-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać375 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2023-03-02
2023-01-26
Co tu dużo mówić: prawdziwe arcydzieło z ręki arcybiskupa Sheena! Ilość mądrości, cytatów - ilość odniesień ze starego tesamentu jako zapowiedzi tego co musi nastąpić - a mianowice przyjście Jezusa jako Nowego Adama przez Maryję nową Ewę, by odklupić grzeszną ludzkość.
Duch Święty nie szczędził łask przez ręce Niewiasty, gdy ta wylała je na głwoę błogosławionego już arcybiskupa.
Prawdzwie kompedium wiedzy i wiary dotyczące igłownie Maryi - jedynej pośredniczki między Jej Boskim Synem a nami.
Bardzo dobre argumenty, dają pełny obraz problemu jak i piękne metafory - dające ponieść się naszej wyobraźni by tym realniej dotknąć tej odwiecznej Prawdy.
Co tu dużo mówić: prawdziwe arcydzieło z ręki arcybiskupa Sheena! Ilość mądrości, cytatów - ilość odniesień ze starego tesamentu jako zapowiedzi tego co musi nastąpić - a mianowice przyjście Jezusa jako Nowego Adama przez Maryję nową Ewę, by odklupić grzeszną ludzkość.
Duch Święty nie szczędził łask przez ręce Niewiasty, gdy ta wylała je na głwoę błogosławionego już...
2022-10-31
Po długggggiej prawie półrocznej przerwie, wracam do czytania. Nie było łatwo, wybór po wielu próbach padł na Cabre'a. Problemy ze skupieniem na tekście, bez robienia tysięcy innych rzeczy był niemożliwy ale nie o tym.
Jak to bywa u Cabre - przeszłość goni teraźniejszość by potem wrócić do przyszłości, czy jakoś tak.
Te nieszablonowe wstawki i wątki przeplatające się między sobą, że czasem trudno się połapać, kto mówi i czyja historia teraz wchodzi na pierwszy plan. Dla mnie to ekwilibrystyka dla umysłu i znam ją dobrze z innej książki tegoż autora pt: "Wyznaję".
Tu fabuła jest zdaję mi się zacieśniona nieco bardziej.
Cała historia życia opowiedziana w znanych mu ścianach, w rodzinnym domu przerobionym na restaurację, podczas wywiadu, na który zaprasza go jego asystentka, w celu zasięgnięcia informacji o życiu ich wspólnego przyjaciela, który zginął w tajemniczych okolicznościach.
Wspomnienia najmłodszego przedstawiciela rodu Gensamów płynnie mieszają się ze wspomnieniami wujka Maurycego, który jako jedyny Kronikarz rodziny pragnie odtworzyć jej genealogiczne drzewo, odkrywając stopniowo przed młodym Miquelem wszystkie jej tajemnice i sekrety.
Życie w konspiracji jako jedna z wielu komórek partii zostawia trwały ślad na psychice bohatera. Schizofrenia - bohater nie wie już kim jest - czy jeszcze materiałem na księdza czy rewolucjonistą gotowym zabić za ideologię.
Fragmenty biblii pojawiające się w opowiadaniach Miquela, dają wydźwięk zagubienia, rozdwojenia jego duszy i sumienia. Może jakieś tęsknoty za prawdziwymi wartościami. Syn marnotrawny, Szaweł
Coraz częściej na swej drodze ku dorosłości wypiera on wartości wpajane w Jezuickim Uniwersytecie, na rzecz ulotnych ideii. Miquel w miarę dorastania odchodzi, oddała się od Boga, czyżby?
Urywane wątki w połowie, powroty - tworzą tu zgraną całość. Nie ma tu mowy o chaosie czy braku kontroli - autor trzyma pewnie za lejce narracji i łączy ze sobą wszystkie porozrzucane puzzle, w interesujący obraz wspomnień.
Rodzinny dom pełen wspomnień, w którym radosne chwile stłumione zostały przez ból śmierci. Śmierć naznaczyła kolejnych członków rodziny niczym piętno. Wspomnienia, do których każe wracać czas.
Dom rodzinny przerobiony na restaurację to symbol upadku rodu.
Książka wciąga, autor co rusz rzuca przynętę i czeka. To rzucając jakąś myśl, informacje, zaczyna i nagle kończy wątek, przechodząc do wcześniejszego. Zatrzymujemy się na chwilę by...
Złapać oddech i dalej ruszamy w pościg za akcją, odkrywamy kolejne sekrety, które niczym odbicie - uwięzione w zaparowanym lustrze czasu - nieśmiało puszcza do nas oko.
(Na pozór niewidoczne, ale gdy tylko zbliżymy się na odpowiednią odległość i zajrzymy do wnętrza - zdołamy dostrzec ukryty w nich skarb lub przekleństwo).
Duchy przeszłości wracają coraz wyraźniej, nawiedzając niespokojną pamięć.
Akcja książki i jej tempo jest wyznaczone poprzez konkretny utwór muzyczny, każdy rozdział to osobne tempo w utworze. Cabre ma słabość do muzyki, to jest kolejna książka, gdzie przewija się ten motyw.
Echem tej książki jest zakazana miłość, przykryta całunem milczenia. Która niesie za sobą szereg, pokoleniowych konsekwencji.
Żałujemy przeważnie tych rzeczy, ktorychy nie zrobiliśmy i słów, których nie powiedzieliśmy...
"Wujek Maurycy nie był wariatem, tylko zbyt wiele pamiętał"
"...dzieło jest klasyczne, dlatego że jest zawsze aktualne i stanowi owoc wszystkich epok"
Po długggggiej prawie półrocznej przerwie, wracam do czytania. Nie było łatwo, wybór po wielu próbach padł na Cabre'a. Problemy ze skupieniem na tekście, bez robienia tysięcy innych rzeczy był niemożliwy ale nie o tym.
Jak to bywa u Cabre - przeszłość goni teraźniejszość by potem wrócić do przyszłości, czy jakoś tak.
Te nieszablonowe wstawki i wątki przeplatające się...
2022-03-29
Wspaniała ksiązką, która zbliża nas do prawdy do Boga.
Ojciec Pelanowski znakomity znawca Pisma Świętego, z dokłądnością tłumaczy znaczenia poszeczególnych słów z języków oryginalnych, pomagając nam zobaczyć iż każda cześć Tej wielkiej układanki jest Pełnią, Całością.
Mozedmy dostrzec w tej książce też swoje błędy w rozumieniu ,w psotrzeganiu Boga jak i samej wiary. Otrzymamy rady poparte Pismem Świętym z radzenia sobie z pokusami, z samymi sobą - by siebie nie potepiać a umiłować tak jak Jezus nas umiłował, poznawac by pokochać Boga pełniej.
Wspaniała ksiązką, która zbliża nas do prawdy do Boga.
Ojciec Pelanowski znakomity znawca Pisma Świętego, z dokłądnością tłumaczy znaczenia poszeczególnych słów z języków oryginalnych, pomagając nam zobaczyć iż każda cześć Tej wielkiej układanki jest Pełnią, Całością.
Mozedmy dostrzec w tej książce też swoje błędy w rozumieniu ,w psotrzeganiu Boga jak i samej wiary....
2022-03-01
Wspaniały duchowy pokarm, pełny biblijnych odpowiedzi na nasze życiowe pytania. Autor zakochany, zaczytany w Piśmie Świętym z pomocą różnorakich przykładów stara się wyjaśnić przesłanie zawarte nie tylkow przypowieściach i poprowadzić nas w ramiona Jezusa.
Bez jakieś nachalności czy pustych frazesów, bez kompromisów czy próby przypodobania się czytelnikom. Po przeczytaniu każdego z rozdziału pozostaje refleksja, ba po strawieniu czasem jednego zdania tryby, zapadki wskakują w odpowiednie miejsce, szukając go od dawna.
Po skończonej książce chce się więcej, szukamy więc kolejnych pozycji tegoż autora, skądinąd wyrzuconego nieco na margines, być może przez "radykalność" w wyrażaniu swego zdania popartego kartami Biblii.
Wspaniały duchowy pokarm, pełny biblijnych odpowiedzi na nasze życiowe pytania. Autor zakochany, zaczytany w Piśmie Świętym z pomocą różnorakich przykładów stara się wyjaśnić przesłanie zawarte nie tylkow przypowieściach i poprowadzić nas w ramiona Jezusa.
Bez jakieś nachalności czy pustych frazesów, bez kompromisów czy próby przypodobania się czytelnikom. Po przeczytaniu...
2022-01-02
Nasz wybór składa się z tysiąca różnych bodźców, emocji i myśli, które łączą się ze sobą w nieskończonym ciągu.
Różne są motywy. Badajmy je.
Autor uczy się na przeszłości rozpoznawać i ujawniać swoje prawdziwe motywy, które stały za jego najważniejszymi wyborami.
Za otoczką cnoty, pragnieniu dobra, bezinteresowności - ukazują się nieco bardziej "światowe" trendy dotyczące naszych wyborów - pragnienie sławy, ucieczki, bezpieczeństwa, komfortu.
Autor prowadzi nasz przez motywy i rodzaje wyborów. Z pomocą Ignacego Loyoli daje wskazówki, dzięki którym nasze wybory mogą stać się tymi właściwymi, pełnymi i prowadzącymi nas do Boga.
Być świadomym swoich wyborów i umieć rozpoznać, dostrzec prawdziwe motywy, które za nimi stały, bez względu na opinie.
Znaleźć swój cel w życiu i badać każdy swój krok, by prowadził nas do tego celu.
Bierzemy często cel za środki a środki za cel.
Sprawy doczesne na tyle zasłaniają nam obraz, że zapominamy o naszym ostatecznym celu.
"Aby uporządkować swe życie, muszę najpierw poczuć i rozpoznać nieład wewnątrz siebie".
"Jeśli nad czymś się zatrzymasz, tracisz całość"
Bóg nie znosi kompromisów, pragnie naszych serc w pełni.
Nie można iść za Chrystusem, jeśli stawia się warunki - chcę iść ale nie chcę rezygnować z tego czy tamtego.
Chcę się oddać całkowicie Bogu ale z drugiej strony chcę zachować dla siebie coś z dawnego życia.
Brak decyzji, furtka którą mogę uciec, drugie wyjście sprawia, że tkwimy w miejscu. Nie można się zaangażować w coś jeśli, wiemy że mamy plan b - wówczas nie dajemy z siebie wszystkiego. To cenne pouczenie jakie autor stara się nam wpoić.
Wybierając coś, stawiając wszystko na jedną kartę, idziemy za tym w ogień, bo wiemy że nie ma odwrotu.
Życie to zawsze decyzja, wybór, rezygnacja z czegoś.
"Proces wybierania jest w istocie usuwaniem przeszkód - uprzedzeń, przywiązań"
Uzależniamy się od przedmiotów, bo dają nam iluzję rozwiązywania naszych problemów. Z czasem stają się ważniejsze od Boga, a po upływie początkowego zachwytu i krótkotrwałej przyjemności czujemy pustkę.
Wybór należy7 dokonywać poprzez natchnienie duszy, poruszenie naszej woli przez Boga
Czasem mylimy, to co pochodzi od Boga, z własnymi wyobrażeniami. I stajemy się więźniami własnych postanowień, które brały swój początek z miłości a skończyły się na znienawidzonym przymusie.
Granica. Błędne decyzje własne należy zmieniać, gdy nikomu i niczemu nie służą.
I szukać właściwej w modlitwie.
Spojrzeć na swoje życie jak na całość i w tej perspektywie dokonywać wyboru.
Uwolnić się od wszystkiego, co budzi w nas lęk i niepokój.
Perspektywa śmierci - jakie chcesz mieć wspomnienia w tym dniu?
Być profesjonalistą w dokonywaniu wyboru, tak samo jak w zawodzie.
Być świadomym, czujnym, by wyłapywać każde poruszenie duszy. I badać swoje sumienie 24 godziny na dobę.ć,
Instynktownie, spontanicznie bez analiz.
Nasze wybory powinny być odzwierciedleniem naszego życia - lub tego jakie chcemy żeby było.
Wpatrzeni w Boskie odbicie próbujemy je naśladować.
"Nie są to techniki podejmowania udanych decyzji, ale klimat, kultura, duchowość, w jakiej należy żyć".
"Porady te są wartościowe same w sobie i czasami można je dobrze wykorzystać, ale ich głęboka wartość leży w zasadach, które ilustrują, postawach, które uwydatniają, atmosferze, którą stwarzają wokół sytuacji wyboru" One to tworzą faktyczną rzeczywistość naszych codziennych wyborów.
Każdy dzień jest inny, każde spotkanie składa się z tysięcy drobnych wyborów.
"Jeśli ich nie zauważam tych wyborów, moje życie staje się rutyną, a ja bez przerwy powtarzam te same rzeczy tym samym ludziom w tym samym czasie i tym samym miejscu.
A także robię te same rzeczy w ten sam sposób, tak samo znudzony".
"Gdy jednak zauważę tę subtelną różnicę między każdym dniem i dostosuję swoje reakcje do zmiennego tonu, wyrazu twarzy spojrzeń, oczu, uśmiechu, igrających cieni, tańczącego wiatru, wtedy rzucę się w wir życia, stanę się z sobą, będę się tym cieszył i zauczestniczę w wyzwalaniu otaczającego mnie świata z łańcuchów i okowów w śmiertelnej rutyny".
"Symbol i rzeczywistość
Obietnica i prawda
Historia i rzeczywistość" - przecinają się na ścieżkach Pana.
Bezustanna cierpliwość, dniem i nocą, nieustające próby, wątpliwości.
Nadzieja, że dotrzemy do --- Ziemi Obiecanej.
Obłok
Natychmiastowe posłuszeństwo. Całkowita gotowość - do wyruszenia w drogę. Ta drogą ma nas zmienić, oczyścić, przygotować do spotkania ze Stwórcą.
Nasz wybór składa się z tysiąca różnych bodźców, emocji i myśli, które łączą się ze sobą w nieskończonym ciągu.
Różne są motywy. Badajmy je.
Autor uczy się na przeszłości rozpoznawać i ujawniać swoje prawdziwe motywy, które stały za jego najważniejszymi wyborami.
Za otoczką cnoty, pragnieniu dobra, bezinteresowności - ukazują się nieco bardziej "światowe" trendy dotyczące...
2021-07-17
Książka wypełniona jest mnóstwem ilustracji, które mają nam jeszcze ułatwić przyswajanie wiedzy z ekonomii, poprzez ich humorystyczny wydźwięk.
Historia przedstawiona w książce oparta jest na wydarzeniach, które mniej lub bardziej odzwierciedlały rzeczywistość i funkcjonowanie gospodarki Stanów Zjednoczonych.
Na tle jej rozwoju i upadku, możemy zaobserwować błędy, z których nie wynoszą żadnych lekcji obecni rządzący w różnych częściach świata.
Sztuka cierpliwego oszczędzania ponad nachalny konsumpcjonizm to dewiza skazana na sukces.
Wartość tkwi w produkcji, nie w jej konsumpcji.
"Ich gospodarka nie rozwinęła się dlatego, że więcej konsumują. Konsumują więcej, ponieważ rozwinęła się ich gospodarka" - prosta zależność.
Streszczając - im bardziej rząd ingeruje w życie swoich obywateli, tym dane społeczeństwo na tym traci, począwszy na ograniczonej wolności osobistej i decydowania zatraca w nim przedsiębiorczość i uzależnia od siebie, mając w ręku ich własne pieniądze.
Jako laik, jeśli chodzi o ekonomię, dzięki tej książce, zrozumiałem wiele zależności. I dziś lepiej dostrzegam jakie "sztuczki" nasz rząd stosuje w swojej polityce. Czasem jest to wyjęte 1 do 1, czytając pewien fragment o rozdawnictwie czy sztucznym podniesieniu płacy minimalnej.
Najważniejsze jednak jest to, że w bardzo przystępny sposób autor uczy nas podstawowych praw ekonomii, opartej na logice i zdrowym rozsądku. A gospodarka pozostawiona w rękach niczym nieskrępowanego wolnego rynku, metodą prób i błędów, w końcu zacznie w swoim tempie generować kapitał i zyski.
Książka wypełniona jest mnóstwem ilustracji, które mają nam jeszcze ułatwić przyswajanie wiedzy z ekonomii, poprzez ich humorystyczny wydźwięk.
Historia przedstawiona w książce oparta jest na wydarzeniach, które mniej lub bardziej odzwierciedlały rzeczywistość i funkcjonowanie gospodarki Stanów Zjednoczonych.
Na tle jej rozwoju i upadku, możemy zaobserwować błędy, z...
2021-03-21
Warto zapoznać się z tą krótką ksiażeczką. Znalazłem wniej wiele cennych uwag, które sobie zaznaczyłem by do nnich wrócić.
Bóg wchodzi w dialog z człowiekiem by z jego "pomocą" pokazywać swoją miłość względem ludzi. Kształtuje i uczy jak silniej kochać , jeśli tylko odpowiemy na Jego wezwanie.
Warto zapoznać się z tą krótką ksiażeczką. Znalazłem wniej wiele cennych uwag, które sobie zaznaczyłem by do nnich wrócić.
Bóg wchodzi w dialog z człowiekiem by z jego "pomocą" pokazywać swoją miłość względem ludzi. Kształtuje i uczy jak silniej kochać , jeśli tylko odpowiemy na Jego wezwanie.
2021-01-17
Każdy z nas z czymś się zmaga, przeszłość wraca, dawne lęki nie dają nam spokoju, uzależnienie znów ze mną wygrywa...
Ta książka otwiera oczy na wiele spraw, pokazuje nam nasze relacje w innym świetle w Boskim Świetle. Pokazyje jak konsekwencje naszych grzechów lub innych osób, potrafią się za nami ciągnąć przez lata, zatracając się przy tym i upadając moralnie jeszcze bardziej.
Ale rozwiązanie jest zawsze, bo z Bogiem wszystko jest możliwe!
Każdy z nas z czymś się zmaga, przeszłość wraca, dawne lęki nie dają nam spokoju, uzależnienie znów ze mną wygrywa...
Ta książka otwiera oczy na wiele spraw, pokazuje nam nasze relacje w innym świetle w Boskim Świetle. Pokazyje jak konsekwencje naszych grzechów lub innych osób, potrafią się za nami ciągnąć przez lata, zatracając się przy tym i upadając moralnie jeszcze...
2020-06-19
9/2020 - po 2 miesiącach udało się skończyć :-) Genialna, acz brak czasu i to, że był w niej tyle treści zajęło mi tyle jej przeczytanie 10/10
Abp. Fulton J. Sheen - W górę serca
#recenzja
#Sheen
Często jest tak, że zagłuszamy głos Boga w sobie, stwarzając sobie bożków z pracy może kogoś bliskiego, z nałogu, dążenia do sławy i pieniądzy.
"Boimy się bólu bardziej niż pragniemy uzdrowienia, które on przynosi"
Boimy się tematu religijnych, Boga, bo czujemy że musielibyśmy dużo oddać w zamian, rezygnować z czegoś, zmienić styl swojego życia, do którego przywykliśmy
Często czujemy dyskomfort psychiczny, fizyczny, z tego powodu, że uciekamy od prawdy o sobie samym - wpadając w coraz większą iluzje kłamstwa i nasza prawdziwa natura pragnie zrzucić z siebie ten pancerz obłudy
Dyktatura systemów oraz wszystkie ich cechy fałszywego porządku i zasad, które miały uchwycić społeczeństwo w jakieś ramy cywilizacyjne, były próbą zastąpienia praw moralnych danych od Boga. Siłą nie można nikogo zmusić do miłości czy do przejawów dobroci względem bliźnich.
Zasady miały na celu podporządkowanie sobie społeczeństwa, mamiąc ich iluzją dobra wspólnego.
Czujemy pustkę mimo marzeń, które spełniliśmy, mimo że po ludzku "mamy wszystko" jednak wciąż za czymś tęsknimy.
Na końcu naszych pragnień i marzeń czeka rozczarowanie, proste pragnienia nie dą w stanie nas zaspokoić, gdyż tylko Bóg jest w stanie sprawić, by nasze życie było pełne.
Bóg rozmawia z nami, z takimi jakimi jesteśmy w pełni swoich wad i grzechów. I zaprasza nas do współpracy nie czekając na naszą "doskonałość".
Umiłowanie dobra oraz znużenie grzechem, rozczarowanie, samotność mogą stać się furtką, przez którą wejdzie Bóg do naszej duszy.
Odkryłem dzięki tej książce przyczyny moich wyładowań emocjonalnych, brały się one głównie z mojego rozwiniętego egotyzmu.
Zazdrości i chęci bycia w centrum uwagi.
Nasze ego się ścierają dlatego jest tyle konfliktów między ludzkich.
Pomniejszanie innych, by samemu poczuć się lepiej to przejaw ego, w którym dominuje zazdrość i zawiść.
"Zrozumienie samego siebie to tak naprawdę odwrócenie krytyki otoczenia wobec nas" - nie czujemy wobec tego presji otoczenia na nasze zachowanie, nie musimy nic udowadniać innym, akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy i patrzymy na bliźnich bez zazdrości czy wywyższenia. Jesteśmy równi wobec siebie bez względu na status społeczny czy poglądy - znikają bariery między nami.
A nasz wzrok skierowany jest na Boga, dzięki czemu wzrastamy mimo świadomości swoich wad, ułomności i niedoskonałości. Nie oszukujemy siebie i innych, udając kogoś kim nie jesteśmy w rzeczywistości.
"Tylko wtedy kontrolujemy nasze szczęście, jeśli do jego utrzymania nie potrzebujemy niczego, co świat zewnętrzny może nam dać"
Wykazuje dysproporcje pomiędzy oczekiwaniem przyjemności grzechu a rozczarowaniem po jego spełnieniu, która budzi niepokój w grzeszącym.
"Moc w słabości się doskonali" - nasze największe wady mogą stać się swoją doskonałą odwrotnością, przeciwnością.
Poznać Prawdę a podążać i żyć nią to dwie różne rzeczy. Ciężko nam przełożyć teorię w praktykę - wiarę często naginamy do swojego stylu życia zamiast swój styl życia dostosować do wiary. Łatwo nam wypominać innym grzechy i dawać rady co do zmiany ich zachowania a samemu tkwiąc na mieliźnie, bojąc się wypłynąć na otwarte morze wiary.
Nasze stare, złe nawyki chroniczne boją się zmian, ponieważ wymaga to poświęceń z naszej strony.
Pragnienie Boga, czegoś nieskończonego jest naturalne dla człowieka, problem w tym że często odrzuca on prawdziwe Źródło szczęścia i rusza w fałszywą pogoń za przyjemnościami, dobrami materialnymi lub z czasem wpada w spiralę nałogu - substytuty nie są w stanie wypełnić naszego pragnienia Nieskończonego.
Człowiek próbuje nieustannie wypełnić tę prawdziwą tęsknotę za Stwórcą ziemskimi sprawami, co z góry jest skazane na porażkę.
Nieświadomie brnie w nałogi, zatraca się w grzechach ciemności.
Nie da się zaspokoić braku obecności Boga niczym innym, wszystko inne jest bowiem niedoskonałe i chwilowe. Człowiek w pewnym momencie życia czuje ogromną pustkę z powodu złego ulokowania swych pragnień i dążeń. Źródłem naszego życia jest Bóg i tylko On może ugasić nasze pragnienie Wodą Życia.
"Światło Boga świeci za naszymi oknami ale jakie dobro wyniknie z debatowania o jego piękności, jeśli nie zechcemy wyczyścić okien naszego zachowania, by się mu przyjrzeć"
Sheen wspaniale ukazuje jak bardzo gubimy się w życiowych sprawach, jak próbujemy wyrwać się poza własne ograniczenia, udowadniając coś sobie i innym, goniąc za tytułami, osiągnięciami i uznaniem, czując jednocześnie w środku nieustanną pustkę z powodu braku Boga w naszym życiu.
To nie jest tak, że to Bóg czeka na nasze prośby, modlitwy czy błagania, bowiem zna wszystkie nasze pragnienia i zawsze robi pierwszy krok w naszą stronę, czy to poprzez sytuację w życiu, jakiejś zdarzenie, ból lub radość, słowo nieznajomego czy czyn bliskiej osoby. Inicjuje w nas chęć zbliżenia nim my pomyślimy o modlitwie. Pragnie zwrócić naszą uwagę, nie naruszając naszej wolnej woli. To od nas zależy czy przyjmiemy Bożą obecność w naszym życiu czy nie.
"Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną".
(Ap 3, 20)
Nie ma znaczenia w jakiej sytuacji i miejscu się znajdujemy, ważne jest bowiem to co robimy i czy jest to zgodne z wolą Bożą.
Każda chwila jest szansą na dobry uczynek.
Nie ważne jest to co posiadamy, ważniejsze jest to czy mamy i dbamy o miłość w sercu, którą możemy innym ofiarować.
"Każdy może uszlachetnić swoje zadania i obowiązki i nadać im duchowy wymiar, wypełniając je w imię Boże i dla Jego chwały".
Często myślimy, że będąc w innej sytuacji, gdybyśmy mieli lepszą pracę, więcej pieniędzy czy bylibyśmy bardziej znani - to moglibyśmy zrobić wiele dobrego... Ale to te małe rzeczy, drobne uczynki, skromne gesty,
sytuacja w której obecnie sie znajdujemy są szansą na to by czynić dobro i ofiarować je Bogu.
Sam się łapałem na tym, że chciałbym znaleźć się w sytuacji, w której wykazałbym się heroicznym czynem, ratując kogoś z opresji. W ten sposób mogłem jedynie dowartościować swoje ego, liczyć na poklask ze strony ludzi...
Nie możemy zrozumieć Boga, póki Go nie poznany i nie wejdziemy z Nim w relację.
"Początkowo oceniamy nową poznaną osobę na podstawie jej wypowiedzi czy zachowań, traktując je jako wskazówkę czego możemy się po niej spodziewać. Później, kiedy lepiej poznamy i pokochamy tę osobę, nabieramy do niej zaufania - nie oceniamy jej już na podstawie każdej rzeczy, którą zrobi. Nasze nastawienie uległo całkowitej zmianie. Skończyło się osądzanie charakteru na podstawie działań; teraz oceniamy działania naszego przyjaciela na podstawie jego charakteru, który już znamy..
Podobnie jest z ufnością w Boga".
"Często oceniamy Boga na podstawie poszczególnych prób i błogosławieństw, jakie zsyła na nas i na naszych bliźnich. Później jednak, kiedy pojmiemy naturę Boga, który jest miłością i miłosierdziem, oceniamy poszczególne zdarzenia w świetle Jego dobroci"
"Miłości nie mierzy się tym, co dajemy, ale intensywnością uczucia, z jakim to dajemy"
Ta książka jest niczym studium naszej ludzkiej natury, której ostatecznym celem jest Zbawienie.
Wykazuje on podstawowe błędy wierzących i ich zachowanie wobec tych co albo nie wierzą lub są wrogo nastawieni wobec Boga czy Kościoła.
Nasza wiara to Łaska od Boga a nie nasza zasługa, więc nie powinniśmy się chełpić tym i wywyższać. Miłość Chrześcijańska nienawidzi grzechu ale przebacza i okazuje miłość bliźniemu, który ten grzech popełnia.
Potrafi znieść zło ale go nie toleruje.
"Natura stoi po stronie Boga i nigdy nie pozwoli spocząć w zadowoleniu w swych ramionach, jeśli będziemy próbowali kochać ją, nie kochając jej Boga"
"Bóg jest miłością, miłość zaś jest tym, czego pragniemy i potrzebujemy. Miłość to nasze przeznaczenie".
9/2020 - po 2 miesiącach udało się skończyć :-) Genialna, acz brak czasu i to, że był w niej tyle treści zajęło mi tyle jej przeczytanie 10/10
Abp. Fulton J. Sheen - W górę serca
#recenzja
#Sheen
Często jest tak, że zagłuszamy głos Boga w sobie, stwarzając sobie bożków z pracy może kogoś bliskiego, z nałogu, dążenia do sławy i pieniądzy.
"Boimy się bólu bardziej niż...
2019
Książka, która otwiera oczy na wiele spraw, o których milczą media. Ludzie sprzedani i wyrzuceni z fabryk przeniesionych za granicę, stają się wykluczeni ze społeczeństwa żyją na skraju nędzy i rozpaczy. Rosnąca przestępczość w
miejscach pozbawionych perspektyw,
gdzie miejsc pracy jest jak na lekarstwo
, gdzie brak podstawowych środków do życia jak bieżąca woda - jest
skutkiem nasilającej się frustracji z faktu iż rząd o nich zapomniał i ma ich gdzieś...
Książka daje do myślenia i pokazuje całą gamę manipulacyjnych sztuczek wykorzystywanych przez media i rządzących mających na celu ogłupić i przyciągnąć do siebie jak największą liczbę zwolenników, którzy oddadzą na nich
swój głos.
Książka, która otwiera oczy na wiele spraw, o których milczą media. Ludzie sprzedani i wyrzuceni z fabryk przeniesionych za granicę, stają się wykluczeni ze społeczeństwa żyją na skraju nędzy i rozpaczy. Rosnąca przestępczość w
miejscach pozbawionych perspektyw,
gdzie miejsc pracy jest jak na lekarstwo
, gdzie brak podstawowych środków do życia jak bieżąca woda - ...
2019-03-01
Nie da się przejść życia bez zadawania sobie pytań dotyczących naszej egzystencji i tego co nas otacza. Zawsze jest jakiś przejaw ciekawości, mimo że często rzucani w wir systemu, stajemy się coraz mniej refleksyjni i z czasem wszystko nam jedno. Dopada nas monotonia codzienności i tak bardzo nas ona pochłania, że niezwykłość samego życia gdzieś nam umyka.
Świadomość śmierci, końca życia sprawia, że doceniamy jak cenne jest nasze krótkie i kruche życie. Żyjąc w pełni mamy świadomość, że nas czas jest ograniczony, więc skupiamy się na tym by jak najlepiej go spożytkować.
Młoda Zofia (grec. mądrość) poznaje na nowo niezwykły świat, w którym żyje i, który ją otacza. Dzięki świadomości, do której zmuszają ją filozoficzne pytania stawiane przez tajemniczą osobę, Zofia poznaje to co jest i powinno być najważniejsze w życiu każdego człowieka. Każdy z nas powinien zadać sobie w duchu takie pytania, mimo że nie zna na nie odpowiedzi: Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Wykonujemy bezsensowne czynności, marnujemy czas na zbędne zachcianki i umieramy bez świadomości sensu naszego istnienia i tego co po nim nastąpi.
Dzięki filozofii próbujemy zrozumieć, zmierzyć się z tym co nie wyjaśnione i co jest źródłem rozważań, pytań, dyskusji od milionów lat.
"Nikt się nie dziwi, chociaż jakby nie liczyć
Jeśli chodzi o zdrowy rozsądek mamy deficyt
Świat się skrzywił, mało tego on krzywi się dalej
Lecz nikogo nie dziwi już ogrom tych szaleństw" Łona
"Czas odnotować ten fakt przykry
Przywykliśmy do rzeczy absolutnie niezwykłych
By mieć jasność, świat co raz mniej da się wyjaśnić
Nie dziwi nas to, bo nie dziwi już nas nic" Łona
"To co znasz nie dziwi cię bo trzyma Cię jak grawitacja
Zaś nieznane wcale Cię nie ciekawi
Masz jak wszyscy, ludzie których już nie dziwi to co widzą
W dużym pokoju kolorowy telewizor" Łona
"Zdziwił bym się gdybym tylko potrafił się jeszcze zdziwić
Nikt nie krzyczy przyzwyczajony do takich przygód
Nie obchodzi nas to na co nie mamy wpływu
Ktoś walczy o coś? To wariat, poważnie go nie bierz" Łona
Uczymy się patrzeć na życie i zadawać pytanie natury filozoficznej. Staramy się zapomnieć wszystko co do tej pory się nauczyliśmy i tylko dzięki naszym zmysłom i rozumowi, staramy się wyjaśnić złożone zjawiska wokół nas. Polegając jedynie na własnej obserwacji i własnemu doświadczeniu, uczymy się kreatywnego myślenia, zamiast powtarzać bez namysłu przyswojonej wiedzy ze szkoły. Musimy być świadomi swojego życia. Uczyć się przez dialog z drugim człowiekiem.
Wg. Platona istnieje odrębna rzeczywistość od tej zmysłowej. Jest ona trwała i wieczna w przeciwieństwie do tego co zmienne i przemijające, co możemy dotknąć i zobaczyć.
I do niej powinniśmy dążyć. Ciało pochodzi ze świata, który kiedyś przeminie. Dusza natomiast tęskni za tym co wieczne i doskonałe.
W dalszej części poznajemy przebieg historii świata z perspektywy filozofii. Uczymy się nowych kierunków i prądów filozoficznych.
Czy odnajdziemy odpowiedź na odwieczne pytanie jakim jest spór o istnieniu Boga i życiu po śmierci ? Cóż ludzki rozum jest w pewien sposób ograniczony ale każdy z nas ma tę możliwość w sobie by móc Boga doświadczać lub przynajmniej zgłębiać filozoficzne dylematy.
Warto znać historię ludzkości by poznać swoje korzenie. Śledzić losy poszczególnych bohaterów by mieć świadomość własnego życia, które też kiedyś będzie uczestniczyło w rzece historii, która nieustsnnie płynie. Mamy tę możliwość by czerpać z niej i wynieść jakąś lekcję dla siebie, na przyszłość.
Książka uczy bawiąc. Nie da się nie uśmiechnąc gdy wyobrazi się nie które docinki Zosi wobec starszego profesora.
Świat realny miesza się ze światem fantasy, co jest prawdziwe a co wytworem wyobraźni? - czy nasi bohaterowie zdołają odkryć w czym uczestniczą i czy kurs filizofii zbliży ich do wyjaśnienia odwiecznych pytań jak i tajemniczych zjawisk wokół, które mają miejsce w trakcie trwania kursu?
Nie da się przejść życia bez zadawania sobie pytań dotyczących naszej egzystencji i tego co nas otacza. Zawsze jest jakiś przejaw ciekawości, mimo że często rzucani w wir systemu, stajemy się coraz mniej refleksyjni i z czasem wszystko nam jedno. Dopada nas monotonia codzienności i tak bardzo nas ona pochłania, że niezwykłość samego życia gdzieś nam umyka.
Świadomość...
2018-12-14
"Ludzie jedli to, czego nie zbierali, nie czując związku z chlebem."
Ciężka praca pełna włożonego w to serca i pasji zostaje zastąpiona przez bezduszne maszyny - skazując tym samym setki rodzin żyjących z upraw na wysiedlenie i głód.
Człowiek powoli staję się sługą swych pożądań, chęci zysku, zapominając o swoich korzeniach. Nie docenia już życia i tego co jest wokół tylko pragnie coraz więcej - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przedmiot określa jego wartość jako człowieka - to co posiada jest jego wyznacznikiem wielkości - smutne. Ale nie wie jeszcze, że rośnie w nim pustka, rodzaj tęsknoty za tym co utracił..., której nie wypełni kolejne tysiące akrów ziemi, której nie uprawia, nowy samochód, piękny dom czy urocza okolica.
Gdy robisz i tworzysz coś sam lub przy pomocy bliskich to dbasz o to i pielęgnujesz, interesujesz się tym, doglądasz każdego dnia byś mógł cieszyć się tym wspólnie i doceniasz wszystko nawet najdrobniejszy gest jaki zsyła Ci los.
Pozbawiając pracy jakiejkolwiek przyjemności tracimy do niej szacunek a tym samym nie utożsamiamy się z tym co robimy, a co za tym idzie zaczynamy gardzić tym co nas utrzymuje i w końcu kiełkuje w nas pogarda dla samego siebie i bliskich. Pieniądze nie zrekompensują tego co najważniejsze - więzi z naturą, obcowanie z nią, rozpoznawania jej zawachań, gniewu burz czy radosnego uśmiechu w postaci słońca i wreszcie szacunku do wszystkiego co rodzi ona dzięki pomocy człowieka - tworzą oni ze sobą zgraną pare, którą system chce brutalnie rozdzielić.
On sieje, ona pozwala kiełkować, rosnąć póki nie dojrzeje do zbioru a rolnik dogląda wszystkiego, komunikując się z nią czule. Ziemia to nie tylko kawałki bruzd służące do upraw kukurydzy czy bawełny, to historia naszych przodków, którzy przelewali krew by móc ją zdobyć i zachować. Człowiek i ziemia to jedno - bez niej - traci tożsamość. Ziemia to jego przeszłość bo przynosi wspomnienia, teraźniejszość bo żywi go i cieszy wspólnymi chwilami spędzonymi z bliskimi i przyszłość dająca nowe nadzieje.
"Ludzie ludziom zgotowali ten los." - Fenomen
Tam, gdzie zaczyna się walka o pieniądze, człowiek i jego godność często ponoszą konsekwencje chciwości władz. Zwykli obywatele są bezradni wobec bezdusznej maszyny władzy, która idzie po trupach swych rodaków do celu. Można zrozumieć postęp, rozwój i chęć ulepszania wydajności pracy ale nie kosztem drugiego człowieka, zmuszając go siłą i bezwględnością by porzucił wszystkie swoje wartości na rzecz
kolejnej fanaberii "systemu." Technologia służyć może wszystkim a nie tylko wybranym.
Pozostaje trzymać się razem i wspierać się wzajemnie, dbać o słabszych, pokazać serce bliźnim mimo, że nam samym go nie okazano - bo co nas nie zabije...
Działać wspólnie o dobro ogółu to nasz mały eden. W kupie siła.
"Jakie to uczucie gdy zawodzi człowiek?" - Pezet
Jakie to uczucie gdy musisz z dnia na dzień pożegnać się ze swym dobytkiem materialnym a co najtrudniejsze
spalić, sprzedać, wyprzeć swoje wspomnienia, smutki, troski i radości które tworzą/tworzyły Twoją tożsamość?
Głód, pozbawienie ludzi ich źródła utrzymania, chęć znalezienia nowego zajęcia, zapewnienie dachu nad głową swoim bliskim i poczucie bezpieczeństwa, to główne przyczyny, które kierują milionami ludzi w wędrówce przez cały kraj - pozostawiając za sobą swoją ojczystą ziemie - w poszukiwaniu i z nadzieją znalezienia tego co do życia niezbędne.
Pytanie co przyniesie ta ekspansja ze sobą?
Przyczyny są zawsze takie same, szkoda tylko, że władza skupia się tylko na skutkach.
Ludzie tych czasów nie przywykli do lamentu i użalania się nad sobą, póki żyją i mają siły walczyć, podejmują ten krok. Życie nigdy się z nimi nie pieściło, mimo to zawsze potrafili znaleźć powód, by wspólnie przeżywać radość z najprostszych rzeczy, jakim jest np sama obecność bliskiej osoby.
Walka o własne dobro przeradza się w walke o wspólne cele. Wielu, z tych których spotkał podobny los, łączy się z innymi rodzinami, tworząc wspólny obóz, zawierając nowe znajomości i przyjażnie, bo razem łatwiej jest przetrawić ten ból, który wiozą cały czas ze sobą przez calutki kraj.
Ja zmienia się w My, osobno w Razem.
Kto jak kto ale człowiek potrafi przystosować się do niemal każdych warunków i radykalnie zmienić swój tryb życia, gdy jest do tego zmuszony. Pomału uczą się zasad i nabierają doświadczenia w sztuce przetrwania wśród obcych lubieży, żyjąc nieznanym dotąd trybem wędrownym.
Droga jest długa i kręta, pełna zasadzek, gdzie życie i śmierć toczą nierówną walke.
Choć bywa jak w przyrodzie, gdzie zachowana jest równowaga: stare drzewa usychają dając przestrzeń młodym, które po pewnym czasie wydadzą na świat nowe owoce.
Starsi "ustępują" miejsca nowo narodzonym - nieprzerwany krąg życia.
Umierają na obcej ziemi, z dala od rodzinnych stron.
Przyjezdni nie są mile widziani przez
tutejszych obszarników, sklepikarzy czy robotników, wiedzą oni bowiem, że przyjezdni nie mają grosza przy duszy i nie mogą na nich zarobić. Boją się ich zawziętości i odwagi, która ich tu doprowadziła. Pracodawcy natomiast wykorzystując przyjezdnych na każdym kroku, płacili im głodowe stawki a oni często się na to godzą bo nie mają wyboru. Zmniejsza się automatycznie wielkość płacy dla wszystkich pracujących, czego wynikiem jest niesłabnąca nienawiść do "wędrowców."
Im więcej przyjezdnych starało się o pracę, tym bardziej pracodawca obniżał pensję, wiedząc doskonale, że ludzie o nią będą się zabijać, niektórzy byli w stanie pracować choćby za kawałek chleba.
Byli traktowani jak ludzie "gorszej kategorii."
Prześladowani przez władzę - każdy przejaw samozwańczej odwagi skierowany przeciw lub niezgadzający się z przyjętymi "normami" był brutalnie tłumiony w celu zażegnania przyszłego buntu.
Tak działa system, że atakuje pojedyncze osoby, słabe jednostki, bądź liderów grupy i rozbija większe zgromadzenia by mieć nad nimj kontrole, a ci biedni nieszczęśnicy nieświadomi jeszcze swej siły jako jedności, zastraszani nieustannie przez tych co powinni strzec prawa - podkulają ogony i chowają dumę w kieszeń ze strachu o bliskich. Bezradni wobec łamania praw i wszechobecnej niesprawiedliwości.
Skąd w ludziach taka krótkowzroczność?
Wynikała ona z tego, iż nie doświadczyli oni tego co przyjezdni i kierował nimi wyłącznie strach wynikający z myśli o utracie lub dzieleniu się dobytkiem (zbyt potężnym jak na tak wąskie grono prywatnych właścicieli). Wielkość rzeczy przysłoniła im obraz drugiego człowieka.
Tylko nie liczni mieli prawo do posiadnia ziemi i im więcej posiadali tym mniej chcieli się nią dzielić. A wokół ludzie głodni, zmuszeni do tułania się po obcym kraju, patrzący z porządaniem i namiętnością na każdą kępkę ziemi, którą można by uprawiać. Nieunikniona katastrofa wisiała w powietrzu.
"Wygnańcy" umilają sobie czas jak mogą by zapomnieć choć na chwilę o swoim losie. Czy to luźną gadką z przypadkową napotkaną osobą, wspólnym graniem i śpiewami do kolacji przy ognisku z innymi obozownikami.
Cena owoców jest zbyt niska i nie opłaca się najmować ludzi do zbioru bo będą musieli dopłacać do interesu a już są zadłużeni. Owoce spadają i gniją. Wyrzucone zostają na śmietnik. Klęska urodzaju...
A setki tysięcy głodnych, szukających pracy ludzi patrzy na to, gotów oddać wiele za ten gnijący jeszcze owoc - ale mu nie wolno!
Ci, których nie stać było by zebrać i sprzedać owoce, warzywa, nie mający własnej przetwórni, robili wszystko by przyjezdni, biedni, cierpiący ludzie nie skosztowali już i tak wyrzuconych na śmietnik owoców - za darmo! To ich boli, że ich ciężka praca poszła na marne więc wyrzywają się na tych, którzy nie mają z tym nic wspólnego - ale jak zwykle obrywają słabsi, potrzebujący, boguducha winni ludzie.
Problemem jest system.
A "głód" narazie prosi nie o jałmóżne a o uczciwą pracę, dzięki której zapracuje na wyżywienie siebie i swojej rodziny.
Jest cierpliwy...
"Klęska wyziera z oczu tych ludzi. Z oczu tych zgłodniałych wyziera rosnący gniew. W sercu ich wzbierają i dojrzewają grona gniewu - zapowiedź przyszłego winobrania."
Książkę czytało mi się bardzo płynnie i już od samego początku porwała mnie w swoją przygodę. Ciekawe dialogi, refleksje bohaterów na temat tego co było i co przyniesie jutrzejszy dzień - wzbogacały jej treść. Wątek historyczny nadawał jej wyraz powagi choć nie brakowało w niej humoru - choć bardziej był to śmiech przez łzy.
Postacie ciekawe nie przesadzone, wątki nie przekombinowane ukazujące prawdziwy stan rzeczy. Nie było słabego momentu w tej książce jak dla mnie, od czasu "Nędzników" nie przeczytałem nic lepszego.
I będzie mi brakować tych wspólnych przygód z rodziną Joadów, składającej się z tak różnych jednostek lecz zjednoczonej jak nigdy.
I myślę już jak się im teraz wiedzie...
"Ludzie jedli to, czego nie zbierali, nie czując związku z chlebem."
Ciężka praca pełna włożonego w to serca i pasji zostaje zastąpiona przez bezduszne maszyny - skazując tym samym setki rodzin żyjących z upraw na wysiedlenie i głód.
Człowiek powoli staję się sługą swych pożądań, chęci zysku, zapominając o swoich korzeniach. Nie docenia już życia i tego co jest wokół tylko...
Mega wartośćiowa książka - przybliżyła jakże ważny temat mileczenia w świecie chaosu pełnego hałasu., który dekoncentruje nasze umysły i serca.
Ciężko cokolwiek więcej powiedzieć, ilość cytatów ilość p[odkreśleń ważnych treści w tej książce jest tak dużo, że będę musiał do niej wracać często by jeszcze raZ przeżuć te wzwystkie reflekcje.
Książka jest tak naładowana treścią,że mi przynajmniej ciężko się czytało, treści aż "przytłaczały " - więc trzeba było robić małe przerwy w czytaniu :-)
Najważniejsze jednak jest to, że zacząłem zglębiać temat ciszy, o której praktycznie zaaomniałem. Małymi kroczkami wchodze w ten świat milczenia, odcięcia od zewnętrznego hałasu, by móc znaleźć tę ciszę w swoim sercu.
Poprzez codzienne czytanie Pisma Świętego i kontemplację możemy zbliżyć się do milczenia Boga.
Polecam wszystkim, którzy chcą znaleźć i usłyszeć Boga w swoim życiu - bo jak często powtarza autor niniejszej książki i "jego goście" - Bóg przemawia do nas w ciszy naszego serca.
Można narzekać, ze Bóg milczy i nie reaguje na to co się dzieje na świecie... ALbo wejść w "Jego świat" w ciszę i poszukać tam Jego natchnień.
"Musimy chcieć dołaczyć do Niego, w Jego milczeniu"
Mega wartośćiowa książka - przybliżyła jakże ważny temat mileczenia w świecie chaosu pełnego hałasu., który dekoncentruje nasze umysły i serca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko cokolwiek więcej powiedzieć, ilość cytatów ilość p[odkreśleń ważnych treści w tej książce jest tak dużo, że będę musiał do niej wracać często by jeszcze raZ przeżuć te wzwystkie reflekcje.
Książka jest tak naładowana...