816 tyg. temu Po moim pierwszym spotkaniu z komiksowym uniwersum Batmana w “Roku Pierwszym” Franka Millera i Davida Mazzucchelliego przyszła pora na odrobinę większy kaliber i postanowiłem wziąć na tapet jedną z najsłynniejszych komiksowych opowieści o Mrocznym Rycerzu (a w zasadzie to o jego arcywrogu) i zabrałem się za “Zabójczy Żart” Alana Moore’a i Briana Bollanda. A tak się akurat złożyło, że w wydaniu, po które sięgnąłem (DC COMPACT) znajdował się jeszcze inny świetny komiks o Batmanie i Jokerze, czyli “Człowiek, Który Się Śmieje” to miałem podwójną rozrywkę. I to obie na bardzo wysokim poziomie.
“Zabójczy Żart” z miejsca zaskoczył mnie swoim wykonaniem. Po topornym i trochę trącącym myszką “Roku Pierwszym” nagle otrzymałem wyśmienity pod każdym graficznym względem komiks, który zachwyca wizualnie od pierwszej do ostatniej strony. Sposób, w jaki Bolland przedstawia nam historię obmyśloną przez Moore’a jest jednym wielkim paradoksem ekspresyjno-depresyjnym - użyte kolory i sposób pociągnięcia kreską sprawiają, że każdy pojedynczy panel zamienia się w małe dzieło sztuki, od którego trudno jest odciągnąć wzrok. Świetnie na tym tle wypadają również panele przedstawiające historię tego, w jaki sposób Joker się stoczył i w konsekwencji stał się największym postrachem Gotham - Moore i Bolland zdecydowali się dla odmiany użyć kolorów szarego i pomarańczu, które w porównaniu z ekspresyjnymi i bogatymi w kolory panelami opisującymi teraźniejszość nabierają jeszcze bardziej depresyjnego i głębokiego znaczenia.
Jednak “Zabójczy Żart” to nie tylko pięknie wykonane panele, ale również (a może przede wszystkim) świetnie nakreślona historia, która angażuje czytelnika od pierwszych stron i trzyma jeszcze długo po zapadającym w pamięci finale. Jak już wspominałem jest to historia tego, w jaki sposób młody i nikomu nieznany komik stał się słynnym na cały świat Księciem Zła - ta część wydarzeń przedstawiona jest we wspomnianych “szaro-pomarańczowych” segmentach, lecz prócz tego Alan Moore prezentuje nam świetnie skrojoną historię intrygi, w której główną rolę ma zagrać Jim Gordon i jego córka Barbara. Fabuła jest świetna, trzyma w napięciu i doskonale pozwala zgłębić psychikę Jokera, ale również samego Batmana, który podobnie jak w przypadku “Roku Pierwszego” jest raczej bohaterem drugoplanowym.
To co mnie najbardziej w “Zabójczym Uśmiechu” uderzyło to lekkość, z jaką Moore i Bolland przedstawiają zawiłe meandry psychiki Jokera oraz Batmana, prezentując ich niejako w formie nierozerwalnej całości i sprawiając, że nie sposób oceniać jednego bez oceniania drugiego. Moore i Bolland obrali kurs na przedstawienie nam tych dwóch zażartych wrogów jako jednego spójnego organizmu, który mimo wielu problemów i toczącej go choroby musi w jakiś sposób funkcjonować by przeżyć - stąd nie może być mowy o Batmanie bez Jokera i na odwrót. Wniosek, który nasuwa się po skończeniu komiksu jest szokujący i niesamowicie fascynujący.
Kontrastującym dla dbającego o szczegóły i niesamowicie estetycznego “Zabójczego Żartu” pozostaje drugi komiks załączony do niniejszego wydania, czyli “Człowiek, Który Się Śmieje” Eda Brubakera oraz Douga Mahnke, co nie oznacza wcale, że o wiele gorszego. Sądzę wręcz, że dla wielu będzie to opowieść lepsza od “Zabójczego Żartu” i utrzymana w duchu tego bardziej “klasycznego” Batmana niż jego poprzednik. “Człowiek…” w moim odczuciu jest komiksem, który przede wszystkim powinien przypodobać się fanom filmowym adaptacjom Tima Burtona - jest dziwny, pełen wykrzywionych twarzy, gotyckich budynków i wyszukanych żartów. Dodatkowo użyte do niego kolory są jeszcze bardziej kontrastujące niż te użyte w “Zabójczym Żarcie” - “Człowiek…” emanuje zielonym, żółcią i niebieskim, sprawiając, że czytelnik w niektórych momentach nie wie, na którym panelu powinien się skupić - nie traktowałbym tego jednak jako wadę, a raczej jako przedsmak tego czego powinniście się po tym komiksie spodziewać. Tak jak jednak “Zabójczy Żart” przede wszystkim był opowieścią psychologiczną, tak “Człowiek…” jest “Człowiek…” jest frajdą od pierwszej do ostatniej strony utrzymany w klasycznym burtonowsko-gotyckim stylu i z trzymającą w napięciu historią, prezentującą pierwsze spotkanie Jokera z Batmanem.
Nie będę ukrywał, że porównując te dwa komiksy, moja sympatia bardziej skłania się w stronę “Zabójczego Uśmiechu”, jednak jest to przewaga dość symboliczna, ponieważ niewiele gorzej wypada “Człowiek, Który Się Śmieje” - należy jednak mieć na uwadze, że są to dwa skrajnie różne komiksy, mające za element wspólny relację Jokera z Batmanem. Są to jednak komiksy, z którymi warto, a nawet trzeba się zapoznać, wchodząc w uniwersum Mrocznego Rycerza. Ja tak zrobiłem i ani moment nie żałowałem, a nawet już się zastanawiam, kiedy do nich powrócić.
Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :)
https://www.instagram.com/kulturiada/