-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-01-01
Ktoś mi to polecił i przeczytałem, ale bardzo żałuję. Książka o niczym - dialogi typu tak / nie / nalała kawy i tak w kółko. Postacie są papierowe i nieinteresujące. Styl pisania jest okropnie grafomański - laniewody na całego. Prosty, wręcz toporny język (może to też kwestia złego tłumaczenia i organizacji słów). Czuć japońską mentalność w takim przerysowanym dramatyzmie związanym z kłopotliwymi dla nich tematami rodzinnymi czyli relacje rodzeństwa, pary, małżeństwa. Niesłychane jest aby córka sprzeciwiła się rodzicom, a potem gdy zmieni zdanie wróciła do nich. Tematy o których nie mówi się między Japończykami na żywo, można oczywiście poruszać w książce, która jest dziełem artystycznym. Stąd pewnie ta popularność - nie sprawdzałem statystyk skąd jest największa liczba czytelników tego pisarza i tej akurat pozycji, ale zakładam, że z Japonii. Dla mnie treść to nic specjalnego, a forma błaga o pomstę do nieba. W książce autor nawiązuje do tego, aby cieszyć się małymi rzeczami - podejścia wabi sabi (poczytajcie). Bez znajomości jednak Japonii i Japończyków te aluzje są jedynie pustymi frazesami. Ogólnie bardzo słaba pozycja.
Ktoś mi to polecił i przeczytałem, ale bardzo żałuję. Książka o niczym - dialogi typu tak / nie / nalała kawy i tak w kółko. Postacie są papierowe i nieinteresujące. Styl pisania jest okropnie grafomański - laniewody na całego. Prosty, wręcz toporny język (może to też kwestia złego tłumaczenia i organizacji słów). Czuć japońską mentalność w takim przerysowanym dramatyzmie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniala ksiazka. Jest tak duzo informacji, ale poukladanych tak jakby to sam Japonczyk pisal. Calosc informacji jest bardzo zorganizowana i porusza w zasadzie kazdy aspekt Japonii bardzo szczegolowo. Jednoczesnie, mozemy zawsze doczytac sami np. na temat slodyczy czy goracych zrodel. To nie jest tez typowy bezduszny przewodnik. Czyta sie tak jakby pisal to dobry znajomy, ktory chce podzielic sie z nami wiedza na dany temat w jak najlepszy sposob. Polecam i zycze sukcesow przy kolejnych pozycjach, o ile powstana (oprocz tej o ramenie, jeszcze nie czytalem, chociaz mam). Pomijam oczywiscie forme, ktora jest rowniez na najwyzszym poziomie - twarda okladka, mily w dotyku papier, interesujace zdjecia.
Wspaniala ksiazka. Jest tak duzo informacji, ale poukladanych tak jakby to sam Japonczyk pisal. Calosc informacji jest bardzo zorganizowana i porusza w zasadzie kazdy aspekt Japonii bardzo szczegolowo. Jednoczesnie, mozemy zawsze doczytac sami np. na temat slodyczy czy goracych zrodel. To nie jest tez typowy bezduszny przewodnik. Czyta sie tak jakby pisal to dobry znajomy,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtos mi polecil i zdziwilem sie jakie to jest ponadczasowe! Tak krotka pozycja, ale jak ciekawie napisana. Sa elementy dziecinstwa, troche dywagacji na temat natury ludzkiej, snu. Autor celnie krytykuje kosciol czy ludzka powierzchownosc.
Ktos mi polecil i zdziwilem sie jakie to jest ponadczasowe! Tak krotka pozycja, ale jak ciekawie napisana. Sa elementy dziecinstwa, troche dywagacji na temat natury ludzkiej, snu. Autor celnie krytykuje kosciol czy ludzka powierzchownosc.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile pierwsza i druga czesc byly wciagajace, tak trzecia, a najbardziej czwarta to straszne grafomanstwo. Przekombinowana, napisana topornie. Do niczego na koncu nie prowadzi tak naprawde lub moze czegos nie zrozumialem przez to bombardowanie jakimis banalami ciaglymi. Zawiodlem sie.
O ile pierwsza i druga czesc byly wciagajace, tak trzecia, a najbardziej czwarta to straszne grafomanstwo. Przekombinowana, napisana topornie. Do niczego na koncu nie prowadzi tak naprawde lub moze czegos nie zrozumialem przez to bombardowanie jakimis banalami ciaglymi. Zawiodlem sie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze trzy nie podobaly mi sie wcale. Pomieszane z poplatanym, bez zadnych wnioskow, wszystkie jakby pourywane, mimo, ze lacza sie w jakis sposob. Kolejne ok, ale w sumie nic specjalnego. Juz wszystko gdzies bylo - a to u Zajdla, a to u tego goscia, gdzie ludzie zyli na lecacym statku w spoleczenstwie (nie pamietam tytulu niestety). Fajnie, gdyby te opowiadania rozwinely sie w dlugie ksiazki, bo tak to pozostaje niesmak i zmarnowany troche potencjal (przez ciekawe pomysly). Troche razi ta obscenicznosc i przeklenstwa - kiedys czytalem Achaje (to druga pozycja autora) ktore jakby splaszczaja sama tresc. Raz na jakis czas te wszystkie „dupki” czy przeklestwa moglbym zrozumiec, ale w kolko czytac to samo, to robi sie nudne.
Pierwsze trzy nie podobaly mi sie wcale. Pomieszane z poplatanym, bez zadnych wnioskow, wszystkie jakby pourywane, mimo, ze lacza sie w jakis sposob. Kolejne ok, ale w sumie nic specjalnego. Juz wszystko gdzies bylo - a to u Zajdla, a to u tego goscia, gdzie ludzie zyli na lecacym statku w spoleczenstwie (nie pamietam tytulu niestety). Fajnie, gdyby te opowiadania rozwinely...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtos mi polecil ta ksiazke i zaluje zdecydowanie. Nie wiem w sumie czy to jest srodkowa pozycja jakiegos ogromnego cyklu, ale nawet jesli, to powinno moc sie szybko polapac (jak np. u Sandersona). Ogolnie to nie wiadomo co jest celem tej ksiazki - nie ma jakiegos glownego motywu jak juz wczesniej ludzie pisali. Cos tam jest opisywane, ale tak naprawde mam problemy zeby widziec to w glowie jako calosc i aby mozna to bylo zamknac w jakims jednym wielkim watku typu np. pokonanie zla czy zdobycie tronu itp. Bohaterowie sa tak nakresleni, ze ciezko stwierdzic kto jest glownym, jakie sa ich motywacje. Jezyk jest dosc toporny i niespojny. Zazwyczaj pisarz skupia sie na bardzo dobrym wykreowaniu swiata, opisuje bohaterow, ich rozterki, przeszlosc, relacje z innymi itp. Tutaj wszystko mam wrazenie jest powierzchowne. Bohaterowie niczym papierowe kukielki raz pojawiaja sie, pozniej znikaja. Wymeczylem to strasznie, chociaz nie jestem poczatkujacym czytaczem zdecydowanie i mam za soba rozne pozycje z roznych styli. Nie polecam, bo autor nie umie pisac zdecydowanie, nie wiem kto go wypromowal i jakim cudem tyle rzeczy wydal.
Ktos mi polecil ta ksiazke i zaluje zdecydowanie. Nie wiem w sumie czy to jest srodkowa pozycja jakiegos ogromnego cyklu, ale nawet jesli, to powinno moc sie szybko polapac (jak np. u Sandersona). Ogolnie to nie wiadomo co jest celem tej ksiazki - nie ma jakiegos glownego motywu jak juz wczesniej ludzie pisali. Cos tam jest opisywane, ale tak naprawde mam problemy zeby...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Zaczyna się nieźle – trochę sci-fi, dziwny świat, intryga. Myślisz: o, może coś w stylu Zajdla z filozoficznym pazurem? A potem wchodzisz głębiej… i wpadasz jak w bagno metafizycznych bredni. Bohater siedzi w pokoju, czyta książkę w książce, wspomina, duma, cierpi. A ty razem z nim – tylko nie fabularnie, a czytelniczo.
Autor próbuje udawać, że stworzył wielką metaforę o winie, śmierci i reinkarnacji, ale finalnie dostajemy książkę, która wygląda jakby ją pisał ksiądz po trzech flaszkach wódki i nocnym seansie „Matrixa”.
Nie wiadomo, czy to sci-fi, fantasy, dramat moralny, eksperyment formalny, czy po prostu literacki chaos ubrany w pseudointelektualne ciuchy. W jednym rozdziale mamy dyskusję o fizyce teoretycznej, w drugim katolicki moralitet, a w trzecim – bohater czyta przez 50 stron coś, co spokojnie można by wyciąć i nikt by nie zauważył.
Gdyby tę książkę dać Zajdlowi, wyciąłby z niej 80%, zostawiłby fabularny szkielet, dodałby socjologię i zrobiłby z niej coś konkretnego. A Huberath? Zamiast książki napisał sen człowieka, który umierał z nudów.
Jeśli lubisz filozoficzne masturbacje i mówienie o sensie życia bez żadnego sensu – proszę bardzo. Ja po tej lekturze tylko utwierdziłem się, że dobre sci-fi nie polega na „głębi” bez dna, tylko na pomysłach, postaciach i logice świata.
Nie polecam. Chyba że chcesz się przekonać, jak wygląda książka, w której każdy rozdział to inny eksperyment, ale żaden nie działa.
Zaczyna się nieźle – trochę sci-fi, dziwny świat, intryga. Myślisz: o, może coś w stylu Zajdla z filozoficznym pazurem? A potem wchodzisz głębiej… i wpadasz jak w bagno metafizycznych bredni. Bohater siedzi w pokoju, czyta książkę w książce, wspomina, duma, cierpi. A ty razem z nim – tylko nie fabularnie, a czytelniczo.
Autor próbuje udawać, że stworzył wielką metaforę o...
Polowa ksiazki to powtarzanie tego co dzialo sie w "trylogii Ruskiej", wiec trzeba miec tego swiadomosc. Jest dodane kilka faktow, ale ksiazka pisana jest dosc topornie i wtornie. Nic nie rusza wzgledem postaci Lowefella czy Katriny i nie dowiadujemy sie w zasadzie nic nowego. Ten cykl ciagnie sie za dlugo, a autor najwidoczniej planuje kolejne 10 czesci, ale to sie raczej nie uda, bo wraz z kolejna jest coraz gorzej - traci sie zainteresowanie po prostu przez styl kopiuj-wklej i najzwyczajniejsza nudę. Tak, ksiazka jest wyjatkowo nudna, takze odradzam czytanie zdecydowanie.
Polowa ksiazki to powtarzanie tego co dzialo sie w "trylogii Ruskiej", wiec trzeba miec tego swiadomosc. Jest dodane kilka faktow, ale ksiazka pisana jest dosc topornie i wtornie. Nic nie rusza wzgledem postaci Lowefella czy Katriny i nie dowiadujemy sie w zasadzie nic nowego. Ten cykl ciagnie sie za dlugo, a autor najwidoczniej planuje kolejne 10 czesci, ale to sie raczej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDosc rozczarowujaca pozycja, wrecz banalna. Tematy sa jakby musniete i autor slizga sie dalej, nie wchodzac w szczegoly czy wnioski. Nie dalem rady tego dokonczyc.
Dosc rozczarowujaca pozycja, wrecz banalna. Tematy sa jakby musniete i autor slizga sie dalej, nie wchodzac w szczegoly czy wnioski. Nie dalem rady tego dokonczyc.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy pomysl, ale ogolne wykonanie bardzo slabe, nie rozumiem skad zachwyt nad ta ksiazka. Autor mial dobry pomysl, ale sam go popsul przez bardzo slaby warsztat - calosc nie trzyma sie w ogole kupy. Jak ktos tez wyzej napisal - odechciewa sie czytac przez fragmenty ktore zalewaja wrecz belkotem filozoficznym, a kulminacja to jest czesc koncowa, ktora w ogole nie powinna powstac. Mam wrazenie, ze autor pisal ksiazke w wielu podejściach i laczyl w calosc, nie dbajac o logike nawet. Widac tez proby nasladowania Lema - ktory jednak znal sie na rzeczy i oprocz pomyslow, mial zdolnosc przelania ich na papier. Zawiodlem sie mocno czytajac “Robota”. Ta ksiazka nie jest trudna ze wzgledu na tresc, ale napisana tak slabym jezykiem, ze sam autor pewnie nie wiedzial o co mu chodzi i przez to tak ciezko przez nia przebrnac. Bledy logiczne, stylistyczne na poziomie slabego amatora pisania - tak jakby nie bylo żadnej korekty. W dodatku jakies wyklady z metafizyki czy filozofii egzystencjonalnej doczepione od czapy - odradzam zdecydowanie lekture.
Ciekawy pomysl, ale ogolne wykonanie bardzo slabe, nie rozumiem skad zachwyt nad ta ksiazka. Autor mial dobry pomysl, ale sam go popsul przez bardzo slaby warsztat - calosc nie trzyma sie w ogole kupy. Jak ktos tez wyzej napisal - odechciewa sie czytac przez fragmenty ktore zalewaja wrecz belkotem filozoficznym, a kulminacja to jest czesc koncowa, ktora w ogole nie powinna...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Książka mi się nie podobała ze względu na wyjątkową stronniczość oraz błędne próby wyjaśniania wrażeń i wydarzeń autorki, poparte kolejnymi stereotypowymi opiniami. Problemem w tego typu publikacjach jest zawsze stronniczość oraz to, co subiektywnie uznajemy za prawdę. Dlatego tego rodzaju książka powinna być napisana w formie zbliżonej przynajmniej do obiektywnej perspektywy. W tym przypadku mamy sporo zniekształceń pochodzących od różnych osób Z drugiej strony to nie jest praca naukowa, wiec poniekąd można ten subiektywizm usprawiedliwić.
Wyjaśnię, jak ja to widzę: Amerykanka mieszkająca w Polsce traktuje stereotypy jako punkt odniesienia. Najpierw opisuje wrażenia osoby, która znała obiegowe opinie o Polsce, ale ich nie doświadczyła. Następnie te wyobrażenia są konfrontowane z rzeczywistością – z tym, co autorka widzi lub uważa, że widzi. Potem dochodzą stereotypowe opinie przyjezdnych ze wsi do Warszawy, często nacechowane wstydem i ojkofobią. Powstaje więc mieszanka stereotypów, z której gdy się wysilić, można jednak dostrzec pewien obraz „Polaka” - w cudzysłowie, to zamierzone.
Książkę skończyłem na 180 stronie (nie da rady dalej, tak mnie to wymęczyło) i autorka ani razu nie przywołała męża jako autorytetu w jakiejkolwiek kwestii, co jest zastanawiające, ponieważ on, jako Polak, powinien być pierwszym źródłem prawdy. Zamiast tego w kółko cytowane są opinie Polek (często mocno lewicujących, pewnie z UW), które najczęściej wyśmiewają Polaków lub prezentują postawę mocno ojkofobiczną, przytaczając stereotypy o rzekomym rasizmie, seksizmie, patriarchacie czy „wąskich horyzontach” w Polsce. Polki mają wyraźny kompleks niższości wobec kobiet z Zachodu i są bardziej skłonne do przeinaczania rzeczywistości. W większości te opinie stek bzdur — zachęcam do sprawdzenia statystyk Eurostatu. Czemu ma wprowadzanie do książki tego typu treści? Nie wiem.
Nie podobało mi się także częste powtarzanie lewicowych klisz typu „osoby LGBT nadal muszą borykać się z przeciwnościami”. Jakimi konkretnie? Jeśli rzucamy takie mocne zarzuty, to trzeba to konkretnie wyjaśnić. Każdy obywatel Polski jest równy i konstytucja gwarantuje mu równe traktowanie. Po co kolejny raz wprowadzać tu ideologię? Autorka prezentuje również opinie całkowicie oderwane od realiów, np. że „nikt nie przejmuje się, czy umiesz jeść nożem i widelcem”. Otóż każdy posiadający elementarną kulturę osobistą zwróci uwagę, gdy ktoś nie potrafi spożyć posiłku w sposób schludny i tak, to jest wyznacznik czy ma się do czynienia z kimś o niskim statusie społecznym, a nie. To samo tyczy się np. oblizywania palców.
Autorka zdaje się mocno przesiąknięta narracją Uniwersytetu Warszawskiego. Przytacza wyssane z palca teorie lewicowych socjologów, np. że kobiety „szukają zgody”, a mężczyźni „lubią się kłócić”. W rzeczywistości jest odwrotnie — kobiety częściej plotkują i prowadzą gry interpersonalne, a mężczyźni potrafią współpracować z osobami nawet których nie lubią, bez ciągłych napięć. Konflikt, jeśli występuje, jest w moment zażegnany. Tego typu teorie autorka przytacza bezrefleksyjnie, co może być zwodnicze dla czytelnika bez szerszej perspektywy czy wiedzy na dany temat.
Pojawia się również zachęta do terapii — zgodna z modą ostatnich lat — prezentowana jako coś naturalnego i rzekomo niezbędnego, ponieważ „Amerykanie nie rozmawiają ze sobą o niczym” i „wygadują się na terapii za pieniądze”. Trudno traktować to poważnie. W książce jest bardzo dużo politycznych i ideowych wtrętów oraz skrajnie jednostronnych opinii, przez co trudno się to czyta.
Kuriozalny jest również przykład Polki, której mąż jest Norwegiem, i która rzekomo odrzuciła ofertę matki chcącej kupić im mieszkanie. Mieszkanie to nie jest prezent w rodzaju perfum za 200 zł, które można po prostu odmówić. Większość osób wynajmuje, więc przytoczona historia brzmi albo absurdalnie, albo po prostu zmyślona. Tego typu historii jest od groma, co kilka stron dosłownie przez co czytanie jest bardzo wyczerpujące. Ciągle miałem w głowie myśli typu “nie, to tak nie jest”. Piszę to jako osoba z otwartą głową, która aktywnie podróżuje na własną rękę i mieszkająca wiele lat za granicą, mająca lokalnych ludzi za otoczenie.
Spodziewałem się luźnej książki na temat stereotypowych polskich zachowań, a dostałem nacechowaną lewicową ideologią papkę. Nie polecam zdecydowanie.
Książka mi się nie podobała ze względu na wyjątkową stronniczość oraz błędne próby wyjaśniania wrażeń i wydarzeń autorki, poparte kolejnymi stereotypowymi opiniami. Problemem w tego typu publikacjach jest zawsze stronniczość oraz to, co subiektywnie uznajemy za prawdę. Dlatego tego rodzaju książka powinna być napisana w formie zbliżonej przynajmniej do obiektywnej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to