Maszyny takie jak ja

Okładka książki Maszyny takie jak ja autora Ian McEwan, 9788381255691
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Maszyny takie jak ja
Ian McEwan Wydawnictwo: Albatros literatura piękna
349 str. 5 godz. 49 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Machines Like Me (2019)
Data wydania:
2019-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-02
Data 1. wydania:
2019-04-18
Liczba stron:
349
Czas czytania
5 godz. 49 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381255691
Tłumacz:
Andrzej Szulc
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Maszyny takie jak ja w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Maszyny takie jak ja

Średnia ocen
6,8 / 10
403 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
179
96

Na półkach:

Maszyny takie jak ja, Ian McEwan, wydawnictwo Albatros, 2019
Książka ta okazuje się niezwykle aktualna we współczesnych czasach. Stawia pytanie o granicę między człowiekiem a maszyną. Co się dzieje, gdy w relacji dwojga kochanków pojawia się trzecia osoba – android, wyglądający jak człowiek i zdolny do uczenia się ludzkich nawyków, zachowań oraz wiedzy?
McEwan prowadzi czytelnika przez dylematy moralne i egzystencjalne: gdzie przebiega granica między dobrem a złem, moralnością a niemoralnością, jaką rolę odgrywa przeszłość w naszych wyborach i co tak naprawdę czyni nas ludźmi. Szczególnie wartościowe są fragmenty, w których android snuje własne filozoficzne rozważania nad człowieczeństwem, nad kierunkiem, w jakim zmierza świat. A ja zastanawiam się nad tym, czy pewnych granic nie przekroczyliśmy już dawno.
Powieść jest przewrotna: wydaje się zmierzać ku jednoznacznemu zakończeniu, lecz w finale okazuje się, że to, co następuje, nie jest tym, czego się spodziewaliśmy. Autor symbolicznie zdziera maskę z człowieka, pokazując jego prawdziwe oblicze i czyni to na przykładzie trójki bohaterów: Charliego, Mirandy i androida Adama, będącego lustrzanym odbiciem ich samych.
Nie znajdziecie tu dynamicznej akcji, futurystycznych walk czy widowiskowej technologii rodem z klasycznego science fiction. To raczej powieść filozoficzna, pełna nostalgii i pytań o przyszłość – bardziej w duchu „Solaris” Lema, tyle że osadzona w świecie współczesnym.

Maszyny takie jak ja, Ian McEwan, wydawnictwo Albatros, 2019
Książka ta okazuje się niezwykle aktualna we współczesnych czasach. Stawia pytanie o granicę między człowiekiem a maszyną. Co się dzieje, gdy w relacji dwojga kochanków pojawia się trzecia osoba – android, wyglądający jak człowiek i zdolny do uczenia się ludzkich nawyków, zachowań oraz wiedzy?
McEwan prowadzi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

Poznaj innych czytelników

1017 użytkowników ma tytuł Maszyny takie jak ja na półkach głównych
  • 543
  • 463
  • 11
168 użytkowników ma tytuł Maszyny takie jak ja na półkach dodatkowych
  • 82
  • 22
  • 15
  • 15
  • 13
  • 11
  • 10

Inne książki autora

Ian McEwan
Ian McEwan
Brytyjski pisarz, bywa nazywany "Ian Makabra" z powodu tematyki swej wczesnej twórczości. Zadebiutował zbiorem opowiadań "First Love, Last Rites" w 1975, a rok później otrzymał za niego nagrodę Somerset Maugham Award. W 1998 został laureatem Booker Prize za "Amsterdam". W roku 2006 za powieść "Sobota" dostał nagrodę James Tait Black Memorial. "Pokutę" z roku 2001 nominowano do Booker Prize.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Frankenstein w Bagdadzie Ahmed Saadawi
Frankenstein w Bagdadzie
Ahmed Saadawi
„Frankenstein w Bagdadzie” Ahmeda Saadawiego to powieść, która w nieoczywisty sposób łączy realizm, grozę i groteskę, by opowiedzieć o świecie dotkniętym wojną. Już od początku widać, że książka nie chce być klasyczną historią z wyraźnym bohaterem i uporządkowaną fabułą. Saadawi wybiera formę poszarpaną, pełną dygresji i urwanych wątków, jakby chciał pokazać, że o pewnych doświadczeniach da się mówić tylko w takim właśnie, rozchwianym rytmie. I choć ta forma bywa trudna, to z czasem zaczęłam rozumieć, że jest ona częścią sensu tej opowieści. Najsilniejsze wrażenie zrobił na mnie sposób, w jaki autor przedstawia Bagdad. Miasto żyje tu jak osobny bohater: hałaśliwe, napięte, niespokojne. Czytając, czułam, że codzienność jego mieszkańców jest mieszanką przyzwyczajenia i stale obecnego strachu. Ludzie próbują prowadzić zwykłe życie, ale każdy ich gest odbywa się w cieniu możliwej tragedii. Paradoksalnie to nie tytułowy Frankenstein budzi tu największy strach, lecz zwyczajność, która została tak głęboko naruszona, że przestaje przypominać samą siebie. Sam Frankenstein stał się dla mnie niezwykle poruszającą metaforą. To stworzenie zrodzone z potrzeby zachowania godności ofiar, a mimo to coraz bardziej uwikłane w przemoc. Z początku wydaje się kimś, kto niesie sprawiedliwość, jednak szybko traci tę rolę. Wchłania w siebie kolejne elementy i narasta w nim chaos. Aż trudno określić, czym właściwie jest: wyrzutem sumienia, efektem desperacji, a może symbolem społeczeństwa rozbitego na części. Najbardziej przejmujące było to, że z czasem staje się równie zagubiony jak ludzie, których miał bronić. W tej książce uderzyła mnie także nieobecność klasycznego bohatera. Postacie pojawiają się i znikają, czasem na chwilę wracają, ale żadna nie rozwija się w sposób, do jakiego przywykłam. Nawet Mahmud (młody dziennikarz, który początkowo wygląda na kogoś istotnego)ostatecznie błąka się między własnymi pragnieniami a oczekiwaniami innych. W pierwszej chwili brakowało mi postaci, z którą mogłabym się związać, ale im dłużej czytałam, tym bardziej rozumiałam, że to wybór przemyślany. W świecie, który nie daje ludziom przestrzeni na przemianę, trudno oczekiwać, że bohaterowie będą się zmieniali. Nie ukrywam, że w drugiej połowie powieści czułam narastające zmęczenie. Wątki zaczynały wymykać się spod kontroli, pojawiały się kolejne osoby i kolejne motywy, które czasem urywały się zbyt szybko. Miałam momenty, kiedy trudno było mi utrzymać koncentrację i kiedy myślałam, że książka mogłaby być bardziej zwartej formy. Ale kiedy spojrzałam na to z dystansu, zrozumiałam, że ten bałagan jest odzwierciedleniem miasta. Bagdad nie pozwala na logiczny porządek. Wojna zjada strukturę. Autor nie tyle gubi fabułę, co pokazuje, że w takim miejscu fabuła po prostu nie może być równa i przewidywalna. Mimo tych trudności książka zostawiła mnie z silnym poczuciem, że dotknęłam czegoś prawdziwego. Nie w sensie dokumentalnym, ale emocjonalnym. Saadawi pokazuje ludzi uwikłanych w przemoc, która nie znika wraz z końcem konfliktu. A to wszystko bez patosu, czasem z ironią, czasem z czułością, ale zawsze z wyraźnym zrozumieniem dla ludzkiej słabości. „Frankenstein w Bagdadzie” nie jest powieścią, która wzbudza zachwyt. Nie jest łatwa, nie jest gładka i nie dba o komfort czytelnika. Ale porusza. I zostaje w pamięci właśnie dlatego, że opowiada o świecie, którego nie da się ułożyć w spójną opowieść. O świecie, w którym ludzie próbują żyć mimo tego, że wszystko wokół jest zszyte z niepasujących do siebie kawałków
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 4 miesiące temu
Niesamowite przygody Kavaliera i Claya Michael Chabon
Niesamowite przygody Kavaliera i Claya
Michael Chabon
"Związek żydowskich policjantów" pozostawił mnie w zachwycie, to jedna z najwybitniejszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałem. Pod każdym względem. Chabon z miejsca wszedł do panteonu, zbudowałem ołtarzyk i stałem się wyznawcą. Jednak internety twierdzą, że to nie "Związek..." jest jego największym osiągnięciem, a właśnie "Niesamowite przygody Kavaliera i Claya". Siadałem do lektury pełen wiary i bez złych przeczuć. Skończyło się rozczarowaniem, nie że jakimś wielkim, po prostu zawiedzionymi nadziejami. Chabon znów stał się człowiekiem. Pod względem warsztatu, we wszelkich aspektach, to oczywiście pióro wybitne. Styl i narracja gładkie, giętkie, dialogi naturalne, konstrukcja bohaterów bez zarzutu. Tyle, że fabuła i główne tematy nie zgrały się z moim degustibusem. Jednym z najistotniejszych wymiarów powieści jest kulturoznawcza rekonstrukcja zjawiska powstania i rozwoju komiksu superbohaterskiego. Niewiele jest rzeczy, które nudzą mnie bardziej niż superbohaterowie w komiksie czy gdzie indziej. Na szybko przychodzi mi do głowy jedno, magicy, iluzjoniści i inne tego typu cudaki. Właśnie. Drugim filarem konstrukcyjnym powieści jest światek iluzjonistyczny, główny bohater para się tym "hobby". I niestety przez dwie trzecie lektury zajmujemy się najbardziej nudną kombinacją tych dwóch motywów (w sumie później też, ale pojawia się tam coś jeszcze). Gorszy od nich jest tylko cyrk, który, a jakże, też mignie, szczęśliwie w niewielkiej dawce. Oczywiście w powieści jest mnóstwo innych okoliczności, zjawisk i wydarzeń, ale to po tych torach jedzie ten pociąg. W efekcie otrzymałem powieść doskonale napisaną, ze świetnymi bohaterami, z niewybitną acz całkiem przyzwoitą fabułą, ale opowiadającą o rzeczach, które mnie nudzą, jeśli nie odpychają. Rozumiem skąd Pulitzery i inne achy i ochy, bo oprócz historii komiksu są tam jeszcze Żydzi w kontekście II w.ś. i nie tylko, wątek homoseksualny, a także pewna panorama społeczeństwa amerykańskiego. I wszystko to poukładane jak należy, z rękami, nogami i czym tam trzeba. To dobra powieść, której powszechna ocena jest jednak, moim zdaniem, trochę zawyżona z powodów pozaliterackich. Siląc się na obiektywizm 8/10, całkowicie subiektywnie 6/10. Tak czy siak, do "Związku..." nie ma startu.
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na 8 27 dni temu

Cytaty z książki Maszyny takie jak ja

Więcej
Ian McEwan Maszyny takie jak ja Zobacz więcej
Ian McEwan Maszyny takie jak ja Zobacz więcej
Ian McEwan Maszyny takie jak ja Zobacz więcej
Więcej