Książka Roku 2018

Wieczny Grunwald

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,69 (773 ocen i 96 opinii) Zobacz oceny
10
28
9
76
8
144
7
200
6
172
5
76
4
43
3
17
2
2
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308052389
liczba stron
212
słowa kluczowe
literatura polska,
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
joly_fh

Pod Grunwaldem ginie jeden z rycerzy zakonnych — syn polskiego króla. Umiera, ale żyć i ginąć będzie jeszcze wielokrotnie. Śmierć to dopiero początek Wiecznego Grunwaldu. Wszystko zaczyna się od gwałtu króla Kazimierza na czternastoletniej córce norymberskiego kupca. Gdy królewski bękart przychodzi na świat, jego ojciec już nie żyje. Paszko zamieszkuje w domu publicznym, do którego trafia...

Pod Grunwaldem ginie jeden z rycerzy zakonnych — syn polskiego króla. Umiera, ale żyć i ginąć będzie jeszcze wielokrotnie. Śmierć to dopiero początek Wiecznego Grunwaldu.

Wszystko zaczyna się od gwałtu króla Kazimierza na czternastoletniej córce norymberskiego kupca. Gdy królewski bękart przychodzi na świat, jego ojciec już nie żyje. Paszko zamieszkuje w domu publicznym, do którego trafia jego matka. Kiedy również ona umiera, chłopiec za cały majątek ma mały nóż, który już ubrudził krwią, i chustę z królewskim „K” — jedyny symbol swojego pochodzenia. Wyrusza w drogę, która zaprowadzi go na pola grunwaldzkie. A wszystko, by dowiedzieć się, kim jest: „bastertem królewskim” czy „kurwim synem”? Rycerzem czy mordercą? Polakiem czy Niemcem? Nieszczęsnym indywidualistą czy pospolitą zabawką w rękach historii?

Prowadząc swojego bohatera przez kolejne przestrzenie czasowe, alternatywne wcielenia i odmienne rzeczywistości, Twardoch przedstawia własną wersję polsko-niemieckich antagonizmów.Wieczny Grunwald to mroczna, brudna od krwi i błota opowieść, w której autor miażdży stereotypy etosu rycerskiego oraz romantycznego wallenrodyzmu. Milowy krok na drodze do sukcesu Morfiny — nagrodzonej Paszportem POLITYKI, nominowanej do NIKE, Literackiej Nagrody GDYNIA oraz Gwarancji Kultury. Powieść tylko dla dorosłych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1672

Z mroku dziejów

Czytałem ostatnie powieści Szczepana Twardocha całkiem nie po kolei. Najpierw bowiem była „Morfina” - najlepsza powieść minionego roku, mój murowany kandydat do Nike i rozczarowanie, że tak się nie stało. Dopiero po tym dotarłem do „Wiecznego Grunwaldu”. O książce słyszałem co nieco, ale to, z czym zderzyłem się podczas lektury było jak tsunami literackich obrazów, myśli, ale przede wszystkim polszczyzny.

Książka została wydana po raz pierwszy przez Narodowe Centrum Kultury i było to z okazji projektu „Zwrotnice czasu”, który miał uczcić 600-lecie bitwy pod Grunwaldem poprzez wyłonienie najciekawszych powieści, które prezentowałyby polską historię w sposób alternatywny. Szczepan Twardoch w swoim pomyśle odwołał się bezpośrednio do tematu bitwy grunwaldzkiej, jednak sposób, w jaki to uczynił, przyprawić może o wywichnięcie zawiasów szczękowych, gdyż każda kolejna strona przyprawia o coraz większe rozdziawienie paszczy, więc radzę uważać! Zresztą zawiasy szczękowe to nic w porównaniu z zawiasami umysłowymi, które książka ta wywraca na drugą stronę!

Nieślubny syn Kazimierza Wielkiego, Paszko, ginie pod Grunwaldem jako rycerz zakonny i niczym Billy Pilgrim z „Rzeźni numer pięć” wypada z czasu. Wypada jednak nie tylko z ram czasowych, wypada poza wymiar materialny, staje się „wiecznym Grunwaldem”, bytem wyrzuconym poza czas i przestrzeń, podróżującym przez krainę mitów i archetypów ludzkości.

„Wieczny Grunwald” ma formę monologu - monologu spoza czasów, monologu, w którym...

Czytałem ostatnie powieści Szczepana Twardocha całkiem nie po kolei. Najpierw bowiem była „Morfina” - najlepsza powieść minionego roku, mój murowany kandydat do Nike i rozczarowanie, że tak się nie stało. Dopiero po tym dotarłem do „Wiecznego Grunwaldu”. O książce słyszałem co nieco, ale to, z czym zderzyłem się podczas lektury było jak tsunami literackich obrazów, myśli, ale przede wszystkim polszczyzny.

Książka została wydana po raz pierwszy przez Narodowe Centrum Kultury i było to z okazji projektu „Zwrotnice czasu”, który miał uczcić 600-lecie bitwy pod Grunwaldem poprzez wyłonienie najciekawszych powieści, które prezentowałyby polską historię w sposób alternatywny. Szczepan Twardoch w swoim pomyśle odwołał się bezpośrednio do tematu bitwy grunwaldzkiej, jednak sposób, w jaki to uczynił, przyprawić może o wywichnięcie zawiasów szczękowych, gdyż każda kolejna strona przyprawia o coraz większe rozdziawienie paszczy, więc radzę uważać! Zresztą zawiasy szczękowe to nic w porównaniu z zawiasami umysłowymi, które książka ta wywraca na drugą stronę!

Nieślubny syn Kazimierza Wielkiego, Paszko, ginie pod Grunwaldem jako rycerz zakonny i niczym Billy Pilgrim z „Rzeźni numer pięć” wypada z czasu. Wypada jednak nie tylko z ram czasowych, wypada poza wymiar materialny, staje się „wiecznym Grunwaldem”, bytem wyrzuconym poza czas i przestrzeń, podróżującym przez krainę mitów i archetypów ludzkości.

„Wieczny Grunwald” ma formę monologu - monologu spoza czasów, monologu, w którym język i historia splatają się w jedność. Językowa fala uderzeniowa, którą częstuje nas Twardoch niesie nas nie tylko przez historię polszczyzny, ale też przez historię ludzkich myśli i pragnień. Autor nie pozostawia nam złudzeń – historia ludzkości to historia zbrodni i konfliktów. Nawet pozostając biernymi, bierzemy udział w wojnie i ponosimy za nią odpowiedzialność. Pojęcie „dobra” jest u Twardocha najbardziej zakłamanym słowem, które zna ludzkość. Współczucie, miłość to tylko kłamstwa słabych. Kto chce żyć naprawdę musi zabić. Musi wziąć na siebie moralną odpowiedzialność za zło, bo to zło kreuje obraz świata. Archetypiczne zło, polegające na wyeliminowaniu wroga. Odwieczna zasada „plus-minus” i bez znaczenia, czyj plus, a czyj minus.

Uczyniliśmy wiele, by rozmyć moralną odpowiedzialność za śmierć i cierpienie. Jaką odpowiedzialność ponosi palec naciskający odpowiedni guzik, jaką odpowiedzialność ponoszą sterujący dronami? Wojny robotów powoli stają się faktem, ale zasada pozostaje ta sama. Klucz do zbrodni znajdziemy w słowach, w myślach, w pojęciach takich jak miłość, rodzina, ojczyzna. Zawsze były one dobrym pretekstem, można powiedzieć pretekstem naturalnym, do prowadzenia kolejnych podbojów. Bo jeśli nie my ich, to oni nas. „Lepiej być wilkiem niż bezbronną owcą” - śpiewają moi znajomi z hip-hopowego składu. Czyż nie tak? Czyż takiej wojny nie toczymy na co dzień w imię „wyższych wartości”? W pracy, w rodzinie? Co nas obchodzi los tych, którzy stoją na naszej drodze? Co ich obchodzi nasz los?

„Wieczny Grunwald” to także rozprawa z silnym w naszej kulturze mitem Wallenroda. Ja uważam jednak, że o Wallenrodzie i tożsamości jest „Morfina”. „Grunwald” jest powieścią uniwersalną. Jest powieścią o złu, o świecie, jakim uczynił go człowiek, że zmieniają się jedynie metody, ale zasady obowiązują wciąż te same. Siłą tej powieści jest brak wyraźnego odniesienia do etyki. Dla jednych zbrodniarze pozostaną bohaterami, dla drugich odwrotnie. Etyka jest bowiem tutaj jedynie nadbudowana wokół podstawowej zasady świata, jaką jest konflikt. Jest tutaj miejsce na oskarżenie męskiego pierwiastka, miecza, który w imię rodziny-ojczyzny broni i podbija, by zapewnić byt następnym pokoleniom. W tym ujęciu jednak pozostanie on ślepym instynktem, który nie podlega ocenie moralnej, bowiem winna jest pierwotna zasada świata. W tym momencie otwiera się pole metafizyki, pytanie o samą zasadę, o twórcę tego porządku. Jest to perspektywa otwarta na wiele odpowiedzi, także tych religijnych, także o sens chrześcijaństwa i rolę religii w dziejach; jak to możliwe, by przesłanie miłości zostało zaprzęgnięte do walki z drugim człowiekiem?

„Wieczny Grunwald” to książka, która mnie przerasta. Wywołuje u mnie bunt i niezgodę, a zarazem rodzi przekonanie, że jest to książka bardzo prawdziwa. Być zbrodniarzem czy bohaterem to jedno. Błąd Raskolnikowa jest błędem ludzkiego umysłu, ale jednocześnie jest odwiecznym błędem człowieczeństwa, który tworzy ten świat. „Wieczny Grunwald” to mroczny trans, upojenie przemocą i władzą, zejście do najmroczniejszych czeluści zawieszonego w historii człowieka. Chciałbym zapytać: Co wziąłeś, Szczepan? Nie chcę tego za żadne skarby! „Wieczny Grunwald” jest jedną z najważniejszych powieści o historii, jakie znam. „Wieczny Grunwald” nie da nam odpowiedzi, ale da nam prawdę. Co z nią zrobimy, zależy wyłącznie od nas samych. To dzieło otwarte.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1806)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2159
Wojciech Gołębiewski | 2014-12-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 grudnia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie stać mnie na spokojną, obiektywną ocenę, bo pozostaję pod wrażeniem dopiero co przeczytanej „Morfiny”, ale na to nic nie poradzę.
Niestety, już od pierwszych stron autor narzuca mnie grę, w ktorą nie mam ochoty się bawić tj dokazywanki językowe. Akceptuję pseudogwarę, trudniej basterta zamiast bastarda bądż bękarta, usiłuję domyśleć się co znaczy aantropiczny /przyjmuję, że odczłowieczony/, znajduję w słowniku, że destrier to „rumak, koń bojowy.. ..prowadzony prawą ręką, stąd nazwa”, a wekiera to rodzaj maczugi, ale ostrzegam, że już jeden autor tak ze mną pogrywał, ECO się zwał, i skończyło się pałą /za „Imię róży”/. Bowiem LUBIĘ NADE WSZYTKO ROZUMIEĆ CO CZYTAM.
„Wieczny Grunwald” /2010/ jest moralitetem. Np
„Wielu z was wyobraża sobie zabijanie i umieranie jako wyjątkowe sprawy. A ja wiem, że w tym nie ma nic wyjątkowego, umieranie jest jak oddychanie, chodzenie, jak...

książek: 692
chiara | 2014-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2014

Szczepan Twardoch napisał z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem taką książkę, jaką właśnie chciałam przeczytać.
Wątek podstawowy (istne światowanie) rozpoznawalny również dzięki użytemu znakomicie językowi staropolskiemu rozgrywa się w czasach bitwy. Bohater przenosi się jednak swobodnie w czasie i przestrzeni między Polską a Niemcami (Przezwieczny Grunwald), przeżywając śmierć wielokrotnie również w alternatywnych czy przyszłych wersjach historii.
Autor w wysublimowany sposób kontynuuje ten pomysł w Morfinie.

książek: 1484
vandenesse | 2018-07-29
Na półkach: 2018, Przeczytane, BOK
Przeczytana: 29 lipca 2018

Intelektualne show autora, bezapelacyjne mistrzostwo słowa, wyrafinowana mieszanka historii i fantastyki dla wytrwałych czytelników :)

książek: 507
Tomasz | 2013-07-09
Przeczytana: 09 lipca 2013

Wieczna makabreska - „Wieczny Grunwald. Powieść zza końca czasów”

„Morfina” Szczepana Twardocha była moim odkryciem literackim roku 2013(nie tylko moim – autor został uhonorowany Paszportem Polityki). Odważna opowieść o zagubionym oficerze Wojska Polskiego przebywającym w Warszawie podczas II wojny światowej była odważna i bezkompromisowa. Stawiała trudne pytania i unikała łatwych odpowiedzi. Jej starszy brat „Wieczny Grunwald” wydaję się być bardzo podobny. Czy tak jest w rzeczywistości?

Nasz narrator, Paszko właśnie umiera. W plątaninie ciał nazwanej później bitwą pod Grunwaldem, jego wędrówkę kończy cios litewskiej wekiery, który zadaje olbrzym w skórze(jeżeli macie skojarzenia z pewnym słynnym obrazem Matejki wiszącym w Muzeum Narodowym w Warszawie... to są one prawdopodobnie dobre). Wydając ostatnie tchnienie opisuję historię swojego życia – a raczej żyć. Otóż nasz protagonista żył w niezliczonej ilości wersji alternatywnych i umierał nieskończoną ilość razy. Zarówno w...

książek: 1185
Visenna | 2014-10-13
Przeczytana: 10 października 2014

„Wieczny Grunwald” Twardocha to według mnie arcyciekawy projekt napisany z okazji okrągłej rocznicy bitwy pod Grunwaldem.

Co daje się zauważyć już od pierwszego zdania powieści – autor ma wielki dar władania słowem. Razem z jego wyjątkowym bohaterem jesteśmy ciskani w różne punkty czasu i przestrzeni – i jest to po mistrzowsku oddane w warstwie słownikowej i stylistycznej. Twardoch potrafi wspaniale opisać zarówno świat średniowiecznego Krakowa, w którym Paszko wiedzie niezbyt chwalebny żywot pomiotu zwykłej ladacznicy, jak i los genetycznie zmodyfikowanego żołnierza, którego jedynym celem jest oddać życie za Matkę Polskę lub – w innej wersji historii - Rzeszę.

To, co łączy w sobie wszystkich Paszków rzuconych w wir historii, to fakt, iż jest to bohater mający w sobie krew obydwu nacji – polskiej i niemieckiej, więc nigdzie nie czuje się „swój”, jest niezakorzeniony.

Jest w „Wiecznym Grunwaldzie” dużo refleksji na temat „odwiecznego” konfliktu Polski i Niemiec, o istocie...

książek: 715
Jonasz | 2017-01-09
Przeczytana: 09 stycznia 2017

Moje pierwsze spotkanie z Twardochem i raczej rozczarowanie, a moze scislej zawod. Bardziej samym soba niz Twardochem, bo wyraznie nie zrozumialem powiesci. Przeczytalem wiele entuzjastycznych recenzji na LC i nic z wyrazanych w nich opinii nie znalazla odzwierciedlenia w ksiazce. Byz moze dla tego, ze mitologia, z ktora rozprawia sie Twardoch, jest tak mi bardzo obca.
Czuje jednak, ze to kawalek dobrej literatury dla tego moja wysoka, mimo wszelkich watpliwosci, ocena.
Slowo krytyczne wobec jezyka. Autor chwilami posluguje sie starpolszczyzna, ktora musial sobie sam wymyslec. Po co? Czy nie lepiej bylo napisac cale dzielo we wspolczesnej polszczynie. Mysle, ze wyszlo by to z korzyscia.

książek: 1975
Elaine | 2014-01-25
Przeczytana: 01 stycznia 2014

"Wielu z was wyobraża sobie zabijanie i umieranie jako wyjątkowe sprawy. (...) Śmierć nie jest niczym wyjątkowym. Można umierać ładnie i brzydko, to jasne, tak jak można mieć dobre i złe maniery przy stole. A wy nie potraficie nawet zabić zwierzęcia, które potem jecie, zamykacie całe to zabijanie do fabryk i udajecie, że go nie ma. Co jest, wierzcie mi, wyjątkowo żałosne. Te wasze płacze, że ktoś zabił pieska, podczas gdy świnie zabijacie w fabrykach, a potem żrecie ich mięso. I jeszcze to gadanie, że w fabrykach to zabijanie jest humanitarne. Co mnie jeszcze więcej dziwi, bo z kolei fabryczne zabijanie ludzi uważacie za niehumanitarne. Spalić człowieka na śmierć bombą atomową, albo fosforową jest humanitarnie, a zagazować w fabryce śmierci niehumanitarnie. (...) Wy zaś lubicie się wzruszać, patrząc na pulchne dziecięce policzki, jesteście jednak tacy sami, bo człowiek, tak jak inne drapieżniki, zabijał, zabija i będzie zabijał swoje dzieci. Wy, delikatni, zabijacie je po prostu,...

książek: 499
bewelka86 | 2014-07-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lipca 2014

"Wieczny Grunwald" to zdecydowanine powieść nie dla każdego i nie na każdą porę. Tak się złożyło, że ze sporego stosiku książek do czytania zabrałam w podróż między innymi tę powieść Szczepana Twardocha.

I co? I już od pierwszych zdań tej przedziwnej historii zaczęła się moja męka z jej lekturą, która trwała aż trzy dni. Po skończonej lekturze odetchnęłam z ulgą i stwierdziłam, że od tej pory w podróż będę zabierać książki nieco lżejszego kalibru, gdyż podczas jazdy rozprasza wszystko: radio, ludzie, to, co za oknem...

Wracając do samej powieści. Nie uważam jej za jakieś dzieło wybitne, ale też nie jest to totalny bełkot. To historia wielowymiarowa, gdzie główny bohater miota się między różnymi bytowaniami w różnym czasie i przestrzeni. To opowieść o kimś, kto sam nie wie, kim tak naprawdę jest i gdzie jest jego miejsce w świecie. Tytułowy Wieczny Grunwald to metafora, która odzwierciedla odwieczny problem stosunków polsko-niemieckich. O tym, w dużym uproszczeniu, jest ta...

książek: 787
Anielaszubert | 2014-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 maja 2014

Rozczarowanie. Trudno ustalić jaki cel chce osiągnąć Szczepan Twardoch: opowiedzieć dobrą historię, snuć rozważania o trudnych relacjach polsko-niemieckich, czy filozofować na temat natury ludzkiej i człowieczeństwa w samej jego istocie. A może celem jest popisanie się szarżą językową znamionującą znajomość przemian w historii języka polskiego? W każdym razie na każdym z tych pól powieść rozczarowuje. Opowieści w niej w ogóle nie ma, zaś o stosunkach polsko-niemieckich i o naturze człowieka jest przygniatająca czytelnika góra banałów i oczywistości. Karkołomne i toporne popisy filologiczne uzupełniają ten męczący pejzaż powieściowy. Kiepsko - tym bardziej, ze słaby efekt mierzy się z nadambitnym, jak się domyślam, zamierzeniem.

książek: 826
Ruda | 2018-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 marca 2018

W końcu "Wieczny Grunwald" trafił w moje ręce. Dość trudna w lekturze, ale jednocześnie wciągająca. Od pierwszego zdania, wiedziałam, że to będzie świetna lektura. To chyba moja ulubiona książka Twardocha.
Zupełnie inna niż wcześniejsze książki autora, bardziej dorosła, przemyślana. Nie dziwię się, że to właśnie ona sprawiła, że Twardoch jest tak znanym i popularnym autorem. Podobna do "Morfiny", jednak już zupełnie inny styl niż "Drach" czy "Król" ("Ballada o pewnej panience" jeszcze nie stoi na mojej półce, więc nie będę oceniać).
Nie chcę zdradzać nic więcej, powiem po prostu - WARTO.

zobacz kolejne z 1796 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Życie po fantastyce

Co łączy Szczepana Twardocha, Jakuba Małeckiego i Aleksandrę Zielińską? Każde z nich zaczynało z łatką pisarza/pisarki-fantasty, teraz zaś odchodzą od SF, fantasy i horroru i zdobywają uznanie krytyków oraz czytelników głównonurtowych. Nie oni jedyni zresztą.


więcej
Pisarz bezprzymiotnikowy - rozmowa ze Szczepanem Twardochem

Dzisiaj swoją premierę ma najnowsza książka Szczepana Twardocha zatytułowana "Drach" - to powieść o ludziach, których łączą więzy krwi, czyli coś bardzo tajemniczego, bo nieredukowalnego do przekazanych genów czy wychowania. Nie jest to jednak historia rodzinna. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z pisarzem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd