-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać18 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać439 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
To jest bardzo lekka książka, mimo że porusza ważne tematy. Narcystyczny rodzic, problemy z odżywianiem czy też to, że czasem mamy szczęście pod nosem, a tego nie widzimy.
Rozumowanie Baileya to złoto. Bo jest takie samo jak w pierwszej części i naprawdę pasuje dla psa. Właściwie to mam nawet wrażenie, że w drugiej części w pewien sposób się rozwinęło, a już szczególnie w finale.
Chwilami miałam też wrażenie, że akcja jest przeciągnięta i trochę mnie to męczyło. Możliwe, że poprostu książka mogłaby być krótsza.
Bailey z wcielenia na wcielenie robi się coraz mądrzejszym psem i zdobywa nowe umiejętności. To świetne, bo nowe wcielenie nie miałby sensu, gdyby ten pieseł się niczego nie uczył.
W finale zrobiło się dosyć filozoficznie, co mi się podobało. Okazało się, że wszystko było ze sobą połączone, a psy są naszymi aniołami. Ostatecznie stwierdzam, że ta książka jest idealnym uzupełnieniem pierwszej części i naprawdę była tej serii bardzo potrzebna. To cudowna opowieść.
Polecam każdemu miłośnikowi zwierząt i psów, szczególnie jeśli czytał pierwszą część, ale myślę że i bez tego można czytać. Ale jednak bardziej bym polecała zacząć od pierwszej części, bo te książki są cudowne. Są na tyle cudowne, że mam ochotę na więcej tego autora, mam już ,,O psie który dał słowo" i chciałabym tą serię o Baileyu jako szczeniaku. Także polecam ;)
To jest bardzo lekka książka, mimo że porusza ważne tematy. Narcystyczny rodzic, problemy z odżywianiem czy też to, że czasem mamy szczęście pod nosem, a tego nie widzimy.
Rozumowanie Baileya to złoto. Bo jest takie samo jak w pierwszej części i naprawdę pasuje dla psa. Właściwie to mam nawet wrażenie, że w drugiej części w pewien sposób się rozwinęło, a już szczególnie w...
Ta książka przede wszystkim pokazała mi, że każdy człowiek może odnaleźć światło w swoim życiu, chociaż często się w nim gubimy. Jestem tej historii za to ogromnie wdzięczna. Pokazała mi także siłę miłości, bo dzięki niej Blanca Lavigne i Leonce DeRose odnaleźli się w brutalnym świecie. I nauczyła, że nie warto osądzać innych.
Nie lubię długich prologów, a tu był krótki i szybko się go czytało, co mi się podobało. On idealnie wprowadza w świat tej książki. Nie wiem jak was, ale mnie te długie prologi męczą, bo bardziej interesuję mnie fabuła.
Całe to szukanie winnych w sprawie śmierci Enza w tej historii uczy, że nawet jeśli coś wydaje się oczywiste, to wcale nie musi takie być. Bo przecież Leonce i jego koledzy wydawali się w tym tacy podejrzani. A jednak nasz Leo niekoniecznie musi być sprawcą.
Łatwo uwierzyć w głównych bohaterów, wydają się całkiem prawdziwi. Polubiłam także poboczne postacie-Anthoniego-brata Blanci czy Felixa-brata Leonca. Hah, w sumie polubiłam głównie braci ;) Aczkolwiek bardzo miłą osobą była także mama Blanci. Anthony był niezwykle uroczy jako siedmioletni chłopiec i kojarzył mi się z Anthony z filmu ,,Encanto", a Felix ujął mnie swoją braterską miłością do Leo.
Ogólnie ,,Lights Up" oraz Blanca i Leonce mnie urzekli.
Pełna recenzja tutaj:
https://ksiazkowesciezki.blogspot.com/2024/02/lights-up.html?m=1
Zapraszam :)
Ta książka przede wszystkim pokazała mi, że każdy człowiek może odnaleźć światło w swoim życiu, chociaż często się w nim gubimy. Jestem tej historii za to ogromnie wdzięczna. Pokazała mi także siłę miłości, bo dzięki niej Blanca Lavigne i Leonce DeRose odnaleźli się w brutalnym świecie. I nauczyła, że nie warto osądzać innych.
Nie lubię długich prologów, a tu był krótki i...
Książka zdecydowanie przedstawia kulturę mongołów. I oczywiście głównym tematem są pantery śnieżne, i misja Izy-czyli je uratować. Iza to główna bohaterka. Poznajemy takźe mongolską dziewczynkę Osval. Ona także kocha śnieżne pantery i chce je chronić.
Ciekawą częścią poza fabułą są ilustracje. Są naprawdę śliczne, niektóre są wręcz ciekawie narysowane.
Chwilami nudziło mnie poznawanie monglokskej kultury, bo tak mi się wydaje, że główne bohaterki mogłyby spotykać śnieżne pantery częściej,co byłoby ciekawsze. Chociaż fabuła trochę to tłumaczy. Może poprostu przydałoby się więcej akcji. Wynika to pewnie z tego, że ja lubię, jak w książce coś się dzieje.
Cała moja recenzja na blogu:
https://zakatekwolfii.blogspot.com/2023/12/na-ratunek-snieznym-panterom-zaopiekuj.html?m=1
Książka zdecydowanie przedstawia kulturę mongołów. I oczywiście głównym tematem są pantery śnieżne, i misja Izy-czyli je uratować. Iza to główna bohaterka. Poznajemy takźe mongolską dziewczynkę Osval. Ona także kocha śnieżne pantery i chce je chronić.
Ciekawą częścią poza fabułą są ilustracje. Są naprawdę śliczne, niektóre są wręcz ciekawie narysowane.
Chwilami nudziło...
Przede wszystkim czytając tę książkę widać, że autorka jest niezwykle kreatywna. Bo elementy książki potrafią zaskoczyć. Widać też, że zna się na psach, bo z niej można się nawet nauczyć czegoś pożytecznego o szczeniakach.
A ilustracje? Przepiękne i jest ich sporo. Wypełnia je słodycz, naprawdę można ,,dostać cukrzycy" xD
Więcej na blogu o książkach i kolekcjonerstwie:
https://zakatekwolfii.blogspot.com/2023/09/to-twoj-dom-tosiu-tom-1.html?m=1
Przede wszystkim czytając tę książkę widać, że autorka jest niezwykle kreatywna. Bo elementy książki potrafią zaskoczyć. Widać też, że zna się na psach, bo z niej można się nawet nauczyć czegoś pożytecznego o szczeniakach.
A ilustracje? Przepiękne i jest ich sporo. Wypełnia je słodycz, naprawdę można ,,dostać cukrzycy" xD
Więcej na blogu o książkach i...
2021-11-24
2021-11-24
W tym tomie Ogniste serce prawie że nie ma wątpliwości, kim jest Tygrysi Pazur i cała książka kręci się wokół tego, aby odkryć prawdę przed Błękitną Gwiazdą. Jednak to wcale nie jest łatwe.
A jeśli chodzi o samą przywódczynię, Błękitną Gwiazdę-po tym tomie nabrałam do niej jeszcze większego szacunku. To, jak traktuje swoje obowiązki i inne koty-bardzo to szanuje. Owszem, w swojej naiwności dla Tygrysiego Pazura może i nie była zbyt inteligentna, ale to można jej wybaczyć.
W tej części mamy dużo proroczych snów Ognistego Serca. Poprostu nasz rudy ulubieniec stał się tutaj super-kotem. Nawet nadaje to ciekawego klimatu, więc mi to nie przeszkadza.
Bardzo polubiłam Chmurkę. Jego charakter jest oryginalny. Gdyby był kopiuj-wklej Ogniste Serce, byłoby nieciekawie, i z tym Erin Hunter spisali się świetnie.
Bolączką tej serii jest moim zdaniem to, że przez pół książki potrafi się nic nie dziać, a przynajmniej tak było w tym tomie. Ja rozumiem, że trzeba pokazywać codzienność i zwyczaje klanu Pioruna, ale to powinno być bardziej wyważone. Trochę akcji, potem codzienność. Może jest to spowodowane tym, że to ma być seria i autorzy dawkują wydarzenia. Inaczej by to wyglądało, gdyby seria miała np.3 tomy, a nie 6. No ale nie moja decyzja, ile tomów Wojów Erin Hunter mają napisać ;)
To takie okropne, że raz koty z danych klanów sobie pomagają, a innym razem ze sobą walczą. I dlatego nie dziwię się, jak ktoś mówi, że Wojownicy to jest taka ,,gra o tron"z kotami xD
Chcę też zauważyć, że walki kotów są raczej krótkie. Niby Wojownicy z nich słyną, ale to nie trwa zbyt długo. Czy to wada, hmm...niekoniecznie. Kodeks Wojownika zakazuje zabijania innych Wojowników, więc nie mogą się lać tak długo, że któryś nie przeżyje ;) A, i jest tyle opisów z krwią, że po tym tomie dochodzę do wniosku, że to nie są książki dla dzieci. Ale mam na myśli małe dzieci. Wszystko zależy od dojrzałości danej osoby, ale uważajcie z dawaniem Wojowników najmłodszym albo wcale ich im nie dawajcie. Mają czas, aby dorosnąć do takich książek ;) Dochodzi do tego też taki wątek jak śmierć Srebrnego Strumienia, która była strasznie tragiczna.
Mimo że Ogniste Serce był kiedyś domowym kotem, okazał się najlepszym przyjacielem dla Szarej Pręgi, okazał się odważnym i lojalnym wojownikiem. To pokazuje, jak małe znaczenie ma tak naprawdę to pochodzenie dla klanu.
Już zapomniałam, czy z tym rozwlekaniem akcji było tak samo w drugim tomie, ale wydaje mi się, że tu było z tym gorzej. Ale oczywiście podziały się w finale takie rzeczy, że i tak chcę czytać następny tom xD Wojownicy jakich wad by nie mieli, to i tak uzależniają ;) Także ten tom był w sumie średni, ale i przełomowy. Mimo wszystko raczej polecam, bo dopełnia historię Ognistego Serca.
W tym tomie Ogniste serce prawie że nie ma wątpliwości, kim jest Tygrysi Pazur i cała książka kręci się wokół tego, aby odkryć prawdę przed Błękitną Gwiazdą. Jednak to wcale nie jest łatwe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA jeśli chodzi o samą przywódczynię, Błękitną Gwiazdę-po tym tomie nabrałam do niej jeszcze większego szacunku. To, jak traktuje swoje obowiązki i inne koty-bardzo to szanuje. Owszem, w...