Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty

- Kategoria:
- religia
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- There is a God: How the World's Most Notorius Atheist Changed His Mind
- Data wydania:
- 2010-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-01-01
- Liczba stron:
- 248
- Czas czytania
- 4 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362268405
- Tłumacz:
- Robert Pucek
Antony Flew całe dorosłe życie poświęcił na dowodzenie, że Bóg nie istnieje. Wytyczał nowe standardy w podważaniu prawdziwości chrześcijaństwa i wszystkich innych religii. Dopiero na starość odkrył, jak bardzo się mylił. I posługując się argumentacją czysto racjonalną, bez odwołania do objawienia odkrył, że Bóg istnieje. Książka Flewa jest opowieścią o tej drodze. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do istnienia Boga, jeśli Twoja wiara się kruszy, przeczytaj tę książkę. Znajdziesz tu dowód na to, że racjonalne myślenie prowadzi nas nieuchronnie do wiary w Boga. Autor obdarzył nas jasno i atrakcyjnie napisaną książką, w której opowiada o powrocie do wiary w Boga i która świadczy o godnej podziwu otwartości na nowe argumenty racjonalne.
Kup Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty
Poznaj innych czytelników
254 użytkowników ma tytuł Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty na półkach głównych- Chcę przeczytać 152
- Przeczytane 100
- Teraz czytam 2
- Posiadam 25
- Religia 5
- Filozofia 5
- TTT 2
- 2025 2
- Wiara 1
- Filozoficzne 1
Tagi i tematy do książki Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty
Przypuszczam, że z upływem lat wspomnienia z młodości budzą w większości z nas nostalgię połączoną z zażenowaniem. Właściwie jestem pewny, ż...
RozwińNie zawsze byłem ateistą. Początkowo wiodłem życie religijne. Wychowałem się w rodzinie chrześcijańskiej i chodziłem do chrześcijańskiej szk...
Rozwiń





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty
Bardzo dobra książka. Nie dlatego że mnie przekonała do tezy (bo nie ;) ) ale dlatego że pokazała mi punkt widzenia ludzi, którzy argumentują z punktu widzenia filozofii, więc pokazał mi także czemu nie mogę się dogadać z dyskutantami na YT pod filmami religijnymi :D Dla mnie argumenty z filozofii są... no niczym więcej niż "ja uważam".
Ale niektóre w tej książce są dobre! Więc książkę przeczytałem z zainteresowaniem, podobała mi się i chyba nawet ją zatrzymam.
"Nauka sama w sobie nie może dostarczyć argumentu na rzecz istnienia Boga. Ale trzy świadectwa empiryczne, jakie rozważaliśmy w tej książce - prawa przyrody, życie i jego celowa organizacja oraz istnienie wszechświata - można wytłumaczyć jedynie w świetle Inteligencji, która jest wyjaśnieniem zarówno własnego istnienia, jak i istnienia wszechświata. Takie odkrycie Boga nie wynika z eksperymentów ani równań, lecz ze zrozumienia struktur, jakie one ujawniają i odzwierciedlają."
(pdf.str.180)
- dzięki za to pierwsze zdanie, to też ważne ;) Co do reszty wniosków, możemy się nie zgadzać ;)
Miałem zaznaczonych więcej stron, ale teraz wydaje mi się bez sensu przytaczać inne cytaty wyrwane z kontekstu - nie byłyby zrozumiałe. Książka to filozofia, aczkolwiek mnie "wchodziła" lekko, wbrew temu co donoszą inni komentujący.
Za to będę tu cytować z ChataGPT, bo lubię z nim omawiać przeczytane książki... a potem on lepiej formułuje moje myśli ode mnie :D
Flew chciał pokazać, że brak pełnej odpowiedzi to dowód na istnienie Boga. Ja zauważyłem coś odwrotnego: że nawet jeśli odpowiedź nie jest kompletna, to już mamy solidne wskazówki, że natura jest w stanie "zrobić robotę” sama (to odnośnie zagadnienia abiogenezy).
Autor argumentuje, że obserwacje porządku świata, istnienie moralności, przyczynowość wszechświata, doświadczenia religijne oraz złożoność życia tworzą spójny zestaw przesłanek, które - jego zdaniem - wskazują na istnienie inteligentnego projektanta, czyli Boga.
Z perspektywy naukowej: to jest spójna argumentacja filozoficzna, ale nie dowód empiryczny.
(czytana/słuchana: 17-18.09.2025)
5-/5 [7/10]
Bardzo dobra książka. Nie dlatego że mnie przekonała do tezy (bo nie ;) ) ale dlatego że pokazała mi punkt widzenia ludzi, którzy argumentują z punktu widzenia filozofii, więc pokazał mi także czemu nie mogę się dogadać z dyskutantami na YT pod filmami religijnymi :D Dla mnie argumenty z filozofii są... no niczym więcej niż "ja uważam".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle niektóre w tej książce są dobre!...
Ciekawa książka, warto ją przeczytać. Ale jest strasznie ciężka. Wymaga wysiłku. Mnie zmęczyła fragmentami i to bardzo. Mógł nieco prościej ją napisać.
Ciekawa książka, warto ją przeczytać. Ale jest strasznie ciężka. Wymaga wysiłku. Mnie zmęczyła fragmentami i to bardzo. Mógł nieco prościej ją napisać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą fajnie się czyta. Jedna z tych, które zostawiam na półce i zachowam, bo warto. Bardzo prosto , a mądrze napisana.
Książka, którą fajnie się czyta. Jedna z tych, które zostawiam na półce i zachowam, bo warto. Bardzo prosto , a mądrze napisana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBóg-Filozofia-Nauka
Tytuł uczciwie oddaje treść.
str. 29
"Skoro jest to książka o tym dlaczego zmieniłem zdanie w kwestii istnienia Boga, to najpierw warto wyjaśnić w co i dlaczego wierzyłem przed "zwrotem". Staram się to uczynić w trzech pierwszych rozdziałach, a następne siedem poświęcam ukazaniu, jak doszedłem do odkrycia Boga."
Tyle, że później mamy głównie jego autobiografię, która - nie można powiedzieć, że nie - jest związana z jego poglądami, ale dla mnie większość jej treści, to przejaw tego, że Pan Antony Flew chciał się wygadać. Nie wnosi zbyt wiele do jego sposobu myślenia, a czasami wręcz nic. Widać w niej niejedno powtórzenie, niemal słowo w słowo kwestii, która była już omawiana, a nie była istotna w stosunku do omawianego tematu. Natomiast im dalej w las tym było lepiej. Drugi rozdział więcej już odnosił się do publikowanych prac przez autora i siłą rzeczy do jego poglądów. Bardzo interesujące jest to, że na stronie 68 autor sam już niejako wskazał przyczynę swojej zmiany poglądów, mianowicie na spotkaniach Klubu Sokratejskiego egzemplifikowano zasadę "nakaz podążania za świadectwami, dokądkolwiek prowadzą" i jak sam autor pisał
str. 68
"[...] stawała się w coraz szerszym zakresie regułą przewodnią rozwijania, poprawiania, a niekiedy i odwracania moich poglądów filozoficznych."
To jest piękne świadectwo uczciwości w badaniu sprawy istnienia Boga przez autora.
Co do omawianego tematu i przytaczanych przez prof. Flew argumentach, mogę powiedzieć, że są one jak najbardziej uprawnione i są bardzo mocne, chociaż mi wcześniej znane. Mimo to autor niektóre z mi znanych rozwinął. A o ich sile świadczy, m.in to, że różni ateiści do dziś poruszają te argumenty i do dziś pomimo postępu nauki nadal nie potrafią w sposób przekonujący odeprzeć argumentów autora, szczególnie, że krytyka jego poglądów pojawiła się za jego życia i zdążył przed swoją śmiercią wdać się w polemikę ze swoimi krytykami, co niepomiernie wzbogaca treść i staje się w zasadzie jedną z 2 głównych osi narracji. Drugą jest cytowanie wielu naukowców wypowiadających się na temat Boga, zarówno dawnych jak Albert Einstein czy Erwin Schrödinger, ale i współczesnych jak Paul Davies czy John D. Barrow. Zachwyca się niezwykłością świata, jego dostrojeniem i złożonością. A koncepcja, że prawa przyrody są manifestacją einsteinowskiego "wyższego umysłu", inteligencji ciągle jest piękną hipotezą. Dodam, że autor w fantastyczny sposób pokazał też, że racjonalność wszechświata musi być ugruntowana w racjonalności ostatecznej, Racjonalności Boga, bo inaczej racjonalność będzie tylko pozorna, z uwagi, że każda inna jej podstawa nie tylko nie jest stała, ale i jest irracjonalna.
Prof. Antony Flew z ateisty został deistą wyznającym Boga Arystotelesa. Doszedł do tego jak sam twierdzi za pomocą rozumu. Wyjaśnia, że to dzięki współczesnej nauce i filozoficznym myślom oraz dysputom zmienił zdanie. Przytacza szereg argumentów na rzecz istnienia Boga. Wyjaśnia też, że np tzw. wieloświat jest swego rodzaju wytrychem, który i tak nie tłumaczy źródła praw przyrody ani tego czemu są takie jakie są. Zawarta jest także polemika z badaniami w kwestii postania życia z wyjaśnieniem autora, że nadal nie odpowiadają na pytanie jak z nierozumnej materii powstały organizmy celowe i rozmnażające się, ani skąd właściwość podstawowe jak rozmnażania się, skąd informacja się wzięła, i wiele innych rzeczy w biologii, na które współczesna nauka nie odpowiada lub ewentualnie tworzy hipotetyczne opowieści.
Według autora odkrycia współczesnej nauki szczególnie fizyki i biologii dają argumenty za istnieniem Boga. Zawarta jest również rzeczowa polemika nie tylko, z Dawkinsem, ale i teistami, z którymi prof. Flew polemizował kiedy był ateistą. Siłą tej pozycji jest to, że zawiera nie tylko paletę rzeczowych argumentów, ale i namacalne świadectwo, że postulat Arystotelesa i za nim również św. Tomasza z Akwinu, że poprzez badanie przyrody dochodzi się do przekonania istnienia Boga jest prawdziwy. Oczywiście, że istnieje dalsza polemika i dalsze argumenty jednej jak i drugiej strony, autor jej nie wyczerpuje, ale wskazuje, że argumentacja strony powiedzmy "teistycznej" jest lepsza niż strony "ateistycznej" i mówi dlaczego. Ponadto zwrócił mi uwagę na kilku badaczy i ich tezy. Myślę, że warto poznać je bliżej.
Str. 116 mamy wypowiedź treści "Obrońcy geometrycznego modelu Układu Słonecznego Ptolemeusza zwalczali heliocentryczny model Kopernika posługując się pojęciem epicykli dla wyjaśnienia tych ruchów planet, które są niezgodne z modelem Ptolemeuszowym"
Ktoś może wyciągnąć z tego wniosek, że Kopernik nie używał epicykli, co jest nieprawdą, taką samą zresztą jak uznanie, że system Kopernika był prostszy i bardziej klarowny nie, nie był.
W dodatku A Pan Roy Abraham Varghese pomimo, że mówi że będzie omawiał tylko pobieżnie kilka elementów, a o wiele szerzej pisze o tym w swojej książce to i tak wydaję mi się, że pewnym rzeczom poświęcił zbyt mało uwagi. Np niedostatecznie wyjaśnił zarzuty Victora Stengera. Poza tym dobrze streszczone argumenty przeciw "nowym ateistom".
Dodatek B rozmowa z anglikańskim biskupem, historykiem i badaczem NT, wykładowcą Oksfordzkim była dla mnie w większości truizmem. Odpowiedzi na niektóre pytania były nijakie, np na pytanie "Skąd wiemy że Jezus w ogóle istniał?" Pada odpowiedź z cyklu, które ja nazywam "argumentem z konsensusu", tj. ogromna rzesza naukowców coś uważa, więc musi to być prawdą. Niestety poza tym i zapewnieniami, że istnieją świadectwa biskup anglikański nie podaje żadnego. Dla mnie to nie problem, ale pojawia się on dla kogoś kto takiej argumentacji nie zna, a zapewnienia mu nie wystarczą.
Jako anglikański biskup ciężko spodziewać się że będzie prezentował katolicką egzegezę, ale zawsze warto posłuchać kogoś innego. Wywód biskupa nie jest bezwartościowy, ale ogólnie według mnie jest raczej dodany z sympatii prof. Flew do biskupa niż z racji wartości treści tekstu anglikańskiego hierarchy. Oczywiście teologia bp N. T. Wrighta też jest niezgodna z katolicką, ale to chyba oczywiste.
Co do okładki, nie podoba mi się.
Książka wymaga znajomości filozofii w podstawowym zakresie jeśli chce się ją w pełni zrozumieć, jak i znajomości jej historii (w zarysie wystarczy) no i rzecz jasna dla tych, którzy chcą poznać intelektualną drogę autora do przekonania o istnieniu Boga.
Książka jest pięknym WPROWADZENIEM we własne poszukiwania. Prof. Flew nadał dyskusji teizmu z ateizmem nowy kierunek, a swoje stanowisko wyłożył w niniejszej publikacji w sposób profesjonalny, stonowany i z jednoczesnym brakiem nadmiaru żargonu filozoficzno-naukowego. Dwie gwiazdki odejmuję za część wprowadzenia, mało ciekawy dodatek B i okładkę.
################
(Dokonanie wyboru cytatów nie było łatwe.)
str. 8
„Co ciekawe, reakcja kręgów ateistycznych na depeszę AP graniczyła z histerią. Jedna z ateistycznych stron internetowych powołała nawet specjalnego korespondenta, który co miesiąc zamieszczał najnowsze materiały na temat odstępstwa Flew od prawdziwej wiary. W wolnomyślicielskiej blogosferze zaroiło się od niedorzecznych przytyków i sztubackich karykatur. Ludzie, którzy piętnowali inkwizycję i palenie czarownic na stosach, teraz upajali się własnym polowaniem na heretyka. Orędownicy tolerancji okazali się mało tolerancyjni. Najwyraźniej zelanci religijni nie mają monopolu na dogmatyzm, nieokrzesanie, fanatyzm i manię prześladowczą.”
str. 21
„W trakcie pewnej dyskusji fizyk John Barrow, odnosząc się do postawy Dawkinsa wobec podstawowej racjonalności wszechświata, stwierdził: „Idee takie w pewien sposób zbijają cię z tropu, Ryszardzie, ponieważ w gruncie rzeczy nie jesteś naukowcem. Jesteś tylko biologiem". Julia Vitullo-Martin wy- jaśnia, że według Barrowa biologia jest właściwie nadal gałęzią historii naturalnej. „Biologowie", powiada Barrow, „mają bardzo wąskie, intuicyjne pojęcie złożoności. Nadal trzymają się odziedziczonej dziewiętnastowiecznej koncepcji walki i patrzą tylko na wyniki, na to, co zwycięża resztę. Ale wyniki nie mówią prawie nic o prawach rządzących wszechświatem.””
str. 31
„Kwestię oceny racji, które skłoniły mnie do zmiany zdania w sprawie istnienia Boga, zostawiam czytelnikom.”
str. 62
„Kiedy w połowie lat sześćdziesiątych zaproszono mnie do „New Studies in Ethics", po części właśnie w celu odrzucenia tej szkoły myślenia, napisałem dłuższą rozprawę Evolutionary Ethics. (Zamysł ten przyświecał mi również wtedy, gdy na zaproszenie redaktorów cyklu publikacji poświęconych ideom i prądom umysłowym w początkach lat osiemdziesiątych napisałem Darwinian Evolution. W tej książce starałem się pokazać, że autorytet darwinizmu wykorzystuje się w sposób nieuprawniony do podpierania innych idei i wierzeń, którym w ogóle brak solidnego uzasadnienia - właśnie takich jak idea głosząca, że teoria darwinowska jest gwarancją postępu ludzkości.)”
str. 67
„Jak później napisałem w An Introduction to Western Philosophy, doszedłem do przekonania, że pomimo całkowitego braku zgody w filozofii możliwy jest postęp. Brak zgody w filozofii nie jest sam w sobie wystarczającym dowodem, że dziedzina ta nie robi postępów. Przeświadczenie o tym, że można dowieść nieistnienia wiedzy filozoficznej, po prostu twierdząc, że zawsze istnieje ktoś, kto z całą pewnością pozostanie nieprzekonany, jest rozpowszechnionym błędem logicznym, którego nie uniknął nawet filozof tak znakomity jak Bertrand Russell. Nazwałem to sobie defetyzmem na zasadzie, że zawsze jest ktoś, kto w żadnym razie się nie zgodzi. Właśnie na tym opiera się zarzut, że w filozofii nigdy nie można nikomu dowieść, że ma się rację, a on jest w błędzie. Jednak argument ten nie liczy się z rozróżnieniem między przedstawieniem dowodu a przekonaniem oponenta. Człowieka może przekonać lichy argument, podczas gdy taki, który powinien zostać uznany, może do niego nie trafić.”
str. 80
„Jak dzisiaj oceniam argumenty wysunięte w God and Philosophy? W napisanym w 2004 roku liście do „Philosophy Now" wyznałem, że uważam tę książkę za zabytek historyczny (chociaż, oczywiście, nie sposób podążać za świadectwami, dokądkolwiek prowadzą, jeżeli nie pozwala się innym ukazywać nowych perspektyw, które samemu nie w pełni się uwzględniło). Moje obecne poglądy w kwestiach poruszanych w God and Philosophy przedstawiam w części drugiej tej książki, „Odkrycie Boga".”
str. 85-86
„W pierwszym Badaniu Hume odrzuca przyczynowość i twierdzi, że w świecie zewnętrznym nie ma nic poza stałymi związkami zdarzeń; to znaczy, po zdarzeniach jednego rodzaju stale następują zdarzenia drugiego rodzaju. Zauważamy te stałe związki i wytwarzamy silne nawyki kojarzenia idei jednego i z ideami drugiego. Widzimy wrzenie wody, gdy jest podgrzewana, i kojarzymy jedno z drugim. Jednak myśląc o rzeczywistych związkach na zewnątrz, niesłusznie rzutuje- my własne wewnętrzne skojarzenia psychiczne. Oczywiście Hume pozbywa się sceptycyzmu w odniesieniu do przyczyny i skutku oraz w odniesieniu do świata zewnętrznego, gdy tylko odkłada na bok swoje badania. W rzeczy samej pozbywa się skrajnego sceptycyzmu, zanim jeszcze odłoży je na bok. Na przykład w słynnym rozdziale „O cudach" nie ma śladu twierdzenia, że związki przyczynowe i konieczności są jedynie projekcjami bezpodstawnie rzutowanymi na przyrodę. Co więcej, w History of England Hume'a nie znajdziemy najmniejszej aluzji do sceptycyzmu ani w stosunku do świata zewnętrznego, ani w stosunku do przyczynowości. Pod tym względem Hume przywodzi na myśl tych z naszych współczesnych, którzy na takich lub innych podstawach socjologicznych bądź filozoficznych odrzucają możliwość wiedzy obiektywnej. Ludzie ci następnie uwalniają od tej powszechnej przypadłości subiektywizmu własne tyrady polityczne, własny - raczej niezbyt pokaźny dorobek naukowy, a zwłaszcza owo objawienie pierwotne, że przecież nie może być mowy o wiedzy obiektywnej.”
str. 123
„A zatem według Conwaya Bóg religii monoteistycznych ma te same atrybuty, co Bóg Arystotelesa. W swojej książce Conway podejmuje próbę obrony tego, co nazywa „klasyczną koncepcją filozofii". Zgodnie z tą koncepcją „wyjaśnieniem świata i jego bogatej formy jest to, iż jest on dziełem wyższej, wszechmocnej i wszechwiedzącej inteligencji, którą zwykle nazywamy Bogiem, a która stworzyła świat, aby powołać do istnienia i podtrzymywać istoty rozumne". Bóg stworzył świat po to, aby powołać do istnienia rodzaj stworzeń rozumnych. Conway sądzi, a ja przyznaję mu rację, że zarówno fakt istnienia, jak i naturę Boga Arystotelesa możemy poznać za pomocą samego rozumu. Muszę podkreślić, że do odkrycia Boga doszedłem na drodze czysto naturalnej, bez odwoływania się do jakichkolwiek zjawisk nadprzyrodzonych. Jest ono owocem dociekań, które tradycyjnie nazywano teologią naturalną. W ogóle nie wiąże się z żadną z religii objawionych. Nie pretenduję również do tego, jakobym miał jakiekolwiek osobiste doświadczenie Boga bądź takie, które można by nazwać nadprzyrodzonym albo cudownym. Krótko mówiąc, moje odkrycie Boga wynikło z pielgrzymki rozumu, a nie wiary.”
str. 132-133 [Albert Einstein]
„Nigdy nie znalazłem lepszego określenia niż „religijna" dla wiary w racjonalną naturę rzeczywistości i jej szczególnej dostępności dla ludzkiego umysłu. Tam, gdzie brakuje tej wiary, nauka wynaturza się w sztampową procedurę. I nie obchodzi mnie, czy księża korzystają z tego w jakiś sposób. Tego zmienić nie można.
Ktokolwiek przeżył owo wzruszenie związane z rzeczywistym postępem w tej dziedzinie [nauce], odczuwa głęboką cześć dla racjonalności objawionej w istnieniu[...] dla majestatu rozumu wcielonego w byt.
Nie mam wątpliwości, że źródłem wszelkich praw- dziwie wielkich dzieł naukowych jest pokrewne uczuciu religijnemu przeświadczenie o racjonalności czy zrozumiałości świata [...] Owo niewzruszone przeświadczenie o istnieniu wyższego umysłu, który objawia się w świecie doświadczenia, przeświadczenie splecione z głębokim wzruszeniem, jest całym moim pojęciem o Bogu.
Każdy człowiek zaangażowany poważnie w badania naukowe, przekonuje się, że poprzez prawa przyrody objawia się duch, który nieskończenie przewyższa ducha ludzkiego i w obliczu którego człowiek, świadom jak skromne ma możliwości, musi odczuwać pokorę.
Moja religia sprowadza się do pełnego pokory podziwu dla nieskończenie doskonałej istoty duchowej, przejawiającej się w tych drobnych szczegółach, które jesteśmy w stanie objąć naszymi słabymi, kruchymi umysłami. Owo głębokie przekonanie, że istnieje najwyższy rozum objawiający się poprzez niepoznawalny do końca wszechświat, stanowi podstawę mojej koncepcji Boga.”
str. 137
„Zwłaszcza Davies i Barrow stworzyli całe teorie na temat związku racjonalności przyrody z Umysłem Boga, w których rozwinęli intuicje Einsteina, Heisenberga i innych uczonych. Za te badania obaj otrzymali Nagrodę Templetona. Ich prace korygują wiele rozpowszechnionych nieporozumień a jednocześnie rzucają światło na kwestie, którymi się tutaj zajmujemy.”
str. 152
„Na temat argumentów związanych z precyzyjnym dostrojeniem można powiedzieć trzy rzeczy. Po pierwsze niezbitym faktem jest to, że żyjemy we wszechświecie określonym przez szczególne prawa i stałe fizyczne i że życie nie byłoby możliwe, gdyby niektóre z tych praw lub stałych zostały zmienione. Po drugie fakt, że istniejące prawa i stałe umożliwiają przetrwanie życia, nie odpowiada bynajmniej na pytanie o pochodzenie życia. Będę starał się pokazać, że jest to szersza kwestia, albowiem istniejące prawa i stałe fizyczne są koniecznymi, ale niewystarczającymi warunkami powstania życia. Po trzecie, logiczna możliwość istnienia wielu wszechświatów o sobie właściwych pra- wach przyrody nie dowodzi, że owe wszechświaty rzeczywiście istnieją. Jak dotąd nie mamy żadnych świadectw empirycznych na rzecz istnienia wieloświata. Nadal jest to idea spekulatywna. Szczególnie ważne jest to, że istnienie wieloświata nie wyjaśnia pochodzenia praw przyrody. Martin Rees zauważa, że istnienie różnych wszechświatów rządzonych sobie właściwymi prawami nasuwa pytanie o prawa rządzące całym wieloświatem, o wszechteorię opisującą cały ten zbiór. „Podstawowe prawa rządzące całym wieloświatem mogą dopuszczać rozmaitość wszechświatów", pisze. „Z tego szerszego punktu widzenia niektóre z tak zwanych >>praw przyrody<< mogą okazać się prawami lokalnymi, które są zgodne z pewną wszechteorią opisującą całe zbiorowisko wszechświatów, ale nie są przez nią jednoznacznie wyznaczone.”
str. 153 [Paul Davies]
„Orędownicy wieloświata na ogół wypowiadają się nie- jasno o tym, co decyduje o wartościach parametrów związanych z poszczególnymi elementami wieloświata. Jeżeli istnieje „prawo praw" opisujące zasadę, zgodnie z którą ustalają się wartości parametrów w poszczególnych wszechświatach, to zagadnienie biofilności kosmosu zostaje tylko przeniesione o poziom wyżej. Dlaczego? Otóż choćby dlatego, że musimy wyjaśnić, skąd wzięło się prawo praw.”
str. 157
„Drugim kluczowym problemem jest pochodzenie rozmnażania się istot żywych. Wybitny filozof John Haldane zauważa, że teorie pochodzenia życia „nie dostarczają wystarczającego wyjaśnienia, ponieważ z góry zakładają istnienie rozmnażania się już na wczesnym etapie, a tymczasem nie udowodniono, że zdolność ta może w naturalny sposób wyłonić się z bazy materialnej.””
str. 171
„Ale ewentualne konsekwencje teologiczne niepokoiły nie tylko ateistów, lecz również samych kosmologów. W tej sytuacji poszukiwali koncepcji teoretycznych, które pozwałaby uchylić te konsekwencje i zachować nieteistyczne status quo. Najważniejszymi z tych koncepcji są teorie wieloświata, czyli wielkiej liczby wszechświatów wyłaniających się z nieustannych fluktuacji próżni, oraz stworzona przez Stephena Hawkinga teoria „wszechświata samowystarczalnego". Jak już wspomniałem, teoria wieloświata nie wydała mi się dobrym rozwiązaniem. Utrzymywałem, że postulowanie istnienia wielu wszechświatów jest wyjściem iście desperackim. Jeżeli istnienie jednego wszechświata wymaga wyjaśnienia, to istnienie wielu wszechświatów jedynie potęguje ten problem w najgorszym razie w stopniu równym liczbie wszystkich tych wszechświatów. Przywodzi mi to w istocie na myśl historyjkę o uczniu, który, nie odrobiwszy pracy domowej, tłumaczył się tym, że zjadł mu ją pies, a gdy nauczyciel w to nie uwierzył, twierdził, że w rzeczywistości zjadła ją cała sfora psów - zbyt liczna, aby je policzyć.”
str. 189-190
„Nauka sama w sobie nie może dostarczyć argumentu na rzecz istnienia Boga. Ale trzy świadectwa empiryczne, jakie rozważaliśmy w tej książce - prawa przyrody, życie i jego celowa organizacja oraz istnienie wszechświata - można wytłumaczyć jedynie w świetle Inteligencji, która jest wyjaśnieniem zarówno własnego istnienia, jak i istnienia wszechświata. Takie odkrycie Boga nie wynika z eksperymentów ani równań, lecz ze zrozumienia struktur, jakie one ujawniają i odzwierciedlają. Jednak wszystko to może brzmieć abstrakcyjnie i bezosobowo. Ktoś mógłby zadać mi pytanie, jak ja, jako osoba, reaguję na odkrycie ostatecznej Rzeczywistości, jaką jest wszechobecny i wszechwiedzący Duch? Muszę powtórzyć, że moja droga do odkrycia Boga jest do dzisiaj pielgrzymką rozumu. Szedłem za myślą, dokądkolwiek mnie prowadziła. A przywiodła mnie do przyjęcia istnienia samoistnego, niezmiennego, niematerialnego, wszechmocnego i wszechwiedzącego Bytu. W żadnym razie nie wolno zapominać o istnieniu zła i cierpienia. Jednak z filozoficznego punktu widzenia jest to problem odrębny od kwestii istnienia Boga. Wyszedłszy od faktu istnienia przyrody, docieramy do podstawy jej istnienia. Przyroda może być pod pewnymi względami niedoskonała, jednak ułomności te nie mają żadnego znaczenia w kontekście pytania o to, czy ma ostateczne Źródło. Kwestia istnienia Boga jest niezależna od kwestii istnienia uzasadnionego bądź nieuzasadnionego zła.”
str. 248
„Czy to możliwe, że Bóg się objawił? Jak już mówiłem, Wszechmocny nie jest w stanie uczynić tylko tego, co logicznie niemożliwe. Wszystko inne jest w jego mocy.”
*************************************
Co do komentarza Doroty, swoją polemikę zamieszczam w sekcji Dyskusja.
Bóg-Filozofia-Nauka
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł uczciwie oddaje treść.
str. 29
"Skoro jest to książka o tym dlaczego zmieniłem zdanie w kwestii istnienia Boga, to najpierw warto wyjaśnić w co i dlaczego wierzyłem przed "zwrotem". Staram się to uczynić w trzech pierwszych rozdziałach, a następne siedem poświęcam ukazaniu, jak doszedłem do odkrycia Boga."
Tyle, że później mamy głównie jego...
Książka rewelacyjna, bardzo polecam. Oczywiście skierowana jest do szerokiego grona zarówno poszukujących wiary jak i mających problemy z pogodzeniem wiary i nauki, miewających wątpliwości - ja do tej grupy się zaliczam. Bardzo dużo ta książka wniosła do mojego myślenia. Uprzedzam że tak 1/3 książki czyta się dosyć ciężko, z uwagi na zawiłości filozoficzne i naukowe,pomimo mojego ścisłego umysłu. Jednak polecam się nie zarażać tym i przebrnąć również przez te cięższe rozdziały. Polecam wydanie z Frondy, z dodatkiem A i B. Jest tam krytyczne spojrzenie na tak zwany nowy ateizm jak również wywiad z biskupem Wrightem dot. chrześcijaństwa. Niezwykle ciekawa pozycja, pokazuje jak drogą rozumu Flew odnalazł Boga. Pozycja na wysokim poziomie. Daje do myślenia i nie wątpię że może być dużym krokiem do poszukiwania i odnajdywania Boga. Polecam gorąco!
Książka rewelacyjna, bardzo polecam. Oczywiście skierowana jest do szerokiego grona zarówno poszukujących wiary jak i mających problemy z pogodzeniem wiary i nauki, miewających wątpliwości - ja do tej grupy się zaliczam. Bardzo dużo ta książka wniosła do mojego myślenia. Uprzedzam że tak 1/3 książki czyta się dosyć ciężko, z uwagi na zawiłości filozoficzne i naukowe,pomimo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna zabawa filozoficzna, trzeba sporo myśleć i włożyć wysiłek, aby dobrze zrozumieć. Bardzo fajnie, że autor pokazał swoją drogę naukową. Czytałam z ciekawości, aby zobaczyć jaki proces myślowy przyczynił się do zmiany poglądów autora. I nie zawiodłam się. To nie jest książka dla każdego, na pewno nie jest to opowiastka miłego dziadka na ławce. :)
Świetna zabawa filozoficzna, trzeba sporo myśleć i włożyć wysiłek, aby dobrze zrozumieć. Bardzo fajnie, że autor pokazał swoją drogę naukową. Czytałam z ciekawości, aby zobaczyć jaki proces myślowy przyczynił się do zmiany poglądów autora. I nie zawiodłam się. To nie jest książka dla każdego, na pewno nie jest to opowiastka miłego dziadka na ławce. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno się czyta bez znajomości nie tylko podstawowych myśli filozofów ostatnich wieków.
Pierwsza część to życiorys autora. Ja, ja...Wymienia swoje uczelnie, miejsca nauki i pracy z nazwiskami rektorów i dziekanów, co ciekawe jedynie pomija nazwisko Bednarowskiego Polaka, który był kierownikiem katedry fozofii w Aberdeen w tamtym czasie.No cóż.
W dalszej części pisanej jak praca naukowa, pełnej odnośników przywołuje argumenty na istnienie " Boga".
Inna sprawą jest tłumaczenie. Nie znalazłam informacji kim jest tłumacz, bo nie o znajomość języka angielskiego w tym tłumaczeniu chodzi, a biologii i filozofii i nieco fizyki.
Generalnie znam lepsze źródła poznania Boga. Nie ma tu niczego nowego, innego podejścia do tematu. Najciekawszy i przyciągający jest tytuł. Dodatki uzupełniające też nie są porywające. Owszem dodatek A kilka trafiających porównań przykładów, ale dodatek B i interpretacją Pisma Świętego na temat zmartwychwstania nie zgodny z katolicką interpretacją Nowego Testsmentu. Bardzo naiwne , dziecinne podejście do argumentacji tematu zmartwychwstania. Mnie na pewno by autor nie przekonał argumentami w tym dodatku.
Trudno się czyta bez znajomości nie tylko podstawowych myśli filozofów ostatnich wieków.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część to życiorys autora. Ja, ja...Wymienia swoje uczelnie, miejsca nauki i pracy z nazwiskami rektorów i dziekanów, co ciekawe jedynie pomija nazwisko Bednarowskiego Polaka, który był kierownikiem katedry fozofii w Aberdeen w tamtym czasie.No cóż.
W dalszej części pisanej...
Kończę książkę, która poza szczegółami, raczej nie przekonała mnie do tezy. De facto teza która jest postawiona z chrześcijaństwem, raczej osoby nieprzekonane nie przekona, a część może nawet rozdrażnić jeśli wyznają inne wartości.
Kończę książkę, która poza szczegółami, raczej nie przekonała mnie do tezy. De facto teza która jest postawiona z chrześcijaństwem, raczej osoby nieprzekonane nie przekona, a część może nawet rozdrażnić jeśli wyznają inne wartości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo trudniejsza niż się spodziewałam po tej okładce.
Dużo trudniejsza niż się spodziewałam po tej okładce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak wyjaśnia autor, ma on skłonność do tworzenia kontrowersyjnych tytułów po ojcu, który, co ciekawe, był jednym z czołowych kaznodziei i pisarzy metodystycznych w Anglii. Napisał on książkę „Katolicyzm protestantyzmu” więc to wyjaśnia śmiałość jego syna, który nazywa się w podtytule najsłynniejszym ateistom świata.
Książka nie jest łatwa. Autor zaznacza już na początku, że choć uznał że wszechświat pochodzi od Absolutu. To nadal pozostaje mortalistą, czyli nie wierzy w życie pozagrobowe. Ci którzy uważają, że uwierzył dla wygody, najpewniej nie przeczytali książki dokładnie.
Przeciwnie co do dociekań ateistów, którzy nazwali go dosłownie apostatom, Flew wspomina, że stracił wiarę już w młodości, co ukrywał, bo bał się konfrontacji z ojcem (zapewne z wielu powodów). Tak czy owak, uznał że nie warto ujawniać prawdy, kiedy przynosi ona ból, jemu i jego rodzinie, co pasuje jak ulał do konformizmu, który mu się zarzuca wobec jego nawrócenia.
Warto się zapoznać z treścią książki wierzącym w Boga chrześcijańskiego, gdyż obrazuje ona drogę niezupełnie do Niego, lecz do tak zwanego Boga Arystotelesa, czy też Absolutu, który jest czymś mniej niż Bóg w którego wierzą chrześcijanie, to Bóg w którego wierzą chrześcijanie jest Absolutem. Flew określa swoje rozumowania jako teologię naturalną, oraz pielgrzymkę rozumu. Co to znaczy dla przeciętnego czytelnika? No cóż, raczej niewiele, kiedy jest utrwalony w swoim ateizmie, jednak dla kogoś kto chce uzasadniać swoją wiarę na podstawie faktów naukowych, które przekonały przynajmniej jednego ateistę, książka może okazać się nadzwyczaj pożyteczna.
Sam Flew przez większość swojego życia był ateistom. Jak sam wspomina, wierzył kiedyś, że istnienie Boga, jest sprzecznością tego samego rodzaju co "okrągły kwadrat". Wierzył, że można udowodnić Jego nie istnienie. Dodatkowo, był kimś więcej niż filozofem-ateistom, był filozofem religii, i twórcą całego systemu filozoficznego uzasadniającego ateistyczny punkt widzenia. Podczas gdy ludzie pokroju Sartego, Camusa, czy Russella doszli do ateizmu, jako do wniosku pobocznego.
To kim jest autor, oraz jaka jest jego historia, pozwalają na stworzenie nowej, ulepszonej wersji zakładu Pascala, w której bierzemy pod uwagę to, że zarówno kapłan który prawie całe życie poświęcił obronie religii, i prawdopodobnie zna wszystkie argumenty apologetyczne, jakie my znamy, oraz prawdopodobnie więcej, może porzucić wiarę (choć przyznaję że nie znam takiego przypadku). Oraz, że profesor filozofii w Oksfordzie, który większość długiego życia, poświęcił krytyce religii, oraz znał prawdopodobnie wszystkie argumenty jakie znamy przeciw niej, a być może i więcej, może tę wiarę przyjąć. Cały zakład nie sprowadza się do jednoznacznego rozstrzygnięcia sprawy, ale raczej do pewnego ściągnięcia skrajności z obu stron do centrum, oraz kategorycznego dowodu, że jedynym pewnikiem w kwestii religii jest zdanie "To nie jest prosta sprawa, nawet dla najlepiej wykształconych ludzi na świecie".
Poza wywodami głównego autora, znajdziemy również kilka (naście) akapitów od dwóch chrześcijan: biskupa N. T. Wrighta, oraz apologety Roya Abrahama Varghese, o których też należy wspomnieć. Stanowią one jedynie dodatek, a argumentacja w nich przedstawiona specjalnie do mnie nie trafia. Ale być może wynika to z mojej nieznajomości rzeczy. Argumentacja tam przedstawiona z pewnością będzie miała większą siłę oddziaływania, na tych którzy są lepiej zaznajomieni z nieco szerszym spektrum postrzegania. Dla teistycznych fizyków kwantowych, noblistów, takich jak Max Planck cz też Warner Heisenberg, ich znaczenie z pewnością było o wiele większe, gdyż rozumieli o wiele lepiej konsekwencje uznania pewnych faktów. Jako że sam takiego rozumienia nie posiadam, nie będę stwierdzał kategorycznie, że dane argumenty są słabe, a jedynie nie przekonujące dla laika.
Jak wyjaśnia autor, ma on skłonność do tworzenia kontrowersyjnych tytułów po ojcu, który, co ciekawe, był jednym z czołowych kaznodziei i pisarzy metodystycznych w Anglii. Napisał on książkę „Katolicyzm protestantyzmu” więc to wyjaśnia śmiałość jego syna, który nazywa się w podtytule najsłynniejszym ateistom świata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie jest łatwa. Autor zaznacza już na początku, że...