-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Biblioteczka
Pozory i snobizm, zarozumiałość i buta, nienawiść, zdrady i tajemnice… być może mordestw*o.
To wciągająca, mroczna opowieść o rodzinnych sekretach, w której każdy rozdział odsłania kolejną warstwę kłamstw i przemocy. Historia przeraża swoją realnością i pokazuje, że władza i pozory potrafią skutecznie ukrywać największe zbrodnie.
Książka zostaje w pamięci, bo łączy thriller psychologiczny z gorzką prawdą o rodzinnych relacjach i milczeniu, które bywa najniebezpieczniejsze.Poruszająca, duszna i świetnie skonstruowana opowieść, która przypomina, że prawda czasem kosztuje więcej, niż jesteśmy gotowi zapłacić.
Przeczytane na Legimi.
Pozory i snobizm, zarozumiałość i buta, nienawiść, zdrady i tajemnice… być może mordestw*o.
To wciągająca, mroczna opowieść o rodzinnych sekretach, w której każdy rozdział odsłania kolejną warstwę kłamstw i przemocy. Historia przeraża swoją realnością i pokazuje, że władza i pozory potrafią skutecznie ukrywać największe zbrodnie.
Książka zostaje w pamięci, bo łączy...
O rodzicielskiej miłości na różne sposoby.
Tego co jest w opisie na okładce i to co przyciągnęło moją uwagę (historia małego chłopca) było trochę więcej niż brudu za paznokciem w fabule.
Sama nie wiem o czym była ta historia.
Misz masz wszystkiego i już na samym początku czytelnik był zarzucony mnogością postaci kobiecych. Zanim poukładałam je sobie w szufladkach, to już był prawie koniec książki 😛.
Największe emocje wzbudził we mnie wątek pięcioletniego chłopca odrzuconego przez najbliższych. Bogactwo przepychu materialnego i ubogo w miłość. Zabolało.
Cała reszta dość szybko ulatuje z pamięci i po kilku tygodniach trudno mi było sobie przypomnieć o czym właściwie była ta książka. W mojej pamięci został tylko ten mały, niekochany chłopiec.
O rodzicielskiej miłości na różne sposoby.
Tego co jest w opisie na okładce i to co przyciągnęło moją uwagę (historia małego chłopca) było trochę więcej niż brudu za paznokciem w fabule.
Sama nie wiem o czym była ta historia.
Misz masz wszystkiego i już na samym początku czytelnik był zarzucony mnogością postaci kobiecych. Zanim poukładałam je sobie w szufladkach, to już...
Moim zdaniem bez znajomości “Kobiety z kabiny dziesiątej”, chyba nie ma większego sensu brać się za tę powieść. Jest sporo nawiązania do poprzedniej części i poniekąd ta pozycja jest jej kontynuacją.
Bohaterka “Kobiety z kabiny dziesiątej” wraca tym razem po perypetiach na luksusowym statku, wikła się w perypetie w luksusowym hotelu.
Niby można przeczytać to jaki osobny twór, ale te powiązania z poprzednią książką zaburzają całość i momentami ciężko się odnaleźć w tej historii.
Mimo iż poprzednia część względnie mi się podobała, to po tak długim czasie trudno mi było umiejscowić niektórych bohaterów i zastanawiałam się kim do diabła są Carrie, Ben i Cole? i czy Judah był w poprzedniej książce, czy spadł z fabularnego nieba, narobił dzieci i udomowił bohaterkę?
Sporo się tutaj działo, ale sama akcja nie ma jakiegoś powalająco szybkiego tempa. Przekombinowane i naciągane- te określenia nasuwały mi się co rusz podczas tej lektury. Do tego przewidywalność zdarzeń pozbawiała tę historię napięcia i całe emocje, które można byłoby odczuwać podczas czytania trochę się przykurzyły.
Wątki dotyczące relacji międzyludzkich są tutaj bardzo słabe, spłaszczone i pozbawione uczuć, momentami tak dalekie od życia realnego-np. relacja na linii matka-córka.
Ta pozycja jest niczym więcej jak poprawnym thrillerem, ale nie wyróżnia się wśród innych pozycji dostępnych na rynku i z pewnością nie jest najmocniejszą książką tej autorki. Mam nadzieję, że kontynuacji nie będzie. That's enough.
Przeczytane na Legimi.
Moim zdaniem bez znajomości “Kobiety z kabiny dziesiątej”, chyba nie ma większego sensu brać się za tę powieść. Jest sporo nawiązania do poprzedniej części i poniekąd ta pozycja jest jej kontynuacją.
Bohaterka “Kobiety z kabiny dziesiątej” wraca tym razem po perypetiach na luksusowym statku, wikła się w perypetie w luksusowym hotelu.
Niby można przeczytać to jaki osobny...
Mogę śmiało walnąć ulubionym przez recenzentów sloganem- Croft znowu to zrobiła! 😀.
Znowu!
Napisała świetną książkę z niepokojącą fabułą, którą miłośnicy dobrych thrillerów z pewnością docenią.Ten thriller jest właśnie w takim klimacie, w jakim najchętniej bym czytała.
Nad całą powieścią od pierwszej do ostatniej strony wisi tajemnica.
To był rzetelny thriller psychologiczny, w którym tematem przewodnim jest niewyjaśnione m*rderswto sprzed prawie trzech dekad.
Autorka prowadzi opowieść w taki sposób, że meandrując pomiędzy przeszłością a teraźniejszością wprawia czytelnika w wibrowanie w oczekiwaniu aż wszystko stanie się jasne.
Towarzyszymy bohaterce w jej zmaganiach się z niepewnością, strachem, popadaniem w paranoiczny obłęd. Czujemy jej rozżalenie i przeżywamy razem z nią frustracje z powodu bezsilności wobec braku pomocy bliskich w dojściu do prawdy.
Wokół Jess autorka zbudowała mur kłamstw, a my wraz z nią gubimy się w tym labiryncie fałszu, półprawd i domysłów.
Może i czasami deczko przekombinowano fabułę, okraszono ją lekką naiwnością, ale to było tak wciągające, że na resztę przymykam oko.
Do przeczytania i wysłuchania na Legimi.
Mogę śmiało walnąć ulubionym przez recenzentów sloganem- Croft znowu to zrobiła! 😀.
Znowu!
Napisała świetną książkę z niepokojącą fabułą, którą miłośnicy dobrych thrillerów z pewnością docenią.Ten thriller jest właśnie w takim klimacie, w jakim najchętniej bym czytała.
Nad całą powieścią od pierwszej do ostatniej strony wisi tajemnica.
To był rzetelny thriller...
Opis z tyłu okładki jest bardziej mrożący krew w żyłach niż sama książka 😀, ale daję plusa, bo autorowi udało się wciągnąć mnie w tę historię.
Dwie kobiety. Jedna bezwzględna, druga tej bezwzględności doświadczyła. Czy idealną vendettą będzie zamiana dzieci tuż po porodzie? Czy taka zemsta przyniesie satysfakcję jednej, a cierpienie drugiej? A może obie będą cierpieć?
Ogólnie cała książka opiera się na zwyczajnym bla bla bla… które zarówno bawi podczas czytania jak i irytuje.
Sama historia i wciąga i trochę rozczarowuje. Pomysł na fabułę był, ale jego potencjał nie został w pełni wykorzystany. Owszem sieć intryg jest, kłamstwa są, sekrety odnotowano, manipulacje też się znalazły, ale w całym tym clou historii zabrakło mi emocji związanych z uczuciami bohaterek jako matek. Ten temat został muśnięty po wierzchu, zepchnięty gdzieś na bok. Być może autor bardziej skupił się na warstwie kryminalnej, ale myślę, że mocniejsze nakreślenie matczynych emocji bardziej podkręciło by napięcie.
Trochę absurdów się wkradło i jakieś niedorzeczności też się pojawiły.
Nie będę spojlerować, ale kto dotrze do końca ten będzie wiedział-
-kąt wbicia noża- policjanci idioci, patolog po podstawówce. Amen.
Mimo mojego kręcenia nosem na kilka dziwolągów fabularnych, które przez autora nie do końca zostały przemyślane, to mogę stwierdzić że ta powieść była powiewem świeżości po kolejnych tomach żony-wdowy-kochanki i dziecka lekarza. O chwała ci Daniel Hurst, że brnąłeś we wnuczki, dziadków i teściów i pokusiłeś się o coś nowego.
Przez dwa wieczory ta książka zapewni wam jako taką rozrywkę.
Wysłuchana na Empik Go w abonamencie. Na Legimi macie z dopłatą za 8 zeta.
Opis z tyłu okładki jest bardziej mrożący krew w żyłach niż sama książka 😀, ale daję plusa, bo autorowi udało się wciągnąć mnie w tę historię.
Dwie kobiety. Jedna bezwzględna, druga tej bezwzględności doświadczyła. Czy idealną vendettą będzie zamiana dzieci tuż po porodzie? Czy taka zemsta przyniesie satysfakcję jednej, a cierpienie drugiej? A może obie będą...
Autorka oparła fabułę na skomplikowanych relacjach rodzinnych, małżeńskich sekretach, podejrzeniach, kłamstwach, zdradach i oskarżeniach.
W tej powieści został przyjęty schemat narracji, który ja lubię najbardziej- czyli przedstawienie wydarzeń z perspektywy wszystkich bohaterów, a to sprawia, że historia nabiera większej energii. i szerszego wymiaru fabularnego.
Mroczna atmosfera fabuły jest gęsta od niedopowiedzeń, nagromadzonych rodzinnych sekretów skrzętnie zamiatanych pod dywan i mnóstwa pytań bez odpowiedzi.
Bardzo ważnym aspektem tej powieści jest ukazanie miłości rodzicielskiej. Takiej, która poświęci wszystko dla dziecka oraz takiej, która poświęci dziecko dla wszystkiego. I tutaj w obrazowaniu warstwy psychologicznej postaci autorka miała pole do popisu i wykorzystała go może nie w 100%, ale w 87% na pewno.
Finał zaskakujący, wyjaśnienie mroczne i szokujące. Poproszę więcej książek tej autorki.
Autorka oparła fabułę na skomplikowanych relacjach rodzinnych, małżeńskich sekretach, podejrzeniach, kłamstwach, zdradach i oskarżeniach.
W tej powieści został przyjęty schemat narracji, który ja lubię najbardziej- czyli przedstawienie wydarzeń z perspektywy wszystkich bohaterów, a to sprawia, że historia nabiera większej energii. i szerszego wymiaru fabularnego.
Mroczna...
Autorka napisała brutalnie realistyczny thriller na miarę naszych obecnych czasów. Czasów gdy obecność stalkera nie musi oznaczać czajenia się tuż za rogiem, to media społecznościowe i cyber świat stworzyły dla nich przestrzeń do prześladowania swoich ofiar.
Wiele osób zmaga się ze stalkingiem. Nieodłączny strach, oglądanie się za siebie, obsesyjne sprawdzanie otoczenia, poczucie, że nigdy i nigdzie nie jest się bezpiecznym,
ciągłe oczekiwanie na kolejną wiadomość, głuchy telefon i na… cud, że telefon wreszcie zamilknie, maile przestaną przychodzić, że łapanie kątem oka każdego ruchu przestanie być normą, że nastąpi upragniony spokój i zwyczajność dnia, bez poczucia, że w cieniu czai się ktoś jeszcze.
W fabule mamy świetnie nakreślony klimat grozy, niepokoju i ciągłej niepewności, a to mrozi krew w żyłach.
Narracja historii ukazana z perspektywy kilku osób podkręca dynamikę fabuły, do tego gęsta atmosfera, klaustrofobiczny klimat lęku i paranoi tworzą wciągającą całość.
Mnie to kupiło i ja to polecam.
Wysłuchane na Empik Go.
Autorka napisała brutalnie realistyczny thriller na miarę naszych obecnych czasów. Czasów gdy obecność stalkera nie musi oznaczać czajenia się tuż za rogiem, to media społecznościowe i cyber świat stworzyły dla nich przestrzeń do prześladowania swoich ofiar.
Wiele osób zmaga się ze stalkingiem. Nieodłączny strach, oglądanie się za siebie, obsesyjne sprawdzanie otoczenia,...
Książka napisana przez polską autorkę, ale była tak mało…polska. I to jest na plus!! Vibe zagranicznych powieści, ekskluzywnych osiedli i snobistycznych ‘’amerykańdżańskich” paniusiek- właśnie to tutaj odnalazłam, a ja to bardzo lubię.
To nie jest klasyczny kryminał. To opowieść o sekretach zamiecionych pod dywan — aż do chwili, gdy zaczynają cuchnąć.
O złu, które nie znika. Czeka w ciszy, ukryte w kącie, gdzie nikt nie chce spojrzeć. Zwłaszcza, gdy dotyczy to snobistycznej, zamkniętej hermetycznie społeczności, gdzie pozory są ważniejsze niż prawda.
Autorka misternie splotła wątki, by stworzyć fascynującą i wciągającą opowieść. Było napięcie, były emocje i było mnóstwo znaków zapytania i wbrew pozorom, powolny rozwój wydarzeń działał tutaj na korzyyść fabuły.Ciągłe lawirowanie pomiędzy postaciami i wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości sprawia, że każda z osób wydaje się podejrzaną. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest proste.
Marlena Męcka przeczesła zakamarki ludzkiego umysłu, by ukazać, że to co się w nich kryje bywa mroczne i niebezpieczne.
Mogę wam szczerze polecić tę pozycję, bo dostaniecie tutaj więcej niż oczekujecie.
Minusem są tutaj niedociągnięcia redakcyjne, bo korekta leży i mocno kwiczy.
Książka napisana przez polską autorkę, ale była tak mało…polska. I to jest na plus!! Vibe zagranicznych powieści, ekskluzywnych osiedli i snobistycznych ‘’amerykańdżańskich” paniusiek- właśnie to tutaj odnalazłam, a ja to bardzo lubię.
To nie jest klasyczny kryminał. To opowieść o sekretach zamiecionych pod dywan — aż do chwili, gdy zaczynają cuchnąć.
O złu, które nie...
To książka do połknięcia w jeden zimowy wieczór, ale czy się nią nasycicie? Tego wam zagwarantować nie mogę.
Dobry pomysł na książkę niósł za sobą potencjał na dreszcze i lekturę pełną emocji. I rzeczywiście tak było, ale… miałam wrażenie, że nim fabularna na dobre się rozkręciła, to już się skończyła.
Ktoś napisał- przewidywalna. Mnie akurat wyjaśnienie zaskoczyło, bo obstawiałam wszystkich po kolei, ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam.
Freida ma taki styl pisania i dość nietuzinkowe pomysły na historie, co sprawia, że chętnie sięgam po jej kolejne pozycje.
Ona potrafi bawić i wkurzyć jednocześnie. W serwowaniu rozrywki nigdy nie zawodzi 😛.
To książka do połknięcia w jeden zimowy wieczór, ale czy się nią nasycicie? Tego wam zagwarantować nie mogę.
Dobry pomysł na książkę niósł za sobą potencjał na dreszcze i lekturę pełną emocji. I rzeczywiście tak było, ale… miałam wrażenie, że nim fabularna na dobre się rozkręciła, to już się skończyła.
Ktoś napisał- przewidywalna. Mnie akurat wyjaśnienie zaskoczyło, bo...
Ta powieść jest doskonałym potwierdzeniem, że życie jest sumą zysków i strat.
Historia odradzającej się po latach przyjaźni i nagłej, nieoczekiwanej miłości. Opowieść o zdradzie, trudnych wyborach, przebaczeniu i sile kobiet. Gdy przeszłość wraca- Ina, Patrycja i Karola muszą zmierzyć się z bólem, stratą i nadzieją. Mimo ran i błędów przyjaźń powraca z mocą, która potrafi zmienić wszystko.
Z początku myślałam, że będzie to taka sobie mdła opowieść obyczajowa. Jednak im głębiej w rozdziały, tym więcej emocji budziła fabuła.
Piękna historia o sile przyjaźni, która pogrzebana przez złośliwość losu, odradza się mocniejsza, bardziej dojrzała i bardziej prawdziwa; opowieść o rodzicielstwie i trudnych relacjach; o gubieniu i odnajdywaniu się na nowo; zrzucaniu ochronnego pancerza utkanego przez życie i otwieraniu się na uczucie.
Ta książka porusza tak ważny temat społeczny jakim jest bycie dawcą szpiku.
Ta historia niejedną łzę zakręci w oku i mimo iż nie jest to jedna z lepszych książek autorki, to daje nadzieję i wiarę w to, że wiara czyni cuda, a dobro przy naszej pomocy dzieje się samo.
Ta powieść jest doskonałym potwierdzeniem, że życie jest sumą zysków i strat.
Historia odradzającej się po latach przyjaźni i nagłej, nieoczekiwanej miłości. Opowieść o zdradzie, trudnych wyborach, przebaczeniu i sile kobiet. Gdy przeszłość wraca- Ina, Patrycja i Karola muszą zmierzyć się z bólem, stratą i nadzieją. Mimo ran i błędów przyjaźń powraca z mocą, która potrafi...
Przez całe życie obwiniała swoją “młodszą ja” za wybory, za jej krótkowzroczność, za bycie głuchym na głos bliskich i swojej intuicji.
Historia dwojga ludzi zaczęła się pięknie, miłośnie i szczęśliwie.
A potem?
Potem było już tylko poniżanie, zastraszanie, umniejszanie.
W oczach innych uprzejmy pan dyrektor, szarmancki wobec żony, czuły, zaradny, pomocny. Za zamkniętymi drzwiami psychopata, który w swoich chorych gierkach dochodził do perfekcji.
Kobieta próbując ratować związek, zawsze szukała winy w sobie. Kiedy w końcu dotarło do niej, że prawo do szczęśliwego życia należy się również jej, zaczęła walczyć o swoją godność i spokój swoich dzieci.
Czekała ją niełatwa walka o wolność, chociaż poczucie wewnętrznego więzienia zostanie z nią na zawsze.
Ponieważ powieść rozgrywa się w czasach głębokiego PRL-u wróciłam po częsci do lat młodości moich rodziców, do czasów mojego dzieciństwa. Fajnie mi się to czytało. Ale to tyle z miłych odczuć jeśli chodzi o wspomnienia, bo sama historia do łatwych nie należy.
Tamta codzienność nie była prosta, ale gdy dodatkowo miało się w domu toksyka i manipulanta, robiła się jeszcze trudniejsza. Pan dyrektor w pracy i pan dyktator w rodzinie.
W czasach PRL-u po przynależności partyjnej od wszelkich maści dyrektorów od wszystkiego i niczego, aż się roiło (w sumie patrząc na to co w Polsce teraz nic się nie zmieniło :P). Mąż bohaterki wykorzystywał znajomości, by podnosić swoją ważność oraz zasobność portfela i uzależniać swoją żonę od siebie.
Mamy obraz człowieka bezwzględnego, pewnego swojej wielkości i bezkarności.
Autorka ukazuje mechanizmy działania toksycznego manipulanta.
Zdrady- są.
Przemoc- jest.
Kłamstwa- obecne.
Do tego strach przed rozwodem, obawa przed osądem opinii publicznej i usilne utrzymywanie pozorów stabilnego małżeństwa, wstyd przed ukazaniem prawdy. Mam wrażenie, że minione czasy bardziej były łaskawe dla mężczyzn niż kobiet.
Minusem tej książki, jest to, że momentami autorka nazbyt przedłużała fabułę, co trochę rozwadniało bądź co bądź dobrą powieść. Jednak sama historia niezależnie od czasów, wciąż jest aktualna i może być czytana ku przestrodze.
Przez całe życie obwiniała swoją “młodszą ja” za wybory, za jej krótkowzroczność, za bycie głuchym na głos bliskich i swojej intuicji.
Historia dwojga ludzi zaczęła się pięknie, miłośnie i szczęśliwie.
A potem?
Potem było już tylko poniżanie, zastraszanie, umniejszanie.
W oczach innych uprzejmy pan dyrektor, szarmancki wobec żony, czuły, zaradny, pomocny. Za zamkniętymi...
Dawno temu zaczytywałam się w powieściach Danielle Stell. Jednak gdy po latach sięgnęłam po jej książkę widzę po sobie jak bardzo zmienia się nie tylko czytelnik, ale i jego oczekiwania wobec literatury. To, co kiedyś było poruszające i świeże, dziś może wydawać się infantylne i naiwne. Ja – jako czytelniczka – jestem już w zupełnie innym miejscu i mimo iż ta historia jest wciągająca, to sposób jej przekazania już do mnie nie przemawia.
Poruszone tematy toksycznych relacji i tłumionych potrzeb aż proszą się o mocniejsze, bardziej realistyczne potraktowanie, ponieważ są one wciąż aktualne i ważne. Jednak podane zostały w formie, która dziś wydaje mi się zbyt uproszczona i ugrzeczniona.
"Wysłuchane modlitwy", to powieść, która mogłaby zyskać na większej psychologicznej głębi i mniej cukierkowym stylu. Historia sama w sobie ma potencjał i potrafi wciągnąć, ale jej sposób opowiadania sprawia, że bardziej przemówi do czytelniczek szukających lekkiej, emocjonalnej lektury niż do tych, które oczekują czegoś więcej niż romantycznej bajki o drugiej szansie.
Niestety Danielle Steel wybrała drogę bezpieczną- emocje są wygładzone, dramaty przewidywalne, a bohaterowie wpisują się w dobrze znane schematy. "Wysłuchane modlitwy" czyta się szybko i bez większego wysiłku, ale po zamknięciu książki niewiele z niej zostaje. To lektura, z której najwyraźniej się wyrasta.
Dawno temu zaczytywałam się w powieściach Danielle Stell. Jednak gdy po latach sięgnęłam po jej książkę widzę po sobie jak bardzo zmienia się nie tylko czytelnik, ale i jego oczekiwania wobec literatury. To, co kiedyś było poruszające i świeże, dziś może wydawać się infantylne i naiwne. Ja – jako czytelniczka – jestem już w zupełnie innym miejscu i mimo iż ta historia jest...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
Ta książka nigdy nie powinna się była wydarzyć, zwłaszcza w takiej wersji.
Spodziewałam się historii pełnej emocji, a dostałam literacką papkę, którą można przemielić w jeden wieczór i szybko o niej zapomnieć.
Mamy tutaj obyczaj z nutą dramatyzmu, a zakończenie ulepiono z happy endem rodem z melodramatu.
Zabrakło mi tu przede wszystkim emocji- takich ludzkich, prostych, prosto z serca, z samego wnętrza duszy. Powieść, która porusza bardzo emocjonalne tematy jak wojna, rozterki wdowy, brak wsparcia, dylematy związane z surogacją, aż się prosiła o całą gamę uczuć. A tutaj wszystko zostało muśnięte po wierzchu, spłaszczone, uproszczone.
A przecież gdy ktoś porywa się na tego rodzaju książkę, powinien w słowach zawrzeć emocjonalną bombę, która waliłaby w nas jak młotem. Tutaj tego nie było, przez co
fabuła była mdła do granic możliwości
i bardziej nadawałoby się to na słodkopierdzącą ‘’świąteczną powieść”, gdzie dramat jest tylko tłem do “żyli długo i szczęśliwie” niż książkę która skłoni nas do refleksji.
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
Ta książka nigdy nie powinna się była wydarzyć, zwłaszcza w takiej wersji.
Spodziewałam się historii pełnej emocji, a dostałam literacką papkę, którą można przemielić w jeden wieczór i szybko o niej zapomnieć.
Mamy tutaj obyczaj z nutą dramatyzmu, a zakończenie ulepiono z happy endem rodem z melodramatu.
Zabrakło mi tu przede wszystkim...
Ta książka jest przykładem tego, że jeśli nie ma się do przekazania dobrej historii, to lepiej odpuścić sobie pisanie i dobrze popracować nad pomysłem, który zalągł się w głowie.
W tej powieści właściwie nie ma jakiejś konkretnej historii. Jest kilka wątków i można by je uznać za ciekawe, gdyby zostały one odpowiednio rozwinięte. Niestety autorka za bardzo skupiła się na rozkminkach myślowych głównej bohaterki, której narracja w retrospektywnych powrotach była bliska bredzeniu.
Wątek zaginionej dziewczynki, który według opisu na okładce miał być dominującym, został zepchnięty na dalszy plan, gdzieś w czeluście tej bezsensownej fabuły.
Nie rozumiem też po co przez kilka rozdziałów rozwodzić się nad dziewczęca przyjaźnią, by potem porzucić ten temat na rzecz międlenia
I po co było wprowadzać wątek oddanego przed laty dziecka, który zupełnie nic nie wnosi do fabuły, oprócz nabijania stron.
Owszem mamy tutaj poruszone tematy samotności, potrzeby przynależności, choroby psychicznej, ale zostało podane to w tak mało strawnej formie, że czytelnik nic ciekawego ani inspirującego z tej lektury nie wynosi. Żadnej refleksji też nie.
Pustka w tej powieści aż zionęła, a nudą wiało tak, że beret z głowy zrywało.
Miało być mrocznie, a wyszło nijako. Czuję się nabita w butelkę.
Ta książka jest przykładem tego, że jeśli nie ma się do przekazania dobrej historii, to lepiej odpuścić sobie pisanie i dobrze popracować nad pomysłem, który zalągł się w głowie.
W tej powieści właściwie nie ma jakiejś konkretnej historii. Jest kilka wątków i można by je uznać za ciekawe, gdyby zostały one odpowiednio rozwinięte. Niestety autorka za bardzo skupiła się na...
Autorka jak zwykle wkręciła mnie w świat swoich bohaterów.
Cztery kobiety, wiele sekretów i zawężone grono podejrzanych. To może was zaskoczyć.
Mało jest na instagramie informacji o książkach autorki, a szkoda. Carla Kovach ma świetne pióro i potrafi umiejętnie budować napięcie, prowadząc czytelnika przez labirynt fałszywych tropów i zaskakujących zwrotów akcji.
Atmosfera zamkniętej społeczności, takiej co to jest na poziomie, a pozory to ich drugie imię, gdzie plotki i tajemnice tworzą gęstą sieć intryg, została zręcznie oddana.
"Jej ostatnie przyrzeczenie" to thriller psychologiczny, który ma wplecioną skomplikowaną intrygę kryminalną, gdzie na pierwszy plan wybijają się rodzinne perypetie, dramaty dziejące się za drzwiami wymuskanych domów, manipulacje, zdrady i wybory, przed którymi człowiek staje, gdy zostaje postawiony pod ścianą.
Wysłuchane na Empik Go.
Autorka jak zwykle wkręciła mnie w świat swoich bohaterów.
Cztery kobiety, wiele sekretów i zawężone grono podejrzanych. To może was zaskoczyć.
Mało jest na instagramie informacji o książkach autorki, a szkoda. Carla Kovach ma świetne pióro i potrafi umiejętnie budować napięcie, prowadząc czytelnika przez labirynt fałszywych tropów i zaskakujących zwrotów akcji.
Atmosfera...
Czuję tutaj mocną inspirację Kingiem. Nawet mocną. Jeśli ktoś lubi, to pewnie chętnie przeczyta.
Lipiec 1995 roku. April i Eddie, nowożeńcy pełni nadziei, wyruszają w podróż poślubną, która ma otworzyć przed nimi nowy rozdział życia. Jednak jeden błędny zjazd z autostrady prowadzi ich na zapomnianą, mroczną drogę Atticus Line – miejsce owiane legendą o Zaginionej Dziewczynie i serią tajemniczych morderstw.
Kiedy para zabiera po drodze nieznajomą autostopowiczkę, ich wymarzona podróż zamienia się w koszmar. Wkrótce trafiają do aresztu jako główni podejrzani, a granica między tym, co realne, a tym, co nadnaturalne, zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Ta powieść mocno trąci Kingiem, ale tym z jego późniejszych książek, z którymi przestało mi być po drodze i po których stwierdziłam, że King i jego pomysły na dobre powieści już dawno się skończył.
Jest tutaj klimat pełen mroku, jest wątek paranormalny, który odgrywa kluczową rolę w fabule, ale ogólnie całość i wyjaśnienie było dla mnie bez sensu. Bo niby składało się to w paranormalną całość, ale jakoś tak słabiutko i na siłę.
Przeciągana na siłę fabuła też nie zrobiła tutaj roboty. A szkoda, bo sama historia, a nawet wątki poboczne miały potencjał i można było z tego wycisnąć znacznie więcej i znacznie ciekawiej.
Czuję tutaj mocną inspirację Kingiem. Nawet mocną. Jeśli ktoś lubi, to pewnie chętnie przeczyta.
Lipiec 1995 roku. April i Eddie, nowożeńcy pełni nadziei, wyruszają w podróż poślubną, która ma otworzyć przed nimi nowy rozdział życia. Jednak jeden błędny zjazd z autostrady prowadzi ich na zapomnianą, mroczną drogę Atticus Line – miejsce owiane legendą o Zaginionej...
Trzy kobitki i jeden zupełnie martwy gość. I wierzcie mi- to kawał drania i zasłużył sobie na to jak nikt inny.
Jak to bywa u Rachel Abbott historia jest świetnie skonstruowana, niby czytelnik coś wie, ale masa niedopowiedzeń nie pozwala na zbyt szybkie rozgryzienie całej intrygi przed czasem.
Stopniowe odkrywanie kart sprawnie utrzymuje napięcie podczas czytania. W fabule nie zabrakło wątków o manipulacji, zdradzie, przemocy, grze pozorów i sile, która paradoksalnie rodzi się z bezsilności.
Zakończenie może i jest przekombinowane, ale wprowadza element zaskoczenia. Chociaż gdzieś z tyłu głowy może kołatać się myśl, że jednak można by przeprowadzić to lepiej, w większym pierdutnięciem, spektakularniej, a mimo to realistycznie.
To czego mi zabrakło, to genezy całej tej podłości jaka nagromadziła się w Elliasie. Autorka przesmyknęła się w tym temacie tylko po wierzchu, a ja lubię wiedzieć skąd i dlaczego toksyna bierze się w człowieku
To książka, która z pewnością w pamięć nie zapadnie, ale na ten moment bawi świetnie. Różnorodne charaktery trzech kobiet i on jeden napuszony rodzynek. To wciąga.
Przeczytane na Legimi.
Trzy kobitki i jeden zupełnie martwy gość. I wierzcie mi- to kawał drania i zasłużył sobie na to jak nikt inny.
Jak to bywa u Rachel Abbott historia jest świetnie skonstruowana, niby czytelnik coś wie, ale masa niedopowiedzeń nie pozwala na zbyt szybkie rozgryzienie całej intrygi przed czasem.
Stopniowe odkrywanie kart sprawnie utrzymuje napięcie podczas czytania. W fabule...
Powieść współczesna, ale ja z tyłu głowy czułam klimat lat osiemdziesiątych, filmowe czasy natapirowanych włosów i wywatowanych ramion :D.
Książka przykuwa uwagę, a ten klaustrofobiczny klimat unieruchomionej kobiety przyprawia o dreszcze. Razem z bohaterką kluczymy pomiędzy strzępkami wspomnień i brodząc w gąszczu podejrzeń, strachu i niepewności dążymy do odkrycia prawdy.
Kiedy czytałam tę nową powieść, nie mogłam oprzeć się skojarzeniu z pewnym starym opowiadaniem z serii antologii „Alfred Hitchcock przedstawia” które przeczytałam dawno temu pt. „Kompozycja na cztery ręce” Hildy Lawrence — historia kobiety, która po wypadku została sparaliżowana i niemal całkowicie odcięta od otoczenia. Ten klaustrofobiczny klimat, pełen nieufności i cielesnej bezradności, wywołuje u mnie dreszcze do dziś.
To właśnie ten zarys — silne fizyczne ograniczenie + psychologiczne napięcie + zdrada najbliższych — stał się dla mnie punktem odniesienia. I myślę, że to porównanie pomaga mi lepiej oddać, jak recenzowana powieść balansuje między grozą codzienności a dramatem relacji międzyludzkich.
W książce pt. ‘Szpital” dostrzegam echo tej samej niepokojącej atmosfery: bohaterka zmaga się z własnymi ograniczeniami, ale też z manipulacjami ze strony bliskich, co sprawia, że jej walka o autonomię staje się metaforą znacznie większej walki — z przeszłością, z władzą i z tajemnicami, które mogą zburzyć cały jej obraz świata.
Przeczytane na Legimi.
Powieść współczesna, ale ja z tyłu głowy czułam klimat lat osiemdziesiątych, filmowe czasy natapirowanych włosów i wywatowanych ramion :D.
Książka przykuwa uwagę, a ten klaustrofobiczny klimat unieruchomionej kobiety przyprawia o dreszcze. Razem z bohaterką kluczymy pomiędzy strzępkami wspomnień i brodząc w gąszczu podejrzeń, strachu i niepewności dążymy do odkrycia...
Niepokojąco dobra lektura 🙂.
Cała Freida.
Zaserwowała emocjonującą rozrywkę w przyjemnym thrillerku pomieszanym z suspensem. I jak to ona- trochę bawi, trochę irytuje, ale muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam na tej pozycji- jako czytelniczka zostałam wplątana w perypetie bohaterów i raz im kibicowałam, a raz pukałam się w głowę, jednak dreszcze latały po plecach.
Freida potrafi zaskakiwać i tym razem po połowie książki zrobiła fabularne salto, po którym
okazało się, że zarówno my jak i bohater historii błądzimy po manowcach i razem z nim popadamy w szaleństwo.
To nie jest jakaś wybitnie ambitna literatura, ale jedno można powiedzieć- czyta się szybko, bawi wyśmienicie, przednia rozrywka. Dla wrażliwszych czytelników gęsia skórka gwarantowana.
Jedynie ostatni twist w końcowym rozdziale nie przemówił do mnie do końca, ale… McFadden to jest ten rodzaj autora, na którego będzie się czasem narzekać, a i tak sięga się po książki jej autorstwa.
Przeczytane na Legimi.
Niepokojąco dobra lektura 🙂.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała Freida.
Zaserwowała emocjonującą rozrywkę w przyjemnym thrillerku pomieszanym z suspensem. I jak to ona- trochę bawi, trochę irytuje, ale muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam na tej pozycji- jako czytelniczka zostałam wplątana w perypetie bohaterów i raz im kibicowałam, a raz pukałam się w głowę, jednak dreszcze latały po plecach.
Freida...