Wieczny Grunwald

Seria: Zwrotnice Czasu
Wydawnictwo: Narodowe Centrum Kultury
7,21 (126 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
27
8
22
7
29
6
17
5
11
4
8
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361587293
liczba stron
210
słowa kluczowe
historia alternatywna
język
polski
dodał
Piotr

Jeśli narody mają dusze, to do jakich czyśćców i piekieł one zstępują, do jakich niebios ulatują? Wieczny Grunwald nie jest po prostu "powieścią historyczną" – Szczepan Twardoch stworzył tu narrację o losach jednostki i narodu rozpostartą i w przeszłość, i w przyszłość, i wszerz, w życia nieziszczone; roztęcznioną od realizmu faktów historycznych do fantastycznej metafory "ducha narodowego"....

Jeśli narody mają dusze, to do jakich czyśćców i piekieł one zstępują, do jakich niebios ulatują? Wieczny Grunwald nie jest po prostu "powieścią historyczną" – Szczepan Twardoch stworzył tu narrację o losach jednostki i narodu rozpostartą i w przeszłość, i w przyszłość, i wszerz, w życia nieziszczone; roztęcznioną od realizmu faktów historycznych do fantastycznej metafory "ducha narodowego". Od czasu Teodora Parnickiego nie pisano w Polsce z tak szalonym rozmachem o człowieku rozdzieranym przez żywioł dziejów i schizofrenicznej lojalności mieszańca, dziecka dwóch kultur, bękarta dwóch ojczyzn.
— Jacek Dukaj

Szczepan Twardoch obala mity i stereotypy etosu rycerskiego z okrucieństwem równym cierpieniu Paszki, bohatera książki, który toczy wieczną walkę ze wszystkim i ze wszystkimi, w konsekwencji sam ze sobą, a jego śmierć staje się początkiem poszukiwań własnej tożsamości pośród światów rozciągniętych w wieczności. To opowieść mroczna, brutalna i momentami wręcz obrazoburcza, która w ostatecznym rozrachunku przynosi jednak zrozumienie dla fatalistycznych wyborów iście tragicznego bohatera. Twardocha pasjonuje prawdziwy los jednostki w historii – doświadczanej kalectwem i śmiercią podczas wojen i grabieży. Jednostki poniżanej z racji stanu czy płci, poddanej naciskowi wielkich narodowych mitologii, jednostki wprzęgniętej w wielowiekową rywalizację żywiołów narodowych. Gorzka mądrość, sceptycyzm, przepełniające książkę Twardocha, są nam równie potrzebne jak optymistyczne wizje dające ukojenie.
— Maciej Parowski

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1859)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2229
Wojciech Gołębiewski | 2014-12-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 grudnia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie stać mnie na spokojną, obiektywną ocenę, bo pozostaję pod wrażeniem dopiero co przeczytanej „Morfiny”, ale na to nic nie poradzę.
Niestety, już od pierwszych stron autor narzuca mnie grę, w ktorą nie mam ochoty się bawić tj dokazywanki językowe. Akceptuję pseudogwarę, trudniej basterta zamiast bastarda bądż bękarta, usiłuję domyśleć się co znaczy aantropiczny /przyjmuję, że odczłowieczony/, znajduję w słowniku, że destrier to „rumak, koń bojowy.. ..prowadzony prawą ręką, stąd nazwa”, a wekiera to rodzaj maczugi, ale ostrzegam, że już jeden autor tak ze mną pogrywał, ECO się zwał, i skończyło się pałą /za „Imię róży”/. Bowiem LUBIĘ NADE WSZYTKO ROZUMIEĆ CO CZYTAM.
„Wieczny Grunwald” /2010/ jest moralitetem. Np
„Wielu z was wyobraża sobie zabijanie i umieranie jako wyjątkowe sprawy. A ja wiem, że w tym nie ma nic wyjątkowego, umieranie jest jak oddychanie, chodzenie, jak...

książek: 702
chiara | 2014-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2014

Szczepan Twardoch napisał z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem taką książkę, jaką właśnie chciałam przeczytać.
Wątek podstawowy (istne światowanie) rozpoznawalny również dzięki użytemu znakomicie językowi staropolskiemu rozgrywa się w czasach bitwy. Bohater przenosi się jednak swobodnie w czasie i przestrzeni między Polską a Niemcami (Przezwieczny Grunwald), przeżywając śmierć wielokrotnie również w alternatywnych czy przyszłych wersjach historii.
Autor w wysublimowany sposób kontynuuje ten pomysł w Morfinie.

książek: 1511
vandenesse | 2018-07-29
Na półkach: 2018, Przeczytane, BOK
Przeczytana: 29 lipca 2018

Intelektualne show autora, bezapelacyjne mistrzostwo słowa, wyrafinowana mieszanka historii i fantastyki dla wytrwałych czytelników :)

książek: 534
Tomasz | 2013-07-09
Przeczytana: 09 lipca 2013

Wieczna makabreska - „Wieczny Grunwald. Powieść zza końca czasów”

„Morfina” Szczepana Twardocha była moim odkryciem literackim roku 2013(nie tylko moim – autor został uhonorowany Paszportem Polityki). Odważna opowieść o zagubionym oficerze Wojska Polskiego przebywającym w Warszawie podczas II wojny światowej była odważna i bezkompromisowa. Stawiała trudne pytania i unikała łatwych odpowiedzi. Jej starszy brat „Wieczny Grunwald” wydaję się być bardzo podobny. Czy tak jest w rzeczywistości?

Nasz narrator, Paszko właśnie umiera. W plątaninie ciał nazwanej później bitwą pod Grunwaldem, jego wędrówkę kończy cios litewskiej wekiery, który zadaje olbrzym w skórze(jeżeli macie skojarzenia z pewnym słynnym obrazem Matejki wiszącym w Muzeum Narodowym w Warszawie... to są one prawdopodobnie dobre). Wydając ostatnie tchnienie opisuję historię swojego życia – a raczej żyć. Otóż nasz protagonista żył w niezliczonej ilości wersji alternatywnych i umierał nieskończoną ilość razy. Zarówno w...

książek: 1185
Visenna | 2014-10-13
Przeczytana: 10 października 2014

„Wieczny Grunwald” Twardocha to według mnie arcyciekawy projekt napisany z okazji okrągłej rocznicy bitwy pod Grunwaldem.

Co daje się zauważyć już od pierwszego zdania powieści – autor ma wielki dar władania słowem. Razem z jego wyjątkowym bohaterem jesteśmy ciskani w różne punkty czasu i przestrzeni – i jest to po mistrzowsku oddane w warstwie słownikowej i stylistycznej. Twardoch potrafi wspaniale opisać zarówno świat średniowiecznego Krakowa, w którym Paszko wiedzie niezbyt chwalebny żywot pomiotu zwykłej ladacznicy, jak i los genetycznie zmodyfikowanego żołnierza, którego jedynym celem jest oddać życie za Matkę Polskę lub – w innej wersji historii - Rzeszę.

To, co łączy w sobie wszystkich Paszków rzuconych w wir historii, to fakt, iż jest to bohater mający w sobie krew obydwu nacji – polskiej i niemieckiej, więc nigdzie nie czuje się „swój”, jest niezakorzeniony.

Jest w „Wiecznym Grunwaldzie” dużo refleksji na temat „odwiecznego” konfliktu Polski i Niemiec, o istocie...

książek: 723
Jonasz | 2017-01-09
Przeczytana: 09 stycznia 2017

Moje pierwsze spotkanie z Twardochem i raczej rozczarowanie, a moze scislej zawod. Bardziej samym soba niz Twardochem, bo wyraznie nie zrozumialem powiesci. Przeczytalem wiele entuzjastycznych recenzji na LC i nic z wyrazanych w nich opinii nie znalazla odzwierciedlenia w ksiazce. Byz moze dla tego, ze mitologia, z ktora rozprawia sie Twardoch, jest tak mi bardzo obca.
Czuje jednak, ze to kawalek dobrej literatury dla tego moja wysoka, mimo wszelkich watpliwosci, ocena.
Slowo krytyczne wobec jezyka. Autor chwilami posluguje sie starpolszczyzna, ktora musial sobie sam wymyslec. Po co? Czy nie lepiej bylo napisac cale dzielo we wspolczesnej polszczynie. Mysle, ze wyszlo by to z korzyscia.

książek: 2004
Elaine | 2014-01-25
Przeczytana: 01 stycznia 2014

"Wielu z was wyobraża sobie zabijanie i umieranie jako wyjątkowe sprawy. (...) Śmierć nie jest niczym wyjątkowym. Można umierać ładnie i brzydko, to jasne, tak jak można mieć dobre i złe maniery przy stole. A wy nie potraficie nawet zabić zwierzęcia, które potem jecie, zamykacie całe to zabijanie do fabryk i udajecie, że go nie ma. Co jest, wierzcie mi, wyjątkowo żałosne. Te wasze płacze, że ktoś zabił pieska, podczas gdy świnie zabijacie w fabrykach, a potem żrecie ich mięso. I jeszcze to gadanie, że w fabrykach to zabijanie jest humanitarne. Co mnie jeszcze więcej dziwi, bo z kolei fabryczne zabijanie ludzi uważacie za niehumanitarne. Spalić człowieka na śmierć bombą atomową, albo fosforową jest humanitarnie, a zagazować w fabryce śmierci niehumanitarnie. (...) Wy zaś lubicie się wzruszać, patrząc na pulchne dziecięce policzki, jesteście jednak tacy sami, bo człowiek, tak jak inne drapieżniki, zabijał, zabija i będzie zabijał swoje dzieci. Wy, delikatni, zabijacie je po prostu,...

książek: 504
bewelka86 | 2014-07-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lipca 2014

"Wieczny Grunwald" to zdecydowanine powieść nie dla każdego i nie na każdą porę. Tak się złożyło, że ze sporego stosiku książek do czytania zabrałam w podróż między innymi tę powieść Szczepana Twardocha.

I co? I już od pierwszych zdań tej przedziwnej historii zaczęła się moja męka z jej lekturą, która trwała aż trzy dni. Po skończonej lekturze odetchnęłam z ulgą i stwierdziłam, że od tej pory w podróż będę zabierać książki nieco lżejszego kalibru, gdyż podczas jazdy rozprasza wszystko: radio, ludzie, to, co za oknem...

Wracając do samej powieści. Nie uważam jej za jakieś dzieło wybitne, ale też nie jest to totalny bełkot. To historia wielowymiarowa, gdzie główny bohater miota się między różnymi bytowaniami w różnym czasie i przestrzeni. To opowieść o kimś, kto sam nie wie, kim tak naprawdę jest i gdzie jest jego miejsce w świecie. Tytułowy Wieczny Grunwald to metafora, która odzwierciedla odwieczny problem stosunków polsko-niemieckich. O tym, w dużym uproszczeniu, jest ta...

książek: 787
Anielaszubert | 2014-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 maja 2014

Rozczarowanie. Trudno ustalić jaki cel chce osiągnąć Szczepan Twardoch: opowiedzieć dobrą historię, snuć rozważania o trudnych relacjach polsko-niemieckich, czy filozofować na temat natury ludzkiej i człowieczeństwa w samej jego istocie. A może celem jest popisanie się szarżą językową znamionującą znajomość przemian w historii języka polskiego? W każdym razie na każdym z tych pól powieść rozczarowuje. Opowieści w niej w ogóle nie ma, zaś o stosunkach polsko-niemieckich i o naturze człowieka jest przygniatająca czytelnika góra banałów i oczywistości. Karkołomne i toporne popisy filologiczne uzupełniają ten męczący pejzaż powieściowy. Kiepsko - tym bardziej, ze słaby efekt mierzy się z nadambitnym, jak się domyślam, zamierzeniem.

książek: 860
Ruda | 2018-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2018

W końcu "Wieczny Grunwald" trafił w moje ręce. Dość trudna w lekturze, ale jednocześnie wciągająca. Od pierwszego zdania, wiedziałam, że to będzie świetna lektura. To chyba moja ulubiona książka Twardocha.
Zupełnie inna niż wcześniejsze książki autora, bardziej dorosła, przemyślana. Nie dziwię się, że to właśnie ona sprawiła, że Twardoch jest tak znanym i popularnym autorem. Podobna do "Morfiny", jednak już zupełnie inny styl niż "Drach" czy "Król" ("Ballada o pewnej panience" jeszcze nie stoi na mojej półce, więc nie będę oceniać).
Nie chcę zdradzać nic więcej, powiem po prostu - WARTO.

zobacz kolejne z 1849 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Życie po fantastyce

Co łączy Szczepana Twardocha, Jakuba Małeckiego i Aleksandrę Zielińską? Każde z nich zaczynało z łatką pisarza/pisarki-fantasty, teraz zaś odchodzą od SF, fantasy i horroru i zdobywają uznanie krytyków oraz czytelników głównonurtowych. Nie oni jedyni zresztą.


więcej
Pisarz bezprzymiotnikowy - rozmowa ze Szczepanem Twardochem

Dzisiaj swoją premierę ma najnowsza książka Szczepana Twardocha zatytułowana "Drach" - to powieść o ludziach, których łączą więzy krwi, czyli coś bardzo tajemniczego, bo nieredukowalnego do przekazanych genów czy wychowania. Nie jest to jednak historia rodzinna. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z pisarzem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd