Opinie użytkownika
czytana w podróży
Sylwa to gatunek, w którym Olga Tokarczuk zdaje się realizować najswobodniej.
Jest dla szachisty tym, czym Ernst Gombrich dla historyków sztuki, czy Pismo Święte dla teologa.
Jedna uwaga: przydałaby się aktualizacja niektórych haseł, już niemal pół wieku po publikacji. Zwłaszcza hasła związane z matematyką i komputerami są dziś w dużej mierze zbiorem anachronizmów unoszącym w górę kąciki ust.
Formalnie nie ma wiele do zarzucenia. Podręcznik wpisuje się w ramy wyznaczone przez pionierów gatunku (Pedro Damiani, Lucena...): jest wstęp (będący niejako aneksem i syntezą) jest analiza tematyczna i zestaw ćwiczeń do utrwalania.
Książka ma charakter rozprawy naukowej - co nolens volens daje jej zawężone grono czytelników, nadaje pewnej ezoteryczności, wąskiego...
Czytane w pociągu, z przerwami na wyglądanie za okno.
Druga czynność bardziej frapująca.
Wliczam też: R. Grześkowiak, Wstęp [w:] H. Morsztyn, Historyja ucieszna o królewnie Banialuce, Warszawa 2007.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie żyjący już pisarz Cormac Mccarthy powiedział kiedyś, że szanuje wyłącznie tych pisarzy, którzy w swoim "oeuvre" mierzą się z tematem śmierci...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Zbigniew Herbert. Architekt słowa. Architekt myśli.
Żałuję, że przeczytana w takim a nie innym czasie. Gdyby nie okoliczności, pewnie doceniłbym bardziej.
Przysłany tu przez dwa wytrawne wiersze znalezione w antologii poezji współczesnej - już bez cienia wątpliwości, że złowiłem perełkę.
I jeszcze wspólny chleb powszedni czytaj zawód...
Tak to niedźwiedź otrzymał podpis, zaświadczający iż regularnie uczęszczał na zajęcia z poezji sefardyjskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Wytrawny esejo-wstęp.
Poziom wierszy mocno nierówny.
Na szczególną uwagę zasługują nieznani mi dotąd: Mieszkowski, Fryckowski, Szyper...
Warto.
"-Lepiej być szczęśliwym, niż sławnym, "Fokstrot".
(...)
-Jak to zrobić?
-To bardzo trudne. (...) Trzeba albo znaleźć kogoś... albo myśleć każdego dnia kategoriami wieczności, zamiast tylko o tym, co masz jeszcze dzisiaj do zrobienia i co zrobili tobie inni."
oniryczno-wulgarny weryzm podszyty genialną erudycją = Łysiak par excellence
O, nie mógł zbawić, ziemio, krzyż ten ciebie
I próżna miłość ta i ta ofiara!
Ty jad przekleństwa pożywasz w swym chlebie
I zawsze jesteś pogańska i stara
I nienawiścią żyjesz, a widomy
Twój znak to wilcze plemię i miecz Romy.
Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości?
Chyba ja sam.
Jak to dobrze że rękopisy nie płoną.