Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji

Okładka książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji autorstwa Imogen Edwards-Jones
Okładka książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji autorstwa Imogen Edwards-Jones
Imogen Edwards-Jones Wydawnictwo: Pascal Cykl: Babylon (tom 8) literatura piękna
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Babylon (tom 8)
Tytuł oryginału:
Restaurant Babylon
Data wydania:
2014-02-05
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-05
Data 1. wydania:
2013-07-18
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376422503
Tłumacz:
Bożena Markiewicz
Imogen Edwards-Jones zabiera nas do świata profesjonalnych restauratorów. Uchyla rąbka tajemnicy z prowadzenia własnego biznesu w słodko-gorzkim obliczu luksusowej restauracji przyprawionej (nie) tylko pikantnymi szczegółami.

Wyobraź sobie, że prowadzisz swoją restaurację. Czy wystrój wnętrza i panujący w niej klimat pozostawiłbyś przypadkowi?
Nie sądzę.

Czy byłbyś skłonny szukać kadry kierowniczej w innym kraju tylko po to, by była na najwyższym poziomie? Czy przymknąłbyś oko na zażywanie środków odurzających przez pracowników, będąc świadomym, że wówczas efektywniej pracują? Czy manipulowałbyś komentarzami na stronie internetowej TripAdvisor, tylko po to, by zatuszować negatywną opinię i utrzymać zdobytą niedawno gwiazdkę Michelin?
Wahasz się jak odpowiedzieć?

Przeczytaj RESTAURACJĘ BABYLON, a dowiesz się, jakie triki faktycznie są stosowane, aby utrzymać restaurację na jak najwyższym poziomie. Trochę wulgarnie, trochę przekornie, ale na pewno prawdziwie Autorka ujęła kwintesencję tej branży, konsultując się z anonimowymi właścicielami restauracji.

Restauracja Babylon to lektura obowiązkowa dla fanów programów MasterChef i Kuchenne Rewolucje.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji



2472 1943

Oceny książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji

Średnia ocen
6,1 / 10
102 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji

avatar
72
52

Na półkach: ,

Poszukiwałem wątków biznesowych i coś z lektury wyniosłem. Ciut przegadane wątki, Skrócenie byłoby wskazane. Zdecydowanie jednorazowa pozycja.

Poszukiwałem wątków biznesowych i coś z lektury wyniosłem. Ciut przegadane wątki, Skrócenie byłoby wskazane. Zdecydowanie jednorazowa pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
13

Na półkach: ,

Gastronomia "od kuchni" - czyli co w trawie piszczy. Historia opowiada o trudach z jakimi musza borykać się osoby pracujące w restauracji. Odrobinę naciągana, lecz czy czasami nie warto się oderwać od rzeczywistości?
Książka nie jest przeznaczona dla malkontentów :)

Gastronomia "od kuchni" - czyli co w trawie piszczy. Historia opowiada o trudach z jakimi musza borykać się osoby pracujące w restauracji. Odrobinę naciągana, lecz czy czasami nie warto się oderwać od rzeczywistości?
Książka nie jest przeznaczona dla malkontentów :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2922
2092

Na półkach: ,

Dwadzieścia cztery godziny z życia jednej z najlepszych londyńskich restauracji. Wszystko podane lekko, z przymrużeniem oka. Niedowiary, że to wydarzyło się naprawdę.

Dwadzieścia cztery godziny z życia jednej z najlepszych londyńskich restauracji. Wszystko podane lekko, z przymrużeniem oka. Niedowiary, że to wydarzyło się naprawdę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

312 użytkowników ma tytuł Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji na półkach głównych
  • 170
  • 140
  • 2
59 użytkowników ma tytuł Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji na półkach dodatkowych
  • 42
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji

Inne książki autora

Imogen Edwards-Jones
Imogen Edwards-Jones
Imogen Edwards-Jones, brytyjska pisarka i dziennikarka, znana z serii o Hotelu Babylon, na podstawie których powstał serial pod taką samą nazwą.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niewolnica pornobiznesu. Burzliwa historia gwiazdy filmu Głębokie gardło Linda Lovelace
Niewolnica pornobiznesu. Burzliwa historia gwiazdy filmu Głębokie gardło
Linda Lovelace Mike McGrady
Na książkę natrafiłam przypadkiem, podczas, gdy wspominała o niej na swoim profilu pewna sympatyczna blogerka i postanowiłam sama się o niej przekonać. Książka przedstawia autentyczną historię z życia Lindy Boreman, znanej przede wszystkim jako Linda Lovelace – słynna aktorka z filmu „Głębokie gardło”. 21- letnia Linda Boreman, chcąc uwolnić się spod klosza matki furiatki decyduje się uciec z domu rodzinnego, aby zamieszkać z niedawno poznanym Chuckiem Traynorem. I to jest jej największym błędem. Dziewczyna początkowo ufa mężczyźnie i jest ślepa na to, jakim człowiekiem jest Chuck, choć to wypływa stopniowo, w drobnych sytuacjach. Z czasem mężczyzna zaczyna przejmować nad Lindą i jej życiem całkowitą kontrolę, bijąc ją, zastraszając i poniżając poprzez zmuszanie do naprawdę okrutnych rzeczy. Później bierze z nią ślub na własne potrzeby i już wtedy Linda nie ma w zupełności prawa sama o sobie decydować, ani sprzeciwiać się, bo przecież „żona nie powinna sprzeciwiać się mężowi”. „Wciąż zadaję sobie pytanie: Czy Chuck by mnie zastrzelił? Nadal odpowiadam sobie twierdząco: Tak, położyłby mnie trupem na miejscu. Rozważając ten problem dalej, zastanawiam się, czy gdybym obecnie znalazła się w takiej sytuacji, postąpiłabym tak samo jak wtedy? Czy byłabym gotowa przejść przez to ponownie? Otóż z całą pewnością nie. Dzisiaj wybrałabym śmierć.” Zapoznając się z całą historią, czytelnik nie ma wątpliwości, co do powyższych słów bohaterki. Dziewczyna przez kilka lat jest katowana i zmuszana do najokrutniejszych aktów seksualnych, począwszy od zbiorowych gwałtów, poprzez zbliżenia z kobietami, aż po seksualne kontakty ze zwierzętami w roli głównej. Tego typu scen w książce, opiewających niesamowitą brutalnością, a niejednokrotnie obrzydzeniem jest mnóstwo. Okrucieństwo mężczyzny staje się coraz silniejsze, a to co najbardziej upodla i sprawia ból Lindzie, jej mąż stosuje najchętniej, napawając się jej cierpieniem i wstydem. „- Na trzydziestopięciomilimetrowej taśmie nakręcimy fabularny film o dziewczynie, która ma łechtaczkę w gardle. Najwyraźniej czekał na moją reakcję. Próbowałam się połapać o czym on mówił. […] Doszłam do wniosku, że się przesłyszałam.” I tak powstaje film „Głębokie gardło”, w którym główną rolę dostaje Linda, ze względu na swoje umiejętności, na potrzeby filmu. Zaczyna przynosić Chuckowi korzyści pieniężne, a on wciąż nienasycony pieniędzmi i cierpieniem swojej żony, wymyśla coraz to różniejsze sposoby na to aby zarobić, a jednocześnie sprawić ból kobiecie. Myślę, że u każdego z nas wreszcie pojawia się pytanie i niedowierzanie, dlaczego Linda po prostu nie ucieknie. A otóż próbuje podejmować próby wyzwolenia się z opresji, jednak niejednokrotnie na marne: „Przy każdej próbie ucieczki wciągałam w swoje plany innych ludzi i właśnie ze względu na nich ponosiłam porażkę. […] Postanowiłam, że się nie poddam i jeszcze raz spróbuję. Tyle, że następnym razem będzie to udana próba ucieczki.” Możliwości ucieczki pojawia się kilka, począwszy od tabletek, które otrzymuje od klienta, ale ostatecznie spuszcza je w muszli klozetowej, aż po ataki cukrzycy swojego oprawcy, podczas których teoretycznie mogłaby wyjść nie udzielając mu pomocy. Praktycznie jednak to nie jest takie proste. Linda przede wszystkim się boi, nie chce także mieć niczyjej śmierci na sumieniu, choć sama najchętniej wolałaby umrzeć, a sama o sobie mówi: „Przetrwałam, ale tak naprawdę nie żyłam.” Ta świadomość pozwala jej zebrać siły na kolejną próbę ucieczki. Czy jej się to w końcu udaje? Czy skończą się wreszcie przykrości, czy może horror w jakimś sensie będzie trwał nadal? Jedno jest pewne, to co przeżyła na zawsze pozostawia ślad w jej psychice, w jej duszy. Po takich wydarzeniach, każda kobieta, nawet jeśli to przetrwa, nigdy nie czuje się bezpieczna. Jak wspomina autorka: „Zdarza się, że gdy się tego nie spodziewam, dostrzegam go w twarzy nieznajomego na ulicy, który zmierza w moją stronę. Kiedy indziej rozmawiam z kimś i widzę go w cudzych oczach, uśmiechu lub choćby w geście. Jest w pobliżu, i to się nie zmieni.” Jedne z końcowych słów zwracają się bezpośrednio do czytelnika: „Jak można rozpoznać w kimś Chucka Traynora? Odpowiedź brzmi: nie można. Taki Chuck z początku wydaje się normalny i sympatyczny, ale nagle sięga po pistolet i przystawia go wam do głowy.” Nigdy nie czytałam tak brutalnych, odrażających niekiedy scen i trudno mi pojąć, że to wydarzyło się naprawdę, ale jednocześnie mam świadomość, że takie rzeczy się dzieją. Czytając miałam w głowie tylko jedną myśl: wychodząc z domu mijamy na ulicy, w sklepie różne twarze. Jak wielu Chucków Traynorów mijamy w swoim życiu i jak wiele razy tylko przypadek stanowi o tym, czy wpadniemy w jego sidła, czy też uda nam się przemknąć niezauważoną? Jak wiele razy mijamy zabójców, zboczeńców, porywaczy, o których nikt nie wie, a o których ofiarach niejednokrotnie słyszymy w mediach? Jak często mijany przez nas, na pozór sympatycznie wyglądający mężczyzna, jest oprawcą przetrzymującym w swojej piwnicy ofiarę. Jak wiele razy mijamy samochód, w którym ktoś siedzi na miejscu pasażera wcale nie z własnej woli? Po przeczytaniu mogę śmiało stwierdzić, że polecam tą książkę osobom pełnoletnim, o mocnych nerwach. Książka bardzo mnie wciągnęła i pochłonęłam ją w trzy dni, jednak przerwy były nieuniknione i konieczne. Jedyne co mnie denerwowało, to fakt, iż bohaterka przedstawiona została, jako niewinna, a jednak już jako nastolatka miała dziecko, które oddane zostało do adopcji. Irytowało mnie również zachowanie matki, gdy Linda próbowała wyznać prawdę o tym, co się dzieje. Bardzo ciężko wyrazić opinię wobec czegoś, co oparte zostało na faktach autentycznych. Z tego również względu nie pokuszę się tym razem o ocenę, bo uważam, że byłoby to nawet nie na miejscu bo co może oznaczać w takiej sytuacji, że książka się podoba lub nie? Mogę ją jedynie polecić lub też nie - i polecam.
Wczorajsza_róża - awatar Wczorajsza_róża
oceniła na106 lat temu
Plaża Babylon: Sekretne życie milionerów i celebrytów na rajskiej wyspie Imogen Edwards-Jones
Plaża Babylon: Sekretne życie milionerów i celebrytów na rajskiej wyspie
Imogen Edwards-Jones
Oglądając kilka odcinków serialu Hotel Babylon, miałam wrażenie, że świat jego pracowników i gości jest mocno przerysowany. Byłam przekonana, że jest całkowicie nierealny i zmyślony na potrzeby filmu, tak bardzo wydawał mi się absurdalny i nieprawdopodobny. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że jak najbardziej prawdziwy, oparty na książce napisanej przez autorkę ukazującą zachowanie się i postawy ludzi, których stać na ubieranie się u Prady, latanie prywatnymi samolotami, wynajmowanie apartamentów w luksusowych hotelach i wypoczywanie w sześciogwiazdkowych kurortach. Do tego ostatniego zostałam zaproszona! Nie naprawdę, niestety, ale bajecznym widokiem z jednozdaniową zachętą kuszącą na tylnej okładce. Do tropikalnego miejsca położonego gdzieś na Pacyfiku z dala od cywilizacji. Rajskiej wyspy z dziesięcioma kilometrami linii brzegowej, z bujnym lasem, mnóstwem palm kokosowych, piaszczystymi, codziennie grabionymi plażami i willami położonymi na lądzie i na wodzie z pełnym wyposażeniem i osobnymi basenami oraz bezpośrednim dostępem do plaży i morskich widoków, a przede wszystkim z całodobowym gospodarzem apartamentu i armią ludzi czyniących z tego przyjemnego miejsca jeszcze bardziej przyjemne. Miejsca, w którym nie istnieje słowo „nie” w słowniku pracowników, a odwiedzający nie przyjeżdżają, żeby pobyć w zgodzie z naturą, ale zrelaksować się przy obrzydliwie drogim szampanie. Ekskluzywnego kurortu zbudowanego tylko w jednym celu – zapewnić skrajny luksus "dla skrajnie opływających w luksusy. I ma to doczepioną skrajną cenę". Jednym słowem – raj! Jednak nie on jest w tej książce najważniejszy, chociaż bardzo atrakcyjny, tylko jego mechanizmy funkcjonowania widziane przez pryzmat zarządzającego nim głównego menedżera. Anonimowego współautora książki pracującego w biznesie turystycznym od dwudziestu lat na kierowniczych stanowiskach ekskluzywnych kurortów na całym świecie. To on oprowadzał mnie po wyspie, pokazując funkcjonowanie od podszewki kurortu dla najbogatszych ludzi świata, wśród których prym wiedli Niemcy, Amerykanie, Francuzi, Japończycy, Anglicy, Arabowie, Rosjanie i specyficzna grupa nowojorczyków, dzień po dniu. Od poniedziałku rano do niedzieli wieczorem. Pokazał mi jeden tydzień z życia głównego menadżera zarządzającego milionami dolarów i kilkuset podwładnymi, od którego zależało bezbłędne funkcjonowanie raju, do którego goście z przyjemnością chcieliby wrócić. Był przy tym szczery do bólu, nie przebierając w słowach, jawnie przytaczając kosmiczne dla mnie liczby przepływające przez wyspę wartkim strumieniem dolarów. W ciągu tego jednego, pracowitego, intensywnego w przewidziane i nieprzewidziane wydarzenia, tygodnia, pokazał mi wszystkie najciekawsze ludzkie przypadki odklejone od rzeczywistości, a właściwie żyjące we własnej, odrębnej i wydarzenia od tych niemieszczących się w głowie po te komiczne, z jakimi spotkał się w swojej całej karierze zawodowej. Przyznam się, że ten aspekt opowieści budził we mnie niezdrową ciekawość, ujawniającą skłonność do podglądactwa. Czasami dosłownego, a to za sprawą wścibskiego pracownika podpatrującego seks-party jednego z milionerów. Nie miałam jednak wyrzutów sumienia. Dowiedzieć się jak wypoczywają ci, którzy mogą udać się w dowolne miejsce na Ziemi i stwierdzić, że robią dokładnie to samo, co wczasowicze nad Bałtykiem, tyle że piją droższego szampana, nie życzą sobie muchy w apartamencie i mogą mieć pretensje o schowanie się słońca za chmurę – bezcenne. Chociaż nie do końca. Mężczyźni mają lepiej – przywożą ze sobą „spódniczki” w ilości dowolnej na czas pory deszczowej. I tutaj ewentualna zazdrość jest uzasadniona. Jednak nasunął mi się bardzo smutny wniosek – im mężczyzna bogatszy, tym niżej w hierarchii otaczających go przedmiotów, tak – przedmiotów, stoi kobieta. Przerażające, co czyni z psychiką mężczyzny pieniądz! To również opowieść o przepaści między finansowymi elitami świata a najbiedniejszymi. Ten kontrast, przyznam się, bolał mnie. Zwłaszcza gdy menedżer zaprowadził mnie do wioski pracowników i pokazał warunki ich życia po pracy. Świat tych dwóch grup społecznych łączył właściwie tylko seks, alkohol i narkotyki, a mnie nasunął się kolejny wniosek. Wiele prawdy jest w powiedzeniu, że poziom szczęścia i samozadowolenia nie zależy od ilości posiadanych pieniędzy, ale od stawianych sobie życiowych celów. Tych krótkoterminowych i tych długofalowych. Podglądając najbogatszych, jednocześnie przyglądałam się pracy menedżera. Bardzo specyficznej, bo wymagającej, oprócz wiedzy z zarządzania, również podstaw psychologii komunikacji międzyludzkiej ubranej w daleko wysublimowaną dyplomację, opartej na błyskotliwej inteligencji oraz szeregu umiejętności, w które nie jest w stanie wyposażyć żadna szkoła hotelarska. Bo co zrobić, gdy na środku stołówki zaczyna rodzić pracownica, do brzegu dobija trup w łódce, para uprawia nieskrępowany seks w miejscu publicznym, w kuchni właśnie zabrakło różowego szampana, w międzyczasie zepsuł się agregator prądotwórczy, a jedna z milionerek ma pretensje o źle wiejący wiatr? Trzeba mieć anielską cierpliwość, by wszystkiemu zaradzić, a na skargę o deszcz wymyślić ripostę – przynajmniej nie pada śnieg! To w takim duchu przedstawia opowieść menedżera autorka tej książki. Zaskakujące wydarzenia nadają jej tempo, a komizm sytuacji często rozładowuje napięcie i nerwową atmosferę, kiedy staranie ułożone plany zaczynają się sypać zgodnie ze złośliwymi prawami Murphy’ego. Jak się okazało, raj ma w sobie również coś z piekła. Wszystko zależy od tego, kim się w nim jest – pierwszym po Bogu, pracownikiem czy wypoczywającym. Jedno wiem na pewno. Nie sprostałabym roli menedżera nawet za wszystkie pieniądze tego świata z jednego, bardzo prozaicznego powodu – ilości wypijanego alkoholu, o którym menadżer powiedział – "Wskaźnik alkoholizmu jest wysoki w tym biznesie. Większość z nas to funkcjonujący alkoholicy, bo rzadko zdarza się dzień, byśmy nie pili trochę za dużo, i prawie nigdy, byśmy nic nie pili". Poczytałam sobie, popodglądałam, ujrzałam ciemniejszą stronę raju i spłynęło na mnie zadowolenie z tego, co mam pod nosem. A mam Bałtyk i więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Dobrze przeczytać sobie taką książkę, by zobaczyć w tym moim morzu raj. Za darmo! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu
Bomba. Alfabet polskiego szołbiznesu Karolina Korwin Piotrowska
Bomba. Alfabet polskiego szołbiznesu
Karolina Korwin Piotrowska
💣„Bomba” to książka autorstwa jednej z moich ulubionych dziennikarek, do tego jej pierwsza. W formie alfabetu punktuje z nazwisk polski szołbiznes. Wpierw nie byłam pewna, czy to jest dobry pomysł, subiektywnie wyrażać swoje zdanie na temat znanych osób. Trzeba mieć do tego odwagę. Zastanawiałam się też - po co? Po co pisać książkę, która na celu ma obśmiać ten nasz polski rynek? 💣W trakcie czytania okazało się jednak, że sporo nazwisk reprezentuje osoby naprawdę dobre i poważane. Umożliwiło mi to w końcu przypisanie twarzy do nazwisk, a niestety mam z tym spory problem. Autorka sprzedała mi też kilka propozycji filmowych, dobrych propozycji filmowych. 💣Wymieniła jednak też wiele osób, na których nie pozostawiła suchej nitki. Niestety, zgadzałam się z nią. Od razu zaczęłam się więc zastanawiać, czy to dobrze - ale dobrze. Wypunktowała po prostu to, że w Polsce liczy się klikalność, nie trzeba mieć ani talentu, ani zbytniej bystrości, by porwać tłum - to świadczy tylko o nas. Prawdziwe gwiazdy nie robią szumu dookoła siebie, nie sprzedają zdjęć ze swoich ślubów, zdjęć swoich dzieci. Nie zapraszają do swoich domów. Pani Karolina jest radarem tandety. 💣Fajnie się czyta tę pozycję z perspektywy lat - w końcu powstała ponad dekadę temu - widząc, gdzie zaszły niektóre gwiazdy czy gwiazdeczki. 💣Jedynym minusem w mojej opinii jest to, że jedni influ są wyszydzani za ingerencje plastyczne w swoje ciało, a inni są za to chwaleni jako posiadający odwagę do przyznania się.
lekwaginka - awatar lekwaginka
oceniła na64 lata temu
Woziłam arabskie księżniczki. Opowieść szoferki o najbogatszych księżniczkach świata (oraz ich służących, nianiach i jednym królewskim fryzjerze) Amelia Jayne Larson
Woziłam arabskie księżniczki. Opowieść szoferki o najbogatszych księżniczkach świata (oraz ich służących, nianiach i jednym królewskim fryzjerze)
Amelia Jayne Larson
Książka ciekawa. Z gatunku tych lekkich i przyjemnych.Jest w niej wiele przemyśleń autorki i faktów z jej życia osobistego i chyba rzeczywiście za dużo. Mniej ciekawych aspektów z życia Saudyjek. Można odnieść wrażenia,że książka napisana z zemsty za niski napiwek:) Zastanawiałam się z czego wynikał tak niski napiwek dla autorki. I pomyślałam,że to była kara. Trudno uznać ,że z racji bycia kobietą otrzymała 10 razy mniej co inni jak sądziła autorka, bo wówczas otrzymałaby połowę. Odnoszę wrażenie że autorka sama miała kompleksy i na każdym kroku chciała pokazać że jest lepsza od nich. Podkreślenie w rozmowach,że ukończyła 2 uniwerki z "ligi bluszczowej ", ubrana w garnitur Armaniego, paradowanie z laptopem (akcja się dzieje ok. 2010r, gdzie laptopy nie były tak powszechne) i wchodzenie w buty lokalnego przewodnika po Hollywood. Można odnieść wrażenie,że osoba która zna wszystkie drogie,tanie sklepy, kina, najlepsze restaurację i kawiarnie i inne przybitki i być może korzysta z tego na co dzień czyniąc ją kimś lepszym od pozostałych mniemaniu Saudyjek. Nie była to osoba pokorna i często wchodziła w dziwne w interakcje. Po drugie spoufalenie się ze służbą rodziny królewskiej mogło się obrucić przeciw niej. Nie jestem pewna, czy te wszystkie niańki i służące nie donosiły do rodziny królewskiej.Po trzecie jestem przekonana,ze Saudyjczycy znali jej sytuację osobistą (chory mąż) i nie byli zachwyceni,że ich okłamuje. Jestem także przekonana,że w dużej części zaważyła akcje z przewiezieniem wszystkich dziewczynek limuzyną. Tak martwiła się o przepisy ale w innych sytuacjach (szybka jazda, niedozwolone parkowanie) ich nie respektowała. Z ciekawości wygooglowałam sobie jej postać i niejedna kobieta będąc obrzydliwie bogatą chyba nie chciała mieć takiego szofera. Pozdrawiam
Jenny - awatar Jenny
ocenił na64 lata temu
Dziewczyny atomowe Denise Kiernan
Dziewczyny atomowe
Denise Kiernan
Nim zacznie się czytać tę książkę warto, jeśli ktoś nie pamięta, uzmysłowić sobie czym jest liczba masowa, liczba atomowa, elektron, neutron, izotop, czy choćby promieniowanie alfa, beta i gama, albo zaznajomić się i oswoić choć trochę ze wzorami: E=hν; E=hc/λ; E=mc^2 Całość, to coś w rodzaju fabularyzowanego dokumentu o tajnym programie budowy bomby atomowej. Niestety w książce znajdziemy też takie elementy jak - każdy jeden – co mnie doprowadza do pewnego wzbudzenia i generacji ekscytonu …albo takie kuriozum: „Celia przyglądnęła się uważnie centralnemu gmachowi”. Zdarzało się też, że ktoś coś ubrał - a to sukienę, a to kapelusz... Zaczyna mi od czegoś takiego iskrzyć między zębami i siać cząstkami o dużej wartości keV. Jeśli Wam także, to uważajcie. Z książki dowiemy się czegoś o CEW i dolinie Bear Creek, o skąpstwie i perfidii Rządu USA przy wykupie gruntów pod PROJEKT, albo o nieetyczym eksperymencie na HP-12 (tj. Ebbie Cade) ...o Albercie Einsteinie, Arthurze Comptonie, Enrico Fermim …a także o Idzie Nodack, czy Lise Meitner, jak również urządzeniach D i samym kształcie kalutronu służącego do rozdziału zjonizowanych izotopów uranu za pomocą pola elektrycznego i magnetycznego, o pierwiastku „49”, o skrzynce E, produktach Q i R, czy potwornym błocie na terenie tajnego miasteczka. Przeczytamy o zakładach S-50, K-25, Y-12, X-10, czy o tym, że w S-50 było np. 21 grup aż 102 kolumn do rozdziału izotopów uranu, a w Y-12 ogromne ilości kalutronów, które lepiej obsługiwały kobiety ze średnim wykształceniem niż osoby z doktoratami. Czy książka jest wartościowa… – myślę że tak! Jest jednak też trochę nudna, nierówna i wolałbym, by była niefabularyzowana. Zwłaszcza, że jest to realizowane przez autorkę trochę na siłę. A najciekawsze rozdziały, to te niefabularyzowane. Chciałbym też, aby była bardziej po polsku, bez niepotrzebnych wpadek :) ==================== A propos tematyki fizyki atomowej polecam ciekawostkę, o której mało kto wie – o polskim reaktorze HTGR: https://energetyka24.com/atom/analizy-i-komentarze/polska-moze-zbudowac-wlasny-reaktor-zaskoczymy-swiat-cieplowniami-na-atom#google_vignette
iro - awatar iro
ocenił na610 miesięcy temu
Sceny z życia rosyjskich milionerów Marie Freyssac
Sceny z życia rosyjskich milionerów
Marie Freyssac
Świat rosyjskich miliarderów żyjących w moskiewskiej dzielnicy Rublowka poznałam dzięki rosyjskiemu dziennikarzowi – Walerijowi Paniuszkinowi. Jego spojrzenie na życie oligarchów porównywał do gry, w której fortunę szybko się buduje, ale i jeszcze szybciej traci. Przy okazji poznałam wyznawany system wartości, na którego szczycie stał pieniądz. Obraz prawie pełny. Prawie, bo tak naprawdę jego rozmówcy pokazywali swój dobrobyt, opowiadali o codzienności człowieka bardzo bogatego, udostępniali zakamarki swoich posiadłości i pozwalali zobaczyć tyle ze swojej codzienności, ile sami zechcieli. Nie bez znaczenia była też narodowość zbierającego materiał. Dziennikarz był Rosjaninem. Osobą z wewnątrz, swoją, niczemu się niedziwiącą, skupioną raczej na problemach społecznych i politycznych Rosjan. Ta pozycja, napisana przez Francuzkę, jest o tyle ciekawa, że nie tylko uzupełnia moją dotychczasową wiedzę o nowe informacje, ale również ukazuje je z perspektywy osoby z zewnątrz, obcej kulturowo. To inne spojrzenie, pełne zaskoczeń i zadziwień, musiało zaowocować humorem i lekką ironią. To słowo „lekką” nie zostało przeze mnie użyte przypadkowo. Autorka zatrudniona przez małżeństwo Artioma i Nastię Sokołowów, jako guwernantka ich dwójki dzieci, nie chciała urazić swoich pracodawców. Zwłaszcza że, jak napisała – "Ja miałam szczęście. […] Trafiłam na kulturalne małżeństwo i urocze dzieci, a jednocześnie weszłam w świat wielkiego bogactwa, który często wydawał mi się surrealistyczny i trudny do wyobrażenia dla zwykłego śmiertelnika". To dlatego nie było w jej wspomnieniach krytyki samej rodziny, wypaczeń, patologii czy nieprawidłowości wynikających z utraty kontaktu ze światem spoza Rublowki, a raczej nietypowości i skrajności powstałych z nieograniczonych możliwości finansowych. A ponieważ była osobą stale towarzyszącą rodzinie z racji swojej roli, w wielu rodzinnych sytuacjach, również w tych najbardziej osobistych, miała okazję podpatrzeć intymne relacje między jej członkami. „Zwykłą” codzienność głowy domu, czyli mężczyzny, jego żony oraz dzieci. Parafrazując – gdzie dziennikarz nie mógł, tam dotarła baba! I to „zwykłe” życie autorka opisała, z góry wyjaśniając we wstępie – "Nie staram się być obiektywna ani dokładnie przedstawiać życia rosyjskich oligarchów. Opisuję po prostu sytuacje, jakie przeżyłam w niesamowitym świecie miliarderów oraz codzienne życie zwykłych mieszkańców Moskwy". Dlatego nie zachowała chronologii dziennika, ale luźnych, skojarzeniowych wspomnień, skupionych raczej albo wokół jednego tematu przewodniego (wiara, pozycja kobiety, homoseksualizm czy wakacje),albo rejestrowanych spostrzeżeń obserwatora otaczającej ją rzeczywistości. To ostatnie dotyczyło przede wszystkim życia zwykłych obywateli, poznawanych na przykład podczas podróży. Podkreślała przy tym to, co ją zachwyciło, wprawiło w osłupienie, zirytowało, zdziwiło, zaskoczyło lub było diametralnie różne od jej wyobrażeń, lub przyzwyczajeń kulturowych. I mnie coś zaskoczyło! Nie bogactwo i wynikające z niego możliwości w realizowaniu kaprysów za miliony dolarów, ale proces wychowania w takim luksusie dzieci, którego celem jedynym i ostatecznym było ich poczucie szczęścia. Jedynymi zasadami, które tę pełnię szczęśliwości zakłócały, a które przez rodziców były stosowane bezwzględnie i konsekwentnie, to – heteroseksualizm, seksizm oraz maczyzm. Wszystkie wynikające z silnej homofobii rosyjskiego społeczeństwa. Dotyczyło to przede wszystkim chłopców, którzy tak, jak czteroletni Alosza, codziennie dostają lekcję męskości – „W łazience ojciec poucza go: „Ochlap twarz wodą. Tak jak to robią prawdziwi mężczyźni”. Gdy szlocha, siostra przywołuje go do porządku: „Przestań płakać, jesteś mężczyzną!”. Gdy nie chce jeść owsianki, matka grzmi: „No jedz, przecież jesteś mężczyzną!”. Gdy jest ubrany w koszulkę polo, wujek zwraca mu uwagę: „Postaw kołnierzyk, jak prawdziwy mężczyzna!”. Gdy wierci się na krześle, rosyjska guwernantka beszta go: „Siedź prosto, jesteś mężczyzną!” Gdy przyjaciółka domu opuszcza ich progi, na odchodnym rzuca: „Powinieneś otwierać drzwi damom, przecież jesteś mężczyzną!"” A wszystko to przy jednoczesnym, nieugiętym zakazie dotykania (tym bardziej zabawy!) wszystkiego, co dziewczęce – ubrania, biżuteria czy lalki. To ja się nie dziwię, że w Rosji płeć brzydka, by sprostać byciu prawdziwym mężczyzną, musi wzmacniać się alkoholem. Udźwignąć tę rolę, o której wszyscy dokoła przypominają i do której wychowują od pieluch, nie jest łatwo. Mam wrażenie, że w Rosji to drugi czynnik, który tak, jak śmierć, ma moc równania wszystkich w szeregu, bez względu na wysokość stanu konta bankowego. Nawet na Rublowce! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na75 lat temu

Cytaty z książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Restauracja Babylon: 24 h z życia restauracji