„Czy Erich Fromm wiedział jak żyć?” [1]
„Song nauczycielki”. Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tym tytułem, wydał mi się trochę pretensjonalny, ale złożyłam to na karb tłumaczenia i nawet wtedy, kiedy spoglądałam już na okładkę zakupionej książki, na której, oprócz rysunku stosu rozrzuconych butów, można dopatrzyć się maleńkiej sylwetki ciągnącej wózek, nie skojarzyłam jeszcze „songu” ani z „Księżycem z Alabamy”, ani z Mackiem Messerem (Mackiem Majchrem), ani tym bardziej z Anną Fierling, chociaż dzisiaj trudno mi to zrozumieć.
- „A rekiny w oceanie, mają zębów pełen pysk, Mackie ma w kieszeni majcher, lecz kto widział jego błysk...”[2] - nucę sobie teraz cichutko, żeby nikt nie słyszał, bo jednak Ella Fitzgerald, Louis Armstrong, czy chociażby Janusz Radek dali interpretacje doskonałe, które wprawiają potencjalnych naśladowców w deprymujący stan nieśmiałości wykonawczej. Oczywiście, śpiewam nie z powodu jakiegoś specjalnego sentymentu do dość odrażającej postaci Mackiego Majchra, a raczej dlatego, że to jeden z tych utworów, których melodia wspomniana lub usłyszana przypadkiem na przykład o poranku nie opuszcza już słuchacza do wieczora. Mój mózg działa w takich sytuacjach jak rzep. Odbiegłam już trochę od tematu, więc tylko dodam jeszcze, że dopiero niedawno odkryłam, kto dokonał tłumaczenia tego songu z kanonu piosenki aktorskiej: był to Władysław Broniewski. A wracając do utworu, nie bez powodu część krytyków uznała, że to właśnie muzyka Kurta Weilla sprawiła, iż „Opera za trzy grosze”, bo to z niej song pochodzi, zdobyła taką popularność. Teraz skojarzenie wydaje mi się oczywiste i czytelnikowi tego tekstu z pewnością również. Tytułowy „song” jest nawiązaniem do Bertolda Brechta i jego twórczości, a symboliczna postać ciągnąca wózek, to oczywiście Matka Courage.
Książka, która ukazała się w Norwegii w 2018 r., przeczytana przeze mnie w ubiegłym tygodniu, w zaskakujący sposób wpisuje się swoją wymową w czas teraźniejszy, a nawet w porę roku. Autorka nie mogła przewidzieć, jak będzie wyglądał świat za lat kilka. Z pewnością nie spodziewała się też, że wojna, o której w treści książki wspomina, i nawet trochę wypomina Norwegom, iż nie zdają sobie sprawy z udziału ich kraju w różnych wojnach, bo te odbywają się daleko od ich spokojnego, dostatniego życia, zajrzy nam wszystkim Europejczykom w okna.
Bohaterkę poznajemy w piękny wiosenny poranek, kiedy zadowolona, ubrana swobodnie i prosto, z lekką nonszalancją cechującą pewne swojej wartości kobiety po pięćdziesiątce, zdąża do pracy na uczelni – to Wyższa Szkoła Sztuk w Oslo. Prowadzi tam cykl wykładów o twórczości Brechta. Jest w tym dobra i pasjonuje ją zarówno Brecht, jak ta praca. Jej słuchaczami są studenci pierwszego roku Wydziału Aktorskiego. Tego dnia jest w naprawdę dobrym nastroju, wypiła już swoją poranną kawę z mlekiem sojowym, a pozostałe po zakupie drobne podarowała, tak jak zazwyczaj, rumuńskiej żebraczce, spotykanej często w drodze do pracy. Dzień Lotte Bøk (bo tak nazywa się bohaterka) zapowiada się wspaniale i zupełnie się nie spodziewamy - ani my, czytelnicy, ani ona sama - że z pozoru drobna, altruistyczna, jak mogłoby się wydawać, decyzja radykalnie zmieni jej losy. Cóż, można powiedzieć, że właściwie całe nasze życie składa się z takich drobnych decyzji i postanowień, niekiedy brzemiennych w skutkach. Jednak w tym wypadku to nie los tak sprawił, to sama Lotte i jej gotowość do podjęcia pewnego wyzwania spowodowały, że wszystko w jej życiu się zmieniło. Przed wejściem do sali wykładowej bohaterka spotyka studenta ostatniego roku Akademii Sztuk Pięknych (to część Wyższej Szkoły Sztuk), który chce zrealizować projekt dyplomowy – film o wykładowcach i ewentualnych związkach ich pracy z życiem prywatnym. Autor filmu chce w nim pokazać, że obie dziedziny - praca, polegająca na nauczaniu i życie prywatne - wpływają na siebie wzajemnie. Proponuje udział w filmie i zaznacza, że oprócz jej wykładów będzie chciał nakręcić również sceny z życia prywatnego. To właśnie film, który powstanie, i proces jego tworzenia dokonają takiej rewolucji w ustabilizowanym, spokojnym, dostatnim (bo pamiętajmy, że akcja toczy się we współczesnej Norwegii) życiu bohaterki.
„Myslovitz” - kiedyś jeden z moich ulubionych polskich zespołów - śpiewał:
„Kolejna strona »Mieć czy być«,
Czy Erich Fromm wiedział jak żyć,
W rzeczywistości ciągłej sprzedaży,
Gdzie »być« przestaje cokolwiek znaczyć”[3] itd.
Pytanie postawione w latach 70. przez Ericha Fromma, "Mieć czy być?" właściwie, jak mogłoby się wydawać, nie dotyczy takiej osoby jak Lotte. Ona MA - jest zamożną Norweżką, żyjącą w kraju o takim stopniu dobrobytu i bezpieczeństwa socjalnego, które gwarantują jej byt i zasoby, o jakich inni „lokatorzy” naszej planety mogą tylko pomarzyć. Stara się więc BYĆ - jest osobą wykształconą i bardzo świadomą: dba o środowisko, wpłaca pieniądze na organizacje pomocowe, uczy studentów, jak interpretować antywojenne przesłanie brechtowskiej „Matki Courage” czy wskazówki moralne, przekazywane przez Brechta w „Dobrym człowieku z Seczuanu” albo „Kaukaskim kole kredowym”. Zazwyczaj spotyka się z pozytywnym odbiorem swoich metod nauczania i sama też wydaje się być z siebie zadowolona, do momentu, kiedy dostrzega, że to, jak odbiera swoją osobę, może być do pewnego stopnia autokreacją i że może być postrzegana przez innych w zupełnie odmienny sposób. Podczas kręcenia filmu zaczyna też zdawać sobie sprawę z rozdźwięku pomiędzy teorią, której naucza, a prawdziwym życiem. Mimo wszystko jest gotowa zmierzyć się ze swoim filmowym wizerunkiem i przyjąć ewentualną krytykę. Nie spodziewa się jednak, jak zostanie przedstawiona przez młodego filmowca i odebrana przez widzów podczas projekcji zaledwie kilkunastominutowego filmu.
Ta książka dowodzi, poza umiejętnościami literackimi, dużej inteligencji i erudycji jej autorki, a czytelników zostawia sam na sam z wielkim znakiem zapytania. Bo jeśli tylko należą do tzw. świata kultury zachodniej, to pytanie jest bezpośrednio do nich. Nie można też uniknąć konfrontacji z próbą postawienia się na miejscu Lotte – to coś więcej niż niemiłe wrażenie podczas oglądania niektórych fotografii: "- Nie, to niemożliwe! Tak wyglądam?" Bo zazwyczaj, oczyma wyobraźni, widzimy siebie jako troszkę ładniejszych i zgrabniejszych, niż serwuje nam to fotograf, lub w niektórych przypadkach pisarz. Swój wizerunek kreować można zresztą w różny sposób – ot, choćby tutaj - w książkowym serwisie społecznościowym - gdzie poruszanie pewnych tematów, lub przeciwnie, przemilczanie niewygodnych kwestii, sprawia, że być może staramy się pokazać innym w korzystniejszym świetle, dbając o swoją „wyimaginowaną” reputację. A i tak zapewne nie dowiemy się nigdy, co inni sądzą o nas naprawdę, a wszystko to może być tylko próbą dokarmienia swojego „głodnego” ego, do czego tak trudno się przecież przed sobą i innymi przyznać.
To świetna książka, bardzo stymulująca do myślenia na temat poruszonych w niej problemów. Może stanowić wstęp do ciekawej dyskusji, bo spotkałam się już z opinią, że to problemy trochę wydumane, a podejście do tematu przeintelektualizowane. Ja tak nie uważam. Zachęcam do lektury, a może nawet rozmowy na temat tej powieści.
Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym.
[1] Z piosenki zespołu „Myslovitz” pod tytułem „Mieć czy być”, autorzy tekstu i melodii: J. Kuderski, W. Kuderski, P. Myszor, W. Powaga, A. Rojek, z pamięci.
[2] Bertolt Brecht, tłum. Władysław Broniewski, kompozytor Kurt Weill, cytat z polskiej wersji piosenki „Die Moritat von Mackie Messer” z „Opery za trzy grosze”, z pamięci.
[3] Z tekstu piosenki zespołu „Myslovitz”, op. cit., z pamięci.
Opinia
Pomimo, że autorka napisała kontynuację po ponad 10 latach, historia zaczyna się krótko po zakończeniu pierwszej części. Poznajemy dalsze losy Olivii oraz mieszkańców Crosby. Nadal jest to zbiór historii ludzkich naznaczonych traumą, chorobami, oraz konsekwencjami podjętych wyborów, które maja wpływ na doczesne losy. Życie ukazane raczej tylko z tej smutnej/dołującej strony.
Pomimo, że autorka napisała kontynuację po ponad 10 latach, historia zaczyna się krótko po zakończeniu pierwszej części. Poznajemy dalsze losy Olivii oraz mieszkańców Crosby. Nadal jest to zbiór historii ludzkich naznaczonych traumą, chorobami, oraz konsekwencjami podjętych wyborów, które maja wpływ na doczesne losy. Życie ukazane raczej tylko z tej smutnej/dołującej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to