Sędzia Dredd - Kompletne Akta 3 Pat Mills 6,6

ocenił(a) na 810 tyg. temu Spodziewałam się, że Sędzia Dredd: Kompletne Akta 3 zapewni mi potężną dawkę niezbyt skomplikowanej rozrywki. Jakie było moje zaskoczenie! Raz, że rysunki były czarno-białe. Dwa, że John Wagner, pomysłodawca tej postaci oraz twórca większości scenariuszy, zrobił z najsłynniejszego sędziego coś więcej, niż tylko maszynę do łapania przestępców.
Ten tom przygód najefektywniejszego sędziego w Mega-City One zawiera bardzo dużo, krótkich historyjek w większości nie łączących się ze sobą fabularnie. Tylko niektóre historie zajmują maksymalnie dwa epizody. Niestety nie przepadam za taką intensywną formą i skakaniem z kwiatka na kwiatek. Wolałabym się zagłębić w dłuższej akcji, a niewątpliwie byłoby tam kilka przeciekawych wątków do pociągnięcia. Cóż jednak, taki format.
👮 Dredd – człowiek
W każdym razie widać, że Wagner miał wiele pomysłów na wyprowadzenie Dredda na nieco ambitniejsze tory. Chciał pokazać go jako człowieka, pełnego emocji i motywacji, a nie tylko sędziego, który kocha prawo ponad wszystko. To też i przede wszystkim, ale jednak czasami nawet Dredd pokazuje swoją ludzką stronę.
Do tego w tym zbiorze można poznać lepiej świat Mega-City One. Autorzy przybliżają społeczeństwo żyjące w wielkich blokach – molochach, zdeprawowane nudą (większość nie musi pracować),ciasnotą i mające bardzo głupie pomysły na zabicie czasu. Nie muszę oczywiście dodawać, że większość z tych pomysłów staje się robotą dla Sędziego Dredda.
👮 Sporo inspiracji klasyką
Niektóre pomysły są inspirowane klasykami, np. Frankensteinem, czy kosmicznymi potworami. Jest też sporo pomysłów bardzo oryginalnych, jak ten w którym mieszkańcy odkrywają płyn do robienia BOING. Albo ten, w którym dziecko szantażuje całe miasto bombami, bo rodzice nie stawiali mu żadnych granic i nie nauczyli czym jest dobro i zło.
Sędzia Dredd: Kompletne Akta 3 ma nawet okruchy głębszych przemyśleń, tylko te dialogi… Np. Dredd wyrzuca rabusia przez okno, a jego kolega czekający na zewnątrz i widzący to mówi „Coś nie gra! Muszę uciekać!”. No błagam, serio “coś nie gra”?
Przypuszczam, że to kwestia tłumaczeń, ale może wcale nie, a ja się nie znam. Wiem tylko, że narzekam na to w tej serii komiksów już kolejny raz. Ale cóż, nie może być idealnie. A wystarczająco dobrze, też jest spoko. Sędzia Dredd to w końcu Sędzia Dredd!