Momenty pełne ciszy Ewa Wyszyńska 7,4

W życiu nie czytałam książki, która miałaby tak silny vibe filmu "The room".
- Pretensjonalne i nienaturalne dialogi,
- drewniane postaci,
- nietrzymająca się kupy fabuła,
- idiotyczna miłosna drama,
- i wiele innych atrakcji ("stróżka krwi", Jezu, czy ten błąd nie stał się już memem?).
Główna bohaterka to drętwa, pusta dętka, po której spływają wszystkie wydarzenia. Mimo dramatycznych tekstów o tym, jak strasznie płacze, w ogóle nie czuć, by miała jakiekolwiek emocje - wręcz sprawia wrażenie psychopatki, która nie odczuwa empatii, a postaci wokół niej to banda NPCów bez charakteru. Pomijając matkę - ona z kolei zachowuje się jak po lobotomii, bo z uśmiechem pcha 18-letnią córeczkę w objęcia 100-letnich, umięśnionych, wytatuowanych demonoaniołów w skórzanych gaciach, które latają półnago po świecie (serio, ten anioł to ma chyba alergię na koszulki).
Moira chyba cierpi na narkolepsję, bo ciągle zasypia - a może to tylko nieumiejętność przechodzenia między scenami? Któż wie.
Co jakiś czas ktoś rzuca mimochodem uwagi o toczącej się wojnie upadłych aniołów z demonami, ale sami bohaterowie nie sprawiają wrażenia, jakby ich to szczególnie interesowało, więc mnie tym bardziej. Bohaterka jest jakąś tam czarodziejką, która włada jakąś tam magią, ale nie jest to za bardzo rozwinięte. Ot, tu jakąś duszę wygoni w zaświaty, tam jakiś portal otworzy, gonią ją Lamie (???) a o jej usługi z jakiegoś powodu zabiegają "Magowie" z "Rady", o której nie dowiadujemy się praktycznie niczego.
No i ten romans... Trójkąt miłosny między kawałkiem drewna, permanentnie półgołym upadłym aniołem i demonem w koszuli w szkocką kratę. Drewno ma dziwnie rozłożone priorytety, bo zaledwie parę godzin po traumatycznych wydarzeniach się na luzie liże i przesypia z wyżej wymienionym demonem, który ZAMORDOWAŁ JEJ OJCA NA JEJ OCZACH, HELOŁ?!
Akcja się dzieje niby w Szkocji, ale pełno tu polonizmów w stylu obchodzenia imienin. Ale żeby czytelnik nie zapomniał, że jesteśmy w tej niby-Szkocji, to otrzymuje kilka dialogów, w których bohaterowie zachwycają się wzorkiem szkockiej kraty i rozwodzą się na temat tego, jak to są Szkotami, a Szkoci nie lubią się z Anglikami. Cytat roku: "Lubię kratę. Jest taka szkocka". xDD
I ta okładka AI... Rozważałam, czy dać 2, ale korzystanie z AI dla mnie absolutnie przekreśla autorów.