Czy Elżbieta I była marionetką w rękach mężczyzn?

LubimyCzytać
23.08.2016

23 sierpnia nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazuje się powieść Magdaleny Niedźwiedzkiej, „Królewska heretyczka”. Prawa do publikacji jeszcze przed premierą zostały sprzedane do Stanów Zjednoczonych, gdzie książka ukaże się w 2017 roku. Jak autorka dowiedziała się o tym, że jej powieść zostanie wydana w Ameryce? Co stara się przekazać czytelnikom w swojej zbeletryzowanej biografii Elżbiety I? Przekonajcie się sami.

Pani Magdaleno, rozmawiamy z okazji premiery powieści historycznej „Królewska heretyczka”. Na początek może nieco standardowe pytanie, z którym się już pani na pewno zetknęła, a jeśli jeszcze nie, jestem przekonana, że padnie ono wiele razy – dlaczego właśnie Elżbieta I jest bohaterką publikacji, która właśnie ukazuje się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka?

Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego coś albo ktoś nas fascynuje, ponieważ dzieje się to często na poziomie podświadomości, ale oczywiście istnieje wiele racjonalnych przesłanek, by zająć się kimś takim jak Elżbieta. Zwróćmy uwagę, że królewska heretyczka zaprząta uwagę ludzi, w tym artystów, od ponad 400 lat, co stanowi dowód, iż była to kobieta nietuzinkowa. Jej atrakcyjność nie słabnie, samo w sobie jest to dość frapujące. Elżbieta uosabia cechy charakteru i zjawiska, które nadal są dla ludzi bardzo ważne. Mówiąc o niej, niekoniecznie odnosimy się do XVI-wiecznej Anglii. Staram się pokazać podobieństwa ówczesnych zjawisk do tych, które zachodzą obecnie: kryzys światopoglądowy, manipulacja społeczeństwem, funkcjonowanie w hierarchicznym, zamkniętym, wręcz klaustrofobicznym środowisku wymuszającym nieustanną gonitwę i walkę o palmę pierwszeństwa. Elżbieta jest też symbolem wielkiej miłości, okrytej tajemnicą, a ten temat nigdy się nie nudzi. Kiedy więc podejmuje się decyzję, żeby pisać o Elżbiecie, ma się do wyboru dziesiątki tematów do poruszenia. Nie każdy potencjalny bohater może konkurować z córką Henryka VIII.

Wydawca w materiałach promocyjnych pyta: „Potężna królowa? A może tylko marionetka w rękach mężczyzn?”. No właśnie, pani Magdaleno, jak pani myśli? Kim tak naprawdę była jedna z najbardziej znanych kobiet w historii?

Na pewno nie była marionetką w rękach mężczyzn, bo to oznacza kompletne ubezwłasnowolnienie, ale żyła w świecie mężczyzn i jest wiele dowodów na to, że bliscy współpracownicy wykorzystywali jej słabości. Niewątpliwie jednak miała duży autorytet i rządziła twardą ręką. Decyzje polityczne Elżbiety zapadały kolegialnie, mimo że jej rządy to przecież okres monarchii absolutnej. Królowa otaczała się ludźmi utalentowanymi, co z pewnością wpłynęło na pozytywny odbiór jej panowania przez potomnych. Czasy elżbietańskie były złotym wiekiem w dziejach Anglii. Elżbieta dała początek potędze państwa i stworzyła podstawy do wykształcenia się naprawdę silnej, światłej arystokracji, która dźwignęła słaby kraj do pozycji światowego lidera. Jest to kwestia bardzo skomplikowana, więc moje ujęcie jej w dwóch zdaniach może wywołać czyjś protest. Protest jest jednak niezłym bodźcem do dyskusji.

W swojej powieści pomaga pani wyjść z mrocznych czeluści historii Robertowi Dudleyowi, faworytowi królowej Elżbiety. Z kart pani powieści wyłania się realistyczny portret mężczyzny. Czy jego charakter jest odzwierciedleniem pani wyobrażeń o tej postaci, czy może taki obraz wyłonił się z przestudiowanych tekstów źródłowych?

Nie wydaje mi się, żeby Robert Dudley musiał wychodzić z mrocznych czeluści historii, był i jest postacią bardzo znaną. Ile polskich postaci historycznych doczekało się dziesiątków klipów na YouTubie? Tymczasem legenda Roberta nadal jest przekazywana – z ust do ust, na portalach internetowych. Ludzie wykorzystują fragmenty istniejących filmów, fabularnych i dokumentalnych, i tworzą z nich własne filmiki o Dudleyu. Natomiast możemy mówić o tym, że Robert Dudley doczekał się wreszcie sprawiedliwej oceny historyków. Przez lata ciążyła na nim opinia faworyta, mężczyzny zawdzięczającego karierę na dworze królewskim wyłącznie czarowi osobistemu, jaki roztaczał. A to nieprawda. Był zręcznym politykiem i wytrawnym mecenasem sztuki. Kolekcjonował obrazy, patronował też grupie teatralnej, do której należał James Burbage, późniejszy budowniczy pierwszego stałego teatru w Londynie.

Mój Robert Dudley powstał na podstawie wielu przekazów. Pracę zawsze zaczynam od starannego researchu, zupełnie jakbym się przymierzała do pisania książki w obszarze literatury faktu, w końcu tworzę biografie historyczne, potem zaś dokonuję subiektywnej rekonstrukcji zdarzeń, również rekonstrukcji psychologicznej głównych bohaterów. Powieść biograficzna pozwala autorowi na wprowadzenie postaci fikcyjnych i w „Królewskiej heretyczce” takowe się pojawiają, ale jest ich niewiele i czytelnik nie będzie miał problemu z odgadnięciem, które są dziełem mojej wyobraźni.

„Królewska heretyczka” wiernie oddaje detale życia w XVI-wiecznym Londynie i okolicach oraz na dworze Elżbiety I. Jest to, mam nadzieję, jedna z większych wartości książki. Choć nie jest to podręcznik historii, staram się przekazu historycznego nie zakłamywać.

Zastanawiam się, w jakim stopniu odbyte w Wielkiej Brytanii staże na tamtejszych uniwersytetach wpłynęły na pani sposób postrzegania postaci Elżbiety I? Jakie cenne doświadczenia zdobyła pani w Manchesterze i w Londynie?

Nie da się w sposób bezpośredni przełożyć moich doświadczeń z pobytów w Manchesterze i Londynie na powieści, które napisałam. Wpływu upatrywałabym w nieco lepszym rozumieniu Anglików i Brytyjczyków. Naturalnie sam fakt poznania topografii Londynu i okolic jest nie do przecenienia. W tym roku także odwiedziłam Londyn, by raz jeszcze, tuż przed wydaniem książki, a jeszcze w trakcie jej redagowania, spojrzeć na miejsca, które opisałam. Przyznam, że pałac Hampton Court, w którym rozgrywa się wiele scen powieści, wydał mi się nagle bardzo bliski, zupełnie jakbym znalazła się w dobrze znanym, przyjaznym domu. Jestem wrażliwa na tego rodzaju kontakt z historią. Czuję ducha miejsc.

Prawa do pani powieści „Królewska heretyczka” jeszcze przed premierą zostały sprzedane do Stanów Zjednoczonych, gdzie książka ukaże się w 2017 roku. To ogromny sukces dla autorki debiutującej na rynku. W jaki sposób dotarła do pani ta wiadomość? Jaka była pani reakcja?

Manula Kalicka, pisarka, która jest też agentką literacką i która w nienachalny, ale niezwykle skuteczny i inteligentny sposób czuwa nad moimi sprawami pisarskimi, zasygnalizowała mi, że pewne amerykańskie wydawnictwo, z którym współpracuje, wyraziło zainteresowanie „Królewską heretyczką” i że tekst został do nich przesłany. Sprawa na kilka tygodni ucichła, po czym odezwała się do mnie za pośrednictwem Facebooka szefowa tego wydawnictwa i osobiście mnie poinformowała, że chcą wydać „Heretyczkę”. Jaka mogła być reakcja? Poczułam radość trudną do opisania. Elżbieta I powinna przecież mówić po angielsku (śmiech).

Czego na chwilę przed premierą swojej powieści spodziewa się autorka? Jakie nadzieje wiąże z tą publikacją?

Liczę na to, że książka znajdzie czytelników, to jest najważniejsze. I że dostrzegą, że powieść o Elżbiecie Tudor i czterech mężczyznach z jej najbliższego otoczenia w dużej mierze jest historią o nas samych.

Czy zdradzi pani swoje plany na przyszłość? Czy czytelnicy mogą spodziewać się kolejnej powieści? Jakiej postaci historycznej poświęci pani tym razem uwagę?

Wiosną tego roku podpisałam z Wydawnictwem Prószyński i S-ka umowę na kolejną powieść. Książka jest już gotowa, niemniej czeka na zatwierdzenie, nie chciałabym więc zdradzać, czego dotyczy. Tym razem bohaterką jest Polka, kobieta bardzo znana i niezwykle złożona charakterologicznie. Wierzę, że spodoba się czytelnikom, ponieważ przedstawia bohaterkę nieco inaczej niż dotychczasowe biografie.

Nadal nie mogę sobie pozwolić na wakacje, gdyż okazało się, że Amerykanie są zainteresowani pewną biografią, którą napisałam dawno temu. Podpisałam z nimi umowę na wydanie tej książki, a zarazem zobowiązałam się do stworzenia części drugiej. To wszystko jednak to już plany na końcówkę roku 2017, za wcześnie więc o nich mówić.

Rozmawiała Magdalena Majcher

przeglad-czytelniczy.blogspot.com

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2476
4
23.08.2016 10:27

Zapraszamy do dyskusji.


162
0
23.08.2016 20:30

Szczerze mówiąc, z coraz większą niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania Heretyczki!


zgłoś błąd