Dama z woalką

Okładka książki Dama z woalką autorstwa Paulina Kuzawińska
Paulina Kuzawińska Wydawnictwo: Lira Cykl: Madeline Hyde (tom 3) literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Madeline Hyde (tom 3)
Data wydania:
2020-10-28
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-28
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366503731
Są domy, w których mieszkają duchy przeszłości. Niektórych drzwi lepiej jest nie otwierać…
Młoda arystokratka Madeline Hyde jedzie do posiadłości Wzgórze Mgieł, gdzie w czasie świąt Bożego Narodzenia ma spotkać się z ojcem i przyjąć oficjalne zaręczyny swojego ukochanego Jonatana. Kiedy otwiera od lat nieużywane pokoje domu, który odziedziczyła po zmarłej ciotce, zaczynają nawiedzać ją koszmarne sny. Tajemnice domowników powoli wychodzą na jaw, a plany na przyszłość popadają w ruinę. Tymczasem na otaczających dom wrzosowiskach ukrywa się zbiegły morderca…
Paulina Kuzawińska w swojej kolejnej powieści doskonale łączy sensacyjną intrygę w stylu retro z subtelnymi wątkami romantycznymi, świetnie utrzymanymi w klimacie epoki.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dama z woalką w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dama z woalką



1736 1352

Oceny książki Dama z woalką

Średnia ocen
6,7 / 10
241 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
426
266

Na półkach: , , , , ,

Święta Bożego Narodzenia od zawsze kojarzyły mi się z rodzinnymi spędami. Gromada ludzi, dotąd wiecznie zajęta czymś innym, wreszcie odnajduje czas dla siebie, aby po podzieleniu się opłatkiem zasiąść do stołu, wspólnie spożywając potrawy i rozmawiając przy tym na różnorakie tematy. Niestety, niedawna Wigilia wyglądała już zgoła inaczej, przez wgląd na pewne okoliczności, ale już poprzednia powodowała, że familia zjeżdżała się z różnych stron, aby tradycji stało się zadość. Przecież w tym szczególnym dniu wiele rzeczy może się zdarzyć: ktoś ogłosi radosną nowinę, dyskretnie dotykając brzucha, ktoś inny pochwali się upragnionym awansem w pracy, gdzie jeszcze inny członek rodziny zostanie w tym dniu poproszony o rękę lub też sam uczyni ten krok. To sprawia, że zapamiętujemy te święta, wspominając je z szerokim uśmiechem na ustach. Tylko co jeśli, gdy przy tak wspaniałej atmosferze dzieje się coś, co zamierza ją zniszczyć, pozostawiając bruzdy?

BYŁA SOBIE RAZ KOBIETA, KTÓRA PRAGNĘŁA ZAZNAĆ SZCZĘŚCIA...

Dla Madeline Hyde zbliżające się święta miały szczególną wartość. W tym szczególnym dniu, przy wigilijnym stole, zamierzała zasiąść nie tylko z dawno niewidzianym ojcem i jego nową rodziną, ale również z mężczyzną, który pragnął uroczyście poprosić o jej rękę. Właśnie wtedy zapragnęła pozostawić za sobą wszelkie spory i pożegnać demony przeszłości, wiszące nad posiadłością Wzgórze Mgieł. Aby to uczynić, pozwoliła sobie nawet na otwarcie skrzydła domu, zamkniętego na cztery spusty od wielu lat, by tam ugościć nowo przybyłych gości. Tylko Madeline nie przypuszczała, że wraz ze wpuszczeniem do tamtych pomieszczeń słońca wyzwoli kolejne, zamieszkujące przysłonięte sporą warstwą kurzu, sekrety. Sekrety, które zmieniają znacznie więcej, niż przypuszczano…
Odwiedziny w urokliwej, a zarazem przyprawiającej o dreszcze posiadłości Wzgórze Mgieł stanowią dla mnie niemałą tradycję, z którą nie da się tak łatwo zerwać. Dlatego też, kiedy pani Paulina Kuzawińska ponownie zaprosiła do swego owianego tajemnicami, skrywającymi się za zdradliwą mgłą pozornie zwyczajnego świata, bez wahania wsiadłam do czytelniczego powozu, by wyruszyć w tak daleką podróż. A trzeba przyznać, że już na samym starcie dostarczono mi wiele wrażeń. Jeszcze konie nie zdołały się rozpędzić, kiedy zaserwowano pierwsze zwroty akcji, wywołujące ciarki na plecach. Przepiękne zimowe scenerie oraz urocze, choć przepełnione nerwowymi przygotowaniami, chwile zostały naznaczone kryminalnymi ranami, które z każdym kolejnym rozdziałem zdawały się powiększać. Przemykanie między brutalną rzeczywistością a pozornie nic nieznaczącymi wyrywkami z zupełnie innego życia wywoływało drobny chaos, nadając całej powieści tempa. Moja detektywistyczna dusza z ogromną radością sięgała po swoją lupę, aby poukładać te wszelkie odłamki łamigłówki, by stworzyć czytelną całość. Próbowałam rozwikłać zagadkę, choć też jakaś cząstka mnie próbowała temu zapobiec, aby pozostać w tych mrocznych sceneriach nieco dłużej. A było przy czym, bo pani Paulina Kuzawińska nie próżnowała. Rozwidlenie fabularnych korytarzy prowadziło do przeróżnych drzwi, gdzie zwiedzenie każdego pokoju wiązało się z próbami odnalezienia właściwych kluczy. Porozstawiane na korytarzu pułapki nie zniechęcały. Ba, jeszcze bardziej zachęcały, aby dowiedzieć się, co jeszcze skrywa Wzgórze Mgieł i czy aby na pewno można o niej powiadać, iż jest zwyczajna...
Czy byłam w stanie przewidzieć zakończenie? Przyznam, że nie. Choć nie obyło się bez rozrysowywania mapy, ułatwiającej dotarcie do prawdy, to tutaj kompletnie poległam. Wiedziałam, że autorka uwielbia bawić się nie tylko uczuciami czytelnika, ale też własnymi „dziećmi”, to akurat tutaj nie brałam takiej wersji zdarzeń pod uwagę. Jednakże podążanie w tym kierunku sprawiło, iż napoczęte na łamach poprzednich tomów wątki wreszcie odnalazły swój finał, a wszelakie dziury otrzymały dobrze skrojone łatki. Czy zakończenie mnie usatysfakcjonowało? Nie powiem, sama zapewne wolałabym tak uczynić, gdybym to ja decydowała o bohaterach, jednak w tej dramaturgii odnalazłam odbicie innych, obracających się w takich klimatach historii, gdzie te też zamykano właśnie w taki sposób. Niestety zabrakło tutaj oryginalności, lecz ciężko wyobrazić sobie, żeby pani Kuzawińska poszła w inną stronę. Odczuwam niedosyt, choć to znacznie lepsze od niesmaku, nieprawdaż?
Nie byłabym sobą, gdybym nie rozpływała się nad barwnymi, pełnymi życia opisami, jakimi obdarzyła nas autorka. Już w recenzjach poprzednich tomów nie mogłam się ich nachwalić (choć przy „Damie ze szmaragdami” nieco na nie psioczyłam, ale to się wytnie…), ale tutaj zimowo-świąteczne krajobrazy nadawały wszystkiemu niesamowitego klimatu. Czytając tę książkę jeszcze wtedy, gdy śnieg nie zamierzał nas nawiedzić, atakowała mnie nostalgia, przez co chciało się wkraść do książki, byle tylko porzucać się śnieżkami czy zrobić aniołka. Ale, ale – wiktoriańskie scenerie też przyciągały. Człowiek aż chciał podążać korytarzami posiadłości, zwiedzać jej zakamarki i poznać jej historię… Tyle że ta otoczka powodowała, że włos jeżył się na głowie. Masywne opady jeszcze bardziej odcinały i tak odizolowaną od miasteczka posiadłość, co czyniło ją jeszcze mroczniejszą, niedostępną dla niepożądanych oczu. A to dawało wiele pól do popisów, które skrzętnie wykorzystywano...

PRZEPRASZAM, CZY OSTATNIMI CZASY STŁUKŁA PANI LUSTRO? BO SPADA NA PANIĄ SPORO NIESZCZĘŚĆ…

Sama nieraz przeklinam swojego wrednego pecha, kiedy poplączą mi się nogi i prawie zaliczam upadek lub gdy w sklepie ktoś zdoła pochwycić przede mną ostatnie opakowanie produktu, który chciałam zakupić, lecz to jeszcze nic w porównaniu z tym, z czym mierzy się Madeline Hyde. Arystokratka, wielokrotnie doświadczona bolesnymi przeżyciami, nie ma lekko. Kiedy tylko zdoła się pozbierać i odbudować drogę do upragnionego szczęścia, do akcji wkracza huragan, burząc porządek i zabierając to, na czym jej zależy. Pokiereszowana, zagubiona w uczuciach, raz jeszcze podąża w ciemnościach przewrotności losu, próbując odnaleźć iskrę mogącą wystraszyć otaczającą ją czerń. Nawet wsparcie od ukochanego Jonathana, gotowego chronić ją własną piersią, nie jest na tyle mocarne, aby przyblokować złe moce. Choć rozważniej stawiała kroki, całkowicie rozwiewając poświatę tej Madeline Hyde, co mdlała przy każdej „rewelacji”, to i tak co rusz zastanawiałam się, czy to aby nie za dużo. Człowiek jest w stanie znieść wiele, lecz to, czym obdarowywano naszą bohaterkę, zaczynało przekraczać granice. Rozumiem, że to miało wpływać na czytelnika, na mnie. Powinnam jej współczuć; powinnam pragnąć czym prędzej chcieć ją wesprzeć, stanąć z nią ramię w ramię, aby przegonić osaczające ją demony, tyle że… mnie to przerastało, a co dopiero Madeline. W literaturze kopanie leżącego wzbudza empatię, lecz gdy stosuje się taką taktykę raz za razem, to ona już wywołuje… lekki niesmak? Nie, inaczej – zaczyna się odczuwać brak autentyczności, przerysowanie. Jednakże to nie odbiera bohaterce hartu ducha. Wielu mogłoby jej pozazdrościć tej zawziętości oraz determinacji. Choć ból ją rozrywał, kładł na kolana, to znajdowała w sobie siłę, aby sięgnąć po broń i wymierzyć solidny cios. Natomiast jej ukochany… cóż… w moich oczach wypadał przeciętnie. Miał swoje zdanie, owszem, lecz zabrakło mi czegoś w jego kreacji; czegoś, dzięki czemu byłby bardziej wyrazisty i zapadający w pamięć. Ceniłam go za oddanie i za to, że nie oceniał pochopnie, lecz i tak wypadał słabo. Ale jak to mówią: „przeciwieństwa się przyciągają”, gdzie to Madeline jest tym silniejszym ogniwem.
Jak bardzo można zatracić się w kłamstwach? Jak długo da się pielęgnować kwiat wyrastający z fałszu, aby ten oczarowywał i mącił zmysły innym? Niekiedy lepiej jest ukryć prawdę, nie pozwolić jej ujrzeć światła dziennego, lecz jeżeli nie przestaniemy tworzyć nowych warstw skrytki, możemy spodziewać się, że prędzej czy później to wybuchnie, powodując wiele nieszczęść. Czy warto mieć multum czasu spokoju, aby później przeżywać coś takiego? Znam odpowiedź pewnych bohaterów, lecz wy musicie sami ją odnaleźć.

Podsumowując. „Dama z woalką”, niczym swoje poprzedniczki, ponownie zauroczyła mnie klimatem oraz ścieżką fabularną, gdzie popełnienie choćby jednego błędu spowalniało trybiki podążające ku rozwikłaniu zagadek. Pełna emocjonujących zdarzeń, naszpikowana sekretami powieść, przy której puls przyśpiesza, a oczy próbują pochłonąć wiele linijek tekstu równocześnie. Może wyszły tutaj wbijające się w palce drzazgi, lecz kiedy tylko się ich pozbędziemy, jesteśmy w stanie w pełni rozkoszować się lekturą.
Jeżeli kiedykolwiek powstanie kolejny tom przygód Madeline Hyde, na pewno do niej powrócę i zobaczę, co u niej, lecz nie naciskam na autorkę, aby tak też się stało. Jak dla mnie można zakończyć to na tym tomie, pozwalając bohaterce zaznać spokoju. „Dama z woalką” idealnie kończy pewien etap, zamyka pewien rozdział i niech tak też pozostanie, aby cała magia nie prysła niczym bańka mydlana.

Święta Bożego Narodzenia od zawsze kojarzyły mi się z rodzinnymi spędami. Gromada ludzi, dotąd wiecznie zajęta czymś innym, wreszcie odnajduje czas dla siebie, aby po podzieleniu się opłatkiem zasiąść do stołu, wspólnie spożywając potrawy i rozmawiając przy tym na różnorakie tematy. Niestety, niedawna Wigilia wyglądała już zgoła inaczej, przez wgląd na pewne okoliczności,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

404 użytkowników ma tytuł Dama z woalką na półkach głównych
  • 266
  • 138
105 użytkowników ma tytuł Dama z woalką na półkach dodatkowych
  • 45
  • 18
  • 10
  • 8
  • 8
  • 8
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Paulina Kuzawińska
Paulina Kuzawińska
Absolwentka romanistyki na Uniwersytecie Warszawskim, zadebiutowała powieścią fantasy pt. „Zaklęcie na wiatr”. Właścicielka uroczego mopsa Bazyla, miłośniczka gier planszowych oraz podróży. Chciałaby móc przeżyć wiele różnych żyć – na szczęście znalazła na to wspaniały sposób, czyli wymyślanie opowieści.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Liliowe opium Julia Gambrot
Liliowe opium
Julia Gambrot
,,Liliowe opium" to kolejna po ,,Różanym eterze" powieść opowiadająca o losach czterech młodych kobiet, które na początku XX wieku rzuciły wyzwanie męskiemu światu i postanowiły zostać lekarzami. Obecnie, po skończeniu studiów każda z nich znalazła swoją niszę i z determinacją, na przekór konwenansom wykonują wymarzony zawód. Większość z nich zawarła też związki małżeńskie, jedynym wyjątkiem jest Lilia von Schiller. Młoda kobieta długo się opiera ale gdy pojawia się dawny adorator postanawia ulec presji i przyjąć oświadczyny, zdając sobie od początku sprawę, że będzie to małżeństwo z rozsądku. Jej małżeństwo zbiega się w czasie z serią wydarzeń: miastem wstrząsają brutalne zabójstwa kobiet, pojawia się zaginiona córka zmarłego brata a w oddali pobrzmiewają echa zbliżającej się Wielkiej Wojny. ,,Liliowe opium" zapowiadało się na powieść, od której ciężko będzie się oderwać. Kojarzyłam już styl pisarki i miałam nadzieję na opowieść mieszającą style i zawieszoną gdzieś pomiędzy baśnią a powieścią gotycką. Tylko, że tym razem autorka poszła w zupełnie innym kierunku. W powieści jest kilka naprawdę ciekawych wątków, jednak wszystko musi ustąpić miejsca medycynie. Nagromadzenie różnych, zarówno nieoczywistych jak i zupełnie zwyczajnych przypadków medycznych jest potężne. Właściwie przytłaczające. Gdyby powieść miała być stylizowana na dziennik pracy lekarza z początku XX wieku, byłoby to oczywiste. Jednak tutaj mamy po trochu do czynienia z kryminałem, powieścią obyczajowo-historyczną oraz romansem. Wszystko to musi zejść na drugi plan na rzecz medycyny. Ja czułam się momentami mocno przytłoczona i znudzona oraz wybijałam się z wątków. Zresztą mam wrażenie, że autorka też bo najciekawsze wątki zakończyła pośpiesznie mimo, że wcześniej udawało się jej całkiem nieźle budować napięcie. Zdecydowanie ,,Liliowe opium" jest powieścią przegadaną. Spokojnie można by wyciąć połowę treści bez szkody dla fabuły. Ciekawie obserwuje się codzienność kobiet-medyków ale kumulacja co rusz to innego przypadku medycznego jest przytłaczająca. Również wybory i decyzje samej głównej bohaterki momentami bywają dyskusyjne. Zdecydowanie najciekawiej wypada pokazanie życia w pruskim mieście w czasie Wielkiej Wojny. Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam wydarzenia I wojny światowej z tej perspektywy. Całościowo mam wrażenie, że w tej powieści jest za dużo wszystkiego, przez co szybko nuży. Ma jednak kilka plusów, kilka tajemnic, które nie pozwalają odłożyć jej przed końcem.
deana - awatar deana
oceniła na 6 2 miesiące temu
Dziewczyny w przestworzach Noelle Salazar
Dziewczyny w przestworzach
Noelle Salazar
Audrey Coltrane od dziecka kocha samoloty. Nie wyobraża sobie życia bez latania. Jej największym marzeniem jest odkupienie i prowadzenie lokalnego lotniska. Kiedy widzi ogłoszenie o naborze na instruktorów, zgłasza się bez wahania. Wraz z trzema innymi dziewczynami trafia na Hawaje, gdzie szkoli pilotów. Na wyspie poznaje porucznika Jamesa Harta. Oboje są sobą zaintrygowani, jednak ustalają zdecydowanie, że mogą się jedynie przyjaźnić. James od zawsze marzył o lataniu, o pracy w wojsku. Audrey, ku przerażeniu własnej matki, nie szuka męża, jest pewna, że doskonale w życiu może poradzić sobie sama. Ma dość proszonych herbatek i innych przyjęć organizowanych przez matkę i jej troski, by córki poznały odpowiednich kawalerów. Życie na wyspie toczy się w spokojnym, nieco wakacyjnym rytmie. Dni oprócz lotów szkoleniowych osoby pracujące w bazach wojskowych wypełniają odpoczynkiem na plaży, spotkaniami z przyjaciółki, imprezami… Wszystko jednak zmienia się 7 grudnia 1941 roku, kiedy Japonia atakuje Pearl Harbor, a wojna tocząca się do tej pory w dalekiej Europie, dotyka po raz pierwszy bezpośrednio Amerykanów. Po przeżyciach na wyspie Audrey wraca do domu i w końcu dołącza do tworzonych właśnie Kobiecych Sił Powietrznych. Podeszłam do tej książki ostrożnie, z myślą, że pewnie mi się nie spodoba. I na początku faktycznie byłam na nie. Zaczęło się tak, jak się spodziewałam. Plaże, flirty, randki… Na szczęście to był tylko początek. Potem było już znacznie lepiej. Historia Audrey toczy się dość łagodnie. Towarzyszymy jej w lotach szkoleniach, obserwujemy jej nowe przyjaźnie, jej uczucia… Jej relacja z Jamesem została zaplanowana tak samo. Nie zaczyna się gorącym romansem, wręcz przeciwnie. Ale mimo to, albo raczej dzięki temu, doskonale czuć napięcie, emocje między tą dwójką, do których absolutnie nie chcą się przyznać, co tylko wzmaga ciekawość czytelnika. Lubię takie wątki miłosne, kreowane z wyczuciem, z mocnym akcentem na emocje, rozwijające się powoli. Jednak wątek miłosny nie stanowi największej części powieści. „Dziewczyny w przestworzach” to przede wszystkim historia samej Audrey i innych kobiet latających dla Kobiecych Sił Powietrznych. Siadających za sterami samolotów bojowych, sprawdzających ich sprawność po naprawach, dostarczających w kolejne miejsca w Stanach. Za sterami, które do tej pory dostępne były jedynie dla mężczyzn, ale ci teraz przez armię są kierowani przede wszystkim do Europy. Jeśli spodziewacie się wojny, w końcu powieść zaczyna się w 1941 roku, to jej tutaj zbyt wiele nie znajdziecie. Najbardziej wojenny fragment to atak na Pearl Harbor. I co dziwnie, to dla mnie kolejny plus tej książki. Normalnie byłabym zawiedziona, jednak wiemy, że książki wojenne pisane przez amerykańskich pisarzy wypadają różnie. Dlatego naprawdę doceniam, że Noelle Salazar nie udaje, że napisze doskonałą powieść o II wojnie światowej. Skupia się przede wszystkim na tym, co dzieje się w Stanach, na tym, co dla niej znane, łatwiejsze do wyobrażenia. Wojna, owszem, toczy się cały czas w tle, ma wpływ na życie bohaterek, ale nie obserwujemy jej tu i teraz, jest jedynie przez nie wspominana. Gdybym w dalszej części miała się do czegoś przyczepić, byłby to jeden krótki zgrzyt w kreacji głównej bohaterki. Przez całą powieść Audrey twardo stąpa po ziemi, jednak na moment przestaje myśleć logicznie. Nie będę spojlerować, ale jeśli już czytaliście „Dziewczyny w przestworzach”, powiem tylko, że mam na myśli historię z listami. Według mnie bardzo oczywistą, jednoznaczną. A może… stało się tak właśnie dlatego, że bohaterka jest Amerykanką, nie rozumie tego, co dzieje się w Europie… Niemniej byłam w tamtym momencie mocno zirytowana. Poza tym naprawdę podobała mi się ta powieść. Jeśli lubicie książki osadzone w przeszłości, ale przytłaczają was mocne historie wojenne, a do tego macie ochotę na fajny, delikatny wątek miłosny – bardzo Wam ten tytuł polecam.
gulinka - awatar gulinka
oceniła na 7 1 rok temu
Bliźnięta znad klifu Emma Rous
Bliźnięta znad klifu
Emma Rous
„Bliźnięta znad Klifu” Emmy Rous to nie była zwykła lektura, to było niemal namacalne zanurzenie w mroczne wody rodzinnych tajemnic, spowite mgłą nadbrzeżnego krajobrazu Norfolk. Summerbourne House – już sama nazwa tego rozpadającego się dworu, rodowego gniazda bliźniąt Seraphine i Danny'ego Mayesów, budziła we mnie niepokojący rezonans. Ten powrót do korzeni, do miejsca naznaczonego tragicznym samobójstwem matki dwadzieścia pięć lat temu, okazał się nie tylko koniecznością uporządkowania ojcowskich pamiątek, ale prawdziwym otwarciem puszki Pandory. Moment, w którym Seraphine odnajduje to jedno, przeklęte zdjęcie, stał się punktem zwrotnym – dla niej i dla mnie, czytelniczki. Rodzice pozujący z zaledwie jednym dzieckiem w dniu narodzin rzekomych bliźniąt? To uderzyło mnie jak grom z jasnego nieba. Podejrzenie, że Seraphine i Danny wcale nie są rodzeństwem, było niczym zimny dreszcz, który przebiegł mi po plecach. Rous mistrzowsko tka sieć intrygi, w której każde odkrycie, każda strzępek informacji, zdaje się jedynie pogłębiać otchłań niewiadomej. Czułam się, jakbym razem z Seraphine wędrowała korytarzami Summerbourne House, zarówno tymi fizycznymi, jak i tymi mrocznymi zakamarkami pamięci, gdzie prawda czai się, czekając, by zostać odnaleziona. Kim jest to tajemnicze dziecko? Co wydarzyło się tego pamiętnego dnia? I czy Seraphine, uwięziona w pajęczynie przeszłości, zdoła w końcu odnaleźć jedyną osobę, która zna całą prawdę? Te pytania pulsowały w mojej głowie, prowadząc mnie przez strony książki niczym niewidzialna siła. Dla miłośniczek tajemnic, rodowych sekretów i tego niepowtarzalnego gotyckiego nastroju, "Bliźnięta znad Klifu" to prawdziwa gratka. Przygotujcie się na podróż w głąb ludzkiej psychiki i mrocznych zakamarków przeszłości, która nie pozwoli Wam zasnąć.
Feliznami - awatar Feliznami
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Poławiacze dusz Hanni Münzer
Poławiacze dusz
Hanni Münzer
W słonecznym Rzymie namiętność ma wiele oblicz. Na zmysły działają nie tylko kuszące krągłości ludzkich ciał i muskające podniebienia smaki italiańskiej kuchni. Na wierzch wypłyną dawno skrywane tajemnice ludzkich serc. Co jest najwyższą wartością, jeśli nie miłość? Książka jako kryminał spełnia swoją funkcję. Poszukiwanie głównego operatora działań antagonistów rzeczywiście jest ciekawym elementem tej fabuły. Pewne kwestie są trudne do przewidzenia i zdecydowanie nie podane na tacy, ale też nie niemożliwe do próby samodzielnego rozszyfrowywania przynajmniej części zagadki. Wątki obyczajowe, dotyczące relacji między bohaterami zostały rozpisane dobrze. Mają wiarygodne podstawy i podkręcają ciekawość czytelnika. Moją wątpliwość budzi jedynie zakończenie, które mogłoby nie być wcale złe, gdyby zostało wcześniej podbudowane jakimikolwiek wspominkami czy uwidocznionymi emocjami bohaterów. Wydaje się dopisane na ostatnią chwilę – „tak było i już”. Szkoda. Autorka mocno skupia się na politycznych aspektach działalności religii, żadnej z nich raczej nie szczędząc krytyki. Nie sądzę, żeby zabieg miał kogoś wyprowadzić z równowagi, zwłaszcza że przy posuwaniu się akcji do przodu, pewne fakty dołączają do zbioru danych, niemniej czytelnik musi się nastawić na częste rozważania filozoficzno-społeczne w tym kryminale. Mi się te opisy bardzo podobały i dały sporo do myślenia, a to plus, bo lubię się nad książką trochę pogłowić i wyrabiać sobie własne zdanie na temat postaw społecznych. To niezła pozycja. Może nie porywająca, ale naprawdę niezła. Zachęcam do zapoznania się z nią każdego, kto poszukuje fabularnej zbrodni w słonecznych Włoszech, niejednoznacznych relacji i poszukiwań definicji miłości.
Vejne - awatar Vejne
ocenił na 7 1 rok temu
Błękit Nancy Bilyeau
Błękit
Nancy Bilyeau
Po „Błękit” Nancy Bilyeau sięgnęłam z myślą o lekkiej lekturze. Kocham powieści osadzone w gregoriańskiej Anglii, w których historia miesza się ze sztuką i nauką, a bohaterowie skrywają swoje pasje i tajemnice. Okładka obiecywała właśnie taką opowieść, intrygująca i wciągającą od pierwszych stron. Genevieve Planché, młoda hugenotka o niezwykłym talencie malarskim, zmuszona jest ograniczyć swoje ambicje do zdobienia porcelany. Jej życie zmienia się, gdy pojawia się sir Gabriel Courtenay z propozycją szpiegowskiej misji w zamian za możliwość nauki we Włoszech. Od tego momentu Genevieve wplątana zostaje w świat intryg, sekretów i ryzykownych decyzji, gdzie każdy krok może mieć poważne konsekwencje. Początek książki był znakomity. Atmosfera fabryki porcelany, naukowców-alchemików i obsesji na punkcie idealnego błękitu wciągnęła mnie całkowicie. Historia była barwna, pełna ciekawostek, a każdy opis manufaktury, procesów czy pigmentów wydawał się żywy i prawdziwy. Czułam się, jakbym sama była częścią tej porcelanowej gorączki. Niestety, im dalej w fabułę, tym moje zaangażowanie malało. Genevieve, tak wyrazista na początku, momentami wydawała się bezradna, a jej charakter uciekał w chaosie fabuły. Zaskoczyło mnie, jak nagle romans w książce przybrał na intensywności. Pełen delikatnych niuansów, w pewnym momencie stał się zbyt dramatyczny, jakby autorka chciała przyspieszyć tempo fabuły. Finał sprawiał wrażenie napisanego na siłę. Zabrakło w nim cierpliwości i delikatności, które tak lubiłam w początkowej części. Wydarzenia były dla mnie całkowicie przerysowane. Mimo wszystko nie mogę nie docenić wątku historycznego i politycznego. Hugenoci w Anglii, historia porcelany, rywalizacja między fabrykami i państwami – wszystko to tworzyło bogaty, fascynujący obraz epoki. „Błękit” to książka, którą nie będę wspominać długo, ale jej lektura była dla mnie odskocznią. Uwielbiam klimat, jaki autorka wykreowała, i sposób, w jaki pokazuje pasję do sztuki i historii. To powieść, przy której można spędzić spokojne i leniwe popołudnie, chłonąc XVIII-wieczną Europę.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Dama z wahadełkiem Paulina Kuzawińska
Dama z wahadełkiem
Paulina Kuzawińska
Wyobraźcie sobie starą posiadłość na wzgórzu otuloną nieprzeniknioną mgłą, późny wieczór, salon, ogień w kominku i grono dobrych znajomych trzymających się za ręce. Właśnie odbywa się seans spirytystyczny podczas którego dojdzie do tragedii, której nikt nie będzie umiał racjonalnie wytłumaczyć, a to jest dopiero początek dramatów. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, nocą pojawiają się w oknach sylwetki duchów, w ogrodzie lampiony z dyni, mieszkańcy mają wrażenie, że po całej posiadłości kręcą się goście z zaświatów, a stopniowe narastanie strachu potęguje gęstniejąca mgła. Wkrótce dochodzi do kolejnej zbrodni i już nie ulega wątpliwości, że morderca czai się wśród gości. Madeline Hyde, po zawodzie miłosnym postanowiła przyjechać do posiadłości ukochanej ciotki na Wzgórzu Mgieł. Liczyła, że znajome okolice znane z dzieciństwa, uleczą jej złamane serce, lecz udział w seansie spirytystycznym podczas którego poznała przystojnego Gabriela zmieni jej życie na zawsze. Madleline nie przypuszcza, że fascynacja młodym mężczyzną, który skrywa wiele tajemnic nie ukoi jej nerwów i nie uleczy ran w jej sercu. Jest to lektura, dla miłośników kryminałów oraz fanek powieści kostiumowych, bo klimat powieści przywodzi na myśl kryminały Agaty Christie, którymi być może autorka się inspirowała. Można w niej znaleźć sporo motywów, które mogą przypaść do gustu. Posiadłość na odludziu, romantyczne wrzosowiska, niewyjaśnioną przeszłość bohaterów, liczne intrygi, morderstwa oraz namiastkę romansu. „Dama z wahadełkiem, to niezobowiązująca pozycja rozrywkowa na jeden wieczór, którą czyta się w błyskawicznym tempie.
edolfina - awatar edolfina
oceniła na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Dama z woalką

Więcej

Bywa, że dobre wspomnienia są schronieniem dla naszych myśli i dla naszej duszy w złych chwilach. Jednakże każde schronienie, w którym przebywamy zbyt długo, z czasem może stać się pułapką.

Bywa, że dobre wspomnienia są schronieniem dla naszych myśli i dla naszej duszy w złych chwilach. Jednakże każde schronienie, w którym przeb...

Rozwiń
Paulina Kuzawińska Dama z woalką Zobacz więcej

Istnieją miejsca, które przechowują przeszłość-miejsca, które posiadają ukryty wymiar, niczym matrioszki, schowane jedna wewnątrz drugiej. Nigdy nie wiesz, kiedy szkatułka się otworzy, żeby odsłonić skrywaną głęboko tajemnicę.

Istnieją miejsca, które przechowują przeszłość-miejsca, które posiadają ukryty wymiar, niczym matrioszki, schowane jedna wewnątrz drugiej. N...

Rozwiń
Paulina Kuzawińska Dama z woalką Zobacz więcej

Upychamy w piwnicach naszych dusz najmroczniejsze chwile, ponieważ nie możemy z nimi żyć na co dzień.

Upychamy w piwnicach naszych dusz najmroczniejsze chwile, ponieważ nie możemy z nimi żyć na co dzień.

Paulina Kuzawińska Dama z woalką Zobacz więcej
Więcej