rozwińzwiń

Pępek świata Z dzieckiem w drodze

Okładka książki Pępek świata Z dzieckiem w drodze autora Anna Kuziemska, 9788375963847
Okładka książki Pępek świata Z dzieckiem w drodze
Anna Kuziemska Wydawnictwo: G+J literatura podróżnicza
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Pępek świata Z dzieckiem w drodze
Data wydania:
2012-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2012-05-09
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375963847
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pępek świata Z dzieckiem w drodze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pępek świata Z dzieckiem w drodze

Średnia ocen
6,8 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pępek świata Z dzieckiem w drodze

avatar
359
125

Na półkach:

Zbiór wywiadów z rodzicami, którzy swoje niejednokrotnie bardzo małe dzieci zabrali ze sobą w podróż. Czyta się ciekawie. O trudnościach i o wielkich korzyściach podążania za swą pasją podróżniczą wraz z rodziną.
Inspirująca.

Zbiór wywiadów z rodzicami, którzy swoje niejednokrotnie bardzo małe dzieci zabrali ze sobą w podróż. Czyta się ciekawie. O trudnościach i o wielkich korzyściach podążania za swą pasją podróżniczą wraz z rodziną.
Inspirująca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
2

Na półkach: ,

Doskonała zachęta do podróżowania z dziećmi, nawet tymi maleńkimi. Anna Kuziemska pokusiła sie o wywiady z podróżnikami, dla których powiększenie sie rodziny nie spowodowało zamknięcia sie w czterech ścianach, a wręcz przeciwnie, stało sie inspiracja do odkrywania swiata z nieco innej, dziecięcej strony. Polecam nie tylko rodzicom, ale wszystkim, którzy kochają podróże.

Doskonała zachęta do podróżowania z dziećmi, nawet tymi maleńkimi. Anna Kuziemska pokusiła sie o wywiady z podróżnikami, dla których powiększenie sie rodziny nie spowodowało zamknięcia sie w czterech ścianach, a wręcz przeciwnie, stało sie inspiracja do odkrywania swiata z nieco innej, dziecięcej strony. Polecam nie tylko rodzicom, ale wszystkim, którzy kochają podróże.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
54
11

Na półkach:

Najbardziej zainteresował mnie fakt, że rodziny podróżujące z dziećmi - pomimo różnych poglądów na temat bezpieczeństwa takiego podróżowania i tematu samego wychowania, łączyło ponadkulturowe przekonanie o wyjątkowości czasu spędzonego z dzieckiem i to, że dziecko stanowi wymówkę tylko dla tych, którzy tych wymówek szukają. Dziecko pomaga dostrzec nieznane i niezwykłe aspekty podróży dla przeciętnego turysty nastawionego na: "zobaczyć jak najwięcej, w jak najkrótszym czasie", oznacza to tyle, że może nie zobaczy już wszystkiego, ale dostrzeże więcej tam gdzie uda mu się być, tym samym jakoś jego podróży wzrośnie. Książka doradza też jak zminimalizować utrudnienia, które się pojawiają, kiedy zabieramy dzieci ze sobą. Jest to super lektura dla wszystkich podróżników, rodziców, ale także dla osób chcących zdecydować się na dziecko.

Najbardziej zainteresował mnie fakt, że rodziny podróżujące z dziećmi - pomimo różnych poglądów na temat bezpieczeństwa takiego podróżowania i tematu samego wychowania, łączyło ponadkulturowe przekonanie o wyjątkowości czasu spędzonego z dzieckiem i to, że dziecko stanowi wymówkę tylko dla tych, którzy tych wymówek szukają. Dziecko pomaga dostrzec nieznane i niezwykłe...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Pępek świata Z dzieckiem w drodze na półkach głównych
  • 61
  • 50
  • 2
28 użytkowników ma tytuł Pępek świata Z dzieckiem w drodze na półkach dodatkowych
  • 17
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii Ros Moriarty
Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii
Ros Moriarty
„Pieśń Aborygenki” Ros Moriarty to wstrząsający reportaż o tzw. skradzionych pokoleniach w Australii. Mowa o dzieciach z „mieszanych” związków, odbieranych w świetle prawa, a raczej bezprawia. Aż trudno uwierzyć, że ten haniebny proceder trwał do połowy lat 70. minionego wieku! Autorka urodziła się na Tasmanii. Wyszła za mąż za mężczyznę, którego matka była Aborygenką, a ojciec „białym” mężczyzną. Gdy zostawił on żonę i syna, chłopiec został zabrany ze szkoły bez wiedzy matki i umieszczony w oddalonej o tysiące kilometrów szkole z internatem. Miał zaledwie pięć lat. Dopiero dziesięć lat później zrozpaczona i zdeterminowana matka odnalazła go, chociaż nie od razu odzyskała. Ta opowieść to tylko kropla w morzu podobnych dramatów. John Moriarty urasta tu jednak do rangi bolesnego symbolu, szacuje się bowiem, że około 200 tysięcy dzieci odebrano rodzinom, a następnie „cywilizowano” w placówkach prowadzonych przez Kościół i świeckie władze. Ślad po wielu dzieciach zaginął… Autorka w przejmujący sposób opisała losy swojego małżonka, przeplatając jego perypetie opowieścią o pobycie w Australii podczas którego miała okazję wziąć udział w tradycyjnym, trwającym tydzień ceremoniale kobiecym w głębi buszu. Nie pozwolono jej zdradzić tajników obrzędu, co Ros Moriarty uszanowała. Wzruszająco i barwnie opisała jednak życie kobiet z Borroloola, regionu, w którym panuje nędza, lecz nadal kultywowane są duchowe tradycje powoli odchodzące w zapomnienie. Nieraz w książce zderzają się dwa światy – nowoczesnej Australii i tej „zacofanej”, rdzennej, traktowanej jako gorszy sort. Autorka podkreśla, że rasizm panuje nadal, nawet na początku XXI wieku. Niejednokrotnie spotkała się, nawet w środowisku ludzi wykształconych, z uprzedzeniami wobec swojego męża jako „mieszańca”. Okazuje się bowiem, że określenie „Aborygen” wciąż źle się kojarzy, mimo postępu cywilizacyjnego i licznych kampanii społecznych. Czyta się tę książkę ze ściśniętym sercem, ale i zainteresowaniem, gdyż Ros Moriarty bardzo ciekawie pisze o rdzennej kulturze aborygeńskiej, a także o historii swojej rodziny.
allison - awatar allison
ocenił na78 miesięcy temu
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji Anna Dziewit-Meller
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji
Anna Dziewit-Meller Marcin Meller
Gruzja to chyba nadal niezbyt popularny cel dla turystów, według jednych to kraj niebezpieczny, według innych biedny i nie mający nic do zaoferowania. Jednak są tacy którzy byli, zobaczyli i w Gruzji się zakochali. Do takich z pewnością zaliczają się autorzy tej książki. "...Z drugiej jednak strony nie udajemy obiektywnych obserwatorów: przyznajemy uczciwie - jesteśmy Gruzją zaczadzeni." Ja po niedawnej lekturze "Dzieci lwa" nabrałam ochoty na bliższe poznanie Gruzji, póki co nie byłam tam osobiście, ale za sprawą "Gaumardżos" mogłam spojrzeć na ten kraj oczami autorów. Dowiedziałam się nieco o tradycjach, jedzeniu, piciu, historii i życiu zwykłych ludzi. Anna Dziewit - Meller opowiada o czasach współczesnych, o tym gdzie byli, co widzieli, o ludziach, których poznali i ich ugościli. Nawiasem mówiąc, ja bym się chyba obawiała takiego ugoszczenia, z przymrużeniem oka oczywiście. Marcin Meller w swoich wspomnieniach przenosi się również do wcześniejszych lat, kiedy pojechał do Gruzji jako reporter, w trudnym czasie dla narodu gruzińskiego. To pozwala nam zaobserwować zmiany, jakim ulega lub nie tamten kraj i jego mieszkańcy. Oczywiście w tej książce nie brakuje anegdot, zabawnych sytuacji, ale znajdziecie również sprawy cięższe i trudniejsze, które są plamą na historii kraju. Książkę wypełniają liczne zdjęcia, oraz mapa, co jest świetnym dopełnieniem. Moim zdaniem książka jest ciekawa zarówno dla tych, co jeszcze nie byli nigdy w tamtych stronach, ale może myślą o tym, aby tam pojechać, tak samo jak dla tych co już odwiedzili Gruzję, i mogą porównać swoje doznania z opisami autorów. Dla mnie to była bardzo interesująca lektura. Polecam wam ją serdecznie.
Euka - awatar Euka
oceniła na71 rok temu
Pomarańcze w śniegu. Pierwsza zima na Majorce Peter Kerr
Pomarańcze w śniegu. Pierwsza zima na Majorce
Peter Kerr
Na początku jesieni trafiłam na niezwykle intrygującą książkę, która bardzo mi się spodobała! Autor - Peter Kerr - to wielokrotnie nagradzany, szkocki autor humorystycznego majorkańskiego pamiętnika podróżniczego pt.: "Pomarańcze w śniegu". To także były muzyk jazzowy, producentem muzycznym i rolnik. Miałam możliwość przeczytać o dobrych ( i nie tylko takich),przygodach jego szkockiej rodziny, która postanawia przeprowadzić się na Majorkę, aby uciec od zima, deszczu i wilgotności. Małżeństwo kupuje farmę i zaczyna, razem z synami, nowe życie, uprawiając pomarańcze na śródziemnomorskiej wyspie. Peter i jego żona nie mogą uwierzyć własnym oczom, gdy Majorka wita ich bielą śniegu i dziwacznym krajobrazem pełnym cytrusowych choinek i pomarańczowych kul śniegowych. Autor pisze o krajobrazie wyspy i samej farmie i robi to z prawdziwą pasją i oryginalnością. "Zatoka Palmy nigdy nie wyglądała wspanialej./.../południowe słońce, złota kula zawieszona na tle błękitnej zasłony, zalewająca blaskiem bezmiar Morza Śródziemnego, na którym skrzyły się cekiny odbitego światła. Śnieg odświeżył krajobraz. Zielone, zalesione wzgórza, które otaczały beżową,okrągłą bryłę zamku Bellver, odbijały przejrzyste światło słoneczne i oferowały subtelne zapachy sosny i mirtu" Dodatkowo czytelnik otrzymuje zabawne anegdoty o żonie pisarza, sąsiadach oraz o tym, jak został oszukany przez poprzedniego właściciela. Większość opisanych interakcji z tubylcami dostarcza mnóstwo momentów śmiechu, głównie z powodu barier językowych, zwyczajów i różnic w stylu życia. Nie muszę dodawać, że nic nie idzie gładko, a kłopoty z językiem hiszpańskim tylko potęgują zamieszanie. Ale pomimo wszystkich nieszczęść - a nawet toalety, która przestaje działać w Boże Narodzenie - opisy widoków, ludzi i ogólnego poczucia joie de vivre ( radości życia) dają czytelnikowi prawdziwe, dobre samopoczucie. Polecam przeczytać tę pełną humoru i ironii książkę , w której głównym bohaterem jest wyspa! Książka bierze udział w wyzwaniu tematycznym-20-ksiazek-na-rok-2024 Pkt 8. Książka, która ma w tytule owoc.
Strusiowata - awatar Strusiowata
oceniła na71 rok temu
Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów Piotr Trybalski
Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów
Piotr Trybalski Anna Czerwińska Jarek Sępek Ryszard Czajkowski Marek Tomalik Robert "Robb" Maciąg Marta Owczarek Tomasz Grzywaczewski Andrzej Mazurkiewicz Marcin Obałek Mikołaj Golachowski Arek Ziemba Katarzyna Gembalik Mikołaj Książek Jarosław Kuźniar Katarzyna Mazurkiewicz Claudia Cardenas Dominik Bac Piotr Ganczarski Bartek Skowroński Jacek Szymczak
Było kolorowo, pięknie i zachwycająco nie tylko dzięki opowieściom dyktowanym sercem i pasją, ale i ich licznym ilustracjom tak, jak tylko potrafi być książka o podróżach wydana w formie albumowej, na kredowym papierze, z dołączoną płytą zawierającą 4 filmy je dokumentujące. I chociaż przy tytule tej książki umieściłam tylko jedno nazwisko redaktora, który, zebrawszy te wszystkie pojechanie i szalone wyprawy, pomysłowo ją opracował, to tak naprawdę autorów jest 21, w pełni zaprezentowanych na okładkowych skrzydełkach. To są właśnie wszyscy uczestnicy 17 relacji z podróży do miejsc ludnych w Maroku i bezludnych w Australii, gorących jak Indie i zimnych jak Antarktyka, wiejskich na Madagaskarze i miejskich w Kathmandu, położonych wysoko w górach Kolumbii i ukrytych w głębinach wielkiego błękitu mórz i oceanów. A wszystkie tak różnorodne, wielobarwne, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju tak, jak tylko potrafi być planeta Ziemia. W tym zachwycie wszystkimi nie miałam jednak problemu, od czego zacząć, a ponieważ formuła publikacji nie narzucała mi kolejności, otworzyłam ją najpierw na stronie 118. Dlaczego, napiszę później, bo to trochę dłuższa historia, a przecież czeka jeszcze pozostałych 16 opowieści, które łączyło jedno – podróżnicza pasja, a wszystko pozostałe było tak odmienne i indywidualne, jak potrafi być sam człowiek. Sposób narracji od ogromnego luzu i stoickiego spokoju miłośników motocykli nawet w obliczu legendarnego ducha górskiego, których nic nie dziwiło i nie zaskakiwało, poprzez przekazywaną miłość, serdeczność i zachwyt dla mieszkańców Madagaskaru, atmosferę niebezpieczeństwa stwarzaną przez lodowe przepaście Antarktyki, kruchy lód na rzecznym szlaku w Czadarze, wojnę w Kongu czy spotkanie z maoistami w Himalajach, aż po kuchenne smaki świata, które zawsze ostatecznie przypominały kurczaka czy zachwyt australijską naturą przypominającą pradawne czasy sprzed tysięcy lat. A każdy z autorów wspomnień przemieszczający się na ulubionych i odmiennych środkach transportu. Zarówno tych tradycyjnych jak własne nogi, samochód, samolot, motocykl, łódka czy rower, jak i mniej tradycyjnych jak koń, i bardzo nietradycyjnych, jak pakistańska ciężarówka, która w nocy świeciła niczym choinka, a także bardzo niekonwencjonalny, jak poczciwy, polski traktor. Można więc podróżować na wszystkim, co tylko myśl podsunie, by dotrzeć tam, gdzie serce dyktowało, przygoda wzywała, zrządził przypadek i sprzyjające okoliczności lub przewidywał plan lub program. Do krajów czasami niebezpiecznych, również tych zniszczonych przez człowieka, gdzie cywilizacja afiszowała się workami foliowymi roznoszonymi przez wiatr, czasami do miejsc nieistniejących, które pozostały już tylko na fotografii tak , jak krater wulkanu Merapi na Jawie,a czasami do krainy jak z bajki, której krajobraz, jak napisał autor - "powalił nas na kolana". Zamarzyło mi się być chociaż raz, przez moment, częścią tego Korytarza Wachańskiego i poczuć to samo albo poczuć jedność z dzikim światem zwierząt tak ufnych, bo jeszcze nieznających drapieżnej, ludzkiej natury. Jedna ze scen jest dla mnie symbolem przesłania prostego przekazu, że żyjemy w ziemskim raju, w którym dzikie zwierzę może przytulić się do największego drapieżnika – człowieka, jeśli tylko mu na to pozwolimy, jeśli tylko damy sobie taką szansę. Zwiedzanie, bo tylko tak mogę określić moją przygodę z tą książką, zaczęłam jednak od wyjątkowej dla mnie wyprawy, o czym wspomniałam na początku. Wyprawy, z powodu której sięgnęłam po tę pozycję. To opowieść Tomasza Grzywaczewskiego, który z dwoma towarzyszącymi mu kolegami, pod wpływem przeczytanej książki "Długi marsz" Sławomira Rawicza, wybrał się szlakiem jej bohatera Witolda Glińskiego. W podobne mapki podróży, pozwalające mi na śledzenie szlaku, wyposażony był każdy rozdział. To dzięki tej wyprawie wzruszyłam się, słysząc niezwykłe pożegnanie polskiej ekipy, z ust rodowitego Jakuta, wypowiadane płynną polszczyzną – "Jeszcze Polska nie zginęła, chłopcy!!!" To tak, jakbym odebrała ustny list przekazany za pośrednictwem tubylców od tych wszystkich Polaków skazanych, wywiezionych i zamordowanych w łagrach sowieckich. Chciało mi się odpowiedzieć – Nie zginęła, jesteśmy, trwamy i nie oddamy! Może usłyszą… Wróciłam do rzeczywistości z innego wymiaru, w którym dzięki różnorodności osobowości autorów i ich sposobu patrzenia na świat, jego przyglądaniu się i pojmowaniu, mogłam nie tylko dotrzeć tam, dokąd nigdy nie wybrałabym się (chociażby na dno morza),ale i zachwycić się, zadumać i po prostu wzruszyć. Ta cząstka świata zamknięta między okładkami to pokłosie Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły, który premierę miał w 2004 roku, skupiający znanych i mniej znanych, zawodowców i początkujących globtroterów, chcących podzielić się swoimi przeżyciami na krańcach świata. Autor opracowania miał więc w czym wybierać, by podzielić się z tym ze mną, zapowiadając kontynuację tej formy pokazywania świata. Jego młodszym bratem są Trzy Żywioły Festiwal Filmów Świata prezentujący filmy dokumentalne z wypraw. Cztery z nich dołączono do książki na płycie CD, wśród których jest "Długi marsz 70 lat później". To książka, która inspiruje do ruszenia się z domu, kusząc pięknem widoków i mamiąc radością kontaktu z odmiennym sposobem myślenia ludzi z różnych krajów. Pozwala również uwierzyć, że wędrować każdy może, przestrzegając przed nieodłącznym niebezpieczeństwem i ryzykiem czekającym na podróżniczych żółtodziobów, ale przede wszystkim ukazuje spektrum możliwości, otwierając szeroko bramę świata na oścież. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu

Cytaty z książki Pępek świata Z dzieckiem w drodze

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pępek świata Z dzieckiem w drodze