-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać406 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska12
Biblioteczka
2026-03-26
2026-03-24
2026-03-14
2026-03-10
2026-02-04
Umówmy się - Diabły nie są wybitną literaturą. Papierowe postacie, węzłowa fabuła prowadząca od jednej walki z bossem do kolejnej, aż do przeciwnika finałowego, wytarte klisze zwrotów akcji, stereotypowy wampir, stereotypowy wilkołak, stereotypowy mag (nie czarownik!).
Ale jako przygodowe fantasy, Diabły sprawiają się lepiej niż dobrze. Może i bohaterowie nie są oryginalni, ale jest między nimi chemia (nawet jeśli zwykle przejawia się dość infantylnym dogryzaniem sobie). Tło fabularne jest nawet niezłe, a ekspozycja przeprowadzona umiejętnie. Warsztatowo trudno coś zarzucić. No po prostu fajnie się to czyta.
Umówmy się - Diabły nie są wybitną literaturą. Papierowe postacie, węzłowa fabuła prowadząca od jednej walki z bossem do kolejnej, aż do przeciwnika finałowego, wytarte klisze zwrotów akcji, stereotypowy wampir, stereotypowy wilkołak, stereotypowy mag (nie czarownik!).
Ale jako przygodowe fantasy, Diabły sprawiają się lepiej niż dobrze. Może i bohaterowie nie są oryginalni,...
2026-02-01
Ostatni (Na szczęście - ta seria była rozciągnięta jak gacie na mistrzu sumo. Ja rozumiem jeden kilkutomowy cykl, ale trzy?) tom Viriona jest wyraźnie lepszy od poprzednich z tej podserii może dlatego, że:
- Ziemiańskiemu lepiej wychodzą klimaty militarystyczne i perypetie Klitoo z koleżankami są zwyczajnie ciekawsze niż podróżujący od fabularnego węzła do węzła Virion, który na zmianę filozofuje i sieka kretynów pozbawionych instynktu samozachowawczego
- nadeszła pora pozamykać trochę wątków, podsumować całość i jakoś spiąć to z resztą uniwersum
Niemniej, po Tomie 3.2 (czyli w tej pokręconej nomenklaturze - "Virion, Legenda Miecza, Ona") miałem już serdecznie dość i wobec tomu 3.3 nie miałem prawie żadnych oczekiwań, a tu jednak Ziemiański przypomniał, że potrafi napisać coś wciągającego, a nie tylko szereg scen jatki poprzetykanych zawiłymi intrygami rozwiązywanymi topornym deus ex machina i "przechytrzyłem cię lepiej, niż ty przechytrzyłeś mnie". Ogólnie cała ta książka sprawiła wrażenie jakby autor się trochę bardziej postarał i zachęciła mnie żebym zwrócił uwagę na to co szykuje w kolejnej serii.
I niech to będą w końcu "Przygody Achaii w kosmosie", a nie jakiś dwunastotomowy spin-off "Meredith, Czarownik Przeklęty"...
Ostatni (Na szczęście - ta seria była rozciągnięta jak gacie na mistrzu sumo. Ja rozumiem jeden kilkutomowy cykl, ale trzy?) tom Viriona jest wyraźnie lepszy od poprzednich z tej podserii może dlatego, że:
- Ziemiańskiemu lepiej wychodzą klimaty militarystyczne i perypetie Klitoo z koleżankami są zwyczajnie ciekawsze niż podróżujący od fabularnego węzła do węzła Virion,...
2026-01-13
2025-12-29
Ładnie ten Pilch pisze o brzydkich rzeczach.
Fabularnie mamy alkoholową odyseję poprzetykaną najróżniejszymi dygresjami o polskości, męskości i wątroby marskości. Ilość tych wtrąceń sprawia, że całość wygląda jak zbiór esejów, mniej-więcej tematycznie powiązanych, włożonych w ramy dość prostej historii. Całość dość brudna, pachnąca albańskim koniakiem i przepoconą pościelą, choć nie dołująca w wydźwięku (a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka), mimo tematyki.
Ale to, co sprawiło, że czytałem Spis cudzołożnic z prawdziwą przyjemnością leży w umiejętnościach pisarskich Pilcha. Prawda, czasem te zdania układają się coś tylko teoretycznie sensownego, a czasem nawet i nonsensownego, kwiecistość wypowiedzi nierzadko boleśnie trze o granicę grafomanii i ogólnie trochę to przypomina gadkę narąbanego inteligenta (czyż nie o to chodzi?), ale wychodzi z tego dobra gawęda. Słowa Pilcha układają się ładnie i sam proces czytania dawał mi dużo radości.
Ładnie ten Pilch pisze o brzydkich rzeczach.
Fabularnie mamy alkoholową odyseję poprzetykaną najróżniejszymi dygresjami o polskości, męskości i wątroby marskości. Ilość tych wtrąceń sprawia, że całość wygląda jak zbiór esejów, mniej-więcej tematycznie powiązanych, włożonych w ramy dość prostej historii. Całość dość brudna, pachnąca albańskim koniakiem i przepoconą...
2025-12-28
2025-12-16
Książka o fake newsie z clickbaitowym tytułem ;)
Byłem zaskoczony (myślę, że każdy, kto czytał, był również) tym, że większość tego reportażu była skupiona na niemieckich anatomach, a tytułowa sprawa pojawiła się niejako przy okazji, na końcu. Ale po namyśle, uważam że tak jest lepiej. Ba, ośmielę się uznać, ze bez tego "wstępu", ta książka nie miałaby sensu - ograniczyłaby się tylko do lakonicznego "No jakieś tam mydło było, ale tylko przy okazji preparowania zwłok, a nie taśmowo jak w fabryce. I raczej nikt się nim nie mył".
Czytając historię Spannera i Vossa, zapoznając się z ich odczłowieczonym stosunkiem do zwłok i ludzi, dostając dawkę nazistowskiego bestialstwa z którego ci naukowcy czerpali zysk w postaci "materiału" - czytelnik jest przygotowywany nie na wybielanie niemieckich lekarzy, tylko na zweryfikowanie pewnych faktów. Historia tego jak uniwersytety III Rzeszy zyskiwały pomoce dydaktyczne jest wystarczająco okropna i bez poszukiwania czegoś, co ją podkręci. A jednocześnie to daje coś jeszcze.
Pozwala sobie wyobrazić jak łatwo mogło dojść do tego, że wypadkowa niezrozumienia na czym polega praca prosektorium, zrozumiały opór przed tak bezceremonialnym traktowaniem ludzkich szczątków, świadomość niespotykanego bestialstwa okupanta, ale też próba zbicia kapitału uznania - doprowadziły do tego, że ta historia - prawdziwa czy nie - padła na podatny grunt.
Ogólnie dobrze odbieram tę książkę, ale mam zastrzeżenia. Czasem z powodu lakonicznego materiału źródłowego i dla uczynienia pozycji bardziej przystępną, autor decyduje się na fabularyzowanie zapisanych wydarzeń. Tutaj takich decyzji było za dużo - ostatecznie książka traci przez to na wiarygodności. Dodatkowo rozdziały są męcząco niechronologiczne i czasami pełne powtórzeń. Zabrakło tutaj jakieś sensownej redakcji.
Książka o fake newsie z clickbaitowym tytułem ;)
Byłem zaskoczony (myślę, że każdy, kto czytał, był również) tym, że większość tego reportażu była skupiona na niemieckich anatomach, a tytułowa sprawa pojawiła się niejako przy okazji, na końcu. Ale po namyśle, uważam że tak jest lepiej. Ba, ośmielę się uznać, ze bez tego "wstępu", ta książka nie miałaby sensu -...
2025-12-11
Trudno uczciwie ocenić tę pozycję (więc daruję sobie gwiazdki), bo warsztatowo jest to kawał dobrej roboty i wciągnąłem "Duszę" w dwa wieczory z ogromną przyjemnością, ale jako element serii, na którą się składa - może rozczarowywać. I długością, i wątkami.
Warto mieć jednak na uwadze, że oczekiwania były ogromne i autor na starcie miał już trudno.
Po tak długiej przerwie, podjęcie wątku snutej opowieści i utrzymanie poziomu poprzednich części nie mogło być łatwe, a jednak się udało. Może fabularnie nie wydarzyło się dużo istotnych rzeczy i na tle całej serii "Dusza" wygląda jak interludium, tom 5.5, ale to nie jest zrobiona na odwal się chałtura i odcinanie kuponów.
Oby "Dusza" była jaskółka zwiastująca wiosnę.
Trudno uczciwie ocenić tę pozycję (więc daruję sobie gwiazdki), bo warsztatowo jest to kawał dobrej roboty i wciągnąłem "Duszę" w dwa wieczory z ogromną przyjemnością, ale jako element serii, na którą się składa - może rozczarowywać. I długością, i wątkami.
Warto mieć jednak na uwadze, że oczekiwania były ogromne i autor na starcie miał już trudno.
Po tak długiej przerwie,...
2025-12-07
Wynudziło mnie strasznie to arcydzieło literatury. Pasternak bardzo ładnie pisał i językowo "Doktor" to rzeczywiście przykład literackiego kunsztu wysokich lotów, ale pod względem treści mi się to nie spina w udaną całość.
Główni bohaterowie "Doktora" są nieciekawi, trudno zżyć się z nimi obserwując ich życie. Może początek historii Larysy wywołuje wobec niej jakieś pozytywne emocje, ale dość prędko gasną.
Jurij i Larysa do znudzenia nawzajem podkreślają swoją mądrość i cnoty, ale to czcza gadanina, bo ich zachowanie i życiowe wybory temu przeczą. A wpychane od czasu do czasu w ich usta filozoficzne przemyślenia o Bogu, człowieku i historiozofii na tle wydarzeń książki wypadają infantylnie i nie na miejscu.
Za to dobrze wypada tło historyczne - Rosją wstrząsają rewolucje, w tym ta największa, ale bohaterowie nie są w centrum wydarzeń. Muszą mierzyć się ze zmianami i po prostu usiłują przeżyć, zwłaszcza w drugiej części tej powieści. Niemniej, ciekawsze wydarzenia odbywały się na drugim planie.
"Żywago" łączy ze sobą inteligenckie rozczarowanie rewolucją, posmak wielopoziomowej tragedii jaka przetoczyła się przez Rosję (co było niewątpliwie bardzo atrakcyjne w oczach zachodnich odbiorców) oraz melodramatyczną, fatalistyczną historię miłosną postaci, które uosabiają enigmatyczną "rosyjską duszę" - romantyzowany zestaw cech, który rzekomo charakteryzuje Rosjan. Mnie to nie porwało.
Jak ktoś chce wejrzeć w serce Rosjanina, to ma Dostojewskiego, a jak ktoś chce poczuć grozę bolszewickiego terroru, to ma Sołżenicyna.
A jak ktoś chce zlać to do kupy i doprawić romansem, to chyba zostaje mu Pasternak.
Wynudziło mnie strasznie to arcydzieło literatury. Pasternak bardzo ładnie pisał i językowo "Doktor" to rzeczywiście przykład literackiego kunsztu wysokich lotów, ale pod względem treści mi się to nie spina w udaną całość.
Główni bohaterowie "Doktora" są nieciekawi, trudno zżyć się z nimi obserwując ich życie. Może początek historii Larysy wywołuje wobec niej jakieś...
2025-11-09
Dobra pozycja dla kogoś, kto jest zainteresowany starożytnym Egiptem i chciałby przeczytać cały przekrój jego historii w jednej pozycji. Daje świetny wstęp do ewentualnego dalszego poszerzania wiedzy.
Siłą rzeczy niewiele jest tutaj o mitologii, zwyczajach i życiu codziennym, a nacisk jest położony na polityczno-historyczne wydarzenia, chociaż z uważnym komentarzem.
Autor pozwala sobie nierzadko na wyrażenie własnej opinii na temat stylu rządzenia faraonów (skrajnie despotycznego oczywiście), ale nie psuje to odbioru, a nawet zapobiega suchemu, kronikarskiemu, przechodzeniu od jednego zasuszonego monarchy do drugiego.
Właśnie przez przechylenie szali w tej popularnonaukowej pozycji w kierunku "popularno" sprawia, że czyta się Powstanie i upadek bardzo przyjemnie.
Dobra pozycja dla kogoś, kto jest zainteresowany starożytnym Egiptem i chciałby przeczytać cały przekrój jego historii w jednej pozycji. Daje świetny wstęp do ewentualnego dalszego poszerzania wiedzy.
Siłą rzeczy niewiele jest tutaj o mitologii, zwyczajach i życiu codziennym, a nacisk jest położony na polityczno-historyczne wydarzenia, chociaż z uważnym komentarzem.
Autor...
2025-10-31
2025-10-10
2025-08-31
2025-08-09
Zaskoczyło mnie to, że więcej tu polityczno-filozoficznych rozważań o obowiązku wobec państwa i moralności niż akcji. Najpierw myślałem, że to laurka dla wojska jako instytucji, ale potem zorientowałem się, że Heinlein raczej próbuje opisać ideę wojska - wykrystalizowane wojsko idealne, takie jakie w teorii powinno być.
No i podstawowym przesłaniem tej pozycji jest to, że najlepsze co może spotkać człowieka, to służba wojskowa ;) Dodatkowo bardzo poprawiło mi humor to, że już w latach pięćdziesiątych zeszłego wieku marudzono, że młodzież jest wychowywana zbyt lekko i nie ma szacunku do starszych, a upadek cywilizacji zaczął się od tego, że bano się dzieciakom dawać klapsów.
Pewnie bijący z tej książki militaryzm niektórych zniesmaczy, ale jest to kawałek porządnej literatury. Ja się z ideami autora nie zgadzam, ale przynajmniej sformułował je sensownie i ciekawie opisał.
Pisząc o Żołnierzach Kosmosu, grzechem byłoby nie wspomnieć o ekranizacji z 1997. Adaptacja tak bardzo różni się od pierwowzoru, że w moich oczach jest jego parodią. Polecam każdemu.
Zaskoczyło mnie to, że więcej tu polityczno-filozoficznych rozważań o obowiązku wobec państwa i moralności niż akcji. Najpierw myślałem, że to laurka dla wojska jako instytucji, ale potem zorientowałem się, że Heinlein raczej próbuje opisać ideę wojska - wykrystalizowane wojsko idealne, takie jakie w teorii powinno być.
No i podstawowym przesłaniem tej pozycji jest to, że...
2025-07-14
Grek Zorba jest bardziej fabularyzowanym traktatem filozoficznym, niż zwykłą powieścią. Jednakże, poza samą treścią, bije z niego niepowtarzalny klimat. Ta historia nie zrobiłaby na mnie takiego wrażenia, gdybym nie czuł spomiędzy kart zapachu sosnowej żywnicy, nie słyszał szumu morza i nie smakował wina z Szefem i Zorbą.
Ale myliłby się ten, kto sądzi, że ta książka to idealizowanie greckiej prowincji i pochwała wiejskiej idylli. Ziemia Krety wypiła wiele krwi, a jej mieszkańcy są równie skorzy do beztroskiej zabawy, jak i do zbrodni.
Trudno w paru zdaniach odnieść się do całości - Grek Zorba jest wielowarstwowy. Nie polubiłem każdej z tych warstw, tak jak nie polubiłem Szefa i samego Zorby, ale ta historia nie jest od tego żeby ją lubić, tylko żeby ją smakować.
Grek Zorba jest bardziej fabularyzowanym traktatem filozoficznym, niż zwykłą powieścią. Jednakże, poza samą treścią, bije z niego niepowtarzalny klimat. Ta historia nie zrobiłaby na mnie takiego wrażenia, gdybym nie czuł spomiędzy kart zapachu sosnowej żywnicy, nie słyszał szumu morza i nie smakował wina z Szefem i Zorbą.
Ale myliłby się ten, kto sądzi, że ta książka to...
Autor postawił przed sobą dość trudne zadanie. Połączył hard SF w mniej-więcej teraźniejszości z takim w odległej przyszłości, a to wszystko w apokaliptyczno-postapokaliptycznym sosie, więc poza skupianiem się na tym jak za pomocą reaktora jądrowego zrobić z komety steampunkową rakietę, mamy tu jeszcze dużo motywów socjologiczno-psychologicznych. I jakoś to się udało - 7EW ładnie łączy te wszystkie elementy w całość i za ten wyczyn dodałem do końcowej oceny jeden punkt.
7EW jako całość to naprawdę świetna pozycja, choć części składowe tej powieści są po prostu w porządku. Bohaterowie są dość dwuwymiarowi, ale też to nie powieść obyczajowa ani dramat psychologiczny - jak chcesz zmieścić kilkustronicowe opisy budowy i działania skafandra kosmicznego, kilkusetkilometrowego biczo-łańcucha złożonego z autonomicznych robotów, który wystrzeliwuje pojazdy na orbitę albo motoryki pojazdów kosmicznych połączoncyh w paleolityczną procę - to nie masz czasu na rozwój postaci. Których jest sporo, a w tle ginie 7 miliardów mieszkańców planety, wiec dzieje się sporo. Ja tam się jakoś szczególnie nie jaram hard SF i opis konstrukcji windy orbitalnej albo działania delty v potrafiły mnie znudzić - jednak 7EW to tylko nie same szczegóły techniczne. Rozważania na temat struktury rasowej i społecznej w odległej przyszłości też bywały przydługie, a jednak bardziej mnie interesowały niż pomysły na wykorzystanie robotów w futurystycznej militarystyce - kwestia gustu.
Siłą rzeczy rozważania nad podejściem ludzkości do zagłady oraz odbudowy cywilizacji też są dość proste. Często sprowadza się to do podsumowania, że naukowcy są OK, a politycy nie. Jednak nie miałem poczucia, że cokolwiek jest tłumaczone łopatologicznie.
Nietrudno dojść do wniosku, ze 7EW to tak naprawdę dwie historie i pewnie niektórzy mogą uważać, że książka mogłaby się skończyć razem z pierwszą, bez straty dla ogółu, ale ja uważam, że właśnie ta całość i dość umiejętne połączenie wielu składowych tej powieści sprawia, że dobrze się bawiłem przy lekturze.
I wyrazy szacunku dla tłumacza za tytuł - dopiero w 2/3 książki zrozumiałem jak go przeczytać (najpierw czytałem "Siedem-E-Wu" [każdy znak osobno] a nawet rozmyślałem czy to nie "ZEW", ale ze zniekształconym "Z") :D Oryginalny, anglojęzyczny tytuł "SeveNeveS" pozbawiłby mnie tej radości odkrycia o co biega :D
Autor postawił przed sobą dość trudne zadanie. Połączył hard SF w mniej-więcej teraźniejszości z takim w odległej przyszłości, a to wszystko w apokaliptyczno-postapokaliptycznym sosie, więc poza skupianiem się na tym jak za pomocą reaktora jądrowego zrobić z komety steampunkową rakietę, mamy tu jeszcze dużo motywów socjologiczno-psychologicznych. I jakoś to się udało - 7EW...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to