rozwińzwiń

Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Okładka książki Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty autora Katarzyna Kobylarczyk, 9788375365122
Okładka książki Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty
Katarzyna Kobylarczyk Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Data wydania:
2013-04-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-13
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375365122
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Średnia ocen
5,7 / 10
252 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Sortuj:
avatar
956
836

Na półkach:

Lekturą września 2025 roku w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej był „Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty” pióra Katarzyny Kobylarczyk, współczesnej (ur. 1980) rodzimej pisarki i reporterki.

Tytuł wyjaśnia tematykę w zupełności i nie ma się co nad tym dłużej rozwodzić – jest to zbiór zapisków autorki z serii wycieczek do Hiszpanii w pogoni za zaliczaniem kolejnych fiest, z których bogactwa i różnorodności ten kraj słynie. Jeśli liczycie na solidny reportaż ze zwiedzania, z poznawania kraju, w stylu Cejrowskiego, to się zawiedziecie. O zbliżeniu się do poziomu Mariusza Szczygła czy Ryszarda Kapuścińskiego nawet nie wspomnę. Ja, jak zwykle, książki nie szufladkowałem, dałem jej szansę nie oczekując niczego, w szczególności bycia reportażem, ale i tak niewiele jej to pomogło.

Czytało się to całkiem fajnie, specjalnie używam tego płytkiego słówka, gdyż idealnie oddaje ono głębię, a raczej jej brak, zarówno dzieła, jak i odczuć czytelniczych nim wywołanych. Owszem, język, styl i narracja przyjemne w odbiorze, choć i tutaj można się przyczepić do używania bez odnośników słów, których znaczenie znane jest tylko nielicznym. W drodze do artyzmu literackiego Kobylarczyk tak się zapędza w „poetyckość”, że aż momentami śmieszy. Na pocieszenie znajdziemy w tekście sporo ciekawostek, choć niekoniecznie o samych hiszpańskich fiestach. Ogólnie sam styl zwiedzania Hiszpanii w wykonaniu autorki jest dla mnie tak powierzchowny, że aż karykaturalny. Nie tylko, że ogranicza się do zaliczania kolejnych miejscówek, bo fiest już niekoniecznie, a przynajmniej nie dogłębniej, niż inni fototuryści, z których sama sobie dworuje. Zdarza się jej nawet wyprawa do zamku, z którego odwiedzenia rezygnuje, bo go nie może znaleźć(!). Przypomina mi to „podróżników” w stylu „gość, który widział wszystkie kraje świata, i nawet w niektórych wylądował”.

W książce znajdujemy prawdziwe perełki, jak poetycki wręcz fragment o tangu i starym flamenco, ale jest tego jak na lekarstwo i przez kontrast tym bardziej razi, czym ta książka mogła być, i czym nie jest. Większość rozdziałów wygląda tak – pojechaliśmy na fiestę, widzieliśmy albo się spóźniliśmy, i wróciliśmy. Niektóre rozdziały mają aż trzy strony (nie kartki!),a niektóre jedną. Wielka czcionka, co trzecia strona pusta i twarde okładki, jakby to było nie wiem jakie dzieło. Ja tego nie kupuję.

O dziwo, książka wywołała w klubie gorącą dyskusję. Nie! Niech się autorka nie cieszy. Nie była to konfrontacja między zachwyconymi i sceptykami, a między tymi, którzy uznali, iż bardzo im się podobała, a którzy byli w mniejszości, i tymi, którzy uznali, iż była tylko OK. Głosowanie wyglądało tak, iż książka:
nie podobała się – 0 głosów
była OK – 4 głosy
podobała się – 1 głos
bardzo się podobała – 2 głosy
zachwyciła – 0 głosów
Przekładając to na podsumowanie – można poczytać, jeśli nic innego nie ma pod ręką, ale skoro tyle jest rzeczy świetnych, a życie takie krótkie, więc...

źródło: https://klub-aa.blogspot.com

Lekturą września 2025 roku w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej był „Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty” pióra Katarzyny Kobylarczyk, współczesnej (ur. 1980) rodzimej pisarki i reporterki.

Tytuł wyjaśnia tematykę w zupełności i nie ma się co nad tym dłużej rozwodzić – jest to zbiór zapisków autorki z serii wycieczek do Hiszpanii w pogoni za zaliczaniem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
700
588

Na półkach:

Reportaże te nie niosą może ze sobą wielkiej dawki wiedzy ale dość dobrze przekazują hiszpańskiego ducha

Reportaże te nie niosą może ze sobą wielkiej dawki wiedzy ale dość dobrze przekazują hiszpańskiego ducha

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
59
59

Na półkach:

Bardzo fajny zbiór krótkich reportaży, w których autorka zagłębia się w wyjątkowy aspekt kultury hiszpańskiej – fiesty.

Rozdziały typowo o fiestach czasem przeplatane są rozdziałami o wioskach lub kulturze, co stanowi przyjemną przerwę od tych niezwykle intensywnych hiszpańskich celebracji. Dzięki temu zbiór czyta się naprawdę lekko i bez nudy.

Autorka trafnie ilustruje turystyczny głód autentyczności. Przejedziemy cały kraj, poszukamy tubylców, spytamy ich gdzie znajdziemy prawdziwy hiszpański experience. Znam to bardzo dobrze. Czasem z tym głodem wiąże się zawód, co autorka także przytacza z dziennikarskim oddaniem.

Fiesty w Hiszpanii to faktycznie niesamowity fenomen. Co płynie w krwi Hiszpanów, że wymyślają imprezy tak absurdalne, czasem wręcz komiczne? Czy to faktycznie ich potrzeba buntu i wolności, jak teoretyzuje autorka? Coś w tym jest – kilka dni w roku, kiedy żadne zasady nie obowiązują i można wyrzucić z siebie najbardziej pierwotne, kłębiące się głęboko w środku emocje. Wyżyć się, ubawić, zmęczyć, wykończyć, upić. Podpalanie, ucieczka przed śmiercią, walki na landrynki. Wyobrażam sobie tę dzikość. Widzę to u Niemców – cały rok segregujących śmieci, ale w noc Sylwestrową zamieniających miasta w strefy wojny.

Zdecydowana większość fiest wywodzi się z tradycji religijnych. Hiszpanie bez mrugnięcia okiem angażują się w bieganie z wielką figurą Jezusa albo samobiczowanie się w pochodzie. Dla kogoś z zewnątrz to brzmi absurdalnie, ale dla lokalnej społeczności jest to coś co zawsze było i będzie. Nie kwestionują, tylko z wielką pasją oddają się poszanowaniu tradycji.

Dla mnie jest w tym wszystkim trochę szaleństwa. Choć jest w tym też trochę arogancji. Zniszczę miasto, zostawię górę śmieci. Ale może człowiek potrzebuje czasem tak odetchnąć? Nie wiem. Osobiście nie mogłam przebrnąć przez rozdziały o corridzie. O encierro czytałam z bólem serca. Nigdy nie zrozumiem konceptu znecania się nad zwierzęciem, przedłużania jego śmierci, czerpania z tego przyjemności i robienia z tego widowiska. Nigdy. Dla mnie tutaj kończy się człowieczeństwo. Ale całej reszty, w szczególności bitwy na landrynki i pochodu samobiczowników, chętnie bym doświadczyła.

Bardzo fajny zbiór krótkich reportaży, w których autorka zagłębia się w wyjątkowy aspekt kultury hiszpańskiej – fiesty.

Rozdziały typowo o fiestach czasem przeplatane są rozdziałami o wioskach lub kulturze, co stanowi przyjemną przerwę od tych niezwykle intensywnych hiszpańskich celebracji. Dzięki temu zbiór czyta się naprawdę lekko i bez nudy.

Autorka trafnie ilustruje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
434
48

Na półkach:

Fajnie się zaczynało, a potem Pani Kobylarczyk odpłynęła w swoje marzenia o pozostaniu Wielką Felietonistką i styl zrobił się nie do zniesienia.

Fajnie się zaczynało, a potem Pani Kobylarczyk odpłynęła w swoje marzenia o pozostaniu Wielką Felietonistką i styl zrobił się nie do zniesienia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
482
150

Na półkach: , ,

Krótka treściwa forma ujęta. Opisuje kilka niesamowitych, niebanalnych, niespotykanych nigdzie indziej na świecie fiest ulicznych. Możemy przeczytać o paradach z wielkimi makietami, rzucaniu szczurami czy gonitwie byków. Wyjątkowo lekkie pióro, interesujący punkt widzenia i pisania. Dużo informacji o Hiszpanii wyniosłam po lekturze tej książki.

Krótka treściwa forma ujęta. Opisuje kilka niesamowitych, niebanalnych, niespotykanych nigdzie indziej na świecie fiest ulicznych. Możemy przeczytać o paradach z wielkimi makietami, rzucaniu szczurami czy gonitwie byków. Wyjątkowo lekkie pióro, interesujący punkt widzenia i pisania. Dużo informacji o Hiszpanii wyniosłam po lekturze tej książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
482
150

Na półkach:

Ciekawy zbiór krótkich opisów hiszpańskich fiest. Można poczuć smak, zapach prowincjonalnych miejsc jak i wielkich hiszpańskich miast. Książkę czyta się bardzo dobrze, ze względu na plastyczne opisy, skondensowaną treść, niebanalne spojrzenie autorki.

Ciekawy zbiór krótkich opisów hiszpańskich fiest. Można poczuć smak, zapach prowincjonalnych miejsc jak i wielkich hiszpańskich miast. Książkę czyta się bardzo dobrze, ze względu na plastyczne opisy, skondensowaną treść, niebanalne spojrzenie autorki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4733
91

Na półkach:

Chaotyczne i nudne opowiastki tak bardzo luźno związane z tytułem, że czytelnik może czuć się oszukanym.

Chaotyczne i nudne opowiastki tak bardzo luźno związane z tytułem, że czytelnik może czuć się oszukanym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
518
177

Na półkach: ,

Reportaż, który miał być ekscytującym opisem hiszpańskich fiest okazał się nudnawym i powierzchowym ciągiem luźnych impresji Katarzyny Kobylarczyk. Oczywiście, autorka nie musiała bardzo wnikliwie i antropologicznie przedstawiać fenomentu fiesty, to miał prawo być jej osobisty zapis tego doświadczenia, ale efekt końcowy okazał się mierny. Chaotyczne przeskakiwanie od fiesty do fiesty, kilka pocztówkowych migawek z każdej z nich, do tego okraszonych pseudopoetyckim stylem sprawiło, że, sfrustrowana, nie mogłam doczekać się końca książki. Kilka fragmentów jest godnych zanotowania jak np. opis atmosfery miasteczek czy święto bębnów, ale nie wynagradzają one powtarzalnej i monotonnej narracji. Szkoda, bo temat był bardzo nośny, ale niestety w "Pyle" okazał się niewypałem. Nie polecam.

Reportaż, który miał być ekscytującym opisem hiszpańskich fiest okazał się nudnawym i powierzchowym ciągiem luźnych impresji Katarzyny Kobylarczyk. Oczywiście, autorka nie musiała bardzo wnikliwie i antropologicznie przedstawiać fenomentu fiesty, to miał prawo być jej osobisty zapis tego doświadczenia, ale efekt końcowy okazał się mierny. Chaotyczne przeskakiwanie od fiesty...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
713
40

Na półkach:

Spodziewałam się, że dowiem się czegoś nowego o tradycyjnych hiszpańskich świetach, tych bardziej i mniej znanych, a dostałam garść refleksji autorki z wizyt na różnych fiestach. Często tak chaotycznych i oderwanych od rzeczywistości, że nie wiedziałam o jakim wydarzeniu właścwie czytam. Styl niezmiernie mnie męczył. Miałam wrażenie, że to pamiętnik nastoletniej grafomanki. Brnęłam przez te kilkadziesiąt stron jakby to było niezwykle obszerne opracowanie naukowe.... Rzadko zdarza mi się być tak poirytowaną po lekturze jakiejkolwiek książki. Tym razem jestem totalnie rozczarowana:(. Jak dla mnie za mało "mięsa", za dużo bujania w obłokach jak na non-fiction. Nie polecam

Spodziewałam się, że dowiem się czegoś nowego o tradycyjnych hiszpańskich świetach, tych bardziej i mniej znanych, a dostałam garść refleksji autorki z wizyt na różnych fiestach. Często tak chaotycznych i oderwanych od rzeczywistości, że nie wiedziałam o jakim wydarzeniu właścwie czytam. Styl niezmiernie mnie męczył. Miałam wrażenie, że to pamiętnik nastoletniej grafomanki....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
497
103

Na półkach:

Przede wszystkim podoba mi się styl autorki - lekki i plastyczny. Fiesty rzeczywiście są opisane powierzchownie, nie jest to książka antropologiczna a raczej zbiór krótkich relacji. Nie uważam tego wadę za książki, wręcz przeciwnie. Książka daje nam możliwość zatopienia się w tajemniczym świecie i zachęca do dalszego zgłębiania kultur, pokazując ich bogactwo.

Przede wszystkim podoba mi się styl autorki - lekki i plastyczny. Fiesty rzeczywiście są opisane powierzchownie, nie jest to książka antropologiczna a raczej zbiór krótkich relacji. Nie uważam tego wadę za książki, wręcz przeciwnie. Książka daje nam możliwość zatopienia się w tajemniczym świecie i zachęca do dalszego zgłębiania kultur, pokazując ich bogactwo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

934 użytkowników ma tytuł Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty na półkach głównych
  • 464
  • 457
  • 13
155 użytkowników ma tytuł Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty na półkach dodatkowych
  • 87
  • 20
  • 13
  • 10
  • 9
  • 8
  • 8

Tagi i tematy do książki Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Więcej
Katarzyna Kobylarczyk Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty Zobacz więcej
Katarzyna Kobylarczyk Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty Zobacz więcej
Katarzyna Kobylarczyk Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty Zobacz więcej
Więcej