Biuro kotów znalezionych

Seria: Biosfera
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal, W.A.B.
5,86 (124 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
8
7
19
6
39
5
32
4
11
3
3
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377479551
liczba stron
252
język
polski
dodała
joly_fh

Biuro kotów znalezionych to opowieść o życiu i rozterkach współczesnej kociary - od pierwszego stopnia zakocenia do założenia własnego domu tymczasowego. Autorka, u zarania tego przedsięwzięcia, nie była kocim ekspertem. Owszem, koty lubiła i była wrażliwa na ich niedolę – nie miała jednak pojęcia jak funkcjonują schroniska, fundacje czy azyle dla zwierząt. Wiele musiała się nauczyć. Za sprawą...

Biuro kotów znalezionych to opowieść o życiu i rozterkach współczesnej kociary - od pierwszego stopnia zakocenia do założenia własnego domu tymczasowego. Autorka, u zarania tego przedsięwzięcia, nie była kocim ekspertem. Owszem, koty lubiła i była wrażliwa na ich niedolę – nie miała jednak pojęcia jak funkcjonują schroniska, fundacje czy azyle dla zwierząt. Wiele musiała się nauczyć. Za sprawą innych, bardziej doświadczonych wolontariuszy, kociąt „na odchowanie” oraz Szarej, Ośki i Artura zostaje wprowadzona w tajniki bycia łapaczką, karmicielką, kocią opiekunką, zastępczą mamą. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od kichnięcia...

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.,2013

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (377)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2768
8_oclock | 2015-10-25
Na półkach: Przeczytane, A-Pu, 2015
Przeczytana: 24 października 2015

Długo nie sięgałam p tę książkę z uprzedzenia. Wyobrażałam sobie, że będzie to obowiązkowy romans (może w wydawnictwie poradzą, żeby się "czytało") i stos niechcianych kociąt, nad którymi wylewa łzy nieradząca sobie bohaterka.
A tu nic z tych rzeczy.
Autorka opisuje, jak zaczęła współpracować z organizacją (na użytek książki pod wymyśloną nazwą CIACH), najpierw pomagając przy komputerze, później tworząc Dom Tymczasowy opieki nad kotami do czasu znalezienia im domów na stałe, aż do jego zamknięcia. Łzy są, ale tylko na pierwszych stronach, relacja jest szczera i w sumie rzeczowa. "Niewystarczająca" emocjonalność została poddana krytyce w recenzjach, nawet mniej na LC, bo w jakiś blogach posypały się na autorkę gromy za "brak entuzjazmu". A mnie się podobało i uważam to za zaletę.
Już w połowie książki sprawdzałam w internecie, co to za organizacja i czemu autorka sugeruje na początku książki, że niemal jedyna, która postawiła sobie za cel sterylizację kotów miejskich, bo mnie się...

książek: 475
sweeciak | 2014-01-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 stycznia 2014

"Biuro kotów znalezionych" jest nietypową książką. Nietypową, gdyż z jednej strony jest krótką historią z życia autorki o tym, jak postanowiła się zagłębić w wolontariat i stworzyć tymczasowy dom dla kotów. Z drugiej strony jest apelem do wszystkich, aby zwrócili uwagę na los kotów, w szczególności tych bezdomnych. Czasem drobny gest może znaczyć dla nich bardzo dużo.

Jest lekturą dla wszystkich, którzy chcąc sobie przybliżyć temat domów tymczasowych dla kotów, fundacji i schronisk. Nie jest to powieść, przy której zalejemy się łzami i będziemy wychwalać pod niebiosa. Autorka starała się pisać zwięźle i krótko, podchodząc do tematu rozsądnie, jak to się mówi normalnie. Przy czym nie brak tutaj oczywiście swoistego ciepła. Książka jest także specyficznym podziękowaniem dla wszystkich, którzy starają się jak mogą pomagać kotom. Bądźmy choć w malusieńkim stopniu tacy jak oni.

książek: 749
Kanclerz | 2014-02-11
Przeczytana: 09 lutego 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Co jest do wszystkiego, to jest właściwie do niczego.

Po części problem ten dotyczy "Biura kotów znalezionych". Autorka chce za jednym razem, najlepiej w najbardziej skróconej i przystępnej wersji, opisać swoje życie z kotami, rozterki wolontariusza, koty jako takie, perypetie fundacji pro-zwierzęcych, palące problemy nękanych i zaniedbywanych zwierząt oraz rozweselające anegdotki obyczajowe kociarzy. Co z tego wychodzi? Ano trochę nie wiadomo.

Kocio-zaangażowana lektura przesycona miłością, ale opowiadająca o tak wielu wątkach, że ostatecznie żaden z nich nie jest dostatecznie rozwinięty lub odpowiednio zakończony. Pewnym można być tylko miłości, sierści i mruczenia. Słów-haseł zwracających uwagę w bardzo palącym kierunku oraz wielu spraw zaczętych, acz pozostawionych czytelnikowi do własnego zakończenia.

Kocio, lekko, na deszcz, lecz bez zachwytu.

książek: 40102
Muminka | 2015-02-07
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 07 lutego 2015

Seria "biosfera" j]do tej pory była dla mnie gwarantem dobrej lektury. Tyczyła najczęściej zwierząt i ich relacji z człowiekiem. Najlepiej pamiętam historie o wilkach i "Kupiliśmy zoo". genialny był "Corvus". Tym razem pomyliłam się i myślałam, że będzie to historia miłosna z kotem w tle. Zamiast tego mamy żelazną pozycję dla miłośników kotów. S a to zapiski :kociary", która przybliża nam zasady działania kilku fundacji zajmujących się nierasowymi kotami, tymi dzikimi, półdzikimi i bezdomnymi. Fundacja "Ciach:" na szeroką skalę sterylizuje piwniczne koty i później je wypuszcza, chyba że są to kocięta które mogłyby zostać zaadoptowane. Autorka z zacięciem dziennikarskim opisuje różne typy pseudohodowli, kocich schronisk i przytulisk, fundacji które się zajmują adopcjami. Musi się wiele nauczyć gdy podejmuje trud bycia wolontariuszką. Okazuje się ze jeśli chodzi o bezpańskie koty, to w każdym rewirze mamy karmicieli i łapaczy, zaprzyjaźnione lecznice itp. Przedstawione są losy...

książek: 2643
Monika | 2017-07-27
Przeczytana: 29 czerwca 2017

Mój temat i teoretycznie mój klimat. Niestety, rzeczywistość tym razem bardzo odbiega od teorii. Książka jest zwyczajnie nudna i monotonna.

książek: 1082
Inwazja_Czytadełek | 2016-03-15
Przeczytana: 2015 rok

Przecudowna książka o miłości do kotów, opisująca realia Polskich fundacji, kotów ulicznych, adopcji i niedoli naszych małych przyjaciół, a temu wszystkiemu winny jest człowiek nieświadomy, który nie kastruje swoich kotów, który wypuszcza je blisko ulic, a koty nie wracają, to wina również ludzi, którzy "lubią mieć małe kotki, bo są słodkie", a nie widzą ile kotów jest w schroniskach, ile z nich czeka na dom. Coś o tym wiem, mieszkam koło schroniska dla zwierząt, a i tam, jak wiadomo, zwierzakom nie jest najlepiej.

To nie jest ckliwa historia, ja czekałam na coś takiego, co wstrząśnie choć trochę ludźmi, choć widzę, że nie wszyscy zrozumieli przekaz tej książki. Ta historia nie jest zmyślona, nie ma być napisana wybitnym językiem, opowiadać historii szczęśliwych. Ta książka miała być prawdziwa. Czy ktoś wie jak grubą książkę trzeba by było napisać, by nakreślić w niej wszystko w tym temacie? By pokazać czytelnikowi, że trzeba pomagać, że trzeba zauważyć ten problem? Jeśli komuś...

książek: 286
Magnetic_91 | 2014-02-05
Przeczytana: 04 lutego 2014

"Biuro kotów znalezionych" od dawna znajdowało sie na liście książek jakie chciałam przeczytać.
W końcu zdobyłam swój egzemplarz.
Dzięki tej książce wiele dowiedziałam się o działaniu schronisk i innych organizacjach zajmujących się bezdomnymi zwierzętami.
Historia kobiety, która czuła wewnętrzną potrzebę pomocy bezdomnym kotom nie pozostała wobec nich obojętna.
Stworzyła dom tymczasowy w którym zamieszkali Szara, Ósemka i Artur.
Ta książka otworzyła mi oczy na problem kotów w Naszym kraju, rozmnażanie się ich w zastraszającym tempie nie pomaga zminimalizować ich bezdomności co więcej większość ludzi ma tak naprawdę gdzieś co się z nimi dzieje jednak są ludzie, ktorym los tych biednych kotów nie jest obojętny.
I za to wielki ukłon.

Sama kilka razy dokarmiałam bezdomne koty mieszkające w pobliżu mojego bloku i jestem szczęśliwa ze chociaż w ten sposób mogłam im pomóc. W domu mam kota i nie wyobrażam sobie bym mogła oddać go na ulicę. Zdaję sobie sprawę z tego, że te koty często są...

książek: 1266
asia | 2014-05-20
Przeczytana: 20 maja 2014

Sama nie wiem jak ocenić tę książkę.
Bardzo się na nią napaliłam, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na stronie internetowej pewnej księgarni. Dopiero teraz udało mi się upolować egzemplarz w bibliotece i wcale nie żałuję, że nie kupiłam.
Spodziewałam się morza wzruszeń, bałam się zabierać ją do autobusu, by ludzie nie patrzyli na mnie jak na wariatkę kiedy będę zalewać się łzami czytając historię jakiegoś biednego zwierzęcia. A tutaj mam wszystko opisane z dystansem, pewnym chłodem. Jestem wielbicielką wszystkich zwierząt, płaczę jak opętana oglądając na yt filmiki, na których ludzie ratują porzucone zwierzęta i doprowadzają je do ładu. Myślałam, że tu będzie coś podobnego, a mam wrażenie, że autorka zaangażowała się w wolontariat na rzecz zwierząt, żeby poczuć się lepiej, podnieść swoje morale, móc mówić o sobie "jestem taka super, poświęcam swój wolny czas na wolontariat". Trochę zaskoczył mnie fakt, że jako miłośniczka kotów i posiadaczka takowych zwierząt w przeszłości...

książek: 2716
joly_fh | 2013-12-25
Przeczytana: 24 grudnia 2013

Mam kłopot z tą książką. Niby temat dla mnie nośny, bo sama mam wielkie serce dla zwierząt, kocham zwłaszcza koty. Niby zdania ładne, okrągłe. Ale jednak coś mi nie gra. Nie wiem, co autorka chciała przekazać, po co napisała tę książkę. Czy dzieli się z czytelnikiem swoimi doświadczeniami ze współpracy w fundacji? Owszem, ale jakoś nie do końca. Czy wobec tego opowiada ona wzruszające historie o spotkanych na swojej drodze kotach – no niby tak, ale też nie do końca, te historie są jakoś wyzute z entuzjazmu. To wszystko się ze sobą miesza, różne myśli są podejmowane w tej książce dosyć chaotycznie i po łebkach, Izdebska nawet w tym samym rozdziale przeskakuje z tematu na temat, bez myśli przewodniej.

Brakowało mi w "Biurze kotów znalezionych" takiego ciepła, zaangażowania, z jakim pisze o zwierzętach np. Dorota Sumińska. U Kingi Izdebskiej wyczuwałam raczej pewien chłód, chęć zdystansowania się do tego i racjonalnego podejścia, jak przystało na kogoś, kto nie jest tylko...

książek: 451
Dominika | 2014-12-16
Przeczytana: 16 grudnia 2014

Bardzo słaba pozycja...Jakoś ciężko było przez nią przebrnąć ...Chodź temat istotny wolontariat, to sama treść mało wciągająca

zobacz kolejne z 367 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd