Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Meandry Kultury
- Tytuł oryginału:
- Geburt der Tragödie oder Griechenthum und Pessimismus
- Data wydania:
- 2019-06-21
- Data 1. wyd. pol.:
- 1990-06-22
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379982233
- Tłumacz:
- Jarosław Dudek
Fryderyk Nietzsche (1844-1900) – jeden z najważniejszych filozofów niemieckich, także filolog, poeta. Człowiek, którego poglądy znacząco wpłynęły na całą późniejszą filozofię, myślenie o człowieku, kulturze, religii. Głosił upadek cywilizacji zachodniej, opartej na myśli greckiej, sokratejskiej i etyce chrześcijańskiej. Tej apollińskiej postawie przeciwstawiał dionizyjską, witalną (połączoną z ideą woli mocy i pojęciem nadczłowieka). Krytykował chrześcijaństwo, ale jednocześnie podziwiał Chrystusa. Jego myśl doczekała się setek interpretacji i omówień. Nie sposób sobie wyobrazić współczesnej filozofii bez przemyślenia jego wpływu, wpływu intelektualnego jego idei. Narodziny tragedii to pierwsza książka napisana przez Nietzschego ale już w niej przedstawia zasadnicze elementy swojego myślenia. Skupia się tu na dwóch pojęciach: postawie dionizyjskiej i przeciwstawnej jej postawie apollińskiej. Apollińskość to umiar, rozsądek, oświecenie i oswajanie i porządkowanie świata, a zatem w pewnym sensie stwarzanie pozorów poznania. Przeciwstawieniem apollińskości jest dionizyjskość, żywioł będący istotą życia, dziką nieokreślonością, chaotycznością i nieokiełznaniem. Jako stan upojenia i ekstazy, umożliwia ona doświadczenie rzeczywistości, a nie pozorów. Nietzsche w sposób dość jednoznaczny zdaje się być zwolennikiem tej właśnie, dionizyjskiej postawy wobec świata.
Kup Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm
Poznaj innych czytelników
836 użytkowników ma tytuł Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm na półkach głównych- Chcę przeczytać 460
- Przeczytane 359
- Teraz czytam 17
- Posiadam 106
- Filozofia 33
- Ulubione 10
- Chcę w prezencie 6
- 2021 4
- 2022 3
- Filozoficzne 2







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm
Żywioł Dionizyjski, apolliński i sokratejsko - aleksandryjski.
Tragedia była tak wielka bo łączyła Apollona i Dionizosa, ten pesymizm był wyrazem siły Greków gdyż chcieli oglądać to, co w życiu potworne i nie ukrywać tego - "pesymizm dionizyjski".
W żywiole apollińskim widzę pewną analogię do kantowskiego fenomenu, tj. noumenu przefiltrowanego przez kategorie. Objawia się ten żywioł w sztukach plastycznych, chodzi w nim o formę, linie, miarę, "inteligibilność", świat ładnego pozoru, optymizm apolliński jako pewna niemoc z powodu której trzeba świat prawdziwy sobie zeschematyzować, poprawić w sztuce, aby móc znieść jego widok.
Żywioł dionizyjski czyli coś jak wniknięcie w "świat sam w sobie", który jak mówił Schopenhauer jest wolą, czyli muzyką gdyż
"Muzyka nie jest więc w żadnym wypadku, tak jak inne sztuki, odbiciem idei, lecz jest odbiciem samej woli, której przedmiotowością są również idee; dlatego właśnie oddziaływanie muzyki jest o tyle silniejsze i dociera głębiej niż oddziaływanie innych sztuk; te bowiem mówią tylko o cieniu, ta zaś o istocie." - Świat jako wola i przedstawienie. Rzeczywiście, widziałem jakieś badania jakoby słuchana muzyka bezpośrednio oddziaływała na tempo przepływu krwi.
Żywioł dionizyjski to już nie schematyzowanie, lecz przyjęcie świata w całości, w jego nieobliczalnym i dynamicznym charakterze, z jego cierpieniami i pozorami.
Apollo i Dionizos to nie opozycja, ale napięcie. Za dużo Apollina prowadzi do suchego racjonalizmu, za dużo Dionizosa do rozpadu formy.
Apollińskość jako pewna konieczność dla wyrażenia chaosu. Dionizyjskość to szał, ekstaza, ale też pewne metafizyczne doświadczenie świata.
Pojawia się Sokrates jako symptom rozkładu kultury greckiej. Destruuje on mit i popada w racjonalizm i idealizm.
Teraz liczy się tylko to, co świadome i racjonalne (Sokrates i późniejsza metoda naukowa). Instynkty trzeba sobie racjonalizować, racjonalizacjami przekierowywać dlatego że są zdegenerowane.
Świat ma być zrozumiały poprzez dialektykę "co jest rozumne, to jest rzeczywiste, a co jest rzeczywiste to jest rozumne" jak powie Hegel. Świat prawdziwy nie jest prawdziwy, prawdziwe są tylko wieczne idee w jakimś innym świecie które to możemy poznawać poprzez metody logiczno-dialektyczne. Prawdziwy człowiek nie jest prawdziwy, to tylko ciało które jest marne i przemija, prawdziwy jest jakiś inny człowiek który jest gdzie indziej jako niezmienna idea "człowieka samego", "rzeczy samej w sobie" itd.
To, co widzimy, jest przypominaniem sobie bytowania w tamtym innym, idealnym świecie "amamneza platońska".
Świat który widzimy ma wartość tylko jako cień prawdziwego świata idei. Sztuka jest niczym, mówi tylko o cieniu cienia, ma zastosowanie co najwyżej jako ilustracja dla tych, którzy nie rozumieją dialektyki samej.
Sokrates przed popełnieniem wspomaganego samobójstwa mówi że filozofia jest przygotowaniem do śmierci.
Grecka tragedia umiera a w jej miejsce pojawia się dramatyczna psychologia. Nie ma już wizji losu i mitycznej konieczności, tylko analiza charakterów i motywacji bohaterów. W ten sposób sztuka traci metafizyczny wymiar.
Eurypides niszczy tragedię wprowadzając postacie, które uzasadniają swoje czyny rozumowo, zamiast działać w sposób mitologiczny. Zaczyna się droga intelektualizacji sztuki i moralizatorstwa zamiast pierwotnej dionizyjskiej siły.
Wczesna nadzieja w Wagnerze jako odnowicielu ducha niemieckiego.
Świat mimo całego swojego chaosu i braku sensu może być zaakceptowany, jeśli spojrzymy na niego jak na dzieło sztuki, a nie jak na logiczną strukturę.
Wczesny Nietzsche kładzie nacisk na sztukę i estetyczną wykładnię świata, w okresie średnim "pozytywistycznym" pojawia się zainteresowanie naukami przyrodniczymi, w późnym - najbardziej autonomiczna doktryna woli mocy.
Nasza zepsuta w zarodku przez Sokratesa kultura wydaje się kończyć i popada w nihilizm, ale to tylko heglowskie rozwinięcie - ten nihilizm był w niej od początku, w jej istocie.
Żywioł Dionizyjski, apolliński i sokratejsko - aleksandryjski.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTragedia była tak wielka bo łączyła Apollona i Dionizosa, ten pesymizm był wyrazem siły Greków gdyż chcieli oglądać to, co w życiu potworne i nie ukrywać tego - "pesymizm dionizyjski".
W żywiole apollińskim widzę pewną analogię do kantowskiego fenomenu, tj. noumenu przefiltrowanego przez kategorie. Objawia się...
Przekład dokonany przez Jarosława Dudka w ramach serii Meandry Kultury stanowi wyraz niekompetencji i oportunizmu zarówno tłumacza, jak i wydawcy. Pomijając niezliczone zaniedbania po stronie redaktora - obejmujące nawet ucinanie zdań lub całych akapitów - tłumacz nie jest jakkolwiek przygotowany filozoficznie do przekładu tekstu. Choćby "der Satz vom Grunde" (s. 27) nie kojarzy z Schopenhauerowską zasadą racji dostatecznej, ale tłumaczy jako "wypowiedź o najgłębszych przyczynach" (XD). Nad wydaniem można się pośmiać lub zapłakać, ale czytać się tego nie da, a wydawca dopuszczający się takich praktyk powinien być bojkotowany.
Jako alternatywę polecam - niestety trudniej dostępny - przekład Grzegorza Sowińskiego (Wydawnictwa UJ) wzbogacony dodatkowo o wczesne pisma Nietzschego powiązane tematycznie z "Narodzinami".
Przekład dokonany przez Jarosława Dudka w ramach serii Meandry Kultury stanowi wyraz niekompetencji i oportunizmu zarówno tłumacza, jak i wydawcy. Pomijając niezliczone zaniedbania po stronie redaktora - obejmujące nawet ucinanie zdań lub całych akapitów - tłumacz nie jest jakkolwiek przygotowany filozoficznie do przekładu tekstu. Choćby "der Satz vom Grunde" (s. 27) nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaciągana, ale kładzie bruk pod solidniejsze. Ciężko, by ktoś nie zauważył, z jaką mocą sentyment odmienia pozornie dokładne sądy - muzyce przypisywanie jest nieuzasadnione znaczenie, podobnie jak bogom tendencje sceniczne. Mimo tego Nietzsche pozostaje jednym z językowo najbarwniejszych, najsilniej oddziałowujących filozofów (jakby to było ode mnie zależne).
Naciągana, ale kładzie bruk pod solidniejsze. Ciężko, by ktoś nie zauważył, z jaką mocą sentyment odmienia pozornie dokładne sądy - muzyce przypisywanie jest nieuzasadnione znaczenie, podobnie jak bogom tendencje sceniczne. Mimo tego Nietzsche pozostaje jednym z językowo najbarwniejszych, najsilniej oddziałowujących filozofów (jakby to było ode mnie zależne).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSądzę, że bez chociażby podstawowej wiedzy na temat wielkich nazwisk starożytnej Grecji nie ma co sięgać po tę książkę, gdyż wtedy Sofokles, Sokrates, czy Eurypides będą dla nas tylko pustymi słowami ;)
Sądzę, że bez chociażby podstawowej wiedzy na temat wielkich nazwisk starożytnej Grecji nie ma co sięgać po tę książkę, gdyż wtedy Sofokles, Sokrates, czy Eurypides będą dla nas tylko pustymi słowami ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawne jak bardzo stresuje mnie napisanie tej opinii. Mam wrażenie, że wystawienie kiepskiej oceny jakiejś pozycji filozoficznej, świadczy o mojej nieumiejętności zrozumienia. I faktycznie - bardzo ciężko czytało mi się tę pozycję i nie do końca jestem pewna, czy prawidłowo ją zinterpretowałam (bez zapoznania się z dodatkowymi opracowaniami się nie obeszło). To jednak, co wyniosłam.. Nie do końca do mnie przemówiło. "Narodziny tragedii" kojarzą mi się z tworzeniem kolejnych, nowych i zbędnych kategorii dzielenia zjawisk na świecie. Kojarzy mi się z egzaltacją, pretensjonalnością i przejawem wyrachowania, które bardzo działa mi na nerwy. Pomimo utożsamiania się z pewnymi elementami, nie potrafiłam spojrzeć przychylnie na tę pozycję i wątpię, że przemyślenia z nią związane zostaną ze mną na dłużej.
Zabawne jak bardzo stresuje mnie napisanie tej opinii. Mam wrażenie, że wystawienie kiepskiej oceny jakiejś pozycji filozoficznej, świadczy o mojej nieumiejętności zrozumienia. I faktycznie - bardzo ciężko czytało mi się tę pozycję i nie do końca jestem pewna, czy prawidłowo ją zinterpretowałam (bez zapoznania się z dodatkowymi opracowaniami się nie obeszło). To jednak, co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostrzeganie antycznej Grecji przez Nietzschego jest bardzo ciekawą perspektywą. Rozprawa o początkach i końcach tragedii greckiej początkowo budzi zamęt ale po chwili wszystko zaczyna się układać w spójną całość.
Podziw budzi we mnie zanurzenie Nietzschego w kulturze tak antycznej, jak i niemieckiej. Cały jego sposób postrzegania rzeczywistości jest wertowany przez dorobek kulturowy, choć robi to w sposób wyrywkowy, jeden nurt (dionizyjski) wynosząc na piedestał, inne traktując jako przykrą konieczność (apolliński),inne całkowicie odrzucając (aleksandryjsko-sokratejski). Czy się z tym zgadzam? Prawie całkowicie nie, choć nie czas i miejsce tłumaczyć z jakich powodów.
Faktem jednak jest, że Nietzsche miał odwagę do tak dalece idących poglądów, popartych głębokimi intelektualnymi refleksjami historyczno-filozoficznymi. Widać w tej rozprawie filozoficznej rodzącą się myśl nadczłowieka, ale także niebezpieczną bezkompromisowość intelektualną, która mogła posłużyć (i koniec końców posłużyła) do rzeczy dalekich od przepojenia życiem, o które starał się dla kultury niemieckiej filozof.
Utożsamiam się natomiast z niektórymi poglądami autora. O ile- co prawda- nie stawiam na piedestale muzyki względem innych dziedzin artystycznych, o tyle rozumiem (i odczuwam) tę samą fascynację arcydziełami muzycznymi. Zgadzam się z Nietzschem, że programowa edukacja kulturalna oraz postrzeganie kultury jako niezbędnego elementu "ludzi wykształconych" zabiła ducha teatru i dramatu. Nie tylko w Niemczech, ale w całym świecie zachodnim, a dzisiaj widać to jeszcze bardziej, niż w czasach filozofa.
Rozprawa ta- choć stosunkowo prosta- nadaje się jednak chyba tylko dla ludzi zainteresowanych filozofią. Dla innych większej wartości to dzieło raczej nie będzie reprezentować, ale kto wie?
Postrzeganie antycznej Grecji przez Nietzschego jest bardzo ciekawą perspektywą. Rozprawa o początkach i końcach tragedii greckiej początkowo budzi zamęt ale po chwili wszystko zaczyna się układać w spójną całość.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodziw budzi we mnie zanurzenie Nietzschego w kulturze tak antycznej, jak i niemieckiej. Cały jego sposób postrzegania rzeczywistości jest wertowany przez...
Nie jest to lektura łatwa. W pierwszej kolejności ze względu na silnie zmetaforyzowany język. Zanim czytelnik oswoi się z jedną metaforą, pojawia się druga, a zaraz po niej kolejna. Trzeba zatem trochę powędrować przez ten las metafor, aby zacząć się w nim jako tako orientować. Nie jest to jednak czas stracony. Nietzsche nie stara się bowiem sprowadzać tego, co niezrozumiałe, do oczywistości, co jest przekleństwem kultury współczesnej, a jednocześnie objawem jej prezentystycznej pychy. On – odwrotnie – przez niezrozumiałe próbuje wydobyć nas z kolein oczywistości i rzeczywiście, a nie wyłącznie deklaratywnie, otworzyć nas na inność. I ta wędrówka przez las metafor temu głównie służy – uczy nas nowego pojmowania i odczuwania świata, na wzór starożytnych Greków, w różnych fazach rozwoju ich kultury. Za jej kulminację – i niedościgły wzór – uznaje moment narodzin tytułowej bohaterki swojego filozoficznego dzieła, czyli tragedii Ajschylosa, w której pojednały się dwa odwieczne żywioły bytu i sztuki: apolliński i dionizyjski, snu i odurzenia, obrazu i muzyki, indywidualizacji i roztopienia, kreacji form i ich anihilacji. Wbrew zresztą tytułowi, Nietzsche opowiada nie tylko o narodzinach, ale też o życiu i śmierci tragedii. A ściślej rzecz biorąc, o samobójstwie, której dokonała rękoma trzeciego z wielkich tragików attyckich, Eurypidesa. Wyzbywając się żywiołu dionizyjskiego, wyrugował on jednocześnie – apolliński. Apollina i Dionizosa zastąpił Sokratesem, z jego estetyką, której naczelną zasadą jest twórcza samoświadomość. Myśliciel wygrał z artystą, dialektyka z mitem. I w związku z tym mniej więcej jedną trzecią swojego dzieła Nietzsche poświęcił konstatacji tego stanu rzeczy, opisowi degeneracji kultury, a przede wszystkim rozpaczliwej próbie rozpoznania symptomów jej odrodzenia przez ponowny sojusz pierwiastka apollińskiego z dionizyjskim. Tę część możemy sobie jednak darować, bo wszak sam autor w swoistym wprowadzeniu, pisanym już z czasowego dystansu, przyznaje, że pisał ją wbrew sobie, chcąc na siłę wzbudzić nadzieję, choć nie było dla niej miejsca. Rzeczywiście, sto pięćdziesiąt lat mija od pierwszego wydania "Narodzin tragedii", i nic nie wskazuje, aby kultura przestała zjadać swój własny ogon.
Nie jest to lektura łatwa. W pierwszej kolejności ze względu na silnie zmetaforyzowany język. Zanim czytelnik oswoi się z jedną metaforą, pojawia się druga, a zaraz po niej kolejna. Trzeba zatem trochę powędrować przez ten las metafor, aby zacząć się w nim jako tako orientować. Nie jest to jednak czas stracony. Nietzsche nie stara się bowiem sprowadzać tego, co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwa książka jest rozprawą z tematem tragedii greckiej, pisana w sposób zbliżony wręcz do pracy doktoranckiej.
Dla kogoś kto interesuje się bardzo tematyką konkretnych dogmatów filozofii Platona, czy Sokratesa jak i tematem antycznego teatru, czy późniejszych sztuk operowych na pewno będzie wydawać się ciekawa, natomiast niestety mnie i zakładam, iż również czytelników, którzy liczyli na typowy przykład literatury pięknej (zamiast literatury naukowej) zupełnie zmęczyła.
Zdecydowanie nikomu nie polecam tej książki na początek swojej przygody z Nietzschem, ponieważ bardzo łatwo, w ten sposób o wytworzenie swego rodzaju urazy do autora. Książka się "ciągnie" i nie następuje w niej żadna zdecydowana puenta.
Mimo wszystko pojawia się w niej kilka ciekawych filozoficznie złotych myśli autora, natomiast niestety książka jako całość nie zachwyca.
Owa książka jest rozprawą z tematem tragedii greckiej, pisana w sposób zbliżony wręcz do pracy doktoranckiej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla kogoś kto interesuje się bardzo tematyką konkretnych dogmatów filozofii Platona, czy Sokratesa jak i tematem antycznego teatru, czy późniejszych sztuk operowych na pewno będzie wydawać się ciekawa, natomiast niestety mnie i zakładam, iż również czytelników,...
Przedstawia bardzo ciekawe koncepcje, ale przez mocno filologiczną perspektywę analizy trochę utrudnia czytanie laikowi.
Przedstawia bardzo ciekawe koncepcje, ale przez mocno filologiczną perspektywę analizy trochę utrudnia czytanie laikowi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykle przekonująca analiza tragedii i wielkości starożytnych Greków. Grunt pod najodważniejsze tezy i inspiracja po wieki. Dopiero po tej pozycji można i trzeba przeczytać "Tako rzecze Zaratustra", w którym to dziele Nietzsche daje mit współczesnemu człowiekowi, by go zrestartować i przywrócić duchowy kontakt z największymi starożytnego świata.
Niezwykle przekonująca analiza tragedii i wielkości starożytnych Greków. Grunt pod najodważniejsze tezy i inspiracja po wieki. Dopiero po tej pozycji można i trzeba przeczytać "Tako rzecze Zaratustra", w którym to dziele Nietzsche daje mit współczesnemu człowiekowi, by go zrestartować i przywrócić duchowy kontakt z największymi starożytnego świata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to