Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Historia [Rebis]
- Tytuł oryginału:
- Empires and barbarians
- Data wydania:
- 2010-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-01-01
- Data 1. wydania:
- 2012-03-01
- Liczba stron:
- 768
- Czas czytania
- 12 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375102819
- Tłumacz:
- Janusz Szczepański
Doskonałe połączenie rzetelnej analizy historycznej z barwną, potoczystą opowieścią
Kiedy w dalekim palestyńskim miasteczku rodził się Chrystus, Europa była podzielona na dwa krańcowo różne światy. Krąg śródziemnomorskich wybrzeży, zjednoczony pod rzymskim panowaniem, był światem filozofii, ponadczasowej literatury, zawodowej armii, olśniewającej architektury i sprawnej kanalizacji. Resztę kontynentu zamieszkiwali rolnicy produkujący na własne potrzeby, zorganizowani w drobne związki polityczne, w większości należący do germańskiej grupy językowej, którzy nie znali pisma ani kamiennych budowli.
Tysiąc lat później Europa wyglądała już zupełnie inaczej. Jej wschodnie regiony opanowali Słowianie, ludy germańskie częściowo zajęły dawne domeny Rzymian i Celtów, przede wszystkim zaś na dobre została przełamana dominacja basenu środziemnomorskiego, choć wiele wzorców kulturowych - w tym tak istotne jak chrześcijaństwo, pismo, sztuka murarska - trafiło do najdalszych zakątków kontynentu. Jak doszło do tego, że Europa stała się areną masowych migracji, że w tym tyglu wykuwały się nowe struktury państwowe i kulturowe, że przestała być barbarzyńska?
Heather z rzadkim wśród uczonych talentem narracyjnym łączy rzetelną analizę historyczną z barwną, potoczystą opowieścią. Niczym jeden z ostatnich rzymskich cesarzy z determinacją dąży do uporządkowania biegu historii, która w każdej chwili grozi rozsypaniem się w chaotyczny bezład - jednakże w przeciwieństwie do nich udało mu się to wspaniale.
Peter Heather jest profesorem historii średniowiecznej w King's College w Londynie, wcześniej zaś wykładał w oksfordzkim Worcester College i na Uniwersytecie Londyńskim. Przełożona na wiele języków jego wcześniejsza książka, Upadek cesarstwa rzymskiego (wyd. polskie REBIS, 2006),godny następca pomnikowego dzieła Gibbona, spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno w kręgach naukowych, jak i wśród czytelników w wielu krajach.
Kup Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy
Poznaj innych czytelników
580 użytkowników ma tytuł Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy na półkach głównych- Chcę przeczytać 424
- Przeczytane 145
- Teraz czytam 11
- Posiadam 101
- Historia 28
- Historyczne 6
- Do kupienia 5
- Chcę w prezencie 5
- Starożytność 4
- Ulubione 4











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Imperia i barbarzyńcy. Migracje i narodziny Europy
Trochę trudniejsza, ale jakże naturalna następna lektura po "Upadku Cesarstwa Rzymskiego". Wszystkie pochwały pod adresem tej książki są słuszne. Dorzucę jeszcze jedną - autorowi chciało się pochylić, i to ze zrozumieniem tematu, nad Europą środkowo-wschodnią. Oby stało się to nową normą wśród zachodnich badaczy.
Trochę trudniejsza, ale jakże naturalna następna lektura po "Upadku Cesarstwa Rzymskiego". Wszystkie pochwały pod adresem tej książki są słuszne. Dorzucę jeszcze jedną - autorowi chciało się pochylić, i to ze zrozumieniem tematu, nad Europą środkowo-wschodnią. Oby stało się to nową normą wśród zachodnich badaczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykle kompleksowa analiza zmian, jakie dokonały się w epoce wielkiej wędrówki ludów. Wbrew tytułowi, nie dotyczy to tylko relacji barbarzyńców z Rzymem, ale i okresu późniejszego, w tym najazdów Wikingów, ekspansji Słowian i przybycia Węgrów. Sporo uwagi poświęcono zarówno przyczynom sukcesu wędrówki, jak i jej ustaniu. Autor nie pominął też analizy, skąd wzięły się różnice pomiędzy podbojem obecnych krajów romańskich a Brytanią. Polecam, chociaż jest to niełatwa lektura, szczególnie gdy czyta się ją po angielsku, gdyż styl autora nie jest lekki w odbiorze.
Niezwykle kompleksowa analiza zmian, jakie dokonały się w epoce wielkiej wędrówki ludów. Wbrew tytułowi, nie dotyczy to tylko relacji barbarzyńców z Rzymem, ale i okresu późniejszego, w tym najazdów Wikingów, ekspansji Słowian i przybycia Węgrów. Sporo uwagi poświęcono zarówno przyczynom sukcesu wędrówki, jak i jej ustaniu. Autor nie pominął też analizy, skąd wzięły się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Tylko ci barbarzyńcy, którym droższa była niezawisłość niż trzymanie się pierwszej tożsamości, wybierali drogę łączenia się w większe, spójniejsze, a więc i silniejsze społeczności, bardziej zdolne do opierania się rzymskiej potędze. Mamy więc tu kolejny, równie ważny jak strategia migracyjna, element sprzyjający przetrwaniu: ów szczególny typ ewolucji tożsamościowej” (s.231)
Książki Petera Heathera towarzyszyły mi przez cały 2024 rok. Są to doskonałe opowieści, które stawiają przed czytelnikiem ciekawe hipotezy oraz nie unikają zadawania trudnych pytań dotyczących upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego, odrodzeniu Rzymu w formie papiestwa czy refleksji nad triumfem chrześcijaństwa jako religii. Nie inaczej jest w przypadku „Imperiów i Barbarzyńców”, których główny wątek porusza kwestie migracji, asymilacji oraz tworzenia nowych struktur państwowych w Europie IV-XI wieku n.e.
Główna myśl, która towarzyszyła mi przez lekturę dotyczyła kwestii przemieszczenia się ludności na przestrzeni wieków. Heather ma tą zdolność w tworzeniu swojej narracji, że nie uciekając się do nachalnego prezentyzmu, doskonale pokazuje na współczesnych przykładach czym kierowali się „barbarzyńcy” wyruszając na nieznane ziemie setki lat temu. Część z nich ostatecznie zajęła tereny Cesarstwa Rzymskiego, tworząc tam z upływem czasu własne organizmy państwowe. Inni natomiast zaistnieli zaledwie przez chwilę, znikając ostatecznie z areny dziejów. Czy to poprzez śmierć swojego dowódcy, bolesną przegraną na polu bitwy lub też asymilację z innymi kulturami.
„Ostatecznie jednak plemiona słowiańskie stały się dominującą siłą w środkowej i wschodniej Europie, o czym dobitnie świadczy kulturowa i językowa transformacja tych ziem w drugiej połowie tysiąclecia. Słowianie może i chętnie witali w swoim gronie obcych, ale tylko tych, którzy w myśl przysłowia o wpadnięciu między wrony decydowali się na pełne wtopienie się w tło”. (s.466)
Heather w swojej pracy przygląda się wędrówkom m.in. Germanów, Słowian, Franków czy Anglosasów. Każdemu większemu (nazwijmy tu w uproszczeniu) „ludowi”, który wniósł znaczący wpływ na historię Europy zostaje poświęcony osobny rozdział książki lub dłuższa narracja w poszczególnych podrozdziałach. W książce znajdziemy sporo wątków polskich. Pojawia się między innymi postać Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego. Dla mnie szczególnie ciekawy był rozdział poświęcony wikingom, w którym autor pokazał ich podboje bardziej przez pryzmat ekonomii i handlu, niż krwawego rozprawiania się ze wszystkimi, którzy stanęli na ich drodze.
Książka Heathera pokazuje doskonale jak dominującym wątkiem w historiografii jest historia polityczna i wojskowa. To przez pryzmat „berła i miecza” często postrzega się dzieje minione. To co najciekawsze w „Imperiach i barbarzyńcach” to próba wyjścia poza ten powszechny schemat. Jest to próba zrozumienia motywów ludzi, którzy podejmowali trud wyruszenia w drogę bez gwarancji sukcesu. Czynniki polityczne choć istotne, nie były jedynymi. Swoją rolę odegrały także kwestie ekonomiczne czy klimatyczne. Podczas lektury, można czasem odnieść wrażenie jakby czytało się o współczesności. I dostrzec jeszcze bardziej problemy związane z obecnymi przemieszczeniami się tysięcy ludzi - pukających do, czy szturmujących, granice współczesnych „imperiów”.
„Migracje odegrały w naszej historii niepoślednią, a czasem nawet decydującą rolę. Jeśli się przyjmie definicję migracji masowej podanej w literaturze porównawczej – dla mnie bardzo pomocną – można to zjawisko postrzegać jako ważny element najistotniejszych wydarzeń pierwszego tysiąclecia” (s.637)
„Tylko ci barbarzyńcy, którym droższa była niezawisłość niż trzymanie się pierwszej tożsamości, wybierali drogę łączenia się w większe, spójniejsze, a więc i silniejsze społeczności, bardziej zdolne do opierania się rzymskiej potędze. Mamy więc tu kolejny, równie ważny jak strategia migracyjna, element sprzyjający przetrwaniu: ów szczególny typ ewolucji tożsamościowej”...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPeter Heather, profesor historii średniowiecznej w King’s College w Londynie, po napisaniu dobrze przyjętego „Upadku Cesarstwa Rzymskiego” (Dom Wydawniczy Rebis) zajął się rozwinięciem jednej z przyczyn tego wydarzenia. Mowa o wielkiej wędrówce ludów – plemion barbarzyńskich sąsiadujących z Rzymem – i o innych wczesnośredniowiecznych migracjach, które w dużej mierze ukształtowały dzisiejszy wygląd Europy. Autor porwał się na zadanie niełatwe, bo jak uporządkować kilkuwieczny, głównie germańsko-słowiański bałagan i w przystępnej formie wyjaśnić Czytelnikom zawiłości procesu, nad którym wciąż głowią się historycy? Jak „niewdzięczna” była praca nad książką niech świadczy fakt, iż autor poświęcił jej – oczywiście z przerwami – szesnaście lat życia.
Mimo szoku, jakiego doznały cesarskie elity po rzezi rzymskich legionów w Lesie Teutoburskim w 9 roku n.e., sąsiedzkie stosunki z barbarzyńcami układały się stosunkowo poprawnie. Rzymianie coraz chętniej korzystali z usług germańskich rekrutów, ci drudzy, jako sprzymierzeńcy cesarza (foederati),nie odmawiali pobierania sowitych wynagrodzeń. Obie nacje wreszcie dobrze zarabiały na przygranicznym handlu. Nic dziwnego więc w tym, że ludy, które mieszkały z dala od limes i nie miały szans na czerpanie tak wielkich zysków z wymiany jak przygraniczni kuzyni, postanowiły przenieść się bliżej złotodajnej granicy z imperium. Za drugą falę migracji na początku V wieku odpowiadają z kolei nie tylko – jak się głównie przyjmuje – Hunowie, przed którymi uciekały ludy zamieszkujące ziemie między Morzem Czarnym a Dunajem, ale też nieudolna polityka rzymskich cezarów. Jednym plemionom pozwalano osiedlać się w granicach imperium, innym nie. Ci drudzy postanowili więc szukać szczęścia na własną rękę, nie czekając na zaproszenie. Przyczyną wielkich marszów było też stopniowe wycofywanie się Rzymian znad granic, co ograniczyło barbarzyńcom napływ pieniędzy z handlu i sprawiło, że wodzowie plemion, aby nie stracić przywództwa, postanowili wprowadzić je na terytorium rzymskie i sięgnąć po jego bogactwa. Hunowie tylko wypełnili powstałą w ten sposób pustkę. Upadek Rzymu był oczywiście procesem znacznie rozłożonym w czasie, ale za jego początek autor uznaje właśnie rezygnację Rzymian z Dacji i pasa ziem między Karpatami a Dunajem na rzecz Gotów i innych ludów w III wieku.
Obok ludów germańskich głównymi bohaterami książki są Słowianie, którym towarzyszymy od ich wyjścia z praojczyzny (której położenie wciąż jest kwestią dyskusyjną, ale uczeni stawiają głównie na Zadnieprze) po moment zakładania tych państw słowiańskich, które przetrwały do dzisiaj, jak Polska i Czechy. Sporo ciepłych słów pada pod adresem pierwszych Piastów. Heather chwali na przykład dobrą jak na owe czasy organizację młodego państwa, co wynikało ze stosunkowej zamożności, osiągniętej głównie dzięki intratnemu handlowi niewolnikami. Jej namacalnym efektem był rozmach architektoniczny – zbudowana przez Bolesława Chrobrego katedra w Poznaniu była prawdopodobnie w tym czasie największą budowlą kamienną w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Trzynawowy kościół miał aż tysiąc metrów kwadratowych powierzchni. Na kartach „Imperiów…” pojawiają się także Anglosasi podbijający dzisiejszą Anglię, Wikingowie szerzący postrach nad brzegami mórz i wspomniani już Hunowie z „Biczem Bożym” Attylą na czele.
Autor sporo miejsca poświęca rozważaniom teoretycznym na temat cech migracji. W uproszczeniu typologię tego procesu sprowadza do trzech terminów: transferu elit (najlepszy przykład to podbój Anglii przez Normanów w 1066 roku),modelu falowego (Goci opuszczający ziemie nad Bałtykiem na rzecz terenów nad Morzem Czarnym) i migracji na dużą skalę (Longobardowie w VI wieku). Heather zaznacza, że nawet wyjątkowo dużych migracji nie można nazwać według starej terminologii inwazjami. Szukając analogii między średniowiecznymi wędrówkami ludów a współczesnymi, podaje przykłady migracji Burów w latach 30. XIX wieku, ucieczki Tutsi do sąsiednich krajów podczas ludobójstwa w Rwandzie, czy Albańczyków podczas konfliktu o Kosowo. Mimo że te porównania są trochę naciągane, to pozwalają współczesnemu czytelnikowi uzmysłowić sobie uniwersalne prawidła towarzyszące migracjom.
W jaki sposób autor chce uniknąć zrażenia Czytelnika do trudnego tematu? Stylem pisania, podając zawiłości w przystępnej formie i nie stroniąc od fragmentów iskrzących się typowym angielskim humorem, który wcale nie odbiera lekturze naukowej powagi (oczyma wyobraźni widzę akademickiego historyka, który poprawiając okulary w rogowej oprawie, pyka ze złości fajką, przyprawiony o palpitację serca…). Z przymrużeniem oka czyta się anegdotę o Hitlerze nie mogącym pogodzić się z tym, że gdy Egipcjanie budowali piramidy, szczytem cywilizacyjnego rozwoju ludów germańskich były… gliniane garnki. Śmieszy Napoleon, rozkazujący wykonać na cesarską koronację szatę z ozdób znalezionych w grobie Childeryka, budowniczego państwa Merowingów – wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że złote fragmenty były pozostałościami… końskich uprzęży.
Cieniem na pozytywnej opinii o książce Heathera kładą się błędy i nieścisłości, które – przyznam, że dość nieoczekiwanie – znalazłem podczas lektury. Autor przedstawia Hunów jako „prawdopodobnie plemię ugrofińskie”. Jest to wciąż kwestia dyskusyjna, więc powinien przedstawić drugą, bardziej popularną hipotezę, o ich pochodzeniu od ludów ałtajskich z grupy tureckiej. W innym fragmencie książki czytamy, że w IX wieku Słowację nazywano Morawami. Tę wpadkę traktowałbym jako niepotrzebny skrót myślowy – Słowacja i Morawy to oczywiście dwie różne krainy, a błąd mógł wziąć się z tego, że w tym okresie Słowacja była sercem Państwa Wielkomorawskiego. Powołując się na źródło arabskie autorstwa Ibrahima ibn Jakuba Heather podaje, że piastowski komes posiadał drużynę trzech tysięcy pancernych wojów. Bynajmniej nie chcę się przyczepić do wątpliwej, bądź co bądź, liczby rycerzy Mieszka I, ale do określenia komes. Mimo że rzeczywiście czasami słowo to tłumaczy się jako książę, w Polsce zawsze funkcjonowało jako nazwa wysokiego książęcego urzędnika i tego tłumacz powinien się trzymać. Kilka stron dalej autor, pisząc o Mieszku I, przypisuje mu wynegocjowanie prawa do założenia własnego arcybiskupstwa. Jak dobrze wiemy, zrobił to dopiero jego syn Bolesław. To błąd, który nie powinien się zdarzyć, konieczny do poprawienia w ewentualnym kolejnym wydaniu. W opisie narodzin nowych państw w Europie Środkowej, obok Danii, Polski, Czech i Rusi Kijowskiej trochę brakuje mi Węgier. Pojawienie się Madziarów na Nizinie Naddunajskiej mogłoby stanowić klamrę zamykającą kształtowanie się wczesnośredniowiecznej Europy. O Węgrach jest tylko wzmianka, przedstawiająca ich jako ostatnich po Hunach i Awarach nomadów na kontynencie. Ruś Kijowską Heather traktuje jako państwo wyjątkowe, bo założone przez grupę Wikingów, nie tylko wojowników, ale i świetnych handlarzy. Szkoda, że niejako przy okazji autor nie zmierzył się z intrygującą teorią, jakoby pierwsi Piastowie również mieli skandynawskie korzenie.
Pomimo wymienionych błędów i swego rodzaju – subiektywnego rzecz jasna – niedosytu po lekturze, pozycja wydana przez Rebis powinna pojawić się na półce każdego pasjonata średniowiecza. Od kupna odstraszać może cena (69,90 zł),ale otrzymamy za nią wydaną na wysokim poziomie ponad 750-stronicową książkę z dużą liczbą map i ilustracji.
Peter Heather, profesor historii średniowiecznej w King’s College w Londynie, po napisaniu dobrze przyjętego „Upadku Cesarstwa Rzymskiego” (Dom Wydawniczy Rebis) zajął się rozwinięciem jednej z przyczyn tego wydarzenia. Mowa o wielkiej wędrówce ludów – plemion barbarzyńskich sąsiadujących z Rzymem – i o innych wczesnośredniowiecznych migracjach, które w dużej mierze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrodzy państwo ten autor przechodzi samego siebie. Znów dostajemy pełno map o raz ilustracje. Kapitalna praca nie tyle historyczna co również antropologiczna. Gorąco polecam
Drodzy państwo ten autor przechodzi samego siebie. Znów dostajemy pełno map o raz ilustracje. Kapitalna praca nie tyle historyczna co również antropologiczna. Gorąco polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisana książka, szczególnie dla laików. Nie trzeba być wybitnym znawcą historii by przebrnąć przez 750 stron i dobrze się przy tym bawić. Autor porusza to mało znaną historię Europy, choć momentami jego polemiki z niektórymi teoriami bywają męczące. Niemniej właśnie tak powinno się opowiadać o historii.
Świetnie napisana książka, szczególnie dla laików. Nie trzeba być wybitnym znawcą historii by przebrnąć przez 750 stron i dobrze się przy tym bawić. Autor porusza to mało znaną historię Europy, choć momentami jego polemiki z niektórymi teoriami bywają męczące. Niemniej właśnie tak powinno się opowiadać o historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna świetna książka tego autora, tym razem autor skupia się na mniej znanej części historii Europy (Środkowo-Wschodniej). W pierwszej części opisuje wydarzenia w kontekście relacji z Rzymem ludów Germańskich, a następnie opisuje historię ludów Słowiańskich i Wikingów z państwami powstałymi po upadku Imperium Rzymskiego.
Książka o tyle ciekawa, że opisuje dość mało znany okres czasu wczesnego Średniowiecza w centralnej części Europy.
W pierwszej część książki autor opisuje gł. procesy jakie towarzyszyły tzw. wędrówce ludów Germańskich w granice Rzymu i tu rozprawia się z wieloma mitami, jak np. z tym, czy przyczyną upadku Rzymu były najazdy, czy raczej barbarzyńcy wykorzystali moment słabości i zbiegu kilku czynników, jak np. najazd Hunów - któremu to wątkowi wg. mnie autor poświecą za mało miejsca.
W kolejnych rozdziałach autor opisuje powstanie "Słowiańskiej Europy" i proces ich przystępowania do kultury Europejsko-Śródziemnomorskiej. W procesie tym brały też ludy germańskie jak Wikingowie i takie syntetyczne spojrzenie na historię też jest plusem tej książki, tym bardziej że autor ma sporo cennych uwag.
Autor trochę miejsca (raczej przy okazji opisywanych procesów) poświęca niewolnictwu, które w tamtych czasach było rzeczą bardzo powszechną. Dla mniej jest to bardzo ciekawy wątek bo pokazuje na jakich filarach stała ówczesna ekonomia tzw. państw cywilizowanych, czy to Chrześcijańskich czy Muzułmańskich. Niewolnicy z Europy (jak np.: Celtowie, Germanie, Słowianie i inni) od starożytności byli niezbędni do stworzenia imperiów Śródziemnomorskich/Bliskowschodnich. W tym kontekście ciekawy jest też motyw późniejszego przyjęcia chrześcijaństwa, bez tego elementu tzw. barbarzyńcy ciągle byli narażeni na zniewalanie, jako że nie byli ludami Księgi.
Ale cieszę, że Autor w tej książce zauważa, ze przyjęcie chrześcijaństwa wcale nie gwarantowało względnego spokoju od imperializmu, np. od Cesarstwa Niemieckiego:
" Nawet chrześcijańskie państwa Słowian traktowano z góry i nigdy nie miały pewności, czy nie padną ofiarą cesarskiej ekspansji" - to cytat ze strony 586.
Bardzo się cieszę, że to pisze Anglik, a nie Polak, bo nas zawsze oskarżają o tendencyjność w stosunku do Niemców czy Rosjan, to też jest plus tej publikacji, że Autor jest obiektywny.
Jedyna moja uwag dotyczy tego, że autor mało poświęca miejsca ludom które najeżdżały Europę, takim jak: Hunom, Awarom, Hazarom, Bułgarom, czy Madziarom, bo one były dość istotne w kształtowaniu Środkowo-Wschodniej część kontynentu, ale poza tym nie da się do niczego przyczepić, bo nawet styl autora/tłumacza jest jak na taką tematykę bardzo ciekawy.
Kolejna świetna książka tego autora, tym razem autor skupia się na mniej znanej części historii Europy (Środkowo-Wschodniej). W pierwszej części opisuje wydarzenia w kontekście relacji z Rzymem ludów Germańskich, a następnie opisuje historię ludów Słowiańskich i Wikingów z państwami powstałymi po upadku Imperium Rzymskiego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o tyle ciekawa, że opisuje dość mało...
W "Upadku cesarstwa rzymskiego" udało się Heatherowi snuć opowieść znacznie bardziej popularnym tonem. Tu w pierwszej połowie książki (dotyczącej wędrówek ludów germańskich przed upadkiem cesarstwa) jest dużo bardziej naukowo - autor bierze po kolei wszystkie ówczesne wędrówki ludów i argumentuje w jaki sposób wpasowują się w naukowe definicje i koncepcje ("masowej migracji", "ludów", "hipotezy inwazji") właściwie za każdym razem dochodzi tu do tych samych wniosków posługując się tymi samymi argumentami, więc pewne informacje powtarzają się po wielokroć. W drugiej części narracja robi się lżejsza i ciekawsza - Heather opowiada tu o Słowianach i Skandynawach (choć - paradoksalnie - widać, że w tych tematach Heather nie jest specjalistą i opiera się głównie na opracowaniach innych).
W "Upadku cesarstwa rzymskiego" udało się Heatherowi snuć opowieść znacznie bardziej popularnym tonem. Tu w pierwszej połowie książki (dotyczącej wędrówek ludów germańskich przed upadkiem cesarstwa) jest dużo bardziej naukowo - autor bierze po kolei wszystkie ówczesne wędrówki ludów i argumentuje w jaki sposób wpasowują się w naukowe definicje i koncepcje ("masowej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże nie tak dobra jak Upadek Rzymu ale czytało się bardzo dobrze. Czasem gubiłem się w wątkach, tym bardziej, że autor nie tłumaczył szczegółowo pewnych wydarzeń raczej skupiając się na opisach marko,
fajnie, że dużo napisane o Słowiańszczyźnie - to na pewno rzadkość
Może nie tak dobra jak Upadek Rzymu ale czytało się bardzo dobrze. Czasem gubiłem się w wątkach, tym bardziej, że autor nie tłumaczył szczegółowo pewnych wydarzeń raczej skupiając się na opisach marko,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tofajnie, że dużo napisane o Słowiańszczyźnie - to na pewno rzadkość
Pozycja zdecydowanie godna polecenia. Peter Heather w sposób bardzo przekonujący opisuje epokę wielkich migracji ludów I tysiąclecia, szukając odpowiedzi na pytanie jak wielkie znaczenie miały one w procesie kształtowania się współcześnie nam znanego układu narodów na mapie Europy. Autor podjął się trudnego zadania przedstawienia i przeanalizowania całego cyklu wędrówek, bardzo skrupulatnie przyglądając się migracjom kolejnych fal osadników - ich przyczynom, specyfice przebiegu i skutkom jakie przyniosły. Udało mu się tego dokonać w sposób syntetyczny, zwięzły, ale i wyczerpujący temat. W szczególnie fascynującym rozdziale historyk ten wykazał relację jaka łączyła Imperium Rzymskie z ludami barbarzyńskimi, niezwykle plastycznie ukazując limes jako miejsce międzykulturowego spotkania. Kolejnymi plusami pozycji jest jej rzetelność naukowa - P. Heather korzysta umiejętnie z dużej ilości interdyscyplinarnych źródeł poznania, zarówno historycznych jak i archeologicznych (w przypadku tych drugich w dużej części będących wynikami najnowszych badań). W śmiały i nowatorski sposób brytyjski profesor posłużył się także psychologią historyczną, ukazując w szerszym kontekście powstawanie w wybranych ludach skłonności do koczownictwa. Słowa uznania należą się autorowi nie tylko za wysoką wartość naukową, ale i za ciekawy sposób ujęcia tematu, przystępny styl oraz wartką narrację.
Pozycja zdecydowanie godna polecenia. Peter Heather w sposób bardzo przekonujący opisuje epokę wielkich migracji ludów I tysiąclecia, szukając odpowiedzi na pytanie jak wielkie znaczenie miały one w procesie kształtowania się współcześnie nam znanego układu narodów na mapie Europy. Autor podjął się trudnego zadania przedstawienia i przeanalizowania całego cyklu wędrówek,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to