-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-04-08
2026-04-05
⭐️⭐️⭐️⭐️ 4/5
Zdecydowanie lepsze niż „Pomoc domowa” — serio, tu się naprawdę dobrze bawiłam.
Wciąga, klimat robi robotę… aż do finału, gdzie Freida — jak to Freida — musi dowalić i nagle coś przestaje się kleić.
Niespodziewane? Tak.
Przekonujące? Niekoniecznie.
⭐️⭐️⭐️⭐️ 4/5
Zdecydowanie lepsze niż „Pomoc domowa” — serio, tu się naprawdę dobrze bawiłam.
Wciąga, klimat robi robotę… aż do finału, gdzie Freida — jak to Freida — musi dowalić i nagle coś przestaje się kleić.
Niespodziewane? Tak.
Przekonujące? Niekoniecznie.
2026-04-03
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Miałam dać 4 i tylko 4. Naprawdę. Byłam o krok.
Głównie przez wątek Auren w Annwynie, który momentami trochę mnie rozczarował. Historia nadal mnie wciągała, ale coś tam nie do końca zagrało.
Ale potem przyszła końcówka i…
no powiem tylko tyle: co tu się właśnie wydarzyło?! 😱
Za to Slade w trybie revenge mode i królowa Malinea ze swoim redemption arciem wynagradzali absolutnie wszystko. Serio — dawno nie widziałam tak dobrze poprowadzonej przemiany postaci.
I o ironio… to właśnie Lodowa Królowa totalnie przyćmiła główną bohaterkę.
Dajcie mi jej więcej. Auren może jeszcze chwilę poczekać… serio 🫠
Z postaci, której na początku nawet nie lubiłam (no bo kto by mógł), zrobiła się ktoś, komu nagle zaczynasz kibicować całym sercem.
I tym sposobem autorka po raz kolejny udowodniła, że rozwój postaci to jej najmocniejsza strona.
Zdecydowanie mój ulubiony tom. Bez dyskusji.
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Miałam dać 4 i tylko 4. Naprawdę. Byłam o krok.
Głównie przez wątek Auren w Annwynie, który momentami trochę mnie rozczarował. Historia nadal mnie wciągała, ale coś tam nie do końca zagrało.
Ale potem przyszła końcówka i…
no powiem tylko tyle: co tu się właśnie wydarzyło?! 😱
Za to Slade w trybie revenge mode i królowa Malinea ze swoim redemption arciem...
2026-03-29
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Cudowne zakończenie tej historii.
Ta seria to mój comfort read i finał tylko mnie w tym utwierdził.
Emily i Wendell… moje bejbiki. Kocham 🫶🏻
Mam jedno małe „ale” — liczyłam na więcej magii i akcji w królestwie Wendella. Momentami czułam lekkie powtórzenie schematu z poprzedniego tomu.
Ale mimo tego… to było naprawdę piękne zakończenie.
I była tam scena pod koniec, która totalnie złapała mnie za serducho 🥹
Bo wśród całej tej armii mrocznych shadow daddies naprawdę potrzeba bohaterów takich jak nasz złotowłosy król.
Wendell, będę tęsknić 🥹
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Cudowne zakończenie tej historii.
Ta seria to mój comfort read i finał tylko mnie w tym utwierdził.
Emily i Wendell… moje bejbiki. Kocham 🫶🏻
Mam jedno małe „ale” — liczyłam na więcej magii i akcji w królestwie Wendella. Momentami czułam lekkie powtórzenie schematu z poprzedniego tomu.
Ale mimo tego… to było naprawdę piękne zakończenie.
I była tam scena...
2026-03-27
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Moja druga książka Ali Hazelwood i… będzie ciężko ją przebić.
Było sexy, hot 🔥🥵, zabawnie i romantycznie — wszystko w idealnych proporcjach.
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Moja druga książka Ali Hazelwood i… będzie ciężko ją przebić.
Było sexy, hot 🔥🥵, zabawnie i romantycznie — wszystko w idealnych proporcjach.
2026-03-20
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Nekromancja, duchy, magia kości i dusz, wojowniczki… brzmi jak przepis na książkę idealnie skrojoną pode mnie. (A ja takie klimaty uwielbiam.)
No niestety — tym razem nie kliknęło 🥲
Punkt wyjścia był naprawdę obiecujący, ale im dalej, tym bardziej robiło się sztampowo i przewidywalnie. Magia gdzieś się ulotniła, klimat siadł, a romans był równie letni jak cała ta historia — czyli praktycznie niewyczuwalny.
Autorka miała dobre pomysły — szkoda tylko, że zostały na etapie zalążków i nie zostały przekute w coś naprawdę angażującego.
Dawno nie czytałam książki, która obiecywała mi tak dużo, a dała tak mało.
Ta trójka jest zdecydowanie za pomysł — bo wykonanie niestety nie dowiozło.
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Nekromancja, duchy, magia kości i dusz, wojowniczki… brzmi jak przepis na książkę idealnie skrojoną pode mnie. (A ja takie klimaty uwielbiam.)
No niestety — tym razem nie kliknęło 🥲
Punkt wyjścia był naprawdę obiecujący, ale im dalej, tym bardziej robiło się sztampowo i przewidywalnie. Magia gdzieś się ulotniła, klimat siadł, a romans był równie letni jak cała...
2026-03-15
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Mniej thriller, a bardziej kolejny sezon „Gotowych na wszystko”.
Czyta się całkiem przyjemnie… aż do trzeciego aktu, kiedy plot twisty zaczynają spadać jak z automatu.
W pewnym momencie miałam wrażenie, że autor losuje je z kapelusza.
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Mniej thriller, a bardziej kolejny sezon „Gotowych na wszystko”.
Czyta się całkiem przyjemnie… aż do trzeciego aktu, kiedy plot twisty zaczynają spadać jak z automatu.
W pewnym momencie miałam wrażenie, że autor losuje je z kapelusza.
2026-03-12
⭐️⭐️⭐️✨ 3.5/5
Pięknie napisana i ambitna powieść, która jednak emocjonalnie nie do końca do mnie trafiła.
Autorka prowadzi trzy linie czasowe i w każdej z nich przemyca ogromną ilość historycznych informacji, nawiązań i pobocznych historii. Rozumiem, że większość z nich jest ważna dla kontekstu całej opowieści, ale momentami było tego tak dużo, że główne wątki traciły dla mnie rytm. Zdarzało się, że mój mózg po prostu się wyłączał i wracał do historii dopiero wtedy, gdy pojawiało się imię któregoś z bohaterów. Przez te liczne dygresje i wyjaśnienia miałam też wrażenie, że same historie bohaterów zostały trochę zepchnięte na drugi plan.
Najbardziej przemówił do mnie wątek Arthura, choć nawet jego zakończenie zostawiło mnie z lekkim niedosytem.
Najmniej poruszyła mnie historia Zaleekhi, która po skończeniu książki wydała mi się nieco słabiej powiązana z całością opowieści.
Ostatecznie bardzo doceniam tę książkę za jej ambicję, piękny styl i ogrom wiedzy, który autorka w niej zawarła. Wyniosłam z niej sporo nowych informacji, ale jeśli chodzi o emocjonalne zaangażowanie — tym razem nie do końca zadziałało.
⭐️⭐️⭐️✨ 3.5/5
Pięknie napisana i ambitna powieść, która jednak emocjonalnie nie do końca do mnie trafiła.
Autorka prowadzi trzy linie czasowe i w każdej z nich przemyca ogromną ilość historycznych informacji, nawiązań i pobocznych historii. Rozumiem, że większość z nich jest ważna dla kontekstu całej opowieści, ale momentami było tego tak dużo, że główne wątki traciły dla...
2026-03-09
⭐️⭐️⭐️⭐️ 4/5
Po poprzednim tomie, który był dla mnie totalnym 5/5, moje oczekiwania wobec tej części poszybowały naprawdę wysoko. No i… trochę się rozczarowałam. Ale tylko trochę.
Mój główny zarzut?
Rezkin, chłopie — daj ty czasem coś zrobić innym bohaterom. Nie wszystko musisz robić sam.
Autorka dała mu portale dzięki więzi ze smokiem (wątek ich więzi jest świetny, a baby smok to już bonus sam w sobie) oraz możliwość zmieniania wyglądu na życzenie. Efekt? Rezkin skacze po wszystkich królestwach: ratuje przyjaciół, szpieguje, knuje plany… i generalnie robi wszystko sam. W tym tempie równie dobrze mógłby jeszcze sam prowadzić logistykę, armię i księgowość królestwa.
Przez to pierwsza połowa książki pędzi jak szalona i przeskakuje z miejsca na miejsce. Trochę za szybko, trochę za łatwo. Jakby autorka znowu trochę za bardzo zakochała się w zajebistości Rezkina i nie chciała dopuścić nikogo innego do głosu. A szkoda, bo wielu bohaterów mogło się tu naprawdę fajnie rozwinąć.
I wtedy nadchodzi finał… i jakby autorka nagle usłyszała moje myśli. W końcu więcej czasu dostają Yserria i Malcius — i nagle wszystko zaczyna działać dużo lepiej.
A ostatni rozdział?
Oh my.
W końcu to, na co czekałam odkąd pojawiła się Azeria.
Love is in the air, sialala… ja tu grzecznie czekam na rozwój wydarzeń.
⭐️⭐️⭐️⭐️ 4/5
Po poprzednim tomie, który był dla mnie totalnym 5/5, moje oczekiwania wobec tej części poszybowały naprawdę wysoko. No i… trochę się rozczarowałam. Ale tylko trochę.
Mój główny zarzut?
Rezkin, chłopie — daj ty czasem coś zrobić innym bohaterom. Nie wszystko musisz robić sam.
Autorka dała mu portale dzięki więzi ze smokiem (wątek ich więzi jest świetny, a...
2026-03-06
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Oto książka, która trafia prosto na moją półkę „Przehajpowane nudziarstwo”, tuż obok Onyx Storm.
Po Quicksilver moje oczekiwania wobec sequela były… zerowe. I w dziwny sposób druga część jest jednocześnie lepsza i gorsza.
Lepsza — bo styl pisania jest bardziej uporządkowany. Jakby ktoś w końcu powiedział autorce: hej, ten chaos w pierwszym tomie to nie był styl — to był zwykły bałagan.
Gorsza — dokładnie z tego samego powodu.
Chaos „Quicksilvera” był tak absurdalny, że przynajmniej dawał pewien rodzaj rozrywki — ten moment, kiedy książka jest tak głupia, że aż zabawna. Tutaj wszystko jest napisane poprawnie… i przez to śmiertelnie nudne.
Nie pomaga fakt, że wiele wydarzeń wciąż nie ma większego sensu (bal na Święto Zmierzchania i jego konsekwencje to taki poziom „serio?”, że prawie walnęłam głową w ścianę).
A to, co autorka zrobiła z Carrionem — jedyną postacią, którą jeszcze dało się lubić — powinno być prawnie zabronione. Zamiast rozwinąć potencjał postaci (ukryty następca tronu!), zrobiła z niego komediowego idiotę bez grama głębi. A tekst o rogach… no cóż. Tym momentem oficjalnie straciłam resztki cierpliwości.
Świat przedstawiony się nie pogłębia. Pojawiają się nowe miejsca, ale wszystkie są równie nijakie, więc w praktyce nie ma większego znaczenia, gdzie bohaterowie akurat się znajdują.
Z bohaterami jest podobnie — sporo postaci pobocznych pojawia się tylko po to, żeby wywołać jakiś dramat i zaraz potem zniknąć z fabuły.
A fabuła?
W dużej mierze polega na chodzeniu w kółko i rozmawianiu o tym, że coś się zaraz wydarzy.
Spoiler: zazwyczaj się nie wydarza.
W efekcie dostajemy zlepek motywów z innych, znacznie lepszych historii — wrzucony do jednego worka i potrząśnięty bez większego planu.
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Oto książka, która trafia prosto na moją półkę „Przehajpowane nudziarstwo”, tuż obok Onyx Storm.
Po Quicksilver moje oczekiwania wobec sequela były… zerowe. I w dziwny sposób druga część jest jednocześnie lepsza i gorsza.
Lepsza — bo styl pisania jest bardziej uporządkowany. Jakby ktoś w końcu powiedział autorce: hej, ten chaos w pierwszym tomie to nie był...
2026-02-28
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Mój comfort read: kocyk, kawusia, elfie krainy, delikatny humor.
Dopóki ktoś nie straci palca.
Albo głowy.
Albo nie zostanie efektownie rozszarpany przez ogara z piekła rodem.
A ja siedzę pod tym kocykiem, z kubkiem w dłoni, i jedyne, czym się naprawdę przejmuję, to żeby w tym całym rozlewie krwi nie było rozlewu kawusi.
Cosy fantasy, ale z opcją „utrata kończyny gratis”. Kocham 🫶🏻
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Mój comfort read: kocyk, kawusia, elfie krainy, delikatny humor.
Dopóki ktoś nie straci palca.
Albo głowy.
Albo nie zostanie efektownie rozszarpany przez ogara z piekła rodem.
A ja siedzę pod tym kocykiem, z kubkiem w dłoni, i jedyne, czym się naprawdę przejmuję, to żeby w tym całym rozlewie krwi nie było rozlewu kawusi.
Cosy fantasy, ale z opcją „utrata...
2026-02-26
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Zobaczyłam opis i pomyślałam: ooo, może to będzie drugi “Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki”.
Był.
Ale w wersji z Temu 🤡
Jest śledztwo, są nastolatki, jest tajemnica — wszystko na miejscu. Tylko że bez napięcia, bez chemii, bez zaskoczenia. Plot twist było widać z kilometra.
Przeczytało się. Wynudziło się. Zapomniało się.
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Zobaczyłam opis i pomyślałam: ooo, może to będzie drugi “Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki”.
Był.
Ale w wersji z Temu 🤡
Jest śledztwo, są nastolatki, jest tajemnica — wszystko na miejscu. Tylko że bez napięcia, bez chemii, bez zaskoczenia. Plot twist było widać z kilometra.
Przeczytało się. Wynudziło się. Zapomniało się.
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Mam słabość do książek, które potrafią mnie emocjonalnie sponiewierać. Więc kiedy przyjaciółka polecała “Hamneta” mówiąc, że zasmarkała się przy nim po pachy, pomyślałam tylko: oho, czytam.
Nie zawiodłam się. Chusteczki naprawdę się przydały 🥲
Na początku miałam lekkie obawy, że nie kliknie. Że to będzie jedna z tych pięknie napisanych książek, w których docenię kunszt, ale sama historia mnie znudzi. Och, jak cudownie się pomyliłam.
Szczerze? Pal licho Williama. To Agnes jest sercem tej opowieści. Jej charakter, jej aura i sposób, w jaki została wykreowana — jednocześnie tak przyziemna i jakby trochę z baśni — sprawiły, że z każdą stroną wsiąkałam coraz bardziej. Gdybym mogła, przeczytałabym tę książkę na jednym posiedzeniu.
Fabuła wydaje się prosta: poznali się, pobrali, mieli dzieci, jedno umiera. W tamtych czasach to nie był rzadki los. A jednak sposób, w jaki zostało to opisane, jest porażająco piękny.
Końcówka siada na psychice mocno. To, jak autorka pokazuje proces żałoby — bez osładzania, bez patosu, krok po kroku — jest niemal namacalne. Jakby rozłożyła żałobę na części pierwsze i powiedziała: oto ona.
Trzepnęło mnie. I zostanie ze mną na długo 🥹
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Mam słabość do książek, które potrafią mnie emocjonalnie sponiewierać. Więc kiedy przyjaciółka polecała “Hamneta” mówiąc, że zasmarkała się przy nim po pachy, pomyślałam tylko: oho, czytam.
Nie zawiodłam się. Chusteczki naprawdę się przydały 🥲
Na początku miałam lekkie obawy, że nie kliknie. Że to będzie jedna z tych pięknie napisanych książek, w których...
2026-02-22
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Kocham „Divine Rivals”, „Żywioły Cadence” też wspominam bardzo dobrze, a styl pisania Ross zwykle trafia prosto w moje czytelnicze gusta. Dlatego kiedy wpadła mi w ręce jej debiutancka powieść, pomyślałam: czemu nie?
No i właśnie — debiut to tutaj słowo klucz. I niestety widać to aż za bardzo.
Może gdyby to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Ross, odebrałabym tę historię inaczej. Ale znając już jej późniejsze książki, trudno było nie zauważyć, że to dopiero początek drogi.
Było poprawnie. Schematycznie. Bez większego polotu. Klasyczne YA fantasy sprzed kilku lat, gdzie wszystko jest do przewidzenia, a zaskoczenie właściwie nie istnieje.
Przeczytałam bez większego bólu, ale też bez większych emocji. Minęło pół godziny, a ja już jestem w fazie „o czym to właściwie było?” 🤡🤣
I szczerze? To jedna z nielicznych sytuacji, kiedy brak cliffhangera mnie ucieszył — przynajmniej nie mam poczucia, że muszę sięgać po drugi tom.
⭐️⭐️⭐️ 3/5
Kocham „Divine Rivals”, „Żywioły Cadence” też wspominam bardzo dobrze, a styl pisania Ross zwykle trafia prosto w moje czytelnicze gusta. Dlatego kiedy wpadła mi w ręce jej debiutancka powieść, pomyślałam: czemu nie?
No i właśnie — debiut to tutaj słowo klucz. I niestety widać to aż za bardzo.
Może gdyby to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Ross,...
2026-02-20
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Kompletnie się nie spodziewałam, że ta historia aż tak mnie kupi — a jednak. To jedna z lepszych historii romantycznych, jakie ostatnio przeczytałam.
Relacja Harriet i Wyna jest tak… życiowa. Prawdziwa, niedoskonała, a jednocześnie opisana z ogromnym wyczuciem i humorem. Było wzruszenie 🥹 było ciepło, było autentycznie.
Dlaczego więc pół gwiazdki mniej?
Bo chciałam w tej historii jeszcze trochę posiedzieć. Rozłożyć ją na czynniki pierwsze, przeanalizować krok po kroku wszystko, co doprowadziło do ich rozstania. Te emocje naprawdę na to zasługiwały. (Nie powiem, chyba dotknęło to jakichś prywatnych strun 😅).
I właśnie dlatego momentami przeszkadzał mi wątek wspólnego wyjazdu z paczką przyjaciół. Rozpraszał to, co dla mnie było w tej książce najważniejsze. Jako grupa nie mieli tej chemii, więc ich wielkie „ostatnie lato razem” nie porwało mnie tak, jak pewnie powinno. Niby dramaty i wspomnienia, a ja w myślach: dobrze, dobrze… ale wracajmy do Harriet i Wyna 😆
Mimo wszystko jestem mega pozytywnie nastawiona na kolejne książki autorki — jeśli będą na tym poziomie, wchodzę w to w ciemno 🫶🏻
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Kompletnie się nie spodziewałam, że ta historia aż tak mnie kupi — a jednak. To jedna z lepszych historii romantycznych, jakie ostatnio przeczytałam.
Relacja Harriet i Wyna jest tak… życiowa. Prawdziwa, niedoskonała, a jednocześnie opisana z ogromnym wyczuciem i humorem. Było wzruszenie 🥹 było ciepło, było autentycznie.
Dlaczego więc pół gwiazdki...
2026-02-17
⭐️⭐️⭐️ 3/5
„Katabaza” to książka, którą szanuję bardziej, niż ją lubię.
Bohaterowie? W porządku.
Świat? Ciekawy.
System magiczny? Intrygujący i dobrze przemyślany.
A jednak co kilka rozdziałów ktoś zaciągał hamulec ręczny.
Ta książka była dla mnie totalną sinusoidą — 10 stron nudy, 5 stron akcji. I tak w kółko. Za każdym razem, gdy zaczynałam się wciągać, dostawałam serię matematyczno-filozoficznych rozważań, które wytrącały mnie z rytmu. One nie są głupie. Są ambitne, przemyślane, momentami nawet interesujące. Ale ile razy można się wkręcić w historię, żeby za chwilę wylądować na mini-seminarium?
A wykład — nawet dobry — to wciąż wykład.
I to nie jest kwestia tego, że „nie mam teraz głowy do ambitnych książek”. Uwielbiam „Babel”. Ale w „Babel” te wszystkie mądre rozkminy były naturalną częścią fabuły, a nie czymś, co ją co chwilę zatrzymywało. Tutaj momentami czułam się jak na dodatkowych zajęciach z filozofii, kiedy ja chciałam już tylko wrócić do historii.
Po skończeniu uderzyła mnie jeszcze jedna rzecz: nie zżyłam się z bohaterami. Ani ich szczególnie nie polubiłam, ani nie znienawidziłam. Byli mi po prostu obojętni. I to chyba największy problem tej książki.
Bo mimo swojego przesłania — o schodzeniu w głąb siebie, konfrontowaniu się z prawdą, winą i odpowiedzialnością — nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Była… letnia. Może przez ten chłodny, akademicki sposób rozbierania wszystkiego na czynniki pierwsze. Może przez emocjonalny dystans. Ale impakt ta książka wywarła na mnie żaden.
Ot, przeczytałam i do widzenia.
Doceniam ambicję i widzę zamysł. Ale emocjonalnie — przeszło obok mnie.
⭐️⭐️⭐️ 3/5
„Katabaza” to książka, którą szanuję bardziej, niż ją lubię.
Bohaterowie? W porządku.
Świat? Ciekawy.
System magiczny? Intrygujący i dobrze przemyślany.
A jednak co kilka rozdziałów ktoś zaciągał hamulec ręczny.
Ta książka była dla mnie totalną sinusoidą — 10 stron nudy, 5 stron akcji. I tak w kółko. Za każdym razem, gdy zaczynałam się wciągać, dostawałam...
2026-02-12
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Było prawie idealnie — choć nie od razu. To wcale nie jest czysty horror, raczej mroczna, baśniowa opowieść z pogańskimi motywami, co na początku trochę mnie rozczarowało.
Ale im dalej, tym bardziej wsiąkałam. Zamknięta religijna społeczność, obsesja na punkcie Boga i „właściwej” roli kobiety — motyw znany, ale podany w sposób naprawdę wciągający.
Kibicowałam Abicie całym sercem i liczyłam, że na końcu zgotuje swoim oprawcom dokładnie takie piekło, jakie sami jej zgotowali. (Jeśli to czyni mnie złą kobietą — trudno 😅).
Serio, gdyby po tym wszystkim im wybaczyła, rzuciłabym tą książką o ścianę.
I właśnie dlatego finał wynagradza wszystko. Ten mrok, którego wcześniej brakowało, wreszcie wybrzmiewa w pełni — a moje małe, mściwe serce było więcej niż usatysfakcjonowane 😬😂
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Było prawie idealnie — choć nie od razu. To wcale nie jest czysty horror, raczej mroczna, baśniowa opowieść z pogańskimi motywami, co na początku trochę mnie rozczarowało.
Ale im dalej, tym bardziej wsiąkałam. Zamknięta religijna społeczność, obsesja na punkcie Boga i „właściwej” roli kobiety — motyw znany, ale podany w sposób naprawdę...
2026-02-08
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Kiedy usłyszałam, że wychodzi kontynuacja „Studium zatracenia”, pomyślałam tylko: but why?
Po lekturze sequela to pytanie wciąż pozostaje aktualne.
Pierwszy tom bronił się mrocznym, baśniowym klimatem i zacieraniem granicy między rzeczywistością a fantazją — i właśnie tego najbardziej zabrakło tutaj. Zamiast tego dostajemy chaotyczną, ciężką do przejścia narrację, która momentami zwyczajnie męczy.
Wątek Effy jeszcze jestem w stanie zrozumieć: jej walka z demonami, systemem i traumą ma sens.
Ale POV Prestona kompletnie mnie zgubił. Motyw wyobcowania — okej. Cała reszta: podwodny pałac, śnienia, symbolika — albo została podana w tak przekombinowany sposób, że trudno było się przez to przebić, albo po prostu nie miała sensu 🤷♀️
Największym problemem pozostaje jednak ich relacja. Miscommunication trope wjeżdża tu na pełnej.
Prestona przedstawiono jako kogoś obsesyjnie martwiącego się o Effy, ale jednocześnie wypierającego fakt, że coś się z nią dzieje — unika rozmowy, unika tematu i budzi się dopiero wtedy, gdy jest już za późno. Zamiast pogłębienia relacji dostajemy frustrację ubraną w romantyczne cierpienie.
Szczerze? Żałuję, że sięgnęłam po kontynuację. Mogłam odpuścić i przynajmniej jako tako wspominać pierwszy tom. A tak zostało mi głównie poczucie straconego czasu na całą dylogię.
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Kiedy usłyszałam, że wychodzi kontynuacja „Studium zatracenia”, pomyślałam tylko: but why?
Po lekturze sequela to pytanie wciąż pozostaje aktualne.
Pierwszy tom bronił się mrocznym, baśniowym klimatem i zacieraniem granicy między rzeczywistością a fantazją — i właśnie tego najbardziej zabrakło tutaj. Zamiast tego dostajemy chaotyczną, ciężką do przejścia...
2026-02-06
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Akcja nie powala, ale relacja Emily i Wendella to takie złoto, że mogliby mi omawiać instrukcję obsługi pralki, a ja i tak czytałabym z zachwytem 🫶🏻
Dużo elfów, odrobina mroku i klimat jak powrót do Elfhame — i nagle cosy fantasy (którego dalej nie lubię) zrobiło wyjątek 😆
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4.5/5
Akcja nie powala, ale relacja Emily i Wendella to takie złoto, że mogliby mi omawiać instrukcję obsługi pralki, a ja i tak czytałabym z zachwytem 🫶🏻
Dużo elfów, odrobina mroku i klimat jak powrót do Elfhame — i nagle cosy fantasy (którego dalej nie lubię) zrobiło wyjątek 😆
2026-02-03
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Ech, ta seria… cztery tomy czekania, żeby w końcu dostać to, czego chciałam od samego początku 🥴
Ale wiecie co? Dostałam. I to z nawiązką.
To zdecydowanie najbardziej przemyślany i poukładany tom w całej serii — mniej przegadany niż poprzednie, za to z akcją, emocjami i tempem, które naprawdę wciąga. Wreszcie czuję pełną satysfakcję z tego, jak konsekwentnie Kel Kade budowała postać Rezkina i całą jego otoczkę. W końcu wiemy (chyba? 😆), o co chodzi — i to uczucie jest cudowne.
Były emocje, była akcja i był wątek romantyczny, na który czekałam od dawna 🥹
Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to do kilku momentów, które wydarzyły się trochę off screen — szczególnie wątek Frishy był momentami chaotyczny i niedopowiedziany.
Mimo to czytało mi się tę książkę fantastycznie — leciałam przez nią, a kiedy odkładałam, od razu chciałam wracać.
Jak to nie zasługuje na 5 gwiazdek, to ja już nie wiem, co zasługuje 🤪
Rezkin w końcu dostaje swoje 5/5, a ja order z ziemniaka za wytrwałość 🤡😎
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ 5/5
Ech, ta seria… cztery tomy czekania, żeby w końcu dostać to, czego chciałam od samego początku 🥴
Ale wiecie co? Dostałam. I to z nawiązką.
To zdecydowanie najbardziej przemyślany i poukładany tom w całej serii — mniej przegadany niż poprzednie, za to z akcją, emocjami i tempem, które naprawdę wciąga. Wreszcie czuję pełną satysfakcję z tego, jak...
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Przez całą książkę miałam wrażenie, jakbym czytała bardzo osobisty, niemal sekretny pamiętnik — coś, co miało być formą katharsis dla autorki, a niekoniecznie historią opowiedzianą dla czytelnika.
Przez to mój własny odbiór emocjonalny pozostał właściwie zerowy.
⭐️⭐️✨ 2.5/5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez całą książkę miałam wrażenie, jakbym czytała bardzo osobisty, niemal sekretny pamiętnik — coś, co miało być formą katharsis dla autorki, a niekoniecznie historią opowiedzianą dla czytelnika.
Przez to mój własny odbiór emocjonalny pozostał właściwie zerowy.