rozwiń zwiń

Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Okładka książki Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać
Bohumil Hrabal Wydawnictwo: Stara Szkoła literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Inzerát na dům, ve kterém už nechci bydlet
Data wydania:
2024-11-12
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367889339
Tłumacz:
Mirosław Śmigielski
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać



książek na półce przeczytane 391 napisanych opinii 196

Oceny książki Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Średnia ocen
6,7 / 10
290 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
221
221

Na półkach:

To moje pierwsze spotkanie z Hrabalem, który zachwyca wielu, a ja dopiero teraz mam możliwość odkrywania jego prozy. Miał chłop to "coś", ten zmysł obserwatora i komentatora, który jednych zachwycał i nadal zachwyca, a innych skłaniał do zakazywania jego dzieł, podważających tzw. "propagandę sukcesu" Czechosłowacji.
Dla mnie jego proza ma też historyczny walor poznawczy, bo ciekawi mnie epoka siermiężnego socjalizmu w Polsce i w krajach sąsiednich.
Proza Hrabala kojarzy mi się z Kafką i Bruno Szulzem. Nie wiem czy słusznie, ale takie mam odczucia.
Nabrałem chęci na poznanie dalszej jego twórczości.

To moje pierwsze spotkanie z Hrabalem, który zachwyca wielu, a ja dopiero teraz mam możliwość odkrywania jego prozy. Miał chłop to "coś", ten zmysł obserwatora i komentatora, który jednych zachwycał i nadal zachwyca, a innych skłaniał do zakazywania jego dzieł, podważających tzw. "propagandę sukcesu" Czechosłowacji.
Dla mnie jego proza ma też historyczny walor poznawczy, bo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

794 użytkowników ma tytuł Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać na półkach głównych
  • 436
  • 347
  • 11
129 użytkowników ma tytuł Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać na półkach dodatkowych
  • 95
  • 15
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Inne książki autora

Bohumil Hrabal
Bohumil Hrabal
Bohumil Hrabal (ur. 28 marca 1914 w Brnie, zm. 3 lutego 1997 w Pradze), czeski pisarz, uważany za znaczącego twórcę światowej literatury XX wieku. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 25 języków. Według jego opowiadań powstało kilka filmów, z których najbardziej znany to "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Jiříego Menzla. Hrabal w swoich książkach (większość to zbiory luźno powiązanych ze sobą opowiadań) zawarł obraz Pragi, w której mieszkał przez większość swego życia, jako miejsca magicznego. Niemal wszystkie historie opowiadane są przez Hrabala z dystansem, przymrużeniem oka, mimo że często dotyczą one smutnych przeżyć – II wojna światowa i zbrodnie popełniane przez niemieckich okupantów oraz w czasach komunistycznej dyktatury w Czechosłowacji. Ten sposób opowiadania wpisuje się w tradycję praskich pábiteli – bywalców knajp opowiadających przy piwie cudowne, częściowo zmyślone historie. Większość ludzi kocha tę literaturę właśnie za atmosferę serdeczności, ciepła, senności i surrealizmu oraz słodkiej ironii, z jaką patrzy autor na świat i własne życie. Dzięki niezwykłemu językowi, w którym odbija się czeszczyzna z praskich piwiarni, autor wywarł także wpływ na język Czechów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Palacz zwłok Ladislav Fuks
Palacz zwłok
Ladislav Fuks
--- Nie czyta się tego łatwo i przyjemnie, język dość trudny, z częstymi powtórzeniami, w stylu Młodej Polski. Trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator, akcja osadzona w Pradze tuż przed II wojną światową. Główny bohater to pan Karl (Roman) Kopfrkingl, mężczyzna w średnim wieku, przedsiębiorczy pracownik krematorium, przykładny mąż "delikatnej" Lakme, kochający ojciec 16to letniej Ziny i 14to letniego Miliwoja. To on i jego długie monologi, naszpikowane przypomnieniami stanowią trzon książki, pozostałe postacie to w zasadzie statyści, wypowiadający czasami krótkie zdania-przerywniki (poza długimi faszystowskimi indoktrynacjami Williego). --- Początkowo obserwujemy idealne, szczęśliwe życie Kopfrkingla i jego rodziny, sielskie mieszkanie, odwiedziny znajomych, rodzinne spacery po mieście, satysfakcjonującą pracę w krematorium, wizyty w gabinecie żydowskiego sąsiada-doktora Bettelheima. Od czasu do czasu pojawiają się wzmianki o hitlerowskiej partii SdP Niemców Sudeckich, o niepokojach przy granicy, o prześladowaniach Żydów w Niemczech, czemu pan Kopfrkingl daje wyraz dezaprobaty. Coraz bardziej natarczywe stają się też uwagi przyjaciela rodziny, przedsiębiorcy niemieckiego pochodzenia pana Wilhelma Reinke, członka SdP, do której wstąpienia bezskutecznie namawia również Romana (mającego przecież w żyłach kroplę niemieckiej krwi). --- Wszystko się zmienia 15go marca 1939 roku, gdy do Czechosłowacji wkraczają wojska niemieckie. Pobłażliwe nastawienie do Żydów pana Kopfrkingla ulega odwróceniu, sprzeciw przeciwko przemocy i polityce Hitlera przeistacza się w poparcie, przystąpienie do NSDAP i czynną współpracę z okupantem... Właśnie ta przemiana, wstrząsające zakończenie i smutny morał tej powieści są bezcenne, choć sposób ich podania zwyczajnie nużył.
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 6 1 dzień temu
Miasteczko, w którym czas się zatrzymał Bohumil Hrabal
Miasteczko, w którym czas się zatrzymał
Bohumil Hrabal
Kolejna wspaniała autobiograficzna opowieść Hrabala, sequel genialnych „Postrzyżyn”, gdzie ponownie spotykamy niezwykłego stryja Pepina. I Znów mnóstwo anegdot, wydarzeń całkiem śmiesznych i nieco mniej, bo to także czas pożegnań z wieloma rzeczami, skoro w Czechach nastaje komunizm. Wcześniej pełno tu radości życia, ale do czasu, do czasu…. Jak to u Mistrza, sporo plebejsko-mieszczańskiego humoru w rozporkowym stylu. Mamy tu przeciwieństwo słynnego przybijania pieczątek na odwrotnej stronie uroczej Zdeniczki z „Pociągów pod specjalnym nadzorem”. Tutaj telegrafistka pomalowała zaś na fioletowo tuszem do stempli śpiącemu na dyżurze pomocnikowi na stacji to, co jako mężczyzna miał najcenniejszego…. Niektóre opisy i sytuacje omal przekraczają granice dobrego smaku, ale Hrabal nie byłby sobą, gdyby miał cenzurować siebie i świat małego miasteczka (tu Nymburk), z którym się identyfikował. BTW: tak często wspominana „gospoda z damską obsługą”, do której regularnie uczęszcza stryj Pepin, to rzecz jasna eufemistyczna nazwa zamtuza. Nie przypadkiem, gdy nastaje władza ludowa, znikają i te przybytki. Świetna jest zwłaszcza scena ”unarodowienia” browaru, w którym ojciec pisarza był kierownikiem i dobrze traktował podwładnych, co teraz działa na jego niekorzyść… „To, że był pan dla nas grzeczny, dziś raczej pana obciąża, bo służył pan jaśniepanom, ale dzisiaj panami jesteśmy tutaj my. (…) Był pan dla nas grzeczny i mamy to panu za złe, bo w ten sposób stępiał pan ostrze walki klasowej”. A początek nowych porządków oznacza przede wszystkim kompletną zmianę czasu. „Ten czas dokoła z wolna się zatrzymywał, gdzieś zatrzymał się całkiem, podczas gdy inny czas, czas innych ludzi, wypełniony był zapałem i nowymi zabiegami, i dążeniami”. Symbolem końca tego czasu staje się, czy naprawdę tylko przypadkowe, „rozstrzelanie” ciężarówki należącej do ojca narratora. Potem wraz ze stryjem Pepinem podejmuje on jeszcze różne aktywności, ale bardziej po to, by mieć jakiekolwiek zajęcie. Wraz z nowym czasem radosna, pełna radości życia opowieść staje się własnym przeciwieństwem… „Tak bracia pracowali, lecz rezultat ich pracy był już taki sam jak zawartość beczki, już przestawał mieć sens, tak zresztą, jak cały ten czas, który zatrzymał się nie tylko na kościelnej wieży z popsutym zegarem, przestał on chodzić i nikt go nie naprawiał, ale ten czas dookoła z wolna się zatrzymywał, gdzieś zatrzymał się całkiem, podczas gdy inny czas, czas innych ludzi wypełniony był zapałem i nowymi zabiegami, i dążeniami, stryj Pepin oraz Francin jednak już o tym nie wiedzieli”. „Wszystko, co stare, co związane ze starymi czasami, przeciwnymi ruchowi wskazówek zegara, poszło spać albo jakby mu uwiązł kęs w gardle, udławiło się i z wolna umierało, dawny czas zastygł jak królewna Śnieżka, która zjadła zatrute jabłko, a książę nie nadchodził i nawet już przyjść nie mógł, bo stare społeczeństwo nie miało już sil i odwagi”. „Teraz widzę, że czas naprawdę się zatrzymał i nowy czas naprawdę się rozpoczął, lecz ja mam klucz jedynie do starych czasów, a do nowych mi go odmówiono i w nowym czasie żyć już nie mogę, gdyż należę do czasu starego, który umarł”. W tej książce, pisanej bez nadziei na druk w 1973 r., bez ogródek ocenił socjalizm, jeżeli ktos miałby co do niego jakieś wątpliwości, bo coś tam kiedyś.... A pisał to zaraz przed poważną operacją - wtedy ma się tendencje do prawdy... Zakończenie elegijne, jak mało kiedy u Hrabala, a zarazem pozbawione jakiejkolwiek czułostkowości. „Wiedziałem, że Pan Bóg nie lubi prawdy, że lubi wariatów i ludzi natchnionych, takich jak mój stryj Pepin, że Pan Bóg lubi powtarzaną z przekonaniem nieprawdę, ba, natchnione łgarstwo kocha bardziej niż suchą prawdę”. To mój 12. Hrabal. Nigdy niższej oceny niż 7 mu nie wystawiłem. I pewnie tego nie zrobię, bo ile mi jego rzeczy zostało.... PS I tylko na str. 75 fatalny – wydaje się, chyba wręcz nie do wyplenienia - błąd tłumacza czy w sumie redakcji: nazwanie patrona wiedeńskiej katedry „św. Stefanem”….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu
Hrabal. Słodka apokalipsa Aleksander Kaczorowski
Hrabal. Słodka apokalipsa
Aleksander Kaczorowski
Wystarczy samo zdjęcie okładki. Dwa nazwiska – jedno pobielone, kolorem wyróżnione (choć zupełnie przecież nie musiało być, bo mówi wiele). Jest składową szarego (biało czarnego) tła. Drugie, pomarańczowe, zapowiada (i nie jest to jakieś zaskoczenie) ciekawą podróż w przeszłość. Hrabala i o Hrabalu czytać mogę zawsze i po wielokroć. I nie będzie mi mało. Gdy nikną po nim pozostałości, a ściany rodzimych domów zwalają się w gruzy, pozostają książkowe zapachy, szeleszczące kartki papieru i słowa poetycko ubrane w zdania. Są jak odludne stacyjki, przez które przejeżdża pociąg pod specjalnym nadzorem. Trudno chyba pisać książkę o autorze umiłowanym, powstrzymywać zachwyty, zauważać wydarzenia niewygodne i pisać o nich szczerze i otwarcie – Aleksander Kaczorowski (ponownie) jest ponad to. Wykłada wszystko na stół jak talię kart. Niczego nie ukrywa, nie chowa dziewiątek po kieszeniach, nie gra wyłącznie asami i nie sypie z nimi z rękawa. Jest jak jest, było tak, jak było. Bądź co bądź to autor genialnych biografii Babla i Pavla! Tu nie ma żadnych zaskoczeń – stroni od sensacji (choć pierwsze zdanie książki od razu nas pochłania); no po prostu nudy, kolejna udana książka. Czy można polubić Hrabala? Można! Ale można zwątpić. Zachwycić się i oburzyć. Pokiwać głową i zastanowić się, jaki jest los pisarzy wielkich w czasach porywczych wiatrów historii, otoczonych przyjaciółmi, których życiorysy nadają się na oddzielne biografie. Pisarzy rozstrzygających kwestie ważkie nad wypełnionymi złotym płynem z pianką kuflami. Wspaniały zaczątek dla tych, którzy nie mieli jeszcze przyjemności z Bohumiłem, zwanym dopiero od pewnego czasu Hrabalem. Uzupełnienie dla tych, którzy tej przyjemności doświadczyli i tych, którzy pragną ją przeżywać od nowa. Cenię „Słodką Apokalipsę” dlatego, że jest ona doskonałym rozwinięciem „Gry w życie. Opowieści o Bohumilu Hrabalu” i „Praskiego elementarza” – obu A. Kaczorowskiego (mam nadzieję, że nie jest na odwrót?). Wszystkie polecam absolutně!
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 1 rok temu
Siekierezada albo Zima leśnych ludzi Edward Stachura
Siekierezada albo Zima leśnych ludzi
Edward Stachura
Już od pierwszych chwil czytając "Siekierezadę" miałem skojarzenia z prozą Myśliwskiego. Postaci mają tutaj taką samą tendencję do dywagowania np. czy przykład idzie z góry czy z dołu. Albo czy lać jodynę na ranę czy wokół rany. Bardzo to w stylu Myśliwskiego właśnie. Bohater w którym należy dopatrywać alter ego Stachury często rozpamiętuje również śmierć Zbigniewa Cybulskiego, która miała miejsce kiedy faktycznie w 1967 roku Stachura jechał do Grochowic na Dolnym Śląsku by tam pracować przy ścince. Tak swoją drogą, czytając opinie czy różne omówienia książki albo filmu często widzę, że wielu umieszcza akcję w Bieszczadach. Nie wiem skąd się te Bieszczady wzięły, gdyż ani w powieści, ani w filmie nie ma o tym ani słowa. Taka ładna pani a do nas ani, ani. Jest to też proza poetycka, więc sporo jest tutaj powtórzeń, które powracają niczym refren, jak chociażby: w tej mgle, tej mgle czy cała jaskrawość. Dla mnie "Siekierezada" najlepsza jest wtedy kiedy Stachura okiełzna ten swój strumień świadomości i pisze o rzeczach bardziej przyziemnych jak praca na zrębie, mieszkanie u babci Oleńki, popijawa w Hoplance czy zabawa w remizie. Obejrzałem też film i jak to zwykle bywa w tego typu prozie opartej na słowie ciężko jest przełożyć ją na język filmowy. Dlatego też ekranizacje książek Myśliwskiego nie mają sensu. Nawet "Pod Mocnym Aniołem" Smarzowskiego bez słynnej pilchowskiej frazy to nie to samo. Tym niemniej uważam, że całkiem dobrze udało się Witoldowi Leszczyńskiemu oddać klimat powieści. Może dzięki temu, że nad scenariuszem pracował razem ze Stachurą, choć czytałem, iż pierwotna wersja scenariusza nie została dopuszczona. Film ma niesamowity klimat a scenę w Hoplance mogę oglądać non stop. Nieliczne dialogi z książki zostały przeniesione niemal 1:1. Także Edward Żentara jako Janek Pradera dobrze wypadł. Może miał coś z głównego bohatera i samego Stachury, gdyż wszyscy skończyli tragicznie.
sebogothic - awatar sebogothic
ocenił na 7 2 miesiące temu
Księga apokryfów Karel Čapek
Księga apokryfów
Karel Čapek
Dwadzieścia dziewięć krótkich opowiadań przedstawiających zdarzenia znane z mitologii, Biblii (Stary i Nowy Testament), historii i literatury w nowym opracowaniu. Oczywiście jest to swego rodzaju świadoma konwencja, pokazująca znane fakty w nowatorskim ujęciu przy użyciu współczesnego języka, pojęć i świadomości. Lekki pastisz i ironia. Czyta się w olbrzymiej większości świetnie. Historie są krótkie, na kilka stron i nie wszystkie demitologizują i demistyfikują swoich bohaterów. Np. już w przypadku pierwszej z nich przedmiotem szyderstwa autora nie jest bohater, ale ci, którzy go skazali (lub raczej skazaliby dziś, gdyby stanął przed sądem de facto politycznym). Analogicznie w przypadku Romea i Julii i ich „prawdziwej historii”. Čapek przewrotnie ustami jednej z postaci pyta, czyż „prawdziwa” historia (nudna z fabularnego punktu widzenia) nie jest piękniejsza, bardziej romantyczna i ciekawsza? I czy nie powinna otoczyć Julii jeszcze większą sławą? Z kolei taka np. „Święta noc” jest niesamowicie ludzka i bardzo humanistyczna, zaś „Obrazoburstwo” doskonale pokazuje naturalne ludzkie wady. „Cesarz Dioklecjan” z kolei, nie zmieniając historii, przedstawia alternatywną wersję motywacji władcy do prześladowań chrześcijan. Mniej „potworną”, bardziej logiczną ale przy tym absolutnie nie mniej odrzucającą. Karel Čapek pokazał, że ciekawe rzeczy dzieją się wszędzie wokół nas, ale my ich nie widzimy, oczekując cudowności, romantyczności, ekspresyjności działań, mów i gestów. A przecież znane nam z kultury wydarzenia mogłyby być właśnie tak odebrane przez współczesnych, jak przez nas te, przetworzone przez autora. I jeszcze jedno – oczywiste jest, że to nie są „odkryte” przez pisarza „prawdziwe” wersje tych wydarzeń. To tylko wariacje, ale bardzo ciekawe i inspirujące do myślenia. Do tego napisane z lekkim, delikatnym humorem autora, dziś niestety rzadkim. W zasadzie 7.5, ale z sympatii dla autora...
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać

Więcej
Bohumil Hrabal Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać Zobacz więcej
Bohumil Hrabal Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać Zobacz więcej
Bohumil Hrabal Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać Zobacz więcej
Więcej