Mezopotamia

Okładka książki Mezopotamia autora Serhij Żadan, 9788375368734
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Mezopotamia
Serhij Żadan Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
Месопотамія
Data wydania:
2014-10-27
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-27
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375368734
Tłumacz:
Adam Pomorski, Michał Petryk
Inne
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mezopotamia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Mezopotamia i

Na dalekiej Ukrainie



Konto usunięte
Konto usunięte

Oceny książki Mezopotamia

Średnia ocen
6,7 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
166
164

Na półkach:

Wspaniała proza. Gęsta, poetycka, piękna. Żadan snuje swoje historie zamykając się w kwadracie kilku ulic charkowskiej Mezopotamii, a losy bohaterów splata ze sobą w nieoczywisty sposób i w równie nieoczywistych momentach ciągłej walki pomiędzy beznadzieją postsowieckiego miasta, a miłością, namiętnością i emocjami.
Lektura której zdecydowanie warto poświęcić kilka spokojnych, deszczowych wieczorów.

Wspaniała proza. Gęsta, poetycka, piękna. Żadan snuje swoje historie zamykając się w kwadracie kilku ulic charkowskiej Mezopotamii, a losy bohaterów splata ze sobą w nieoczywisty sposób i w równie nieoczywistych momentach ciągłej walki pomiędzy beznadzieją postsowieckiego miasta, a miłością, namiętnością i emocjami.
Lektura której zdecydowanie warto poświęcić kilka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

513 użytkowników ma tytuł Mezopotamia na półkach głównych
  • 322
  • 182
  • 9
70 użytkowników ma tytuł Mezopotamia na półkach dodatkowych
  • 48
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Wojna 2022: eseje, wiersze, dzienniki Wiktoria Amelina, Jurij Andruchowycz, Sofija Andruchowycz, Kateryna Babkina, Maksym Bespałow, Ksenia Charczenko, Iryna Ciłyk, Artem Czapaj, Artem Czech, Larysa Denysenko, Lubko Deresz, Anatolij Dnistrowyj, Ołeś Ilczenko, Julia Ilucha, Ołeksandr Irwaneć, Petro Jacenko, Kateryna Kałytko, Pawło Kazarin, Ija Kiwa, Oleh Kocarew, Pawło Korobczuk, Lina Kostenko, Hałyna Kruk, Anastasija Łewkowa, Wasyl Machno, Kateryna Michalicyna, Julija Musakowska, Oleksandr Myched, Ołena Pawłowa, Wołodymyr Rafiejenko, Bohdana Romancowa, Marjana Sawka, Iryna Sławinska, Ostap Sływynski, Ołena Stepanenko, Iryna Szuwałowa, Haśka Szyjan, Natalia Tkaczyk, Wołodymyr Wakułenko, Iryna Wikyrczak, Jurij Wynnyczuk, Pawło Wyszebaba, Serhij Żadan
Ocena 9,3
Wojna 2022: eseje, wiersze, dzienniki Wiktoria Amelina, Jurij Andruchowycz, Sofija Andruchowycz, Kateryna Babkina, Maksym Bespałow, Ksenia Charczenko, Iryna Ciłyk, Artem Czapaj, Artem Czech, Larysa Denysenko, Lubko Deresz, Anatolij Dnistrowyj, Ołeś Ilczenko, Julia Ilucha, Ołeksandr Irwaneć, Petro Jacenko, Kateryna Kałytko, Pawło Kazarin, Ija Kiwa, Oleh Kocarew, Pawło Korobczuk, Lina Kostenko, Hałyna Kruk, Anastasija Łewkowa, Wasyl Machno, Kateryna Michalicyna, Julija Musakowska, Oleksandr Myched, Ołena Pawłowa, Wołodymyr Rafiejenko, Bohdana Romancowa, Marjana Sawka, Iryna Sławinska, Ostap Sływynski, Ołena Stepanenko, Iryna Szuwałowa, Haśka Szyjan, Natalia Tkaczyk, Wołodymyr Wakułenko, Iryna Wikyrczak, Jurij Wynnyczuk, Pawło Wyszebaba, Serhij Żadan
Serhij Żadan
Serhij Żadan
Urodzony w 1974 roku w Starobielsku ukraiński prozaik i poeta, a także – eseista, dramaturg i tłumacz literatury pięknej. Laureat wielu prestiżowych nagród, w tym: Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, Nagrody „Mosty Berlina”, Nagrody im. Josepha Conrada czy Nagrody im. Hannah Arendt. Książki Żadana zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Po polsku ukazało się kilkanaście książek artysty, w tym najsłynniejsze: „Internat”, „Depeche Mode” i „Mezopotamia” – a także tomiki wierszy. W roku 2024 w ręce polskiego czytelnika trafił tytuł „W mieście wojna” – zapis pierwszych miesięcy wojny, w czasie których Żadan pomagał mieszkańcom swojego miasta. Mieszka i tworzy w Charkowie. Studiował filologię ukraińską i niemiecką na Uniwersytecie Charkowskim. Obronił rozprawę poświęconą ukraińskiemu futuryzmowi. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę Serhij Żadan organizuje i wspiera transporty leków i żywności dla ludności cywilnej oraz szpitali. W czerwcu 2024 roku podjął decyzję o wstąpieniu do Gwardii Narodowej Ukrainy. „Wstąpiłem w szeregi 13. Brygady Gwardii Narodowej Ukrainy Chartija. Przechodzę szkolenie. Służę narodowi ukraińskiemu”, napisał w mediach społecznościowych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Widziałem ją tej nocy Drago Jančar
Widziałem ją tej nocy
Drago Jančar
Krótka, lecz znakomita powieść słoweńskiego autora. Historia siedmiu lat życia pewnej kobiety, pokazana z punktu widzenia pięciu osób, z których na pewno dwie ją kochały (w tym jeden tak, jak mężczyzna kocha kobietę), a dwóch następnych narratorów jej pożądało. Zaś piąta (przedostatnia w książce) na pewno bardzo lubiła i ceniła. Każdy z rozdziałów ma jednego narratora, pierwszoosobowego i zaangażowanego emocjonalnie, z drugiej strony czerpiącego wyłącznie z własnej wiedzy, doświadczenia i spostrzeżeń. A zatem każda z nich wiedziała w sumie mniej, niż czytelnik po przeczytaniu już drugiego rozdziału. Dramatis personae to bohaterka, jej mąż, a także wprowadzający w fabułę kochanek, matka, niemiecki lekarz, gospodyni rezydencji oraz służący – partyzant. Miejsce akcji to przede wszystkim Słowenia, Lublana i Maribor oraz zamek w Górnej Krainie (Gorenjska), w czasie wojny przyłączonej do Niemiec z krótkim epizodem w południowoserbskim mieście Vranje (znanym z dzieł Borisava Stankovicia). Zatem od roku 1938 do 1941 roku jest to Królestwo Jugosławii a później, do końca wojny, tereny okupowane przez Niemcy. Każdy z narratorów pochodzi z innego środowiska i żywił nieco inne uczucia do pięknej i niezależnej Veroniki, kobiety przyciągającej uwagę wszystkich, nie tylko urodą, ale przede wszystkim osobowością. I każda z tych historii jest w pełni wiarygodna, powoli odsłaniając przed czytelnikiem losy bohaterki. Ona nie mówi o sobie nic, ale dominuje nad treścią książki i życiem wielu przedstawionych w niej postaci. W męskim czytelniku wzbudza fascynację oraz - chociaż to nie jest łatwe – sympatię i nie tylko. To na pewno powieść o miłości, ale nie tylko. To książka o kobiecie i jej roli w ówczesnym społeczeństwie, o ludzkich namiętnościach, o wojnie i o tym jakie postawy wyzwala w ludziach, o łatwości osądzania i karania ale i o ludzkim strachu i niewdzięczności. Realistyczna, z doskonale wyważonymi proporcjami pomiędzy tematyką, sposobem jej opisania i językiem, portretami postaci oraz w pewnym stopniu przesłaniem, a właściwie tym, co pozostawia w czytelniku po zakończeniu lektury. Ani jednego zbędnego i ani jednego brakującego słowa czy zdania. Przeczytane w ramach majowego wyzwania – książka z wątkiem miłosnym.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 10 10 miesięcy temu
Pływak Zsuzsa Bánk
Pływak
Zsuzsa Bánk
„Dziwne było tylko to, że nasze życie toczyło się dalej, chociaż moja matka nas opuściła”. Subtelna książka o stracie - i to niejednej - której kanwę stanowią losy węgierskiego rodzeństwa i ich ojca po ucieczce matki jesienią 1956 r. za granicę w związku z upadłym powstaniem. Dzieci z ojcem (duchem nieobecnym, jakby w istocie i jego nie było) zaczynają wędrówkę, pomieszkując to tu, to tam, u bliższych lub dalszych krewnych, na zawsze beznadziejnej prowincji. I zawsze doświadczają tam ciężaru monotonnej codzienności, która nieodłącznie towarzyszy nieprzemijającemu poczuciu tymczasowości. U obojga – starszej dziewczyny i młodszego chłopaka - syndrom sieroctwa przejawia się na różnorakie sposoby, jaskrawiej u Istiego niż u jego siostry, która całą narrację prowadzi (ze świadomością dziecka, choć już wie, co się stanie). I właśnie ta lekko naiwna, nie wszechwiedząca perspektywa wydaje mi się największą wartością tej niełatwej – pora uprzedzić - książki. Gęsta, mocno psychologiczna to proza, jakichkolwiek ozdobników pozbawiona, a chłód emocjonalny otaczający dzieci wydaje się lekko mrozić i czytelnika. Pełna nostalgii i nieokreślonej tęsknoty, pozbawiona zbyt wielu wydarzeń narracja, gdzie dominują odczucia i wrażenia, może odstraszać osoby ceniące konkretne wydarzenia, choć nieco ich jest, zawsze dramatycznych. Język odpowiednio oszczędnie minimalistyczny. Z jednej strony dzieci nie zdają sobie w pełni sprawy z sytuacji, a z drugiej w większym stopniu niż domyślają się tego dorośli, wyczuwają one fałsz ich zachowań. Ich obroną jest, jak zazwyczaj w takich przypadkach, ucieczka w fantazje…. „Wymyślaliśmy sobie z Istim wiele historii o naszej matce, za każdym razem opowiadaliśmy je inaczej. Zapamiętywaliśmy, co komu powiedzieliśmy i nigdy nie pomyliliśmy żadnego zwrotu, żadnego szczegółu. Ciągnęliśmy te historie, upiększaliśmy je, dodawaliśmy coś, czasem ujmowaliśmy. Wykluczaliśmy myśl, że ktoś mógłby je wziąć za kłamstwo, może zresztą sami po jakimś czasie zaczęliśmy w nie wierzyć”. Zakorzenienie nie jest czymś, na co może, na co powinno liczyć dwoje dzieci… „Bywały lata, że pakowaliśmy nasze rzeczy co tydzień, bo już nas dłużej nie chcieli, bo byliśmy uciążliwi, za głośni, za cisi, za mało nas było, za dużo, a my z Isti nie żałowaliśmy, nie przeszkadzało nam, że odjeżdżamy, być może mieliśmy nadzieję, że w nowym miejscu będzie lepiej”. „Kiedy ruszaliśmy, ruszał świat wokół nas, zaczynał się kręcić, sądziliśmy, że w każdej chwili może się zatrzymać, dokładnie wtedy, gdy tego chcieliśmy”. „Nigdy nie pojęłam, dlaczego nie zostaliśmy w jakimś miejscu na stałe, dlaczego ojciec nie wprowadził się do jakiegoś domu, nie założył ogrodu, dlaczego nie zatrzymał się po prostu w jakimś miejscu jak wszyscy inni, jak każdy, kogo spotykaliśmy, i nie powiedział, tutaj zamieszkamy”. Relatywnie najlepszy czas bohaterów to pobyt nad Balatonem, ale i on ma swój kres. Najgorzej na tym wyjdzie brat narratorki Isti (książka swój tytuł zawdzięcza właśnie jemu), „dla którego nie istniał żaden powód, żadna wymówka, żeby nie pływać, nie troszczył się ani o pogodę, ani o upomnienia, ani o zakazy. Jednym skokiem lądował w wodzie, wszędzie i o każdej porze, dorośli zaczęli mówić, że trzeba go wiązać na smyczy.(…) Pływał niezmordowanie”. Kilka razy akcja przenosi się do obozu uchodźców w Austrii, a potem do Niemiec, gdzie matka dzieci znalazła jakąś mechaniczną pracę. Na nic innego nie może liczyć, zwłaszcza gdy życzliwe zainteresowanie losem wygnańców szybko się wyczerpuje… („Inge nie mówiła do nich Vali i Kati, tylko Valerie i Katharina, co jakiś czas pytała je w żartach, dlaczego kobiety o takich imionach pracują jako pomywaczki i szorują brudne podłogi, a Vali i moja matka odpowiadały, że one także nie wiedzą”). Interesującym, przedstawionym tu wątkiem węgierskiego roku 1956, były swoiste „pushbacki wewnętrzne”. Osoby złapane na granicy z Austrią początkowo wywozi się w głąb Węgier, gdzie są, o dziwo, wypuszczane, z kopniakiem na drogę… Dopiero potem następni trafiają za kraty, jak jeden z drugorzędowych bohaterów. „Zamknęli go w szkole, bo zabrakło więzień, które mogłyby kogokolwiek jeszcze przyjąć”. „Wypatrywał każdego pociągu, odkąd dowiedział się, że w Budapeszcie stało się coś, co czuło się aż tu, odkąd usłyszał, że rozbili głowy z kamienia, rozgnietli butami skorupy, że padły strzały, za wiele, że ktoś zawołał do świata przez radio po pomoc, ale świat odmówił, jakby nie słyszał, jakby radio zostało wynalezione nie dla nas”. Dalekim i pobocznym echem odbijają się w narracji i inne ważne, nie tylko dla Węgier, wydarzenia historyczne: „Chodzili po mieście i w pewnej chwili stanęli, bo wszystko i wszyscy stanęli: tramwaje, autobusy, ludzie, pieszo, na rowerach, bo tak kazali przez megafony. Każdy stał i milczał, nie tylko tutaj, w całym kraju, nawet w krajach sąsiednich. (…) Coś się skończyło, skończyło się czyjeś życie, a z nim jakiś czas, jakaś era”. „Na przystani opowiadają, że w Pradze ktoś się podpalił, teraz kiedy wszystko już się skończyło, pół roku za późno, a my nie wiemy, czy w to wierzyć”. Szczególnie podoba mi się to, że nie ma tu nic z kombatanctwa; to opowieść o więcej niż zwykłych ludziach; nie ma tu żadnych herosów ‘walki z komuną’ ani z niczym innym – samo ciśnienie codzienności to wystarczająca opresja…. Ciekaw jestem w tym kontekście recepcji tej powieści w dzisiejszych Węgrzech, gdzie wiadome ‘wzmożenie’ trwa, bo trwa mać, i chyba jeszcze długo się nie skończy… Inne cytaty „Moja matka się z nami nie pożegnała. Poszła na dworzec jak każdego innego dnia”. „Miałam niewiele wspomnień o mojej matce. W zasadzie znałam ją tylko ze zdjęć”. „Udawałam, że nie myślę o mojej matce”. „Wiadomości nigdy nie mówiły nic nowego”. „Wtedy nie wiedziałam, czy to życie przepływa obok niego, czy to on prześlizguje się przez nie bez wysiłku”. „Zapomnieliśmy nawet, że był taki czas, kiedy czytaliśmy na dworcach rzędy cyfr i zapamiętywaliśmy je, wierząc że to może nas uratować przed czymkolwiek”. „Mihaly obejmował jej dłonie swoimi wystarczająco długo, by dać jej coś do zrozumienia, i wystarczająco krótko, żeby nie zauważyli tego inni”. „Wszystkie dziewczyny go lubiły, właśnie dlatego że nie zwracał na nie w ogóle uwagi”. „Szczęście należało do nich, tylko do nich, jakby całe szczęście tego świata zebrało się w jednym miejscu, jakby odjęto je innym, żeby dać je tylko im”. „Uspokaja mnie myśl, że Isti był i coś zabrał. Jest jedną z niewielu myśli, które mnie uspokajają”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu
Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową Andrzej Stasiuk
Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową
Andrzej Stasiuk Jurij Andruchowycz
Książka-dwugłos, łącząca dwa eseistyczne głosy: ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza („Środkowowschodnie rewizje”) oraz Andrzeja Stasiuka („Dziennik okrętowy”). Obie części podejmują temat tożsamości, przemijania, granic — geograficznych, historycznych i mentalnych — oraz rozpiętości między tym, czym Europa Środkowa jest, a czym mogłaby być. Andruchowycz stawia pytania o pamięć, o to, co znaczy być „pomiędzy”: pomiędzy Wschodem i Zachodem, między historią a teraźniejszością. Esej jest bardzo refleksyjny, melancholijny, pełen obrazów drogi, podróży, przemieszczania. Autor często skupia się na niespójnościach, niedopowiedzeniach historii Środkowo-Wschodniej, na tym, jak społeczna pamięć bywa fragmentaryczna, jak terytoria, granice i tożsamość są nieustannie negocjowane. Esej Andrzeja Stasiuka operuje bliżej krajobrazu, natury, podróży, prostych ludzi, drogi, pustki, zapomnienia. Jego styl jest bardziej obrazowy, mniej teoretyczny, bardziej osadzony w konkretnych miejscach, momentach. „Dziennik okrętowy” tytuł sugeruje obserwację z perspektywy przemieszczania się, dryfowania – dosłownie albo metaforycznie. To esej o przemieszczeniu: geograficznym, psychicznym, kulturowym. Europa Środkowa w tej książce to przestrzeń, w której historia staje się warstwą: imperia, kryzysy, zmiany granic, wpływy różnych kultur. Autorzy pokazują, że tożsamość Środkowej Europy jest ukształtowana przez tę zmienność, przez historię, którą trzeba pamiętać, ale która nie daje jednoznacznych narracji. W obu esejach obecna jest nostalgia, pamięć osobista i zbiorowa — czasem niespójna, naznaczona stratami, ale też miejscami ciepła. Jednocześnie autorzy mówią o zapomnieniu, o tym co zostało utracone, o przemijaniu zwyczajów, języków, krajobrazów. Pamięć, jak sugeruje Andruchowycz, i nadzieja okazują się być kluczowymi cechami ludzkimi, które „chronią nas przed pustką”. Europa Środkowa nie jest stała — jest miejscem wielokrotnych przemian: politycznych, społecznych, kulturowych. Autorzy przyglądają się temu, jak ludzie żyją w cieniu historii, w czasach transformacji, w miejscach, gdzie stare formy wciąż trwają, ale też już nie przystają. To Europa „niezamknięta”, w ruchu. Zapewne dlatego bardzo silnym motywem jest droga — symboliczna i realna — jako przestrzeń doświadczenia, przemiany, obserwacji. Stasiuk zwraca uwagę na codzienność, na zmysłowe doświadczenie miejsca: zimny wiatr, śnieg, opustoszałe wsie, opuszczone domy. I Andruchowycz podobnie, choć także przez perspektywę obserwacji historycznych i literackich. Jeden z fragmentów zaczyna się. Książka nie zawiera ani nie obiecuje prostych odpowiedzi. To raczej zaproszenie do zadumy, do świadomości, że „Europa Środkowa” to nie nazwa geograficzna, lecz mentalna przestrzeń, ciągle przedefiniowywana. Zarówno Andruchowycz, jak i Stasiuk piszą pięknie, z wyczuciem dla miejsca, czasu, szczegółu. Ich eseje mają mocną warstwę estetyczną, poetycką, co sprawia, że lektura jest przyjemnością intelektualną i emocjonalną. Historia, geografia, literatura, pamięć – wszystko się przenika. Autorzy nie starają się być wyłącznie historykami ani teoretykami, lecz literatami, obserwatorami, interpretatorami. Choć teksty są bardzo osadzone w kontekście Europy Środkowo-Wschodniej, to ich refleksje o przeszłości, tożsamości, granicach przemijania są uniwersalne. Każdy kto żyje w regionie, który przeszedł przez zmiany, migruje, albo obserwuje granice – znajdzie tu coś dla siebie. Jest to także dialog dwóch perspektyw: ukraińskiej i polskiej. To konfrontacja doświadczeń, historii, języka, która pozwala dostrzec, że „Europa Środkowa” nie jest monolitem, lecz mozaiką.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki Miljenko Jergović
Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki
Miljenko Jergović
Cyt.: „Jego oczy patrzą teraz nicości w twarz, czekają, aż z którejś strony pojawi się Bóg i powie mu, że po tamtej stronie i dla ludzi wszędzie obcych znajdzie się miejsce.” Miljenko Jergović, ”Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” Miljenko Jergović, bośniacki poeta, prozaik i publicysta, z pochodzenia Chorwat, urodzony i wychowany w Sarajewie, od 1993 roku mieszkający i pracujący w Zagrzebiu za swoją wydaną w 2008 roku powieść „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” otrzymał cztery lata później Nagrodę Literacką Europy Wschodniej Angelus. To nagroda przyznawana w dziedzinie twórczości prozatorskiej, napisanej w języku polskim lub tłumaczonej na język polski , która od niemal dekady zyskuje na znaczeniu w świecie literackim. To dzięki tej nagrodzie polski czytelnik może odkrywać takie nazwiska jak György Spiró, Swietłana Aleksijewicz, Josef Škvorecký, Oksana Zabużko, Serhij Żadan, Varujan Vosganian, Georgi Gospodinow czy Goran Vojnović. ”Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” to opowieść o tajemniczej i brutalnej śmierci Srdy Kapurowej, dziewczynki żebrzącej na ulicach Zagrzebia, której pochodzenia nikt nie potrafi ustalić. Skąd pochodzi? Z Mołdawii, Rumunii, Ukrainy czy też jeszcze z innego zakątka Europy? Jak znalazła się w Zagrzebiu? Pięciu bohaterów, z których każdy opowiada swoją historię i która w jakiś sposób łączy go ze śmiercią dziewczynki. Serb urodzony w regionie Lika w Chorwacji, Chorwat, którego rodzina pochodzi z Bośni, Chorwat z Banja Luki, Chorwat, który całe swoje dzieciństwo i młodość spędził w Belgradzie i w końcu Chorwat z Sarajewa, którego dziadek przywędrował na Bałkany z Czech. Tak naprawdę ta tragiczna śmierć to w zasadzie pretekst dla Miljenko Jergovića do opowiedzenia bolesnej historii Bałkanów, tego tygla narodów który wybuchał już wiele razy. To na ostatniej dekadzie wieku XX skupia się autor, gdy w kilka lat po śmierci Josipa Broz Tity Jugosławia rozpadła się jak domek z kart i wybuchła krwawa wojna domowa. Gdy zaczęło być ważne jaką religię wyznajesz, czy w kościele katolickim broń Boże nie żegnasz się trzema palcami i najważniejsze jakiej jesteś narodowości. Przestało mieć znaczenie, że urodziłeś się na tej ziemi i tu mieszkali twoi przodkowie – nie jesteś nasz, jesteś oby. Jesteś Chorwatem czy Bośniakiem w Serbii a Serbem w Chorwacji, wracaj do siebie, wracaj do domu. I nie jest ważne, że ten twój dom był właśnie tutaj. To historia Jugosławii, jej rozpadu i krwawego konfliktu ale nie tylko. Bo Miljenko Jergović opowiada swoje historie w sposób zadziwiający i jednocześnie niezwykle piękny. Z jednej historii przechodzi niezauważenie do następnej, po niej do kolejnej i jeszcze jednej, opowiadając o skomplikowanych losach mieszkańców Bałkanów i losach Chorwacji, od czasów Austro – Węgier, Królestwa Serbów Chorwatów i Słoweńców, Niepodległego Państwa Chorwackiego Ante Pavelica, Jugosławii, wojny domowej i niepodległej Chorwacji. Opowiada o ludziach, którzy, choć żyli obok siebie zawsze byli obcy czy inni. I to o nich jest ta książka. Niezwykła, urzekająca wręcz opowieść.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 9 1 rok temu
...będzie gorzej Jan Pelc
...będzie gorzej
Jan Pelc
Wiele lat temu spojrzałem na okładkę książki Jana Pelca... myślę że za co dziesiątą wizytą w księgarni, zaglądałem i nic. Trwało to co najmniej dziesięć lat, potem okładka gdzieś zniknęła. W grudniu znowu czegoś szukałem gdy zobaczyłem ten charakterystyczny rysunek z butelkami. Po stu stronach już byłem trochę znudzony. Bo ile można czytać o piciu piwa z rumem. I o ruchaniu. Chciałem teraz napisać że w moim wieku nie robi to już takiego wrażenia... ale skłamałbym bo robi. Robi ciągle wrażenie, nawet dzisiaj, życie w świecie szarym. Tamtej szarości z której rodzili się robole i kapusie. A w taki sposób jeszcze " nikt" tego nie przedstawił. Pelc więcej powiedział mi o naszej części Europy i o nas samych niż kilka rozpraw filozoficznych. Może zrobił to wyjątkowo wulgarnie, ale w tym przypadku to nawet matoł pojmie w jakim błocie trzeba było sie taplać. I czym był tzw. socjalizm. Spokojnie, my także na kilku stronach jesteśmy obecni. Czytając dochodziłem często do wniosku że opisane wydarzenia są mało prawdopodobne, ale dlatego często łapałem się także na tym że historia musi być prawdziwa. Opisy poszczególnych postaci po prostu były fantastyczne... choćby młoda dziewczyna która po ucieczce musiała wrócić do "poprawczaka" gdzie natychmiast popełnia samobójstwo skacząc z okna,. Jej chłopak, gdy się dowiaduje co się stało, robi to samo. Wiesza się u wejścia do domu matki tej dziewczyny. Przez całą opowieść przebija się jeszcze muzyka kultowej czeskiej kapeli The Plastic People of the Universe. Żeby podkręcić sobie emocje słuchałem "Plastików". Książka to "wybitny dokument" o hipisach, menelach, niebieskich ptakach którzy chcieli być wolni dlatego popijali piwo z rumem.
Marek - awatar Marek
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Mezopotamia

Więcej
Serhij Żadan Mezopotamia Zobacz więcej
Więcej